Forum Krzyż
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Wrzesień 22, 2020, 14:05:03 pm

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukaj:     Szukanie zaawansowane
Skauci św. Bernarda

http://ssbc.pl/
218938 wiadomości w 6318 wątkach, wysłana przez 1567 użytkowników
Najnowszy użytkownik: random1414
Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja
Forum Krzyż  |  Disputatio  |  Sprawy ogólne  |  Wątek: "ISIS Kościoła katolickiego"
« poprzedni następny »
Strony: [1] 2 Drukuj
Autor Wątek: "ISIS Kościoła katolickiego"  (Przeczytany 3502 razy)
Rita
uczestnik
***
Wiadomości: 209

« dnia: Grudzień 27, 2014, 17:44:37 pm »

Bardzo wymowna "dyskusja" między Tomaszem Raczkiem a niejaką Anną Tatarską na temat niemieckiego filmu "Droga krzyżowa", który wkrótce przybliży szerokiej widowni wielu festiwali i kin piekło dzieci wychowywanych w katolickich rodzinach związanych z FSSPX... Nie wiem jak Szanowni Forumowicze, ale ja po raz pierwszy spotykam się ze zrównaniem tradycyjnego katolicyzmu z terroryzmem islamskim. Brzmi to bardzo złowrogo, wręcz jak oznaka odległej, ale nieuchronnie nadciągającej burzy prześladowań...
http://film.onet.pl/w-kontrze-z-raczkiem-odcinek-szosty-droga-krzyzowa/kd627
   
« Ostatnia zmiana: Grudzień 27, 2014, 17:59:04 pm wysłana przez Rita » Zapisane
Aqeb
aktywista
*****
Wiadomości: 2552

« Odpowiedz #1 dnia: Grudzień 27, 2014, 19:29:32 pm »

Cytuj
Nie wiem jak Szanowni Forumowicze, ale ja po raz pierwszy spotykam się ze zrównaniem tradycyjnego katolicyzmu z terroryzmem islamskim.

A ja po raz drugi. Zalinkowałem już kiedyś w wątku o Franciszkanach Niepokalanej:

http://www.pch24.pl/mario-castellano---tradycjonalisci-sa-jak-islamscy-radykalowie-,25122,i.html

Ci, którzy to zarzucają tradycjonalistom (dlatego, że są tradycjonalistami), jak widać, nierzadko sami mogliby sobie wiele zarzucić. Łatwo rzucać slogany o miłosierdziu, ale jak to "miłosierdzie" wygląda w praktyce - z tego będziemy w eschatycznym dniu Sądu Ostatecznego rozliczeni. Amen.
Zapisane
"Ilekroć walczymy z pychą świata czy z pożądliwością ciała albo z heretykami, zawsze uzbrójmy się w krzyż Pański. Jeśli szczerze powstrzymujemy się od kwasu starej złośliwości, to nigdy nie odejdziemy od radości wielkanocnej." Św. Leon Wielki
Anna M
aktywista
*****
Wiadomości: 6995

« Odpowiedz #2 dnia: Grudzień 27, 2014, 19:32:09 pm »

Onego czasu i tu na FK było pisane o tym filmie:

http://krzyz.nazwa.pl/forum/index.php/topic,8315.0.html
Zapisane
Aqeb
aktywista
*****
Wiadomości: 2552

« Odpowiedz #3 dnia: Grudzień 27, 2014, 19:50:26 pm »

Przypuszczam, że ta pani naprawdę tak myśli - tzn. prawdopodobnie nie zna tradycjonalistów/"lasandrystów". Myśli, że tak jest, że to ISIS-ekstremiści, "de facto poza Kościołem", można dodać: topiący dzieci w fontannach i podpalający miasta przy każdej okazji.

Może gdyby miała okazję poznać tradycjonalistów od dobrej strony (a przy okazji pogłębiła wiedzę na temat statusu FSSPX w Kościele, a jeszcze jak by się dowiedziała jaka "symfonia miłosierdzia" dotknęła FI od tych uznających zarówno SVII jak i tzw. "ducha") to by zobaczyła.

Swoją drogą to opieranie się na pewnych półprawdach, które wcale nie muszą dotyczyć tradycjonalistów ale jakichkolwiek ludzi wierzących: że można przesłonić Miłość Pana Boga np. w ramach dążenia do ideału, że można deklarować wiarę i nie wprowadzać miłości (błędy poprzestania na surowości czy zwykłej ludzkiej pychy).
Sam znam jedną rodzinę "tradycjonalistyczną", w której nie dzieje się dobrze, ale znam również przynajmniej kilka, z którymi wydaje się jak najlepiej. I takie uogólnienia krzywdzą - o kogokolwiek by chodziło. Gorzej tylko, że ileś osób nieuświadomionych obejrzy ONET i pójdzie dalej z tą opinią (chociaż początkowo miałem wrażenie, że prowadzący chce trochę bronić "katolickiego wychowania" a na koniec nie poleca filmu, ale i tak opinia tej pani przebija się bardziej bo to nie opinia na temat filmu tylko na temat FSSPX czy innych "niedobrych").
Zapisane
"Ilekroć walczymy z pychą świata czy z pożądliwością ciała albo z heretykami, zawsze uzbrójmy się w krzyż Pański. Jeśli szczerze powstrzymujemy się od kwasu starej złośliwości, to nigdy nie odejdziemy od radości wielkanocnej." Św. Leon Wielki
Adimad
aktywista
*****
Wiadomości: 1219

« Odpowiedz #4 dnia: Grudzień 27, 2014, 19:59:32 pm »

Hehe, reżyser filmu powinien poznać niektórych takich katolickich tradycjonalistów, jakich np. ja znałem - bardziej pasowaliby do filmu "Easy Rider" niż do "Kreuzweg".

W każdym razie dziełko to w przekazie jest dość paszkwilanckie, ale od strony estetycznej, formalnej (ujęcia, gra aktorska, atelier / scenerie), mówcie Państwo, co chcecie, mi się podoba taka koncepcja - jest to ładnie zrobione. Tym gorzej, oczywiście; niemniej przypomina mi to równie ascetyczne filmy Roberta Bressona (jak np. "Pamiętnik wiejskiego proboszcza" czy "Na los szczęścia, Baltazarze"), tylko że tamte były katolickie.
Zapisane
Fideliss
aktywista
*****
Wiadomości: 820

« Odpowiedz #5 dnia: Grudzień 27, 2014, 21:09:40 pm »

Cytat: Aqeb link=topic=8838.msg194881#msg194881 date=1419706226

[i
Sam znam jedną rodzinę "tradycjonalistyczną", w której nie dzieje się dobrze, ale znam również przynajmniej kilka, z którymi wydaje się jak najlepiej.[/i]
O to, to, to.... bardzo ciekawa sprawa. Znam też jedną rodzinę, bardzo ekstremalnie, posoborowo-katolicką, (ale nie "tradycjonalistyczną" bo dla niech lefebryści to sekta), w której sześcioro dzieci już dorosłych, ale żadne jeszcze nie założyło rodziny, i tak jakoś wszystko się nie klei....dziwaki jakieś.... I znam rodzinę religijnie obojętną w której jest dwóch dorosłych synów z rodzinami, i wszystko gra i mają się dobrze i każdy ma swoją firmę... i w ogóle....
Az prosi się o wątek; o niebezpieczeństwach skrajności religijnych. (Jeśli w ogóle można mówić o skrajnościach?)
Zapisane
dorka
uczestnik
***
Wiadomości: 123

« Odpowiedz #6 dnia: Grudzień 27, 2014, 21:45:52 pm »

A widzisz Pan! Rację widać mają te ateisty co mówią że religia to zioło dla ludu ;)
Jeszcze człowiek gotów uwierzyć. Ale fakt faktem, że tradirodziny jakoś podatne są na dziwactwo, nawet jeśli nie musi to implikować jakiś nieprawidłowości w życiu rodzinnym.
Zapisane
Adimad
aktywista
*****
Wiadomości: 1219

« Odpowiedz #7 dnia: Grudzień 27, 2014, 22:00:31 pm »

Cóż, pojawia się kwestia, którą tu już kiedyś podnosiłem. Otóż z takimi filmami jak "Kreuzweg" problem jest mniej więcej taki jak z Inkwizycją, krucjatami, Indeksem Ksiąg Zakazanych itd. - czy linia obrony powinna opierać się na negowaniu przedstawionego obrazu ("to nieprawda, nasze dzieci wcale nie muszą się wyrzekać rock and rolla, gier komputerowych, dżinsów i chodzenia na imprezy, jesteśmy sympatycznymi normalsami, w sumie na luzie i na spokojnie, żyjemy sobie zwyczajnie w społeczeństwie, na ulicy nie odróżniłbyś nas od kogokolwiek innego"); czy też na uznaniu tego obrazu, ale przy odwrotnym wartościowaniu ("no tak, ale o co wam właściwie chodzi? oczywiście, że porządna dziewczyna nie powinna tańczyć na wuefie do diabelskiej muzyki, uganiać się za chłopakami, stroić w fatałaszki i tak dalej; pewnie, że promujemy umartwienie i surowość w wychowaniu, właśnie na tym polega prawdziwa, bezkompromisowa, katolicka miłość; w nas i wokół nas toczy się duchowa wojna, tu nie ma żartów") itd.? Tj. czy zaprzeczyć pokazanym praktykom, czy też ich bronić... Oczywiście można jakoś wyśrodkować podejście.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 27, 2014, 22:02:29 pm wysłana przez ATW » Zapisane
Fideliss
aktywista
*****
Wiadomości: 820

« Odpowiedz #8 dnia: Grudzień 27, 2014, 22:39:33 pm »

Są angielskie powiedzonka, które zdają się odnosić do wszystkich kultur i społeczeństw; extremes are dangerous i moderation in all things.

Taka angielska flegma. Ale gdzie tu miejsce na pasję? Na zatracenie się i zakochanie w czymś po uszy? A jeśli tym zatraceniem się i zakochaniem jest religijność?
Stąd święci. Lecz dla nas szaraczków - moderation.
Zapisane
Regiomontanus
aktywista
*****
Wiadomości: 3029


« Odpowiedz #9 dnia: Grudzień 27, 2014, 22:45:50 pm »

Nie oglądałem filmu, ale dla każdego tradycjonalisty oczywiste jest, że nie brakuje wsród nas ludzi lekko stukniętych.

Są również rodzice lekko stuknięci.

C'est la vie.
 
Zapisane
Certe, adveniente die judicii, non quaeretur a nobis quid legerimus, sed quid fecerimus.
Fideliss
aktywista
*****
Wiadomości: 820

« Odpowiedz #10 dnia: Grudzień 27, 2014, 22:59:37 pm »

że nie brakuje wsród nas ludzi lekko stukniętych.


C'est la vie.

Lekko stuknięty. Jakie piękne, trafne i delikatnie ujęte określenie! Inaczej - każdy ma swojego fioła. Ja też mam swojego fioła, ale musiałbym uruchomić osobny wątek w dziale ogólnym .nt. "Każdy ma swojego fioła", które to jednak nie mieści się w profilu tego forum, bo co to kogo obchodzi jakiego fioła ma Fideliss.  :)
Zapisane
Andrzej75
aktywista
*****
Wiadomości: 2214


« Odpowiedz #11 dnia: Grudzień 27, 2014, 23:40:22 pm »

Inaczej - każdy ma swojego fioła.

Zapisane
Exite de illa populus meus: ut ne participes sitis delictorum eius, et de plagis eius non accipiatis.
Letycja
uczestnik
***
Wiadomości: 188


« Odpowiedz #12 dnia: Grudzień 28, 2014, 09:39:32 am »

Cóż, pojawia się kwestia, którą tu już kiedyś podnosiłem. Otóż z takimi filmami jak "Kreuzweg" problem jest mniej więcej taki jak z Inkwizycją, krucjatami, Indeksem Ksiąg Zakazanych itd. - czy linia obrony powinna opierać się na negowaniu przedstawionego obrazu ("to nieprawda, nasze dzieci wcale nie muszą się wyrzekać rock and rolla, gier komputerowych, dżinsów i chodzenia na imprezy, jesteśmy sympatycznymi normalsami, w sumie na luzie i na spokojnie, żyjemy sobie zwyczajnie w społeczeństwie, na ulicy nie odróżniłbyś nas od kogokolwiek innego"); czy też na uznaniu tego obrazu, ale przy odwrotnym wartościowaniu ("no tak, ale o co wam właściwie chodzi? oczywiście, że porządna dziewczyna nie powinna tańczyć na wuefie do diabelskiej muzyki, uganiać się za chłopakami, stroić w fatałaszki i tak dalej; pewnie, że promujemy umartwienie i surowość w wychowaniu, właśnie na tym polega prawdziwa, bezkompromisowa, katolicka miłość; w nas i wokół nas toczy się duchowa wojna, tu nie ma żartów") itd.? Tj. czy zaprzeczyć pokazanym praktykom, czy też ich bronić... Oczywiście można jakoś wyśrodkować podejście.

Opowiadałabym się raczej za tą pierwszą wersją, z tej prostej przyczyny, że obraz pokazany w filmie jest skrajnie przerysowany i po prostu nieprawdziwy.
Zapisane
Aqeb
aktywista
*****
Wiadomości: 2552

« Odpowiedz #13 dnia: Grudzień 28, 2014, 16:37:17 pm »

Cytuj
Cóż, pojawia się kwestia, którą tu już kiedyś podnosiłem. Otóż z takimi filmami jak "Kreuzweg" problem jest mniej więcej taki jak z Inkwizycją, krucjatami, Indeksem Ksiąg Zakazanych itd. - czy linia obrony powinna opierać się na negowaniu przedstawionego obrazu ("to nieprawda, nasze dzieci wcale nie muszą się wyrzekać rock and rolla, gier komputerowych, dżinsów i chodzenia na imprezy, jesteśmy sympatycznymi normalsami, w sumie na luzie i na spokojnie, żyjemy sobie zwyczajnie w społeczeństwie, na ulicy nie odróżniłbyś nas od kogokolwiek innego"); czy też na uznaniu tego obrazu, ale przy odwrotnym wartościowaniu ("no tak, ale o co wam właściwie chodzi? oczywiście, że porządna dziewczyna nie powinna tańczyć na wuefie do diabelskiej muzyki, uganiać się za chłopakami, stroić w fatałaszki i tak dalej; pewnie, że promujemy umartwienie i surowość w wychowaniu, właśnie na tym polega prawdziwa, bezkompromisowa, katolicka miłość; w nas i wokół nas toczy się duchowa wojna, tu nie ma żartów") itd.? Tj. czy zaprzeczyć pokazanym praktykom, czy też ich bronić... Oczywiście można jakoś wyśrodkować podejście.

"Tradycyjni" czy "nietradycyjni" rodzice - mogą stosować pewne zakazy (oczywiście bez przesady), które wykraczają poza te wynikające z przykazań (np. chodzenie na imprezy: impreza imprezie nierówna, jak mama wie, że w gimnazjum na dyskotece po łazienkach jest rozprowadzany mały biały proszek, to ma powód aby zakazać, jeśli obawia się, że impreza tego rodzaju ogłupia to też, może nie zgodzić się na imprezę w piątek pomimo zmiany w przykazaniach kościelnych - był kiedyś taki artykuł Pani Bogny Białęckiej). Problem i pewnego umiaru i tego czy to jest podbudowane miłością, bo bez tego rzeczywiście to do dziecka może nie dotrzeć.

Cytuj
Znam też jedną rodzinę, bardzo ekstremalnie, posoborowo-katolicką, (ale nie "tradycjonalistyczną" bo dla niech lefebryści to sekta), w której sześcioro dzieci już dorosłych, ale żadne jeszcze nie założyło rodziny, i tak jakoś wszystko się nie klei....dziwaki jakieś.... I znam rodzinę religijnie obojętną w której jest dwóch dorosłych synów z rodzinami, i wszystko gra i mają się dobrze i każdy ma swoją firmę... i w ogóle....
To też w tym klimacie, jakkolwiek Pan już patrzy z innego punktu widzenia - dzieci dorosłych. Tu też czynniki mogą być różne (od zwykłych błędów wychowawczych do jakiś "syndromów" u rodziców, np. DD-cośtam). Ja miałem na myśli przypadek kiedy dzieci jeszcze małe w pewien sposób cierpią przez sytuację w rodzinie.
Zapisane
"Ilekroć walczymy z pychą świata czy z pożądliwością ciała albo z heretykami, zawsze uzbrójmy się w krzyż Pański. Jeśli szczerze powstrzymujemy się od kwasu starej złośliwości, to nigdy nie odejdziemy od radości wielkanocnej." Św. Leon Wielki
tytanik404
aktywista
*****
Wiadomości: 604


« Odpowiedz #14 dnia: Grudzień 28, 2014, 19:26:30 pm »

Cóż, pojawia się kwestia, którą tu już kiedyś podnosiłem. Otóż z takimi filmami jak "Kreuzweg" problem jest mniej więcej taki jak z Inkwizycją, krucjatami, Indeksem Ksiąg Zakazanych itd. - czy linia obrony powinna opierać się na negowaniu przedstawionego obrazu ("to nieprawda, nasze dzieci wcale nie muszą się wyrzekać rock and rolla, gier komputerowych, dżinsów i chodzenia na imprezy, jesteśmy sympatycznymi normalsami, w sumie na luzie i na spokojnie, żyjemy sobie zwyczajnie w społeczeństwie, na ulicy nie odróżniłbyś nas od kogokolwiek innego"); czy też na uznaniu tego obrazu, ale przy odwrotnym wartościowaniu ("no tak, ale o co wam właściwie chodzi? oczywiście, że porządna dziewczyna nie powinna tańczyć na wuefie do diabelskiej muzyki, uganiać się za chłopakami, stroić w fatałaszki i tak dalej; pewnie, że promujemy umartwienie i surowość w wychowaniu, właśnie na tym polega prawdziwa, bezkompromisowa, katolicka miłość; w nas i wokół nas toczy się duchowa wojna, tu nie ma żartów") itd.? Tj. czy zaprzeczyć pokazanym praktykom, czy też ich bronić... Oczywiście można jakoś wyśrodkować podejście.

Opowiadałabym się raczej za tą pierwszą wersją, z tej prostej przyczyny, że obraz pokazany w filmie jest skrajnie przerysowany i po prostu nieprawdziwy.
Celnym argumentem w rozmowie o katolickim ISIS byłoby wymienienie kilku katolickich ekstremistów-fundamentalistów: św. Maksymiliana, św. Franciszka, św. Brata Alberta, bł. matki Teresy etc.
Zapisane
Strony: [1] 2 Drukuj 
Forum Krzyż  |  Disputatio  |  Sprawy ogólne  |  Wątek: "ISIS Kościoła katolickiego" « poprzedni następny »
 

Działa na MySQL Działa na PHP SMF 2.0.11 | SMF © 2014, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!