Forum Krzyż
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Lipca 17, 2024, 18:02:03 pm

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukaj:     Szukanie zaawansowane
www.UnaCum.pl

Centrum Informacyjne Ruchu Summorum Pontificum
232271 wiadomości w 6635 wątkach, wysłana przez 1668 użytkowników
Najnowszy użytkownik: magda11m
Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja
Forum Krzyż  |  Novus Ordo  |  Kościół posoborowy  |  Wątek: Z cyklu absurdy NOM: Msza bez mikrofonu nie może się rozpocząć...
« poprzedni następny »
Strony: 1 2 [3] 4 5 Drukuj
Autor Wątek: Z cyklu absurdy NOM: Msza bez mikrofonu nie może się rozpocząć...  (Przeczytany 18878 razy)
wiridiana
aktywista
*****
Wiadomości: 1255


gg 5253636

Ad altare Dei
« Odpowiedz #30 dnia: Kwietnia 13, 2009, 11:47:45 am »

Można by dać księżom takie mikrofony co sie ma na głowie założone do twarzy jak na koncertach. I wtedy już zawsze będą w zasięgu :)
Zapisane
http://wiridiana.blogspot.com/
W wodospadach Twych kędziorów będę nurzać dłonie,
Szept namiętny zaplatając w pasma wokół skroni. Zacałuję blaski oczu zanim znów dzień wstanie.
inkwizytor
adept
*
Wiadomości: 17

« Odpowiedz #31 dnia: Kwietnia 13, 2009, 11:48:18 am »

Dzisiaj tak sobie pomyślałem, skoro ministranci pełniący różne funkcję przy ołtarzu mają określone nazwy (krucyfer, turyfer, akolita...) może by stworzyć jakąś nazwę dla ministranta trzymającego mikrofon.  ;D
Zapisane
wiridiana
aktywista
*****
Wiadomości: 1255


gg 5253636

Ad altare Dei
« Odpowiedz #32 dnia: Kwietnia 13, 2009, 11:50:07 am »

Mikrofonerariusz albo Mikrofonariusz
Zapisane
http://wiridiana.blogspot.com/
W wodospadach Twych kędziorów będę nurzać dłonie,
Szept namiętny zaplatając w pasma wokół skroni. Zacałuję blaski oczu zanim znów dzień wstanie.
jedam
Gość
« Odpowiedz #33 dnia: Kwietnia 13, 2009, 12:38:29 pm »

A może Mikrofonifer?
Zapisane
emircoo
uczestnik
***
Wiadomości: 109

« Odpowiedz #34 dnia: Kwietnia 13, 2009, 12:42:02 pm »

Jeśli w NOMie jest dialog z wiernymi, koncelebra, język narodowy aby wierni rozumieli słowa wypowiadane przez kapłanów to logiczne jest, że potrzebny jest mikrofon. I jeśli kapłani od wielu lat nie są uczeni emisji głosu z tej właśnie przyczyny, że są mikrofony i nie ma potrzeby wydzierać się, to logiczne jest, że brak mikrofonu jest dla współczesnych kapłanów problemem.

Inna sprawa, że nagłośnienie w wielu kościołach jest archaicznie, że rzadkością są nowoczesne mikrofony wielkości pluskwy przypinanej do ornatu lub położone na ołtarzu. No ale to już jest problem mentalności kapłańskiej. Co dwa lata nowy samochód, komputer, dvd i telewizorek lcd "hade redi", a na nowoczesne nagłośnienie jak pieniędzy nie było, tak nie ma.

Nie nabijałbym się natomiast z "mikrofonerariuszy". Taki wynalazek porządkuje nieco NOM. Kapłani w czasie koncelebry nie przepychają się do mszału i mikrofonu, Kanon odmawiany z czterema kapłanami i asystą diakonów wyglądałby bez ruchomego mikrofonu naprawdę fatalnie.
Zapisane
M.
bywalec
**
Wiadomości: 85

« Odpowiedz #35 dnia: Kwietnia 13, 2009, 16:12:23 pm »

Obawiam się,ze mikrofon ujawnia pewną immanentną cechę posoborowego kościoła:kusi on niewyżytych estradowców,konferansjerów,discjockeyówdo odczucia czegoś w rodzaju powołania.Po odwróceniu księdza tyłem do ołtarza i ustawieniu mikrofonu na stole taki zawodnik o dużych potrzebach występowania przed publicznością czuje się na NOMie jak ryba w wodzie.No i publiczność jak dotąd zapewniona.Pokusa może okazać się zbyt silna.
Kiedyś aby przebić się do telewizji,Opola,czy Sopotu można było sprytnie zaśpiewać najpierw po sowiecku w Zielonej Górzelub Kołobrzegu.
Tutaj obawiam się,że dochodzi do podobnych przypadków mniej lub bardziej uświadomionej instrumentalizacji spraw świętych.

Zapisane
na wschód skazani z woli zachodu, walczyli o niepodległość,
tak ratowali honor narodu i wielu z nich poległo,
będziemy o nich pamiętać stale, to nasza nowa praca,
dziś do historii w należnej chwale podziemna armia powraca
Jean Gabriel Perboyre
aktywista
*****
Wiadomości: 2235


« Odpowiedz #36 dnia: Kwietnia 13, 2009, 16:56:13 pm »

Cytuj
Inna sprawa, że nagłośnienie w wielu kościołach jest archaicznie, że rzadkością są nowoczesne mikrofony wielkości pluskwy przypinanej do ornatu lub położone na ołtarzu. No ale to już jest problem mentalności kapłańskiej. Co dwa lata nowy samochód, komputer, dvd i telewizorek lcd "hade redi", a na nowoczesne nagłośnienie jak pieniędzy nie było, tak nie ma.

Tez mnie to dziwi, zwazajac na stan finansowy KK w Polsce. W Anglii na to maja, nawet w bidnym kosciele w Chinach sie szarpneli na dwa takie przypinane mikrofony i jeden stojacy na oltarzu. I zauwazylem, ze z tej praktyki korzysta tu wiele kosciolow. Problem mikrofonu jest w ten sposob rozwiazany.
Zapisane
pauluss
aktywista
*****
Wiadomości: 1396


« Odpowiedz #37 dnia: Kwietnia 13, 2009, 21:51:16 pm »

Cytuj
Inna sprawa, że nagłośnienie w wielu kościołach jest archaicznie, że rzadkością są nowoczesne mikrofony wielkości pluskwy przypinanej do ornatu lub położone na ołtarzu. No ale to już jest problem mentalności kapłańskiej. Co dwa lata nowy samochód, komputer, dvd i telewizorek lcd "hade redi", a na nowoczesne nagłośnienie jak pieniędzy nie było, tak nie ma.
Tez mnie to dziwi, zwazajac na stan finansowy KK w Polsce. W Anglii na to maja, nawet w bidnym kosciele w Chinach sie szarpneli na dwa takie przypinane mikrofony i jeden stojacy na oltarzu. I zauwazylem, ze z tej praktyki korzysta tu wiele kosciolow. Problem mikrofonu jest w ten sposob rozwiazany.
Podpisuje sie obiema recami :P.
Moje obserwacje sa takie same. Z jednej strony naprawde wielkie finansowe mozliwosci, a z drugiej wydawanie pieniedzy (czy raczej wyrzucanie) na nowe dziwactwa, na kiczowate obrazy, figury, niepotrzebne inwestycje zamaist na rzeczy, ktore moglyby pomoc w piekniejszym sprawowaniu liturgii. Ponarzekalem sobie...
Zapisane
Zygmunt
Gość
« Odpowiedz #38 dnia: Kwietnia 13, 2009, 22:12:22 pm »

Jeśli w NOMie jest dialog z wiernymi, koncelebra, język narodowy aby wierni rozumieli słowa wypowiadane przez kapłanów to logiczne jest, że potrzebny jest mikrofon.

Nie. Logiczny jest inny wniosek: NOM powinien być zniesiony. Można nawet zacząć od rezygnacji z mikrofonów. Niestety - wielką zaletą może być fakt, że słabo słychać co ksiądz mówi.
Zapisane
pjo
Pokorny młot w warsztacie Pana
aktywista
*****
Wiadomości: 605


www.ratzinger.pl
« Odpowiedz #39 dnia: Kwietnia 13, 2009, 22:22:30 pm »

Można by dać księżom takie mikrofony co sie ma na głowie założone do twarzy jak na koncertach. I wtedy już zawsze będą w zasięgu :)

http://en.gloria.tv/?media=1304

:-)
Zapisane
Zygmunt
Gość
« Odpowiedz #40 dnia: Kwietnia 13, 2009, 22:31:46 pm »

Czy z "przewodowym" mikrofonem można zrobić to samo?
Zapisane
Sebastianus
aktywista
*****
Wiadomości: 663


Katecheza o małżeństwie.
« Odpowiedz #41 dnia: Kwietnia 14, 2009, 00:06:29 am »

http://en.gloria.tv/?media=1304
:-)

Kapłan miał dość tego "paskudnego sprzętu" :)
Zapisane
jedam
Gość
« Odpowiedz #42 dnia: Kwietnia 14, 2009, 00:28:12 am »

Faktycznie mikrofon we współczesnej liturgii to najświętsza świętość. Aż dziw bierze że ks. profesor Nadolski nie popełnił jakiegoś zacnego dzieła o jego roli w liturgii. Może w jakimś podręczniku liturgiki fundamentalnej znajdzie się kilka stronniczek dotyczących t
ego jakże istotnego paramentu.

Jeśli idzie o to czy kapłani wydają pieniądze na to by kościoły wyglądały pięknie to niestety w większości przypadków odpowiedź brzmi "nie". Wystarczy odwiedzić stronę z paramentami by zauważyć że można dostać ładne paramenta. Tylko te ładne już trochę kosztują. Te najtańsze są najczęściej bylejakie. Dlatego w naszych kościołach tak dużo badziewnego wystroju. Proboszczowie kupują najtaniej jak tylko mogą ale komputer, samochód czy dvd musi być najlepszej klasy. Tak samo jest z mikrofonem...

Niestety mikrofon to kolejny dowód na to że posoborowa celebra bliższa jest show-biznesowi niż doświadczeniu religijnemu. Prowadzący liturgiczne spotkanie jest jak konferansjer zabawiający publikę. To perspektywa z której wielu nie zrezygnuje bo swoiste parcie na szkło jest silniejsze. Skoro brak już autorytetu wynikającego z pobożnego życia czy z posiadanej wiedzy to jedyne co może dać kapłanowi jakieś zainteresowanie ze strony wiernych to pajacowanie i prowokacja.

Nie wiem jak reszta forowiczów ale jak mi się zdarzy być na novusie to mam wrażenie jakiejś nieautentyczności tej liturgii. Wszystko jest w niej jakieś takie bylejakie, nieautentyczne, kiczowate i bez większego sensu. Brakuje w niej wszystkiego, sacrum, piękna, ciszy, delikatności, szlachetności. Mam wrażenie że ta liturgia jest jak jarmark. Kiczowate ornaty, marna gitarowa muzyka, plastikowe kielichy, brak rozgraniczenia między tym co jest celebrą a co nią nie jest (bo żart na mszy należy do celebry czy też nie? czytanie jest częścią kazania czy odwrotnie...?)
Niestety ciężej jest mi wierzyć w rzeczywistą obecność Chrystusa w eucharystii gdy jestem na novusie.
Boska liturgia nie może być produktem charakteryzującym się bylejakością, nie może być czymś powstałym w ciągu kilku lat.

Trochę obok tematu mikrofonu...
Zapisane
zelus
bywalec
**
Wiadomości: 90

« Odpowiedz #43 dnia: Kwietnia 17, 2009, 13:11:16 pm »

Trochę na marginesie...
Na kursie lektorskim w Warszawie X. Prałat Wiesław Kądziela kazał kandydatom na lektorów czytać bez mikrofonu z prezbiterium, a sam stawał przy wejściu i słuchał. Jeżeli lektor mówił za cicho, mówił swoim tubalnym głosem: "Słucham? Nic nie słyszę" i demonstrował osobiście, jak to powinno wyglądać. Na uwagę jednego z kandydatów na lektorów, że przecież są mikrofony, odpowiedział krótko: "A jak nie będzie prądu?".
Zapisane
michal_k
Gość
« Odpowiedz #44 dnia: Kwietnia 17, 2009, 14:04:28 pm »

Nie wiem jak reszta forowiczów ale jak mi się zdarzy być na novusie to mam wrażenie jakiejś nieautentyczności tej liturgii. Wszystko jest w niej jakieś takie bylejakie, nieautentyczne, kiczowate i bez większego sensu. Brakuje w niej wszystkiego, sacrum, piękna, ciszy, delikatności, szlachetności. Mam wrażenie że ta liturgia jest jak jarmark. Kiczowate ornaty, marna gitarowa muzyka, plastikowe kielichy, brak rozgraniczenia między tym co jest celebrą a co nią nie jest (bo żart na mszy należy do celebry czy też nie? czytanie jest częścią kazania czy odwrotnie...?)
Niestety ciężej jest mi wierzyć w rzeczywistą obecność Chrystusa w eucharystii gdy jestem na novusie.
Boska liturgia nie może być produktem charakteryzującym się bylejakością, nie może być czymś powstałym w ciągu kilku lat.

A najbardziej takie rzeczy rażą gdy się troche chociaz obcuje z Liturgia klasyczną.

A mikrofon to rzecz ściśle niezbędna. Organista bez niego nie zaśpiewa :D
Zapisane
Strony: 1 2 [3] 4 5 Drukuj 
Forum Krzyż  |  Novus Ordo  |  Kościół posoborowy  |  Wątek: Z cyklu absurdy NOM: Msza bez mikrofonu nie może się rozpocząć... « poprzedni następny »
 

Działa na MySQL Działa na PHP SMF 2.0.19 | SMF © 2014, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!