Piękne "rozjechanie". Raczej czepianie się słówek, inwektywy, a na koniec triumfalno-memiczne "wszyscy się mylicie, nikt z was nie ma racji!!"
Poza tym co to w ogóle jest za język? To jest ta odpowiedź na kryzys Kościoła, którą proponuje nam ks. Olewiński? Publiczne wyzywanie innych (i to braci w kapłaństwie!) od hochsztaplerów, bezczelnych, skundlonych, manipulatorów i z "ego wystrzelonym w kosmos"?
Za to widzę przebłyski traktowania urzędu papieskiego dokładnie tak, jak robią to prawosławni. Kiedy ks. Olewiński pisze, że "to nie prawo stanowi o wierze, lecz wiara stanowi kanony prawne", a katolickość rytu rozstrzyga się nie (tylko) przez zatwierdzenie władzy hierarchicznej, lecz przez materialną zgodność z wiarą, to to jest wypisz wymaluj schizmatyckie stwierdzenie, że nie należy "oceniać prawowierności na podstawie świętego tronu, lecz sam tron i tego, kto na nim zasiada, oceniać na podstawie Pisma Świętego, dekretów i postanowień soborowych oraz wiary"*.
Papiestwo "warunkowe" to jest wystawianie naszej wiary na śmieszność. Tym bardziej, że jak pisałem wyżej, większość odpowiedzi na kryzysy Kościoła w jego historii to był ściek herezji, schizm i pychy. Większość lekarstw okazała się truciznami.
Cytat: Piotr w Lipca 18, 2026, 20:31:02 pmPiękne "rozjechanie". Raczej czepianie się słówek, inwektywy, a na koniec triumfalno-memiczne "wszyscy się mylicie, nikt z was nie ma racji!!"Myślę że było w miarę rzeczoweCytat: Piotr w Lipca 18, 2026, 20:31:02 pmPoza tym co to w ogóle jest za język? To jest ta odpowiedź na kryzys Kościoła, którą proponuje nam ks. Olewiński? Publiczne wyzywanie innych (i to braci w kapłaństwie!) od hochsztaplerów, bezczelnych, skundlonych, manipulatorów i z "ego wystrzelonym w kosmos"?On często rzuca inwektywami, można się przyzwyczaić. Cytat: Piotr w Lipca 18, 2026, 20:31:02 pm Za to widzę przebłyski traktowania urzędu papieskiego dokładnie tak, jak robią to prawosławni. Kiedy ks. Olewiński pisze, że "to nie prawo stanowi o wierze, lecz wiara stanowi kanony prawne", a katolickość rytu rozstrzyga się nie (tylko) przez zatwierdzenie władzy hierarchicznej, lecz przez materialną zgodność z wiarą, to to jest wypisz wymaluj schizmatyckie stwierdzenie, że nie należy "oceniać prawowierności na podstawie świętego tronu, lecz sam tron i tego, kto na nim zasiada, oceniać na podstawie Pisma Świętego, dekretów i postanowień soborowych oraz wiary"*.Z "prawosławnymi" jest ten problem że w praktyce są koncyliarystami, dla nich rozstrzygnięcia soborów ekumenicznych były i nadal są ostateczną instancją natomiast w rozumieniu katolickim sobory pełnią funkcję de facto doradczą wobec stolicy piotrowej. Niemniej jednak myślę że powinno się sensownie zredefiniować rolę papiestwa tak aby urząd ten z powrotem pełnił rolę "tylko" strażnika Tradycji oraz umocnienia w wierze apostolskiej i katolickiej Kościoła widzialnego. Natomiast to z czym mamy do czynienia obecnie to despotyczne samodzierżawie, jeśli zaś chodzi o prawo kanoniczne to jego wybiórcze stosowanie sprowadziło je do roli quasi-politycznego narzędzia represji. Cytat: Piotr w Lipca 18, 2026, 20:31:02 pmPapiestwo "warunkowe" to jest wystawianie naszej wiary na śmieszność. Tym bardziej, że jak pisałem wyżej, większość odpowiedzi na kryzysy Kościoła w jego historii to był ściek herezji, schizm i pychy. Większość lekarstw okazała się truciznami.Odnoszę odwrotne wrażenie, na śmieszność wystawia Kościół i wiarę katolicką hiper-papalizm, można łatwo przekonać się o tym rozmawiając z osobami niewierzącymi/innowiercami. Poza tym schizmy i herezje nigdy nie były odpowiedziami na kryzys Kościoła tylko jego rezultatami. Heretycy i/lub schizmatycy z reguły twierdzili że nie są i nie chcą być częścią Kościoła Katolickiego, to sytuacja inna niż ta w której znajduje się FSSPX.
Z "prawosławnymi" jest ten problem że w praktyce są koncyliarystami, dla nich rozstrzygnięcia soborów ekumenicznych były i nadal są ostateczną instancją natomiast w rozumieniu katolickim sobory pełnią funkcję de facto doradczą wobec stolicy piotrowej. Niemniej jednak myślę że powinno się sensownie zredefiniować rolę papiestwa tak aby urząd ten z powrotem pełnił rolę "tylko" strażnika Tradycji oraz umocnienia w wierze apostolskiej i katolickiej Kościoła widzialnego. Natomiast to z czym mamy do czynienia obecnie to despotyczne samodzierżawie, jeśli zaś chodzi o prawo kanoniczne to jego wybiórcze stosowanie sprowadziło je do roli quasi-politycznego narzędzia represji.
Odnoszę odwrotne wrażenie, na śmieszność wystawia Kościół i wiarę katolicką hiper-papalizm, można łatwo przekonać się o tym rozmawiając z osobami niewierzącymi/innowiercami.
Poza tym schizmy i herezje nigdy nie były odpowiedziami na kryzys Kościoła tylko jego rezultatami. Heretycy i/lub schizmatycy z reguły twierdzili że nie są i nie chcą być częścią Kościoła Katolickiego, to sytuacja inna niż ta w której znajduje się FSSPX.
Z jednej strony pisze Pan o problemie koncyliaryzmu, a z drugiej sugeruje, że w sumie dobrze by było do jakiegoś (quasi?)koncyliaryzmu powrócić. Nie neguję wartości takiego rozwiązania, ale cały problem rozbija się o to "kto?" i "jak?".Papież by musiał sam to zrobić i sam przeformułować swój urząd. Przy czym wysłanie tiary do muzeum czy peany na temat kolegialności obecnego i kilku byłych papieży przy równoczesnym pełnym realizowaniu swojego "samodzierżawia" w duchu Pastor aeternus raczej nie daje widoków na takie zmiany.
Papiestwo było/jest/powinno być(??) właśnie najlepszym zwornikiem Kościoła. Posiadanie ostatecznego autorytetu i interpretatora rozwiązuje wiele problemów w których tkwią(albo nawet grzęzną) wyżej wspomniani prawosławni.
Luter pisał tak:"Prawdziwy Kościół to maleńka gromadka, nie ma żadnego albo prawie żadnego poważania, leży pod krzyżem. Ale fałszywy Kościół jest okazały, kwitnie i ma wielkie poważanie jak Sodoma."A na wschodzie:"Zatem i my z tej samej przyczyny możemy używać nazwy ‘Kościół Katolicki’, skoro Łacinnicy odpadli w schizmę"
Kościół Katolicki to "nierządnica babilońska" a papieże są "antychrystami". Tak z grubsza brzmiało dominujące przekonanie protestantów pierwszej i drugiej fali reformacji oraz "prawosławnych", protestanci trzeciej fali stoją na stanowisku że "prawdziwe chrześcijaństwo" skończyło w czasach panowania cesarza Konstantyna Wielkiego i dopiero po kilkunastu wiekach mogło się na nowo odrodzić. Według nich wszystkich słowo "katolik" oznacza bałwochwalcę i heretyka.
FSSPX jest bezustannie krytykowane (i z lewa, i z prawa!) za to, że tańczą karkołomny taniec pomiędzy uznawaniem papieża a nieposłuszeństwem i na tym tle usilnie próbują coś do czegoś dopasować......
Panowie,Kościół sam sobie nałożył chomąto w postaci ultra-papiestwa i praktycznie non stop od Konstancji (a w sumie od czasów po Konstancji) dodawano różne obostrzenia, żeby nikt nigdy więcej nie mógł tknąć Rzymu/papieża i w jakiś sposób go "osądzić". Pytanie „czy dało/da się inaczej?" jest trochę bez sensu, bo odpowiedź brzmi: kiedyś się dało(bardziej w teorii), ale sami się z tego wykastrowaliśmy.Wszelkie średniowieczne rozważania(i rozwiązania) typu papa haereticus, utrata urzędu, recognize and resist, sobór niedoskonały itd. zostały albo formalnie odrzucone albo są praktycznie niemożliwe. Obecny "system" nie przewiduje żadnej innej opcji poza posłuszeństwem albo schizmą.
Można myśleć logicznie, a zarazem błądzić. Sytuacja odwrotna jest jednak niemożliwa: sprzeczne ze sobą twierdzenia nie mogą być równocześnie prawdziwe. Właśnie w ten sposób niektórzy próbują pobić Bractwo św. Piusa X jego własną bronią, starając się wykazać niespójność jego stanowiska, gdyż z jednej strony deklaruje ono posłuszeństwo papieżowi, zaś z drugiej ‒ otwarcie mu się sprzeciwia. Nie ma potrzeby rozwodzić się nad słabością tego argumentu, ignorującego oczywisty fakt, że także władza może się mylić. Zamiast dowodzić spójności stanowiska FSSPX, która została już obszernie wykazana w innych tekstach, postaramy się ocenić spójność postawy samego Rzymu. Kategorycznie odrzucając twierdzenie, że Bractwo jest wspólnotą schizmatycką, zastanowimy się, czy traktując je w ten sposób, Rzym postępuje konsekwentnie ‒ biorąc pod uwagę jego stosunek do grup bezdyskusyjnie znajdujących się w stanie schizmy.Rzym uznał (godziwość – przyp. tłum.) konsekracji biskupich przeprowadzonych przez Patriotyczne Stowarzyszenie Katolików Chińskich w duchu jawnie schizmatyckim i połączonych z nadaniem jurysdykcji. Co więcej, nadal uznaje biskupów mianowanych przez ateistyczny oraz głoszący materializm rząd, który dla celów ideologicznych dąży do kontrolowania i podkopywania doktryny katolickiej. Jednocześnie ten sam Rzym odmawia uznania (godziwości – przyp. tłum.) konsekracji biskupich bez nadania jurysdykcji, przeprowadzonych przez FSSPX bez intencji schizmatyckiej, a jedynie ze względu na dobro dusz. Toleruje schizmę oficjalnie deklarowaną, natomiast potępia tych, którzy się od takich intencji kategorycznie odżegnują.Ekskomunika nałożona w 1054 r. na prawosławnych schizmatyków – skądinąd w kilku punktach doktryny będących także heretykami – została w 1965 r. przez Pawła VI odwołana i „wymazana z pamięci”2. Od tamtej pory prawosławni konsekrowali bez mandatum apostolicum setki biskupów z intencją nadania im jurysdykcji, nie oglądając się na Rzym i wbrew woli papieża3 ‒ zaś Watykan nie nakładał na nich żadnych kar. Tymczasem FSSPX doczekało się odwołania ekskomunik dopiero w 2009 r.4, by zaledwie kilka lat później znów popaść w niełaskę z powodu konsekracji biskupich niepołączonych z nadaniem jurysdykcji – a przeprowadzonych w stanie wyższej konieczności oraz z autentycznym pragnieniem wypracowania porozumienia z Rzymem.Par. 2 kanonu 844 Kodeksu prawa kanonicznego z 1983 r. pozwala katolikom – wbrew tradycyjnej dyscyplinie – w określonych okolicznościach spowiadać się u schizmatyckiego kapłana, uznając tym samym ważność sakramentu spowiedzi u niektórych schizmatyków. Jednakże dekret [Dykasterii Nauki Wiary] z 2 lipca br. odmawia tej ważności spowiedziom u kapłanów Bractwa św. Piusa X. Jakaż to osobliwa logika każe uznawać za ważną spowiedź u schizmatyków wschodnich, a za nieważną u kapłanów należących do FSSPX, które zaszufladkowano jako schizmatyckie? Kanon 1117 tego samego Kodeksu z 1983 r. zwalnia osoby urodzone w schizmie z obowiązku zachowania „formy kanonicznej” przy zawieraniu małżeństwa. Innymi słowy, małżeństwa między schizmatykami są w świetle prawa kanonicznego uznawane za ważne. Z drugiej strony deklaracja z 2 lipca uznaje małżeństwa zawierane wobec kapłanów Bractwa za nieważne, równocześnie stwierdzając, że FSSPX pozostaje w stanie schizmy od 1988 r. – co stanowi rażącą sprzeczność6.Odnosząc się do schizmatyków wschodnich kard. Ratzinger pisał, że „w nauce o prymacie Rzym nie musi od Wschodu wymagać więcej niż to, co było sformułowane i praktykowane w pierwszym tysiącleciu”. Z kolei deklaracja Dykasterii Nauki Wiary wymaga od członków FSSPX uznania, że nauczanie Vaticanum II stanowi autentyczne Magisterium, któremu należy się pełne posłuszeństwo. Od pierwszych wymaga się akceptacji pierwszego tysiąclecia, a od FSSPX ‒ ostatnich pięćdziesięciu lat.Idąc śladami Jana Pawła II Rzym nadal uznaje schizmatyckie wspólnoty wschodnie za „Kościoły siostrzane”, a oficjalnie zatwierdzone rzymskie dokumenty stwierdzają – wbrew dogmatowi ogłoszonemu przez Bonifacego VIII – że uznawanie prymatu papieża nie jest konieczne do zbawienia8 i że nie należy już dążyć do nawrócenia wschodnich schizmatyków9. Mimo to 2 lipca Dykasteria Nauki Wiary, posługując się językiem nie znanym od czasu Vaticanum II, wezwała „wszystkich wiernych do niezłomnego trwania w komunii z Biskupem Rzymu”. A słowa te skierowano do Bractwa św. Piusa X, które stale przypomina o prymacie papieża i przeciwstawia się podkopującemu władzę papieską kolegializmowi! O wymogu, który przestał być aktualny względem prawdziwych schizmatyków, przypomina się manifestacyjnie tym, którzy ten prymat uznają.Papież przyjął z wszelkimi należnymi arcybiskupowi honorami Sarę Mullally, „arcybiskupkę” Canterbury, choć doktryna katolicka nie uznaje ani ważności święceń anglikańskich, ani kapłaństwa kobiet, ponadto zaś ta wspólnota zajmuje całkowicie sprzeczne z tradycyjną moralnością stanowisko w kwestii homoseksualizmu, środowisk LGBT i aborcji. Równocześnie Rzym nie śpieszy się z odpowiedzią na listy przełożonego generalnego w pełni katolickiego zgromadzenia i uparcie odmawia wysłuchania jego ponawianych próśb o audiencję u papieża.26 marca Rzym przeniósł bp. Heinera Wilmera ze stolicy biskupiej w Hildesheim do trzykrotnie większego Münster. Hierarcha ten otwarcie popiera niemiecką Drogę Synodalną, której żądania prowadzą coraz wyraźniej w stronę schizmy, a nawet herezji: mam tu na myśli wyświęcenie kobiet, kwestionowanie moralności seksualnej czy też błogosławienie par tej samej płci. Tak więc Rzym nagradza biskupa otwarcie sprzyjającego inicjatywie o tendencji schizmatyckiej, odmawiając jednocześnie prawa do posiadania biskupów tym, którzy starają się zachować wiarę katolicką w stanie nienaruszonym.5 marca 2023 r. kard. Fernández, ówczesny arcybiskup La Platy, wygłosił homilię, w której skrytykował tradycyjną teologię Kościoła: „[Kościół] wypracował całą filozofię i etykę pełną klasyfikacji, aby szufladkować ludzi i przyklejać im etykiety. «Ten jest taki, tamten jest owaki. Ten może przystąpić do komunii, tamten nie może. Temu możemy wybaczyć, tamtemu nie…». To naprawdę straszne, że coś takiego mogło mieć miejsce w Kościele. Dzięki Bogu papież Franciszek pomaga nam uwolnić się od tych schematów”. Jednak ten sam człowiek, który w powyższych słowach potępiał wykluczanie i etykietowanie, dziś osobiście wyklucza wielu wiernych przywiązanych do wiary katolickiej, przypina im hańbiącą łatkę „schizmatyków” i stawia członkom FSSPX precyzyjne oraz nienegocjowane warunki „powrotu”.Czy zatem powinniśmy wnioskować, że istnieją dwie kategorie schizmatyków? Pierwsi, „dobrzy schizmatycy”, są taktowani z życzliwością, choć w rzeczywistości odrzucają katolickie dogmaty i autorytet Stolicy Apostolskiej. Drudzy, „źli schizmatycy”, są traktowani z nieustępliwością i surowością, ponieważ nie chcą dopuścić do skażenia katolickiej doktryny, starając się jednocześnie zachować jedność z biskupem Rzymu. Innymi słowy: są oni złymi schizmatykami właśnie dlatego, że… schizmatykami nie są. W tej postawie można się jednak dopatrzyć pewnej logiki, o której wspominał sam Zbawiciel, mówiąc: „Nikt nie może dwom panom służyć; bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował, albo przy jednym stać będzie, a drugim wzgardzi” (Mt 6, 24). Rzeczywiście, nie można dążyć do zbliżenia ze znajdującymi się poza Kościołem peryferiami, nie oddalając się jednocześnie od jego centrum. Nie można oferować przyjaźni tym, którzy odrzucają wiarę katolicką, nie zaczynając zarazem patrzeć z podejrzliwością na tych, którzy starają się zachować ją w stanie nienaruszonym – i którzy prędzej czy później stają się żywym wyrzutem sumienia i przeszkodą.Prowadzi to w sposób nieunikniony do sytuacji, w której ci, którzy wiarę odrzucają, będą traktowani jak partnerzy, natomiast ci, którzy odmawiają jej porzucenia, staną się prawdziwymi wrogami. Tak więc surowość Rzymu stanowi pośredni dowód na słuszność postawy Bractwa św. Piusa X. ks. Frédéric Weil FSSPX