Forum Krzyż
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Listopad 29, 2020, 03:29:00 am

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukaj:     Szukanie zaawansowane
www.UnaCum.pl
                   www.facebook.com/unacumpl
Centrum Informacyjne
Ruchu Summorum Pontificum
220145 wiadomości w 6355 wątkach, wysłana przez 1574 użytkowników
Najnowszy użytkownik: seeg
Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja
Forum Krzyż  |  Disputatio  |  Poczekalnia  |  Wątek: refleksje z uczestnictwa w Mszy Trydenckiej
« poprzedni następny »
Strony: 1 ... 3 4 [5] Drukuj
Autor Wątek: refleksje z uczestnictwa w Mszy Trydenckiej  (Przeczytany 12637 razy)
abdi
rezydent
****
Wiadomości: 258


« Odpowiedz #60 dnia: Listopad 13, 2015, 12:13:50 pm »

znalazłem juz odpowiedź odnośnie udziału wiernych w Mszy w wytycznych/zachętachKościoła:

Cytuj
Uczestnictwo wiernych we Mszy świętej

20. Duszpasterze powinni pilnie pouczać wiernych o tym jaki ma być czynny udział w uroczystych Mszach świętych. Instrukcja Św. Kongregacji Obrzędów przewiduje trójstopniowy ten udział: Pierwszy stopień polega na tym, że wszyscy wierni śpiewają zbiorowo odpowiedzi liturgiczne na wezwanie kapłańskie, mianowicie: Amen; Et cum spiritu tuo; Gloria tibi, Domine; Habemus ad Dominum; Dignum et iustum est; Sed libera nos a malo; Deo gratias.

Biskupi polecają, by we wszystkich kościołach wierni zostali przeszkoleni w należytym i poprawnym śpiewaniu tych odpowiedzi i by je odtąd śpiewali.

21. Drugi stopień czynnego uczestnictwa w uroczystej Mszy św. polega na śpiewaniu przez wszystkich wiernych części stałych Mszy św., mianowicie: Kyrie eleison; Gloria; Credo; Sanctus - Benedictus; Agnus Dei. Biskupi usilnie zachęcają duchowieństwo do wyszkolenia wiernych w śpiewaniu tych części Mszy św. przynajmniej według jednej melodii. Trzeci wreszcie stopień polega na śpiewaniu przez uczestników także części zmiennych Mszy świętej. Ten rodzaj czynnego uczestnictwa powinien być praktykowany w seminariach i domach zakonnych, jak to zaleca Instrukcja.

22. Również we Mszach świętych .śpiewanych niech wierni biorą ten sam czynny udział podobnie, jak we Mszach świętych uroczystych. Przedmiotem szczególnej troski duszpasterzy i kapłanów powinno być wprowadzenie wiernych do czynnego uczestnictwa we Mszach świętych, a więc wyćwiczenie ich w wykonywaniu śpiewu części Mszy świętych, jak to poleca Instrukcja Św. Kongregacji Obrzędów.

23. Stolica Apostolska troszczy się, by wierni podczas Mszy świętych czytanych brali udział w Najświętszej Ofierze, a "nie byli jako obcy i niemi widzowie". Pierwszy sposób uczestniczenia we Mszy św. czytanej polega na tym, że każdy pojedynczy uczestnik Mszy świętej zwraca swą uwagę na główne części Mszy świętej, budząc w sobie pobożne uczucia. Bardzo dopomaga do tego uczestnictwa mszalik, z którego można odmawiać po cichu wszystkie te modlitwy, jakie odmawia kapłan. Drugi sposób uczestniczenia we Mszy świętej czytanej, zalecony przez Instrukcję, polega na wspólnych modlitwach i wspólnym śpiewie wszystkich obecnych na Mszy świętej, przy czym modlitwy i śpiewy swą treścią mają odpowiadać poszczególnym częściom Mszy, świętej.

24. Trzeci sposób uczestnictwa we Mszy świętej czytanej polega na liturgicznym odpowiadaniu celebransowi przez wszystkich wiernych, jakby na prowadzeniu z nim dialogu,przy czym Instrukcja przewiduje trzy stopnie tego uczestnictwa: pierwszy, obejmujący najprostsze i najłatwiejsze odpowiedzii Amen; Et cum spiritu tuo; Deo gratias; Gloria tibi Domine; Laus tibi Christe; Habemus ad Dominum; Dignum et iustum est; Sed libera nos a malo. Drugi stopień uczestnictwa polega na tym, że wierni mówią wszystko to, co mówi ministrant, a gdy udzielona jest podczas Mszy świętej Komunia święta, mówią trzy razy: Domine non sum dignus. Trzeci stopień uczestnictwa wiernych w czytanej Mszy świętej ma miejsce wtedy, gdy wierni odmawiają wraz z kapłanem stałe części Mszy świętej: Gloria, Credo, Sanctus-Benedictus, Agnus Dei. Wreszcie czwarty stopień uczestnictwa we Mszy świętej czytanej obejmuje odmawianie przez wiernych razem z celebransem części zmiennych Mszy świętej: Introitu, Graduału, Offertorium i Communio. Wyraźnie jednak Instrukcja Św. Kongregacji Obrzędów podkreśla, że ten czwarty stopień uczestnictwa może być godnie i właściwie stosowany tylko przez grupy wiernych bardziej już wyrobione i przygotowane pod względem liturgicznym. We Mszach świętych czytanych wierni mogą odmawiać razem z celebransem Pater noster. Mogą odmawiać tę modlitwę tylko po łacinie, odmawianie w innym języku jest wykluczone. Przypomnieć należy jeszcze jeden przepis Instrukcji: w niedziele i święta Msza parafialna, lub główna, powinna być śpiewana.

25. Księża proboszczowie powinni jak nausilniej zachęcać wiernych do czynnego uczestnictwa we Mszach świętych tak uroczystych i śpiewanych, jak i w czytanych, stosownie do  tych wszystkich zaleceń i postanowień Instrukcji Sw. Kongregacji Obrzędów. Dostarczenie wiernym odpowiednich tekstów mszalnych oraz nut, a zwłaszcza zaopatrzenie ich we mszaliki umożliwi im to czynne uczestnictwo i otworzy przed nimi całe bogactwo liturgicznych modlitw mszalnych. Szczególnie młodzież oraz osoby należące do środowisk inteligenckich bardzo chętnie korzystają z mszalika podczas Mszy świętej i dużo pożytku duchowego z tej książeczki czerpią.

26. Stosownie do wyjaśnienia Św. Kongregacji Obrzędów z 20.II.1962 r. w dniach od 29 do 31 grudnia, to jest w ciągu oktawy Bożego Narodzenia, należy odprawiać Mszę świętą według formularza wyznaczonego na dzień 30 grudnia.

DYREKTYWY EPISKOPATU POLSKI
W ZWIĄZKU Z INSTRUKCJĄ
KONGREGACJI OBRZĘDÓW
Z DNIA 3.9.1958 R.
O MUZYCE SAKRALNEJ I LITURGII
(Warszawa 12/1962/353-372).
na: http://introibo.pl/dokumenty/episkopat.html
Zapisane
Bartek
Administrator
aktywista
*****
Wiadomości: 3576

« Odpowiedz #61 dnia: Listopad 13, 2015, 12:27:33 pm »

Przypomniała mi się ognista dyskusja sprzed lat :)

http://krzyz.nazwa.pl/forum/index.php/topic,6242.0.html
Zapisane
Hoc pulchrum est hominis munus et officium: ut oret ac diligat.
rysio
aktywista
*****
Wiadomości: 4450

« Odpowiedz #62 dnia: Listopad 13, 2015, 19:08:47 pm »

Przypomniała mi się ognista dyskusja sprzed lat :)

http://krzyz.nazwa.pl/forum/index.php/topic,6242.0.html
Bardzo dziekuję za przypomnienie cennej dyskusji.

Przytaczanie jako wykladni tekstow napisanych przez arcyszkodnika i jego kolegów czyli Bugniniego to już przesada. Zresztą warto by w tym miejscu zalinkowac skrót ksiażki podwładnego abp Bugniniego zamieszczony na Nowym Ruchu Liturgicznym, gdzie autor analizuje zmiany z konca lat 50-tych opracowane w Rzymie. Lektura jest wstrząsająca. Chyba to:
http://www.nowyruchliturgiczny.pl/2012/03/reforma-wielkiego-tygodnia-w-latach.html

Dostałem do przeczytania ksiażke tego oto polskiego autora:
http://www.bu.kul.pl/ks-romuald-rak-1920-2003-sylwetka-i-publikacje,art_11252.html
Godne uczestnictwo w mszy spiewanej i recytowanej - 1965.
Pomijajac, ze autor to TW. to byl on jednym z najznakomitszych znawcow muzyki koscielnej. Znajomy polecil przeczytac tę pozycję abym wiedzial, ze dramat w Kosciele zaczał się znacznie wczesniej niz w 1970 roku wraz z wprowadzeniem novusa.

Autor masakruje tradycyjne zachowania kaplanów i wiernych na mszy. Wszystko musi byc wesoło i na komendę. Kiko przy nim to Lefebvr.
Dodaje tez analizę stanu spiewu gregorianskiego w Polsce przedsoborowej (ale po nieszczesnej reformie choralu dokonanej za Sw Piusa X-go). Pisal tak - nie oszukujmy sie, choral ostal sie tylko jeszcze w kosciolach seminaryjnych. W parafiach dawno umarł.
Przypomina tez wyniki ankiety na temat zmian w Kosciele i liturgii jaką wśród księży przeprowadził Episkopat Polski. Wyniki byly takie, ze nie bede ich z pamięci przytaczac aby nie popsuć forowiczom niedzieli.

Prosze przeczytac te dwie pozycje: ksiazke x. Raka i artykuł w Nowym Ruchu Liturgicznym. Dramat zaczal sie za Piusa Xll i Bugniniego.
Wytyczne z lat 58 nalezy spalic a popiol pokropic wodą egzorcyzmowaną i wrzucic do rzeki.
Wszystko o czym marzyli księża w latach 55-65 ziscilo się w novusie. Taka jest gorzka prawda.

@ Teresa.
No wlasnie... Klękanie nalezy do zachowań tradycyjnych, takze pozaliturgicznych.
Godzinki przeszkadzają... może tak być. Ale wynikało to z tradycji w danej parafii. W jednej parafii tak a w innej inaczej.

PS
"Turbaczowskie rekolekcje", w tej pozycji znajdziemy swiadectwo jak to "wujek" czyli przyszly J-P ll mowi w latach 50-tych: sluchajcie a moze odprawimy sobie msze tak jak robia to juz gdzieniegdzie na Zachodzie? Jak powiedzial tak zrobil. Ustawili w drzwiach deske na plecakach i wujek odprawil frontem do ludzi. W innej ksiazce napisano, ze wujek odprawial tak tylko z dala od kosciola parafialnego, aby nie zgorszyc zwyklych wiernych (nie studentow z duszpasterstwa akademickiego)

Niestety niestety francuskie kotlety. Kaszanka w Kosciele zaczela sie wczesniej.
« Ostatnia zmiana: Listopad 13, 2015, 19:30:30 pm wysłana przez rysio » Zapisane
"I w mordobiciu musi być umiarkowanie"*
 * Dzielny wojak Szwejk.
Andrzej75
aktywista
*****
Wiadomości: 2235


« Odpowiedz #63 dnia: Listopad 13, 2015, 20:56:49 pm »

Wytyczne z lat 58 nalezy spalic a popiol pokropic wodą egzorcyzmowaną i wrzucic do rzeki.

Encyklikę Mediator Dei, na której opiera się zacytowana instrukcja, też pisał Bugnini?

"Godni są więc pochwały ci, którzy pragnąc ułatwić udział ludu wiernego we Mszy i zapewnić mu zbawienniejsze skutki, dają mu do rąk Mszał Rzymski. A cel tego jest ten, by wierni zjednoczeni z kapłanem, wspólnie się modlili tymi samymi słowami i w tym samym duchu Kościoła. Również i ci są godni pochwały, którzy się starają, aby liturgia także na zewnątrz stała się czynnością świętą, w której wszyscy obecni uczestniczą. Można to uskutecznić w rozmaity sposób: gdy albo cały lud, według rubryk, odpowiada na słowa kapłana z zachowaniem należytego porządku, lub gdy śpiewa pieśni dostosowane do różnych części Mszy świętej, lub też gdy czyni jedno i drugie, albo wreszcie gdy przy Mszy uroczystej odpowiada na przemian na modlitwy kapłana Chrystusowego i wspólnie uczestniczy w śpiewie liturgicznym".

po nieszczesnej reformie choralu dokonanej za Sw Piusa X-go

No pisałem, "ignorowanie ostatnich stu lat działalności Stolicy Apostolskiej". Najpierw przyszedł Pius X i zniszczył kwitnący w każdej parafii chorał gregoriański, potem Pius XII zachęcał ludzi do śpiewu i odpowiadania kapłanowi, oczywiście tylko po to, aby przygotować pole dla NOM-u.
A także "ignorowanie ostatnich stu lat działalności poszczególnych biskupów". Np. taki chwalony w innym wątku kard. Hlond już w 1939 r. popełnił niewybaczalne faux-pas, nakazał wiernym odpowiadać kapłanowi na Mszy śpiewanej (Taka hańba w polskim domu!), a przecież wiadomo, że "rubryki dotyczą tylko kapłana, asysty, ministrantów", a żaden wzorzec nie powinien być nawet promowany, a co dopiero nakazywany, "bo jest to wbrew rubrykom":

ZARZĄDZENIE DOTYCZĄCE ODŚPIEWYWANIA RESPONSORIÓW PRZEZ LUD.
Pragnąc związać głębiej pobożność naszego ludu z liturgią kościelną, zarządzam:
1. Najpóźniej do 1 października rb. na aklamację celebransa w czasie Mszy świętej śpiewanej ma odpowiadać nie tylko organista lub chór kościelny, lecz cały lud obecny na Mszy świętej.
2. Podobnie cały lud obecny na nabożeństwie ma najpóźniej od 1 stycznia roku 1940 odśpiewywać responsoria po Asperges, po Tantum ergo, po Te Deum oraz przy niedzielnych modlitwach za Rzeczpospolitą i Pana Prezydenta Rzeczypospolitej.
3. Wielebni rządzcy kościołów postarają się o wyuczenie ludu wymienionych powyżej responsoriów łacińskich. W tym celu należy przetłumaczyć i wyjaśnić ludowi treść aklamacyj i responsoriów, a w wyznaczonych na ten cel chwilach przed lub po nabożeństwach przy pomocy organisty lub dyrektora chóru wyćwiczyć śpiew responsoriów. Trzeba przy tym kłaść nacisk na należytą wymowę, dobre akcentowanie wyrazów i płynny rytm. Koniecznie należy przestrzegać przed przeciąganiem ostatniej zgłoski responsoriów.
4. Ponieważ powyższe zarządzenie dotyczy także nabożeństw szkolnych, będzie zadaniem nauczycieli religii przeszkolić należycie pod tym względem także młodzież szkół wszelkiego typu.
5. Nie należy się zniechęcać początkowymi trudnościami. Dobry rezultat sowicie wynagrodzi wszelkie wysiłki. Ośrodkami podtrzymującymi w kościołach responsoria ludowe mogą być chóry, sodalicje, bractwa, organizacje katolickie i młodzież szkolna. — Niemałą przysługę odda wydana przez Księgarnię św. Wojciecha karteczka zawierająca responsoria a mogąca się pomieścić w książkach modlitewnych.
Poznań, dnia 11 kwietnia 1939 r.
L. S.
Nr 1165/39. Pr.
(—) Ks. August Kard. Hlond
(—) Ks. Wojciechowski

"Miesięcznik Kościelny: Organ Archidiecezyj Gnieźnieńskiej i Poznańskiej" 54 (1939) nr 3/4, s. 44
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/docmetadata?id=131412&from=publication
Zapisane
Exite de illa populus meus: ut ne participes sitis delictorum eius, et de plagis eius non accipiatis.
B Rumm
*NOWICJUSZ*
uczestnik
***
Wiadomości: 166

« Odpowiedz #64 dnia: Listopad 13, 2015, 21:09:05 pm »

Cytuj
Dramat zaczal sie za Piusa Xll i Bugniniego.
Wytyczne z lat 58 nalezy spalic a popiol pokropic wodą egzorcyzmowaną i wrzucic do rzeki.
Wszystko o czym marzyli księża w latach 55-65 ziscilo się w novusie. Taka jest gorzka prawda.

Mam cichą acz naiwną nadzieję, że ryt trydencki jeszcze się kiedyś odbugninizuje, cofając rubryki do stanu z 1955 czy coś koło tego. Póki co - za sprawą abp. Lefebvre'a - jesteśmy "skazani" na mszał 1962, który jest choć wczesnym stadium reform, to jednak już na drodze ku novusowi.
Zapisane
rysio
aktywista
*****
Wiadomości: 4450

« Odpowiedz #65 dnia: Listopad 13, 2015, 22:10:02 pm »

@Andrzej75

Udaje pan? Czy rzeczywiscie nie wie nic o reformie chorału?

Jestem na tym forum osoba ktora nigdy nie pelnila funkcji historyka liturgii. Nigdy. A teraz to ja mam tlumaczyc na czym polegal ten dramat?
Byly 2 gwozdzie do trumny choralu jak nauczal kard. Prof. Bartolucci ( dyrygent chóru kapl. Sykstynskiej):

1. Reforma choralu za Piusa X-o. Przyczyna reformy byla chec "powrotu do źródeł" czyli archeologia językowo muzyczna. Podniesiono min wysokosc spiewu do poziomu nieosiagalnego dla przecietnego wiernego. W konsekwencji wierni zaprzestali spiewania.
W Polsce obowiązywał tzw. Chorał Polski zwany Piotrkowskim (od synodu piotrkowskiego gdzie byl promulgowany)
Pomimo reformy nakazanej utrzymal sie w Polsce w diecezjalnych kosciolach do lat 30-tych. W seminariach i zakonach do lat 50-tych.

Kancjonal dla diecezji polskich wydany w Krakowie w 1926 r. ma jeszcze zapis nutowy nizszy no i inne melodie niż obowiazujace.
Np. W filmie tvp odc. Pogrzeb Boryny Salve Regina (?) jest spiewana po staremu a w innym filmie na pogrzebie Kargula juz po nowemu.

2. Skrocenie mszy i brak powtorzen uniemozliwilo poprawne spiewanie juz od skroconego rytu 65 (zwanego w Polsce soborowym) a przy nowusie wieko trumny z choralem zostalo zatrzasniete.

Nalezy dodac, ze wszystkie zmiany, o ktorych pisze mialy na uwadze "organiczny rozwój oraz pożytek wiernych i Koscioła".

PS
Jest chyba coroczny festiwal choralu polskiego w Chełmnie n. Wisłą.
Jezeli tak bardzo wierzymy w dobre intencje i dokumenty rzymskie, ktore nic innego tylko zbawienie dusz naszych maja na uwadze, to powinnismy nie wydziwiac i na novusa chodzic, bo przeciez reforme posoborowa dla dobra naszego przeprowadzono.
« Ostatnia zmiana: Listopad 13, 2015, 22:18:07 pm wysłana przez rysio » Zapisane
"I w mordobiciu musi być umiarkowanie"*
 * Dzielny wojak Szwejk.
Andrzej75
aktywista
*****
Wiadomości: 2235


« Odpowiedz #66 dnia: Listopad 14, 2015, 02:40:07 am »

Przyczyna reformy byla chec "powrotu do źródeł" czyli archeologia językowo muzyczna.

Przyczyną reformy było to, że chorału prawie nie było, ponieważ: a) w XIX wieku miała miejsce stopniowa sekularyzacja dóbr kościelnych połączona z likwidowaniem wspólnot zakonnych i kanonickich; b) w guście epoki były śpiewy zbliżone do arii operowych.

W Polsce obowiązywał tzw. Chorał Polski zwany Piotrkowskim (od synodu piotrkowskiego gdzie byl promulgowany)

W komentarzu na blogu "Młot na posoborowie" czytam tak:
Cytuj
Chorał Piotrkowski był naprawdę dość wiernym śpiewem i mimo niektórych śpiewników XIX-wiecznych był on ciągle żywy i śpiewany aż do "reform solezmeńskich". Może właśnie dlatego owe reformy weszły u nas dość szybko i bezboleśnie, gdyż nie były one wcale takie odmienne wobec ksiąg piotrkowczyka, jak niektórzy tu wypowiadający się twierdzą... Polska jako jeden z nielicznych krajów zachowała w okresie potrydenckim w miarę oryginalną wersję chorału
http://przedsoborowy.blogspot.com/2014/03/oprawa-muzyczna-mszy-problem.html

Pomimo reformy nakazanej utrzymal sie w Polsce w diecezjalnych kosciolach do lat 30-tych. W seminariach i zakonach do lat 50-tych.

Wcale nie byłbym taki pewien, że była to reguła. Wydaje mi się, że problemy, jeśli były, to raczej nie z jakąś szczególnie odmienną techniką wykonawczą ani z tym, na jakiej wysokości wykonywać melodię (zapis gregoriański określa odległości między dźwiękami, a niekoniecznie trzeba tutaj niewolniczo naśladować Francuzów), tylko po prostu z odmiennymi melodiami, jak o tym zaświadcza zapis z kroniki katedry lwowskiej: "Melodie Asperges me (przed poświęceniem palm) z braku kantora pobałamucił ceremoniarz, śpiewając po staremu".
http://www.lwow.com.pl/rocznik/katedra/kronika-katedry1923-27.html

Skrocenie mszy i brak powtorzen uniemozliwilo poprawne spiewanie juz od skroconego rytu 65 (zwanego w Polsce soborowym)

Tu już zupełnie nie wiem, o co Panu chodzi. W obrzędach wstępnych opuszczono wprawdzie psalm Iudica me, ale przecież nie było go wcześniej np. w Mszach żałobnych i w okresie Męki Pańskiej, a jakoś nikt nie twierdził wtedy, że jest to przeszkodą dla "poprawnego śpiewania".

Jezeli tak bardzo wierzymy w dobre intencje i dokumenty rzymskie

Jeśli ktoś tak bardzo wierzy propagandzie posoborowej, że NOM jest oczywistym, koniecznym i naturalnym zwieńczeniem rozwoju liturgii dokonującego się w XX wieku i spełnieniem postulatów ruchu liturgicznego, to istotnie, musi odrzucić wszystko, co nawet w zalążku wydaje się mu prekursorem NOM-u; bo wszystko, co poprzedzało NOM, musiało być jego przyczyną. Pozostaje więc cofnąć się co najmniej do XIX w., przed pontyfikat św. Piusa X.
Ja jednak widzę tutaj błąd "po tym, więc dlatego" (post hoc, ergo propter hoc) i uważam inaczej: NOM wcale nie jest oczywistą i konieczną konsekwencją wcześniejszych reform, jest nienaturalnym zerwaniem z dotychczasowym rozwojem liturgii. Posoborowe księgi liturgiczne nie mają nawet umocowania w dokumentach soborowych, bo tam jest mowa o przejrzeniu (recognoscere) dotychczasowych, a nie tworzeniu całkowicie nowych. Powiedzenie, że w NOM-ie się spełniło, co w ruchu liturgicznym pod figurą było, jest chciejstwem chwalców NOM-u. Przede wszystkim sam ruch liturgiczny był niejednolity i zwyczajną nieuczciwością byłoby wylewanie dziecka z kąpielą, potępianie użycia z powodu nadużyć. Pozwolę sobie mieć zdanie, że socjalizm (ruch liturgiczny) tak, wypaczenia – nie; "nie wszystko byłe złe, nie wszystko". Chyba jednym z jego największych niewypałów była doprowadzona do skrajności Msza dialogowana / recytowana – pierwotnie pomyślana jako Msza dla dzieci pierwszokomunijnych (we Francji i Belgii).
Problem nie tkwi w samych zjawiskach, tylko w ich skali (a diabeł tkwi w szczegółach). Ryt z 1965 r. nie napotkał szczególnego oporu, bo mniej więcej o czymś takim myślano. Potem jednak było już tylko gorzej – Bugnini et consortes przestali się już oglądać na to, co było, a zaczęli widzieć tylko to, co ma być. Rzeczywiście już przed Soborem takie podejście przejawiło się w reformie / deformie Wielkiego Tygodnia z 1955 r., ale w tym samym czasie doszło do uproszczenia rubryk, które chyba było oczekiwane, zwłaszcza przez księży odmawiających Brewiarz – przy zachowaniu struktury skrócono czasochłonne Boże Oficjum, a zmieniając skomplikowane zasady komemoracji, antycypacji, okurencji, konkurencji, zmniejszono możliwość popełniania błędów.
A zatem starałbym się oddzielać ziarno od plew, a nie z góry zakładać, że ostatnie stulecie jest okresem nieustannych błędów i wypaczeń, więc nie ma się co nawet zastanawiać, czy było tam cokolwiek dobrego, tylko trzeba powrócić do nieskażonej liturgii rzymskiej, jaka przetrwała do XIX w. (nim pierwszy cios zadał jej św. Pius X przy wtórze chorału solesmeńskiego, a dobił Pius XII do spółki z Bugninim).
No to może zobaczmy, jak wyglądała taka Msza w Belgii, pod koniec XIX w.:
http://rebelya.pl/forum/watek/55319/
Ja po opisach praktyk XIX-wiecznych nie dziwię się, że doszło do powstania ruchu liturgicznego. Ale skoro tak, to może trzeba cofnąć się jeszcze głębiej – no bo stan liturgii w XIX w. doprowadził do powstania ruchu liturgicznego, a ten z kolei do NOM-u? I tak cofając się dalej i dalej, wciąż będziemy mogli dostrzec zapowiedzi IISW (np. reforma hymnów brewiarzowych za Urbana VIII; reformy za Karolingów), aż wreszcie dotrzemy do początków chrześcijaństwa i skonstatujemy, że les extrêmes se touchent, że spotkaliśmy się ze zwolennikami archeologizmu, od których chcieliśmy uciec.
Kończąc: nie potępiam pewnych zwyczajów czy wzorców tylko dlatego, że coś podobnego jest na NOM-ie. Nie widzę nic złego w odpowiadaniu kapłanowi na Mszy śpiewanej i śpiewie części stałych; nie odżegnuję się od umiarkowanej wersji Mszy recytowanej; dostrzegam użyteczność mszalików. Przyjmuję to, co o udziale wiernych we Mszy pisał Pius XII w Mediator Dei. Że wiernym podaje się wzorce zachowania na Mszy - cóż w tym niewłaściwego? Nie należy tylko przekraczać stosownej miary, nie można przedobrzać – ale i w jedną, i w drugą stronę; jeśli się da, trzeba zachować złoty środek, a nie upatrywać lekarstwa na jedno ekstremum w innym ekstremum. Po Soborze nadmiernie akcentowano "czynny udział"? No to my będziemy akcentować "bierny udział", byle być jak najbardziej radykalnym. Po Soborze podkreślano "wspólnotowość"? No to my będziemy podkreślać "indywidualizm". Po co to wszystko? Stara Msza wg Mszału z 1962 już sama z siebie jest wystarczającym znakiem sprzeciwu wobec NOM-u, wcale nie trzeba lansować powrotu do "starych dobrych czasów", kiedy wierni byli jak "obcy i niemi widzowie".
Zapisane
Exite de illa populus meus: ut ne participes sitis delictorum eius, et de plagis eius non accipiatis.
gnome
aktywista
*****
Wiadomości: 1842


« Odpowiedz #67 dnia: Listopad 14, 2015, 20:38:40 pm »

Jest coś takiego jak migrena z aurą -  przed oczami pojawiają się jaskrawe plamy + światłowstręt, tak ze pół świata się nie widzi, po parunastu minutach przechodzi i pojawia się silny ból głowy, który mija już po dłuższym okresie. Dopada mnie to średnio 2 razy do roku, taka moja natura.
Ale jaja! Mam to właśnie, byłem u kilku lekarzy i żaden mnie nie zdiagnozował!
FK rządzi!
 ;)
Zapisane
Podczas jednej z ceremonii w Bazylice św. Piotra, gdy wnoszono na sedia gestatoria papieża św. Piusa X, lud rzymski żywiołowo zareagował oklaskami, Papież widząc entuzjazm wiernych rozkazał zatrzymać pochód. Gdy tłum się uciszył rzekł do wiernych, że *nie należy czcić sługi w domu jego Pana.
rysio
aktywista
*****
Wiadomości: 4450

« Odpowiedz #68 dnia: Listopad 14, 2015, 22:31:09 pm »

Chłopi
https://youtu.be/X-rZYNIvdHs?t=31m8s

Sami swoi
https://youtu.be/6pLNTlg_tRI?t=10s
Zapisane
"I w mordobiciu musi być umiarkowanie"*
 * Dzielny wojak Szwejk.
animus60
aktywista
*****
Wiadomości: 1120

« Odpowiedz #69 dnia: Listopad 16, 2015, 15:19:33 pm »

Garść refleksji:
http://blogpublika.com/2015/11/15/elzbieta-polomska-stara-owca-na-nowej-mszy/
Zapisane
Strony: 1 ... 3 4 [5] Drukuj 
Forum Krzyż  |  Disputatio  |  Poczekalnia  |  Wątek: refleksje z uczestnictwa w Mszy Trydenckiej « poprzedni następny »
 

Działa na MySQL Działa na PHP SMF 2.0.11 | SMF © 2014, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!