Forum Krzyż
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Wrzesień 24, 2020, 12:11:55 pm

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukaj:     Szukanie zaawansowane
Skauci św. Bernarda

http://ssbc.pl/
218986 wiadomości w 6320 wątkach, wysłana przez 1567 użytkowników
Najnowszy użytkownik: random1414
Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja
Forum Krzyż  |  Disputatio  |  Sprawy ogólne  |  Wątek: Sodoma Frederica Martela
« poprzedni następny »
Strony: [1] Drukuj
Autor Wątek: Sodoma Frederica Martela  (Przeczytany 728 razy)
Mesenti
uczestnik
***
Wiadomości: 181


Sługa Wiecznego Rzymu

« dnia: Maj 30, 2019, 06:34:37 am »

Jakiś czas temu wydana została książka pióra Frederica Martela zatytułowana Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie. Uzupełniam tematem lukę, wszak filmy Smarzowskiego i Sekielskiego mają na forum swoje kąciki;)

Cytuj
Na całym świecie księża odmawiają milionom ludzi prawa do seksu przedmałżeńskiego, prawa do rozwodu, zakazuje się używania kondomów. Ci sami ludzie, którzy głoszą tę doktrynę, uprawiają seks i biorą narkotyki w budynku dawnej inkwizycji. Myślisz, że to jest normalne? Bo ja nie znajduję na to wytłumaczenia - mówi w rozmowie z Magazynem TVN24 francuski socjolog i dziennikarz Frédéric Martel, autor głośnej książki "Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie".

[...]

Cytuj
"Sodoma..." to opowieść o konsekwencjach ukrywania własnej orientacji. O podwójnym rozwiązłym życiu wśród najwyższych hierarchów Kościoła. O homofobii biskupów i kardynałów, która ma ukryć prawdę o ich homoseksualizmie. Jak pisze autor, watykańska społeczność gejowska należy do najliczniejszych na świecie. Martel przygląda się "kulturze sekretu", jaką przez dziesięciolecia to środowisko stworzyło w samym sercu Kościoła katolickiego.

[...]


Cytuj
- Czy ktoś z najwyższych przedstawicieli Watykanu wypowiedział się na temat twojej książki?
Nie, nic się nie pojawiło. Jedynym, który wypowiedział się na jej temat, był kardynał Dziwisz. To nie było żadne oficjalne stanowisko. Dziwisz w jednym z wywiadów opowiedział, że przyszedłem do niego, gdy drzwi były otwarte, zostawiłem książkę i wyszedłem. Kardynał skłamał. Przede wszystkim drzwi do kardynała Dziwisza nie są otwarte. To pierwsze kłamstwo. Kolejne: spotkałem się z nim dwukrotnie. Za pierwszym razem zaprosił mnie na kolejne spotkanie. Trzecie kłamstwo: rozmawialiśmy ponad godzinę i odpowiedział na wiele pytań, co zostało nagrane. Mamy wspólne selfie, które opublikowałem na Instagramie. Czwarte kłamstwo: powiedział, że do spotkania doszło przypadkowo. Na nagraniu kardynał mówi o moich książkach, a zatem wiedział, że jestem dziennikarzem. Jeśli ktoś taki jak on jest w stanie cztery raz skłamać w wywiadzie, nie jest w stanie kłamać w każdym temacie? Może żyje w kłamstwie? Może prowadzi podwójne życie? Jak tak można kłamać?

https://www.instagram.com/p/BuEULi2B5-8/?utm_source=ig_embed

Cytuj
- Jak wspominasz spotkanie z kardynałem?
Sam w sobie jest naprawdę miłym człowiekiem. Mieliśmy bardzo fajną rozmowę. Był przyjacielski wobec mnie, dał mi cztery prezenty. Nie chcę go atakować. Był kluczową postacią Watykanu, osobistym sekretarzem Jana Pawła II jeszcze w czasach krakowskich. Miał dostęp do masy różnych sekretów i dobrych źródeł informacji. Jestem zaskoczony, że nie mówi prawdy. Spotkaliśmy się dwa razy. Był bardzo przyjacielski. Przyjacielski wobec mnie.

[...]

Cytuj
- Piszesz też w książce o tym, że pójście do seminarium dla wielu było ucieczką przed koszmarem nastolatka, który odkrywa swój homoseksualizm.
Fakt, że kardynałowie, biskupi, księża są gejami w Watykanie, to nie jest przypadek. To dzieje się zgodnie z pewnymi socjologicznymi prawami. Wyobraź sobie nastolatka, który żyje na polskiej wsi, który pochodzi z dobrego włoskiego domu albo z francuskiej rodziny robotniczej i który odkrywa, że jest gejem albo po prostu, że nie lubi kobiet, nie chce się żenić. Mówimy o czasach sprzed pięciu dekad. Jego przyjaciele go wyśmiewają z powodu ubioru, kobiecej barwy głosu. Krytykują cię, atakują. Wie, że jego życie będzie koszmarem, a dla jego rodziny powodem do wstydu. Pójście do seminarium jest jakimś rozwiązaniem. Nie mówię, że tacy ludzie nie są wierzący. Są wierzący, czasem nawet bardzo. Jednocześnie kierują się innymi rzeczami. Czasem jest tak, że nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że są gejami. Myślą po prostu, że coś z nimi jest nie tak. Taki chłopak, mężczyzna, który wcześniej traktowany był jako wyrzutek, później już jako ksiądz zdobywa szacunek. Jego matka jest szczęśliwa, że tajemniczy głos uratował syna przed wstydem. Tak wyglądała historia tysięcy księży w wielu krajach. I dlatego Kościół sprawia wrażenie tak atrakcyjnego miejsca dla gejów. Później ich rekrutuje i promuje.

[...]

Cytuj
- Watykan w żaden sposób nie odpowiedział na tę książkę. A jakie komentarze do ciebie docierają?
Moi informatorzy - księża, biskupi, kardynałowie - uwielbiają ją. Zachowana została ich anonimowość. Także bliscy doradcy papieża Franciszka wiedzieli ode mnie, nad czym pracuję. Nie byli zaskoczeni, nawet jeśli nie spodobało im się to, co przeczytali. Nie wszyscy jednak są szczęśliwi z powodu tej publikacji. Jestem poważnym dziennikarzem i badaczem, nie miałem powodu, żeby kłamać na temat homoseksualizmu w Kościele. Nie pracowałem na rzecz papieża. Chociaż "Sodomą..." oddałem wielką przysługę Franciszkowi.

https://www.tvn24.pl/magazyn-tvn24/piecdziesiat-twarzy-geja-cztery-lata-za-watykanska-kurtyna,207,3615



Myślę, że ten fragment książki może zaciekawić tradycjonalistów:

Cytuj
Tak więc w czasie, gdy jego eminencja Burke dostaje burę od Franciszka, ja znajduję się w jego łazience, miejscu, gdzie dokonuje ablucji. Dziwna łaźnia, godna luksusowego resort-spa, nagrzana jak sauna. Markowe mydła, subtelne perfumy ułożone są
w stylu japońskim, małe ręczniczki złożone na średnich, te na wielkich, wielkie zaś na bardzo wielkich. Papier toaletowy jest nowy, zamknięty w opakowaniu gwarantującym niepokalaną czystość. Po wyjściu odkrywam w korytarzu dziesiątki butelek szampana. Markowego szampana! Po jakie licho kardynałowi tyle alkoholu? Czy ewangelie nie wspominają o umiarkowaniu?
Parę kroków dalej odkrywam coś zachwycającego – mebel z lustrami, rodzaj „psyche”, wielkiego przechylnego lustra pozwalającego oglądać się w całości. Gdybym otworzył wszystkie trzy skrzydła jednocześnie, zobaczyłbym się tak, jak kardynał widzi się co rano – otoczonego, oplecionego własnym obrazem.
Przed szafą widzę wspaniałe czerwone torby przybyłe prosto ze sklepu – czyżby to znów Gammarelli, papieski krawiec? W środku pudeł na kapelusze: kardynalskie czepce, płaszcze ze sztucznego futra i stroje w rozmiarze maksi. Czuję się jak na planie Rzymu Felliniego, w czasie przygotowań do sceny ekstrawaganckiego pokazu kościelnej mody. Zaraz wyłonią się zakochani księża na wrotkach (by szybciej dotrzeć do Raju); siostrzyczki w kornetach, księża w sukniach ślubnych, biskupi w migocących światełkach, kardynałowie przebrani za lampy oraz – gwóźdź programu – Król Słońce w całym swym przepychu, pośród luster i świateł. (Watykan w 1972 roku domagał się ocenzurowania filmu, a jednak – jak mnie zapewniano – do dziś krąży on po progejowskich dormitoriach niektórych seminariów).
Nie odkryłem wszystkich tajemnic szafy amerykańskiego eminencji. Don Adriano, nadintendent zajmujący się kardynalską garderobą, grzecznie skierował mnie z powrotem do salonu, kładąc kres moim eksploracjom i pozbawiając mnie możliwości ujrzenia
słynnej kardynalskiej cappa magna.
Burke znany jest z noszenia śmiesznych strojów z innej epoki. Sławę zyskały jego zdjęcia w przeznaczonym do ceremonii wielkim ornacie. To wielki człowiek, a w cappa magna staje się gigantem – nie przymierzając kobieta-wiking! Performance. Happening. Burke paraduje w swojej długiej, dziwnej sukni (jakby uszytej z kotary), demonstrując godowe upierzenie.
Ornat ten to migotliwie czerwona jedwabna kapa z kapturem zapinanym na guziki za szyją, zamknięta z przodu (ręce wychodzą przez pęknięcia) i z trenem tym dłuższym, im wyższa – powiedzmy – godność. „Ogon” Burke’a miewa, w zależności od okazji, nawet dwanaście metrów długości. Czy kardynał „larger than life” próbuje w ten sposób, w miarę, jak papież go umniejsza, przydać sobie ważności?
Franciszek, który nie boi się stawiać czoła watykańskiej „noblesse de robe”, dał do zrozumienia Burke’owi, że w Rzymie cappy magny już się nie nosi. „Karnawał się skończył!” – miał powiedzieć, jak przytaczają media, choć niestety, to zdanie, jak wiele pięknych bon motów, może być apokryfem. Lecz, w przeciwieństwie do swoich poprzedników, papież naprawdę nie gustuje w fatałaszkach i ozdobach tradycyjnych kardynałów. Chce skrócić ich sukienki. Szczerze mówiąc, byłoby szkoda, gdyby Burke się podporządkował – jego portrety są tak heterodoksyjne.
W internecie jego stroje robią furorę. Widujemy go na przykład w zdobnym w chwosty kardynalskim szerokoskrzydłym czerwonym kapeluszu galero. Prałaci niemal całkowicie zrezygnowali z tego nakrycia głowy po 1965 roku, lecz prawie siedemdziesięcioletni Burke wciąż w nim paraduje, nie dbając, że wygląda jak mściwa starucha. W zakonie maltańskim, który także ma swoje kapy, swoje krzyże i swoje własne regalia, może stroić się tak, jak przystoi człowiekowi średniowiecza, nie budząc żadnej sensacji.
Na jednej z fotografii „jej eminencja” nosi suknię na fortugale dodającą mu rozpiętości i kryjącą wałki tłuszczu. Na innej zadziwia kapą z puszystym białym gronostajem wokół szyi, podkreślającym trzy podbródki. Na kolejnej uśmiecha się, demonstrując podwiązki nad kolanami, i pończochy poniżej – przypominające te, w których król Francji zaprezentował się na gilotynie. Często widzimy go w otoczeniu całujących go w rękę młodych seminarzystów – nad wyraz zresztą urodziwych, nasz Hadrian zdaje się żywić kult greckiego piękna, które, jak dobrze wiemy, było raczej męskie niż kobiece. Będący w Rzymie przedmiotem podziwu i szyderstw Burke pojawia się zawsze w towarzystwie służalczych przyzwoitek klęczących przed nim antinousów czy ministrantów niosących czerwony tren, jak drużbowie welon za panną młodą. Co za teatr! Kardynał w spódnicy policzkuje swoich efebów, zaś paziowie obciągają jego podwiniętą suknię! Przywodzi to na myśl infantkę Małgorzatę z Panien dworskich Velázqueza!
Szczerze mówiąc, to najdziwniejsza rzecz, jaką widziałem. W obliczu tego mężczyzny przebranego dla podkreślenia męskości tracimy grunt pod nogami i przestajemy rozumieć, o co chodzi. Girly? Tomboy? Sissy? Brak słów, także w angielskim, by opisać tego wyśmiewanego za damskie ciuszki kardynała. Teoria genderowa, ot co! Którą Burke oczywiście atakował. „Teoria gender to wymysł, sztuczny twór. To szaleństwo ściągające wielkie nieszczęścia na społeczeństwo i na życie tych, którzy tę teorię podtrzymują… Niektórzy mężczyźni upierają się [w USA], żeby chodzić do damskich toalet. Tak się nie godzi” – tłumaczył kardynał w jednym z wywiadów.
Burke nie przejmuje się sprzecznościami. W tej kwestii wysoko zawiesił poprzeczkę. Potrafi pojawić się pod pełnymi żaglami, w cappa magna, w najdłuższej sukni, w chmurze białych koronek lub w długim płaszczu podobnym do szlafroka i przez cały wywiad
w imię tradycji oskarżać Kościół, że „stał się zbyt kobiecy”.
– Kardynał Burke jest tym, co sam krytykuje – podsumowuje surowo jedna z osób z kręgu Franciszka. Uważa też, że papież prawdopodobnie właśnie jego miał na myśli, kiedy mówił o „hipokryzji” prałatów, o tych, którzy „upiększają duszę”.

[...]

Krytycy Burke’a, którzy nie chcą być cytowani, sugerowali mi, że „jest coś na rzeczy”, i puszczali parę plotek. Jednak jak dotąd nie pojawił się najmniejszy dowód na to, że Burke coś ukrywa. Ograniczmy się więc do tego, że jest on, jak wszyscy ludzie Kościoła, „unstraight” (ten ładny neologizm ukuł amerykański pisarz Beat Génération Neal Cassady i używał go w listach do swojego przyjaciela Jacka Kerouaca na określenie osoby nieheteroseksualnej lub zachowującej seksualną wstrzemięźliwość).
Burke’owi jego wygląd dodaje blasku. W przeciwieństwie do większości współwyznawców, przekonanych, że ukryją swój homoseksualizm, mnożąc homofobiczne deklaracje, on na swój sposób jest szczery. Otwarcie walczy z gejami. Nie ukrywa swoich upodobań, demonstruje je prowokacyjnie i z afektacją. Burke nie jest zniewieściały, chodzi przecież – powiada – o szacunek dla tradycji. A jednak trudno, patrząc na te dziwaczne stroje i niezwykły chód, nie mieć skojarzenia z drag queen!

Po południu wstawię jeszcze jakiś interesujący fragment.  ;)
Zapisane
Dieu et mon droit

Wasza Świątobliwość została namaszczona olejem pochodzącym z ziemi, a ja Olejem zesłanym z Nieba.
Ludwik XIV
Aqeb
aktywista
*****
Wiadomości: 2556

« Odpowiedz #1 dnia: Maj 30, 2019, 09:32:18 am »

Komentarz ogólny: prawicowe środowiska od dawna mówiły o "lobby homoseksualnym" w Kościele a tu nagle lewicowe mają odkrycie. W każdym razie książka nie ma być zła. Ks. Kobyliński też ją polecał i mówił, że Watykan nie zajmie się nagle Polską bo ma swój problem właśnie przez tą książkę.

Jeśli chodzi o kard. Burke - mam wątpliwości. Tego rodzaju komentarze widziałem już wcześniej, natomiast podejście do "pomponiarstwa" jest wyrwane z kontekstu. "Pomponiarski" nurt tradycjonalizmu* nie jest moim ulubionym (choć owszem, brałem w tym udział i niewykluczone, że jeszcze wezmę jeśli mnie kto poprosi i będę mógł), jakkolwiek zacząłem rozumieć o co w tym chodzi (człowiek, który mi to wytłumaczył jest żonaty, więc jakiegoś lobby raczej nie reprezentuje). Autor widocznie nie rozumie - nie widzi jakiegoś odniesienia do pewnych zasad (może przesadnych ale jednak) tylko dziwne upodobania i teatr.

Przeważnie w służbę liturgiczną są zaangażowani ludzie młodzi i wykonują wtedy pewne "tradycyjne" zachowania - jak np. ucałowanie w pierścień. Weźmy takie AS z 2016 roku i mszę z bpem Meringiem w cappa magna (w czym brałem udział). Większość służby liturgicznej to ludzie młodzi. Jak się ludzi zna to będzie się wiedziało, że część z nich to już żonaci, ale można do tego zrobić etykietę starego prałata w nadmiernych szmatkach wśród młodych ludzi całujących w sygnet jako symbolu homolobby czy czegokolwiek takiego. Osobiście bardziej bym się bał lobby garniturowo-koloratkowego, jakkolwiek słusznie, czujnym trzeba być wszędzie.

* - powstały na ten temat pewne (auto?)ironie, które zebrał Pan Krusejder: http://przedsoborowy.blogspot.com/2015/12/tradycjonalistow-portrety-zosliwe.html
Zapisane
"Ilekroć walczymy z pychą świata czy z pożądliwością ciała albo z heretykami, zawsze uzbrójmy się w krzyż Pański. Jeśli szczerze powstrzymujemy się od kwasu starej złośliwości, to nigdy nie odejdziemy od radości wielkanocnej." Św. Leon Wielki
Aqeb
aktywista
*****
Wiadomości: 2556

« Odpowiedz #2 dnia: Maj 30, 2019, 09:55:25 am »

Cytuj
Po południu wstawię jeszcze jakiś interesujący fragment.  ;)
Dobrze. Ale poszukajmy czego obiektywnego - autor wspomina o narkotykach w pałacu Świętego Oficjum. Odnosi się do konkretnego przypadku czy nie? Mam na myśli byłego sekretarza kard. Coccoplamerio. Na instagramie autora widzę przeważnie wyśmiewanie biskupów w cappa magna czy innych pomoponach i z konieczności są to raczej biskupi uchodzący za konserwatywnych (Ranjith, Burke, Huonder), a autor komentuje ich raczej jako "homofobicznych". Odnosi się do otoczenia "potępowych" takich jak kard. Coccopalmerio? Pytam bo tak mi się zdaje, że może to zmierzać w stronę przyjętej odgórnie tezy "wszystko konserwatywne jest homo-obłudne". Poza tym na tym instagramie sporo "tęczowości" (ale nie kojarzyłem, że autor sam jest działaczem tych "orientacji" - teraz sprawdziłem).
« Ostatnia zmiana: Maj 30, 2019, 10:02:22 am wysłana przez Aqeb » Zapisane
"Ilekroć walczymy z pychą świata czy z pożądliwością ciała albo z heretykami, zawsze uzbrójmy się w krzyż Pański. Jeśli szczerze powstrzymujemy się od kwasu starej złośliwości, to nigdy nie odejdziemy od radości wielkanocnej." Św. Leon Wielki
Hubertos
aktywista
*****
Wiadomości: 555


Swiecki katolik ;)

« Odpowiedz #3 dnia: Maj 30, 2019, 11:21:36 am »

Komentarz ogólny: prawicowe środowiska od dawna mówiły o "lobby homoseksualnym" w Kościele a tu nagle lewicowe mają odkrycie. W każdym razie książka nie ma być zła. Ks. Kobyliński też ją polecał i mówił, że Watykan nie zajmie się nagle Polską bo ma swój problem właśnie przez tą książkę.

Jeśli chodzi o kard. Burke - mam wątpliwości. Tego rodzaju komentarze widziałem już wcześniej, natomiast podejście do "pomponiarstwa" jest wyrwane z kontekstu. "Pomponiarski" nurt tradycjonalizmu* nie jest moim ulubionym (choć owszem, brałem w tym udział i niewykluczone, że jeszcze wezmę jeśli mnie kto poprosi i będę mógł), jakkolwiek zacząłem rozumieć o co w tym chodzi (człowiek, który mi to wytłumaczył jest żonaty, więc jakiegoś lobby raczej nie reprezentuje). Autor widocznie nie rozumie - nie widzi jakiegoś odniesienia do pewnych zasad (może przesadnych ale jednak) tylko dziwne upodobania i teatr.

Przeważnie w służbę liturgiczną są zaangażowani ludzie młodzi i wykonują wtedy pewne "tradycyjne" zachowania - jak np. ucałowanie w pierścień. Weźmy takie AS z 2016 roku i mszę z bpem Meringiem w cappa magna (w czym brałem udział). Większość służby liturgicznej to ludzie młodzi. Jak się ludzi zna to będzie się wiedziało, że część z nich to już żonaci, ale można do tego zrobić etykietę starego prałata w nadmiernych szmatkach wśród młodych ludzi całujących w sygnet jako symbolu homolobby czy czegokolwiek takiego. Osobiście bardziej bym się bał lobby garniturowo-koloratkowego, jakkolwiek słusznie, czujnym trzeba być wszędzie.

* - powstały na ten temat pewne (auto?)ironie, które zebrał Pan Krusejder: http://przedsoborowy.blogspot.com/2015/12/tradycjonalistow-portrety-zosliwe.html


Supra Pomopones nulla Salus!


A tak serio - kazdy element stroju ma swoja symbolike. Czy mnie smieszy Burke z 12 metrowym trenem? Troche tak, zwlaszcza jak na 200 osob w Kosciele 150 to ksieza i seminarzysci a 50 to chor.
Zapisane
Nie jestem osoba duchowna - ale bylem w zakonie :D
Mesenti
uczestnik
***
Wiadomości: 181


Sługa Wiecznego Rzymu

« Odpowiedz #4 dnia: Maj 30, 2019, 16:06:09 pm »

W pomponach tkwi siła Tradycji:D


Cytuj
INNA AFERA, która rozegrała się za Benedykta XVI i Bertonego, ale wyszła na jaw za Franciszka, dotyczy chemsex parties. Już wcześniej słyszałem, że tego typu imprezy odbywały się na terenie samego Watykanu – prawdziwe zbiorowe orgie, podczas których w sposób czasem niebezpieczny mieszają się seks i narkotyki („chem” oznacza w tym skrócie „chemicals”: chodzi o syntetyczne narkotyki, takie jak MDMA, GHB, DOM, DOB, DiPT i niektóre będące w obiegu aptecznym).
Przez długi czas sądziłem, że to plotki, jakich wiele w Watykanie. Aż tu nagle latem 2017 roku włoska prasa doniosła, że pewien duchowny, ksiądz Luigi Capozzi, który od dziesięciu lat był jednym z najważniejszych sekretarzy kardynała Francesco Coccopalmeria, został aresztowany przez żandarmerię watykańską za organizowanie chemsex parties w swoim prywatnym mieszkaniu w Watykanie. (Rozmawiałem na temat tej sprawy z pewnym księdzem z kurii, który dobrze znał Capozziego, spotkałem się też z kardynałem Coccopalmerio).
Capozzi, bliski znajomy Tarcisio Bertonego, lubiany przez kardynała Ratzingera, zajmował mieszkanie znajdujące się w budynku Świętego Oficjum, w otoczeniu apartamentów zajmowanych przez czterech kardynałów, kilku arcybiskupów i wielu innych duchownych, między innymi sekretarza kardynała Bertonego Lecha Piechotę i Josefa Clemensa, byłego sekretarza osobistego kardynała Ratzingera.
Dobrze znam ten budynek, ponieważ dziesiątki razy bywałem tam na kolacjach: ma dwoje drzwi, z których jedne wychodzą na teren Włoch, a drugie na Watykan. Lokalizacja mieszkania Capozziego była wprost idealna dla takich narkotycznych orgii. Mógł on grać na dwa fronty: włoska policja nie mogła przeszukać jego lokum ani samochodu na dyplomatycznych tablicach, jako że był rezydentem Watykanu; mógł jednak bezkarnie wychodzić na zewnątrz bez poddawania się watykańskim kontrolom ani rewizjom gwardii szwajcarskiej, bo drzwi jego rezydencji wychodziły wprost na Włochy. Na miejscu wypracowano cały rytuał: chemsex parties odbywały się przy przytłumionym czerwonym świetle, z konsumpcją twardych narkotyków, wódki i marihuany oraz z udziałem wysoce zdemoralizowanych gości. Prawdziwie „piekielne noce”!
Według osób, z którymi rozmawiałem, o homoseksualizmie Capozziego wiedzieli wszyscy – a więc prawdopodobnie również jego przełożeni, kardynał Coccopalmerio i Tarcisio Bertone, tym bardziej że kapłan nie wahał się odwiedzać klubów gejowskich, a latem brać udziału w wielkich imprezach LGBT w Gay Village Fantasia na południu Rzymu.
– W chemsex parties brali też udział inni księża i urzędnicy watykańscy – dodaje jeden z moich informatorów, duchowny, który bywał na tych imprezach.
Po tych rewelacjach ksiądz Luigi Capozzi trafił do Kliniki Piusa XI i od tamtego czasu nie dał znaku życia. (Wciąż jest uznawany za niewinnego, ponieważ jego proces o używanie i ukrywanie środków odurzających się nie odbył).
Zapisane
Dieu et mon droit

Wasza Świątobliwość została namaszczona olejem pochodzącym z ziemi, a ja Olejem zesłanym z Nieba.
Ludwik XIV
Aqeb
aktywista
*****
Wiadomości: 2556

« Odpowiedz #5 dnia: Maj 31, 2019, 16:36:58 pm »

No to dobrze, że przynajmniej wspomina i o tym, jakkolwiek nie napisze już o tym w kontekście poglądów kard. Coccopalmerio (pewnie mu pasują, więc nie ma potrzeby ich wyśmiewać) - raczej tak jakby starał się przerzucić "środek ciężkości" powiązań na kard. Bertone i na Benedykta XVI (czy jeszcze kardynała Ratzingera - bo miał Capozziego "lubić").

Początkowo do książki podszedłem poważnie ze względu na opinię ks. Kobylińskiego. Sprawdziłem jednak trochę więcej i są opinie odnoszące się z rezerwą. Nie wykluczając istnienia lobby i rzeczywistych afer - czyli może być pożyteczna, ale nie ostateczna. W samej kwestii pomponów "tradycyjnych" widać brak zrozumienia (być może rzutowanie swoich problemów - skoro to działacz gejowski i współpracownik ks. Charamsy).

Cytuj
W pomponach tkwi siła Tradycji.  :D
Raczej nie. Chociaż jak rozumiem po "emotykonie" Pan żartuje.

Cytuj
Supra Pomopones nulla Salus!


A tak serio - kazdy element stroju ma swoja symbolike. Czy mnie smieszy Burke z 12 metrowym trenem? Troche tak, zwlaszcza jak na 200 osob w Kosciele 150 to ksieza i seminarzysci a 50 to chor.
To mi też wyjaśniono - symbolika i pewien porządek. Jednym z problemów może być mimo wszystko wyśmiane w zalinkowanych wyżej ironiach "poszukiwanie przywilejów", które może porządek naruszać (i powodować wojny internetowe  :) ). Natomiast słusznie postawiona kwestia - czy zawsze pewne elementy mają sens w danym kontekście - ale to już na wątki liturgiczne. Tutaj chciałem zaznaczyć tyle, że wbrew zarzutowi tu nie chodzi o przestrzeń do realizacji jakiejś ukrytej genderowości (chociaż oczywiście i tacy pewnie istnieją - artykuł P. J. Blutoira z 2013 roku w podobnym temacie: http://jacquesblutoir.blogspot.com/2013/06/pederasci-z-bardzo-zym-akcentem-i.html).
Zapisane
"Ilekroć walczymy z pychą świata czy z pożądliwością ciała albo z heretykami, zawsze uzbrójmy się w krzyż Pański. Jeśli szczerze powstrzymujemy się od kwasu starej złośliwości, to nigdy nie odejdziemy od radości wielkanocnej." Św. Leon Wielki
Mesenti
uczestnik
***
Wiadomości: 181


Sługa Wiecznego Rzymu

« Odpowiedz #6 dnia: Maj 31, 2019, 21:21:46 pm »

Raczej nie. Chociaż jak rozumiem po "emotykonie" Pan żartuje.

Otóż nie tym razem księże dobrodzieju. Gdyby nie estetyczna strona Tradycji byłbym dziś zupełnie innym człowiekiem. Estetyka o wiele lepiej przemawia do serca niż słowa.
Zapisane
Dieu et mon droit

Wasza Świątobliwość została namaszczona olejem pochodzącym z ziemi, a ja Olejem zesłanym z Nieba.
Ludwik XIV
Aqeb
aktywista
*****
Wiadomości: 2556

« Odpowiedz #7 dnia: Czerwiec 01, 2019, 20:37:12 pm »

Cytuj
Cytuj
    Raczej nie. Chociaż jak rozumiem po "emotykonie" Pan żartuje.


Otóż nie tym razem księże dobrodzieju. Gdyby nie estetyczna strona Tradycji byłbym dziś zupełnie innym człowiekiem. Estetyka o wiele lepiej przemawia do serca niż słowa.
Może tak być, chociaż pewnie zależy dla kogo. Ale "pomponiarska" estetyka to jedna z możliwych - weźmy np. liturgie zakonne, są bardziej surowe, ale to nie jest brak estetyki/bezguście itd. To tak jakby zestawić architekturę barokową, rokokową itd. z np. romańską. Tak mi się wydaje.
Zapisane
"Ilekroć walczymy z pychą świata czy z pożądliwością ciała albo z heretykami, zawsze uzbrójmy się w krzyż Pański. Jeśli szczerze powstrzymujemy się od kwasu starej złośliwości, to nigdy nie odejdziemy od radości wielkanocnej." Św. Leon Wielki
Strony: [1] Drukuj 
Forum Krzyż  |  Disputatio  |  Sprawy ogólne  |  Wątek: Sodoma Frederica Martela « poprzedni następny »
 

Działa na MySQL Działa na PHP SMF 2.0.11 | SMF © 2014, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!