W ostatnich miesiącach media donosiły o szokujących przypadkach ciężko chorych dzieci, którym polskie szpitale miały odmawiać pomocy medycznej, skazując je na śmierć. Aby zweryfikować medialne doniesienia skontaktowaliśmy się z lekarzami, ratownikami medycznymi i ekspertami z branży medycznej.Nasza analiza prowadzi do wniosku, że winę za ten stan rzeczy mogą ponosić dwa dokumenty. Jednym z nich jest stanowisko Towarzystwa Internistów Polskich dotyczące umierających pacjentów, którzy sami nie mogą decydować o sobie. Sytuację dodatkowo pogarszają wprowadzone od 1 stycznia zmiany w Kodeksie Etyki Lekarskiej, które zdecydowanie zakazują stosowania „terapii daremnej”.Niepokojące doniesienia mediów"Wirtualna Polska" pisała o „eutanazji w białych rękawiczkach”, przywołując historię dzieci, którym lekarze wystawiali tzw. protokół terapii daremnej, mający prowadzić do rezygnacji z jakiekolwiek terapii i ratowania życia. Dziennikarze relacjonowali między innymi sprawę rodziców 4-letniego Kacpra, którym odmówiono wysłania karetki do chorego dziecka ze względu na wystawiony dziecku „protokół terapii daremnej”. Rodzice mieli przez godzinę bezskutecznie samodzielnie reanimować w domu umierające dziecko.Autorzy artykuły opisywali przypadki rodziców, którzy błagali lekarzy o pomoc, ale słyszeli, że wystawionego „protokołu nie da się cofnąć czy anulować”. W rezultacie dzieci umierały na ich oczach. Przywołano także wypowiedź anestezjologa, który prosząc o zachowanie anonimowości, przyznał, że zespół lekarski na jego zlecenie wydał w jednym z małopolskich szpitali ponad 30 „protokołów terapii daremnej” w ciągu 12 miesięcy.Artykuły medialne wzburzyły opinię publiczną i sprawiły, że zaczęliśmy szczegółowo badać sprawę i weryfikować te doniesienia. W tym samym czasie do prawników Ordo Iuris zgłosiła się lekarka, której dorosły syn zmarł, gdyż nie udzielono mu koniecznej pomocy medycznej po tym jak lekarze wystawili mu „protokół terapii daremnej”.Skąd biorą się doniesienia mediów o „eutanazji w białych rękawiczkach” w polskich szpitalach?Aby zweryfikować medialne doniesienia skontaktowaliśmy się z lekarzami, ratownikami medycznymi i ekspertami z branży medycznej. Nasza analiza prowadzi do wniosku, że winę za ten stan rzeczy mogą ponosić dwa dokumenty. Jednym z nich jest stanowisko Towarzystwa Internistów Polskich dotyczące umierających pacjentów, którzy sami nie mogą decydować o sobie. Jego wydanie wywołało liczne głosy krytyki także ze strony przedstawicieli środowiska medycznego, którzy zarzucają mu niezgodność z obowiązującym prawem i etyką lekarską. Zmiany wprowadza się po cichu – w ramach wytycznych dla lekarzy, o których większość pacjentów może dowiedzieć się dopiero wraz z informacją o odmowie leczenia ich samych lub ich bliskich.Tym, co w debacie publicznej budzi najwięcej wątpliwości wobec stanowiska i stanowiącego jego element tzw. protokołu terapii daremnej, to użycie w nim nieprecyzyjnej terminologii oraz kryteriów mających stwierdzić, kto powinien zostać objęty „protokołem terapii daremnej”, przez co dokument wydaje się wykraczać swoim zasięgiem poza chorych umierających.Sytuację dodatkowo pogarszają wprowadzone od 1 stycznia zmiany w Kodeksie Etyki Lekarskiej, które zdecydowanie zakazują stosowania „terapii daremnej”. Poprzednia wersja dokumentu pozostawiała lekarzom wolność w tej wrażliwej kwestii, nie nakładając na nich takiego zakazu.Musimy działać w tej delikatnej materii szybko i zdecydowanie, nie ulegając jednak emocjom i niesprawdzonym informacjom. Ta sprawa musi zostać dogłębnie zbadana przez odpowiednie organy, a środowisko lekarskie musi wypracować standardy postępowania w sytuacjach granicznych, które nie będą tworzyć ryzyka skazywania na śmierć ludzi, którzy nadal mogliby żyć.Interweniujemy w sprawie kontrowersyjnych dokumentówDlatego prawnicy Ordo Iuris kierują do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa w oparciu o doniesienia medialne o przypadkach dzieci, którym lekarze mieli wbrew prawu odmawiać ratunku z powodu zastosowania wobec nich „protokołu terapii daremnej”. Polacy muszą mieć pewność, że idąc do szpitala, otrzymają należną opiekę medyczną.Równolegle podjęliśmy interwencję w Towarzystwie Internistów Polskich, do którego skierowaliśmy pismo zawierające wezwanie o zmianę budzących liczne kontrowersje wytycznych. Natomiast do samorządu lekarskiego skierujemy wniosek o przywrócenie poprzedniego, bardziej wolnościowego brzmienia Kodeksu Etyki Lekarskiej. Dzięki temu lekarze będą mogli udzielać świadczeń medycznych pacjentom bez obaw o pociągnięcie do odpowiedzialności zawodowej z tytułu naruszenia Kodeksu Etyki Lekarskiej.Ujawniamy prawdę o eutanazjiAby nie dopuścić do powtórzenia w Polsce scenariusza licznych krajów Europy Zachodniej, gdzie dochodzi do zabijania niezdolnych do sprzeciwu ludzi starszych i niepełnosprawnych oraz do wspierania przez państwo „wspomaganego zabójstwa” – uświadamiamy Polaków o skali zagrożeń związanych z wdrażaniem praktyk eugenicznych. 25 marca – w Dzień Świętości Życia oraz 30 rocznicę wydania przez św. Jana Pawła II encykliki Evangelium vitae – opublikowaliśmy naszą monografię naukową „Zjawisko eutanazji: filozofia, kultura, medycyna, prawo”.Publikacja została zaprezentowana i omówiona podczas konferencji prasowej zorganizowanej wraz z Katolicką Agencją Informacyjną, podczas której głos – obok współautorki monografii, Dyrektor Centrum Prawa Medycznego i Bioetyki Ordo Iuris mec. Katarzyny Gęsiak – zabrali dr Monika Zając z Centrum Życia i Rodziny, etyk i teolog ks. prof. Paweł Bortkiewicz, redaktor kwartalnika „Christianitas” Tomasz Rowiński oraz historyk, inicjator i koordynator Narodowego Marszu Papieskiego – Małgorzata Żaryn. Warto dodać, że wydarzenie połączone było także z prezentacją przygotowanego przez nas – w związku z bezprawnymi proaborcyjnymi wytycznymi Minister Zdrowia Izabeli Leszczyny – poradnika „Jak szpitale mogą bronić się przed Wytycznymi Ministra Zdrowia i karami NFZ” oraz opracowanego przez Centrum Życia i Rodziny kompendium „W obronie życia”. Wkrótce planujemy także przygotowanie recenzji raportu węgierskiego Mathias Corvinus Collegium na temat eutanazji.Tak szeroka i kompleksowa działalność ekspertów Ordo Iuris jest możliwe dzięki temu, że cały czas monitorujemy debatę na temat eutanazji na całym świecie i wiemy, jakie praktyki oraz argumenty stosują propagatorzy „cywilizacji śmierci”.Adw. Jerzy Kwaśniewski – prezes Ordo Iuris
W mediach społecznościowych coraz częściej pojawia się temat spotkań Grupy Bilderberg, która ma zrzeszać najbardziej wpływowe osobowości biznesu i polityki z całego świata. W jej obradach brali udział m.in. Rafał Trzaskowski i Radosław Sikorski. Szef MSZ zdradził w Kanale Zero, dlaczego dyskusje tego gremium są utajnione.W poniedziałek wieczorem Krzysztof Stanowski gościł Sikorskiego na swoim kanale w serwisie YouTube.- To jest bardzo dobra, bardzo prestiżowa konferencja międzynarodowa, odbywająca się pod patronatem króla Holandii - odparł minister, pytany o "tajemniczą" Grupę Bilderberg.Sikorski dodał, że biorą w niej udział wpływowi ludzie z wielu dziedzin. Podkreślił, że jednym z uczestników był sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kardynał Pietro Parolin. - Mam nadzieję, że pan się zgodzi, że kardynał Parolin na masońską imprezę by nie przyjechał - dodał ironicznie Sikorski, nawiązując żartobliwie do jednej z teorii spiskowych nt. Grupy.Tajemnicza Grupa Bilderberg. Sikorski zdradził kulisyStanowski pytał, dlaczego obrady tego gremium są utajnione.- Jak konferencja jest na żywo, albo ludzie o niej opowiadają, to wtedy na kolejnej już nikt nic ciekawego nie powie. Bo wie pan; niektóre rzeczy są takie, że politycy nie chcą, żeby tam się mówiło o tym, co naprawdę myślimy, czego się boimy. To nie zawsze się nadaje do nadawania na cały świat - przekonywał szef MSZ.Według niego konferencje relacjonowane przez media "często się stają płytkie".A te obrady odbywają się w obecności wyselekcjonowanych dziennikarzy i polityków, lecz zgodnie z obietnicą dyskrecji, nie zdają oni relacji z przebiegu ani treści rozmów. Sikorski odparł, że ma na ten temat "swoją teorię". - Nie wszyscy wiedzą, że nazwa "Bilderberg" to jest nazwa miasteczka w Holandii, a wszystkim się kojarzy żydowsko - wyjaśnił.- Konferencja Grupy Bilderberg jest bardzo dobra, dlatego że po pierwsze to jest tylko Zachód, Europa i Stany Zjednoczone. Tam, w odróżnieniu od Monachium (Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa - red.) czy Davos (Światowe Forum Ekonomiczne - red.), nie przyjeżdżają dyplomaci irańscy, rosyjscy czy chińscy. To jest ścisłe jądro Sojuszu. Po drugie jest mało uczestników, zazwyczaj około 100 osób. I po trzecie: trzeba się zobowiązać, że się zostanie pełne trzy dni. W ciągu trzech dni naprawdę można przegadać szczerze różne tematy i to jest po prostu użyteczne w naszej pracy - tłumaczył Sikorski.Dodał, że do udziału w obradach zapraszani są ludzie "sprawni intelektualnie i w jakimś sensie obiecujący".
Dziś powraca kwestia mostu Cesarskiego - Kaiser Brücke. A dlaczego by nie? Skoro nie most Wolności, to może Cesarski. W czym ta cesarskość niektórym Polakom przeszkadza, nie sposób pojąć, jeśli uwzględnić fakt zgoła elementarny, o którym w skrojonych na endecko-gomółkowską miarę programach szkolnych wciąż się nie uczy: polska niepodległość w 1918 roku zakotwiczone jest w cesarskim Berlinie i ma następującą „genealogię”: cesarz Wilhelm II – Rada Regencyjna – Naczelnik Państwa – Rzeczpospolita Polska. Tak, Rada Regencyjna została powołana 5 listopada 1916 roku "z najwyższego rozkazu Jego Cesarskiej Mości Cesarza Niemieckiego”. Ta sama Rada stała u narodzin polskiej niepodległości u schyłku pierwszej wojny światowej. Jeśli fakty nie pasują do koncepcji, tym gorzej dla faktów?Do zmiany nazwy mostu chyba jeszcze daleka droga, głównie poprzez odstąpienie od mało zgodnych z faktami narracji o polskich dziejach, ale na pewno jest czas na przywrócenie inskrypcji „Kaiser Brücke”, także po to, by drążyła „umysły zniewolone” przesycone absurdalną – delikatnie rzecz ujmując - niechęcią do wszystkiego co niemieckie.
W reprezentacyjnej sali Uniwersytetu Wrocławskiego – Auli Leopoldina – usunięto godło Polski, zastępując je wizerunkiem Fryderyka II, króla Prus. Decyzja ta spotkała się z krytyką w mediach społecznościowych.W Auli Leopoldina, uznawanej za jedną z najpiękniejszych sal barokowych w Polsce i kluczowy element dziedzictwa Uniwersytetu Wrocławskiego, w ostatnim czasie dokonano istotnej zmiany wystroju. Zniknął Orzeł Biały, a jego miejsce zajęło malowidło przedstawiające Fryderyka II, króla Prus, który odegrał istotną rolę w rozbiorach Rzeczypospolitej w XVIII wieku.Sprawę jako pierwszy nagłośnił Piotr Wojtulek, który opublikował informację na platformie X. W swoim wpisie podkreślił symboliczne znaczenie tej zmiany: „Aula Leopoldina, to nie tylko najpiękniejsza sala UWr, lecz symbol dziejów Wrocławia. Od pewnego czasu na jej ścianach nie wisi już Orzeł Biały, za to jest portret króla Prus Fryderyka II, który wcale nie wisiał tam oryginalnie.”
Jak to przemyśleć na spokojnie, nie jest to zmiana nazwy mostu a jedynie przywrócenie jednej z ozdób na moście. Z żalem muszę przyznać ze niemieckie inskrypcje, symbole itp. artystycznie stoją na wysokim poziomie. U nas tworzenie monumentalnych dzieł sztuki jest powiązane z oskarżeniem o megalomanie i często z artystycznym kiczem.Oczywiście widzę to przepychanie kolanem elementów niemieckich we Wrocławiu.