Forum Krzyż
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Październik 23, 2020, 23:48:10 pm

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukaj:     Szukanie zaawansowane
www.UnaCum.pl
                   www.facebook.com/unacumpl
Centrum Informacyjne
Ruchu Summorum Pontificum
219427 wiadomości w 6333 wątkach, wysłana przez 1568 użytkowników
Najnowszy użytkownik: studiob
Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja
Forum Krzyż  |  Disputatio  |  Sprawy ogólne  |  Wątek: Po co wierzycie w Boga?
« poprzedni następny »
Strony: [1] 2 Drukuj
Autor Wątek: Po co wierzycie w Boga?  (Przeczytany 1643 razy)
pomponiagrecyna
Gość
« dnia: Grudzień 01, 2018, 20:28:20 pm »

Dla marnego pocieszenia? Nie czujecie wewnątrz, że są to bajki?
Zapisane
Adimad
aktywista
*****
Wiadomości: 1227

« Odpowiedz #1 dnia: Grudzień 01, 2018, 21:31:51 pm »

Bajką jest pomysł istnienia Wszechświata BEZ idei Boga ;-)
Zapisane
Aqeb
aktywista
*****
Wiadomości: 2562

« Odpowiedz #2 dnia: Grudzień 01, 2018, 21:47:26 pm »

Nie, ale "czucie wewnątrz" nie było chyba nigdy moją mocną stroną. Poza tym nie nadaje się na podstawę wiary. Raczej odwrotnie - podstawa niewiary (jeśli dobrze rozumiem - jak tutaj przedstawione) tudzież niepraktykowania (nie chodzę do kościoła bo nie czuję takiej wewnętrznej potrzeby itd.).
Zapisane
"Ilekroć walczymy z pychą świata czy z pożądliwością ciała albo z heretykami, zawsze uzbrójmy się w krzyż Pański. Jeśli szczerze powstrzymujemy się od kwasu starej złośliwości, to nigdy nie odejdziemy od radości wielkanocnej." Św. Leon Wielki
Fideliss
aktywista
*****
Wiadomości: 828

« Odpowiedz #3 dnia: Grudzień 01, 2018, 21:57:55 pm »

Ooooo! Ciekawy temat. Lubię takie klimaty. Poczekam aż się rozwinie. Jeśli się rozwinie.
Zapisane
Adimad
aktywista
*****
Wiadomości: 1227

« Odpowiedz #4 dnia: Grudzień 01, 2018, 22:04:23 pm »

Bóg nie służy pocieszeniu, ani w ogóle niczemu nie służy. To kwestia prawdy i nieprawdy.

Różnym ludziom pomagają w ogarnięciu tego różne rzeczy. Mnie przekonuje ostatnio głównie droga apofatyczna (http://www.legitymizm.org/medytacja-apofatyczna). Nie upieram się przy niej, nie twierdzę, że jest jedyną właściwą itd., bo zaraz ktoś znowu napisze, że szermuję tu jakąś gnozą i indyjskim brahmanem, ale ma ona niewątpliwe zalety: jest nieomal nie do obalenia z perspektywy ateistycznej.

    Nie da się go ogarnąć ani mową,
    ani myślą, ani wzrokiem.
    On „jest” – tylko tym słowem
    Można go uchwycić – nie inaczej.


(Katha-upaniszada)


    Bóg nie jest ani duszą, ani intelektem, ani wyobrażeniem, ani mniemaniem, ani pojmowaniem, ani słowem i pojmowaniem; […] nie jest bez ruchu, ani w ruchu, ani nie odpoczywa. […] Nie jest […] ani Boskością, ani dobrocią […]. Nie jest też niczym z niebytu ani czymś z bytu. […] Nie istnieje ani słowo, ani imię, ani wiedza o Nim. […] Jest ponad wszelkim twierdzeniem i ponad wszelkim zaprzeczeniem.

(Pseudo-Dionizy)


    Nie jestem umysłem ani intelektem / nie jestem myślą ani samoświadomością / nie jestem słuchem, smakiem, zapachem lub wzrokiem / nie jestem eterem, ziemią, ogniem czy powietrzem / jestem czystą Inteligencją i Błogostanem (…) Nie odczuwam niechęci ani przywiązania, chciwości czy chęci zmiany / nie odczuwam dumy czy zazdrości / nie mam obowiązków, ciekawości, pożądań / nie żywię nadziei na wyzwolenie / jestem czystą Inteligencją i Błogostanem (…) Nie znam śmierci, zwątpienia czy względu na kastę / nie mam ojca i matki, nigdy się nie urodziłem / nie mam przyjaciół, krewnych, mistrzów, wyznawców / jestem czystą Inteligencją i Błogostanem (…) Jestem nieokreślony, bez formy / wszechobecny i przekraczający zmysły.

(Śankaraćarja)



    Stosownie do tego należy posuwać się ku prawdzie: ku czystej jedności, którą jest sam Bóg. W ten sposób dochodzi się do niezwykłego cudu. I trzeba na tym cudzie poprzestać. Albowiem ludzki umysł nie jest w stanie zbadać jego istoty. (…) Co wszakże wznosi się ponad umysłem, jest samym Jednem, niepojętym cudem.

    Wszystko, co ma istotę, wisi (jest zawiesiną) w tym „Nic”. Zaś owo „Nic” to jakieś „tak” niepojęte Ja, że żaden duch w Niebie i na Ziemi nie może ogarnąć ani zgłębić.


(Eckhart)

No i bonusowo:

JA JESTEM UBIK. ZANIM ŚWIAT BYŁ, JAM JEST. STWORZYŁEM SŁOŃCA. STWORZYŁEM ŚWIATY. STWORZYŁEM ISTOTY ŻYWE I MIEJSCA PRZEZ NIE ZAMIESZKIWANE; UMIESZCZAM JE TO TU, TO TAM. IDĄ, GDZIE IM KAŻĘ, ROBIĄ, CO IM POLECĘ. JESTEM SŁOWEM I NIGDY NIE BYWA WYPOWIEDZIANE MOJE IMIĘ – IMIĘ, KTÓREGO NIKT NIE ZNA. NAZYWAJĄ MNIE UBIK, ALE TO NIE JEST MOJE IMIĘ. JA JESTEM. JA BĘDĘ ZAWSZE.

(Ph. K. Dick)
Zapisane
pomponiagrecyna
Gość
« Odpowiedz #5 dnia: Grudzień 01, 2018, 22:25:04 pm »

Pytanie trochę prowokacyjne, myślałem że przypuścicie na mnie atak, a tu proszę kulturalne wypowiedzi, miło mi :)
W zasadzie to dzisiaj sobie przypomniałem o koncie na tym forum, zalogowałem się i widzę, że jeszcze nikt nie usunął po długiej przerwie w logowaniu ;-) Mimo wszystko to pytanie z pozoru głupkowate (przecież jesteśmy na forum tradycjonalistów katolickich) jest jednak według mnie fundamentalne.

Ja wierzyłem do 23 roku życia, mimo że nie pochodzę  z rodziny wierzących ludzi. I to niewierzących nie tylko w Boga, ale chyba w nic tak naprawdę, a już najmniej w siebie i we własne możliwości. Kocham ich, ale widzę po sobie, że taki sposób wychowania albo raczej jego braku naznaczył silne piętno na mojej osobowości. W końcu i ja się wyłamałem.  Powody, dla których odszedłem od wiary w Boga są jednak wielowymiarowe. Zacząłem sobie stawiać niewygodne pytania, od których kiedyś uciekałem. Przede wszystkim chodziło o sens cierpienia najpierw osobistego, później ogólnoludzkiego, z którym nie potrafię sobie poradzić po dziś dzień. Dzisiaj już nie potrafiłbym się modlić. A już na pewno tak jak kiedyś. Nie potrafiłbym też modlić się razem z ludźmi. Nie jestem mizoginem, ale mam bardzo duży dystans do ludzi. Wrodzona wrażliwość i intuicja pozwala mi po jednej, dwóch rozmowach określić czy danej osobie mogę zaufać czy nie. Nie wiem skąd to wynika. Pomyliłem się tylko w jednym przypadku. Na ogół moja intuicja zdaje egzamin. Jest to dar, ale chyba też przekleństwo. Ponoć my Wagi tak mamy.
Są dni kiedy sobie myślę czy dobrze postąpiłem brnąc w ateizm, ale zawsze sobie zadaję pytanie: czy wierzysz w sens modlitwy? I zawsze mi wychodzi, że nie. Więc jaki sens ma taka wiara? Pewne tęsknoty za przeszłym życiem tłumaczę sobie naiwnym sentymentalizmem. Uważam, że i tak ta tęsknota będzie mi już towarzyszyć do końca życia, bo wierzyłem niemal od zawsze. Jako dziecko chodziłem po szkole do kościoła, później młody człowiek. Często byłem obiektem kpin z tego powodu, nie ukrywam. Dlatego nigdy nie stanę się na powrót tabularasą. Jest to wielka udręka, ktoś kto nigdy prawdziwie nie wierzył, pewnie nie wie jak bardzo wiara w Boga potrafi wrosnąć w osobę człowieka. Ale myślę, że to są tylko głupie uczucia. A obiektywnie nie wierzę w Opatrzność Bożą, że ktoś się nami interesuje. Motyw idei Boga, który wyjaśnia istotę Wszechświata też jest według mnie mocno przesadzony. Nie wykluczam ingerencji Istoty Inteligentnej. Ale to nie oznacza, że istnieje Pan Bóg, a już zwłaszcza taki, który się nami opiekuje i nas kocha. Pozdrawiam
Zapisane
Fideliss
aktywista
*****
Wiadomości: 828

« Odpowiedz #6 dnia: Grudzień 01, 2018, 22:29:51 pm »

To na razie z mojej strony króciutki cytat;

"Wierzyć musi się nie ze względu na tradycję, nie z obawy przed smiercia, nie na wszelki wypadek, nie dlatego, że ktoś tak nakazał, albo że się czegoś boimy. Również nie ze względu na humanistyczne zasady, nie po to aby być zbawionym i nie z oryginalności. Wierzyć musi się z tego prostego powodu, Że Bóg istnieje."
za ; Ks. Bp dr Zbigniew Józef Kraszewski "Sto dowodów na istnienie Boga" Warszawa 1980.

Noctam quietam opto vobis. Do jutra.


Zapisane
Andrzej75
aktywista
*****
Wiadomości: 2224


« Odpowiedz #7 dnia: Grudzień 02, 2018, 02:21:38 am »

Tytuł tego wątku koresponduje z tym, co zadał nam do czytania Pan Adimad:
Ks. Jerzy Grześkowiak, zresztą daleki tak od integryzmu katolickiego, jak i od tradycjonalizmu w sensie, nazwijmy to, "eliadowskim", trafnie opisuje różnicę pomiędzy tradycyjnym i współczesnym postrzeganiem świata:
"Człowiek starożytny wszędzie w całej rzeczywistości odnajdywał symbole bóstwa. Myśląc kategoriami metafizycznymi we wszystkich rzeczach na podstawie analogii odkrywał ślady świata duchowego i Transcendencji. Natomiast człowiek ery technicznej całą otaczającą go rzeczywistość ujmuje tylko racjonalnie i funkcjonalnie. Charakterystyczną cechą tzw. mentalności technicznej jest ujmowanie i wartościowanie wszystkich zjawisk w kategoriach użyteczności i skuteczności. Nie ma dziś zrozumienia dla spraw, które nie przynoszą bezpośrednio korzyści, a tym bardziej dla zagadnień metafizycznych. Postawę wyrażającą się w pytaniu "dlaczego?" wyparła postawa pozytywistyczna stawiająca na pierwszym miejscu pytanie "jak?" i "co mi to da?". Człowiek dziś nie chce już wmyślać się w rzeczy, lecz pragnie je mieć i używać. Dawniej zdawano sobie sprawę, że każda rzecz coś "mówi", że wyraża jakiś apel, zobowiązanie. (...) Fakty materialne traktowano jako przekaźniki poselstwa międzyosobowego".
Tak więc nie „po co?”, ale „dlaczego?”. I odpowiedzi już tutaj padły: jeśli wierzyć, to dlatego, że Bóg jest.
Człowiek ma jednak czasem taką tendencję, żeby to, czego „nie czuje” uznać za nieistniejące — albo może raczej za nieistniejące dla niego.
Tyle tylko, że jeśli wyjdzie się od tego, że Bóg jest, wtedy uczucie Jego nieobecności może być wprawdzie niepokojące, ale gdzieś w głębi wie się, że On jest i że wiara w Niego ma sens. Mark Heard śpiewał kiedyś taką piosenkę (Just the Same), gdzie najpierw opisuje nocny telefon od kogoś, za kim tęsknił; potem mówi, że — w gruncie rzeczy — z upływem czasu trudno mu będzie sobie wyobrazić, że ta osoba naprawdę gdzieś tam żyje; a kończy nieoczekiwaną analogią: ponieważ osoba, która wydaje mu się nierealna, jest jak najbardziej realna, to o ileż bardziej realny jest Bóg, który może nam się też wydawać nierealny. (If I forget your face, when space and time make you a dream, how real the Lord must be though he remains as yet unseen — Jeśli zapominam twoją twarz, kiedy przestrzeń i czas czynią z ciebie sen, jakże rzeczywisty musi być Pan Bóg, chociaż pozostaje dotychczas niewidoczny). Co prawda nie ma chyba co liczyć na to, że Bóg zatelefonuje do nas pewnej nocy, ale istotne jest to, że wychodzi się nie od wrażeń, uczuć, przeczuć, tylko od świadomości.
Niedawno na kazaniu pewien ksiądz powiedział: „Jaki obraz Boga Ojca mogą mieć dzieci, które się wychowują bez ojca w rodzinie?”. A ja sobie pomyślałem: może taki ojciec, którego nie widać, którego mogłoby nie być, który do niczego nie jest potrzebny, bez którego można się obyć… ale jednak jest i być musi — może taki ojciec będzie dla swego dziecka właśnie tym bardziej wymownym obrazem, symbolem Boga Ojca, którego nie widzimy, a który jednak jest. To naturalnie byłby tylko punkt wyjścia, bo potem trzeba by przekonać dziecko takiego niewidocznego ojca, że Bóg katolicki nie jest Bogiem Odwróconym, Bogiem w Stanie Spoczynku, Bogiem Śmiertelnie Obrażonym czy nawet Bogiem Chwilowo Nieobecnym (zob. Marek Oramus, Dzień drogi do Meorii).
Zapisane
Exite de illa populus meus: ut ne participes sitis delictorum eius, et de plagis eius non accipiatis.
Fideliss
aktywista
*****
Wiadomości: 828

« Odpowiedz #8 dnia: Grudzień 02, 2018, 20:54:10 pm »

No i co panie pomponiagrecyna? Klapa. Współczuję z panem. (takiej formy gramatycznej używa Reymont w "Ziemi obiecanej")
Zaczął pan od arcyciekawej sprawy a tu cisza. Wrong number. Brak reakcji.
Z takim  pytaniem to może raczej na Katolik pl, a lepiej już na Racjonalista pl.

Na tym forum może pan raczej porozmawiać na temat koloru bucików , które powinien nosić Ojciec Święty, jak powinien być wykonany chorał gregoriański, co słychać w Kurii, kto do dymisji, kto jest kto i inne marginalia.
Współczuję Panu bowiem sam w swoim życiu przerabiałem ateizm i rozumiem Pana rozterkę duchową.

Ale póki nie ma dyskusji nie będę się wychylał. 
Zapisane
pomponiagrecyna
Gość
« Odpowiedz #9 dnia: Grudzień 02, 2018, 22:11:12 pm »

Nie liczyłem na jakąś rozmowę tutaj, wiem dobrze na jakie forum przed laty się logowałem. Ja też kiedyś byłem wierzący. Myślałem, że mimo wszystko uda mi się sporowokować. Aktualnie proszę admina forum o usunięcie stąd konta, bo nie jest mi do niczego potrzebne. Zamknąłem już przed 3 laty rozdział Kościoła za sobą. Dokładnie 6 stycznia minie 3 lata jak nie byłem w kościele, ani nie modliłem się mimo "pokus". Jestem z tego faktu dumny.
Zapisane
pomponiagrecyna
Gość
« Odpowiedz #10 dnia: Grudzień 02, 2018, 22:13:26 pm »

Poza tym nie da się rozmawiać jak ktoś pisze własnymi słowami, a drugi wkleja elaboraty, których nie da się czytać. No ale rozumiem, jestem na forum tradycjonalistów, dlatego parskam śmiechem widząc teksty nawiedzonych kapłanów sprzed poprzedniej epoki. Trochę czasy się zmieniły drodzy adwersarze. Juz chyba sami rozumiecie, że nie da się żyć w ciemnocie i zakłamaniu kleru.
Zapisane
Bartek
Administrator
aktywista
*****
Wiadomości: 3571

« Odpowiedz #11 dnia: Grudzień 02, 2018, 22:45:07 pm »

Na prośbę użytkownika pomponiagrecyna jego konto zostało usunięte.

   -- Administracja
Zapisane
Hoc pulchrum est hominis munus et officium: ut oret ac diligat.
Andris krokodyl różańcowy
aktywista
*****
Wiadomości: 1358


« Odpowiedz #12 dnia: Grudzień 03, 2018, 00:24:33 am »

Po co wierzę w Boga?
A po co wierzę, że jutro będzie nowy dzień?
Po co wierzę, że z kranu z poleci woda, gdy go odkręcę?

Znam człowieka, który chciałby uwierzyć, ale nie potrafi.

Trzym się "Pomponia" na drogach życia. I Twoją intencję dorzucę do różańca. Do (nie)zobaczenia!
Zapisane
Początkowo zamierzaliśmy nie odpisywać na Pański list, ale ponieważ Pan nalega, pragniemy poinformować, że nie odpowiemy na zadane pytanie.
Fideliss
aktywista
*****
Wiadomości: 828

« Odpowiedz #13 dnia: Grudzień 03, 2018, 10:26:39 am »

I tak oto drodzy forumowicze można by rzec, że skończyła się babci defekacja. Ex-użytkownik pomponiagrecyna wyskoczył z tematem-pytaniem by w końcu dojść do wielce oświeconego wniosku, że "nie da się żyć w ciemnocie i zakłamaniu kleru."
 Do takiego wniosku nie doszli Bernanos, Mauriac, Teihard de Chardin, Reinke, Lamarc, Pasteur, Maxwell,  Joul, Laplace, Planc, Edington, Fleming, . . . i setki innych "ciemniaków", a pomponiagrecyna doszedł.

Nie wiem. Można by kontynuować temat. It's up to you. I'm always ready.

Napisał - ciemniak Fideliss.
Zapisane
Aqeb
aktywista
*****
Wiadomości: 2562

« Odpowiedz #14 dnia: Grudzień 03, 2018, 14:25:31 pm »

Obawiam się, że jedną z przyczyn do zawodu Pana Fidelissa może być to, że P. PomponiaGrecyna wychodzi od odczuwania i jak dalej mówi - intuicji. W związku z tym z całym szacunkiem dla Pana Adimada i pozostałych i dla oczekwiań Pana Fidelissa... Filozoficzny wątek z tego nie powstanie bo każdy przytoczony argument będzie traktowany jako "wklejane elaboraty" (inna rzecz, że rzeczywiście są wklejane, ale czy jest sens przytaczać to wszystko własnymi słowami skoro już ktoś ujął to ładniej - temu służy cytowanie). Oczywiście, można mieć zarzuty dla Adwersarza, że może nie próbuje ich zrozumieć... Ale... Nie chodzi o zrozumienie tylko o "czucie wewnętrzne" itd.

Nie wiem czy P. PomponiaGrecyna jeszcze to czyta czy już nie i co pisze szczerze a co prowokacyjnie... Ale tu ateizm a tu nagle waga... Czy to prawdziwy ateizm? I to by też było pytanie filozoficzne - czy prawdziwy ateizm dopuszcza zodiakalnie kodowaną intuicję wag? Co do samej nazwy tak bo ateizm polega na twierdzeniu, że Boga nie ma, więc co ma do tego waga... Ale czy to się "trzyma kupy"? Bo skąd ta intuicja wagowa? Chyba, że stąd, że konstelacja powoduje (np. przez jakieś promieniowanie czy coś), że doskonale ułożone cząsteczki elementów komórek mózgu pozwalają na "wyczuwanie" wniosku bez dowodzenia za pomocą przesłanek, co nazywamy intuicją? To jest szersze pytanie - wielu deklarujących ateizm wchodziło w różnego rodzaju spirytyzmy. Kojarzy mi się prezydent Meksyku Plutarco Elias Calles, ale Pan Adimad będzie miał chyba szerszy katalog  :) . Aczkolwiek w ogóle słyszałem zdania, że mimo deklaracji ciężko spotkać stuprocentowego ateistę. Wielu tak naprawdę będzie agnostykami czy kimś jeszcze innym.

No cóż, pozdrawiam jako reprezentant ciemnego i zakłamanego kleru, postaram się pamiętać w modlitwie pomimo zmian epoki.
Zapisane
"Ilekroć walczymy z pychą świata czy z pożądliwością ciała albo z heretykami, zawsze uzbrójmy się w krzyż Pański. Jeśli szczerze powstrzymujemy się od kwasu starej złośliwości, to nigdy nie odejdziemy od radości wielkanocnej." Św. Leon Wielki
Strony: [1] 2 Drukuj 
Forum Krzyż  |  Disputatio  |  Sprawy ogólne  |  Wątek: Po co wierzycie w Boga? « poprzedni następny »
 

Działa na MySQL Działa na PHP SMF 2.0.11 | SMF © 2014, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!