To się porobiło...
Miałem okazję być dziś na Mszy w Głogowie.
Relacja będzie później, jak dotrę na bazę

No i dotarłem.
Dziś przypadkiem dowiedziałem się o stałej celebrze MT w Głogowie w parafii pw. Miłosierdzia Bożego. Jako, że nie dotarłem (z powodu braku kontaktu z kolegą, z którym miałem tam dotrzeć) na 7:oo do św. Krzyża we Wro, zacząłem szukać innej alternatywy, np. Zielona Góra. I nagle patrzę GŁOGÓW.
O, Novum.
Celebra od kilku miesięcy, w Kaplicy przy kościele. Celebransem jest x. proboszcz.
Wiedziony ciekawością, ale z obawami odnośnie "jakości" wybrałem się do Głogowa.
Msza recytowana.
Ku mojemu zdziwieniu (zadowoleniu) celebrans odprawił Mszę świętą tak, jakby celebrował ją od wielu wielu lat. Spokojnie, wyważonym głosem, bez zbędnego pośpiechu, czasem wręcz z lekkim ociąganiem, ale poprawnie i wzorcowo.
Może trochę przydługie kazanie, ale słyszałem dłuższe

Trzeci Confiteor
To tyle zachwytu z mojej strony.
Teraz błędy.
Ministrant wyrwany z innej rzeczywistości i raczej w niej zostanie. To taki typ naszego pana Henia z Legnicy (ci co chodzą to wiedzą). Statyści są zbędni

Nie ma sensu opisywać błędów ministranta, ale powiem, że to co mógł zepsuć to zepsuł, albo w ogóle nie zrobił.
Błąd w intonacji Introitu (Amen mówi celebrans, a nie wierni)
Ite Missa est bez Alleluia Alleluia. Odpowiedzałem Deo Gratias Alleluia Alleluia.
Ludzi około 5o osób.