Na Karolkowej zaczęło się w Obrzezanie Pańskie ... tak sobie. Na Mszy wieczornej zabrakło ministranta

Zaś Ojcu Krzysztofowi chyba zabrakło wiary, że pośród ca 40 mężczyzn na kościele jest choć jeden, kto lepiej lub gorzej mógłby tę funkcję spełnić.
Lepszy kiepski ministrant niż żaden. Zwłaszcza gdy Msza pozostaje cicha, czyli ksiądz dialoguje sam ze sobą, mniejsza byłaby bieda, jakby przejść na recytowaną. No ale nawet wtedy recytujący nie zadzwonią ani nie poniosą pateny przy udzielaniu Komunii św.
Za to była modlitwa do św. Michała Archanioła po Mszy. Optymalnie, jakby komplet modlitw leonowych był odmawiany po każdej Mszy cichej, ale może pójdziemy w tę stronę w nowym roku. Dałby Bóg
Bóg zapłać Ojcu Krzysztofowi za posługę. Obyśmy cały kolejny rok mogli razem spędzić ...
+++