Forum Krzyż
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Lipca 21, 2024, 19:21:07 pm

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukaj:     Szukanie zaawansowane
www.UnaCum.pl

Centrum Informacyjne Ruchu Summorum Pontificum
232285 wiadomości w 6635 wątkach, wysłana przez 1668 użytkowników
Najnowszy użytkownik: magda11m
Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja
Forum Krzyż  |  Novus Ordo  |  Kościół posoborowy  |  Wątek: Nowa Wiosna Kościoła (post-)soborowego
« poprzedni następny »
Strony: 1 ... 146 147 [148] 149 150 ... 234 Drukuj
Autor Wątek: Nowa Wiosna Kościoła (post-)soborowego  (Przeczytany 743065 razy)
binraf
aktywista
*****
Wiadomości: 1266


« Odpowiedz #2205 dnia: Sierpnia 16, 2012, 22:16:59 pm »

W sprawie wizyty Patriarchy Cyryla

http://konserwatyzm.pl/artykul/5016/w-sprawie-wizyty-patriarchy-cyryla


 Jan Engelgard  Prawosławny sojusznik Watykanu

http://konserwatyzm.pl/artykul/5012/prawoslawny-sojusznik-watykanu
Zapisane
Wolność gospodarcza jako źródło sukcesu. Etyka jako fundament wolności.
Andris krokodyl różańcowy
aktywista
*****
Wiadomości: 1371


« Odpowiedz #2206 dnia: Sierpnia 20, 2012, 08:08:39 am »

Cytuj
Na sugestię dziennikarza KAI, że głos patriarchy Cyryla współbrzmi z tym, co głoszą polscy biskupi, abp Michalik odpowiedział:
„Podzielam to zdanie, ale powiem więcej - to jest ten sam głos, który słyszymy od Jana Pawła II i Benedykta XVI. Myślę, że jest to wspólne wołanie, które dzięki temu zabrzmi skuteczniej. Ma szansę dotknąć wszystkich serc i umysłów i pozwoli zauważyć, że dzisiejsze czasy domagają się współdziałania i wspólnego głosu Kościołów - prawosławnego i rzymskokatolickiego”.
źródło
Zapisane
Początkowo zamierzaliśmy nie odpisywać na Pański list, ale ponieważ Pan nalega, pragniemy poinformować, że nie odpowiemy na zadane pytanie.
Warmiaczka
aktywista
*****
Wiadomości: 578

« Odpowiedz #2207 dnia: Sierpnia 28, 2012, 08:18:20 am »

http://kosciol.wiara.pl/doc/1212201.Granice-reform
Niektórzy twierdzą, że w Austrii mamy do czynienia z praktyczną schizmą, spowodowaną przez nieposłuszeństwo Inicjatywy Proboszczów.


 Już dawno sprzeciw wobec rzeczywistości katolickiej nie przyjmował formy tak zorganizowanej i otwartej jak dziś w Europie Zachodniej, szczególnie w krajach niemieckojęzycznych. Kościelni „reformatorzy” mają poparcie mediów głównego nurtu, a także części wiernych, którzy widzą w nich bojowników o demokratyzację wspólnoty. Czy doprowadzi to do nowej schizmy?

 
i tak dalej...
Zapisane
szkielet
Moderator
aktywista
*****
Wiadomości: 5804


Tolerancja ???, Nie toleruję TOLERANCJI!!!

« Odpowiedz #2208 dnia: Sierpnia 28, 2012, 08:31:18 am »

NIech spadają do heretyków. Droga wolna.
Zapisane
Fakt, że Franciszek ma genialny pomysł na naprawę łodzi Piotrowej - skoro do połowy wypełniona jest ona wodą, to wybicie dziury w dnie sprawi że woda się wyleje. W wannie zawsze działa...(vanitas)

Ignorancja katolików to żyzna gleba, na której gęsto wzrasta chwast herezji.

Jezuitów należy skasować
Arizona
uczestnik
***
Wiadomości: 200


« Odpowiedz #2209 dnia: Września 22, 2012, 22:36:21 pm »

Mała refleksja.
W ramach praktyk katechizowałem niedawno w "pewnym gimnazjum". Ok. 50u uczniom kazałem odpowiedzieć pisemnie na z pozoru banalne pytanie brzmiące- "czym jest Msza św?". Odpowiedzi otrzymałem różne, przede wszystkim że jest to spotkanie, rozmowa z Panem Bogiem. Kilkoro uczniów napisało, że Msza jest ucztą. Nikt zaś nie napisał ani nawet nie zbliżył się do odpowiedzi, że Msza św. jest ofiarą.
Cóż, lex orandi, lex credendi- uczestnicząc non stop w NOMie, tym bardziej w "Mszach młodzieżowych" itp, człowiek ma raczej świadomość wejścia w towarzyskie spotkanie. Nie jest świadomy, że źródłem łask jest tu powtórzenie Ofiary Krzyża, w konsekwencji której dopiero możemy spożywać Ciało i Krew Pańską. Hmm, a podobno posoborowe zmiany w Ordo miały prowadzić do bardziej świadomego przeżycia Eucharystii, nie? No ale co można zrobić, skoro w książeczkach do Pierwszej Komunii jak byk stoi, że Msza to "spotkanie z Panem Jezusem przy Jego stole"? Jeszcze w "benedyktynie" na pierwszej niemal stronie stoi, że Msza to "Ofiara Nowego Przymierza". Cóż, po lekcjach ze mną właśnie ta definicja znalazła się w zeszytach wspomnianych 50 uczniów. Czy jednak oni na tym skorzystają?
Mówię wam- kryzys w Kościele ogarnął też katechezę w Polsce. W podręcznikach są różne rzeczy- bardzo różne. Materiały katechetyczne dla podstawówki to, jak mi się zdaje, czysta postać tego, co von Hildebrand piętnuje w "Spustoszonej winnicy" jako zbytnie podkreślanie człowieczeństwa Jezusa ze szkodą dla nauki o Jego Bóstwie. Poza tym katecheci są często zmuszeni wpajać uczniom zwykłą ludzką moralność, której powinni być oni uczeni w domach, więc z nauką prawd wiary bywa ciężko... Apel do rodziców- uczcie swoje dzieci prawd wiary i zasad chrześcijańskiego życia! Smutno się robi gdy widzę ile matek i ojców zaniedbuje swoje przyrzeczenia wypowiedziane gdy przynosili swoje dzieci do chrztu. Katecheci i w ogóle nauczyciele mają przez to ogromny ciężar do uniesienia- wychowywanie czyichś dzieci.
Żeby tak chociaż każda Msza wyglądała sama z siebie jak to, czym naprawdę jest, może nie trzeba by wszystkiego na nowo tłumaczyć. No bo tak to działa- widzę ołtarz, widzę kapłana, myślę- Ofiara. Widzę stół, widzę wodzireja, słyszę gadkę-szmatkę i gitarrę, myślę- impreza. Fajnie, tylko szkoda, że Ofiara jest dla człowieka źródłem zbawienia, a impreza- nie.
Zapisane
"Speramus meliora - resurget cineribus" (motto miasta Detroit).
emek
rezydent
****
Wiadomości: 418


« Odpowiedz #2210 dnia: Września 23, 2012, 16:53:08 pm »

Odnośnie wpisu x. Arizony....
Swego czasu uczestniczyłem w spotkaniu pewnej grupy młodzieżowej, prowadzone przez jedną z uczestniczek. Nie pamiętam już tematu spotkania ale w jego ramach został odtworzony min. ten film: http://www.youtube.com/watch?v=8nWCsVudn5U
Po projekcji wywiązała się dyskusja, a wręcz atak, że filmik jest tendencyjny, dyskryminujący itp. itd. W pewnym momencie jeden chłopak - aktywny działacz tej grupy, zaangażowany lektor - rzucił hasło, że wg. niego najlepiej to wszystko określić słowami: "Jeden Bóg, wiele religii", czyli są różne wierzenia ale wszyscy i tak wierzymy w jednego Boga. Mówiąc szczerze przeżyłem lekki szok. Zostałem poproszony aby wypowiedzieć się "jak uczą na ten temat w seminarium?". Powiedziałem nie tyle jak uczą ale jak jest naprawdę ;) ale reakcja była negatywna, nie zgadzali się z takim "radykalizmem".
Zapisane
Olaaa
bywalec
**
Wiadomości: 51


« Odpowiedz #2211 dnia: Września 23, 2012, 18:41:48 pm »

@ Emek
U mnie na religii ksiądz na 1. katechezie w LO opowiadał o swoich pocących się stopach i o tym, że lubi białe skarpety frotee. Później kolorowaliśmy jakieś mapki, oglądaliśmy filmy...
Na szczęście w 2. i 3. klasie zmienił się katecheta i religię mieliśmy taką, jaka powinna być.:)
Zapisane
Fons Blaudi
aktywista
*****
Wiadomości: 4275

« Odpowiedz #2212 dnia: Września 23, 2012, 19:10:25 pm »

Odnosnie religii w szkolach, to pod koniec poprzedniego roku zostalem poproszony o wziecie zastepstwa w szkole katolickiej, bo pani katechetka nie mogla pracowac w czerwcu. Dwie godziny tygodniowo, jedna w klasie zerowka-pierwsza, jedna w klasie 2-3 czyli przedzial wiekowy 6 do 10 lat. Nie majac niemal zadnego doswiadczenia pedagogicznego zabralem sie do tego, jak do studentow teologii czyli robiac wyklad. Jedyna roznica : dzieci dostawaly kolorowanki i mazaly kredkami sluchajac i oczywiscie staralem sie dostosowac jezyk, zeby nie bylo za duzo "-izmow" i -"acji". Ale to byly bardziej lekcje teologii niz katechizacja. Chyba wyszlo calkiem niezle, bo w tym roku dzieci sie dopytywaly czy tez bede uczyl i byly zawiedzione, ze nie :)
Zapisane
Dio ci guardi dalla tentazione dei pasticci ibridi
Paweł
bywalec
**
Wiadomości: 78

« Odpowiedz #2213 dnia: Września 23, 2012, 20:00:25 pm »

Jeśli chodzi o mnie, to może nie miałem styczności z dziećmi w szkole, ale kilka lat z rzędu miałem pod sobą grupkę kilku chłopców zwanych kandydatami na ministranta. Można powiedzieć, że było to tylko tolerowane przez księży ("po co to wszystko, egzaminy, uczyć ich, to wcale niepotrzebne, ale jak tak chcesz..."), potem po ostrej wymianie zdań z ks. zrezygnowałem. Proboszcz miał powiedzieć, że trzeba było wcześniej  problem mojej osoby rozwiązać. Ale do rzeczy. Dzieci w 2,3,4, czasem w 5 klasie, a więc przygotowujące się do Komunii, lub dawno po niej, nie wiedzą podstawowych rzeczy. Wziąłem gagatka kiedyś do odpowiedzi i niech sobie państwo wyobrażą, 10 przykazań wydukać nie umiał. Z odpytywań różne herezje wychodziły: a to, że Pan Jezus jest symbolicznie w Komunii obecny, a to, że msza to spotkanie chrześcijan. Całe spotkanie poświęciłem, aby naprostować i wytłumaczyć dzieciom, o co tak naprawdę we mszy chodzi. O braku dyscypliny nie wspominam, bo to powszechne, tym bardziej, że dzieci widzą sprzeczne komunikaty (ja wymagałem od nich zachowania właściwego, zwracałem uwagę, ksiądz przy wszystkich potrafił wyśmiać mnie, że jestem inkwizycja lub tyran), a wiadomo, że dziecko księdza posłucha prędzej. Ogólnie, brak podstawowej wiedzy katechizmowej przeraził mnie, szczególnie, iż ministranci to raczej grupa wyróżniająca się na tle innych dzieci pod względem świadomości religijnej. Uczyć się rzeczy nowych też nie chcą- patrz sygnały dawane przez księży. Przychodzą na zbiórkę jak po niej jest piłka, jak nie ma, to nie. Raz rozdałem karteczki z modlitwami przed i po służbie. Chłopczyk się nie nauczył, tylko powiedział, że spalił kartki w piecu. Jeżeli dziecku naprawdę na służbie nie zależy to w takiej atmosferze, trudno jest je zmobilizować do czegokolwiek. A podejście księży takie jest - jak przyjdzie, to ubrać w komżę czy cuś i wstawić w środek, niech se stoi. A potem niezłe cyrki wychodzą, bo przychodzi taki nieogarnięty, rozdziawi buzię na całą szerokość, kicha komuś w plecy, wierci się, itp. o procesji wejścia już nie mówię, jak w niej idą. I wg mnie tu jest cały pies pogrzebany -księżom się nic nie chce. Póki jest taca, zapełnienie intencjami i pełny kościół na wszystkich mszach w niedzielę, to się za dużo nie zmieni. Tyle, że potem może być syćko za późno...
Zapisane
Aqeb
aktywista
*****
Wiadomości: 2932

« Odpowiedz #2214 dnia: Września 23, 2012, 20:30:31 pm »

To ja sam miałem problem z ministrantami (dzieci bardzo mnie lubią ale tylko w odległości co najmniej 10 metrów   :) ). Natomiast zwykle tam gdzie ich spotykam będąc z zewnątrz mam dobre wrażenie - że często pchają się do funkcji i pouczają jedni drugich, że coś nie tak. Gorzej jest chyba z systematycznością, ale to też zależy od miejsca. W każdym miejscu inne braki - tu systematyczność, tu ubiór, tu ilość... ale nie wydaje mi się najgorzej.
Co do tego braku świadomości religijnej - to niestety też kwestia zrelatywizowanego otoczenia. W drugiej klasie nauczy się dekalogu, modlitw i całego "ABC Katechizmu" na pamięć, a potem nikt od niego już nie wymaga i... zapomina. Nawet jak katecheta będzie wymagał zdawania tego corocznie to jeszcze nie wszystko - bo to dom, szkoła itd.
Zapisane
"Ilekroć walczymy z pychą świata czy z pożądliwością ciała albo z heretykami, zawsze uzbrójmy się w krzyż Pański. Jeśli szczerze powstrzymujemy się od kwasu starej złośliwości, to nigdy nie odejdziemy od radości wielkanocnej." Św. Leon Wielki
Arizona
uczestnik
***
Wiadomości: 200


« Odpowiedz #2215 dnia: Września 23, 2012, 20:49:17 pm »

@ Emek
Dobry film, może kiedyś tekst wezmę na jakieś kazanie :D. Wiadomo- żyjemy przecież w czasach globalizacji, tolerancji i równości. Na gruncie filozoficznym, zarazą naszych czasów jest brak wiary w prawdę czy raczej brak zainteresowania prawdą. Skutkiem tego jest indyferentyzm religijny. Wara więc żeby ktoś ośmielił się zawołać- "my mamy prawdę!"- wtedy jest fanatykiem. Z tego wynika spadek liczby konwersji na katolicyzm. Co się dziwić, skoro współcześni "teologowie" mają gigantyczny problem nawet w tym, żeby uznać, że tylko Kościół katolicki jest Kościołem Chrystusowym! Brak stanowczej obrony wiary, wynikający z braku świadomości godności bycia chrześcijaninem- to jest problem. Muzułmanie nie boją się krzyczeć- "Mahomet zwycięży i wszyscy upadną przed Allachem". I co? I swoim radykalizmem w trzymaniu się tego, co oni uznają za prawdę, zdobywają uznanie tych, którzy prawdy szukają. Iluż ludzi na Zachodzie przechodzi pod zielony sztandar fałszywego proroka!
Jeśli zaś chodzi o katechezę, to problem jest taki, że wszystko zależy od nauczyciela. Można rzec- jaki ksiądz, tacy parafianie, czy to w nawach, czy w szkole, czy na ulicy. Jeśli katecheta jest dobry- to będzie w stanie poprowadzić lekcje nawet lepiej niż program przewiduje. Jeśli mu się nie chce- to szkoda gadać. Dlatego radzę modlić się za księży. Dużo.
Zapisane
"Speramus meliora - resurget cineribus" (motto miasta Detroit).
emek
rezydent
****
Wiadomości: 418


« Odpowiedz #2216 dnia: Września 24, 2012, 15:12:09 pm »

@ Emek
U mnie na religii ksiądz na 1. katechezie w LO opowiadał o swoich pocących się stopach i o tym, że lubi białe skarpety frotee. Później kolorowaliśmy jakieś mapki, oglądaliśmy filmy...
Ja hospitowałem katechezę na którą ksiądz przyniósł laptopa i prosił chłopaków (technikum) aby mu najnowszego "Wiedźmina" zainstalowali. Pomijam kwestię legalności oprogramowania...
Oczywiście nie można uogólniać, że wszędzie tak jest i wszystkim księżom się nie chce, zawsze w stadzie znajdzie się czarna owca (czy po prostu baran). Choć trochę można spróbować takie podejście zrozumieć (nie usprawiedliwiać), jeśli człowiek przygotowuje się, daje coś z siebie, a w zamian doświadcza kompletnego braku zainteresowania to może przyjść zniechęcenie i pokusa "olewactwa".

I wg mnie tu jest cały pies pogrzebany -księżom się nic nie chce. Póki jest taca, zapełnienie intencjami i pełny kościół na wszystkich mszach w niedzielę, to się za dużo nie zmieni. Tyle, że potem może być syćko za późno...
Uogólnia tu Pan bardzo i to, przepraszam bardzo, trochę w stylu palikota. Wielu jest kapłanów którym się chce. Wielu robi dobre rzeczy, a też wielu się chce, pracują, a robią to źle. Dlaczego? Tu jest problem. Wg. mnie brakuje jasnej wizji duszpasterstwa ministrantów. Właściwie jest to jedyna "grupa" która jest w każdej parafii i z której jest najwięcej powołań, a zostawiona jest zazwyczaj na pastwę inwencji księdza. Jeden pogra z nimi w piłkę, bo to proste... inny będzie 10 raz robił im wykład o kolorach w liturgii, a jeszcze inny zrobi wspaniałe spotkania biblijne bo ma do tego charyzmat ale... brakuje tu integralności i jakiej wizji czym ma być formacja ministrancka.
Mimo, że z wieloma rzeczami, które pisał i które stworzył x. Blachnicki się nie zgadzam to jednak trzeba przyznać, że miał pewną całościową wizję formacji ministrantów. Nie studiowałem historii jego ruchu ale chyba w początkowych fazach dawało to jakieś efekty.

Wziąłem gagatka kiedyś do odpowiedzi i niech sobie państwo wyobrażą, 10 przykazań wydukać nie umiał. Z odpytywań różne herezje wychodziły: a to, że Pan Jezus jest symbolicznie w Komunii obecny, a to, że msza to spotkanie chrześcijan.
Scena z Białego Tygodnia, ksiądz podczas dialogowanego kazania pyta dziatwę pierwszokomunijną: "Czym jest, drogie dzieci, Komunia Święta?", na co chłopczyk - tuż po I komunii - "Symbolem Pana Jezusa". Gdzie jest problem? W liturgii, w infantylnym śpiewie, w katechezie... na pewno. Dzisiaj odchodzi się od modelu katechezy katechizmowej gdzie uczeń miał znać na pamięć odpowiedzi na pytania, na rzecz (w teorii oczywiście) "relacji z Bogiem". Problem w tym czy można mieć relację z kimś kogo się nie zna i o kim nic się nie wie? Uczeń który wyuczyłby się formułki wiedziałby co x. odpowiedzieć, może nie w 100% by rozumiał ale zostałoby to w nim jak ziarno.
Jest jeszcze jeden problem. Kiedyś dzieci  miały zapewnioną formację w rodzinie, tam poznawały Boga i to rodzice byli pierwszymi katechetami. Dziecko przesiąkało wiarą katolicką, którą Kościół później umacniał. Dziś do pierwszej komunii przychodzą często dzieci "zapuszczone" religijnie, czasem nawet nieochrzczone (co rodzice próbują ukryć). Moment kiedy powinny ugruntować i pogłębić swą wiarę staje się tak naprawdę ich pierwszym kontaktem z wiarą. Może stąd wysyp posoborowych ruchów i grup, które często krytykujemy? Kiedyś od małego dziecko miało zapewnione w domu miejsce formacji i modlitwy. Dziś po latach musi szukać takich miejsc.
« Ostatnia zmiana: Września 24, 2012, 15:17:27 pm wysłana przez emek » Zapisane
Paweł
bywalec
**
Wiadomości: 78

« Odpowiedz #2217 dnia: Września 24, 2012, 21:27:27 pm »

I wg mnie tu jest cały pies pogrzebany -księżom się nic nie chce. Póki jest taca, zapełnienie intencjami i pełny kościół na wszystkich mszach w niedzielę, to się za dużo nie zmieni. Tyle, że potem może być syćko za późno...
Uogólnia tu Pan bardzo i to, przepraszam bardzo, trochę w stylu palikota. Wielu jest kapłanów którym się chce.

Swoje wiem, i przez lata naobserwowałem się księży całą masę. I w swojej parafii mam przynajmniej taki schemat postępowania: jeżeli coś na tym zyskamy, to się zaangażujemy. Księża są skorzy 3 razy do roku chodzić po domach, inna sprawa, że ostatnia kolęda trwała u nas 5 minut, a pozostałe wizyty są tylko po zabranie koperty. Ale na takie "pierdoły" jak praca z ministrantami, to już czasu nie mają. I dziw się, że parę dobrych dekad księdza z parafii nie ma. Albo, była potrzeba odprawienia mszy dla grupy kolonijnej. Ksiądz się potem chwalił w jaki opryskliwy sposób potraktował siostrę zakonną proszącą o mszę (choć mszę ostatecznie odprawił). Zimą w kościele jest minus 20 stopni, szyby skute lodem, ludzie się z przeraźliwego zimna trzęsą, pod koniec mszy się już nawet nie trzęsą, bo są przemarznięci na kość.

Ja nie jestem żadnym "palikotowcem", uraziło mnie takie porównanie, tym bardziej, że moje poglądy są jak najbardziej oparte na empirycznych doświadczeniach... A swoją drogą nie powinniśmy się dziwić, gdy ktoś ma takie poglądy, ponieważ często są odzwierciedleniem pewnych zjawisk w Kościele, których mamy świadomość. A człowiek skrzywdzony przez księdza, nie od księdza się odwróci, lecz od Kościoła...
Zapisane
emek
rezydent
****
Wiadomości: 418


« Odpowiedz #2218 dnia: Września 25, 2012, 11:18:33 am »

Ja nie jestem żadnym "palikotowcem", uraziło mnie takie porównanie
Bardzo przepraszam, jeśli Pana uraziłem, nie było to moim zamiarem. Nie pisałem również, że jest Pan "palikotowcem" ale, że trochę przypomina mi to ten styl.

Swoje wiem, i przez lata naobserwowałem się księży całą masę.
Podejrzewam, że ja więcej, głównie ze względu na to, że parę lat w tym środowisku siedzę. Nie mam zamiaru jednak licytować się na to kto więcej widział. W Kościele zawsze był grzech, jest to wręcz "tradycyjne" jeśli spojrzymy na apostołów (3 lata chodzenia za Panem Jezusem, a Oni nic nie pojmowali; w Ogrójcu wszyscy uciekli oprócz św. Jana; jeden z uczniów za grosze sprzedał Pana; pierwszy papież wyparł się Go itd.) i historię Kościoła. I zawsze będzie widoczny, bo zło bardziej rzuca się w oczy. Pomimo moich empirycznych doświadczeń jestem jednak stanowczym przeciwnikiem wszelkich ogólników typu "księżom się nie chce", "księża robią to na odwal", "księżom zależy tylko na kasie" skąd tylko krok to palikociarstwa: "wszyscy księża to złodzieje", "wszyscy księża to pedofile", "wszyscy księża mają dzieci". Jest to raniące dla naprawdę wspaniałych kapłanów.
Szczerze uważam, że najgorsze co może być to cham w sutannie ale wg. mnie takie antagonistyczne nastawienie "my - oni" (mówię z doświadczenia) to nie jest dobra droga, w pewnym momencie nie wiadomo czy stoi się jeszcze razem z tymi, którzy są zatroskani o Kościół czy z palikociarstwem.

A człowiek skrzywdzony przez księdza, nie od księdza się odwróci, lecz od Kościoła...
"Nie w księdza wierz ale w Kościół"
Zapisane
Paweł
bywalec
**
Wiadomości: 78

« Odpowiedz #2219 dnia: Września 25, 2012, 19:02:52 pm »

A człowiek skrzywdzony przez księdza, nie od księdza się odwróci, lecz od Kościoła...
"Nie w księdza wierz ale w Kościół"

Cóż to prawda, ale często trudna do przyjęcia. Szczególnie, że ksiądz nawet jak coś zrobi, to i tak jest chroniony i lepiej traktowany. Przełożeni  księdza pedofila wysyłają na inną placówkę, gdzie robi to samo, zdziercę przenoszą, gdzie indziej, tam gdzie jeszcze więcej ludzi można pognębić. Ludzie skrzywdzeni nie bardzo mają się do kogo udać po pomoc. Niektórzy proboszczowie są nie do ruszenia, nawet biskup boi się coś z tym zrobić. Oczywiście, znam kilku wspaniałych księży, ale to niestety nie zrekompensuje ludzkiej krzywdy. Zresztą dla ludzi Kościół to jest ksiądz, w czym księża ludzi często utwierdzają. A jak dojdzie co do czego to wiara u człowieka zniszczona, szczególnie jeśli ktoś wierzył mocno i bezwarunkowo. To taki szok jak wlać rybę z zimna wody do wrzątku -śmierć murowana.
 Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu byłoby lepiej uwiązać kamień młyński u szyi i wrzucić go w morze - mam nadzieję, że panu coś o mówi...
Zapisane
Strony: 1 ... 146 147 [148] 149 150 ... 234 Drukuj 
Forum Krzyż  |  Novus Ordo  |  Kościół posoborowy  |  Wątek: Nowa Wiosna Kościoła (post-)soborowego « poprzedni następny »
 

Działa na MySQL Działa na PHP SMF 2.0.19 | SMF © 2014, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!