Forum Krzyż
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czerwca 12, 2024, 23:55:45 pm

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukaj:     Szukanie zaawansowane
www.UnaCum.pl

Centrum Informacyjne Ruchu Summorum Pontificum
232130 wiadomości w 6633 wątkach, wysłana przez 1668 użytkowników
Najnowszy użytkownik: magda11m
Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja
Forum Krzyż  |  Novus Ordo  |  Kościół posoborowy  |  Wątek: "Churching", czyli wędrówki wiernych
« poprzedni następny »
Strony: 1 [2] 3 Drukuj
Autor Wątek: "Churching", czyli wędrówki wiernych  (Przeczytany 3597 razy)
Regiomontanus
aktywista
*****
Wiadomości: 3624


« Odpowiedz #15 dnia: Października 02, 2017, 20:43:23 pm »

Czyli jest to żywy dowód, że Polacy nie gęsi i swój język mają.
Zapisane
Certe, adveniente die judicii, non quaeretur a nobis quid legerimus, sed quid fecerimus.
Krusejder
aktywista
*****
Wiadomości: 6652


to the power and the glory raise your glasses high

mój blog
« Odpowiedz #16 dnia: Października 02, 2017, 21:17:30 pm »

Wiecie, co napiszę ;) Ale napiszę mocniej, niż do tej pory.

Im bardziej się starzeję, tem bardziej przeszkadzają mi rzeczy może i drugorzędne, estetyczne. Czyli beczenie. Beczenie masakruje Mszę tradycyjną bardziej niż gitary NOM. Jeśli człowiek ma jakąś wrażliwość muzyczną, to beczenie skutecznie go wyeliminuje z Mszy, będącej górnolotnie nazywaną najpiękniejszą rzeczą na Ziemi.

Ostatnio doświadczyłem tego w Zielonce, w poprzednią niedzielę. Zmienił się celebrans, liczyłem, że beczenie się zmieni na muzykę. Tymczasem był beczacz inny niż zawsze, ale jeszcze bardziej oderwany od tradycyjnej oprawy liturgicznej. Dość, że do Ewangelii trzy osoby wyszły z kościoła - młoda para (byli na Mszy zapewne po raz pierwszy i ostatni) oraz jakaś pani. Niektórym debilom się wydaje, że organy są niekatolickie i rugują je z liturgii. Samo beczenie jest niby bardziej dostojne, bardziej "średniowieczne". Niech im Bóg wybaczy, bo ja już nie potrafię.

Zapewne przesadzam, ale całe życie byłem wychowywany na pięknie muzyki. Jestem otwarty na jej różne, bardzo różne nurty, także te niezbyt przystępne dla przeciętnego śmiertelnika (jak thrash metal). Ale to, co ci ludzie odbergogliają nigdy się w mojej tolerancji i estetyce nie zmieści.
Zapisane
zapraszam na mój blog: http://przedsoborowy.blogspot.com/ ostatni wpis z dnia 20 IX 2022
Marc
uczestnik
***
Wiadomości: 209

Bóg cię kocha!

« Odpowiedz #17 dnia: Października 02, 2017, 21:48:13 pm »

@Krusejder

Pełna zgoda.
Sam też niedawno byłem na Mszy z takim beczeniem/wyciem. Na początku chciało mi się śmiać, a potem miałem ochotę wyjść. Miałem wrażenie że kantor sobie robi jaja.

Raz w rozmowie o muzyce sakralnej dostałem kontr-argument w tym stylu: "chcesz powiedzieć że to wycie [tu dał trafny przykład paszczowo: ęęęĘĘĘęęę IIIIaaaaIII... ] to święta muzyka, która pomaga się skupić, kontemplować Tajemnicę, ......itp.". To mnie zatkało, wybiło wszystkie moje argumenty za powrotem do chorału.

Chorał jednak trzeba umieć śpiewać. Czasami zdarza się dobre wykonanie, np. raz słyszałem takie u piusowców.
« Ostatnia zmiana: Października 02, 2017, 21:52:47 pm wysłana przez Marc » Zapisane
Adimad
aktywista
*****
Wiadomości: 1336

« Odpowiedz #18 dnia: Października 02, 2017, 22:16:59 pm »

To już kwestie estetyczne. Ale oczywiście: jeśli jest opcja wyboru, to warto skorzystać. Wolno, przynajmniej. Ja z kolei najchętniej uczęszczałbym tylko na msze wczesnoporanne o szóstej, a choćby i o piątej rano, ciche. Najlepiej zimą, ale zima u nas nie jest cały rok.

Ale znowu: ciche, a nie inkrustowane kasłaniem, smarkaniem, sapaniem czy cmokanymi pod nosem modlitwami. Albo jakimiś sprzężeniami w mikrofonie.

Wszelako jest to jednak pewien mój egoizm, no pewnie. Tym niemniej, gdyby ktoś mi takie ciche msze gwarantował, w szczególności trydenckie, to bardzo chętnie.
Zapisane
donbor
uczestnik
***
Wiadomości: 186


Domine, non sum dignus.

« Odpowiedz #19 dnia: Października 02, 2017, 23:47:43 pm »

"Churching" a praktyka.
Polska, katolicka, wielodzietna rodzina.
Która opcję ma wybrać?

1. Najbliższa Tridentina. Na Tridentinę chadza tylko tatuś. Dzieci nie,  bo kilkoro dzieci, zachowując się mniej lub bardziej  typowo jak dzieci, nad wyraz przeszkadza pozostałym kilkunastu uczestnikom Tridentiny. Mamusia se chodzi sama albo z częścią dzieci.
2. Tridentina dalsza lub bliższa,  ale całą rodziną. Problem relacji interpersonalnych nie występuje. Zimą natomiast występuje problem zimna. Innymi słowy,  dzieci na zmianę są chore. Dodatkową atrakcją  jest dłuższy dojazd.
3. Tridentina w FSSPX. Bonusy: a) dojazd b) religia w szkole, I Komunia,  Bierzmowanie :)
4. NOM w parafii miejsca. Trudności ze znalezieniem wygodnego miejsca stojącego. Co najmniej jedno dziecko podduszone w tłumie.
5. NOM w parafii innej niż miejsca. Dużo miejsc wolnych. Bo homilia= bełkot. Do tego same herezje.
6. NOM u zakonników. (Uwaga: nie dotyczy jezuitów). Homiletyka przyzwoita. Celebracja znośna. Dostępne miejsca siedzące. Stara świątynia, wiec latem chłodno, zimą ciepło.
« Ostatnia zmiana: Października 03, 2017, 00:14:02 am wysłana przez donbor » Zapisane
Kefasz
aktywista
*****
Wiadomości: 3966


Amen tako Bóg daj, byśmy wszyscy poszli w Raj.

ministrantura śpiewniki tradycja->
« Odpowiedz #20 dnia: Października 03, 2017, 00:11:51 am »

Ostatnio doświadczyłem tego w Zielonce, w poprzednią niedzielę. Zmienił się celebrans, liczyłem, że beczenie się zmieni na muzykę. Tymczasem był beczacz inny niż zawsze, ale jeszcze bardziej oderwany od tradycyjnej oprawy liturgicznej. Dość, że do Ewangelii trzy osoby wyszły z kościoła - młoda para (byli na Mszy zapewne po raz pierwszy i ostatni) oraz jakaś pani. Niektórym debilom się wydaje, że organy są niekatolickie i rugują je z liturgii. Samo beczenie jest niby bardziej dostojne, bardziej "średniowieczne". Niech im Bóg wybaczy, bo ja już nie potrafię.

Gusta są jak poglądy polityczne. Każdy ma własne, a cudze śmierdzą.
O ile się orientuję, a mogę mieć stare dane, w Zielonce za muzykętrydencką odpowiada pan Michał Sawicki, wyśmienity pozytywista barokowy. Jeśli chodzi o jego emisję, jest to akademicko-spiłowana, czyli to co się przeciętnym słuchaczom odpowiada wyobrażeniom o śpiewie kościelnym. Tempo śpiewu bardzo prędkie, nawet szybsze od pana Adama Halamskiego odpowiedzialnego za Karolkową. Obaj śpiewają szybciej, niż na standardowych nagraniach benedyktyńskich tudzież seminaryjnych. Obaj mają emisje akademicko-solesmeńską.
Jestem najzupełniej przekonany, że taka emisja nie leży w naturze śpiewu rytualnego, co potwierdza ostatni wywiad z kardynałem Bartoluccim.
Niemniej, wiele znanych mi person z półświatka trydenckiego bardzo sobie ceni taki sposób śpiewu i właśnie go identyfikuje z muzyką kościelną. Najczęściej dlatego, bo kiedyś wybrali się do Le Barroux bądź innego Fontgombault, i po tej podróży tak im zostało.
Powszechnie można usłyszeć głosy, że śpiew a la solesmes to "ledwie chuchanie", "kocie miałki", "sapanie onanisty" bądź "ukryta opcja sodomicka". Nigdy jednak nie słyszałem, by taką emisję nazwano beczeniem.

Jednakże trzeba wyraźnie zaznaczyć, że tradycyjna emisja, tradycyjna w rozumieniu przez wieki i tysiąclecia, aż do wczoraj, używana, a przekazywana ze starszych dla młodszych, była jak najbardziej głośna, więc mocna, nosowa, o szerokich samogłoskach; używano wszystkich rezonatorów i dużo powietrza. Dlaczego? Ponieważ nie było mikrofonów i głośników, składy śpiewacze były bardzo małe, a obowiązkiem było wypełnić świątynię dźwiękiem, a na procesji podać i wymusić tempo.

Dlatego więc, jeśli środowisko trydenckie chce odprawiać msze śpiewane, musi zadbać o śpiewaków. Im będzie ich więcej, tym delikatniej mogą śpiewać.
Ciągłe utyskiwanie na śpiewających bliźnich daje wyłącznie zgorszenie i zniechęcenie.


Zapewne przesadzam, ale całe życie byłem wychowywany na pięknie muzyki(jak thrash metal).
Aha.
No to Wielka Czwórka:
A: https://youtu.be/kl1hgXfX5-U
Mg: https://youtu.be/a7pqj8Be8kU
Mt: https://youtu.be/ATSoB5ClWWM
S: https://youtu.be/7J11s-hXrew https://youtu.be/2zhi3FmTUFg

Wychowawczo pięknie.
Zapisane
Stare jest lepsze Ł5,39
liczne stare książki->http://chomikuj.pl/Pjetja
Z forum amerykańskich tradycjonalistów:
Oto zwyczajowe napomnienie: unikaj żarliwości; krytykuj zasady, nie ludzi.
Bądź rozróżniający, lecz nie czepialski. Bądź pouczający lecz nie zgryźliwy. Bądź zasadniczy, zamiast natarczywy.
Adimad
aktywista
*****
Wiadomości: 1336

« Odpowiedz #21 dnia: Października 03, 2017, 00:15:05 am »

Ech. Dlatego Messiaen. Oraz msze ciche, rzecz jasna. Tylko bez ludzi przeziębionych itp.
Zapisane
Krusejder
aktywista
*****
Wiadomości: 6652


to the power and the glory raise your glasses high

mój blog
« Odpowiedz #22 dnia: Października 03, 2017, 00:34:42 am »


Ciągłe utyskiwanie na śpiewających bliźnich daje wyłącznie zgorszenie i zniechęcenie.

Zapewne przesadzam, ale całe życie byłem wychowywany na pięknie muzyki(jak thrash metal).


Niestety, wciąż tego zniechęcenia nie da się wywołać u coponiektórych, co to mają chęci większe od słuchu. A widzę, że i wzrok siada, skoro czytają:

"Zapewne przesadzam, ale całe życie byłem wychowywany na pięknie muzyki. Jestem otwarty na jej różne, bardzo różne nurty, także te niezbyt przystępne dla przeciętnego śmiertelnika (jak thrash metal)."
jako:
"Zapewne przesadzam, ale całe życie byłem wychowywany na pięknie muzyki(jak thrash metal)."

Zapisane
zapraszam na mój blog: http://przedsoborowy.blogspot.com/ ostatni wpis z dnia 20 IX 2022
Kefasz
aktywista
*****
Wiadomości: 3966


Amen tako Bóg daj, byśmy wszyscy poszli w Raj.

ministrantura śpiewniki tradycja->
« Odpowiedz #23 dnia: Października 03, 2017, 01:22:39 am »

Proszę o exegezę, w jaki sposób zażyłość z materią thrash metalu buduje moralną pewność własnych zapatrywań muzycznych.

Poproszę również o interpretację zamieszczonych przykładów muzycznych. Celowo wybrałem najłagodniejsze. Takie solesmeńsko-thrash-metalowe.
Zapisane
Stare jest lepsze Ł5,39
liczne stare książki->http://chomikuj.pl/Pjetja
Z forum amerykańskich tradycjonalistów:
Oto zwyczajowe napomnienie: unikaj żarliwości; krytykuj zasady, nie ludzi.
Bądź rozróżniający, lecz nie czepialski. Bądź pouczający lecz nie zgryźliwy. Bądź zasadniczy, zamiast natarczywy.
Adimad
aktywista
*****
Wiadomości: 1336

« Odpowiedz #24 dnia: Października 03, 2017, 06:19:04 am »

Panie Kefasz, logika się kłania. Pan Krusejder napisał de facto coś takiego: "Jestem otwarty naprawdę na różne gatunki, naprawdę jestem wyrozumiały, radzę sobie nawet z thrash metalem - a mimo tego odpadam przy niektórych zaśpiewach trydenckich kantorów, zatem chyba naprawdę musi być z nimi coś nie tak". Natomiast NIE napisał: "Dzięki słuchaniu thrash metalu wiem, co to dobra muzyka, i ci wasi kantorzy są marni, bo nie przypominają Megadeth".

Poza tym większa część tego rodzaju metalu to 'pod spodem' bardzo konwencjonalna muzyka, tyle że przesterowana i nagłośniona.
« Ostatnia zmiana: Października 03, 2017, 08:25:23 am wysłana przez Adimad » Zapisane
Krusejder
aktywista
*****
Wiadomości: 6652


to the power and the glory raise your glasses high

mój blog
« Odpowiedz #25 dnia: Października 03, 2017, 07:06:23 am »

Proszę o exegezę, w jaki sposób zażyłość z materią thrash metalu buduje moralną pewność własnych zapatrywań muzycznych.

Poproszę również o interpretację zamieszczonych przykładów muzycznych. Celowo wybrałem najłagodniejsze. Takie solesmeńsko-thrash-metalowe.

do wypowiedzi pana Adimada dodam tylko jedno: ciągnięcie tego bokotematu zabiłoby ten wątek.
Zapisane
zapraszam na mój blog: http://przedsoborowy.blogspot.com/ ostatni wpis z dnia 20 IX 2022
donbor
uczestnik
***
Wiadomości: 186


Domine, non sum dignus.

« Odpowiedz #26 dnia: Października 03, 2017, 08:32:53 am »

Ech. Dlatego Messiaen. Oraz msze ciche, rzecz jasna. Tylko bez ludzi przeziębionych itp.

I bez dzieci,  jak mniemam? ;)
Zapisane
Marc
uczestnik
***
Wiadomości: 209

Bóg cię kocha!

« Odpowiedz #27 dnia: Października 03, 2017, 09:32:39 am »

@donbor

Przyznam, że na początku mojej "przygody" z mszą trydencką, gdy jeszcze byłem takim tradi-neofitą, to przeszkadzało mi, że dzieci tak sobie latają. Z czasem nabrałem zrozumienia, że dzieci to dzieci - jedne spokojniejsze, drugie bardziej ruchliwe - nie nad każdym da się zapanować tak od razu. Normalna rzecz. A skoro normalna rzecz, to przestało przeszkadzać mi to we Mszy, tak jak nie przeszkadza mi kasłanie, itp. Nie zauważam tego. A teraz to wręcz się cieszę na widok tych kręcących się dzieci, bo przychodzi poczucie, że będzie się kiedyś komu bić o tą Polskę, jak już my będziemy po drugiej stronie.

Moja rada: nie przejmować się, że komuś może to przeszkadzać. Jest to kwestia zrozumienia. Jeżeli zrozumieją, to nie będzie im to przeszkadzać.

@Kefasz
Natomiast ja mam jakiś tam słuch, gram na trzech instrumentach, i nijak tego "jęczącego sposobu śpiewania"/"beczenia"/"wycia" nie mogę zrozumieć. Wykonania które znam choćby z internetu (np. benedyktyńskie) są inne... Czy może Pan mógłby poczęstować mnie jakimś nagraniem z internetu, w wykonaniu np. jakichś mnichów, które by pokazywało że chorał to jęczenie itp.? Chorał to modlitwa. Zaczynam rozumieć, dlaczego wykonania uduchowionych, wyciszonych mnichów podobają mnie się najbardziej. Może lepiej zostawić to im w takim razie...?
Zapisane
Krusejder
aktywista
*****
Wiadomości: 6652


to the power and the glory raise your glasses high

mój blog
« Odpowiedz #28 dnia: Października 03, 2017, 09:48:19 am »

Dzieci są radością, problemem w kościele są NIEPILNOWANE dzieci. Czyli nie takie, które wrzasną, ale takie które sobie wrzeszczą a rodzice udają rozmodlonych, bo nie chcą chcą się nimi zajmować. Albo takie, co kopią w konfesjonał, co dudni na cały budynek, albo takie, co biegają jakby to był plac zabaw.

Zapisane
zapraszam na mój blog: http://przedsoborowy.blogspot.com/ ostatni wpis z dnia 20 IX 2022
Marc
uczestnik
***
Wiadomości: 209

Bóg cię kocha!

« Odpowiedz #29 dnia: Października 03, 2017, 10:14:07 am »

@Krusejder

Słuszna uwaga.
Chyba precyzyjniej byłoby stwierdzić, że problemem są "ignorujący rodzice", którzy przyzwalają w pełni na takie zachowanie. Ja rozumiem, że rodzice nie mogą zapanować nad 55% zachowań dzieci na Mszy, ale niech chociaż zapanują nad tymi pozostałymi 45%...

Wracając jeszcze do muzyki liturgicznej. Otóż to nie jest bokotemat. Muzyka ma ogromne znaczenie w liturgii, nie mniejsze jak kazanie itp., a może i większe. Wolę pójść na NOM z dobrym/przeciętnym organistą, który zagra w odpowiednim tempie tradycyjną pieśń, niż KRR z tragicznymi śpiewakami i tragicznym organistą. W pewnym dużym mieście w Polsce jest, moim zdaniem, duży problem z organistą na KRR, który - choć technicznie niezły - to się mocno śpieszy, ludzie nie nadążają. Powiem tylko że nie o Warszawę chodzi. Ale nie chodzi mi o to, żeby wskazywać konkretne miejsce/osobę; chcę tylko zaznaczyć że i organiści coraz częściej zdarzają się pozostawiać wiele do życzenia.
« Ostatnia zmiana: Października 03, 2017, 10:16:16 am wysłana przez Marc » Zapisane
Strony: 1 [2] 3 Drukuj 
Forum Krzyż  |  Novus Ordo  |  Kościół posoborowy  |  Wątek: "Churching", czyli wędrówki wiernych « poprzedni następny »
 

Działa na MySQL Działa na PHP SMF 2.0.19 | SMF © 2014, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!