Forum Krzyż
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Sierpień 02, 2021, 02:22:18 am

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukaj:     Szukanie zaawansowane
www.UnaCum.pl

Centrum Informacyjne Ruchu Summorum Pontificum
223795 wiadomości w 6465 wątkach, wysłana przez 1616 użytkowników
Najnowszy użytkownik: Nickt
Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja
Forum Krzyż  |  Disputatio  |  Sprawy ogólne  |  Wątek: Rozmowy doktrynalne: Watykan - FSSPX
« poprzedni następny »
Strony: 1 ... 4 5 [6] 7 8 ... 20 Drukuj
Autor Wątek: Rozmowy doktrynalne: Watykan - FSSPX  (Przeczytany 57400 razy)
Krusejder
aktywista
*****
Wiadomości: 6522


to the power and the glory raise your glasses high

mój blog
« Odpowiedz #75 dnia: Październik 08, 2009, 09:53:09 am »

najnowsza encyklika Ojca Świętego na szczęście nie ma przełożenia na doktrynę, więc można jej w ogóle nie analizować w kontekscie niniejszego sporu
Zapisane
zapraszam na mój blog: http://przedsoborowy.blogspot.com/ ostatni wpis z dnia 20 VII
jp7
Administrator
aktywista
*****
Wiadomości: 5511


« Odpowiedz #76 dnia: Październik 08, 2009, 10:25:18 am »

Jak sądzę o to panu jp7 chodziło.
Dokładnie. Taki stan w historii trał nawet kilkalat

Aby wiecej ludzi poznalo te argumenty za katolickoscia osatniej encykliki i pocieszylo sie, ze nie jest jeszcze tak zle ze wspolczesnym papiestwem.
Tyle, ze jak znam życie doprowadzi to w rezultacie do kolejnej wojny pomiędzy "extra FSSPX nulla salus" a "intra FSSPX nulla salus".
Zapisane
Kyrie Eleison!
Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?
andy
aktywista
*****
Wiadomości: 748


« Odpowiedz #77 dnia: Październik 08, 2009, 12:09:29 pm »

Aby wiecej ludzi poznalo te argumenty za katolickoscia osatniej encykliki i pocieszylo sie, ze nie jest jeszcze tak zle ze wspolczesnym papiestwem.
Tyle, ze jak znam życie doprowadzi to w rezultacie do kolejnej wojny pomiędzy "extra FSSPX nulla salus" a "intra FSSPX nulla salus".

Nie tylko FSSPX nie podoba się ta encyklika. Argumentacja przeciw czy za katolickością tego dokumentu powinna się odbywać na poziomie merytorycznym a nie przynależności organizacyjnej, że tak powiem. To, że coś jest opublikowane w Zawsze Wiernych nie implikuje, że jest fałszywe i nie warto z tym polemizować bo "przecież wiadomo co oni piszą".
Zapisane
jp7
Administrator
aktywista
*****
Wiadomości: 5511


« Odpowiedz #78 dnia: Październik 08, 2009, 12:29:13 pm »

Szanowny Panie- jestem najbardziej niekompetentny, aby się tu wypowiadać - ani encykliki, ani artykułu jeszcze nie przeczytałem. Pisałem tylko o swoich obawach - mam nadzieję na wyrost...
Zapisane
Kyrie Eleison!
Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?
x. Konstantyn Najmowicz
aktywista
*****
Wiadomości: 834

« Odpowiedz #79 dnia: Październik 08, 2009, 15:43:18 pm »

Aby wiecej ludzi poznalo te argumenty za katolickoscia osatniej encykliki i pocieszylo sie, ze nie jest jeszcze tak zle ze wspolczesnym papiestwem.
Tyle, ze jak znam życie doprowadzi to w rezultacie do kolejnej wojny pomiędzy "extra FSSPX nulla salus" a "intra FSSPX nulla salus".
Zasadniczo Prawda jest ważniejsza, niż przynależność "konfesyjna".
Zapisane
Instaurare omnia in Christo!
Nikt się nie zbawia, jak tylko przez Ciebie Matko Boga.
Nikt nie otrzymuje darów Bożych, jak tylko przez Ciebie, o pełna łaski!
św. German z Konstantynopola
Waldemar
Gość
« Odpowiedz #80 dnia: Październik 08, 2009, 21:11:52 pm »

Chciałbym, by przedstawił Pan konkretne zarzuty, a ja spróbuję się do nich odnieśc w miarę moich sił. Przyznaję, że tekst do łatwych nie należy i czasami może wydawac się bardzo kontrowersyjny ale zapewniam, że jest bardzo katolicki.

Na razie odniosę się do początku pierwszego akapitu encykliki... Jak poda Ksiądz jakieś sensowne wyjaśnienie moich niżej rozpisanych wątpliwości to skupię się potem na nieco bardziej "społecznie konkretnych" jej elementach. Wiem, że zostanę uznany znowu za czepialskiego, ale na miły Bóg! Czy myśl nie powinna być możliwie jednoznaczna?

1. "MIŁOŚĆ (...) stanowi zasadniczą siłę napędową prawdziwego rozwoju każdego człowieka i całej ludzkości"
Zacznę od słów "prawdziwego rozwoju każdego człowieka i całej ludzkości" - czym jest więc wg encykliki rozwój człowieka a czym rozwój ludzkości, o jaki rozwój tu chodzi? Proszę o wyjaśnienie. Dopisanie słowa prawdziwy oznacza, że może istnieć rozwój nieprawdziwy, czy myślę poprawnie? Dotychczas słowo rozwój miało dla mnie znaczenia dwa: jest rozwój organizmu i jest rozwój idei. Co to za rozwój tej całej ludzkości. Przecież nie jest ona ani organizmem ani ideą - jest zbiorowością osób, które są od siebie mniej czy bardziej zależne. Osobiście kojarzy mi się to z twierdzeniem heglistów, że jak jest jedno drzewo to jest tylko jedno drzewo, ale jak jest ich dużo to już powstaje nowa jakość: las... no i ten rozwój całej ludzkości jak nic pasuje do Hegla z jego duchem dziejów. Uważam, że heglizm jest błędny więc nie warto z niego brac przykładu.

2. "Miłość – «caritas» – to nadzwyczajna siła, skłaniająca osoby do odważnego i ofiarnego zaangażowania się na polu sprawiedliwości i pokoju."
Gdybyż sprawiediwość i pokój były z wielkiej litery! Ale nie! Treść dalsza encykliki potwierdza to wrażenie, że chodzi tu o sprawiedlliwość i pokój tu na Ziemi. Czyż Królestwo Pana Jezusa jest z tego świata? Owszem mógłbym się z tymi słowami zgodzić, gdyby podło cos takiego:

"Miłość – «caritas» – to nadzwyczajna siła, skłaniająca osoby do odważnego i ofiarnego zaangażowania się na polu miłości bliźniego." lub "Miłość – «caritas» – to nadzwyczajna siła, skłaniająca osoby do odważnego i ofiarnego zaangażowania się na polu wprowadzania sprawiedliwości i pokoju Chrystusa w świecie."

Nie ma wszak pewności - a nawet jest pewne, że sprawiedliwość i pokoj Chrystusa nie są z tego swiata i nie powinno sie dopuścić by te dwa porządki pomieszać wiernym w głowach.

3. "To siła, która ma swoje początki w Bogu – odwiecznej Miłości i absolutnej Prawdzie."
Wychodzi na wierzch to co wyżej psuło już mi sens. Czymże jest ta siła: jest emanacją Boga czy w istocie samym Bogiem? Jeśli to drugie to OK, ale jeśli to pierwsze to - moim zdaniem - błąd. Oczywiście jak na dzisiejsze czasy błąd niezauważalny, ale jednak.

4. "Każdy znajduje swoje dobro, podejmując plan, który Bóg ma wobec niego, by w pełni go urzeczywistnić: w tym bowiem planie znajduje swoją prawdę, a przyjmując ją staje się wolny (por. J 8, 32)."
No tu mamy poprawiony błąd odniesienia. Ale skupmy się na tym niezwykle brzemiennym pozornie niewinnym zdaniem. A jakież to "swoje dobro" i "swoją prawdę" człowiek może znaleźć w sobie? Kardynalny błąd tego polega na tym, ze w istocie jest tu zachęta do poszukiwania dobra w sobie a nie do poszukiwania Pana Boga. Koncepcja chrześcijańska jest nieco inna: pielgrzymujemy do Pana Boga bo tylko On jest Miłością i Prawdą. No i ten relatywizm: "(Każdy) w tym (swoim) planie znajduje swoją prawdę" - Wolałbym, by jasno było napisane w stylu "Każdy realizując plan, który Bóg ma wobec niego, znajduje Prawdę a jest nią Pan Jezus i to da mu prawdziwe szczęście" (bo bywa złudne stąd prawdziwe warto dodać)

Przeczytałem cztery zdania z encykliki :) i nie dotknąłem nawet zagadnień społeczno - politycznych...

Zapisane
x. Konstantyn Najmowicz
aktywista
*****
Wiadomości: 834

« Odpowiedz #81 dnia: Październik 08, 2009, 22:08:33 pm »

Na razie odniosę się do początku pierwszego akapitu encykliki... Jak poda Ksiądz jakieś sensowne wyjaśnienie moich niżej rozpisanych wątpliwości to skupię się potem na nieco bardziej "społecznie konkretnych" jej elementach. Wiem, że zostanę uznany znowu za czepialskiego, ale na miły Bóg! Czy myśl nie powinna być możliwie jednoznaczna?
Postaram się, ale niczego nie obiecuję.

1. "MIŁOŚĆ (...) stanowi zasadniczą siłę napędową prawdziwego rozwoju każdego człowieka i całej ludzkości"
Zacznę od słów "prawdziwego rozwoju każdego człowieka i całej ludzkości" - czym jest więc wg encykliki rozwój człowieka a czym rozwój ludzkości, o jaki rozwój tu chodzi? Proszę o wyjaśnienie. Dopisanie słowa prawdziwy oznacza, że może istnieć rozwój nieprawdziwy, czy myślę poprawnie? Dotychczas słowo rozwój miało dla mnie znaczenia dwa: jest rozwój organizmu i jest rozwój idei. Co to za rozwój tej całej ludzkości. Przecież nie jest ona ani organizmem ani ideą - jest zbiorowością osób, które są od siebie mniej czy bardziej zależne. Osobiście kojarzy mi się to z twierdzeniem heglistów, że jak jest jedno drzewo to jest tylko jedno drzewo, ale jak jest ich dużo to już powstaje nowa jakość: las... no i ten rozwój całej ludzkości jak nic pasuje do Hegla z jego duchem dziejów. Uważam, że heglizm jest błędny więc nie warto z niego brać przykładu.
Człowiek jest powołany do wielorakiego rozwoju: fizyczny, moralny, duchowy, społeczny... Wszystkie te aspekty rozwoju ludzkiego są przyporządkowane podstawowemu powołaniu człowieka - przejście od człowieka starego, cielesnego do człowieka nowego, chrystusowego. Siłą napędową tego procesu jest miłość, bo "Bóg jest miłością". Prawdziwa miłość prowadzi człowieka do przeobrażenia się albo inaczej mówiąc przebóstwienia (co nie oznacza zmiany natury). Ma to oczywiście przełożenie na życie społeczne. Ten rozwój miłości zakłada zmianę postępowania człowieka, stawania się bardziej dojrzałym na wszystkich poziomach życia ludzkiego, bardziej odpowiedzialnym i mniej egoistycznym.
Oczywiście człowiek jest istotą społeczną, więc potrzebuje organizmów społecznych. Podstawowymi i doskonałymi są dwa: Kościół i państwo. O ile Kościół jest dziełem Bożym, obdarzonym prawem Boskim, o tyle państwo nie posiada "konstytucji" natchnionej przez Pana Boga i dlatego musi zgłębiając prawo boskie i prawo naturalne doskonalić się i przeobrażać we wspólnotę, w której poszczególne osoby mogą bez przeszkód realizować swoje powołanie, czyli harmonijne przemienianie się w ludzi chrystusowych pod wpływem miłości Bożej.
Oczywiście istnieje niewłaściwy "rozwój". Czyli to co obserwujemy obecnie. Miłość została zastąpiona pożądaniem i egoizmem. Człowiek staje się coraz bardziej zdegenerowany, bo poruszany egoizmem i pożądaniem decyduje się mordować słabych, unikać poświęcenia się dla innych itp. Niestety przekłada się to na życie społeczne. Państwa uchwalają prawa, które degenerują społeczęństwo.

2. "Miłość – «caritas» – to nadzwyczajna siła, skłaniająca osoby do odważnego i ofiarnego zaangażowania się na polu sprawiedliwości i pokoju."
Gdybyż sprawiediwość i pokój były z wielkiej litery! Ale nie! Treść dalsza encykliki potwierdza to wrażenie, że chodzi tu o sprawiedlliwość i pokój tu na Ziemi. Czyż Królestwo Pana Jezusa jest z tego świata?
W imię tego stwierdzenia skasowano państwa katolickie. Człowiek realizuje swoje powołanie tu na ziemi, przed oczyma mając oczywiście Ojczyznę niebieską. Królestwo Chrystusowe należy budować już tu i teraz. Ten punkt jest bardzo tradycyjny i można powiedziec, że jest malutkim kroczkiem w kierunku restauracji państw katolickich, co teraz wydaje się prawie niemożliwe.

Owszem mógłbym się z tymi słowami zgodzić, gdyby podło cos takiego:

"Miłość – «caritas» – to nadzwyczajna siła, skłaniająca osoby do odważnego i ofiarnego zaangażowania się na polu miłości bliźniego." lub "Miłość – «caritas» – to nadzwyczajna siła, skłaniająca osoby do odważnego i ofiarnego zaangażowania się na polu wprowadzania sprawiedliwości i pokoju Chrystusa w świecie."

Nie ma wszak pewności - a nawet jest pewne, że sprawiedliwość i pokoj Chrystusa nie są z tego swiata i nie powinno sie dopuścić by te dwa porządki pomieszać wiernym w głowach.
Zgadzam się z Panem, że nie każde działanie na rzecz pokoju i sprawiedliwości jest instauracją Królestwa Chrystusa. Ale jeśli ktoś działa z czystą intencją, chociaż nie zna Chrystusa, to działa na rzecz społecznego panowania Naszego Pana.

3. "To siła, która ma swoje początki w Bogu – odwiecznej Miłości i absolutnej Prawdzie."
Wychodzi na wierzch to co wyżej psuło już mi sens. Czymże jest ta siła: jest emanacją Boga czy w istocie samym Bogiem? Jeśli to drugie to OK, ale jeśli to pierwsze to - moim zdaniem - błąd. Oczywiście jak na dzisiejsze czasy błąd niezauważalny, ale jednak.
Nie posądzałbym Ojca Świętego panteizm. Ja nie odbieram tego jako emanacji substancji boskiej.
Bóg jest obecny we wszystkich stworzeniach przez swoją istotę a w niektórych też przez łaskę. Obdarowuje cnotą teologalną miłości, która porusza człowieka w kierunku Boga. Nasz Pan powiedział, że kiedy zostanie podwyższony, pociągnie wszystkich do siebie. To właśnie przez Ofiarę Krzyżową Zbawiciel wysłużył nam wszelkie łaski, w tym cnotę miłości. Poza tym na krzyżu okazał nam największą miłośc ("do końca ich umiłował"), a miłośc domaga się jako odpowiedzi miłości.

4. "Każdy znajduje swoje dobro, podejmując plan, który Bóg ma wobec niego, by w pełni go urzeczywistnić: w tym bowiem planie znajduje swoją prawdę, a przyjmując ją staje się wolny (por. J 8, 32)."
No tu mamy poprawiony błąd odniesienia. Ale skupmy się na tym niezwykle brzemiennym pozornie niewinnym zdaniem. A jakież to "swoje dobro" i "swoją prawdę" człowiek może znaleźć w sobie? Kardynalny błąd tego polega na tym, ze w istocie jest tu zachęta do poszukiwania dobra w sobie a nie do poszukiwania Pana Boga. Koncepcja chrześcijańska jest nieco inna: pielgrzymujemy do Pana Boga bo tylko On jest Miłością i Prawdą. No i ten relatywizm: "(Każdy) w tym (swoim) planie znajduje swoją prawdę" - Wolałbym, by jasno było napisane w stylu "Każdy realizując plan, który Bóg ma wobec niego, znajduje Prawdę a jest nią Pan Jezus i to da mu prawdziwe szczęście" (bo bywa złudne stąd prawdziwe warto dodać)
Zgadza się, że na pierwszy rzut oka papież mówi o subiektywności dobra i prawdy. Ale papież Boga nazywa "Absolutną Prawdą", a to wiele znaczy. Dobro obiektywne, podobnie jak i prawda obiektywna (prawda zawsze jest obiektywna), stają się użyteczne dla człowieka, tylko wtedy, gdy stają się jego dobrem i jego prawdą. Co z tego, że będę uznawał prawdziwość ewangelii, jeśli nie będę jej praktykował w życiu. Dopiero gdy w sposób wolny odpowiem na Boże powołanie, które jest skierowane do mnie w moim wnętrzu, odnajduję Dobro, Prawdę i prawdziwą wolność. Każdy, kto kroczy wiernie na miarę swoich sił tą drogą, rzetelnie szukając Prawdy ją odnajdzie.
Zapisane
Instaurare omnia in Christo!
Nikt się nie zbawia, jak tylko przez Ciebie Matko Boga.
Nikt nie otrzymuje darów Bożych, jak tylko przez Ciebie, o pełna łaski!
św. German z Konstantynopola
andy
aktywista
*****
Wiadomości: 748


« Odpowiedz #82 dnia: Październik 09, 2009, 12:20:45 pm »

"Podbierać z Piasku naiwnych wiernych". Dało mi to do myślenia. Panie Mateuszu - jaka jest wizja Pana stanu Kościoła we Wrocławiu za lat 10 albo 20, optymistyczna? Moja wizja optymistyczna dla Krakowa, gdzie mieszkam, to nie jest dalszy rozwój duszpasterstwa FSSP - choć bardzo mnie cieszy i korzystam z posługi księdza Grygiela etc. - tylko Tridentina sprawowana w każdej parafii przez kapłanów diecezjalnych głoszących przy okazji tradycyjne, katolickie i poprawne doktrynalnie nauczanie. A co Pan, co "Piasek" by chciał osiągnąć?
« Ostatnia zmiana: Listopad 13, 2009, 18:16:57 pm wysłana przez Eligiusz » Zapisane
Jarod
aktywista
*****
Wiadomości: 2510


« Odpowiedz #83 dnia: Październik 09, 2009, 13:11:45 pm »

. Z tego co wiem w kościele na Piasku jest największa frejwencja w Polsce.

raczej w Warszawie (Benon lub FSSPX) lub w Krakowie...  do 150 osob per Msza


Cytat: andy
Moja wizja optymistyczna dla Krakowa, gdzie mieszkam, to nie jest dalszy rozwój duszpasterstwa FSSP - choć bardzo mnie cieszy i korzystam z posługi księdza Grygiela etc. - tylko Tridentina sprawowana w każdej parafii przez kapłanów diecezjalnych głoszących przy okazji tradycyjne, katolickie i poprawne doktrynalnie nauczanie. A co Pan, co "Piasek" by chciał osiągnąć?
Ja bym raczej byl realista i wspomagal rozwoj duszpasterstwa FSSP :)
Zapisane
andy
aktywista
*****
Wiadomości: 748


« Odpowiedz #84 dnia: Październik 09, 2009, 14:34:22 pm »

Cytat: andy
Moja wizja optymistyczna dla Krakowa, gdzie mieszkam, to nie jest dalszy rozwój duszpasterstwa FSSP - choć bardzo mnie cieszy i korzystam z posługi księdza Grygiela etc. - tylko Tridentina sprawowana w każdej parafii przez kapłanów diecezjalnych głoszących przy okazji tradycyjne, katolickie i poprawne doktrynalnie nauczanie. A co Pan, co "Piasek" by chciał osiągnąć?
Ja bym raczej byl realista i wspomagal rozwoj duszpasterstwa FSSP :)

To też czynię w miarę moich bardzo skromnych możliwości. Ale trzeba mieć jakieś poczucie do czego to wszystko powinno zmierzać, jakiś cel.
Zapisane
Jarod
aktywista
*****
Wiadomości: 2510


« Odpowiedz #85 dnia: Październik 09, 2009, 17:29:32 pm »

. Z tego co wiem w kościele na Piasku jest największa frejwencja w Polsce.

raczej w Warszawie (Benon lub FSSPX) lub w Krakowie...  do 150 osob per Msza


Cytat: andy
Moja wizja optymistyczna dla Krakowa, gdzie mieszkam, to nie jest dalszy rozwój duszpasterstwa FSSP - choć bardzo mnie cieszy i korzystam z posługi księdza Grygiela etc. - tylko Tridentina sprawowana w każdej parafii przez kapłanów diecezjalnych głoszących przy okazji tradycyjne, katolickie i poprawne doktrynalnie nauczanie. A co Pan, co "Piasek" by chciał osiągnąć?
Ja bym raczej byl realista i wspomagal rozwoj duszpasterstwa FSSP :)

A cóż to za realizm? Jakie są możliwości i osiągnięcia FSSP, że pokłada Pan właśnie w nim nadzieje?
Mieszkajac i wychowujac dzieci w Krakowie chcialbym miec tam parafie, ktora jest liturgicznie tradycyjna a doktrynalnie przynajmniej nie glosi herezji.
W Krakowie FSSP osiagnelo to,  ze wierni maja w centrum miasta w pieknym kosciele dostep do codzienej Mszy i wszystkich sakramentow w tradycyjnym ryciie. Ksiadz rozwija to duszpasterstwo i jest na tyle szanowany przez miejscowa kurie, ze nikt nie robi mu  z tym problemow. To wg mnie jest osiagniecie. Jesli Pan uwaza, ze nie to niech Pan sie spyta w Poznaniu lub w Gdansku czy chcieliby miec tak dzialajace FSSP u siebie.

Problem jest tylko w tym, ze relacja pomiedzy wiernymi a ksiezmi FSSP to tylko relacja okazjonalno-goscinna.  Brakuje tu relacji pasterz - trzódka (cura animarum). Mysle jednak, ze szybciej ksieza FSSP stworza w Krakowie taka relacje poprzez kanoniczne powstanie parafii personalnej anizeli osiagniemy: "Tridentina sprawowana w każdej parafii przez kapłanów diecezjalnych głoszących przy okazji tradycyjne, katolickie i poprawne doktrynalnie nauczanie. "


Zapisane
Zygmunt
Gość
« Odpowiedz #86 dnia: Październik 09, 2009, 17:58:16 pm »

Skoro jest tak bardzo szanowany, to dlaczego nie ma parafii personalnej?

Trzeba popierać FSSPX, bo otwarcie walczy z modernizmem, a nie poprzestawać na tym, że samemu ma się zapewnioną Mszę w pięknym kościele. A z FSSP w Rzymie chyba specjalnie się nie liczą...  w przeciwieństwie do FSSPX, które dzięki swej zręcznej i dalekowzrocznej polityce ma biskupów.
Zapisane
Fons Blaudi
aktywista
*****
Wiadomości: 4275

« Odpowiedz #87 dnia: Październik 09, 2009, 22:46:24 pm »

Powiem szczerze, ze w rozmaitych miejscach w Europie, gdzie wspolistnieje indult (diecezjalno-parafialny badz pertystyczno-ecclesiadeistyczny) i FSSPX, piewszenstwo chronologiczne Bractwa jest zazwyczaj nie do podwazenia. Polityka typu "biskup dal indult, wiec instalujemy kaplice" to smieszny wymysl. Logika indultu i logika FSSPX jest zupelnie inna. Jesli w jakims miejscu sa dwie wspolnoty* - indultowa i bractwowa, to znaczy ze jest potencjal, a nie ze trwa nieustanna wojna o wiernych i ze przyrost u jednych oznacza ubutek u drugich. W wiekszosci wypadkow nie ma zadnych murow berlinskich miedzy wspolnotami i jest swobodny przeplyw wiernych bez zadnych kompleksow i anatem.

* niekiedy jest ich wiecej niz dwie : Bractwo, twardy indult, mieki indult, indult parafialny, samowolka na mocy SP, sedecy etc. np. Nantes lub Bordeaux.
Zapisane
Dio ci guardi dalla tentazione dei pasticci ibridi
Tato
aktywista
*****
Wiadomości: 4745


« Odpowiedz #88 dnia: Październik 09, 2009, 23:12:02 pm »

@ Fons Blaudi

Święte słowa. Tylko że takim Panom jak Pan M... tudizeż inni nie mieści się w głowach istenienie prócz "najwiekszej w Polsce Grupy" w liczbie 120 osób na 800 tysięczne miasto, potrzeba istnienia  innego niż "Paisek" ośrodka celebracji Mszy Świętej. To jest najbardziej przykre w tym wszystkim, ta "małostkowość" i totalna "ograniczoność". Daj Boże coraz mniejsza, bowiem po takich "pokazach" jak owa nieszczęsna "neutralna" homilia miejscowego Metropolity ta małostkowość myślę zniknie z wielu serc i umysłów. Dawno bowiem nikt nikogo tak nie "wysmagał  batogiem po twarzy " w dodatku na jego własnym terenie... Trzeba nie lada ograniczoności horyzontów by nad tym przejść do porządku dziennego. Głupie aluzje w stylu "kiedy JE.X.Bp Fellay odprawi we Wrocławiu Mszę "coram""? Po prostu pominę milczeniem, bowiem po pierwsze napisać mogę tyle, że ...Daj Bóg niebawem..., po drugie nie musi to być  "coram" ( w dodatku "coram" nie odprawia biskup - tylko w tym akurat wrocławskim  przypadku był to X.Prałat ) bowiem JE.X Bp. Fallay jest Nastepcą Apostołów i Biskupem Rzymsko-Katolickim a co za tym idzie odprawiać Msze Świętą po prostu umie i jak dane mu bedzie przyjechać, pewnikiem ją odprawi. Współpraca środowisk jest niezbędna i konieczna, tylko tu w Polsce niestety to niewiele osób "kuma" - przepraszam za lapidarność stylu...
Zapisane
"CRUX SACRA SIT MIHI LUX , NON DRACO SIT MIHI DUX"
          V R S N S M V - S M Q L I V B
Fons Blaudi
aktywista
*****
Wiadomości: 4275

« Odpowiedz #89 dnia: Październik 09, 2009, 23:30:45 pm »

Powaznie ? Wroclaw to 800 tys. luda ? Jak oni wszyscy sie mieszcza w kosciele na Piasku ?
Wezmy dla porownania Bordeaux : 240 tys. mieszkancow, ok. miliona jesli doliczyc blizsze i dalsze przedmiescia. I co my tu mamy ? Bractwo (przeorat plus kaplica), Instytut Chrystusa Krola, dwa razy FSP (sw. Brunon i Chrystus Zbawiciel), ksiadz parafialny birytualista ex-FSP, parafia personalna IDP, a do tego dwie szkoly podstawowe i gimnazjum, a kazde takie miejsce to jest jakies 200 do 800 wiernych.
A owo kazanie to bym z ciekawosci przeczytal. W Poznaniu np. biskup moze i rozlaczal palce, ale jego kazanie mozna uzyc jako niezlego argumentu z dyskusjach z posoboruchami.
Zapisane
Dio ci guardi dalla tentazione dei pasticci ibridi
Strony: 1 ... 4 5 [6] 7 8 ... 20 Drukuj 
Forum Krzyż  |  Disputatio  |  Sprawy ogólne  |  Wątek: Rozmowy doktrynalne: Watykan - FSSPX « poprzedni następny »
 

Działa na MySQL Działa na PHP SMF 2.0.11 | SMF © 2014, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!