Forum Krzyż
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Lipca 22, 2024, 07:41:39 am

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukaj:     Szukanie zaawansowane
www.UnaCum.pl

Centrum Informacyjne Ruchu Summorum Pontificum
232285 wiadomości w 6635 wątkach, wysłana przez 1668 użytkowników
Najnowszy użytkownik: magda11m
Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja
Forum Krzyż  |  Disputatio  |  Poczekalnia  |  Wątek: Neokatechumenat
« poprzedni następny »
Strony: 1 ... 281 282 [283] 284 285 ... 303 Drukuj
Autor Wątek: Neokatechumenat  (Przeczytany 1381018 razy)
Kikofan
bywalec
**
Wiadomości: 57


« Odpowiedz #4230 dnia: Maja 19, 2014, 22:43:07 pm »

Jesteśmy w Polsce to prosze o teksty w jezyku ojczystym w miarę możliwości

Dobrze, już kasuję wpis.
Zapisane
jwk
aktywista
*****
Wiadomości: 7315


« Odpowiedz #4231 dnia: Maja 20, 2014, 09:26:46 am »

Nie musiał Pan kasować. Ale mógł Pan po prostu pomyśleć o jakimś polskim streszczeniu lub tłumaczeniu, bo, jak mniemam, rozumiał Pan ten tekst po angielsku.
Po prostu (nie zawsze jest to takie proste ;)) napisać o co tam chodziło!
Zapisane
Zamiast zajmować się całą rzeszą katolików, którzy nie chodzą w ogóle do kościoła,
Watykan uderza w tych, którzy są na Mszy świętej w każdą niedzielę.
Kikofan
bywalec
**
Wiadomości: 57


« Odpowiedz #4232 dnia: Maja 21, 2014, 07:00:20 am »


Konferencja Biskupów Puglii

„Droga Neokatechumenalna”
Nota pastoralna dla prezbiterów
Najdrożsi,
Różnorodne formy stowarzyszeń wiernych, począwszy od tych najstarszych aż po współczesne, przez swoją mnogość są znakami „… bogactwa i wielorakich zasobów, którymi Duch święty ożywia Kościół… (Christifideles Laici, n. 29); są one wielkim darem Boga „który musi być przyjęty z wdzięcznością i w sposób odpowiedzialny doceniony przez wszystkie rzeczywistości Kościoła” (Nota pastoralna Komisji Biskupów ds. Świeckich, Stowarzyszenia wiernych w Kościele, wstęp).
Pozostawiając na inne okazje – jeśli zajdzie taka potrzeba – analizę innych rzeczywistości Kościoła, wydaje się rzeczą szczególnie pilną w tym momencie przedstawić pewne wskazania dotyczące „Drogi Neokatechumentalnej”. Obecność „Drogi Neokatechumenalnej” w naszych diecezjach nacechowana jest pozytywnymi owocami jak również szeregiem problemów, które skłaniają nas z racji naszej pasterskiej odpowiedzialności do przedstawienia pewnych wskazań.
Kierujemy je przede wszystkim do was, prezbiterzy, a poprzez was do wszystkich wiernych, ku duchowemu pożytkowi całej wspólnoty.
Nasze zainteresowanie „Drogą neokatechumenalną” wypływa między innymi z zachęty wyrażanej wiele razy przez Ojca świętego (por. Szczególnie Przesłania z 30.08.1990 i z 12.04.1993), by biskupi nie uchylali się od swojego obowiązku jakim jest rozeznawanie (por. AAS 1990, 1513), przeciwnie – by czynili to ze szczególną uwagą, zwłaszcza gdy dotyczy to rzeczywistości, która jest wciąż w trakcie swojego „określania się” i wciąż nie mającej przyjętego Statutu.
Doświadczenie „Drogi Neokatechumentalnej”
Myśl przewodnia

„Droga Neokatechumenalna” pragnie odpowiedzieć na problem obecności tak wielu ochrzczonych, którzy nie przyjęli Ewangelii na serio i nie są wprowadzeni w wiarę i w życie chrześcijańskie.
Podstawowym zamierzeniem „Drogi” było zaproponować tym ludziom drogę analogiczną do katechumentatu w prawdziwym tego słowa znaczeniu: drogę, która z jednej strony weźmie pod uwagę szczególną sytuację tego, który jest już chrześcijaninem, z drugiej jednak strony chce być autentycznie „katechumenalną”, nie zakładając niczego, proponując odkrywanie i osobiste przyjęcie, krok po kroku, wszystkich aspektów wiary, liturgii i życia chrześcijańskiego.
Dotychczasowe owoce
Dzięki tej drodze wielu z entuzjazmem odkryło na nowo Pana i przeżywa autentyczne doświadczenie nawrócenia, które wyraża się w konkretnych i bardzo wymownych postawach: jak oderwanie się od dóbr ziemskich, wielkoduszna otwartość na życie ze strony małżonków, dyspozycyjność by zaangażować się w dzieło ewangelizacji, obfity rozkwit powołań kapłańskich i zakonnych.
Trudności
Trudności rodzą się z samej sytuacji takich osób: ochrzczeni, wierzący, co więcej – także praktykujący, którzy jednak nie uważają siebie za ludzi, którzy przyjęli naprawdę Ewangelię i decydują się na to, by stać się na powrót katechumenami, na bycie ponownie ewangelizowanymi, rozpoczynając prawie od zera. Pełny udział w normalnym życiu wspólnoty staje się dla nich punktem dojścia, metą do osiągnięcia. Fakt ten powoduje w sposób nieunikniony pewną separację czasem stanowczo podkreślaną.
Wskazania formacyjne i materiały wykorzystywane przez „Drogę” idą własnymi torami, nie mają swojego odniesienia do planów duszpasterskich CEI (Konferencji Biskupów Włoskich) i poszczególnych diecezji. Zauważa się pewną trudność we współpracy z innymi doświadczeniami czy też formami stowarzyszeń w Kościele.
Wewnątrz wspólnoty „Drogi” istnieje ryzyko pewnego przesadnego uniformizmu, czasem nawet aż do najdrobniejszych detali, szczególnie gdy chodzi o liturgię. Czymś cennym jest pedagogia znaków (por. Rinnovamento della catechesi, n. 175); nie wolno jednak przypisywać każdemu szczegółowi jednakowej wartości, która dotyczy jedynie znaków najistotniejszych i uświęconych przez tradycję.
Podobne ryzyko istnieje także w katechezie, która bazując na „tradycji ustnej” staje się stereotypowym powtarzaniem, nie uwzględniając koniecznej elastyczności, by aktualizować Ewangelię w każdą sytuację; w interpretacji tekstów biblijnych, często wyselekcjonowanych i interpretowanych w sposób jednostronny i kategoryczny – wpada się w rodzaj fundamentalizmu; w sztywnym podziale na różne etapy; w ogólnej propozycji szczególnych wyborów życiowych.
Przewodniczenie wspólnotom przez katechistów świeckich powoduje trudności, w odniesieniu do roli prezbiterów.
Oceny i wskazania
Komu proponować „Drogę”
„Droga” jako taka zwraca się – jak wyraża to Papież w Przesłaniu z 30.08.1990 – ku „tym, którzy prawie całkowicie porzucili praktykę życia chrześcijańskiego”; i okazuje się „szczególnie przydatna do tego, by przyczyniać się, na obszarach zdechrystianizowanych, do koniecznej „reimplantatio Ecclesiae” (Przesłanie z 12.04.1993).
Nie powinno się więc proponować „Drogi” wiernym, którzy pomimo swojej słabości ludzkiej, świadomi nieustannej potrzeby nawracania, zaangażowanie przeżywają swoją wiarę i życie chrześcijańskie, czy też w dodatku uczestniczą w jakimś stowarzyszeniu czy apostolacie, gdzie prawdziwą potrzebą mogłaby być po prostu lepsza katecheza, pogłębione studium Słowa Bożego, doświadczenie wspólnoty chrześcijańskiej w małych grupach: słowem – wymóg stałej formacji.

„Droga” w odnowionej działalności pastoralnej
Decyzja o rozpoczęciu szczególnych dróg re-ewangelizacji – ze względu na osoby potrzebujące tego – nie musi zakładać braku szacunku, czy porzucania z ich strony, czy też niewiary w możliwość odnowienia także duszpasterstwa tradycyjnego według wielkich impulsów Soboru. Kościół nie tyle ewangelizuje i katechizuje poprzez to, co czyni czy też głosi, ale tym, jak sam żyje, tym czym sam jest (por. Il rinnovamento della Catechesi, n. 145). Jeśli nie odnowi się normalnego życia naszych wspólnot, to tym samym nie przyciągnie się tych, którzy są daleko, czy też samych nowonawróconych i choćby nie wiadomo jak staranna byłaby ich formacja, to nie zdołaliby się włączyć i odeszliby na powrót rozczarowani.
„Droga” dąży do tego, by rozwijać się jedynie wewnątrz parafii. Może ona rozwijać się jedynie w kontekście wspólnot parafialnych, które otwierają się na globalną odnowę i angażują się w to, by zapewnić wszystkim wiernym możliwość stałego wzrastania.
Koniecznym jest przy tym, aby przed rozpoczęciem danej inicjatywy otrzymać zgodę nie tylko biskupa i proboszcza ale – po uprzedniej odpowiedniej analizie sytuacji – zasięgnąć opinii rady parafialnej. Aby uniknąć szkodliwych różnic między pobliskimi parafiami, byłoby dobrze porozmawiać o tym na forum dekanatu i wysłuchać również zdania dziekana.
Prezbiterem odpowiedzialnym powinien być normalnie proboszcz albo kapłan, który posługuje w danej parafii, wybrany w porozumieniu z biskupem.
Parafia musi pozostać domem dla wszystkich, nie może być zawłaszczona przez żadne ze stowarzyszeń, grup czy ruchów. Katechiści, animatorzy liturgii czy innych posług nie powinni być wybierani jednostronne jedynie spośród przynależących do jakiejś szczególnej grupy.
Powinno się zachęcać członków „Drogi”, aby nie separowali się od innych wiernych, by nauczyli się korzystać z tego wszystkiego, co oferuje parafia, by aktywnie włączali się w jej działania. W szczególności gdy chodzi o katechizację: nawet jeśli sami rodzice w sposób godny pochwały troszczą się o katechizację swoich dzieci, niech pomimo to nie zaniedbują wysyłania ich na katechezę parafialną wraz z wszystkimi innymi dziećmi. Podczas celebracji liturgicznych mogą korzystać ze szczególnych przywilejów otrzymanych od Stolicy Apostolskiej (Notificazione z 19.12.1988); gdy chodzi o resztę są zobowiązani do przestrzegania norm ogólnych. Dotyczy to także sakramentu Pojednania: pięknie jest celebrować wspólnie z braćmi miłosierdzie Boga w odniesieniu do własnego życia, lecz przyjmowanie oskarżenia się z konkretnych grzechów powinno zostać zarezerowane dla kapłana.
Członkowie „Drogi neokatechumenalnej” jak każda inna wspólnota czy ruch powinni docenić Katechizm Kościoła Katolickiego, podstawowy dokument: Il rinnovamento della catechesi (Odnowa katechezy) i różne tomy Catechismo per la vita crisitana (Katechizmu do życia chrześcijańskiego) wydanego przez Konferencję Episkopatu Włoch. Powinni studiować i realizować programy Kościoła, który jest we Włoszech i diecezjalne programy pastoralne.
Godne pochwały zwrócenie uwagi na „eschatologiczny” charakter życia chrześcijańskiego i jego wymiar wewnętrzny niech nie przeszkadza w tym, by docenić także jego charakter „świecki”, właściwie poważając rzeczywistości ziemskie i zaangażowanie w nie ze strony chrześcijan. Ci, którzy na „Drodze” dostrzegli w sobie szczególne powołanie (do kapłaństwa, do diakonatu stałego, do życia konsekrowanego, do posługi katechisty wędrownego czy też misjonarza za granicą…) niech rozeznają je nie tylko wewnątrz „Drogi”, lecz pozostając w jedności, poprzez proboszcza i biskupa, również z szerszą rzeczywistością Kościoła lokalnego.
Zakonnicy powinni zwracać uwagę na to, by nie interpretować doświadczenia „Drogi” w taki sposób, by narażać na szwank ich własną tożsamość i ich szczególny charyzmat, który pozostaje podstawową drogą ich uświęcenia (por. Vita consecrata, n. 56).

Rola prezbiterów
Wędrowni katechiści świeccy oraz miejscowi odpowiedzialni „Drogi” w wypełnianiu swoich zadań powinni mieć odniesienie do pełniących posługę ministerialną – biskup, kapłani i diakoni – uznawać ich autorytet na mocy władzy święceń.
Odpowiedzialni świeccy, szczególnie przy okazji „skrutiniów” przy przechodzeniu przez różne etapy mają powstrzymywać się od wchodzenia na intymny grunt sumienia, unikając tego wszystkiego, co może sprawiać wrażenie procedury przesłuchiwania; niech przeprowadzają rozeznawanie, gdy chodzi o postawy, a nie w kwestii konkretnych wyborów; wobec celów duchowych bardziej wymagających niech się po prostu ograniczą do ich proponowania. Prezbiterzy, także w tej delikatnej materii, jak w każdej innej sytuacji, niech zachowują ich własną odpowiedzialność pasterską, by nie zejść do roli jedynie czysto funkcyjnej sprawującego Eucharystię czy sakramenty.
Posługa tym wspólnotom nie może osłabić w kapłanie jego dyspozycyjności do tego, by przynależeć do wszystkich, być człowiekiem Kościoła. W ten sposób uniknie się też trudności w momencie zmiany proboszczów.
Prezbiter, jak każdy chrześcijanin, zachowuje prawo do włączenia się w jakąś grupę i korzystania z jej szczególnej duchowości, prawo to jednak jest podporządkowane powinności zachowania swojej tożsamości, szczególnie wewnątrz prezbiterium diecezjalnego (Pastores dabo vobis, 68; Direttorio per il ministero e la vita dei presbiteri, 29). Wobec „Drogi neokatechumenalnej” trzeba jasno stwierdzić, że prezbiter, jakkolwiek sam potrzebujący nawrócenia i wzrostu duchowego, nie może stanąć na poziomie „początkującego”; może on kroczyć poszczególnymi etapami drogi neokatechumenalnej, jednak nie przechodząc ich całkowicie, biorąc w nawias swoją posługę pasterza, która już została mu powierzona.

Niektóre problemy pastoralne
Wigilia paschalna
Jedną z najczęstszych kwestii rodzących konflikty jest celabracja Wigilii Paschalnej. Członkowie „Drogi” od początku wypracowali rozbudowaną formę jej celebracji, wzbogacając ją o dodatkowe elementy, trwającą przez całą noc aż do świtu, twierdząc, że stanowi ona dla nich moment fundamentaly, praktycznie nie do zastąpienia. Wymaganie to wchodzi w konflikt z innym nie mniej ważnym: by nie dzielić wspólnoty chrześcijańskiej na odrębne grupy, na Eucharystie „równoległe” właśnie w kulminacyjnym momencie całego roku liturgicznego, w celebracji tej tajemnicy zbawienia, która czyni nas Kościołem wprowadzając nas we wspólnotę z Bogiem i z braćmi. Kongregacja Kultu Bożego w liście Paschalis sollemnitatis z 16.01.1988 tak się wyraża: „Powinno się zachęcać poszczególne grupy do udziału w celebracji Wigilii Paschalnej, tak by wszyscy wierni zebrani razem mogli doświadczyć w najgłębszy sposób faktu swojej przynależności do jednej wspólnoty kościelnej”.
Tak więc, w każdej parafii, po celebracji tylko jednej Wigilii Paschalnej, grupy neokatechumenalne (nie wykluczając ewentualnej obecności innych zainteresowanych wiernych) mogą pozostać jeszcze dłużej, aż do świtu, jednakże bez powtarzania żadnego z czterech istotnych momentów liturgii przewidzianych w Mszale Rzymskim (Liturgia Światła, Słowa, Wody – wraz z ewentuanymi chrztami, i Liturgia Eucharystii), dodając jedynie inne elementy celebracyjne czy dydaktyczne, modlitwy, śpiewy, osobistą medytację, dzielenie się doświadczeniami, chwile wspólnego świętowania i bycia razem we wspólnocie. Tak więc nie dwie Wigilie następujące jedna po drugiej, ale po jednej jedynej Liturgicznej Wigilii w ścisłym tego słowa znaczeniu – jej celebracyjne przedłużenie.
Cotygodniowa Eucharystia
Inną częstą trudnością jest celebracja cotygodniowej Eucharystii. W kontekście swojej pracy formacyjnej wspólnoty uważają za niezbędną zarezerwowaną dla nich celebrację, rozbudowaną, podczas której umożliwia się dzielenie się Słowem. Nie chcąc pozbawiać się bogactwa liturgii niedzielnej, która jest filarem roku liturgicznego oraz podkreślając wezwanie do świętowania Paschy, wspólnoty ukierunkowane są na rozwiązanie, by celebrować tę Eucharystię w sobotnie popołudnie.
Trudności wynikające z przyjęcia tej opcji są ewidentne. Według norm obecnych Eucharystię w sobotnie popołudnie traktuje się już w swoich skutkach jako Eucharystię niedzielną (por. Il Giorno del Signore, n. 34). Podpada to jednak pod normę ogólną: „Msze dla grup partykularnych powinno się odprawiać z zasady nie w niedzielę, lecz o ile to możliwe w dni powszednie; w każdym razie celebracje członków różnych grup kościelnych nie powinny być zamknięte dla wspólnoty” (ivi, n.33; por . Eucharisticum mysterium, nn. 26-27; Eucaristia, comunione e comunità, n.81). Trzeba liczyć się z konkretną trudnością ze znalezieniem kapłana, tak ze względu na brak kapłanów, jak i z powodu ogromu obowiązków pastoralnych , które w tym dniu spadają na pasterzy. Z drugiej zaś strony, wzywanie kapłana z zewnątrz mogłoby rozluźnić więź z parafią i pogłębić już zauważoną tendencję do zredukowania kapłaństwa jedynie do roli funkcjonalnej.
Nie uważa się więc – z zasady – za wskazane, by zezwalać na taką celebrację. Biskup może jednak zezwolić na nią – według swojego roztropnego osądu – gdy służy ona pożytkowi duchowemu grup neokatechumenalnych, bez przynoszenia szkody wspólnemu dobru całej wspólnoty parafialnej.

Z naszym błogosławieństwem
Wskazówki dotyczące „Drogi neokatechumenalnej”, które przedstawiamy, w duchu dialogu i wspólnego rozeznawania, odnoszą się w niektórych kwestiach specyficznie do tej rzeczywistości, lecz jako całość dotyczą uporządkowanego życia wszystkich wspólnot Kościoła i różnych sytuacji pastoralnych.

Towarzyszymy wam naszą modlitwą i naszym błogosławieństwem
Molfetta, 1 grudnia 1996, pierwsza niedziela Adventu

+ Benigno Luigi Papa, Arcybiskup Metropolita Taranto, Przewodniczący Konferencji Biskupów Puglii
+ Giuseppe Casale, Arcybiskup Metropolita Foggia-Bovino, Administrator Apostolski Lucera-Troia,
+ Mariano Magrassi, Arcybiskup Metropolita Bari-Bitonto,
+ Cosmo Francesco Ruppi, Arcybiskup Metropolita Lecce,
+ Settimio Todisco, Arcybiskup Brindisi-Ostuni,
+ Carmelo Cassati, Arcybiskup Trani-Barletta- Bisceglie,
+ Vincenzo D’Addario, Arcybiskup Manfredonia-Vieste,
+ Francesco Cacucci, Arcybiskup Otranto,
+ Armando Franco, Biskup Oria,
+ Martino Scarafile, Biskup Castellaneta,
+ Domenico Padovano, Biskup Conversano-Monopoli,
+ Rafaele Calabro, Biskup Andria,
+ Giovanni Battista Pichierri, Biskup Cerignola-Ascoli Satriano,
+ Silvio Cesare Bonicelli, Biskup San Severo,
+ Domenico Caliandro, Biskup Ugento-S. Maria di Leuca,
+ Donato Negro, Biskup Molfetta-Ruvo-Giovinazzo-Terlizzi,
+ Agostino Superbo, Biskup Altamura-Gravina-Acquaviva,
+ Vittorio Fusco, Biskup Nardó-Gallipoli,
+ Luciano Bux, Biskup pomocniczy Bari-Bitonto,
+ Riccardo Ruotolo, Biskup pomocniczy Manfredonia-Vieste.

Tekst oryginalny:
Il Regno-Documenti 5,1977 161-2
Zapisane
Niebieskooki
*NOWICJUSZ*
adept
*
Wiadomości: 39

#yolo

« Odpowiedz #4233 dnia: Czerwca 06, 2014, 15:00:01 pm »

Postaram się w najbliższym czasie wypisać w punktach wszystkie tezy krytyczne wobec sekty pana Kiko, bo pewnie nie wszystkim będzie sie chciało czytać całość. Proszę też się nie zrażać i pisać jak najwięcej.

A to nie ma książek na ten temat? Lub spisów na stronach internetowych typu RzymskiKatolik?
Zapisane
Kikofan
bywalec
**
Wiadomości: 57


« Odpowiedz #4234 dnia: Czerwca 19, 2014, 18:36:56 pm »

Artykuł 13sty Statutu, a dokładnie przypisy odsyłają do odpowiednich dokumentów precyzujących kto może objaśniać czytania dzieciom. Funkcja didaskala (na Drodze to wybrana osoba, która rozmawia z dziećmi i interpretuje Pismo) jest niezgodna z prawem liturgicznym, aczkolwiek są nieliczne wspólnity, gdzie didaskal przeprowadza taki dialog z dziećmi przed Eucharystią, czyli poza Liturgią.
Nie mam dostępu do kompa, aby podać konkretne nazwy ww. dokumentów.
Zapisane
Regiomontanus
aktywista
*****
Wiadomości: 3647


« Odpowiedz #4235 dnia: Czerwca 19, 2014, 19:46:34 pm »

Artykuł 13sty Statutu, a dokładnie przypisy odsyłają do odpowiednich dokumentów precyzujących kto może objaśniać czytania dzieciom. Funkcja didaskala (na Drodze to wybrana osoba, która rozmawia z dziećmi i interpretuje Pismo) jest niezgodna z prawem liturgicznym, aczkolwiek są nieliczne wspólnity, gdzie didaskal przeprowadza taki dialog z dziećmi przed Eucharystią, czyli poza Liturgią.

To nie tylko domena Neokatechumenatu. Wyjaśnianie dzieciom czytań/ewangelii jest prawie normą w Ameryce. W większości parafii jest taki świecki "objaśniacz", który w czasie liturgii słowa zabiera dzieci gdzieś do innego pomieszczenia. Tam dostają malowanki, czasem także cukierki, dialoguje się z nimi, opowiada co tam w domu itd. Zdarza się, że czytań wogóle nie ma, tylko objaśniacz "swoimi słowami" opowiada, o co w tym wszystkim chodzi.

Co ciekawe, w parafiach polonijnych przyjęto ten "zwyczaj" entuzjastycznie. Nie mam więc wątpliwości, że i w Posce się przyjmie, przy wystarczającej promocji.
Zapisane
Certe, adveniente die judicii, non quaeretur a nobis quid legerimus, sed quid fecerimus.
superfluus
rezydent
****
Wiadomości: 428

« Odpowiedz #4236 dnia: Czerwca 19, 2014, 20:10:20 pm »

Ależ u OP w Krakowie jest tak od dawna na Mszy o 12 w niedzielę (czyli u o.prof. Kłoczowskiego). Ma on do pomocy zwykle 2 diakonów, z których jeden gromadzi dzieciarnię krakowskiego establishmentu, który przychodzi na tę Mszę, w kapitularzu klasztornym i tam się odbywa (z pomocą kilku kleryków OP) liturgia słowa dzieci (ona się tam zaczyna - dzieci już przed Mszą są tam "oddawane"). W tym czasie rodzice słuchają kazania dla dorosłych o. profesora. Potem po Credo, są te dzieci prowadzone (trzymając się długiego węża czy tam smoka - zabawki) do kościoła, gdzie potem z rodzicami uczestniczą już w liturgii eucharystycznej.
Zapisane
Andrzej75
aktywista
*****
Wiadomości: 2325


« Odpowiedz #4237 dnia: Czerwca 19, 2014, 20:10:58 pm »

To nie tylko domena Neokatechumenatu. Wyjaśnianie dzieciom czytań/ewangelii jest prawie normą w Ameryce. W większości parafii jest taki świecki "objaśniacz", który w czasie liturgii słowa zabiera dzieci gdzieś do innego pomieszczenia. Tam dostają malowanki, czasem także cukierki, dialoguje się z nimi, opowiada co tam w domu itd. Zdarza się, że czytań wogóle nie ma, tylko objaśniacz "swoimi słowami" opowiada, o co w tym wszystkim chodzi.

Ale czy to jest niezgodne z posoborowymi normami?

Dyrektorium o Mszach św. z udziałem dzieci:

17. W tego rodzaju Mszach trzeba pilnie uważać, aby dzieci nie poczuły się jakby lekceważone z tego względu, że nie są jeszcze zdolne do uczestnictwa i zrozumienia tego, co się podczas obrzędów odbywa i głosi. Przynajmniej w jakiś sposób trzeba uwzględnić ich obecność, np. zwracając się specjalnie do nich w pouczeniach (np. na początku i na końcu Mszy św.) oraz w jakiejś części homilii.
Jeżeli pozwalają na to warunki miejscowe i osobowe, od czasu do czasu można odprawić dla dzieci liturgię słowa wraz z homilią w jakimś miejscu osobnym, ale niezbyt odległym. Przed rozpoczęciem liturgii eucharystycznej dzieci te wprowadza się do miejsca, w którym dorośli sprawowali równocześnie własną liturgię słowa.

24. Ponieważ Eucharystia jest zawsze akcją całej wspólnoty kościelnej, pożądana jest obecność przynajmniej paru osób dorosłych nie dla nadzoru, lecz dla modlitewnego współuczestnictwa we Mszy św., a w miarę potrzeby i dla pomocy dzieciom.
Nic nie stoi na przeszkodzie, aby jeden z dorosłych uczestników Mszy św. dla dzieci, za zgodą proboszcza lub rektora kościoła, przemówił do dzieci po Ewangelii, zwłaszcza jeśli kapłanowi trudno przychodzi dostosować się do mentalności dzieci. W tej sprawie należy zachować przepisy ustalone przez Św. Kongregację do spraw Duchowieństwa.
Także we Mszach dla dzieci należy dbać o zróżnicowanie funkcji, aby okazał się charakter wspólnotowy obrzędów. Należy dobrać lektorów i kantorów czy to spośród dzieci, czy spośród dorosłych. W ten sposób dzięki różnorodności głosów uniknie się nużącej jednostajności.

http://www.kkbids.episkopat.pl/?id=97
Zapisane
Exite de illa populus meus: ut ne participes sitis delictorum eius, et de plagis eius non accipiatis.
Pedro
uczestnik
***
Wiadomości: 218


« Odpowiedz #4238 dnia: Czerwca 19, 2014, 22:25:03 pm »

O. Adam Szustak, który głosił bardzo modne rekolekcje z czołowym przedstawicielem neokatechumenatu Robertem Friedrichem, głosi luteranizm. Podobne teksty głoszono w neokatechumenacie tam gdzie ja chodziłem.
Nie wiem, czy ten zakonnik należy do neokatechumenatu, ale tutaj wychwala i podlizuje się tej sekcie.

Ma Pan na myśli te rekolekcje? http://www.langustanapalmie.pl/wilki-dwa2

Przede wszystkim o. Szustak raczej nie wie, czym jest neokatechumenat. Tak jak większość księży i biskupów. Kilka oficjalnych "wizyt" niczego nie pokaże.
Niektórzy księża podniecają się neo z tego powodu, że tam mają tak dużo dzieci i później piętnują tych katolików, którzy mają mało dzieci.

Poza tym o. Szustak mówi dużo ciekawych i dobrych kazań.
Zapisane
pablo
aktywista
*****
Wiadomości: 536

« Odpowiedz #4239 dnia: Czerwca 20, 2014, 14:05:32 pm »

Apostołowie byli praktykujący, a św. Józef robił konfesjonały. O. Szustak ma duszpasterskie zacięcie i mówi w sposób barwny. Pewnie niektórym brakuje w jego kaznodziejstwie jakiegoś patosu nadymania policzków itp..

Co do obrazu neokatechumenatu wśród niektórych duchownych to mam wrażenie, że plusy przysłaniają minusy. Podkreśla się zapał misyjny liczne rodziny itp. . Rzadko dostrzega się, iż w tym wszystkim obecna jest nieodpowiedzialność czy stawianie zbyt dużych (nierealistycznych) wymagań sobie i innym.

Zapisane
jwk
aktywista
*****
Wiadomości: 7315


« Odpowiedz #4240 dnia: Czerwca 20, 2014, 14:38:44 pm »

... św. Józef robił konfesjonały ...
No to antycypował w pełnym sensie tego słowa znaczeniu! Przecież zmarł (mowi się, że na długo) przed rozpoczęciem Nauczania przez Boskiego Zbawiciela ... ;)
Zapisane
Zamiast zajmować się całą rzeszą katolików, którzy nie chodzą w ogóle do kościoła,
Watykan uderza w tych, którzy są na Mszy świętej w każdą niedzielę.
superfluus
rezydent
****
Wiadomości: 428

« Odpowiedz #4241 dnia: Czerwca 20, 2014, 15:04:30 pm »

O.Szustak nigdy nie był, ani nie jest w neokatechumenacie. W całej polskiej prowincji OP jest może 3-4 tych tzw. prezbiterów. Jeśli już szukać po zakonach, to w Polsce zaczadzeni neoństwem są bardzo mocno (chyba najmocniej) kapucyni.
Sam Szustak opowiada barwnie, jest po prostu dobrym kaznodzieją  - pełna zgoda z p. Pablo. Może się komuś nie podobać ten styl, ale w ortodoksji się nie pogubił. Póki co.
Zapisane
Pedro
uczestnik
***
Wiadomości: 218


« Odpowiedz #4242 dnia: Czerwca 20, 2014, 17:36:49 pm »

W jednym ze swoich kazań stwierdził, że apostołowie nie byli praktykujący.

A byli praktykujący? Zrozumiał Pan kontekst tego kazania? W Ewangeliach nie ma mowy o praktykach i pobożnościach np. św. Piotra, zanim został jeszcze apostołem i przed jego działalnością apostolską.
o. Szustak wyciąga bardzo dużo z Pisma Świętego, ale również podpiera to naukami i pismami świętych czy innych wybitnych chrześcijan. Oczywiście nie robi z tego doktryny.
« Ostatnia zmiana: Czerwca 20, 2014, 17:38:34 pm wysłana przez Pedro » Zapisane
pablo
aktywista
*****
Wiadomości: 536

« Odpowiedz #4243 dnia: Czerwca 20, 2014, 22:26:15 pm »

1) Praktykowanie bez wiary zakrawa na kłamstwo/oszustwo. Oczywiście chodzi o prawdziwą wiarę, a nie jakąś uczuciową egzaltację.
2) To Jezus Chrystus jest zbawicielem, a nie nasze uczynki. Prawdą jest jednak, że wiara bez uczynków jest martwa. Co do nadużywania Bożego Miłosierdzia, to jest to grzechem przeciwko Duchowi Świętemu.
Zapisane
pablo
aktywista
*****
Wiadomości: 536

« Odpowiedz #4244 dnia: Czerwca 21, 2014, 00:27:56 am »

Uważam, że kaznodziejstwo powinno być adresowane nie tylko do katolików. Św. Dominik założył zakon kontemplacyjno apostolski. Słynna zasada "contemplata aliis tradere".O. Szustak w przeciwieństwie do nas posiada praktykę duszpasterską i wie, że pewnie niestety często to praktykowanie ma niewiele wspólnego z wiarą. Coś na ten temat słyszałem od innego dominikanina. Dobre samopoczucie nie jest niczym złym. Chyba, że dla zwolenników Jana Kalwina ;) .

Być może problem polega na tym, że kazania o. Szustaka nie bardzo współgrają z obrazem Boga jaki wielu nosi w sobie. Wzbudzają niepokój i zamęt tak, że trudno zasnąć. Są to jakieś owoce. Znam ludzi dla których Bóg jest rodzicem karzącym za każdy występek i na tym się opiera cała relacja do niego. Jak bije/karze to kocha.

Największą karą za grzech jest utrata więzi z Bogiem.
Zapisane
Strony: 1 ... 281 282 [283] 284 285 ... 303 Drukuj 
Forum Krzyż  |  Disputatio  |  Poczekalnia  |  Wątek: Neokatechumenat « poprzedni następny »
 

Działa na MySQL Działa na PHP SMF 2.0.19 | SMF © 2014, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!