Forum Krzyż
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Lipca 18, 2024, 15:45:29 pm

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukaj:     Szukanie zaawansowane
www.UnaCum.pl

Centrum Informacyjne Ruchu Summorum Pontificum
232277 wiadomości w 6635 wątkach, wysłana przez 1668 użytkowników
Najnowszy użytkownik: magda11m
Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja
Forum Krzyż  |  Traditio  |  Summorum Pontificum  |  Wątek: Ważność święceń
« poprzedni następny »
Strony: 1 ... 9 10 [11] Drukuj
Autor Wątek: Ważność święceń  (Przeczytany 49341 razy)
Bolt
aktywista
*****
Wiadomości: 999


Czasami dużo szczekam!

« Odpowiedz #150 dnia: Sierpnia 19, 2012, 20:06:40 pm »

Primo, niektóre z tych zarzutów są oparte na wyznaniach samego ks. Martina jeszcze z lat osiemdziesiątych, także nie była to żadna wiedza tajemna. Żadnej Ameryki Pan Grasmeier tutaj nie odkrył.
No i świetnie, o co zatem Panu właściwie chodzi? O to, że jakiś człowiek je zebrał w jednym miejscu? (wspomnę jeszcze o tym niżej)

Secundo, Pan Jackowski jak na prawdziwego publicystę przystało podaje argumenty jednej i drugiej strony a nie smaruje w jednym rządku kolejne zarzuty. Zapomniał Pan też dodać, że Pan Jackowski twierdzi, że w/w zarzuty "rażą swoją naiwnością".
To sformułowanie dotyczyło tylko jednego z zarzutów, inny został skwitowany stwierdzeniem, że być może jest to lekka przesada. Nie wiem także, dlaczego wygłoszona w 1999 r. opinia p. Jackowskiego nt. Martina miałaby być dla mnie wiążąca lub ostateczna.

Jeśli Pan chce udzielać imprimatur wypocinom osobnika, który wsławił się np. oskarżaniem ludzi związanych z serwisem Tradition in Action, bo ubzdurał sobie, że osoby prowadzące tę stronę internetową pisały o "morderstwie siostry  Łucji dokonanym przez Święte Oficjum" to droga wolna.
Moment, coś Pan chyba pomieszał. Po pierwsze to ja pytałem Pana o Pańskie imprimatur, a nie zamierzałem udzielać własnego. Po drugie, wydaje mi się, że Grasmeier przede wszystkim występował przeciwko tezie Marian T. Horvat o podmianie s. Łucji na sobowtóra, czyż nie? A swoją drogą, czy uważa Pan, że warto prowadzić dalsze badania w tym kierunku i doszukiwać się podstawiania sobowtórów w przypadku różnych znanych osób, które nie odpowiadają naszym oczekiwaniom?

Pan poszuka sobie polemiki w wykonaniu Gerarda Heimbeckera.
http://catholicforum.fisheaters.com/index.php/topic,1983227.20.html
Po dosyć pobieżnej lekturze nie odniosłem wrażenia „niemiłosiernego lania”, Grasmeier zamieścił artykuł, Gerard wskazał błędy i atakował personalnie Grasmeiera, który oświadczył, że go ignoruje. Grasmeier dostał parę ostrzeżeń od moderacji i zaliczył edycję postów – i na tym mniej więcej sprawa się zakończyła.

Grasmeier zebrał wszystkie możliwe zarzuty przeciwko M. Martinowi, lepiej lub gorzej udokumentowane, i podjął niezbyt sympatyczną próbę zdyskredytowania tej postaci. No cóż, nie jest to technika nieznana w tzw. tradycyjnych kręgach, stosowana m.in. w stosunku do nielubianych hierarchów, dlatego niespecjalnie mnie dziwi jej użycie. To dobrze, że ktoś zwrócił uwagę na fałszywe lub źle udokumentowane zarzuty, jeszcze lepiej, jeśli Grasmeier wycofał się z fałszywych oskarżeń (czy to zrobił?), a byłoby najlepiej, gdyby przeprosił za ich podnoszenie.

Co się tyczy sprawy Kaisera, mamy słowo przeciwko słowu. Można wierzyć Kaiserowi, można Martinowi. Sądzę jednak, że i bez tego jest to postać wystarczająco kontrowersyjna. Związki z abp. Thucem i R. Coomaraswamym są dla mnie osobiście rozstrzygające.

Nic nie wiem o zmianie czy osłabianiu wymowy zarzutów Grasmeiera, jak zresztą w ogóle niewiele się interesuję tą sprawą oraz samą postacią Martina, którego książki ogólnie biorąc uważam za mało wartościowe.
Wypadałoby się tym zainteresować zanim się wklei link do tego czy owego.
Bardzo Pana przepraszam, ja linkowałem tylko do sprawy R. Coomaraswamy’ego, to Pan zmienił temat i zaczął odnosić się do sprawy Martina.

Jeśli ma Pan jakieś zarzuty co do umieszczania tekstów Grasmeiera na blogu Maurice’a Pinaya, proszę o tym powiadomić autora blogu.

Notabene prosiłem Pana, by wskazał Pan, które to zarzuty zostały przez Grasmeiera wycofane czy osłabione po krytyce ze strony czytelników. Czy może Pan to zrobić?
Zapisane
Bolt
aktywista
*****
Wiadomości: 999


Czasami dużo szczekam!

« Odpowiedz #151 dnia: Sierpnia 19, 2012, 21:27:00 pm »

Tym bardziej, jako od osoby tak  teologicznie wykształconej, oczekuję merytorycznych w temacie opinii.
Moje osobiste opinie mają tu niewielkie znaczenie. Sądzę jednak, że czytelnicy forum mogliby od Pana oczekiwać jaśniejszego stanowiska w kwestii „ważności” „święceń” w nowym rycie. Jeśli ją Pan podważa, jak może Pan „sympatyzować” z FSSPX, które dopuszcza do posługi księży „wyświęconych” w nowym rycie? Jak może Pan „szanować i cenić” ks. Konstantyna, który korzysta z władzy tych „wątpliwych” święceń? To już bardziej „logiczne” wydaje mi się zachowanie niektórych „wiernych” w Radości, przechodzących na drugą stronę balasek, by uniknąć przyjmowania Komunii od „świeckiego szafarza” Konstantyna. Pomijam już to, że nie zastanowili się, czy przypadkiem to nie „świecki szafarz” dokonał dzień czy tydzień wcześniej „konsekracji” Hostii, które mieli przyjąć. No cóż, wszak nie każdy jest tytanem intelektu.

Ale fakt pozostaje faktem. Jeśli mamy wątpliwości odnośnie do ważności nowych święceń, to nie postępujemy po katolicku, przystępując do sakramentów, których ważność jest uzależniona od ważności święceń szafarza. Byłbym wdzięczny, gdyby zechciał się Pan z nami podzielić, jak zwykł Pan rozwiązywać ten problem, o ile nie naruszy to Pana osobistej wolności religijnej.

Wszak nie ma nic prostszego dla teologa, jak innemu teologowi ( X.Cekada exemplum ) mając stosowne racje i pewność ich prawdziwości przedłożyć to explicite, obalając jego argumentacje w proch i w pył.
Obalono je już wielokrotnie, tak że nawet sam ks. Cekada uważa swój pogląd za jedynie prawdopodobną opinię, łaskawie dopuszczając, że opinia przeciwna może być prawdopodobna:
Cytuj
Niezależnie od tego jak przekonywująco sformułujemy taki argument, to jednak nigdy nie uzyskamy w ten sposób pewności moralnej, że nowa forma sakramentalna jest ważna, a tylko prawdopodobną opinię, że tak jest (ks. A. Cekada, praca pt. „Całkowicie nieważne i pozbawione znaczenia”).

Problem polega jednak na tym, że ks. Cekada, podobnie jak jego naśladowcy, nie uznają „nowego Kościoła” za Kościół Chrystusowy, stąd wszelkie magisterialne rozstrzygnięcia w tej kwestii dokonane po 19XX roku (w miejsce XX wpisać odpowiedni rok w zależności od sedewakantystycznego „wyznania”) nie mają dla niego żadnego znaczenia. Stoimy więc w klinczu, nie mogąc ustalić nic pewnego na morzu prawdopodobnych opinii.

Tymczasem nic takiego przez te patę lat ( czy kilkanaście miesięcy - już nie pomnę ) nie tylko, mimo najwyższego uznania dla Panów P.T. Moich Rozmówców teologicznego wykształcenia, nie tylko nie nastąpiło, lecz przeciwnie, częstokroć ( tu akurat nie o Panach mowa ) temat ten jest generalnie najchętniej przemilczany, zastępowany innym, lub pozostawiany w niedomówieniach...
Nie, panie Tato, po otrzymaniu kolejnej porcji argumentów wcale się Pan do nich nie odnosi, zawsze wracając do starej śpiewki: „Ale nie możemy zostawić tej ważkiej sprawy na boku… smutnej i jakże deprymującej…” i tu następuje link do ultramontes. Ulrtraślimak jak żywy.

Mnie zaś interesuje merytoryczna dyskusja o problemie, który chemy czy nie istnieje, dopóki nie zostanie ostatecznie rozwiązany, nie zaś organizowanie podkładania "ulotek" jakiejkolwiek trreści pod czyjekowliek drzwi, czy prowadzenie widłowych kampanii zapalczywej młodzieży przeciwko komukolwiek.
Mało mnie przekonują Pańskie deklaracje. Wielu już to samo zresztą Panu powtarzało.

Tymczasem , co mnie jako człeka z całą sympatią się do FSSPX wszak odnoszącego, bardzo niepokoi, Pan na te właśnie dość "kuriozalne" wydarzenia zwraca w tym wątku szczególną uwagę. Dlaczegóż ?
A dlaczegóż by nie? Wszak to osoby o Pańskich przekonaniach („problem, który chemy czy nie istnieje, dopóki nie zostanie ostatecznie rozwiązany”), tyle że nieco bardziej zdecydowanie postępujących za rozterkami swojego sumienia.

Co do Pana Ultraślimaka, toż to bardzo sympatyczny a mądry człowiek jest, w niczem zatem nie widzę powodu, dla którego miałby stanowić tu przywołany jakiś "pejoratywny" przykład...ogładą wszak i kulturą wypowiedzi zdecydowanie przewyższa wielu innych P.T. Forumowiczów w tym piszącego te słowa...
Pozwolę sobie zachować własną opinię w kwestiach dotyczących osobistych zalet czy wad osób znanych mi osobiście, przyznając wszakże Panu rację w jednym – z pewnością Ultraślimak jest bardziej uczciwy i konsekwentny w swoich poglądach niż „sympatycy FSSPX” podważający ważność święceń księży pracujących w apostolacie FSSPX w Polsce.
Zapisane
corunius
rezydent
****
Wiadomości: 303


« Odpowiedz #152 dnia: Sierpnia 19, 2012, 21:36:52 pm »

Nie było mnie jakiś czas, na szczęście teraz mogę odpisać.
Panie Tato, ma Pan doskonałą sposobność porzucenia tonu, przyznajmy to szczerze, lekko fałszywej troski o ważność nowych święceń w charakterystycznym stylu pewnego „katolika” „nieuznającego osoby” itd., nazywającego się na forach Ultraślimakiem. Pan Fons Blaudi, człowiek naprawdę dobrze zorientowany w teologii – piszę to jako teolog po studiach i z wieloletnią praktyką w zawodzie – usiłuje z godną podziwu cierpliwością wyłożyć Panu to zagadnienie od wielu już miesięcy, Pan zaś niezmiennie odpowiada pustosłowiem i cytatami z bajek „katolików” „nieuznających osoby” itd.

Niechże Pan weźmie łaskawie pod uwagę, że Pańska „twórczość” jeśli nawet nie prowadzi Pana osobiście do wkładania paszkwili pod wycieraczki wiernych w Radości i wznoszenia okrzyków przeciwko o. Konstantynowi, to z pewnością pośrednio przyczynia się do wspierania tej „apostolskiej działalności”. Różni niedowarzeni 17-letni „teologowie” po korespondencyjnym kursie na FK i ultramontes podejmują „ważne decyzje” w „niecierpiącej zwłoki sprawie” i ogłaszają pusty tron, a następnie ruszają z widłami na przeoraty. Naprawdę, ten spektakl zaczyna być nieco męczący.

Ostatnio jeden z podobnych Panu „theologusów” „udowadniał” tu i ówdzie, że francuskie słowo „bâtard” znaczy ni mniej ni więcej, tylko „nieważny”, a nieobecność jednego zdania w polskim wydaniu kazań abp. Lefebvre’a z 1999 r. (przy jednoczesnej obecności tegoż zdania w kazaniu cytowanym w innej książce, a mianowicie wydanym w 2005 r. w języku polskim Liście otwartym…), uznał za dowód zdrady zasad abp. Lefebvre’a przez obecne władze Bractwa. Wciąż więc trwa przerażające show głupoty, pychy i ignorancji, a Pan jest nolens volens jednym z jego klakierów – bo przecież znając Pana, nie mogę uznać, że pociąga Pan w nim za sznurki.

Brawo

Pokrótce...bardzo nawet...nic Pan tym niedość zręcznym wywodem niestety ani nie obala ani nie jest wstanie udowodnić.
Pomijam już Pana zafiksowanie na pojęciu "formuła"- "forma", którego to widać Pan nie do końca rozumie, zatem proszę wybaczyć ale "groch z kapustą" odnosi się mimo wszystko bardziej do tego Pańskiego wywodu niż analizy teologicznej X.Cekady, co chciałby Pan zasugerować. 

Używałem pojęcia "formuła" specjalnie dla naszych forumowych sedewakantystów w tym i dla Pana, bowiem zarzucacie zmianę substancjalną formy która zmienia jej istotę. Groch z kapustą odnosi się przede wszystkim do analiz teologicznych dr Ramy C. którym brak spójności.

Pokrótce...bardzo nawet...nic Pan tym niedość zręcznym wywodem niestety ani nie obala ani nie jest wstanie udowodnić.
Pomijam już Pana zafiksowanie na pojęciu "formuła"- "forma", którego to widać Pan nie do końca rozumie, zatem proszę wybaczyć ale "groch z kapustą" odnosi się mimo wszystko bardziej do tego Pańskiego wywodu niż analizy teologicznej X.Cekady, co chciałby Pan zasugerować.  Uwag tylko podam na razie kilka:
- otóż formą sakramentu święceń biskupich są słowa prefacji ( całej prefacji );
- w rycie rzymskim po rozstrzygnięciu sprawy przez Piusa XII, który nie zmieniał nic w słowach prefacji ani ani nie ustalał żadnej nowej do ważności tej formy jest bezwzględnie konieczne jedno zdanie, które jest przytoczone we wcześniejszych postach;

Nie można wcale odnosić się do encykliki Sacramentum ordinis Piusa XII bowiem ona traktuje tylko o jednym rycie i zawartej w nim formie. Słowa prefacji odnoszą się do KRR a nie do Novus ordo. Przecież ta encyklika nie odnosi się do innych obrządków takich jak koptyjski czy bizantyjski dlatego nie można do niej nawiązywać w sprawie nowego rytu. Kiedy się dyskutuje o nowym rycie można brać tylko pod uwagę to co mówi teologia nt. ważności sakramentu itd. ewentualnie porównać go można z innymi rytami, ale nie można odnosić się do dokumentu który traktuje o formie w KRR(proszę wybaczyć ale  jest w tym zero logiki - byle tylko żeby coś napisać i żeby wyglądało jak kontrargument). Przypomnijmy  Listem apostolskim Christi Domini z 26 listopada 1895 papież Leon XIII przywrócił katolicki koptyjski patriarchat aleksandryjski a tym samym wprowadzono do KK obrządek koptów. Teologowie badali teksty liturgiczne święceń czy spełniają warunki co do formy. Oczywiście brano pod uwagę dłuższe teksty jak jedno zdanie i nie były one prefacją. Gdyby koptowie przyłączyli się do KK po Sacramentum ordinis to czy teologowie badaliby teksty liturgiczne w świetle tego dokumentu? Absolutnie nie!

- Paweł VI zmienił mimo to całkowicie formę święceń na zupełnie nową i nie mającą potwierdzenia w żadnych innych ważnych świętych rytach Kościoła ;
- święcenia anglikańskie zawierały formę w brzmieniu dużo bardziej precyzyjniejszym od montiniańskiej, lecz zostały uznane przez Leona XII za nieważne, ponieważ zarówno intencja ich wprowadzenia - protestantyzacja katolickiego rytu -  jak fakt zmiany formy powodojucy to iż nie oznaczają tego co przekazują, a zatem nie przekazują już tego co oznaczają ( co winny w zasadzie oznaczać ), mimo licznych odniesień zawartych w innych modlitwach. Generalnie ryty anglikańskie są w swej wymowie dużo bardziej precyzyjne od montiniańskich Pawła VI, który "przebił" je daleko bardziej w swej "nieokreśloności"zarówno gdy idzie o święcenia kapłańskie jak i ryt NOM....a to już bardzo źle "rokuje";

Paweł VI zmienił formę święceń biskupich ale forma jest cały czas ważna gdyż była to zmiana przypadłościowa która nie zmieniła jej istoty. Po za tym ma takie potwierdzenie w innych rytach Kościoła, że można  nowy ryt porównywać z innymi rytami jak koptyjski w którym to analizowano dłuższe teksty a nie pojedyncze zdania dlatego można analizować całą modlitwę święceń a nie jedno zdanie.
"święcenia anglikańskie zawierały formę w brzmieniu dużo bardziej precyzyjniejszym od montiniańskiej" puste słowa nie mające wcale odzwierciedlenia w rzeczywistości. Po za tym angilkanie nie uznają kapłaństwa za sakrament to dlaczego by im miało zależeć żeby utrzymać jurysdykcję? Co więcej zmiana przez nich wprowadzona to zmiana substancjalna nie odnosząca się do biskupstwa.

- kwestia istnienia podobnej formy u św. Hipolita w Tradycji Apostolskiej etc. niestety nie może być uważana za wiarygoną ani na pewno używaną kiedykowleiek przez Kosciół , co wiecej jest "archeologizmem", a poza tym i tyk "forma" Pawła VI jest od niej różna zwłaszcza w odniesieniu do faktu jej "desakralizacji" poprzez usunięcie wielu elementów ;
Ja się nie odnosiłem do kanonu Hipolita. ""forma" Pawła VI jest od niej różna zwłaszcza w odniesieniu do faktu jej "desakralizacji" poprzez usunięcie wielu elementów" - nie myl pan desakralizacji z ważnością. To są dwie różne odrębne kwestie.

By jednak stwierdzić faktycznie jak się sprawa święceń przedstawia należy się zastanowić nad tym :
- jak jest uzasadniana przez autorów wprowadzona zmiana formy? ( na co się powołują , jak uzasadniają konieczność zmiany i jej podstawy )
- jakie były intencje wporwadzenia "nowej formy"? Po co została wprowadzona ? ( Anglikańskie były prostestantyzacją katolickich np )
- czy jest zgodna faktycznie z formą aleksandryjską lub antiocheńską ? Czy jest zgodna z jakąkolwiek inną formą starożytną używaną przez Kościół , która uwiarygoniała by jej ważność?
- czy Papież ma prawo promulgować dowolny "nowy ryt" wprowadzająjąc go w miejsce stałęgo rytu Kościołai  przeciw niemu? (pomijam tu zagadnienie możliwwej  sedewakancji za czasów Pawła VI, które w zasadzie prześądzałoby nieważnosć z miejsca)

Ad. 1,2 nie ma to żadnego znaczenia. trzeba zwrócić uwagę na teksty liturgiczne w świetle sakramentologii. Widzę że pan tez lubi zabawy w "co autor miał na myśli?" teraz to bawią się w to tylko poloniści na lekcjach języka polskiego. Powiem więcej: nawet gdyby główni autorzy mieli złą intencję to też nad wszystkim czuwał Paweł VI który zadbał oto aby forma została zachowana - tak samo zadbał oto by w formie rozgrzeszenia zachowana była formuła trynitarna. Jeszcze raz powtarzam, co auto miał na myśli nie jest ważne ważna jest analiza w świetle sakramentologii.

Ad. 3 W świetle analizy teologicznej jest ważna.

Ad. 4 Każdy papież ma prawo promulgować nowy ryt "Cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie" (Mt 16,19), co to znaczy przeciw niemu? nowy ryt jest słabszy i tyle a nie jakiś antagonistyczny. Może jeszcze heretycki powiedzmy?! absurd.

Cytuj
(pomijam tu zagadnienie możliwwej  sedewakancji za czasów Pawła VI, które w zasadzie prześądzałoby nieważnosć z miejsca)
I pan nie jest sede? Na tym forum można policzyć mnóstwo pańskich cytatów dowodzących o pańskim sedewakantyźmie - więcej niż palców moich dłoni.

Otóż analizy X. Cekady i X.Coomarasvamy szczegółowo i precyzyjnie odnoszą się do tych zagadnień, by je podważyć należałoby zatem wykazać dowody na opinie przeciwne. Nie twierdzę, że to jest niemożliwe, ale nie spotkałem jak dotąd żadnej solidnej kontrargumentacji w tej sprawie. Najpoważniejsza  nich to argumentacja dominikanów z Avrile oraz ś.p.Pana Michela Davesa, z którymi właściwie zmierza się właśnie X. Cekada w swym tekście. Opracowania zaś "rzymskie" na temat tego zaganienia albo nie istnieją albo ( nie zważając na kwestię wątpliwości zgłasznaych pod adresem "reformy" ) zawierają takie "kwiatki" które jeszcze bardziej pogrążają jedynie kwestię katolickości i prawomocności dokonanych zmian , bo są explicite heterodoksyjne - wystarczy poczytać "posoborowych liturgistów" ...zachęcam.

Lepsza analiza jest x. Cekady aniżeli Ramy C. bowiem jest spójniejsza i nie wykazuje tendencji do tzw. przeze mnie grochu z kapustą. Aczkolwiek oboje piszą tylko to chcą pisać czyli całe posoborowie jest złe, inny Kościół, w ogóle ble dlatego jeśli są tam jakieś jeszcze pozytywy, to zmieszajmy je z błotem. Dowody przeciwko ich argumentacji zostały obalone przez FSSPX m. in x Jenkins mówił o intencji itd jak również dowody są też na tym forum w tym temacie.

- wskazane przez Pana modlitwy dodatkowe owszem mogą mieć znaczenie uzupełniająco - wyjaśniające, z tym, że mogą zarówno potwierdzać jak i wykluczać ważność badanych tutaj rytów "bugniniańsko - montiniańskich";

Dla tych co mają jakieś wątpliwości co do pierwszego zdania, wskazana przeze mnie modlitwa świeceń jest bezdyskusyjnym uzupełnieniem, zupełnie wystarczającym by spełnić warunki co do ważności formy(rytu). Jedyne w czym może się pan doczepić jest to że niepoprawnie przepisałem tekst święceń ale myślę że będzie miał z tym pan problemy :)

Cytuj
z tym, że mogą zarówno potwierdzać jak i wykluczać ważność badanych tutaj rytów "bugniniańsko - montiniańskich";
Jak mogą wykluczać?? Znowu puste słowa które nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości. Cała modlitwa święceń spełnia warunki formy i to kilkakrotnie!
Tak więc proszę nie pisać pustych prawideł które i tak nic nie wnoszą do tematu ani argumentacji. Pan Bobek przeczytał pański tekst i znów uznał go za "świętość". To mieszanie nastolatkom w głowach. Znów coś pan napisał ale nic nie udowodnił.
Zapisane
"Na miłość boską, szybko zakończcie ten Sobór!" Ojciec Pio 
Ten cytat zbliżył mnie do Tradycji Katolickiej.
ryszard1966
aktywista
*****
Wiadomości: 4698

« Odpowiedz #153 dnia: Sierpnia 19, 2012, 21:43:14 pm »

Ci co nazywali w Radości x. Konstantyna ,, świeckim szafarzem" teraz chodzą do św. Klemensa na KRR, mimo że dla nich o. Krzysztof był jeszcze niedawno modernistą, heretykiem, pastorem, świeckim. Takiego rozdwojenia jażni i takiej nagłej zmiany poglądów nie mogę zrozumieć.
Zapisane
corunius
rezydent
****
Wiadomości: 303


« Odpowiedz #154 dnia: Sierpnia 19, 2012, 21:51:39 pm »

Są ludzie i ludziska.
Zapisane
"Na miłość boską, szybko zakończcie ten Sobór!" Ojciec Pio 
Ten cytat zbliżył mnie do Tradycji Katolickiej.
jp7
Administrator
aktywista
*****
Wiadomości: 5521


« Odpowiedz #155 dnia: Sierpnia 19, 2012, 22:42:56 pm »

[przy okazji]
Pozdrowienia dla ks. Konstantyna od paru tutejszych "starych forumowiczów"
[/przy okazji]
Zapisane
Kyrie Eleison!
Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?
Bolt
aktywista
*****
Wiadomości: 999


Czasami dużo szczekam!

« Odpowiedz #156 dnia: Sierpnia 20, 2012, 07:50:39 am »

Nie ? To po co Pan wkleił te paszkwile na ks. Malachiasza Martina i zarekomendował je jako pochodzące z portalu na "wysokim poziomie".
Wkleiłem, bo Pan nie mógł znaleźć wersji z czynnymi linkami. To było napisane w tym Pańskim poście. Zmienił Pan jednak jego treść i tego teraz nie widać. Czyż nie? Wydawało mi się?

Co zaś się tyczy samego forum Angelqueen, które przez wiele lat podczytywałem, pozwolę sobie pozostać przy swoim zdaniu. Być może dokonuję nieuprawnionej ekstrapolacji swojej opinii poza granice forum, rozciągając ją na portal, ale jakoś trudno mi sobie wyobrazić, by osoba odpowiedzialna za całość była wcielonym złem, czyhającym na cnotę M. Martina.

W zalinkowanej dyskusji nie widzę żadnego ostrzeżenia od tamtejszej moderacji, ba, użytkownicy portalu narzekają, że administracja w ogóle nie podjęła żadnej reakcji. Tym bardziej nie edytowano jego postów. Zwyczajnie się zmył, gdy Heimbecker rozprawił się z kilkoma z jego "niezbitych" dowodów świadczącym o wywrotowej działalności ks. Martina.
Przepraszam, mój błąd, oczywiście to Heimbecker ze względu na swą agresywną postawę wobec innych dyskutantów zaliczył parę ostrzeżeń oraz edycję postów.

Swoją drogą Grasmeier wcale nie uciekał od dyskusji z Heimbeckerem. Podjął ją nieco później w innym miejscu, a mianowicie tu.

Wpadł mi przy okazji w oko interesujący passus z wypowiedzi bp. Williamsona nt. Martina:
Cytuj
Now here is a man that not everybody trusts, for reasons best known to himself, as far as I can tell, and of which God alone is the infallible judge.

Mamy tu więc człowieka, któremu nie wszyscy ufają, z powodów, które są znane tylko jemu samemu, o ile mogę to stwierdzić, i którego nieomylnym Sędzią jest jedynie Bóg.

Dalej ksiądz biskup chwali niektóre książki M. Martina.

Grasmeier zebrał wszystkie możliwe zarzuty przeciwko M. Martinowi, lepiej lub gorzej udokumentowane, i podjął niezbyt sympatyczną próbę zdyskredytowania tej postaci.
Cieszę, że wreszcie Pan to dostrzegł.
Dostrzegłem nie tylko to, lecz także inną ciekawą okoliczność, o której nie miałem pojęcia – że są mianowicie ludzie, którzy zrobią bardzo wiele w obronie mocno naciąganej legendy o wspaniałym tradycyjnym księdzu M. Martinie.

Swoją drogą to interesujące, że stosunkowo niedawno ktoś mi sprzedawał inną legendę, o świątobliwości „księdza” Ramy Coomaraswamy’ego. Że to był niby taki uduchowiony katolik, wybitny teolog i gorliwy kapłan.

A może na jego temat też ma Pan coś do powiedzenia? Chętnie posłucham.

Sam Pan przyznał, że działalność tego księdza zna pobieżnie...
Być może zainteresuję się nim pod wpływem Pańskiej zaangażowanej publicystyki. Kto wie, dokąd nas to może zaprowadzić…

Ja najpierw uczciwie ostrzegłem ludzi, żeby nie zaglądali w te materiały o ks. Martinie, bo są one dość wątpliwe.
Ale kto miałby „zaglądać w materiały” o Martinie, skoro w moim wpisie mowa była o kim innym? Rzecz to w ogóle wątpliwa, czy ktokolwiek sięgnąłby do tego wpisu na blogu, a jeszcze bardziej wątpliwa, czy zajrzałby do zamieszczonych tam niejako przy okazji linków. Ma Pan więc niewątpliwie zasługę w rozpoczęciu tej pouczającej polemiki.

To już osobista sprawa Pinaya. Jeśli mu odpowiadają takie a nie inne źródła i ich promowanie nie wywołuje w nim żadnego konfliktu sumienia to ja nic na to nie poradzę.
Rozumiem, po prostu wystarczy Panu, że w świadomości czytelnika FK pozostanie komunikat: blog Pinaya to miejsce publikacji paszkwili i oszczerstw, nie należy tam zaglądać.

Odniosłem wrażenie, że wstrzymał się z umieszczaniem na swoim portalu co bardziej absurdalnych wymysłów Edmunda Wilsona, m.in. o takiej dziwacznej relikwii wyśmiewanej przez ks. Martina.
Odniósł Pan takie wrażenie... Ale jak było w rzeczywistości?
Zapisane
Strony: 1 ... 9 10 [11] Drukuj 
Forum Krzyż  |  Traditio  |  Summorum Pontificum  |  Wątek: Ważność święceń « poprzedni następny »
 

Działa na MySQL Działa na PHP SMF 2.0.19 | SMF © 2014, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!