Forum Krzyż
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Listopada 27, 2022, 21:03:21 pm

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukaj:     Szukanie zaawansowane
www.UnaCum.pl

Centrum Informacyjne Ruchu Summorum Pontificum
228083 wiadomości w 6568 wątkach, wysłana przez 1670 użytkowników
Najnowszy użytkownik: magda11m
Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja
Forum Krzyż  |  Novus Ordo  |  Kościół posoborowy  |  Wątek: "Czym jest spoczynek w Duchu Swietym?"
« poprzedni następny »
Strony: [1] 2 3 ... 5 Drukuj
Autor Wątek: "Czym jest spoczynek w Duchu Swietym?"  (Przeczytany 32838 razy)
marekkoc
aktywista
*****
Wiadomości: 922

« dnia: Stycznia 20, 2014, 19:20:10 pm »

http://www.youtube.com/watch?v=N-9UT1FipJk
czy to nie jest oryginalny dorobek Kościoła Posoborowego?
Zapisane
"wszystko badajcie, zachowujcie  to, co dobre, od wszelkiego zła się powstrzymujcie" (1Tes 5:21 BT)
jp7
Administrator
aktywista
*****
Wiadomości: 5518


« Odpowiedz #1 dnia: Stycznia 20, 2014, 21:30:46 pm »

W hinduizmie też jest:
http://www.youtube.com/watch?v=dqRleTujZew
Za:
http://krzyz.nazwa.pl/forum/index.php/topic,8115.msg176949.html#new
Zapisane
Kyrie Eleison!
Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?
Bartek
Administrator
aktywista
*****
Wiadomości: 3679

« Odpowiedz #2 dnia: Lutego 12, 2014, 21:43:46 pm »

Spoczynek w Duchu Świętym - zestawienie wypowiedzi Kościoła.

http://www.dyskusje.katolik.pl/viewtopic.php?p=908514#p908514
Zapisane
Hoc pulchrum est hominis munus et officium: ut oret ac diligat.
Anna M
aktywista
*****
Wiadomości: 7377

« Odpowiedz #3 dnia: Lutego 12, 2014, 22:20:24 pm »

Bardzo ciekawa wypowiedź, nie o samym spoczynku w Duchu Świętym, ale o ruchu charyzmatycznym w ogóle.

Abp Robert J. Dwyer - Kilka gorzkich słów

http://rzymski-katolik.blogspot.com/2012/02/abp-robert-j-dwyer-kilka-gorzkich-sow.html
Zapisane
Bartek
Administrator
aktywista
*****
Wiadomości: 3679

« Odpowiedz #4 dnia: Lutego 25, 2014, 15:23:15 pm »

http://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/zycie-i-wiara/art,1345,prawda-o-zasnieciach-w-duchu-swietym.html

W komentarzach m.in. takie świadectwo:

Kiedyś miałam wątpliwą przyjemność uczestniczyć w takiej charyzmatycznej modlitwie wspólnoty, którą prowadził bardzo mądry, pobożny i łagodny ksiądz. Jako opiekunka (animatorka) byłam osobą, która wraz z innymi modliła się modlitwą wstawienniczą w intencjach poszczególnych uczestników.

Z początku wszystko było w porządku - modlitwa była zupełnie normalna i Boża po prostu. Uczestniczy podchodzili kolejno do grup animatorów i księży i prosili o modlitwę. Po jakimś czasie nastąpiło pierwsze "zaśnięcie w Panu". I od tej pory miałam wrażenie, że Pan Bóg gdzieś zniknął. Modlitwa stała się walką, uczestnicy - jeden za drugim - padali podczas modlitwy na podłogę. U kilku wyraźnie widać było, że udają. Niektórzy, kiedy nie "zasnęli w Panu" w jednej grupie animatorów, szli do kolejki do innej grupy, żeby tego doświadczyć. Ja zaczęłam czuć się fatalnie. Trwało to chwilę, aż nagle usłyszeliśmy absolutnie gromiący głos księdza prowadzącego, że w tym momencie kończymy modlitwę. Wszyscy usiedliśmy w ławkach, a ksiądz powiedział, że nie wszystko, co dzisiaj się wydarzyło, pochodziło od Boga.
Zapisane
Hoc pulchrum est hominis munus et officium: ut oret ac diligat.
zenko
uczestnik
***
Wiadomości: 109

« Odpowiedz #5 dnia: Lutego 27, 2014, 10:17:13 am »

Prosze się zanadto nie gorszyc, ze wklejam heretycka stronkę...... ;)

Wklejam to tylko dlatego by pokazać, że niektórzy heretycy maja wiecej rozumu od co poniektórych katolików (niestety kapłanów w to włączając)

http://www.teologia.protestanci.org/artykuly/art22.php#top
Zapisane
animus60
aktywista
*****
Wiadomości: 1122

« Odpowiedz #6 dnia: Lutego 27, 2014, 12:42:50 pm »

Byłem kiedyś na takim spotkaniu. Żona wyczytała, że będzie spotkanie dla mężczyzn, więc poszedłem. Spotkanie było z Amerykaninem, już emerytem, byłym strażakiem i biznesmenem.
Deklarował się jako katolik, ale na początku znaku krzyża nie było, nie było  też żadnego wezwania do Matki Bożej, czy świętych. Bardziej przypominało spotkanie zielonoświątkowców niż katolików. Charyzmatyk mówił o sobie, o nawróceniu i innych sprawach. Według niego nawrócenie polegało na tym, że trzeba poważniej traktować swoją pracę i przychodzić 10 minut wcześniej i wychodzić 10 minut później. Później wezwał chętnych do modlitwy wstawienniczej z nałożeniem rąk. Ręce nakładał nie na sposób kapłański, ale z boku głowy. Wahałem się ale poszedłem. Poszli prawie wszyscy. Ustawiliśmy się rzędami a on chodził i po kolei i nad każdym się modlił. Niektórzy padali. Z tyłu chodził taki magik, który tych padających łapał i odciągał na bok. Padający dłuższą chwilę dochodzili do siebie. Kiedy przyszła kolej na mnie, nie poddałem się jego modlitwie, tylko w myśli odmawiałem "Zdrowaś Mario". Nie padłem. Spotkanie oglądała moja żona w internecie. Powiedziała, że charyzmatyk długo się męczył nade mną, a potem zrezygnował. Nie było z nami kapłana, choć spotkanie odbywało się w sali katechetycznej i któryś mógłby przyjść. Miało być zakończenie, ale już nie czekałem, tylko wyszedłem.
Zapisane
Bartek
Administrator
aktywista
*****
Wiadomości: 3679

« Odpowiedz #7 dnia: Lutego 27, 2014, 13:58:17 pm »

Podczas obchodów 5. rocznicy śmierci znanego jezuity, o. Józefa Kozłowskiego miało miejsce spotkanie w hali sportowej, w której zgromadziło się ok. 4,5 tys. osób. Podczas modlitwy uwielbienia jedna kobieta miała upadek. Można by go zignorować, bo spoczynki podczas takiej modlitwy mają prawo się zdarzyć. Jednak nasza posługa medyczna reagowała na każde tego typu zachowanie. Okazało się, że interwencja lekarska uratowała tej kobiecie życie, dzięki temu, że szybko została przewieziona do szpitala… W jej przypadku „spoczynek” spowodowały emocje w połączeniu z problemami z nadciśnieniem. Gdyby potraktowano to jako spoczynek w Duchu Świętym – kobieta mogłaby umrzeć.

http://www.odnowa.jezuici.pl/szum/r-problemy-i-pytania-mainmenu-69/dotyczpce-charyzmatainmenu-71/333-czy-to-naprawd-qspoczynek-w-duchuq
Zapisane
Hoc pulchrum est hominis munus et officium: ut oret ac diligat.
miki
aktywista
*****
Wiadomości: 656


« Odpowiedz #8 dnia: Lutego 27, 2014, 21:00:19 pm »

Zasadniczą sprawą jest coś innego - to że niektórzy "charyzmatycy" zapominają o podstawach. Brakuje tam katechezy na temat podstaw. Np. na pytanie "Ile jest Kościołów?" moja koleżanka, która doświadczyła spoczynku nie raz, uwaga... zastanawiała się. Rozmawialiśmy o prawosławiu - owszem pytanie było wyrwane z tematu i mogło wydać się podchwytliwe, ale przecież odpowiedź jest jasna jak słoneczko - JEDEN. Myślę, że sensowniej niż płakać nad tym, ze oni mają jakieś tam spoczynki, byłoby zapłakać nad tym, że nikt im nie mówi, albo mówi bardzo rzadko, że żaden spoczynek, żadne modlitwy językami, żaden cud uzdrowienia; nie są lepsze niż przyjęcie Komunii od siwego księdza w małym wiejskim kościółku, w którym jest kilka babć i my.  Swoją drogą...językami się modlą, ale łacina im przez gardło nie przejdzie.
Zapisane
Taki sobie o...
Pedro
uczestnik
***
Wiadomości: 218


« Odpowiedz #9 dnia: Lutego 27, 2014, 22:03:26 pm »

Zasadniczą sprawą jest coś innego - to że niektórzy "charyzmatycy" zapominają o podstawach.

A gdzie tam, o podstawach to zapominają wszyscy, od skrajnie tradycyjnych po skrajnie niepraktykujących. ;D

Ale na poważnie - jest masa pobożnych i dobrych osób, które poszukują Pana Boga. Chcą dobrze żyć i trafiają najczęściej i najszybciej do charyzmatyków, którzy wydają się być bardziej wiarygodni, radykalni i konkretni w tym co robią, w tym co głoszą, niż ten siwy ksiądz w małym wiejskim kościółku, który jest obecny ciałem a nie duchem i już dawno pełni wyłącznie posługę urzędniczą, a nie duszpasterską.

Nie każdy jest tak duchowo uniesiony, że wystarczą mu sakramenty. Duszpasterstwo jest nam wszystkim bardzo potrzebne.
Zapisane
Anna M
aktywista
*****
Wiadomości: 7377

« Odpowiedz #10 dnia: Lutego 28, 2014, 22:34:51 pm »

Drugi bloger w tym temacie i po części przeciwko temu pierwszemu:

http://www.youtube.com/watch?v=1zsiqT7y2O4
Zapisane
Anna M
aktywista
*****
Wiadomości: 7377

« Odpowiedz #11 dnia: Marca 01, 2014, 12:09:33 pm »

Prawosławni też piszą o ruchu charyzmatycznym, który i do nich wszedł/wchodzi. Można przeczytać VII rozdział książki o. Seraphima Rose, "Prawosławie a religia przyszłości".

http://monasterujkowice.pl/books.php?b=12&c=7
Zapisane
Robert
aktywista
*****
Wiadomości: 576

« Odpowiedz #12 dnia: Marca 01, 2014, 22:45:54 pm »

Zasadniczą sprawą jest coś innego - to że niektórzy "charyzmatycy" zapominają o podstawach. Brakuje tam katechezy na temat podstaw. Np. na pytanie "Ile jest Kościołów?" moja koleżanka, która doświadczyła spoczynku nie raz, uwaga... zastanawiała się. Rozmawialiśmy o prawosławiu - owszem pytanie było wyrwane z tematu i mogło wydać się podchwytliwe, ale przecież odpowiedź jest jasna jak słoneczko - JEDEN. Myślę, że sensowniej niż płakać nad tym, ze oni mają jakieś tam spoczynki, byłoby zapłakać nad tym, że nikt im nie mówi, albo mówi bardzo rzadko, że żaden spoczynek, żadne modlitwy językami, żaden cud uzdrowienia; nie są lepsze niż przyjęcie Komunii od siwego księdza w małym wiejskim kościółku, w którym jest kilka babć i my.  Swoją drogą...językami się modlą, ale łacina im przez gardło nie przejdzie.
Łacina tez nie przechodzi przez gardło niektórym hierarchom nie wspominając o szeregowych kapłanach, o wielu "Kościołach" tez co jakiś czas mówią nam z wysoka. Nie ma się więc  czym gorszyć.
Zapisane
Anna M
aktywista
*****
Wiadomości: 7377

« Odpowiedz #13 dnia: Marca 01, 2014, 22:53:52 pm »

Ja np. się cieszę, że młodzi ludzie podejmują ten temat ruchów charyzmatycznych, tych spoczynków, etc ... może nadszedł czas, żeby zacząć to wyjaśniać, a młodzi ludzie nie lecieli tam jak muchy na lep.

Odnośnie tego filmiku, zamieszczonego tu:

http://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/zycie-i-wiara/art,1345,prawda-o-zasnieciach-w-duchu-swietym.html

... przeczytałam bardzo obszerną wypowiedź na profilu fb księdza Sławomira Kostrzewy, który pasterzuje w Wolsztynie w parafii św. Józefa i jest asystentem RCS (Ruch Czystych Serc).

Poniżej cała treść tej księdza wypowiedzi

Odnośnie filmu "Prawda o zaśnięciach w Duchu Świętym" Pewien mój parafianin prowadzoną przez jezuitów stronę deon.pl nazywa "demon.pl" ze względu na coraz większą kontrowersyjność umieszczanych tam treści. Trudno się z nim nie zgodzić. Po serii artykułów bagatelizujących zagrożenia duchowe i atakujących posługę kapłanów egzorcystów, przyszła kolej na ruchy charyzmatyczne i Ducha Świętego. Artykuł "Prawda o zaśnięciach w Duchu Świętym", okraszony filmem o tym samym tytule, to kolejny tekst na tym portalu, który zamiast budować wiarę, niszczy ją, wprowadza niepokój w serca ludzi- w tym przypadku tych, którzy spotykają się z tą formą działania Ducha Świętego i zdążyli doświadczyć jej błogosławionych owoców. Od portalu prowadzonego przez osoby duchowne wymaga się, aby przedstawiane przez nich teksty służyły przede wszystkim utwierdzaniu i budowaniu wiary, a nie sianiu zamętu. Jeśli, jak zaznaczają autorzy, tekst i treść dołączonego tam filmu nie przedstawiają stanowiska osób związanych z redakcją, a są jedynie zachętą do dyskusji, byłoby nader roztropne, aby pod tymże artykułem i filmem znalazł się uczciwy komentarz teologiczny. Niestety, nic z tego! Znajdujemy za to obietnicę, że "wkrótce na portalu znajdą się inne teksty traktujące o tej tematyce". A ty, biedny człowieku, który doświadczałeś spoczynków w Duchu Świętym zamartwiaj się, czy rzeczywiście zadziałał w tobie Duch Święty, czy może padłeś ofiarą hinduistycznego ducha Kundalini!

Autor filmu Mikołaj Kapusta, jak sam o sobie mówi, jest "miłośnikiem teologii". Miłość do królowej nauk nie przeszkadza mu głosić tezę, jakoby spoczynki w Duchu Świętym, częste podczas modlitw charyzmatycznych, miały swój początek w hinduistycznych, demonicznych kultach Kundalini. Zanim odniosę się do sedna sprawy, chciałbym nadmienić, że ja na ten przykład w szkole średniej byłem miłośnikiem medycyny. Jednak przyznaję, że ani wtedy, ani tym bardziej dziś, nie podjąłbym się operacji usunięcia wyrostka robaczkowego. Ani na przykład nie ośmieliłbym się twierdzić, że nowotwory to nie nowotwory. Ogólnie byłoby mi głupio podważać wiedzę osób, które lata spędziły nad studiami medycznymi. Mikołaj Kapusta chce jednak być Kopernikiem teologii i z fantazją właściwą młodym ludziom, w swoim trzynastominutowym monologu dowodzi, że spoczynki w Duchu Świętym (nazywane przez niego zaśnięciami) nie mają podstawy biblijnej i jako takie nie mogą pochodzić od Boga. Jeśli występują, są raczej działaniem emocjonalnym lub, o zgrozo!- efektem działania złych mocy w Kościele katolickim. Dochodząc do takich wniosków podważa setki autorytetów z zakresu teologii w Polsce- kapłanów, biskupów (którzy przecież także muszą spotykać się z tą formą działania Ducha Świętego w Kościele i jakoś ją tolerują), zapewnie wszystkich kapłanów-egzorcystów i nawet osób świeckich posługujących modlitwą wstawienniczą. Na nic ich wiedza! Wszyscy byli nieukami i ignorantami, tkwili w błędzie! Dopiero pan Kapusta otrzymał łaskę poznania prawdy! Z irytującym chichotem poucza to zacne, niedouczone biblijnie i teologicznie gremium kapłańskie i te biedne owce, aby nie lazły bezmyślnie pod łapska kapłanów, co by się im nie przyplątały jakieś duchy Kundalini. Mikołaj Kapusta objawia, jak mówi, "PRAWDĘ" o zaśnięciach w Duchu Świętym! Zapewne za jakiś czas zrozumie, że trochę się zapędził i może będzie mu trochę głupio, że zlekceważył doświadczenie duchowe, intuicję, łaskę rozeznawania duchów, wiedzę i kompetencje setek osób, których życie i posługa wydawały święte owoce. A jeśli jeszcze trochę postudiuje teologii, będzie mu tym bardziej głupio, że w tak krótkim materiale wygłosił sporo zdań niezgodnych z nauką Kościoła katolickiego.
Słuchając wywodu Kapusty odruchowo liczyłem jego błędy teologiczne i herezje (stary nawyk z czasów, gdy wsłuchiwałem się w niektóre kazania braci odłączonych), ale po dziesiątym przestałem liczyć. Skąd tyle błędów? Nie chciałbym sugerować niedouczenia, więc całą winę przypisuję truskawkom, które Mikołaj zajada z apetytem w pierwszych sekundach filmu. Może były sfermentowane? Choć autor uważa się za katolika, w mojej opinii, jego myśl jest bardzo protestancka, a dowodzenie na poziomie czołowego pioniera szkółki dla świadków Jehowy.

1. Autor lubi sobie zaprzeczać: najpierw głosi, że Bóg naprawdę działa na chrześcijańskich spotkaniach modlitewnych, a potem dowodzi, że jednak coś umyka Jego kontroli- tyle tych zaśnięć... a przecież według Kapusty nie mogą pochodzić od Boga, bo "Biblia o nich nic nie pisze". No to działa Bóg w czasie tych modlitw czy śpi?

2. Autor sugeruje, że skoro św. Paweł Apostoł nie napisał ani słowa o "zaśnięciach w Duchu Świętym", to znaczy, że nie występowały w tamtym czasie, a więc nie mogą pochodzić od Boga. Logika tego dowodzenia jest zatem taka: jeśli św. Paweł czegoś nie napisał, to nie może już występować w Kościele katolickim. Przypominam zatem panu Kapuście, że sam Jezus powiedział, że pewne sprawy będą Kościołowi objawiane stopniowo: " A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem /J 14,26/. Duch Święty jako jedna z osób Boskich, może działać dowolnie i na miliony sposobów w różnych czasach. Być może Pan Bóg taką właśnie formę działania Ducha Świętego daje ludziom dzisiejszych czasów. Najpiękniejszym darem, jaki Duch Święty może udzielić ludziom, którzy stanowią pokolenie udręczonych lękami, strachem i niepewnością jutra, jest POKÓJ. Zamiast z pasją detektywa amatora doszukiwać się w Biblii "zaśnięć", może warto byłoby zwrócić uwagę, ile razy Jezus na kartach Ewangelii mówi do ludzi: "Pokój mój daję wam!" oraz "Nie lękajcie się!" Jeśli pokój i ukojenie są jednymi z najważniejszych darów, jakie przynosi ze sobą Jezus Chrystus, o ileż pewniej z takim darem pragnie zstępować na ludzi Duch Święty!

3. Błąd teologiczny i interpretacyjny, przewijający się w całym wywodzie Mikołaja Kapusty polega na tym, że ów Don Kichot teologii stawia znak równości między zaśnięciem w Duchu Świętym, a spoczynkiem w Duchu Świętym. Autor wywodu dowodzi, że zaśnięcie w Duchu Świętym ma coś wspólnego ze spaniem. Tymczasem tak nie jest! Spoczynek w Duchu Świętym nie polega na tym, że ktoś zasypia, ani nawet zapada w drzemkę. To rodzaj przyjęcia Ducha Świętego, który na zewnątrz może wyglądać tak, jakby ktoś nagle stracił przytomność, upadł na ziemię i "spał". Tymczasem osoby które doświadczyły spoczynku, twierdzą, że ciągle są świadome tego, co się dzieje wokół nich. Często nie mogą poruszyć rękami, nogami, nie mogą otworzyć oczu, ale czują nadzwyczajny pokój, który wprost rozpływa się w ich ciele i duszy. Kiedy "wracają" do stanu sprzed spoczynku, nadal czują ogromny pokój, który utrzymuje się nawet przez kilka dni. Niektórzy mają wtedy ochotę bez względu na miejsce i czas uwielbiać Boga, modlić się językami czy śpiewem, tańczyć i chwalić Pana całymi godzinami! To są absolutnie dobre owoce. Co na ten temat mówi Słowo Boże? "Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia, albo z ostu figi? Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce. Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców. Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. A więc: poznacie ich po ich owocach /Mt 7,16-20/.

4. Zdarza się, że ów spoczynek w Duchu Świętym przybiera formy dalekie od słodkiego, niewinnego duchowego igrania w obłoczkach. Czasem taka osoba może doświadczać konwulsji, niekontrolowanych ruchów ciała, które przywodzą na myśl zachowania osób będących pod władzą demonów. Nie można jednak wyciągać prostych wniosków, jaki duch działał albo jaki siedzi w człowieku na podstawie tego, jak dana osoba zachowuje się w czasie wylania! Do tego trzeba z pewnością wiedzy, doświadczenia, intuicji i charyzmatu rozeznawania duchów. Dlatego podczas modlitwy charyzmatycznej niezbędna jest obecność osób doświadczonych w rozeznaniu duchowym. Mikołaj Kapusta tymczasem z góry zakłada, że upadki takie mogą mieć działanie demoniczne (bo nie wspomina o nich św. Paweł).

5. Komentowanie przez Mikołaja Kapustę fragmentów ze Starego Testamentu przytaczanych rzekomo przez zwolenników obecności spoczynków w Duchu Świętym w Biblii, ma charakter manipulacji tekstem. Osoby przedstawiające te fragmenty, o ile są rozsądne, mają świadomość, że pierwsze wylanie Ducha Świętego na ludzi miało miejsce dopiero po Wniebowstąpieniu Jezusa Chrystusa, w dniu Pięćdziesiątnicy, a więc dużo później niż w czasach starotestamentowych proroków. Jeśli te obrazy są przez nich przedstawiane, to raczej jako pewne typy działania Boga na ludzkie zmysły, ilustrujące przemianę, która dokonuje się w człowieku pod wpływem mocy Bożej. Dlatego uczucia takie jak strach, niepokój czy gniew są tu jak najbardziej uzasadnione, gdyż nie odnoszą się typowego spoczynku w Duchu Świętym. Mikołaj Kapusta, opisując historię Saula, upokorzonego przez Boga, podsumowuje ją: "i tak proszę państwa wyglądało jedno z pierwszych zaśnięć w Duchu Świętym"... Czy my katolicy, ale tym bardziej osoby posługujące w ruchach charyzmatycznych naprawdę jesteśmy takimi idiotami, aby historię Saula porównywać do wylania Ducha Świętego podczas modlitw o wylanie? Tymczasem Kapusta omawia te fragmenty tak, jakby osoby podające te fragmenty były święcie przekonane, że mamy tu do czynienia z autentycznymi spoczynkami. Paskudna manipulacja. Podsumowując, nikt uczciwie zajmujący się tym tematem, nie przypisuje bohaterom cytowanych biblijnych historii prawdziwych spoczynków w Duchu Świętym. Przy okazji interpretacji dokonywanych przez Kapustę, słyszymy arcyciekawą teorię, że "upadający w Duchu, zawsze upadają do tyłu"... Chciałbym usłyszeć źródło tej teorii. A jeśli upadają do przodu albo na bok to już nie z Ducha Świętego...? W pewnym momencie Mikołaj mówi: "nie śmiej się, nie śmiej się..." To chyba było do mnie...

6. Mikołaj Kapusta, na podstawie swoich wnikliwych studiów orzeka ex cathedra, że w Piśmie Świętym ani w żadnych pismach starożytnych autorów chrześcijańskich nie ma żadnej wzmianki o zaśnięciach w Duchu Świętym. Po chwili jednak dodaje, że przeczytał tylko "najważniejsze z nich". "Nie śmiej się, nie śmiej się"...

7. "Chyba nie po to św. Paweł napisał kilka list charyzmatów, żeby dziś móc powiedzieć: "coś mógł pominąć"... Pan Kapusta zapomina, że Pismo Święte nie rości sobie prawa do tego aby być fotograficznym i dokładnym zapisem wszystkich aspektów życia Jezusa i Apostołów. Jest przekazem wiary pierwotnego Kościoła! Podaję Mikołajowi do rozważenia ostatnie zdanie dwudziestego rozdziału Ewangelii św. Jana: "I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej książce, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego" /J 20,30-31/. Jeśli zatem Ewangeliści nie zapisali wszystkich znaków których dokonał Jezus, tym bardziej św. Paweł nie musiał zapisywać wszystkich znaków, które działał w pierwotnym Kościele Duch Święty (równy w bóstwie Jezusowi Chrystusowi).

8. Ponieważ wg Mikołaja Kapusty o zaśnięciach w Duchu Świętym nie wspomina nic Biblia, te nie miały miejsca w pierwotnym Kościele. Błędna teza prowadzi do dalszych błędnych wniosków... Autor dowodzi, że spoczynki te mają swój początek nie w pierwotnym Kościele, ale w protestanckich ruchach charyzmatycznych... nazywa je "błogosławieństwami z Toronto". Przy okazji autor ilustruje te "błogosławieństwa" dość szokującymi przypadkami zachowań osób uczestniczących w tych modlitwach. W moim przekonaniu, ukazywanie wyjętych z kontekstu nawet najbardziej ekscentrycznych zachowań ludzkich nie służy poparciu tezy, jakoby te dary nie pochodziły od Boga. Owszem, w czasie modlitw charyzmatycznych może dojść u niektórych zniewolonych osób do manifestacji demonicznych. Jeśli jednak diabeł ujawnia się podczas tych modlitw, pamiętajmy, że nie czyni tego dobrowolnie (jego strategią jest ukrywać się) - a więc został przymuszony mocą Bożą. Te manifestacje demoniczne są również znakiem działania Ducha Świętego wśród ludzi, potęgi Boga, zdolnego zmusić szatana do opuszczenia ciała człowieka!

9. Mikołaj Kapusta, ukazawszy budzące niepokój zjawiska dokonujące się na gruncie kościołów protestanckich, powołuje się na wypowiedź Andrew Strom'a, wg którego wszystkie te zjawiska - zarówno zaśnięcia, śmiech jak i niekontrolowane drgawki są identyczne do tych, które mają swoje źródło w hinduizmie za sprawą ducha o imieniu Kundalini. Guru nakłada ręce na ludzi, ludzie upadają, otrzymują przebudzenie... są drgawki i śmiechy. A więc wszystko pasuje! "Nie śmiej się, nie śmiej się"... Bo idąc tym tokiem rozumowania, można by powiedzieć, że pewne symptomy chorób psychicznych także objawiają się w ten sam sposób, co spoczynki w Duchu Świętym... Może już jakiś Iksiński nagrywa jeszcze bardziej luzacki i dowcipny filmik, w którym dowodzi, że spoczynki w Duchu Świętym to tylko przejaw zbiorowej hipnozy? A na poważnie, nie wolno manipulować faktami! Jest fundamentalna różnica między praktykami hinduistycznymi a modlitwami charyzmatycznymi w Kościołach chrześcijańskich. Zakładam, że pan Kapusta posiada minimum wiedzy teologicznej i religioznawczej, aby odróżnić fakt, że w chrześcijaństwie modlimy się o rzeczywiste wylanie Ducha Świętego, gdy tymczasem w hinduizmie guru oddaje ludzi demonom. Ponadto, diabeł jest "małpą Boga" i jednym z podstawowych elementów jego strategii jest "naśladowanie" tego, co w sposób rzeczywisty dokonuje się w czasie wylania Ducha Świętego. Choć na zewnątrz może wyglądać to podobnie, skutki duchowe są wprost przeciwne! Choć na początku może w człowieku pojawiać się uczucie pokoju i miłości, jest ono nietrwałe i z reguły prowadzi potem do długich stanów depresyjnych lub wybuchów agresji. Warto o tym posłuchać w ogólnodostępnych w sieci wykładów s. Michaeli Pawlik. Zakładać, że w hinduizmie pojawia się coś, co kojarzy się z zaśnięciem w Duchu Świętym właściwym chrześcijaństwu, jest co najmniej nadużyciem. Ponadto, zestawienie scen filmowych praktyk hinduistycznych bądź tzw. przypadków z Toronto z nagraniami modlitw charyzmatycznych prowadzonych w Kościele katolickim przez kapłanów uznanych powszechnie za "Bożych" (scena z o. Antonello, założycielem wspólnoty Przymierze Miłosierdzia) każe zadać mi pytanie - Mikołaju, w jakiej ekipie grasz? Jakiemu panu służysz? Nie bardzo wierzę w Twoje dobre intencje i poszukiwanie prawdy, którą zakładasz w tytule swojego filmu. Poczytaj o tym, co w swoim życiu dokonali kapłani, których zestawiłeś obok hinduistyczych szamanów, jakie w swoim życiu wydali owoce i czy ich owoce trwają...

10. Mikołajowi brakuje konsekwencji. Choć przez dziewięć minut filmu przekonuje, że zaśnięcia w Duchu świętym nie pochodzą od Boga, tylko wywodzą się z hinduistycznego kultu Kundalini, w tej samej minucie dowodzi jednak, że zaśnięcia te mogą jednak pochodzić od Boga... "Nie śmiej się, nie śmiej się"... Dalej cytuje fragment, w którym apostołowie zasnęli na modlitwie, gdy Jezus cierpi w Ogrójcu... Ponownie dokonuje manipulacji, gdyż spoczynki w Duchu Świętym wynikają z otwarcia się człowieka na działanie Ducha Świętego, a w Ogrójcu (to było przed Pięćdziesiątnicą, panie Mikołaju, przypominam taki szczególik)- apostołowie po prostu zasypiają ze zmęczenia... Podobnie jak młodzieniec Eutyches na oknie z Dziejów Apostolskich. Pan Kapusta cytując te dwa fragmenty, dochodzi do odkrycia "prawdy teologicznej": zaśnięcie na modlitwie w Piśmie Świętym albo kończy się śmiercią, albo zasługiwało na naganę... Wnioski na poziomie jehowickim... Na koniec wyjaśnienie- jako że autor filmu potraktował bądź co bądź poważny temat działania Ducha Świętego w Kościele katolickim w sposób kpiarsko-ironiczny, wielokrotnie mijając się z prawdą biblijną i teologiczną oraz bezsprzecznie obrażając ludzi doświadczających dotknięcia Ducha Świętego (vide: tekst o białej bluzeczce), moja odpowiedź również przybrała taki ton. Nie wiem, czy miło będzie czytać panu Kapuście krytykę jego wywodu napisaną w taki stylu. Podobnie jak wielu ludziom doświadczającym działania Ducha Świętego nie sprawiło przyjemności tak absurdalne i niepoważne potraktowanie tematu spoczynków w Duchu Świętym. ks. Sławomir Kostrzewa
Zapisane
zenko
uczestnik
***
Wiadomości: 109

« Odpowiedz #14 dnia: Marca 02, 2014, 15:17:36 pm »

Pan Kapusta troche nazbyt lekko potraktował ten "problem". No i przesadził nadmiernie z tytułem......jednak ks Kostrzewa zapomniał o tym, ze nadmierne dążenie do spektakularnych "zasnieć w Duchu", jakie ma miejsce w charyzmatycznych ruchach jest przesada trącąca o smiesznośc.
Te hurtowe wręcz "zasnięcia" bardziej własnie przypominają zwyczaje heretyckich sekt, niz maja cokolwiek wspólnego z liturgią Koscioła katolickiego.

Pan Kapusta winien wiec nieco spasowac, ale charyzmatykom tez by sie przydało nieco wiecej skromnosci i rozsądku....
Zapisane
Strony: [1] 2 3 ... 5 Drukuj 
Forum Krzyż  |  Novus Ordo  |  Kościół posoborowy  |  Wątek: "Czym jest spoczynek w Duchu Swietym?" « poprzedni następny »
 

Działa na MySQL Działa na PHP SMF 2.0.19 | SMF © 2014, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!