Forum Krzyż
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Wrzesień 28, 2020, 16:59:47 pm

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukaj:     Szukanie zaawansowane
www.UnaCum.pl
                   www.facebook.com/unacumpl
Centrum Informacyjne
Ruchu Summorum Pontificum
219045 wiadomości w 6322 wątkach, wysłana przez 1567 użytkowników
Najnowszy użytkownik: random1414
Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja
Forum Krzyż  |  Disputatio  |  Poczekalnia  |  Wątek: x. Hieronim Kajsiewicz CR
« poprzedni następny »
Strony: [1] Drukuj
Autor Wątek: x. Hieronim Kajsiewicz CR  (Przeczytany 2840 razy)
Hieronymus
adept
*
Wiadomości: 11

« dnia: Marzec 14, 2010, 13:28:05 pm »

Chciałbym polecić czytelnikom forum lekturę kazań x. Hieronima Kajsiewicza. Za młodu uczestnik powstania listopadowego (blizna na twarzy po jednej z bitew zdobiła go przez całe życie), bezbożnik i mason, nawrócony pod wpływem Mickiewicza (jak sam pisze "przykładem i rozmowami [z Mickiewiczem - przypis mój] do praktyki religii pociągnięty został"), wyświęcony w 1841 roku.

Zasługi jego dla Polski i Kościoła katolickiego były ogromne. Jego kazania chłostały grzechy naszej emigracji, wyrywały przekleństwo makiawelizmu, fałszywych, akatolickich zasad. Prostowały miłość ojczyzny skażoną liberalnymi, antychrześcijańskimi fałszami, podbijając ją pod posłuszeństwo rozumowi i Objawieniu. Tematyka jego kazań jest bardzo bogata: od patriotycznych, wygłaszanych np. w rocznice powstania listopadowego, po kazania na temat wiary i niewierności, cudownego rozszerzenia się Kościoła Bożego, władzy doczesnej papieża, a także "Syllabusa" Piusa IX.



Zbiór jego pism wydał "Ośrodek Myśli Politycznej" - http://www.omp.org.pl/index.php?module=pncommerce&func=itemview&ItemID=116

Tu niektóre z pism zamieszczone w formacie pdf na stronie "Zmartwychwstańców" - http://www.biz.xcr.pl/teksty-3.html
Szczególnie polecam Pamiętnik o początkach CR

Tu kazania - http://pbc.biaman.pl/dlibra/doccontent?id=5062&dirids=1

Tu adres do strony z biblioteką "Przeglądu Poznańskiego", gdzie ukazywały się m.in. kazania x. Kajsiewicza.

Tu galeria z jego portretami i zdjęciami - http://www.biz.xcr.pl/galeria-4.html


Chętnie przeczytałbym Państwa uwagi po lekturze któregokolwiek z kazań x. Kajsiewicza.


Na zakończenie przytoczę fragment jego kazania "O duchu rewolucyjnym" z 30 listopada 1849 roku, o którym St. Tarnowski wyraził się w ten sposób "[...] Przystępuje potem do "Ducha Rewolucyjnego", do jego początków, dziejów i skutków; a to co mówi, jest tak mądre, tak wzięte z naszej natury i z naszego życia, że wartoby każde słowo nie na papierze przepisać, ale na marmurach wyryć i na wszystkich rynkach i ulicach polskich postawić jako przestrogę i upomnienie na przyszłość. [...] (za St. Tarnowski "Historya literatury polskiej" nakładem Czasu)

[…] Największa szkoda, jaką trzy dwory nam, sobie i Europie wyrządziły, była ta, iż Polaków skrzywdzonych, rozżalonych przeciw władzy, rzuciły w objęcie Francji w najgorszym jej okresie. Już w powstaniu Kościuszkowskim wyuczeni, wzięli się do klubów i wieszania; powtórzyli to i w Listopadowym. Za pierwszym i za drugim razem były to konwulsje śmierci. Wszystkim natychmiast ręce i serca opadły, bo lud nasz nie ma natury rzeźniczej i krwią się brzydzi. Trzeba długiej i umiejętnej pracy, aby go rozbestwić. Nasi do tego niezdolni, sami mistrzowie w pół drogi przerażeni stają; niemniej jednak boleści zadadzą jak tępe żelazo, jak ramię niewprawne. Dwie te pierwsze próby ograniczały się do samej stolicy, mało osób w nich udział miało. Dopiero za przybyciem Emigracji do Francji duch rewolucyjny rozwinął się w system, stał się szkołą, stał się sektą, oblókł się w ciało. Duch ten burzący i niszczący, duch rozdwajający serca i umysły, zagłuszony hukiem dział napoleońskich, odgrzany w pokoju jak wąż w zanadrzu, obudził się w rodzinnym swym ognisku i rozwiewał się jak dym przed burzą w Europie. Młodzież polska przychodziła sama grzać się i czadzić, myśląc, że się oświeca. Przynosiła żal do rządów to nas ciemiężących, to opuszczających. Przynosiła żal do sterników sprawy narodowej, samą ich obecnością i wzrastającą w duszach dumą drażniona, wspólnotą cierpienia nie rozbrojona. Jedna była jeszcze przeszkoda: ostatki wiary i uczuć rodzinnych uniesione z domów. Ale uczucie samo bez podstawy, bez światła religijnego, niedługo się mogło oprzeć atmosferze niedowiarstwa ogarniającej zewsząd, z rozmów przyjaciół niebezpiecznych, a najuczynniejszych, i z czytań dziennych do umysłów wchodzącej. Niedowiarstwo francuskie, a pod koniec i niemieckie, już się i u nas do umysłów wkradać zaczęło. Serce się jeszcze czas niejaki broniło; głowa coraz mocniej szalała, usta bluźnić głośniej zaczęły i głos serca przytłumiły. Niepobożność zresztą należała do oświaty i postępu: próżność i duch systemu pomogły do skrzywienia sumień.

Słusznie powiedziano: straszny człowiek jedną tylko znający książkę, jedną tylko myśl mający; młodzież emigracyjna jedną tylko książkę czytała: Dzieje rewolucji francuskiej, jedną myśl wyczytała, potrzebę rewolucji społecznej do odbudowania Polski. Przywiązanie do Ojczyzny tak w nas jest żywe i namiętne, iż ludzie wierzący, ludzi sumienni, jeszcze niekiedy przebiorą miarę w użyciu środków na jej korzyść: cóż dopiero kiedy wiara w sumieniach przygaśnie? Wtedy Ojczyzna stanie się jedynym, wyłącznym, najwyższym celem, któremu wszystko winno być poddane, a który wszystko uświęca. Stąd wyrzuty czynione z przerażającą dobrą wiarą: iż ludzie religijni poddają miłość Ojczyzny miłości Boga, doczesność wieczności, środki ku służbie krajowej sumieniu. Ludzie tacy, bez wiary, którzy naśladując rewolucję francuską, bawili się w kreskowanie, czy jest Bóg, to święte imię zastępowali naturą, Opatrzność losem, słowami bez znaczenia; których deizm, oderwany w praktyce równał się z ateizmem, ci ludzie nie wahali się okrzyknąć rewolucji społecznej w Polsce! Wiem, że Bóg, umiejący ze złego dobre wyciągać, niekiedy i tych strasznych środków ku zdrowiu społeczeństwa dopuszcza. Wiem, że trucizny leczą, wiem, że mocne napoje i gorączka siły na czas pewien zwiększają: ale wiem także, że takie leki gwałtowne, chorobę gubiąc, życie zabijają; że siły sztucznie obudzone, długie osłabienie i niemoc wywołują, niekiedy śmierć. Wiemy, jak Niemcy drogo opłaciły wojny religijne, jak drogo Francja rewolucję społeczną opłaca. Najsilniej uorganizowane narody reform społecznych, nawet spokojnych i prawnych, w czasach gdy wszystkie siły na zewnątrz są wytężone, nie zaczynają: jakże u nas w stanie gwałtownym, w stanie podboju, sił ani zewnątrz nie staje, dodać jeszcze walkę wewnętrzną? Jak dodać rewolucję czwartą, swojską, do trzech rewolucji stałych? bo podział Polski był aktem najwyżej rewolucyjnym, i wszystko, co rządy czynią u nas ku wynarodowieniu, jest koniecznie rewolucją. Podkopywać wiarę, zmieniać gwałtownie prawa, zwyczaje i obyczaje, wywracać wszystko, co było wiekami uświęcone, nie jestże rewolucją? Tak, gdy ościenne rządy trzykrotną u nas rewolucję odprawiają, nasi rewolucjoniści czwartą wewnątrz wzniecają i przeciw komu? Oto przeciwko tejże samej klasie siły swoje wytężyli, która i obcym rządom najbardziej jest nie na rękę, w której, pomimo wszystkich błędów i niedostatków, najżywiej jeszcze wspomnienia, myśl i uczucia narodowe się przechowują: przeciw posiadaczom ziemskim, przeciw szlachcie. Dlaczego? Bo rewolucja francuska szlachtę zniszczyła. Ale dla Boga! Czyż szlachta nasza przeciw sprawie narodowej się sprzysięgła, czy orężnie ją zwalczała, czy też przeciwnie, wczas i niewczas, majątków i piersi dla Ojczyzny nie nadstawiała? A jej przecie pogrożono ogniem i mieczem. Skądże do tego przyszło? Oto młodzież nasza obejrzawszy się po świecie, zawstydziła się i zabolała nad stanem chłopka polskiego: nie jeden, który potem za daleko poszedł, zrazu istotnie tym szlachetnym uczuciem był powodowany. Nie przyznali jednak, iż tej krzywdy w kraju albo wcale albo też żywo nie czuli, że zatem i postępowanie starszych braci jest częściej skutkiem nie zastanowienia się, nie przewidywania, jak złej woli. Wszakże ta szlachta polska, jedyna w świecie, umiała dla dobra Ojczyzny przywileje swoje ograniczyć, niższym klasom praw postąpić, resztę obiecać. Gdyby życie narodowe nie było gwałtownie przerwane, nasiona reform w ustawie Sejmu Czteroletniego złożone, siłą rzeczy byłyby do zupełnego, godziwego rozwinięcia doszły. Propaganda przeto słowa i pisma na korzyść włościan ku szlachcie powinna się była zwracać, nie przeciw niej. Po ludzku rzecz biorąc, nie pamiętali niebaczni, iż we Francji posiadającej liczny stan średni, zniszczenie gwałtowne szlachty nie przerwało tradycji myśli i uczuć narodowych; u nas, z małymi wyjątkami, kto składa stan średni? Oto naród w narodzie, naród silnie uorganizowany, bystry, przemyślny, a cokolwiek w siebie i w niego wmawiamy, obcy, czekający tu, na ziemi, innej ojczyzny - naród żydowski. On tedy miał wychować lud nasz i zastąpić szlachtę w rozwijaniu myśli narodowej. Tak na wszystkie następstwa zamykało oczy naśladownictwo obcych. Przez to samo szkło francuskie patrzyli na lud nasz, którego nie mieli czasu poznać albo już czas mieli zapomnieć: na lud nasz dobry, ale gruby, który pod dobrym kierunkiem jest aniołem, pod złym staje się zwierzęciem.

Wszakże po odrzuceniu szlachty, trzeba było znaleźć w ludzie wszystkie warunki do istnienia organicznego narodu potrzebne, trzeba było znaleźć w nim siłę do wywalczenia bytu: i dlatego z odwagą rozpaczy ogłoszono wszechwładztwo ludu. Najmilsi moi! Bóg jeden jest wszechwładny: bo on jeden wszechmądry. Wszechwładzę ten tylko mieć winien i posiada, kto jest wszechwiedzący i władzy swojej nadużyć nie może. Dlatego jakimkolwiek kanałem władza na społeczeństwo spływa, w jakimkolwiek kształcie objawia się, z woli jest albo z dopuszczenia Bożego, ale zawsze z Boga, źródła wszelkiej władzy. Lud może i bywa narzędziem, środkiem, oznaczenia, wypowiedzenia woli Bożej; ale i wówczas właściwie nie daje władzy. Albowiem zdolności i cnót, dla których wybiera kogo do rządzenia sobą, ani światła i pomocy do dobrych rządów nie daje lud, daje tylko Bóg. Wszechwładztwo przeto czysto ludzkie, czy to w kształcie jedynowładztwa, czy wielo, czy gminowładztwa, nie jest pojęciem chrześcijańskim: bo człowiek, o ile jest człowiekiem, nie ma prawa do panowania nad człowiekiem, ani tym bardziej nad społeczeństwem. Że dla pogan, którzy stracili byli kryterium prawdy przystanie większej liczby na jedno mogło się wydawać prawdą bezwzględną, to rzecz prosta; ale odkąd znamy prawdę Bożą, niezależną od przyzwolenia ludzkiego, owo starożytne: vox populi, vox Dei, nie ma już znaczenia, choć się nałogowo po głowach plącze. Zresztą, u stóp krzyża, niezmierna większość ludu żydowskiego skazując Chrystusa na śmierć, praktycznie niedorzeczności kryterium pogańskiego dowiodła. Wszakże głos ludu, jak głos pojedynczego człowieka, może być głosem Boga, jeżeli wola Boża jest wolą jego, to jest jeżeli lud czy człowiek przyjmuje i głosi prawdę Bożą. Otóż lud nasz dopóki niezbłąkany, trzyma się jak umie i rozumie głosu Boga; nasi tedy gminoluby musieli zaraz zadać uroczyste kłamstwo swej zasadzie. Wyznając bowiem zasadę wszechwładztwa i wszechwiedzy ludu, zamiast pytać jego woli i czerpać z jego światła, zaczęli go uczyć. Stanęli więc jako mistrzowie ludu nie wybrani, ale narzucający się przebojem, to jest rewolucyjnie; i co więcej, zaimprowizowali się na urzędowy i nieomylny organ ludu polskiego. A że klasa wyższa, osądzona za niezdolną i zgubną dla kraju, mogła przeszkadzać w uszczęśliwieniu ludu, stanęli jako władza rewolucyjna, gotowa użyć wszelkich środków, by to szczęście ludowi zabezpieczyć. I słusznie: bo jeżeli lud jest bogiem, tedy wszelki środek na korzyść jego użyty jest święty. Mówiono głośno o potrzebie dyktatury dla wychowania ludu, któraby się zapewne była przedłużała, bowiem postępowe rozwijanie ludu jest nieograniczone. Chęć panowania właściwa jest wszelkiemu fałszowi, bo nie drogą przekonania, ale gwałtu swoje przeprowadza. Szła tedy przygotowawcza propaganda ustna i piśmienna. Pokazały się Słowa Boże a niezbożne, Prawdy niby żywotne, a śmiertelne narodowi. Dzienniki biły na nietolerancję, na fanatyzm, śmiały się z przesądów, a w gruncie rzeczy uczyły obojętności w wierze i po prostu niewiary: bo trzeba było najpierw skrzywić sumienie chrześcijańskie, aby się mogło zgodzić na środki rewolucyjne. Trzeba było najpierw obudzić namiętności nieznane dotąd ludowi polskiemu, nienawiści, a szczególniej chciwości. Podkopywały one wciąż prawo własności, bijąc na tyranię wiekową szlachty, na prawa nieprzedawnione ludu; zachęcały, by się upominał o własność swą i prawa, a tyrańską mniejszość jako raka wysysającego zdrowe soki wyciął. Zasady te dochodziły zwykle z drugiej dopiero ręki uszu ludu; strona ich praktyczna przynajmniej czepiła się serca, namiętności obudzone mają swą nieprzepartą logikę: i tak zaraza niewidzialna obejmowała lud, jak woda podziemna sączy się przez najgrubsze pokłady ziemi. Że jednak naród nasz w ogólności przywiązuje się do mężów którzy orężem, piórem albo radą zasłużyli się krajowi i imię swoje wsławili, a nie łatwo poddaje się ludziom nieznanym, trzeba było najpierw te imiona skazić i niepodobnymi na przyszłość uczynić; nad tym pracowały pisemka lżejszej broni, starannie i zbytkownie na wygnaniu wydawane. Wysłańcy też przedzierali się do kraju z dziwnym poświęceniem i odwagą, godną lepszej sprawy. A czyim kosztem i z czyją pomocą? Czy ludu? - gdzie tam! lud grosza nie dał i palcem nie ruszył. Kosztem i pomocą samej szlachty, która się we wszechwładztwo ludu bawiła już z odurzenia głowy, już z chęci popularności i znaczenia, już ze strachu o gardło na dany przypadek; i jak mogąc się starała, a kieszenie na wyższe cele wypróżniała. Dziwna, ale smutna krotochwila! Ci, którzy mają paść ofiarą rewolucji, zwykle ją przygotowują, jej służą. Dlaczego? Bo w epokach niewiary i wzburzenia wszyscy mniej więcej przyjmują te same fałszywe zasady i dziwią się potem, że odważniejsi i logiczniejsi nie chcą z innymi stanąć w pół drogi, ale do ostatnich jej następstw rozwijają i wprowadzają w życie. Takie jest dziś położenie świata. Prawda z fałszem przemieszana bije się z fałszem okraszonym prawdą i dlatego walka tak zażarta i długa, dlatego zwycięstwa fizyczne rzeczy nie rozstrzygają, bo fałsz zawsze mocny przeciwko prawdzie niecałej, a prawda wtedy tylko zwycięża, kiedy całkowita. A nie chcą ludzie, skarżący się na zgubne zasady, obrócić się do Boga, który w zakonie swoim i Kościele złożył lekarstwo jedyne na choroby tak społeczne, jak osobiste; i dlatego kary końca nie mają. Są prawa odwieczne, które kto zmienia podważa wszystkie podwaliny ziemi, (Ps 81, 5). Wówczas narody się chwieją, jakoby opojone winem (Iz 19). Duch zawrotu je porywa i przewracają się jak chory na swym łożu: płakała i zeszła ziemia i zemdlała: ściekł świat, zemdlała wyniosłość narodu ziemi, a ziemia splugawiona jest od obywateli swoich, iż przestąpili zakon, odmienili prawo, złamali przymierze wieczne. (Iz 24, 55).

[...]

Na ziemi własnej błądzić, na ziemi własnej szaleć nawet, smutne to zapewne; ale smutniejsze daleko mieszać się w sprawy obce, ze sprawą naszą nawet styczności nie mające. Co Polacy mieli do czynienia w Badeńskiem? Czy bronić ostatków parlamentu frankfurckiego, który przeszedł dyplomatów wiedeńskich i ćwiartkę Polski jeszcze na połowę przekroił? Co mieli do czynienia np. w Toskanii i Genui? jak mogli walczyć w Rzymie z Francuzami, dawnymi przyjaciółmi, dla nie walczenia z którymi po części powstanie Listopadowe wybuchło, których chleb od tylu lat pożywamy i wielu z walczących jadło, i może poń znowu rękę wyciągnęło lub wyciągnie? Jak śmiała garstka ludzi ściągnąć nieznaną dotąd w dziejach hańbę na nasz naród, by broń podnieść przeciw Namiestnikowi Chrystusa na ziemi, Ojcu naszemu duchownemu, który nas tak kochał!

Tu kaznodzieja słyszy szmer i stukanie kilku słuchaczów: przerywa tok mowy i woła:

Wyjdźcie stąd niezbożni! Kto was tu przyjść przynaglał albo trzyma? Czemu wnosicie do świątyni pańskiej klubowe, a karczemne zwyczaje wasze? Czy chcecie nas i z kościoła wygnać? Tak się pięknie sprawujecie, że już nas i w kościołach nie chcą i z miejsca na miejsce przenosić się musimy. Nieszczęśliwi! Nie dowodzicież tym postępkiem, że wszystko com powiedział jak mi sumienie kazało, potrzebnie i słusznie powiedziałem i nie dosyć może? Nie dowodzicież, że się do ludu polskiego przyznajecie tylko na jego niesławę i nieszczęście: bo wy nic z nim wspólnego nie macie? Znam ja ten lud i wiem, iżby on nic podobnego nie ścierpiał. Nie, wy należycie do tych, którzy z miłości ojczyzny ciałem i duszą Sułtanowi się oddali, turbany wdziali, Polski się wyrzekli, imię Polski zhańbiwszy, za którymi lud Polski nie pójdzie. Dlatego mówię, dlatego tak mówię, aby nie spadała na naród cały odpowiedzialność za grzechy zaślepieńców, za grzechy niezmiernej mniejszości. Nie dosyć było protestacji, wołać trzeba tak, aby świat cały słyszał, aby Bóg wysłuchał. Może was kto przysłał z tych, którzy się cieszą z każdego zgorszenia, z każdej plamy na imię polskie spadającej. Mnie droga chwała tego imienia, ja kocham mój naród, wie to Bóg! Mniejsza co ludzie powiedzą; a nie taję, że gdyby Polska miała wpaść w ręce bezbożników, gdyby miała zostać piekłem, ja nie chcę widzieć Polski. [...][/i]

« Ostatnia zmiana: Marzec 14, 2010, 14:40:58 pm wysłana przez Hieronymus » Zapisane
stefan
aktywista
*****
Wiadomości: 581

« Odpowiedz #1 dnia: Marzec 14, 2010, 17:23:56 pm »


Zasługi jego dla Polski i Kościoła katolickiego były ogromne. Jego kazania chłostały grzechy naszej emigracji, wyrywały przekleństwo makiawelizmu, fałszywych, akatolickich zasad. Prostowały miłość ojczyzny skażoną liberalnymi, antychrześcijańskimi fałszami, podbijając ją pod posłuszeństwo rozumowi i Objawieniu. Tematyka jego kazań jest bardzo bogata: od patriotycznych, wygłaszanych np. w rocznice powstania listopadowego, po kazania na temat wiary i niewierności, cudownego rozszerzenia się Kościoła Bożego, władzy doczesnej papieża, a także "Syllabusa" Piusa IX.
Przecież to młot na solidarnościowo-liberalno-bolszewicką rewoltę?
Zapisane
Powstaną bowiem fałszywi chrystusowie i fałszywi prorocy, i czynić będą znaki wielkie i cuda, tak aby w błąd byli wprowadzeni (jeśli to być może) nawet i wybrani.Mt. 24).
-------------------
Nauczać zaś kobiecie nie pozwalam ani też przewodzić nad mężem, lecz chcę, by trwała w cichości? (1 Tm 2,11-1
ratio
rezydent
****
Wiadomości: 460

« Odpowiedz #2 dnia: Maj 20, 2010, 17:52:20 pm »

Chciałbym polecić czytelnikom forum lekturę kazań x. Hieronima Kajsiewicza. Za młodu uczestnik powstania listopadowego (blizna na twarzy po jednej z bitew zdobiła go przez całe życie), bezbożnik i mason, nawrócony pod wpływem Mickiewicza (jak sam pisze "przykładem i rozmowami [z Mickiewiczem - przypis mój] do praktyki religii pociągnięty został"), wyświęcony w 1841 roku.

Poniżej podaję informację ze strony internetowej Zgromadzenia Zmartwychwstańców:
"Po upadku powstania listopadowego wyemigrował do Francji, gdzie przeszedł kilkuetapowy proces nawrócenia pod wpływem Adama Mickiewicza i wspólnoty gorliwych katolików, której przewodził Bogdan Jański.(...) Nie zważając na trudności, w przeciągu kilku lat, Jański skupił wokół siebie i wychował wybitnych uczniów, do których należeli m.in. Piotr Semenenko i Hieronim Kajsiewicz. Podobnie jak Jański przeszli oni radykalną ewolucję duchową. Obaj stali się później wiernymi kontynuatorami jego charyzmatu i świątobliwymi kapłanami."
http://zmartwychwstancy.pl/zalozyciele/kshieronimkajsiewicz.html

Dla informacji: 19 maja 2005 roku w Płocku rozpoczął się proces beatyfikacyjny Sługi Bożego Bogdana Jańskiego na poziomie diecezjalnym. Od 2008 roku dalsza część procesu toczy się w Watykanie.
Polecam również pisma Sł. Bożego Bogdana Jańskiego.
Zapisane
ratio
rezydent
****
Wiadomości: 460

« Odpowiedz #3 dnia: Czerwiec 23, 2010, 13:37:43 pm »

(...)
Polecam również pisma Sł. Bożego Bogdana Jańskiego.

Jak aktualne i przystające do naszej rzeczywistości są słowa Sługi Bożego Bogdana Jańskiego:

Cytuj
"... przez nasz kraj wytacza się dziś walna utarczka w wielkiej krucjacie o Boga, o Chrystusa, o miłość, o prawdę, o sprawiedliwość chrześcijańską w polityce i filozofii, w społeczności i własności, w duchu i w ciele, w całym życiu publicznym i prywatnym ..."
(list B.Jańskiego do A.Celińskieg)
Zapisane
Strony: [1] Drukuj 
Forum Krzyż  |  Disputatio  |  Poczekalnia  |  Wątek: x. Hieronim Kajsiewicz CR « poprzedni następny »
 

Działa na MySQL Działa na PHP SMF 2.0.11 | SMF © 2014, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!