Forum Krzyż
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Listopad 27, 2020, 13:30:56 pm

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukaj:     Szukanie zaawansowane
www.UnaCum.pl
                   www.facebook.com/unacumpl
Centrum Informacyjne
Ruchu Summorum Pontificum
220141 wiadomości w 6355 wątkach, wysłana przez 1573 użytkowników
Najnowszy użytkownik: Cynin Sodowy
Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja
Forum Krzyż  |  Disputatio  |  Sprawy ogólne  |  Wątek: Neopogaństwo - Tradycjonalizm Integralny, Evola, Guénon ...
« poprzedni następny »
Strony: 1 2 [3] Drukuj
Autor Wątek: Neopogaństwo - Tradycjonalizm Integralny, Evola, Guénon ...  (Przeczytany 9765 razy)
Adimad
aktywista
*****
Wiadomości: 1234

« Odpowiedz #30 dnia: Kwiecień 29, 2014, 11:45:55 am »

Nie wiem, czy Evola był "modernistą". Istotne jest to, żeby potępić błędne wątki w jego myśli (czyli większość tego, co napisał, a na pewno fundamenty, na których się opierał) - a nie to, żeby na siłę nadawać mu etykietkę "modernisty". Chyba że ktoś chce uznać, że zbiór o nazwie "nie-katolicyzm" lub "anty-katolicyzm" jest tożsamy z pojęciem "modernizm" - i wyjdzie mu np., że religia Azteków, kataryzm albo ateizm Dawkinsa to "modernizm". W każdym razie na pewno Evola nie był "modernistą" w sensie modernizmu katolickiego z przełomu XIX i XX wieku - choćby dlatego, że nie był katolikiem i w ogóle nie były to spory "z jego bajki".

Myśl Evoli to gnoza, neopoganizm, magia. Jest, jak sądzę, tylko z tego powodu w niektórych aspektach zbieżna z programem katolickiej kontrrewolucji, że program ów zakłada między innymi (!) dowartościowanie takich pojęć jak monarchia, autorytet, hierarchia, asceza etc. No, ale same te rzeczy można znaleźć na całym świecie: u Inków, Egipcjan, Chińczyków etc. (co zresztą Evola jak najbardziej twierdził). Chrześcijaństwo w istocie nie zawsze było po stronie "tradycji" w rozumieniu Evoli - o tyle tylko, o ile była ona zgodna z podstawami chrześcijaństwa. Gdy trzeba było, to likwidowano pogańskie kulty albo zakazywano pojedynków (co zapewne było "anty-tradycyjne" i "niemęskie" z perspektywy evoliańskiej). Anyway, to już oczywiście problem włoskiego barona, choć chyba za późno już, by go mógł rozwiązać.

Swoją drogą, fakt, że mag, okultysta, gnostyk (czyli np. Evola) ekscytuje się wizjami hierarchii, dyscypliny i porządku to też nic zaskakującego: wszak idealnie pasuje to do wizji (takich jak w powieściach fantasy) królestw rządzonych przez magię, przez kasty rycerzy i czarowników, na których pracują różni heloci etc. Dla Evoli, tak przypuszczam, ów cały porządek społeczny ("konserwatywny") nie ma służyć rzecz jasna "dobru ludzi" (choćby i nadprzyrodzonemu, a cóż dopiero mówić o "szczęśliwych rodzinach, normalnym życiu"), a jedynie dać gnostyckiej elicie warunki do przebóstwiania się poprzez magię.

W ogóle zresztą wydaje mi się, że Evola nie powinien być umieszczany na jednej półce ani z "normalnymi" filozofami (jak Tomasz z Akwinu, Augustyn, Hegel, Wittgenstein, Kartezjusz etc.), ani z teoretykami kontrrewolucji (jak de Maistre, de Bonald, myśliciele karlistowscy, Gomez Davila itd.). Odpowiednia półka dla niego to po prostu okultyzm i magia podejrzanego sortu: von List, von Sebottendorf, von Liebenfels, Savitri Devi, Miguel Serrano etc. Oczywiście pod wieloma względami stał intelektualnie wyżej od tych dziwaków, hochsztaplerów i wariatów, ale jednak z tymi rzeczami ma najwięcej wspólnego. Akademicki nie jest na pewno, a kontrrewolucyjny w klasycznym sensie - jedynie przypadkowo.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 29, 2014, 11:51:16 am wysłana przez ATW » Zapisane
Anna M
aktywista
*****
Wiadomości: 7011

« Odpowiedz #31 dnia: Kwiecień 29, 2014, 12:09:21 pm »

Dla mnie najdziwniejsze jest to, że evolianiści czepiają się katolickiej Tradycji. Ich miejsce jest u boku miłośników poszukiwania ziaren owsa w końskim łajnie.
Zapisane
Bolt
aktywista
*****
Wiadomości: 999


Czasami dużo szczekam!

« Odpowiedz #32 dnia: Kwiecień 29, 2014, 12:09:55 pm »

Panie ATW, Pańska poprzednia wypowiedź (którą Pan usunął, a ja tymczasem zdążyłem wpisać kawałek bajki bp. Krasickiego) wywołała lekki niepokój, ale to, co teraz czytam, mocno mnie podbudowało.
Zapisane
Adimad
aktywista
*****
Wiadomości: 1234

« Odpowiedz #33 dnia: Kwiecień 29, 2014, 13:56:33 pm »

Cytuj
Ich miejsce jest u boku miłośników poszukiwania ziaren owsa w końskim łajnie.

Sporadycznie można i brylanty znaleźć  ;D

Cytuj
Dla mnie najdziwniejsze jest to, że evolianiści czepiają się katolickiej Tradycji.

Nie sądzę, by tak było w jakimś znaczącym stopniu. To raczej osoby będące katolikami o inklinacjach tradycjonalistycznych (tak w sensie czysto "wewnątrz-kościelnym", jak i politycznym - legitymiści, narodowi radykałowie etc.) czasami zaczynają się fascynować Evolą. To dość zrozumiałe: w końcu jest on bardzo "extreme", otoczony jakąś tam aurą tajemniczości ("włoski baron wśród ruin nowoczesnego świata" etc.). Natomiast środowiska, które można uznać za typowo "evoliańskie", albo takie, które do evolianizmu dochodzą od jakichś prymitywniejszych form neopogaństwa czy gnozy (mam tu na myśli np. część subkultury black metal) - raczej nie przypinają się w jakiś nachalny sposób do katolicyzmu - jest im albo obojętny (jako jakaś tam "tradycyjna forma, mająca swoje miejsce") albo traktują go wprost jak wroga.

Abstrahując natomiast od ocen, warto pamiętać, że evoliańskie obsesje na punkcie aryjskości, Germanów, Nordyków, Nietzschego, kultu siły i mocy etc. - niekoniecznie były podzielane przez Guenona czy tym bardziej Schuona, Burckhardta, Ramę Coomaraswamy etc.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 29, 2014, 14:48:17 pm wysłana przez ATW » Zapisane
binraf
aktywista
*****
Wiadomości: 1235


« Odpowiedz #34 dnia: Kwiecień 29, 2014, 18:58:46 pm »

Cytuj
Ich miejsce jest u boku miłośników poszukiwania ziaren owsa w końskim łajnie.

Sporadycznie można i brylanty znaleźć  ;D

Cytuj
Dla mnie najdziwniejsze jest to, że evolianiści czepiają się katolickiej Tradycji.

Nie sądzę, by tak było w jakimś znaczącym stopniu. To raczej osoby będące katolikami o inklinacjach tradycjonalistycznych (tak w sensie czysto "wewnątrz-kościelnym", jak i politycznym - legitymiści, narodowi radykałowie etc.) czasami zaczynają się fascynować Evolą. To dość zrozumiałe: w końcu jest on bardzo "extreme", otoczony jakąś tam aurą tajemniczości ("włoski baron wśród ruin nowoczesnego świata" etc.). Natomiast środowiska, które można uznać za typowo "evoliańskie", albo takie, które do evolianizmu dochodzą od jakichś prymitywniejszych form neopogaństwa czy gnozy (mam tu na myśli np. część subkultury black metal) - raczej nie przypinają się w jakiś nachalny sposób do katolicyzmu - jest im albo obojętny (jako jakaś tam "tradycyjna forma, mająca swoje miejsce") albo traktują go wprost jak wroga.

Abstrahując natomiast od ocen, warto pamiętać, że evoliańskie obsesje na punkcie aryjskości, Germanów, Nordyków, Nietzschego, kultu siły i mocy etc. - niekoniecznie były podzielane przez Guenona czy tym bardziej Schuona, Burckhardta, Ramę Coomaraswamy etc.

 Mam znajomego o inklinacjach narodowych który używa podstawowego maila evola.

 
Zapisane
Wolność gospodarcza jako źródło sukcesu. Etyka jako fundament wolności.
Adimad
aktywista
*****
Wiadomości: 1234

« Odpowiedz #35 dnia: Kwiecień 29, 2014, 21:40:19 pm »

Tradycjonalizm kontra modernizm! (tylko kto jest kim?):

"Różne religie niechrześcijańskie są przede wszystkim wyrazem poszukiwań ze strony człowieka, podczas gdy wiara chrześcijańska ma swe podstawy w Objawieniu Bożym do człowieka skierowanym"

(Jan Paweł II - Karol Wojtyła, znany "modernista" etc., źródło: "W Drodze", nr 2 (210) 1991)

***

"Formy kultu w religii nigdy nie są dziełem człowieka. Są określone przez Boga lub jego przedstawicieli. Rozważmy np. agnihotrę - wedyjską ofiarę ognia. Czy myślicie, że wymyśliło ją paru starców w lesie (dziś nazwano by ich radą teologów) - pragnących wydobyć dzięki temu ciężko zarobione pieniądze od biednych chłopów albo po prostu udobruchać błyskawicę na niebie?

I to samo można rzec o modlitwach muzułmanów albo prawdziwej i starożytnej Mszy Katolickiej".


(Rama Coomaraswamy, sedewakantysta, tradycjonalista katolicki, wykład dla Himalayan International Institute of Yoga Science and Philosophy of the USA, czerwiec 1988)
Zapisane
Kefasz
aktywista
*****
Wiadomości: 3104


Amen tako Bóg daj, byśmy wszyscy poszli w Raj.

ministrantura śpiewniki tradycja->
« Odpowiedz #36 dnia: Kwiecień 30, 2014, 11:18:17 am »


Cytuj
"Formy kultu w religii nigdy nie są dziełem człowieka. Są określone przez Boga lub jego przedstawicieli. Rozważmy np. agnihotrę - wedyjską ofiarę ognia. Czy myślicie, że wymyśliło ją paru starców w lesie (dziś nazwano by ich radą teologów) - pragnących wydobyć dzięki temu ciężko zarobione pieniądze od biednych chłopów albo po prostu udobruchać błyskawicę na niebie?

I to samo można rzec o modlitwach muzułmanów albo prawdziwej i starożytnej Mszy Katolickiej".


(Rama Coomaraswamy, sedewakantysta, tradycjonalista katolicki, wykład dla Himalayan International Institute of Yoga Science and Philosophy of the USA, czerwiec 1988)

Barrdzo ciekawe. Można rposić więcej?
Zapisane
Stare jest lepsze Ł5,39
liczne stare książki->http://chomikuj.pl/Pjetja
Z forum amerykańskich tradycjonalistów:
Oto zwyczajowe napomnienie: unikaj żarliwości; krytykuj zasady, nie ludzi.
Bądź rozróżniający, lecz nie czepialski. Bądź pouczający lecz nie zgryźliwy. Bądź zasadniczy, zamiast natarczywy.
BMK
rezydent
****
Wiadomości: 308


Ora pro nobis, sancta Dei génetrix

« Odpowiedz #37 dnia: Kwiecień 30, 2014, 12:29:10 pm »

Tutaj na szybko z polskiej Wikipedii: http://pl.wikipedia.org/wiki/Rama_Coomaraswamy
Nie wiem, czy to nie jest zdanie wydarte z kontekstu, ale skoro formy kultu są określone przez Boga lub jego przedstawicieli to parafrazując można by zapytać: Weźmy aztecką ofiarę wycinania serca z piersi na żywca. Czy myślicie, że wymyśliło ją paru dzikusów w dżungli?
Zapisane
Adimad
aktywista
*****
Wiadomości: 1234

« Odpowiedz #38 dnia: Kwiecień 30, 2014, 12:44:10 pm »

Cytuj
to parafrazując można by zapytać: Weźmy aztecką ofiarę wycinania serca z piersi na żywca. Czy myślicie, że wymyśliło ją paru dzikusów w dżungli?

Ramy Coomaraswamy już pan o to nie zapyta... Ale niekoniecznie by go pan tym zakasował: oni (perennialiści) twierdzą, że istnieją prawowierne, ortodoksyjne formy religii - i postacie zdegenerowane (por. np. Rama Coomaraswamy - The Desacralization of Hinduism for Western Consumption). Pewnie zaliczyłby jakieś ultra-zwyrodniałe rytuały do tych form zepsutych i upadłych. Nie wiem, jakie dokładnie perennialiści stosują kryteria, zresztą chyba się o to sprzeczają. Utrudnieniem jest ogólne mętniactwo wywodów, ponieważ - jak wspomniałem wcześniej, cytując wpis z perennialistycznego forum - podział na "egzoteryzm" i "ezoteryzm" pozwala uciekać przed prostą logiką. Tzn. dla przeciętnego tradycjonalisty katolickiego argument: "My wierzymy w Trójcę Świętą, w to, że Jezus Chrystus był Synem Boga etc., a oni - że tylko prorokiem, i to nawet mniej ważnym niż Mahomet, albo w ogóle wierzą w Krisznę" - jest przekonujący (bo gołym okiem widzi różnice). Dla perennialisty to tylko egzoteryzm, różnice zewnętrzne. Bodaj Schuon napisał gdzieś tam kiedyś, że chrześcijańska nauka o Trójcy wyraża w sumie to samo, co muzułmańska o super-absolutnie-tylko-jedynym Bogu.  ;D

Jeszcze ciekawostka: Rama Coomaraswamy twierdził, że hinduizm wbrew powszechnemu przekonaniu nie głosi reinkarnacji:  It is true that many Hindus believe in a vague kind of reincarnation. However, there is no mention of reincarnation as such in the Vedas and the criteria for Hindu orthodoxy requires a Vedic source.


Cytuj
Można prosić więcej?

To z takiej xiążki (mam .pdf) pt. The Betrayal of Tradition. Essays on the Spiritual Crisis of Modernity. Wydało ją wydawnictwo World Wisdom, a wśród autorów (prócz Schuona, Coomaraswamy-ojca czy Guenona) także pani Karen Armstrong (! - http://pl.wikipedia.org/wiki/Karen_Armstrong), Thomas Yellowtail (wódz Indian Crow, działacz indiański, znachor), Dorothy Sayers (znana autorka kryminałów, anglikanka) - no i właśnie Rama C.

Można tam też znaleźć tekst, w którym autor (chyba perennialistyczny muzułmanin) twierdzi i tłumaczy, że prawdziwie tradycyjna religia i religijność to NIE fundamentalizm (który definiuje jako przewagę litery nad duchem oraz ekskluzywizm to the point where it denies any religious pluralism premised on transcendent unity).

Cytuj
Nie wiem, czy to nie jest zdanie wydarte z kontekstu

No cóż, mam nadzieję, że nie... Można by tego bronić z takich pozycji, że jest to tylko ujęcie z obszaru religioznawstwa porównawczego - tj., że autor na potrzeby wywodu stosuje skrót myślowy, a naprawdę chodzi mu jedynie o to, iż w przekonaniu osób wyznających daną religię jest ona objawiona przez Boga, tj. że wierzący muzułmanin czy hinduista nigdy nie powiedzą: "wymyśliliśmy to sobie, żeby było nam fajnie". Ale w sumie nie wiem, co dokładnie ów Rama miał na myśli.

Dłuższy fragment brzmi tak:

Religions have another criterion in common. Their revelations are often somewhat elliptical—or appear to be such to our darkened and Kali Yuga intellects. Hence it is that religions provide official interpreters—be they saints or sages. The Hindus have what is called smriti as well as the writings of such individuals as Shankaracharya—to say nothing of the Kanchi Guru who is his living descendant. The Muslims have the commentaries on the Quran such as those of Ibn Arabi and al-Ghazali. The Jews have the Haftoras as well their Rebbes—those authorized to give current interpretations. The Christians have Church Fathers, Doctors, and what is called the “Teaching Magisterium.” And what characterizes authenticity in all these living sources is that their teachings in no way depart from that of their predecessors and, ultimately, in no way depart from the original Revelation. Yet another aspect of fixed Revelation is “cult.” Forms of worship in a religion are never man-made. They are determined by God or His representative. Consider the agnihotra or Vedic fire sacrifice. Do you think this was made up by some old men in the forest—what today would be called a consilium of theologians—wishing to dupe the poor peasants out of their hard-earned money, or to placate the lightning? And the same is true of the prayers used by the Muslims and of the true and ancient Catholic Mass. Similarly with regard to “code.” It is Christ Himself who determined that divorce was forbidden to his followers though permitted to the Jews. The practice of Mohammed and his judicial decisions along with the Quran provide the basis for Muslim law. The laws of Man were not put together by a conference of businessmen, lawyers, and politicians.

(Nie jestem pewien, czy w ostatnim zdaniu naprawdę chodzi o "laws of Man", tj. "prawa Człowieka". Być może to błąd w druku i powinno być "laws of Manu", tj. prawa Manu, co pasowałoby poniekąd do kontekstu, por. http://en.wikipedia.org/wiki/Manusm%E1%B9%9Bti).

Aha, i jeszcze tu można znaleźć wypowiedź Ramy C. na temat relacji między katolicyzmem / chrześcijaństwem - a perennializmem: http://www.sacredweb.com/online_articles/sw13_letters.pdf (są to dwa listy, drugi został napisany przez Coomaraswamy'ego).
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 30, 2014, 23:16:22 pm wysłana przez ATW » Zapisane
Adimad
aktywista
*****
Wiadomości: 1234

« Odpowiedz #39 dnia: Maj 08, 2014, 18:34:44 pm »

U wszystkich pisarzy gnostycznych spotykamy dwa pojęcia, które pojawiają się zawsze razem, połączone ze sobą niczym bliźnięta: ezoteryzm i egzoteryzm. Pisarze tego nurtu usiłują rozróżnić w każdej relgii poziom doktryn od poziomu praktyk, czyli biorąc rzecz ogólnie, wyodrębniać dwie nałożone na siebie warstwami religie.

Poziom powierzchniowy i widoczny nazywany jest poziomem egzoterycznym. Jest to poziom właściwy dla ludu, czyli dla tych, którzy w sprawach wiary zorientowani są bardzo pobieżnie. Egzoteryzm jest formą publiczną i oficjalną religii, zawierającą jej sformułowania dogmatyczne, praktyki kultowe, rozgraniczenia terytorialne, jej regulamin...

Poziom wewnętrzny, zarezerwowany dla wtajemniczonych, nazywany jest ezoterycznym. Jest to poziom bardzo wnikliwych objaśnień, które nie byłyby zrozumiałe dla szerokiego ogółu, a które elitarnej grupie wiernych dostarczają możliwość głębszego, mniej formalistycznego, za to bardziej uniwersalnego zrozumienia oficjalnych ustanowień. Poziom ezoteryczny wszystkich religii miałaby stanowić ta sama infrastruktura i byłaby ona z pokolenia na pokolenie przekazywana w każdej religii. W ten sposób każda religia, bez wiedzy jej wyznawców, miałaby być związana z tą samą pierwotną tradycją.

Rozróżnienie tych dwóch poziomów, egzoterycznego i ezoterycznego, uznają obecnie wszystkie szkoły gnostyczne. I we wszystkich z naciskiem zaznacza się, że stosuje się ono również do religii chrześcijańskiej, która miałaby zatem, czego nie podaje się w ogóle w wątpliwość, tę samą pobudowę ezoteryczną, jak wszystkie inne religie.

*

Zbadajmy teraz, skąd bierze się to rozdwojone pojęcie. Rozróżnienie pomiędzy nauczaniem ezoterycznym a egzoterycznym jest prawdziwe tylko w religiach powiązanych z misteriami szatańskimi, które - jako że są tajemnicami ciemności - aby przetrwać, potrzebują mrocznego kręgu. Religie te istotnie zawierają w sobie poziom wewnętrzny, który musi pozostać ukryty, zastrzeżony dla wtajemniczonych, dla "oświeconych", tych którzy zostali dopuszczeni do owych szatańskich tajemnic. Istnieje ezoteryzm islamski, tak jak istnieje ezoteryzm w religiach irańskich oraz wschodnich. A istnieje on w tych religiach dlatego, że są one podsycane przez mistykę z porządku mrocznego.

Rozdzielanie tych dwóch poziomów nie stosuje się jednak do religii chrześcijańskiej, ponieważ jej mistyka związan jest z misteriami z niebios, a te są misteriami światłości: "To, co Ja mówię światu, mówię jawnie. Nigdy nie nauczałem w sekrecie". Światło, które przyniósł Jezus Chrystus nie powinno być trzymane pod korcem, lecz umieszczone na świeczniku, tak by mogło rozjaśnić cały dom. W Kościele katolickim nie ma tajnego nauczania. W tajemnice niebios wprowadzają sakramenty; sakramenty nie są praktykami okultystycznymi, udziela się ich jawnie.


(...........)


Neognostycy, podążając za Rene Guenonem śladem "Najwyższej Zasady", przenoszą Bożą jedność poza i ponad Trójcę Świętą, która staje się wówczas rodzajem hypotheos, podbogiem, stwórcą - być może, ale drugorzędnym i względnym ("zróżnicowanym", jak to oni mówią), zawsze podporządkowanym absolutowi "Najwyższej Zasady" i jej logice.

*

Zupełnie inaczej przedstawia się to w wierze katolickiej. Jedność i nieskończoność Boga nie mogą być oddzielone od Jego Troistości; nie mogą być uważane za bardziej istotne niż Boża Trójca. (...) Uważajmy więc na tych, którzy przychodzą do nas ze swym hypertheosem.


[por. Frithjof Schuon: The metaphysics exposited by Schuon is based on the doctrine of the non-dual Absolute (Beyond-Being) and the degrees of reality. (...)  The whole manifestation from the first Being (Ishvara) to matter (Prakriti), the lower degree of reality, is indeed the projection of the Supreme Principle (Brahman). The personal God, considered as the creative cause of the world, is only relatively Absolute, a first determination of Beyond-Being, at the summit of Maya. - przyp. ATW, źródło cytatu: ang. wikipedia]


(............)


Pisarze ezoteryczni nie określają świata mianem "kreacji". Nazywają go przejawem, manifestacją. Czynią ze świata egzystencjalną emanację Najwyższej Zasady. Dla nich świat nie został stworzony w takim znaczeniu, w jakim my to rozumiemy; świat jest realizacją jednej z zawartych w Najwyższej Zasadzie potencjalności. (...) Opuściwszy Zasadę jako forma duchowa, każda manifestacja staje się siedliskiem powolnego procesu materializacji. Gdy zmaterializowanie świata osiąga swe maksimum, następuje rodzaj wybuchu, unicestwienia - i cykl rozpoczyna się na nowo. (...) Nauka Kościoła jest bardzo daleka od tego, co głosi gnoza. (...) Świat nie jest "wyemanowany z Boga", nie jest czymś, co wyciekło na zewnątrz z boskiej substancji, taki bowiem świat sam byłby boski, a to równałoby się panteizmowi. Świat został stworzony ex nihilo, a mówiąc dokładniej, Bóg sprawił, że świat pojawił się tam, gdzie nie było nic. W ten sposób, pomiędzy Stwórcą a stworzeniem istnieje przepaść, którą tylko Stwórca może przekroczyć. Kosmologia chrześcijańska nie jest "emanacyjna", to kosmologia kreacjonistyczna.


(..............)


We współczesnej gnozie postać Sophii będzie zastępowana pojęciami o większym stopniu abstrakcji. Zostanie bardzo rozwinięte zdwojenie terminologiczne "Dziewica" i "Matka". Posługując się obficie liryzmem, który pozornie, przy braku wyostrzonej uwagi, sprawia bardzo przyjemne wrażenie, neognostycy bez umiaru wyolbrzymiają rolę Maryi jako małżonki Ducha Świętego. A jednocześnie, paradoksalnie, temuż Duchowi Świętemu nadadzą cechy kobiece. I w ogóle będą przepajać seksem powstawanie Słowa oraz pochodzenie Ducha Świętego. [por. Frithjof Schuon - przyp. ATW]


(.............)


Niezawodnym symptomem, świadczącym o przynależności do  współczesnej szkoły gnostycznej, jest motyw alchemii. (...) Zarówno alchemię praktyczną, jak i spekulatywną, charakteryzuje ta sama mentalność: mentalność transmutacji. Nastawiona jest ona na to, by uwznioślić naturę (naturę rzeczy materialnej lub naturę ludzką), wykorzystując przy tym siły, które zawiera w sobie sama natura. (...) Zwróćmy uwagę, że alchemiczna mutacja świata nie potrzebuje boskiej interwencji. Jest to autosublimacja (...)


(..............)


Wśród tematów szczególnie chętnie podejmowanych przez pisarzy ezoterycznych bardzo często pojawia się wątek androgyni (hermafrodyty). Ich zdaniem, człowiek jako projekt (zamiar) występujący w Bożej myśli, jeszcze przed swym zaistnieniem miałby być zarazem mężczyzną i kobietą. (...) Wreszcie pojawia się nam pojawienie jeszcze jednej androgynii, nazwijmy ją androgynią eschatologiczną: będzie to wtedy, gdy już nastąpi "ustanowienie na nowo wszystkich rzeczy", gdy człowiek znów przybierze formę obupłciową, ponieważ to ona, jak wszystko na to wskazuje, jest jego formą istotową. (...) Czego na ten temat naucza Kościół? Prawdę powiedziawszy, cała ta hipoteza jest tak absurdalna, że Urząd Nauczycielski Kościoła nigdy się tym zagadnieniem obszerniej nie zajął.


(.............)

[o tematyce Graala]

Pracą bardzo wyraźnie wskazującą na ostateczny cel, ku któremu zmierza cały ten "graalowski ruch", jest dzieło Juliusza Evoli, noszące tytuł "Mit Graala i gibellińska idea cesarska". Pod tym sformułowaniem wyraźnie pulsuje tęsknota za Świętym cesarstwem gnostycznym. Opowieść o Graalu (...) stanowi jeden z ulubionych motywów ezoterystów chrześcijańskich, pozwala bowiem przez szereg, często nieuchwytnych przekształceń, dokonać przejścia od chrześcijaństwa do gnozy.

(.............)

[o Uniwersalnej Tradycji]

Gnostycy nazywają siebie depozytariuszami "odwiecznej tradycji", która, jeśli im wierzyć, zawiera wierne ślady "pierwotnego objawienia". Mówi o tym jedna spośród wielu innych, wielkich myśli Rene Guenona. (...) Tradycja pierwotna może nosić również miano tradycji uniwersalnej, jako że to właśnie ją, zachowaną z mniejszą lub też większą wiernością, znajdujemy na dni ezoterycznym oficjalnych, wielkich wyznań. (...) Wielkie wyznania religijne uczynią potężny krok ku swej jedności, otaczając dbałością swe wspólne źródło, jakim jest tradycja uniwersalna.


(...)

Zapytajmy teraz, czego na tak ważny temat naucza Kościół.

Nić pierwotnej tradycji została cudownie zachowana przez Abrahama. Najważniejszą częścią tej tradycji była zapowiedź Zbawiciela, który miał nadejść "w wyznaczonym czasie". Zapowiedź ta, w niczym niezmieniona, przetrwała ostatecznie tylko pośród ludu Izraela.

Głównymi punktami orientacyjnymi autentycznej tradycji są zatem: Adam, Noe, Abraham i Mojżesz. Jest ona zawarta w Starym Testamencie. A prowadzi do Naszego Pana Jezusa Chrystusa, który jest jej spełnieniem jako zapowiedziany Zbawiciel.


Jean Vaquie - "Okultyzm a wiara katolicka. Podstawowe motywy gnostyczne", POLWEN 2007

« Ostatnia zmiana: Maj 09, 2014, 09:31:21 am wysłana przez ATW » Zapisane
Anna M
aktywista
*****
Wiadomości: 7011

« Odpowiedz #40 dnia: Grudzień 30, 2014, 17:51:52 pm »

Odnośnie Dugina, z wykładu ojca Piotra Marii OP, gdzie m.in. mówił:

"9 stycznia 2011 r. Dugin przybył do Paryża, aby wziąć udział w konferencji zorganizowanej dla upamiętnienia 60. rocznicy śmierci Guénona. Zjazd ten został zorganizowany przez żydowskie stowarzyszenie Tikkun Olam (Naprawa świata). Wśród słuchaczy zauważono muzułmanów, zaangażowanych w walkę na rzecz niezależnej Palestyny, ubranych na czarno ezoteryków oraz Żydów w tradycyjnych jarmułkach. Dugin wygłosił wykład po wystąpieniach dwóch ortodoksyjnych rabinów.
Można postawić pytanie: Co łączy ortodoksyjnych rabinów, propalestyńskich islamistów i rosyjskiego ultranacjonalistę Dugina? Tym, co ich łączy, jest podziw dla René Guénona i „Tradycji pierwotnej”. Ta ostatnia miałaby być transcendentną więzią łączącą wszystkie religie, jak to sygnalizuje tytuł książki Frithjofa Schuona De l’Unité transcendente des Religions (O transcendentnej jedności wszystkich religii).

https://www.youtube.com/watch?v=Z31EwnoPTPM



Polecam archiwalny wywiad z Aleksandrem Duginem, który ukazał się w kwartaniku Fronda" nr. 11-12. Moskwa, marzec 1998. Rozmawiał: Grzegorz Górny. Niesamowity wprost bełkot, proszę czytać co mówi o religii, o Tradycji, katolicyźmie, etc ...

Aleksander Dugin: Czekam na Iwana Groźnego
(...)
http://www.fronda.pl/a/aleksander-dugin-czekam-na-iwana-groznego,45653.html
Zapisane
Strony: 1 2 [3] Drukuj 
Forum Krzyż  |  Disputatio  |  Sprawy ogólne  |  Wątek: Neopogaństwo - Tradycjonalizm Integralny, Evola, Guénon ... « poprzedni następny »
 

Działa na MySQL Działa na PHP SMF 2.0.11 | SMF © 2014, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!