Forum Krzyż
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Lipiec 09, 2020, 11:24:56 am

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukaj:     Szukanie zaawansowane
Skauci św. Bernarda

http://ssbc.pl/
217951 wiadomości w 6280 wątkach, wysłana przez 1560 użytkowników
Najnowszy użytkownik: paulie
Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja
Forum Krzyż  |  Disputatio  |  Poczekalnia  |  Wątek: Dziecięce poszukiwania odpowiedzi na pytania błahe i całkiem poważne.
« poprzedni następny »
Strony: 1 ... 151 152 [153] 154 155 ... 159 Drukuj
Autor Wątek: Dziecięce poszukiwania odpowiedzi na pytania błahe i całkiem poważne.  (Przeczytany 408421 razy)
Filip S
*NOWICJUSZ*
bywalec
**
Wiadomości: 92

« Odpowiedz #2280 dnia: Marzec 10, 2020, 12:52:25 pm »

Argument obyczajowo-słownikowy może być taki, że zasadniczo młodzi powinni usługiwać starym. 60-letni djakon przy 30-letnim prezbiterze wyglądałby mi na zupełné wypaczenié — ale rzeczywistéj współczesnéj praktyki na Zachodzie nie znam. W pewnéj mierze odnosi się to jednak i do starszych panów-ministrantów służących młodému xiędzu, a to się czasem w Polsce spotyka; przy starszym xiędzu mię to nie razi.
Nie widzę w tym żadnego problemu. Co więcej bardziej stosownym byłoby gdyby to diakon stały np. wygłaszał kazania o pożyciu małżeńskim lub wychowywaniu dzieci niż jakiś młody ksiądz dla którego wspomniane kwestie są zagadnieniami czysto abstrakcyjnymi. Z drugiej strony diakonat stały potencjalnie mógłby być remedium na irytującą plagę świeckich panów katechetów, neokatechistów, nadzwyczajnych szafarzy, misjonarzy świeckich i tym podobnych współczesnych wynalazków które powodują że laikat zasadniczo wchodzi księżom w buty.
« Ostatnia zmiana: Marzec 10, 2020, 13:04:45 pm wysłana przez Filip S » Zapisane
Talerpimmut
adept
*
Wiadomości: 14

« Odpowiedz #2281 dnia: Marzec 19, 2020, 15:43:16 pm »

Poszukuję przykładów zastosowania katolickiego rozumienia wolności religijnej w praktyce. Państwo uznaje, że religia katolicka jest jedyną religią państwową, pozostałe religie są tolerowane.

1. Zakaz publicznego sprawowania innych kultów niż katolickie? Czyli np. protestanci mogą mieć swój zbór, ale nie mogą odprawiać poza nim swoich nabożeństw?

2. Czy tolerancja religijna obejmuje wtedy także dofinansowanie do budowy nowego zboru lub remontu starego?

3. Czy katolicka wolność religijna dopuszcza wycofywanie z księgarń i bibliotek wszystkich książek zawierających błędne nauczanie? Na przykład protestanci nie mogą wydawać swoich książek, a jeśli mogą, to jakie i gdzie?

Zwracam się do Państwa z prośbą o pomoc w lepszym zrozumieniu katolickiego rozumienia wolności religijnej.
Zapisane
Joanna Franciszka
adept
*
Wiadomości: 2

« Odpowiedz #2282 dnia: Marzec 26, 2020, 20:18:32 pm »

LICh!
Pytanie praktyczne dot. czasów jakie nastały.
Czy mają Państwo doświadczenie, albo nawet na piśmie urzędowym, jak traktować obostrzenie dot. obecności pięciu wiernych, wyłączając z tego sprawujących posługę przy Mszy św?
Czy wedle prawa państwowego można policzyć świeckich ministrów, scholę, organistów jako posługujących? (Oczywiście w rozsądnych ilościach).
Ave Maria! +
Zapisane
Bartek
Administrator
aktywista
*****
Wiadomości: 3561

« Odpowiedz #2283 dnia: Marzec 26, 2020, 20:38:15 pm »

Pani Joanno,

moim zdaniem liczy się ich wszystkich jako posługujących, ale uważałbym ze scholą, tym bardziej jeśli jest organista zdolny sam obsłużyć liturgię.
Zapisane
Hoc pulchrum est hominis munus et officium: ut oret ac diligat.
prosty_czlowiek
uczestnik
***
Wiadomości: 234

« Odpowiedz #2284 dnia: Marzec 26, 2020, 20:46:07 pm »

Właśnie też sie nad tym zastanawiałem. W przepisach jest napisane:
"5 uczestników, oprócz osób sprawujących kult religijny lub osób zatrudnionych przez zakład pogrzebowy w przypadku pogrzebu"

Zapisane
Regiomontanus
aktywista
*****
Wiadomości: 2985


« Odpowiedz #2285 dnia: Marzec 26, 2020, 21:09:28 pm »

Poszukuję przykładów zastosowania katolickiego rozumienia wolności religijnej w praktyce.

To ja Panu podam piękny przykład.  Po wojnie trzydziestoletnie cesarz Ferdynand III Habsburg przyznał śląskim luteranom prawo do budowy trzech zborów. Prawo to obwarowane było pewnymi warunkami, mi. in. budowle nie mogły być z cegły ani kamienia, nie mogły mieć wież ani dzwonów, oraz musiały być zbudowane poza miastem w odległości strzału armatniego od murów miejskich.

Oczywiście protestanci musieli sfinansować budowę z własnych środków i zakończyć ją w ciągu roku.

To się nazywa tolerancja i wzruszający przykład łaski katolickiego cesarza!  :)
Zapisane
Certe, adveniente die judicii, non quaeretur a nobis quid legerimus, sed quid fecerimus.
szkielet
Moderator
aktywista
*****
Wiadomości: 4876


Tolerancja ???, Nie toleruję TOLERANCJI!!!

« Odpowiedz #2286 dnia: Marzec 26, 2020, 21:16:37 pm »

Poszukuję przykładów zastosowania katolickiego rozumienia wolności religijnej w praktyce. Państwo uznaje, że religia katolicka jest jedyną religią państwową, pozostałe religie są tolerowane.

1. Zakaz publicznego sprawowania innych kultów niż katolickie? Czyli np. protestanci mogą mieć swój zbór, ale nie mogą odprawiać poza nim swoich nabożeństw?

2. Czy tolerancja religijna obejmuje wtedy także dofinansowanie do budowy nowego zboru lub remontu starego?

3. Czy katolicka wolność religijna dopuszcza wycofywanie z księgarń i bibliotek wszystkich książek zawierających błędne nauczanie? Na przykład protestanci nie mogą wydawać swoich książek, a jeśli mogą, to jakie i gdzie?

Zwracam się do Państwa z prośbą o pomoc w lepszym zrozumieniu katolickiego rozumienia wolności religijnej.
Jest Pan kacerzem?
Zapisane
Fakt, że Franciszek ma genialny pomysł na naprawę łodzi Piotrowej - skoro do połowy wypełniona jest ona wodą, to wybicie dziury w dnie sprawi że woda się wyleje. W wannie zawsze działa...(vanitas)

Ignorancja katolików to żyzna gleba, na której gęsto wzrasta chwast herezji.

Jezuitów należy skasować
Albertus
rezydent
****
Wiadomości: 266

« Odpowiedz #2287 dnia: Marzec 26, 2020, 23:47:04 pm »

Poszukuję przykładów zastosowania katolickiego rozumienia wolności religijnej w praktyce. Państwo uznaje, że religia katolicka jest jedyną religią państwową, pozostałe religie są tolerowane.

1. Zakaz publicznego sprawowania innych kultów niż katolickie? Czyli np. protestanci mogą mieć swój zbór, ale nie mogą odprawiać poza nim swoich nabożeństw?

2. Czy tolerancja religijna obejmuje wtedy także dofinansowanie do budowy nowego zboru lub remontu starego?

3. Czy katolicka wolność religijna dopuszcza wycofywanie z księgarń i bibliotek wszystkich książek zawierających błędne nauczanie? Na przykład protestanci nie mogą wydawać swoich książek, a jeśli mogą, to jakie i gdzie?

Zwracam się do Państwa z prośbą o pomoc w lepszym zrozumieniu katolickiego rozumienia wolności religijnej.

Nie jestem specjalistą, ale tak na zdrowy rozum:
co do 1. to wydaje mi się, że jest tak jak Pan napisał;
co do 2. to wydaje mi się, że absolutnie katolicka władza nie może dofinansowywać herezji czy schizmy, czy fałszywej religii, tak jak żaden katolik nie może tego robić, a więc tym bardziej autorytet i rządzący,  którzy swoją władzę mają od Boga i przed Nim odpowiadają, będąc obrazem Chrystusa Króla na ziemi;
co do 3. to wydaje mi się, że idealnym rozwiązaniem by było to co Pan napisał, wycofanie takich książek czy filmów itp. szerzących herezje, no bo skoro można, a nawet powinno się zakazać np. pornografii, to tym bardziej rzeczy grożących już nie tylko zgrzeszeniem i zepsuciem obyczajów, ale wręcz odpadnięciem od Kościoła i prawdziwej wiary, aczkolwiek być może są sytuacje, w których takie rozwiązanie byłoby nie możliwe do wykonania, lub gdy byłyby uzasadnione podejrzenia, że taka próba przyniosła by więcej złego niż pożytku, nie wiem, ale generalnie wydaje mi się, że w katolickim państwie takie materiały powinny być zakazane z zasady.
Zapisane
Talerpimmut
adept
*
Wiadomości: 14

« Odpowiedz #2288 dnia: Marzec 27, 2020, 00:01:41 am »

Poszukuję przykładów zastosowania katolickiego rozumienia wolności religijnej w praktyce. Państwo uznaje, że religia katolicka jest jedyną religią państwową, pozostałe religie są tolerowane.

1. Zakaz publicznego sprawowania innych kultów niż katolickie? Czyli np. protestanci mogą mieć swój zbór, ale nie mogą odprawiać poza nim swoich nabożeństw?

2. Czy tolerancja religijna obejmuje wtedy także dofinansowanie do budowy nowego zboru lub remontu starego?

3. Czy katolicka wolność religijna dopuszcza wycofywanie z księgarń i bibliotek wszystkich książek zawierających błędne nauczanie? Na przykład protestanci nie mogą wydawać swoich książek, a jeśli mogą, to jakie i gdzie?

Zwracam się do Państwa z prośbą o pomoc w lepszym zrozumieniu katolickiego rozumienia wolności religijnej.
Jest Pan kacerzem?

Nie jestem kacerzem, ale katolikiem.  :) Katolickie rozumienie, w porównaniu z liberalnym rozumieniem. A protestantów dawałem za przykład, bo jest ich trochę w Polsce. Jeżeli Państwo wolą, to możemy zastąpić protestantów prawosławnymi, muzułmanami, Świadkami Jehowy, Żydami, kim Państwo chcą. ;) Moja wina, napisałem to do tego stopnia ogólnie, że nie było wiadomo, kim jestem. A nawiązując jeszcze do protestantów, podświadomie zasugerowałem, że jestem być może jednym z nich.
Zapisane
Talerpimmut
adept
*
Wiadomości: 14

« Odpowiedz #2289 dnia: Marzec 27, 2020, 00:33:34 am »

Poszukuję przykładów zastosowania katolickiego rozumienia wolności religijnej w praktyce. Państwo uznaje, że religia katolicka jest jedyną religią państwową, pozostałe religie są tolerowane.

1. Zakaz publicznego sprawowania innych kultów niż katolickie? Czyli np. protestanci mogą mieć swój zbór, ale nie mogą odprawiać poza nim swoich nabożeństw?

2. Czy tolerancja religijna obejmuje wtedy także dofinansowanie do budowy nowego zboru lub remontu starego?

3. Czy katolicka wolność religijna dopuszcza wycofywanie z księgarń i bibliotek wszystkich książek zawierających błędne nauczanie? Na przykład protestanci nie mogą wydawać swoich książek, a jeśli mogą, to jakie i gdzie?

Zwracam się do Państwa z prośbą o pomoc w lepszym zrozumieniu katolickiego rozumienia wolności religijnej.

Nie jestem specjalistą, ale tak na zdrowy rozum:
co do 1. to wydaje mi się, że jest tak jak Pan napisał;
co do 2. to wydaje mi się, że absolutnie katolicka władza nie może dofinansowywać herezji czy schizmy, czy fałszywej religii, tak jak żaden katolik nie może tego robić, a więc tym bardziej autorytet i rządzący,  którzy swoją władzę mają od Boga i przed Nim odpowiadają, będąc obrazem Chrystusa Króla na ziemi;
co do 3. to wydaje mi się, że idealnym rozwiązaniem by było to co Pan napisał, wycofanie takich książek czy filmów itp. szerzących herezje, no bo skoro można, a nawet powinno się zakazać np. pornografii, to tym bardziej rzeczy grożących już nie tylko zgrzeszeniem i zepsuciem obyczajów, ale wręcz odpadnięciem od Kościoła i prawdziwej wiary, aczkolwiek być może są sytuacje, w których takie rozwiązanie byłoby nie możliwe do wykonania, lub gdy byłyby uzasadnione podejrzenia, że taka próba przyniosła by więcej złego niż pożytku, nie wiem, ale generalnie wydaje mi się, że w katolickim państwie takie materiały powinny być zakazane z zasady.

Ad 2.  Jestem taki mało odważny w głoszeniu swoich poglądów. Jeżeli władza jest katolicka, to powinna w ogóle nie finansować innowierców. Potwierdzam to, co Pan napisał. Jeżeli władza nie jest katolicka, to trzeba starać się o katolicką.
Mówi się, że o prawie decydują mieszkańcy kraju - jeżeli są katolikami, to prawo jest katolickie, jeżeli nie są, to nie będzie katolickie. Czy kiedykolwiek w historii było takie państwo, że jego obywatele byli przykładnymi katolikami? Czy nie jest prawdą, że
nawet, gdyby było 100% katolików w Państwie, to zawsze można by powiedzieć, że nie każdy się przykłada do swojej wiary? W ten sposób zostanie np. 40% katolików, którzy regularnie praktykują swoją wiarę i dobrze ją znają. Zwiększyć im poziom trudności egzaminu na katolika, to zostanie garstka, którą można przecież demokratycznie przegłosować.  ::) A tu ludzi trzeba do wiary trochę przymusić, albo będą przymuszani do braku wiary.

Ad 3.  Potwierdzam, że tak samo na to patrzę. Zakazać pornografii, to i zakazać wystawiania na widok publiczny współczesnych reklam bielizny. Co katolickie państwo mogłoby współcześnie zrobić z Internetem? Ocenzurować? Czy jeszcze da się to zrobić?
Nie zrobi nic, to naraża swoich obywateli na przyjęcie błędnej nauki.

Jakie kary wyobrażają sobie Państwo za łamanie takiego katolickiego prawa przez innowiercę?   
Zapisane
Albertus
rezydent
****
Wiadomości: 266

« Odpowiedz #2290 dnia: Marzec 27, 2020, 00:54:35 am »

Jakie kary wyobrażają sobie Państwo za łamanie takiego katolickiego prawa przez innowiercę?

Głupio trochę jest wchodzić w buty prawowitej władzy, myślę że każdą sytuację powinno się rozpatrywać indywidualnie, dlatego nie jestem fanem pisania setek stron ustaw i kodeksów karnych na każdą okazję, od tego jest władza i sądy aby mądrze rozsądzały i karały sprawiedliwie. Osobiście myślę, że generalnie nie powinno się takich np. heretyków czy innowierców zbyt surowo karać, bo w końcu celem powinno być aby się nawrócili, zbyt drastyczne kary mogły by tylko ich jeszcze bardziej utwierdzić w swoich przekonaniach, tak że uznali by siebie za męczenników, po za tym trzeba brać też pod uwagę spokój społeczny. Ale gdyby ich działanie stało się naprawdę groźne i realnie zagrażało zbawieniu ludzi, to myślę że rozsądne mogło by być nawet wygnanie z kraju.
Zapisane
Regiomontanus
aktywista
*****
Wiadomości: 2985


« Odpowiedz #2291 dnia: Marzec 28, 2020, 15:34:16 pm »

Zakazać pornografii, to i zakazać wystawiania na widok publiczny współczesnych reklam bielizny. Co katolickie państwo mogłoby współcześnie zrobić z Internetem? Ocenzurować? Czy jeszcze da się to zrobić?

Da się. Nie da się z przyczyn praktycznych ocenzurować każdego serwera na świecie, ale można znacząco ograniczyć rozprzestrzenianie pornografii.

Wystarczy uderzyć finansowo w największych graczy. Zapewniam Pana, że gdyby nałożyć gigantyczne kary na dostawców kablowych, operatorów bezprzewodowych, wyszukiwarki, i innych dostawców usług internetowych, to znaleźliby sposób na drastyczne ograniczenie treści porno.

Ponadto należałoby uderzyć w producentów, a 89% treści porno produkuje się w USA. Kiedy w latach 40-tych Stany Zjednoczone były na najlepszej drodze do stania się państwem katolickim, w Hollywood obowiązywał tzw. Kodeks Produkcyjny, a pornografia była tępiona. Niestety, proces katolizacji Stanów Zjednoczonych został zatrzymany i odwrócony w latach 60-tych (nie bez winy władz kościelnych i soboru), więc mamy to co mamy.

Tak więc na pytanie "czy to jest jeszcze możliwe" odpowiedź jest tak, ale oczywiście prawdziwy problem jest inny: skąd Pan weźmie państwo katolickie?
« Ostatnia zmiana: Marzec 28, 2020, 15:37:08 pm wysłana przez Regiomontanus » Zapisane
Certe, adveniente die judicii, non quaeretur a nobis quid legerimus, sed quid fecerimus.
Adimad
aktywista
*****
Wiadomości: 1212

« Odpowiedz #2292 dnia: Marzec 28, 2020, 20:12:07 pm »

Fantastyczne fantazje, jak na dzisiejsze czasy. W dobie obecnej wolę wraz z Wolfgangiem Smithem, Hustonem Smithem i innymi tłumaczyć człowiekowi płynnej post-nowoczesności wagę samego myślenia w kategoriach religii i tradycyjnej metafizyki, zamiast dywagować o tym, jak to będziemy np. zamykać meczety Tatarów i uprzykrzać życie prawosławnym.
Zapisane
Talerpimmut
adept
*
Wiadomości: 14

« Odpowiedz #2293 dnia: Marzec 28, 2020, 21:43:35 pm »

Zakazać pornografii, to i zakazać wystawiania na widok publiczny współczesnych reklam bielizny. Co katolickie państwo mogłoby współcześnie zrobić z Internetem? Ocenzurować? Czy jeszcze da się to zrobić?

Da się. Nie da się z przyczyn praktycznych ocenzurować każdego serwera na świecie, ale można znacząco ograniczyć rozprzestrzenianie pornografii.

Wystarczy uderzyć finansowo w największych graczy. Zapewniam Pana, że gdyby nałożyć gigantyczne kary na dostawców kablowych, operatorów bezprzewodowych, wyszukiwarki, i innych dostawców usług internetowych, to znaleźliby sposób na drastyczne ograniczenie treści porno.

Ponadto należałoby uderzyć w producentów, a 89% treści porno produkuje się w USA. Kiedy w latach 40-tych Stany Zjednoczone były na najlepszej drodze do stania się państwem katolickim, w Hollywood obowiązywał tzw. Kodeks Produkcyjny, a pornografia była tępiona. Niestety, proces katolizacji Stanów Zjednoczonych został zatrzymany i odwrócony w latach 60-tych (nie bez winy władz kościelnych i soboru), więc mamy to co mamy.

Tak więc na pytanie "czy to jest jeszcze możliwe" odpowiedź jest tak, ale oczywiście prawdziwy problem jest inny: skąd Pan weźmie państwo katolickie?

Można by karać finansowo największych graczy w biznesie pornograficznym, żeby odciąć główne źródło trucizny, w zupełności to popieram. Ale czy uderzenie w ten rynek ułatwi również walkę z pornografią codzienną, tj. nieskromnymi publicznymi reklamami bielizny, strojów kąpielów, nieskromnym ubiorem wśród ludzi? Czy to wystarcza do kontrrewolucji obyczajowej?

Jeżeli nie ma już żadnego państwa katolickiego, to trzeba je uformować. Może za naszego życia się to nie uda, może tylko cząstkowo, ale nie możemy do tego nie dążyć i pogodzić się, że będziemy dalej staczać się ze światem. Podchodzimy pod górę, mimo że wiemy, iż w gruncie rzeczy i tak będziemy spadać. Staraliśmy się.

Fantastyczne fantazje, jak na dzisiejsze czasy. W dobie obecnej wolę wraz z Wolfgangiem Smithem, Hustonem Smithem i innymi tłumaczyć człowiekowi płynnej post-nowoczesności wagę samego myślenia w kategoriach religii i tradycyjnej metafizyki, zamiast dywagować o tym, jak to będziemy np. zamykać meczety Tatarów i uprzykrzać życie prawosławnym.

Nie poddawajmy się. Popieram Pana, bylebyśmy tylko w przyuczaniu ludzi od podstaw nie zapomnieli o tym, czego mamy ich nauczyć. Najpierw uczyliśmy studenta i cieszyliśmy się z jego wiedzy. Potem studenci zaczęli przychodzić coraz gorsi, byli jak licealiści i uczyliśmy ich jak licealistów. Potem byli już jak uczniowie podstawówki i uczyliśmy ich tak, jak w podstawówce. Świat się stacza, ale my mamy mieć linę, której koniec jest w tym samym miejscu. Bądźmy świadomi tego, do czego dążymy i nie przedstawiajmy kolejnym pokoleniom tylko naszego zawężonego programu, bo nie będą oni wiedzieli o celu. Czy zapomnieliśmy już o dawnych przywilejach katolickich i dlatego nie walczymy już o nie?
Zapisane
Adimad
aktywista
*****
Wiadomości: 1212

« Odpowiedz #2294 dnia: Marzec 29, 2020, 08:30:25 am »

Wie Pan, z realizacją tego, co nazywa Pan "przywilejami katolickimi" jest jeden problem. To znaczy, wiele ich jest, ale jeden szczególnie istotny. Otóż odgórne zakazy i nakazy działają w miarę sprawnie w dwóch przypadkach:

A) - albo wtedy, gdy są narzucone przy pomocy dostatecznie dużej siły, z brutalną przemocą włącznie: wtedy nie jest nawet ważne, czy społeczeństwu się to podoba i co ono sobie o tym myśli (a tego scenariusza chyba nie chcemy, mimo wszystko);

B) - albo wtedy, gdy społeczeństwo en general te zakazy i nakazy rozumie, zgadza się z nimi, utożsamia z nimi. Na przykład współcześnie ludzie mogą narzekać na to, że lewica wprowadza poprawność polityczną, ale takich - dajmy na to - prawdziwych hitlerowców rzeczywiście nikt nie lubi i nikt się za nimi nie wstawia. I zdecydowana większość ludzi, z narodowcami włącznie, mówi z aprobatą: "No tak, no jeżeli ktoś propaguje takie rzeczy, to faktycznie trzeba go...".

Rzecz jasna dzisiaj jesteśmy bardzo daleko od takiego stanu rzeczy w odniesieniu do katolicyzmu i nie-katolicyzmu. Główny problem polega na tym, że współcześnie religia jest postrzegana jako coś w zasadzie nieprzekazywalnego, niekomunikatywnego, jako coś, co rzekomo można pojąć czy to na poziomie emocji, czy to w jakiś inny, ale zawsze czysto "prywatny" sposób, natomiast nie jest ona czymś "transparentnym" i "obiektywnym", nie jest równoprawnym (wobec np. nauki czy "oczywistych zasad świeckiego humanizmu") środkiem do poznania prawdy o świecie, człowieku i Absolucie. Dotyczy to religii w ogóle: samej koncepcji myślenia religijnego, myślenia w sposób przednowoczesny, w kategoriach mit-rytuał-symbol-tabu. Nie ma tu wielkiego znaczenia, że liberalna lewica postmodernistyczna taktycznie i tymczasowo aprobuje jakieś inne religie (przeciwstawiając np. "zmartwychwstaniowe" i "wolne od łacińskiego jurydycyzmu" prawosławie naszemu katolicyzmowi; albo sprzedając buddyzm i hinduizm jako liberalne i wolnomyślicielskie, co jest zupełnym nonsensem), bo albo postrzega je przez swój wypaczony pryzmat, albo robi to, żeby dopiec katolikom, ew. chrześcijanom w ogólności.

Co gorsza, akurat Kościół Rzymski sam zdaje się przyznawać, że właśnie czymś takim jest jego religia - i jeżeli stara się jej bronić na gruncie publicznym, to w taki sposób, by pokazywać, że w zasadzie katolicyzm jest bardzo pożyteczny właśnie z punktu widzenia praw człowieka, świeckiego humanizmu etc.

Stąd też, jeżeli nie chcemy pisać się na scenariusz A) [zresztą i tak nie ma na jego realizację żadnej szansy], to należy pomyśleć o tym, jak człowiekowi współczesnemu, a przynajmniej myślącym ludziom współczesnym, "sprzedać" religię jako - co najmniej! - jedną z właściwych dróg do poznania rzeczywistości. W szczególności należałoby dowartościować metafizyczne myślenie o świecie: to, co filozof Fesner nazwał "ur-platonizmem".

Z wizjami wielkiej katolickiej kontrrewolucji, po której nastąpi redukcja "publicznego sprawowania fałszywych kultów" itd., jest jeszcze jeden problem: ludzie mają w sobie naturalną nieufność wobec tych, którzy zabraniają im czegoś czytać lub słuchać. Ta nieufność pozostaje uśpiona, dopóki autorytety albo mają dostateczną siłę, albo pozostają wiarygodne: czyli w tym wypadku, dopóki księża, biskupi i różni świeccy katoliccy caudillowie są (postrzegani jako) sympatyczni, pracowici i że jeszcze żryć dają. Ale kiedy coś z tego rypnie, to natychmiast - zwłaszcza wśród młodych - uruchamia się mechanizm typu "mają chyba jakiś powód, dla którego zabraniają nam czytać rzeczy z Indeksu... no co, widocznie nie potrafią z nimi dyskutować krytycznie, więc sięgają po zakazy".

Powiem jedno: bodaj wszystkie "katolickie kontrrewolucyjne ustroje" drugiej połowy XX wieku okazały się wydmuszkami. W Hiszpanii aż do śmierci Franco wszyscy odgrywali pewien teatr klerykalizmu i nacjonalizmu: ale kiedy "runęły mury" i "otworzono klatek drzwi", to okazało się, że post-falangistowskie i post-karlistowskie partyjki znalazły się w ciągu kilku, kilkunastu lat na totalnym marginesie.

Ale jeszcze lepszy przykład to Quebec, tu może p. Regiomontanus potwierdzi (albo zaprzeczy...). Z tego, co mi wiadomo, to właśnie lata 40-te i 50-te (rządy Duplessisa) były czasem, w którym starano się ostro zakonserwować tradycyjne, katolickie, rustykalne społeczeństwo kanadyjskie. W 1959 wybory łutem szczęścia wygrali liberałowie - i ten uroczy, drewniany gmach quebeckiego ultramontańskiego kato-nacjonalizmu rozebrali ponoć w ciągu dekady. Nie, że trzeba było "30-tu, 40-tu, 50 lat po Soborze", aby sprawy zeszły do poziomu z grubsza obecnego. Otóż nie. Otóż podobno jeszcze Hendrix, Joplin i Morrison nie pomarli, a Quebec już był totalnie innym krajem.

Ponieważ okazało się, że społeczeństwo odgrywało wcześniej pewien teatr, ale bez życia. Mało tego: jeśli wierzyć temu, co można przeczytać, to ów okres klerykalnego nacjonalizmu do dziś jawi się w Quebecu jako czas "wielkiej blizny" czy "wielkiej zadry", jest tam nawet jakieś specjalne określenie. Ach, Grande Noirceur. Wielka Ciemność. I co prawda dowiedziałem się tego z artykułu w "Znaku" (https://www.miesiecznik.znak.com.pl/6562010magdalena-panzprzypadek-quebecu-misjologiczne-sprzezenie-zwrotne-2/), ale wydaje się on dość udokumentowany, a poza tym znam przecież sposób myślenia ludzi współczesnych.
« Ostatnia zmiana: Marzec 29, 2020, 08:35:27 am wysłana przez Adimad » Zapisane
Strony: 1 ... 151 152 [153] 154 155 ... 159 Drukuj 
Forum Krzyż  |  Disputatio  |  Poczekalnia  |  Wątek: Dziecięce poszukiwania odpowiedzi na pytania błahe i całkiem poważne. « poprzedni następny »
 

Działa na MySQL Działa na PHP SMF 2.0.11 | SMF © 2014, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!