Forum Krzyż
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Październik 28, 2020, 23:53:49 pm

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukaj:     Szukanie zaawansowane
www.UnaCum.pl
                   www.facebook.com/unacumpl
Centrum Informacyjne
Ruchu Summorum Pontificum
219640 wiadomości w 6338 wątkach, wysłana przez 1569 użytkowników
Najnowszy użytkownik: cogito
Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja
Forum Krzyż  |  Disputatio  |  Poczekalnia  |  Wątek: "Witamy"
« poprzedni następny »
Strony: 1 2 3 [4] Drukuj
Autor Wątek: "Witamy"  (Przeczytany 3115 razy)
Seb. Kozłowski
rezydent
****
Wiadomości: 291

« Odpowiedz #45 dnia: Lipiec 24, 2014, 20:51:28 pm »

Zamiast twardo obstawać przy swoim (czyli że: (a) prawosławie wyznaje ortodoksyjną wiarę przekazaną przez Apostołów, lub (b) rzymsko-katolicki kościół wyznaje ortodoksyjną wiarę przekazaną przez Apostołów), moim zdaniem lepiej ten osąd pozostawić Panu Bogu.
Co w takim razie ma Pan na myśli odmawiając: "unam, sanctam, catholicam et apostolicam Ecclesiam"? Czy może dodaje Pan w myślach: "a który to jest - Bóg sam jeden wie"?
Ani jedno, ani drugie. :) Odmawiając te słowa mam na myśli to: wierzę, że Jeden, Święty, Katolicki (czyli powszechny) Kościół to Ten, Którego Głową jest Pan Jezus, a namiestnikiem Pana Jezusa jest św. Piotr Apostoł, którego następcami są kolejni Papieże w Rzymie; każdy, kto nie jest w jedności wiary z papieżem w Rzymie, jest w poważnym niebezpieczeństwie wiecznego potępienia.
Pańskie pytanie bierze się stąd, jak się domyślam, że słowa, które napisałem niezbyt trafnie oddają moje myśli. Jeśli subtelność materii wymaga szczególnie starannego doboru słów, to jest mi zazwyczaj dość trudno znaleźć właściwe słowa. Myślę, że próby wyjaśnienia tego, co miałem na myśli, będą nadal bardzo marne, więc się powstrzymam.
Zapisane
Anna M
aktywista
*****
Wiadomości: 7003

« Odpowiedz #46 dnia: Lipiec 28, 2014, 16:40:10 pm »

Filioque mowi p. jp7

Ale dlaczego mam wierzyc w cos w co nawet innosławni katolicy nie wierzą?


Dogmat o Trójcy Świętej, prawosławie, ekumenizm

Poruszając problematykę wielkiego dogmatu o Trójcy Świętej dotykamy największych tajemnic wiary katolickiej, tajemnic wyrażonych przez Kościół pod natchnieniem Ducha Świętego już ponad tysiąc pięćset lat temu, zwłaszcza na dwóch soborach powszechnych – w Nicei (325) i w Konstantynopolu (381) – które były dwoma pierwszymi soborami Kościoła Katolickiego. Rozłam w Kościele, jaki stał się faktem w roku 1054 i utrwalił się od tego czasu, czyli schizma wschodnia, polegająca na zerwaniu jedności ze Stolicą Apostolską przez patriarchat w Konstantynopolu i podległe mu Kościoły lokalne, dokonała się również w związku z nową, błędną nauką odnośnie tajemnicy Trójcy Świętej, nauczaną przez ówczesnych Greków. Błąd ten koncentrował się wokół zagadnienia filioque, problemu pochodzenia Trzeciej Osoby Trójcy – Ducha Świętego. Za sprawą dwóch wpływowych teologów wschodnich, patriarchów Konstantynopola, najpierw Focjusza (858–867, 878–886), a następnie Cerulariusza (1043–1058), Grecy, a za nimi niemal cały chrześcijański Wschód popadli w heretycką naukę negującą treść prawdy wyrażonej w terminie filioque, prawdy wyrażającej jednomyślną naukę Ojców Kościoła ze Wschodu i Zachodu, a podkreślonej przez Zachód i słusznie wprowadzonej do katolickiego Credo przez papieży, w obronie wiary przez błędnymi interpretacjami.

Dzisiaj w imię dialogu ekumenicznego powiada się nam, że filioque nie jest artykułem wiary, ale fałszywym i dowolnym dodatkiem średniowiecznych łacińskich teologów, dodatkiem godnym rzekomo porzucenia i usunięcia z teologii katolickiej w imię pojednania z chrześcijańskim Wschodem prawosławnym. Nic bardziej mylnego! Formuła filioque jest prawdą wiary wyrażoną z całą jasnością przez powszechne sobory: drugi w Lyonie (1274) i we Florencji (1445), ma zatem rangę dogmatu, a w błędzie są właśnie wyznawcy schizmatyckiego prawosławia, bowiem odrzucają prawdę, którą sami ich ojcowie Grecy przez lata przyjmowali, chociaż posługiwali się nieco inną, ale równorzędną formułą teologiczną. Teraz, w imię wrogości do łacinników, do Kościoła Rzymskiego, prawosławni pragną zaś to wspólne dziedzictwo przysypać gruzem niepamięci.

W ostatnim czasie ukazały się trzy książki ojca Benedykta Huculaka OFM, podejmujące katolicką naukę o Duchu Świętym w świetle Tradycji rdzennie wschodniej i w porównaniu do teologii zachodniej.

(...)

http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/176
Zapisane
Bogosłow
*NOWICJUSZ*
aktywista
*****
Wiadomości: 776

« Odpowiedz #47 dnia: Lipiec 28, 2014, 17:36:08 pm »

cos panu się pomieszało.

zupelnie woz poszedl przed koniem.
Prawosławni władcy byli opiekunami Cerkwi. Głową zawszy był i jest Chrystus.
A że teraz na świecie nie ma chrześcijańskich władców? Takie czasy.

katoliccy hierarchowie podlegali władzy swoich królów i możnowładców w całej Europie. Przecież duchowni byli urzędnikami państwowymi.
Bez zgody króla nie mianowano żadnego biskupa katolickiego. Bez zgody miejscowego magnata nie mianowano żadnego opata.

To państwo utrzymywało biskupów i duchownych. Bez tego niechybnie  by poumierali z głodu.

Tak jest do dzisiaj. Sprzeciw prezydenta L. Kaczyńskiego zablokował ingres bpa Wielgusa,a prezydenta B. Komorowskiego zmianę decyzji w sprawie ordynariusza polowego.

Zacytuję za Niedzielą: Na płaszczyźnie społeczno-politycznej i gospodarczej ukształtował się feudalizm - system hierarchicznej kilkustopniowej zależności ludzi między sobą - senior - wasal. Jednymi z wytworów ówczesnych stosunków były tzw. „kościoły prywatne” i wywodzące się z nich prawo patronatu. Pan zawiadujący większym obszarem ziemi - budował kościół, zapewniał mieszkanie i utrzymanie dla kapłana, albo fundował kanonię w kapitule, lub klasztor i kościół, wyznaczał ziemię na utrzymanie zakonników. On też przedstawiał biskupowi kandydata do wyświęcenia go na proboszcza danej parafii, kanonika, przełożonego w klasztorze. Takie same zasady obowiązywały w odniesieniu do biskupstw. Te zaś fundowali z reguły cesarze, królowie i udzielni książęta. Na tej podstawie przypisywali sobie, oraz ich potomkowie prawo powoływania biskupa dla ustanowionej przez siebie diecezji. Taka praktyka likwidowała zasadę wybierania biskupa. Na dworze cesarza Karola Wielkiego (+814) uważano np. że prawo mianowania biskupów przysługuje mu w ramach władzy nadanej cesarzowi przez Pana Boga. W tej sytuacji uległa zatarciu wyraźna początkowo różnica między duchowną władzą biskupa, a jego uwikłaniem w społeczno-gospodarcze stosunki feudalne panujące w średniowieczu. Zewnętrznym wyrazem tego pomieszania było np. mianowanie biskupem przez władcę poprzez wręczenie elektowi pastorału będącego symbolem władzy pasterskiej, a od cesarza rzymskiego narodu niemieckiego Henryka III (1046-56) także przez wręczenie pierścienia - symbolu zaślubin biskupa z diecezją. Mianowany składał wtedy władcy hołd. Akt taki zwał się inwesyturą. Zdarzały się wypadki świętokupstwa.
Papiestwo, długo pielęgnujące tradycje kultury rzymskiej musiało się pogodzić z ukształtowanymi stosunkami politycznymi, jak i społecznymi. Duchowna władza kościelna została uzależniona od władzy ludzi świeckich. Na przełomie IX/X w. papiestwo samo uległo wpływom zwalczających się w Italii i Rzymie potężnych rodów arystokratycznych.
Biskup katolicki występujący przeciwko władzy królewskiej był skracany o głowę.

Mówi pan o niezależnosci papieża. Ona była i jest bardzo iluzoryczna. Wybór papieża następował w wyniku walki politycznej pomiędzy różnymi dworami europejskimi.

http://www.niedziela.pl/wydruk/45638/nd
 
Oj jest Pan na bakier z historią Kościoła. Brzydzie się Pan czymś co jest tradcyją także Kościoła na Zachodzie. A podobno to forum tradycjonalistów:)
« Ostatnia zmiana: Lipiec 28, 2014, 17:40:30 pm wysłana przez Bogosłow » Zapisane
Wieruju wo Jedinu Swiatuju, Sobornuju i Apostolskuju Cerkow.
Bogosłow
*NOWICJUSZ*
aktywista
*****
Wiadomości: 776

« Odpowiedz #48 dnia: Lipiec 28, 2014, 17:44:37 pm »

Cytuję dalej za Niedzielą:

W Polsce powoływanie biskupów odbywało się według tych samych zasad, jak i w innych krajach
. Reformy gregoriańskie, w tym wybór biskupów przez kapituły wprowadzono tu po wieloletnich wysiłkach w XIII w., ale wypadki ingerencji książąt, a potem królów polskich w XIV w. w wybory powtarzały się. Kazimierz Wielki (1333-70), jak i jego następca Ludwik Węgierski (1370-82) czynili to coraz częściej i skutecznie, mimo oporu kapituł, co stanowiło źródło konfliktów. Do najostrzejszego doszło za rządów Kazimierza Jagiellończyka w 1460 r., kiedy to o biskupstwo krakowskie ubiegało się 3 kandydatów, bo wybrany przez kapitułę, przedstawiony przez króla i nominat papieski. Zwyciężył jednak nominat królewski. Był to przełom w sprawie powoływania biskupów w Polsce. Odtąd, do rozbiorów Rzeczypospolitej to królowie polscy mianowali biskupów, co nie wykluczało wpływów (np. królowej Bony w 1. poł. XVI w.) najwyższych urzędników państwa, magnatów czy innych biskupów.

W 1589 r. Stolica Apostolska formalnie upoważniła królów polskich do mianowania biskupów
(Grzywacz, 133). Stolica Apostolska przed ogłoszeniem nominacji biskupa przeprowadzała, najczęściej przez nuncjusza, tzw. proces informacyjny mający na celu zdobycie możliwie obszernych informacji na temat kandydata. Po ustaleniu godnych zaufania świadków, pod obowiązkiem zachowania ścisłej tajemnicy proszono ich o ustną, lub pisemną odpowiedź na pytanie związane z pochodzeniem z legalnego małżeństwa kandydata, rodziców, wieku (30 lat), jego wykształcenia - wymagano doktoratu z teologii, lub prawa kanonicznego, albo przynajmniej dobrej znajomości tych dyscyplin, posiadania święceń kapłańskich. Pytano także o kwalifikacje moralne, oraz osobistą pobożność. W odniesieniu do kandydatów na biskupów ordynariuszy pytano także o charakterystykę katedry, stolicy biskupiej i samą diecezję, statystykę kościelną i sytuację religijną. W wypadku przeniesienia biskupa z jednej diecezji do drugiej - o jego rządy w dotychczasowej diecezji.

Król Polski mianował  biskupów katolickich,a także zatwierdzał wybór prawosławnego metropolity kijowskiego, który był zwierzchnikiem Cerkwi w Rzeczpospolitej Obojga Narodów.
Zapisane
Wieruju wo Jedinu Swiatuju, Sobornuju i Apostolskuju Cerkow.
Lvsaticvs
bywalec
**
Wiadomości: 97


« Odpowiedz #49 dnia: Lipiec 28, 2014, 23:42:39 pm »

http://www.niedziela.pl/wydruk/45638/nd
[.......]
Oj jest Pan na bakier z historią Kościoła. Brzydzie się Pan czymś co jest tradcyją także Kościoła na Zachodzie. A podobno to forum tradycjonalistów:)

Zabrakło najmniej chlubnego zjawiska w rządach Kościołem na Zachodzie, a mianowicie o mianowaniu na ordynariuszy arystokratów, którzy nie przyjmowali święceń biskupich (a niekiedy nawet świeceń wyższych), co nie przeszkadzało (nawet sprawnie i obrotnie)zarządzać włościami i diecezją. A od posługi sakramentalnej mieli swoich sufraganów.
Zapisane
+ in patientia vestra possidebitis animas vestras +
Seb. Kozłowski
rezydent
****
Wiadomości: 291

« Odpowiedz #50 dnia: Lipiec 29, 2014, 18:45:25 pm »

(...)
Oj jest Pan na bakier z historią Kościoła. Brzydzie się Pan czymś co jest tradcyją także Kościoła na Zachodzie. A podobno to forum tradycjonalistów:)
Skoro Pan tak uważa... to niech Panu będzie.
Zapisane
Bogosłow
*NOWICJUSZ*
aktywista
*****
Wiadomości: 776

« Odpowiedz #51 dnia: Lipiec 29, 2014, 23:49:31 pm »

takie są fakty
Zapisane
Wieruju wo Jedinu Swiatuju, Sobornuju i Apostolskuju Cerkow.
Seb. Kozłowski
rezydent
****
Wiadomości: 291

« Odpowiedz #52 dnia: Lipiec 30, 2014, 15:56:31 pm »

takie są fakty
... skoro Pan tak uważa...
Zapisane
Strony: 1 2 3 [4] Drukuj 
Forum Krzyż  |  Disputatio  |  Poczekalnia  |  Wątek: "Witamy" « poprzedni następny »
 

Działa na MySQL Działa na PHP SMF 2.0.11 | SMF © 2014, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!