Forum Krzyż
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Maja 23, 2024, 04:45:01 am

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukaj:     Szukanie zaawansowane
www.UnaCum.pl

Centrum Informacyjne Ruchu Summorum Pontificum
232033 wiadomości w 6633 wątkach, wysłana przez 1668 użytkowników
Najnowszy użytkownik: magda11m
Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja
Forum Krzyż  |  Disputatio  |  Poczekalnia  |  Wątek: Dziecięce poszukiwania odpowiedzi na pytania błahe i całkiem poważne.
« poprzedni następny »
Strony: 1 ... 183 184 [185] 186 187 ... 190 Drukuj
Autor Wątek: Dziecięce poszukiwania odpowiedzi na pytania błahe i całkiem poważne.  (Przeczytany 670403 razy)
Adimad
aktywista
*****
Wiadomości: 1336

« Odpowiedz #2760 dnia: Sierpnia 31, 2023, 09:03:34 am »

Jeszcze ad rem.

W sumie to jest nawet drugorzędne, czy tej literatury "skrupułogennej" produkowano "kiedyś" (w "przedsoborze") bardzo dużo czy tylko dużo, a może po prostu - trochę (ale nie powiedziałbym, że stanowiła margines; p. Baltazar wkleił akurat materiały skierowane do dzieci i te z kolei wyglądają na dość naiwnie przesłodzone). Istotne jest to, że powstało wystarczająco dużo takich materiałów, z imprimaturami i nihil obstatami, żeby teraz różni tradsi z piwnicy mogli je znajdować i wpadać albo w skrupuły, albo w nerwice, albo - najczęściej - w swego rodzaju dysonanse poznawcze. Bo już człowiek myślał, że nie jest taki zły, a tu się okazuje, że jednak Matka Kościół wymaga, żeby chodzić tyłem i nie następować na spojenia płyt chodnikowych*. A DZIŚ MODERNIŚCI PRZESTALI NAUCZAĆ TEJ PRAWDY. No i potem taki trads piwniczny wariuje, bo jak tu teraz chodzić na basen, skoro wszędzie wszystko "płciowo mieszane"; --- jak tu teraz kontynuować grę na gitarze w niewinnej kapelce rockowej, skoro "jazgot przesterowanych gitar jest wyrazem moralnego nieuporządkowania obcego tradycji łacińskiej"; --- jak tu kobitę poznać, skoro nigdzie nie ma przyzwoitek na zawołanie, ani nikt nie chce ogarnąć gościowi ślubu aranżowanego; --- jak tu na spokojnie zjeść snickersa solony karmel, skoro istnieje orzeczenie św. Officjum wyjaśniające, że jedzenie smakołyków ot, tak, dla samej przyjemności, bez godziwej intencji, jest zawsze co najmniej grzechem lekkim [autentyk]; --- jak w kontekście poprzedniego rozeznać czy mam tę intencję, czy nie; --- jak być dalej prezesem miejskiego koła zbieraczy pudełek po zapałkach, skoro w ultramontańskiej prasie sprzed 120 lat pisali, że katolik nie powinien przystępować do żadnych stowarzyszeń choćby tylko obojętnych religijnie, a raczej katolickiego koła filumenistów nie uda się założyć; --- jak tu zdobyć się na śmiałość i ochrzanić matkę, siostrę i koleżankę ze studiów, do której chce się startować, że z tymi spodniami kobiecymi to wynalazek diabelski; --- co do tej koleżanki ze studiów, no właśnie, jak tu ją przekonać, że właściwie to kobiety nie powinny studiować, bo biskup Williamson tak pisał; --- jak dokończyć czytanie paru powieści przygodowych Hugo, Balzaca oraz Dumasów ojca i syna, skoro ich opera omnia były na indeksie, no niby indeks zniesiono, ale to wiadomo, kto za tym stał.

I tak dalej. Człowiek myśli, że będzie fajnie, MSZA PO ŁACINIE, MAM PRAWICOWE POGLĄDY, JESTEM PRZECIW ABORCJI, MARZĘ O POWROCIE KRÓLA, a potem zaczyna czytać, czytać i otwiera się studnia bez dna. Ale owszem: zawsze można to wszystko "internalizować" i zakopywać się coraz głębiej w jakiejś prywatnej imitacji dobrego życia katolickiego AD 1830, powiedzmy. Tyle że jeżeli się internalizuje na siłę, to skutkuje to jakimś obłędem. Czasami przekręceniem licznika i wypisaniem się "z tego wszystkiego". Już nie tylko z tradsizmu, ale w ogóle.

Naprawdę, przez dwie dekady naoglądałem się tego na forach, a trochę w życiu obok siebie.

* Taka tam analogia. Symboliczne wyrażenie jakichś nakazów czy zakazów, które mogą się wydawać "dziwaczne", "ciężkie" i po prostu trudne do zracjonalizowania.
Zapisane
Kefasz
aktywista
*****
Wiadomości: 3946


Amen tako Bóg daj, byśmy wszyscy poszli w Raj.

ministrantura śpiewniki tradycja->
« Odpowiedz #2761 dnia: Sierpnia 31, 2023, 09:19:21 am »

Jakie jest pytanie do tych obrazków z misyjnej gazety?
Na drugim murzynek gra na tubie.

Cytuj
właściwie to kobiety nie powinny studiować, bo biskup Williamson tak pisał;
serio? Gdzie?!


Cytuj
Tyle że jeżeli się internalizuje na siłę, to skutkuje to jakimś obłędem. Czasami przekręceniem licznika i wypisaniem się "z tego wszystkiego". Już nie tylko z tradsizmu, ale w ogóle.

Wielu, wielu takich widziałem...
« Ostatnia zmiana: Sierpnia 31, 2023, 09:23:33 am wysłana przez Kefasz » Zapisane
Stare jest lepsze Ł5,39
liczne stare książki->http://chomikuj.pl/Pjetja
Z forum amerykańskich tradycjonalistów:
Oto zwyczajowe napomnienie: unikaj żarliwości; krytykuj zasady, nie ludzi.
Bądź rozróżniający, lecz nie czepialski. Bądź pouczający lecz nie zgryźliwy. Bądź zasadniczy, zamiast natarczywy.
Major
aktywista
*****
Wiadomości: 3722

« Odpowiedz #2762 dnia: Sierpnia 31, 2023, 09:30:44 am »

Po tym co Pan Adimad napisał właściwie nic dodawać nie trzeba. Każdy z nas, który jest w Tradycji od jakiegoś czasu spotkał odlotów twierdzących iż spodnie u kobiet to grzech, basen grzech, spojrzenie na kobietę grzech a śluby najlepiej aranżowane. Historia jednak pokazuje iż w okresie największego rygoryzmu ten skrupulantyzm trafiał raczej do najbiedniejszych. Są już prace historyczne opisujące jakie były stosunki służących a ich panów na dworach czy bogatych i biedniejszych. Nie pamiętam nazwiska autora ale książka wydana z 8 lat temu.
Zapisane
Adimad
aktywista
*****
Wiadomości: 1336

« Odpowiedz #2763 dnia: Sierpnia 31, 2023, 09:56:54 am »

Tzn. ponieważ takich dyskusji przerabiałem już wiele, w tym nawet i na tym forum, to zdaję sobie sprawę z tego, że ktoś może teraz napisać: "TAAAAK... PANIE ADIMAD??? A to jakim cudem tyle tysięcy ludzi w Tradycji żyje zupełnie normalnie, radośnie, spokojnie i na luzie???"

Otóż możliwe są tu dwie odpowiedzi:

1) Z pewnością istnieje jakaś część, która "wszystko to" internalizuje i ma przy tym zdolność internalizowania tego bez dysonansów poznawczych, sentymentów do "starego życia" itd. Oczywiście że tak. Wiem przecież, że są "w Tradycji" ludzie, którzy starają się "te rzeczy" wdrażać i niektórym z nich pewnie to wychodzi. Tak samo jak istnieją ludzie, którzy przestrzegają jakiejś bardzo surowej interpretacji szariatu - i twierdzą, że to dla nich lekki ciężar.

Ale to, że niektórym wychodzi, nie jest jeszcze dowodem na to, że "każdy by mógł". Ani dowodem na słuszność tych reguł. Pomijam tu też fakt, że nie zawsze widzimy to, co się dzieje "za drzwiami".

2) Ano, większość ludzi w Tradycji albo nie zna tych szczegółowych reguł i całej tej mentalności, albo traktuje ją z przymrużeniem oka. Prosty przykład: osławione tańce. Tak, Brawario tego nie zmyślił. Te sążne, wielostronicowe katalogi cytatów ze świętych, błogosławionych, wizjonerów, mistyków, teologów, filozofów, biskupów, w których potępia się udział w zabawach tanecznych, balach maskowych etc.

No i co z tego? No i nic. Przez wieki tańczyli szlachcice, mieszczanie, chłopi, a dziś - i to nawet do rocka, disco, dance - tańczą tradsi na weselach. Sam widziałem i chyba każdy z nas widział  ;D. Mimo tego, że nawet TERAZ spokojnie można znaleźć tradi-księży, wszelkich obediencji, którzy gromią tańce d/m. Ostatnio dołączył do nich nawet ks. Olewiński.

Oraz takich, którzy twierdzą, że żadna katolicka rodzina nie powinna nawet trzymać w domu płyt z jakimkolwiek rockiem, hip-hopem itd., bo wszystko to wrzaskliwe, diabelskie nieuporządkowanie i zakała cywilizacji. No i co? No i nic, znam pełno tradsów, którzy słuchają metalu, rocka czy dark ambientu. W tym ja, ale ja poniekąd nie jestem tradsem :)

Pojedynki też Kościół potępiał, i to znacznie surowiej niż tańce - a i tak katoliccy ziemianie i burżuje strzelali się i ciachali szablami na potęgę w XIX wieku.

Co do biskupa Williamsona: https://pelagiusasturiensis.wordpress.com/2014/09/21/dziewczeta-na-uniwersytecie/ - no i co z tego? No i nic. Jest pełno tradi-kobitek, które pokończyły studia, pracują, zarabiają i mają własne konta, i dokonały tego oraz dokonują - będąc już tradsiarkami.

Znam tradi-kobity, które ostro trenują sporty, w tym dość "wyczynowe", a jeszcze 120 lat temu zrzymano się na widok kobiety na bicyklu, bo i nieskromnie [widać rajstopy!], i w ogóle nieładnie. I do dziś znajdą się środowiska, np. Tradition in Action, które tak twierdzą.

Chodzą tradsi z dziewczynami, po knajpach, po domach, po parkach się widują, mimo że bp Sanborn [bodajże] wypisał bardzo rygorystyczne zasady katolickiego randkowania, oczywiście z przyzwoitką, swataniem itd. No i co? I nic, se wypisał.

Także tak to wygląda. Ale chyba na całe szczęście...?
« Ostatnia zmiana: Sierpnia 31, 2023, 11:26:55 am wysłana przez Adimad » Zapisane
Urban
uczestnik
***
Wiadomości: 139

« Odpowiedz #2764 dnia: Sierpnia 31, 2023, 10:35:30 am »

Widzę, że bardzo ciekawe tematy zostały wyżej podjęte. Ja jestem za powrotem do tradycyjnego ładu na świecie, myślę tutaj np. o: podziale na plaże męskie i żeńskie, patriarchacie itp. Długo można rozprawiać; polecam dwa artykuły, które ukazały się na wiki.patriarchacie:
https://wiki.patriarchat.pl/index.php?title=Artyku%C5%82_-_Awaria_Ma%C5%82%C5%BCe%C5%84stwa
https://wiki.patriarchat.pl/index.php?title=Artyku%C5%82_-_Ile_rodz%C4%85_p0lki
Uważam, że ks. bp. Williamson ma słuszność piętnując "robienie studiów" przez kobiety, choć w sprawach eklezjalnych się z nim nie zgadzam.
Zapisane
Adimad
aktywista
*****
Wiadomości: 1336

« Odpowiedz #2765 dnia: Sierpnia 31, 2023, 11:08:47 am »

Problem jednak nie tkwi w patriarchacie. Widzi Pan, patriarchat jest w porządku, jeżeli przychodzi naturalnie: męski autorytet, który po prostu działa; rodzina, która ten autorytet odruchowo akceptuje. To jest wówczas samodowodzące się.

Tak samo z innymi rzeczami. W porządku jest ten rodzaj duchowości, który buduje jednostki samodzielne, pewne siebie, harmonijne, spokojne, niewzruszone, z lekkim dystansem do świata. W porządku jest, jeżeli np. nieczystość nie dotyczy Pana, bo jest Pan zwyczajnie "ponad" tym, a nie dlatego, że się Pan zafiksował na jakiejś liście paragrafów i teraz nerwowo sprawdza, na co jeszcze można spojrzeć, a na co nie, jak odgonić nieznośne myśli, jak ocenić gest sprzed minuty i słowa sprzed dwóch minut, i co będzie, jeżeli ocenię źle, bo może mam zafałszowane sumienie, ale jak to sprawdzić.

W takim podejściu, tzn. tym harmonijnym, owszem, jest coś imponującego: nie robię pewnych rzeczy, bo nie robią na mnie wrażenia, bo jestem "ponad", bo to niemęskie, bo to niehonorowe, bo to niekobiece (u kobiet). To jest jakiś rodzaj dostojności. Taka naturalna, zdrowa siła. Czymś jednak zupełnie innym jest postawa neurotyka ze skrupułami, który nad każdym ruchem i gestem się trzęsie, nieustannie analizuje sam siebie, o zasadach dowiaduje się z paragrafów w starych książkach i teraz w panice próbuje je stosować, bo a nuż będzie grzech własny, grzech cudzy, grzech zaniedbania.

Ilustracyjnie, archetypicznie: wzorcem może być mężczyzna o silnych spracowanych rękach, który podejmuje decyzje, działa na zimno, nie ulega wpływom, nie ulega błyskotkom. Wzorcem może być mędrzec, asceta z pustyni, który zawsze się delikatnie uśmiecha, patrząc na świat z niejakim pobłażaniem. To są jakieś wzorce. Owszem. No, ale nie piwniczak, który wyczytał, że 200 lat temu napisano, iż tego nie wolno, tamtego nie wolno, tamto luxuria, to impudita, to grievious, tamto venial (sin), tu , na to jest kwit, na to placet, tu do 70 gram jeszcze będzie grzech lekki, tam od 30 przeczytanych stron jest już ciężki, a co z grzechami cudzymi, co będzie jeżeli jednak pozwolę córce na ćwiczenia w obcisłych legginsach i Pan mnie z tego rozliczy, a co, jeżeli tak, siak, owak - i teraz jak to poskładać, jak to pogodzić, jak to powiedzieć rodzicom, jak żyć, sam-już-nie-wiem.

Chyba gdzieś na tym etapie jest tutejszy pan random.

***

No niestety, tak będę uważać. Nawet jeżeli ktoś mi teraz powie, że cały zastęp świętych składał się z mężczyzn i kobiet deliberujących na każdym krokiem, wystrzegających się każdego spojrzenia, dźwięku, miejsca, smaku itd., opłakujących rzewnie każdy przeżyty dzień, rozpytujących kierownika duchowego o każdy drobiazg itd. O ile w ogóle tak było, bo jednak dla większości świętych ewentualny etap skrupułów, lęków i moralizatorstwa był tylko etapem pośrednim. Chyba.
« Ostatnia zmiana: Sierpnia 31, 2023, 11:29:20 am wysłana przez Adimad » Zapisane
Kefasz
aktywista
*****
Wiadomości: 3946


Amen tako Bóg daj, byśmy wszyscy poszli w Raj.

ministrantura śpiewniki tradycja->
« Odpowiedz #2766 dnia: Sierpnia 31, 2023, 11:26:05 am »

Ja od biskupa oczekuję że będzie pobożny i dyplomatyczny tak by gospodarzyć swoim kościołem. Że będzie wiedział i mówił o panu Bogu tak aby to Ecclesia żyła stosowną kulturą. Nie oczekuję od biskupa by mi ustawiał żonę, córkę czy koleżankę ani żeby mi mówił co mam myśleć o Rosji lub innych bytach politycznych.

Podobnie od hydraulika oczekuję żeby podłączył boiler tudzież naprawił rurę co cieknie. Nie oczekuję by mi ustawiał cały dom a przy tym jeszcze rodzinę.
Zapisane
Stare jest lepsze Ł5,39
liczne stare książki->http://chomikuj.pl/Pjetja
Z forum amerykańskich tradycjonalistów:
Oto zwyczajowe napomnienie: unikaj żarliwości; krytykuj zasady, nie ludzi.
Bądź rozróżniający, lecz nie czepialski. Bądź pouczający lecz nie zgryźliwy. Bądź zasadniczy, zamiast natarczywy.
Filip S
aktywista
*****
Wiadomości: 978


« Odpowiedz #2767 dnia: Sierpnia 31, 2023, 15:13:25 pm »

Jeszcze ad rem.

W sumie to jest nawet drugorzędne, czy tej literatury "skrupułogennej" produkowano "kiedyś" (w "przedsoborze") bardzo dużo czy tylko dużo, a może po prostu - trochę (ale nie powiedziałbym, że stanowiła margines; p. Baltazar wkleił akurat materiały skierowane do dzieci i te z kolei wyglądają na dość naiwnie przesłodzone). Istotne jest to, że powstało wystarczająco dużo takich materiałów, z imprimaturami i nihil obstatami, żeby teraz różni tradsi z piwnicy mogli je znajdować i wpadać albo w skrupuły, albo w nerwice, albo - najczęściej - w swego rodzaju dysonanse poznawcze.
Jeśli "różni tradsi" w swoim sumieniu stwierdzili że hiper-rygorystyczne zalecenia z przed półtora wieku czy z jeszcze odleglejszej przeszłości to właściwy kompas moralny zgodnie z którym należy budować swoje postawy moralne to w czym leży problem? Mają do tego prawo i w niczym nie umniejsza to ich katolickości. Na sądzie okaże się czy podjęli słuszną decyzję.

No i potem taki trads piwniczny wariuje, bo jak tu teraz chodzić na basen, skoro wszędzie wszystko "płciowo mieszane"; --- jak tu teraz kontynuować grę na gitarze w niewinnej kapelce rockowej, skoro "jazgot przesterowanych gitar jest wyrazem moralnego nieuporządkowania obcego tradycji łacińskiej"; --- jak tu kobitę poznać, skoro nigdzie nie ma przyzwoitek na zawołanie, ani nikt nie chce ogarnąć gościowi ślubu aranżowanego; --- jak tu na spokojnie zjeść snickersa solony karmel, skoro istnieje orzeczenie św. Officjum wyjaśniające, że jedzenie smakołyków ot, tak, dla samej przyjemności, bez godziwej intencji, jest zawsze co najmniej grzechem lekkim [autentyk];
Dziwne przykłady, tak jakby bez sztucznych, niezdrowych słodyczy, grzybicogennego basenu czy najczęściej irytujących brzdęków gitary nie można było normalnie żyć.  ::)

jak tu zdobyć się na śmiałość i ochrzanić matkę, siostrę i koleżankę ze studiów, do której chce się startować, że z tymi spodniami kobiecymi to wynalazek diabelski;
Osobiście nie mam nic do skromnych, kobiecych spodni, niemniej jednak warto mieć na uwadze fakt iż św. Ojciec Pio odmówił udzielenia rozgrzeszenia kobiecie która je sprzedawała w swoim butiku także na pana miejscu nie drwiłbym z katolików którzy są przekonani że ten rodzaj garderoby jest dla kobiet nieodpowiedni, to samo można również powiedzieć o tańcach czy paru innych kwestiach wzbudzających dziś u większości ludzi Zachodu pusty, szyderczy rechot. 

I tak dalej. Człowiek myśli, że będzie fajnie, MSZA PO ŁACINIE, MAM PRAWICOWE POGLĄDY, JESTEM PRZECIW ABORCJI, MARZĘ O POWROCIE KRÓLA, a potem zaczyna czytać, czytać i otwiera się studnia bez dna. Ale owszem: zawsze można to wszystko "internalizować" i zakopywać się coraz głębiej w jakiejś prywatnej imitacji dobrego życia katolickiego AD 1830, powiedzmy. Tyle że jeżeli się internalizuje na siłę, to skutkuje to jakimś obłędem.
Czyli pośrednio przyznaje pan że indeks ksiąg zakazanych i umieszczenie na niej biblii chyba musiało być niegłupim pomysłem, bo jak ludzie zaczną czytywać to lub owo to mogą jeszcze popaść w różne obłędy (co najmniej).  ;D ;D ;D

Także tak to wygląda. Ale chyba na całe szczęście...?
Szanowny panie, nic z czego pan się tak zrzyna nie jest jakimiś dogmatycznym aksjomatem więc to całkowicie normalne że istnieją różne punkty widzenia i stopnie ich akceptacji. Gdyby kiedyś powstała katolicka odmiana amiszów/tradycyjnych mennonitów/starowierców to tylko temu można przyklasnąć, w tym momencie wszystko potencjalnie wydaje się być lepsze niż posoborowy wspakatolicyzm. Zresztą pewne tego zalążki widać w pomyśle tzw. "opcji benedyktyńskiej".


« Ostatnia zmiana: Sierpnia 31, 2023, 16:54:38 pm wysłana przez Filip S » Zapisane
Baltazar
aktywista
*****
Wiadomości: 578


dawniej Bambin

« Odpowiedz #2768 dnia: Sierpnia 31, 2023, 17:59:44 pm »

No i co z tego? No i nic. Przez wieki tańczyli szlachcice, mieszczanie, chłopi, a dziś - i to nawet do rocka, disco, dance - tańczą tradsi na weselach. Sam widziałem i chyba każdy z nas widział  ;D. Mimo tego, że nawet TERAZ spokojnie można znaleźć tradi-księży, wszelkich obediencji, którzy gromią tańce d/m. Ostatnio dołączył do nich nawet ks. Olewiński.

Oraz takich, którzy twierdzą, że żadna katolicka rodzina nie powinna nawet trzymać w domu płyt z jakimkolwiek rockiem, hip-hopem itd., bo wszystko to wrzaskliwe, diabelskie nieuporządkowanie i zakała cywilizacji. No i co? No i nic, znam pełno tradsów, którzy słuchają metalu, rocka czy dark ambientu. W tym ja, ale ja poniekąd nie jestem tradsem :)


Piosenka Eleni jest miła do słuchania w przeciwieństwie do innej muzyki metalowej i rockowej. Niestety przez jej piosenkę Eleni straciła jedyną córkę Afrodytę. Zabił Afrodytę jej były chłopak w 1986 roku i miała 17 lat. Myślę, że przez jej piosenkę pt: "Na miłość nie ma rady" straciła córkę. Nie jest to sytuacja normalna. Podobnie jest z Al bano & Romina Power piosenkarz stracił córkę i zaginęła bez wieści do dziś. Nie znam jego piosenki, co mogło doprowadzić do zaginięcia jego córki.
Zapisane
Jest przysłowie, które tak brzmi: "Tylko ten, kto stale płynie pod prąd, ma świeżą, czystą wodę". A dziś wielu kapłanów płynie z prądem ...
Adimad
aktywista
*****
Wiadomości: 1336

« Odpowiedz #2769 dnia: Sierpnia 31, 2023, 18:26:30 pm »

Panie Filipie, mnie tam nie przeszkadza, jeżeli ktoś sobie żyje bez kobiecych spodni, rock and rolla, harsh noise wall, japońskich bajek, basenów, plaż, sportów [bo nieskromne kostiumy], studiowania [gdy jest kobietą], ani gdy każdy kroczek swojego życia poddaje ciągłej analizie z perspektywy grzechu, okazji do grzechu, i tego, czy przypadkiem 150 albo 400 lat temu ktoś tego nie zakazał w jakiejś encyklice, dekrecie, odpowiedzi, bulli, konstytucji. W szczególności jeżeli ktoś taki odbiera swoje życie jako udane, satysfakcjonujące, radosne etc. Zapewniam pana, że np. można żyć bez muzyki w ogóle [jakiejkolwiek] - jak to jest nakazane w jednej z interpretacji szariatu.

Osobną kwestią jest to, czego taki argument ma dowodzić. Brzmi jak jakaś wersja zakładu Pascala przeniesiona na poziom kazuistyki moralnej: "A czy to ważne, dlaczego ktoś zadekretował to czy tamto? Na wszelki wypadek lepiej zastosować, a nuż dobrze trafisz. W najgorszym razie ominie cię parę durnowatych piosenek rockowych, pływalnia i słodycze".

Znam ten argument ;-) W nieco innej wersji, choć do niej też Pan poniekąd nawiązał, zamienia się to w lekki szantaż moralny z autorytetu: "No ja tam kolego nie wiem, możesz sobie oczywiście tańczyć, pływać i co tam lubisz, ja ci tylko przypominam, że OJCIEC PIO / MATKA BOŻA W FATIMIE / KSIĄDZ VIANNEY [...], TAKŻE TEGO".

Natomiast wyszliśmy tutaj od p. randoma, który - biorąc jego wpisy za dobrą monetę, aczkolwiek trudno mi sobie wyobrazić, żeby komuś chciało się tak przekonujący trolling uprawiać na tak niszowym forum; zresztą podobnych do niego przypadków znałem w życiu więcej - ma najwidoczniej ten problem, że chce różne "rygoryzmy" tego czy innego rodzaju przyjmować, ale napotyka dysonans poznawczy. Bo co rusz się okazuje, że kolejne wynalezione gdzieś tam przepisy czynią jego życie nieznośnym, nieharmonijnym, są sprzeczne z jakimiś elementarnymi intuicjami, są niezrozumiałe i dziwne.

Wie pan: jedni wzruszą ramionami ["co mnie tańce obchodzą, i tak nie tańczę; byłem ze dwa razy na basenie, nic ciekawego; no i co za problemem z tym posłuszeństwem rodzicom, moi starzy zawsze byli okej"], a dla innych może to wyglądać bardziej dramatycznie. Z różnych względów.

Cytuj
Osobiście nie mam nic do skromnych, kobiecych spodni, niemniej [...] także na pana miejscu nie drwiłbym z katolików

Tutaj prezentuje Pan niewątpliwie wygodną postawę rozkroku vel okraku ;-) "Sam nie zażywam, bo gorzkie i czuć rybą, ALE BARDZO SZANUJĘ". No, tylko że tu mówimy o powinnościach i wszystko, teoretycznie rzecz biorąc, stoi na ostrzu noża.

Cytuj
o tańcach czy paru innych kwestiach wzbudzających dziś u większości ludzi Zachodu pusty, szyderczy rechot. 

Jeżeli chodzi o same tańce, to dawniej tańczono chyba nawet więcej niż teraz. Damsko-męsko, żeby nie było. Ziemianie, arystokracja, bogata burżuazja, ale też i prosty lud. Wieczorki taneczne, bale maskowe, szkoły tańca.
« Ostatnia zmiana: Sierpnia 31, 2023, 19:35:51 pm wysłana przez Adimad » Zapisane
Major
aktywista
*****
Wiadomości: 3722

« Odpowiedz #2770 dnia: Sierpnia 31, 2023, 18:33:38 pm »

Cała dyskusja o rygoryzmie dotyka jak widać 6 przykazania. A zapominamy o przykazaniu 5 Nie Zabijaj, który dotyczy nie tylko aborcji czy morderstwa ale wg mnie także zostawianie bez pomocy samotnych matek z niepełnosprawnym dzieckiem czy znęcania się nad zwierzętami. To także przykazanie 4 o szacunku do starszych rodziców czy 7 Nie Kradnij, gdzie mam na myśli naszych januszy biznesu zatrudniający na czarno i księży świadczących te manufakturki.
Nie wszystko kręci się przy 6 Przykazaniu.
Osobiście odmowa spowiedzi kobiecie, która miała jakiś tam sklep przez o. Pio raczej nie była słuszna wg mnie.
Zapisane
Mazarin
uczestnik
***
Wiadomości: 149


« Odpowiedz #2771 dnia: Sierpnia 31, 2023, 18:42:57 pm »

Tak na szybko - potem napiszę nieco dłuższy wywód - ta odmowa rozgrzeszenia od o. Pio mogła być niezwiązana tylko i wyłącznie z tym, że ta kobieta sprzedawała damskie spodnie, mógł się z tym wiązać jakiś głębszy aspekt, o którym zakonnik nie mógł powiedzieć ze względu na tajemnicę spowiedzi a ona o nim nie wspomniała ze wstydu czy tam czegoś i postanowiła zrobić raban o to, że za sprzedawanie spodni jej dziad nie rozgrzeszył. Gdyby nie zrobiła rabanu tylko pokornie przestała sprzedawać te spodnie to byśmy na pewno o tej sytuacji teraz nie pisali  ;D
Zapisane
Regiomontanus
aktywista
*****
Wiadomości: 3618


« Odpowiedz #2772 dnia: Sierpnia 31, 2023, 19:45:29 pm »

Wątek zrobił się b. ciekawy. Dodam 5 groszy od siebie:

Rygoryzmy zalecane w przeszłości zdają się nam dzisiaj nonsensem, ale zwykle były jakimś tam wyrazem dążenia do ideału. Chrześcijańska świętość to wszakże dążenie do ideału, który po ludzku wydaje się nieosiągalny - bo po ludzku jest nieosiągalny.  Ojciec Prokop w swoich "Żywotach świętych" napisał: "Pan Bóg wskrzesza świętych nie po to, abyśmy ich naśladowali, ale abyśmy widząc, do jakiego stopnia człowiek za łaską Bożą zapanować może nad ciałem, głęboko upokorzyli się."

Można w nieskończoność roztrząsać, jaki dokładnie ten model świętości ma być w precyzyjnych szczegółach typu noszenie spodni czy chodzenie na plażę, ale wg mnie jest to sprawa całkowicie drugoplanowa.
Powiem więcej: jeśli człowiek chce się przybliżyć do ideału świętości o jakieś tam epsilon>0, to zaczynanie od przestrzegania różnych rygorystycznych zakazów odnalezionych "w jakiejś encyklice, dekrecie, odpowiedzi, bulli, konstytucji" (cytuję p. Adimada) jest postawieniem sprawy na głowie.

Jak się czyta np. ojców pustyni, czy nawet De imitatione, to oni polecali najpierw rozwinąć w sobie "contemptus mundi", a pewnym czasie sami odrzucimy różne tam ogrody rozkoszy ziemskich, przestaną one nas pociągać.
 
Zapisane
Certe, adveniente die judicii, non quaeretur a nobis quid legerimus, sed quid fecerimus.
Kefasz
aktywista
*****
Wiadomości: 3946


Amen tako Bóg daj, byśmy wszyscy poszli w Raj.

ministrantura śpiewniki tradycja->
« Odpowiedz #2773 dnia: Sierpnia 31, 2023, 19:48:05 pm »

To ten dziad robił raban. Przecież z tego był znany
 Każdy trydenciarz zna historie o tym że ów zakonnik był cholerykiem nie liczącym się w ogóle z tym jak jest odbierany społecznie. Dlatego go wyrzucali X klasztorów.

Przy czym wskazuje też jego postać że nie trzeba być miłym, grzecznym czy dyplomatycznym by być świętym! Znam pewnego mnicha, który wziął go sobie za patrona ze względu na trudny charakter.
Zapisane
Stare jest lepsze Ł5,39
liczne stare książki->http://chomikuj.pl/Pjetja
Z forum amerykańskich tradycjonalistów:
Oto zwyczajowe napomnienie: unikaj żarliwości; krytykuj zasady, nie ludzi.
Bądź rozróżniający, lecz nie czepialski. Bądź pouczający lecz nie zgryźliwy. Bądź zasadniczy, zamiast natarczywy.
Adimad
aktywista
*****
Wiadomości: 1336

« Odpowiedz #2774 dnia: Sierpnia 31, 2023, 19:59:39 pm »

Cytuj
Jak się czyta np. ojców pustyni, czy nawet De imitatione, to oni polecali najpierw rozwinąć w sobie "contemptus mundi", a pewnym czasie sami odrzucimy różne tam ogrody rozkoszy ziemskich, przestaną one nas pociągać.

Oczywiście, że tak. O tym pisałem wcześniej. Aczkolwiek ja osobiście nawet i tu preferuję tych, co piszą więcej w terminologii apofatyczno-kontemplacyjnej, niż tych, którzy koncentrują się na wątkach pasyjnych, cierpieniu itd. Może jestem przewrażliwiony. Z uczniów Eckharta czytałem Taulera i Suzo - no i już Suzo mnie tą dolorystyczną atmosferą nieco odstraszał.
Zapisane
Strony: 1 ... 183 184 [185] 186 187 ... 190 Drukuj 
Forum Krzyż  |  Disputatio  |  Poczekalnia  |  Wątek: Dziecięce poszukiwania odpowiedzi na pytania błahe i całkiem poważne. « poprzedni następny »
 

Działa na MySQL Działa na PHP SMF 2.0.19 | SMF © 2014, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!