Forum Krzyż
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Październik 21, 2020, 10:22:13 am

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukaj:     Szukanie zaawansowane
www.UnaCum.pl
                   www.facebook.com/unacumpl
Centrum Informacyjne
Ruchu Summorum Pontificum
219352 wiadomości w 6333 wątkach, wysłana przez 1568 użytkowników
Najnowszy użytkownik: studiob
Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja
Forum Krzyż  |  Disputatio  |  Sprawy ogólne  |  Wątek: Przerażający realizm.
« poprzedni następny »
Strony: [1] 2 3 ... 8 Drukuj
Autor Wątek: Przerażający realizm.  (Przeczytany 17037 razy)
Fidelis
Gość
« dnia: Marzec 07, 2009, 16:28:18 pm »

.... czyli kubeł zimnej wody na głowę. Równie dobrze mógłbym w ten sposób zatytułować ten wątek. A czynię to gdyż chciałbym ustosunkować się do wpisu użytkownika p. Jean Raspail z 06.11. w wątku Quo vadis Econe. Niestety wątek ten zamknięto - nie rozumiem dlaczego. ??? Cytować więc i wpisać mojego komentarza tam nie mogę nie mogę. Autor napisał;

"Zażarta dyskusja - nie zamierzam odnosić się do poszczególnych zarzutów. Nie posiadam wystarczającej wiedzy. Napiszę jak ja widzę to co się dzieje wokół FSPPX. To w odniesiu do wysiłków i efektów: Bractwo jest traktowane jak grupa zadżumionych, są przemilczani, a jak się nie da to obrzucani błotem i tak jest od samego początku. Teraz mała spekulacja: ile katolików w Polsce wie o ich istnieniu, nawet dziś po tzw. "aferze"? No ile? 2-3 procent, więcej? Ile sposód tych 3 proc. potrudziło się sprawdzić o co tym "lefebrystom" chodzi? 1/5? więcej? ile spośród nich podziela poglądy Bractwa? Tak więc nie można mówić o tym, że w takich okolicznościach można marzyć o rekatolicyzacji Polski!!! Ilu wiernych ma Bractwo? 2000- wersja optymistyczna. Ilu jest sympatyków Tradycji katolickiej w Polsce łącznie? 5000? ile można pozyskać? drugie tyle?
O czy tu w ogóle mowa! To, że Bractwo otworzyło tyle kaplic i wydaje jednak to pismo o takim standardzie i na takim papierze. jest w EMPiK-ach. To jest kolosalny sukces! A konkurencja jest silna. Czy da się porównać możliwości Bractwa i dajmy na to Redemptorysów? "


Podpisuję pod powyższym tekstem. Pełna zgoda. Już dawno temu pisałem, że jesteśmy wiadrem wody w jeziorze tak czy inaczej ogólnie rozumianej katolickiej wiary, lub, ujmując to barwniej: rodzynkiem w kremówce. Podzielam statystykę podaną przez autora. Mało nas, bardzo mało, nawet użytkowników forum niewielu. Mało gromadka a walka wewnątrz wrze. Nawet Bractwu dokopać trzeba.
 Czy do nas dociera, że gdyby nie FSSPX...... itd, itd, itd...
 Czy Państwo dostrzegacie tumiwisizm panujący wokół?
 Kogo interesują jakieś tam "tradycyjne ciągotki" i sfrustrowanie garstki ministrantów.
 A wokół ogłupiały pogański świat....

Przerażający realizm. Pokłóćmy się trochę tutaj.


Zapisane
Alagor
aktywista
*****
Wiadomości: 928


« Odpowiedz #1 dnia: Marzec 07, 2009, 16:52:56 pm »

Od zawsze staram się spokojnie przypominać, jakie są REALIA - ilu jest w rzeczywistości zwolenników Tradycji, ile osób neutralnych, a ilu wrogów. Niektórzy zarzucają mi, że "chcę dokopać biskupom" i tym podobne.
Jest bardzo źle i takie są fakty. Lepiej niż 4 lata temu, ale mimo to bardzo źle.
Zapisane
s.Małgorzata
uczestnik
***
Wiadomości: 127


pax et bonum

« Odpowiedz #2 dnia: Marzec 07, 2009, 17:01:19 pm »

Jak łatwo "przyjaźnić się" ze wszystkimi, bezrozumnie i z pełną tolerancją.
Gremia ekumeniczne spotykają się, uśmiechają i nie budzą zastrzeżeń, bo i oni i ich poglądy są nijakie.
Gdy jednak nastąpiło rzeczywiste pojednanie, gdy Ojciec Święty zdjął ekskomunikę, całe to zaprzyjaźnione towarzystwo zwariowało.
Jakie to przykre! Kapłani (w większości?) są obrażeni. Rozmawiałam na ten temat i usłyszałam, że Papież zwariował ( przepraszam ).
Czuli się osobiście dotknięci.
Nie dziwię się, bowiem nic tak nie cieszy, jak "święty spokój". Znajome ciepełko, piekło puste, diabła nie ma, co najwyżej "zły duch", to nie grzech, tamto też nie grzech a nawet już nie umieramy, tylko .....odchodzimy ;D.

I po co to wszystko?
Trzeba wielkiej modlitwy i postu.
 
Zapisane
porys
Moderator
aktywista
*****
Wiadomości: 2596


« Odpowiedz #3 dnia: Marzec 07, 2009, 18:38:24 pm »

I po co to wszystko?
Trzeba wielkiej modlitwy i postu.
O to to.
Dobrze, że p. Fidelis przypomniał jakie są fakty - bo ten tradycjonalistyczny triumfalizm (typu: "już za chwileczke, juz za momencik - cały Kościól zacznie odprawiać Tridentinę") jest nie realistyczny, a wręcz pachnie poniekąd herezją kwietyzmu ("zaczniemy odprawiać Tridentinę i wszyscy się od razu nawrócą).
Ale też trzeba popatrzeć, że wytrwałe, stałe wysiłki i modlitwa przynaoszą efekty. W Bytomiu rozpoczynaliśmy od 20 osób w niedzielę - 4 lata temu, a teraz w niedziele przychodzi do 100 osób (kościółek pęka w szwach), a na niektóre msze w tygodniu ok. 40).
Z mojej obserwacji wynika również, że ciągłe narzekanie (jak to Kościół upada jaki to NOM zły, jakie to posoborowe ruchy są niekatolickie itp.) również niczego nie przynosi.
Zapisane
zdewirtualizować awatary
Fidelis
Gość
« Odpowiedz #4 dnia: Marzec 07, 2009, 19:08:22 pm »

Z mojej obserwacji wynika również, że ciągłe narzekanie (jak to Kościół upada jaki to NOM zły, jakie to posoborowe ruchy są niekatolickie itp.) również niczego nie przynosi.

Owszem, być może niczego nie przynosi, ale uświadamia i przebudza. Trzeba o tym mówić (narzekać). W przeciwnym razie pozostanie u wielu niesłuszne samozadowolenie - "tera jest fajnie bo wszystko rozumiem i bendem zbawiony".
 Na pocieszenia, żeby realizm nie przerażał, zauważę, że jest pewne liczba naszemu stanowisku życzliwych, biernych sympatyków. Mój kolega, profesor germanista, letni katolik, utraty starej liturgii bardzo żałujący, podziela moje poglądy, ale .... na indult i do Bractwa daleko, a parafia tuż pod nosem, z okna widać, chociaż "wkurzają" go te nowinki i proboszcz "po cywilniaku" się noszący.     
Zapisane
Krusejder
aktywista
*****
Wiadomości: 6395


to the power and the glory raise your glasses high

mój blog
« Odpowiedz #5 dnia: Marzec 07, 2009, 20:24:54 pm »


Podpisuję pod powyższym tekstem. Pełna zgoda. Już dawno temu pisałem, że jesteśmy wiadrem wody w jeziorze tak czy inaczej ogólnie rozumianej katolickiej wiary, lub, ujmując to barwniej: rodzynkiem w kremówce. Podzielam statystykę podaną przez autora. Mało nas, bardzo mało, nawet użytkowników forum niewielu. Mało gromadka a walka wewnątrz wrze. Nawet Bractwu dokopać trzeba.

Pytanie o definicję dokopywania. Czy każda uwaga krytyczna to dokopywanie ? Osiągnięcia Tradycji są niewspółmiernie małe do zaangażowanych środków - czy jedyny sposób, w jaki można komentować takie zdanie sprowadza się do obrażania pytającego ?

Czym zatem tradycjonalista różni się od posoborowców kremówkowych ? Czy jest przyzwolenie na to, by być ich nieprzemakalną, symetryczną kopią ? Zauważmy, że mechanizm zdaje się być identyczny.

Nie patrzymy na faktyczne owoce działalności naszego ulubieńca, niezależnie od tego, czy nazywa się on Stehlin czy Wojtyła, tylko a priori uznajemy, że wina leży zupełnie gdzie indziej. Jeśli tak jest, to czego tak naprawdę oczekujemy od wiary i od instytucji Kościoła ?
Zapisane
zapraszam na mój blog: http://przedsoborowy.blogspot.com/ ostatni wpis z dnia 16 IX
porys
Moderator
aktywista
*****
Wiadomości: 2596


« Odpowiedz #6 dnia: Marzec 07, 2009, 21:39:40 pm »


Podpisuję pod powyższym tekstem. Pełna zgoda. Już dawno temu pisałem, że jesteśmy wiadrem wody w jeziorze tak czy inaczej ogólnie rozumianej katolickiej wiary, lub, ujmując to barwniej: rodzynkiem w kremówce. Podzielam statystykę podaną przez autora. Mało nas, bardzo mało, nawet użytkowników forum niewielu. Mało gromadka a walka wewnątrz wrze. Nawet Bractwu dokopać trzeba.

Pytanie o definicję dokopywania. Czy każda uwaga krytyczna to dokopywanie ? Osiągnięcia Tradycji są niewspółmiernie małe do zaangażowanych środków - czy jedyny sposób, w jaki można komentować takie zdanie sprowadza się do obrażania pytającego ?

Czym zatem tradycjonalista różni się od posoborowców kremówkowych ? Czy jest przyzwolenie na to, by być ich nieprzemakalną, symetryczną kopią ? Zauważmy, że mechanizm zdaje się być identyczny.

Nie patrzymy na faktyczne owoce działalności naszego ulubieńca, niezależnie od tego, czy nazywa się on Stehlin czy Wojtyła, tylko a priori uznajemy, że wina leży zupełnie gdzie indziej. Jeśli tak jest, to czego tak naprawdę oczekujemy od wiary i od instytucji Kościoła ?
B. celnie napisane. Mam takie same przemyślenia. I też wydaje mi się, że pytanie czego oczekujemy powinno być kluczowe. Czy chcemy, aby Tradycja (jakkolwiek ją pojmujemy) była b. ważnym (może najważniejszym) elementem Kościoła, która da mu wielki impuls do rozwoju. Czy też Kościół ma "nawrócić się" na Tradycję?
Zapisane
zdewirtualizować awatary
OPen
Gość
« Odpowiedz #7 dnia: Marzec 07, 2009, 21:47:44 pm »

Cytuj
Czy chcemy, aby Tradycja (jakkolwiek ją pojmujemy) była b. ważnym (może najważniejszym) elementem Kościoła, która da mu wielki impuls do rozwoju.

rozwój? progres? przez Tradycję? przecież "trzeba wrócić do tego, co prawdziwie katolickie" - to jakaś nowość na tym Forum  ;)

ale teraz to już nic nie rozumiem  :-\
Zapisane
Zygmunt
Gość
« Odpowiedz #8 dnia: Marzec 07, 2009, 21:53:27 pm »

Proszę pójść do kościoła św Andrzeja. Tam można zobaczyć rozwój tradycji. Oczywiście jest pewien zgrzyt.
Zapisane
porys
Moderator
aktywista
*****
Wiadomości: 2596


« Odpowiedz #9 dnia: Marzec 07, 2009, 21:57:40 pm »

Owszem, być może niczego nie przynosi, ale uświadamia i przebudza. Trzeba o tym mówić (narzekać). W przeciwnym razie pozostanie u wielu niesłuszne samozadowolenie - "tera jest fajnie bo wszystko rozumiem i bendem zbawiony".
Chodzi mi o ciągłe krytykanctwo - zupełnie nie budujące.

Mój kolega, profesor germanista, letni katolik, utraty starej liturgii bardzo żałujący, podziela moje poglądy, ale .... na indult i do Bractwa daleko, a parafia tuż pod nosem, z okna widać, chociaż "wkurzają" go te nowinki i proboszcz "po cywilniaku" się noszący. 
Znam kliku takich ludzi. I taka właśnie postawa najbardziej mnie denerwuje (chodzi mi oczywiście o kwestię natury ogólnej). Podziwiać piękno rytu, krytykować NOM - ale samemu nic nie robić w kierunku odkrycja i urzeczywistnienia w swym życiu istoty Liturgii jakim jest Ofiara. Również taka malutka ofiara, jak przejazd klikukilometrów na Mszę Tradycyjną. Pismo Święte mówi: obyś był zimny, albo gorący, inaczej wypluję Cie z Mych ust.
I potem niektórzy wrogowie mówią, że tradycjonaliści to ci co zatrzymują sę na estetyce. I niestety mając takie przykłady im się nie dziwię.
« Ostatnia zmiana: Marzec 07, 2009, 22:19:48 pm wysłana przez porys » Zapisane
zdewirtualizować awatary
Zygmunt
Gość
« Odpowiedz #10 dnia: Marzec 07, 2009, 22:08:34 pm »

Zarzuty, które Pan postawił nie odnoszą się jednak do tradycjonalisty, bo jeśli ktoś z wyboru uczestniczy w NOM to tradycjonalistą nie jest.
Zapisane
jp7
Administrator
aktywista
*****
Wiadomości: 5505


« Odpowiedz #11 dnia: Marzec 07, 2009, 22:16:18 pm »

Samo zestawienie "w parafii za rogiem", "w kościele 20 km stąd" nie czyni tego wyboru całkowicie wolnym. Na Mszę w NFRR też może chodzić zaprzysięgły modernista, bo np. ma akurat wtedy przerwę między serialami w TV...
Zapisane
Kyrie Eleison!
Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?
Zygmunt
Gość
« Odpowiedz #12 dnia: Marzec 07, 2009, 22:20:23 pm »

Jeśli są problemy, to tradycjonalista stara się wybrać choć raz na jakiś czas.
Zapisane
Fidelis
Gość
« Odpowiedz #13 dnia: Marzec 07, 2009, 22:23:32 pm »


Podpisuję pod powyższym tekstem. Pełna zgoda. Już dawno temu pisałem, że jesteśmy wiadrem wody w jeziorze tak czy inaczej ogólnie rozumianej katolickiej wiary, lub, ujmując to barwniej: rodzynkiem w kremówce. Podzielam statystykę podaną przez autora. Mało nas, bardzo mało, nawet użytkowników forum niewielu. Mało gromadka a walka wewnątrz wrze. Nawet Bractwu dokopać trzeba.

Pytanie o definicję dokopywania. Czy każda uwaga krytyczna to dokopywanie

A Pan to dokopywanie odnosi do siebie? Nawet nie zauważyłem. Pan Krusajder nie dokopuje, pan ma tylko krytyczne uwagi, co nie sposób nie zauważyć. I w jakiej mierze one pomagają? Przyczyniają się do umocnienia Kościoła i naszej orientacji tradycjonalistycznej? Typowa popisówa z posiadanej wiedzy czy raczej orientacji w temacie, co mnie mało imponuje gdyż każdy umie swoje, na swoim poletku. Ja patrzę ogólnie, na całokształt problemu.
Znam w Łodzi jednego krytykanta poprawiacza dla którego liturgicznie to powinno być tak, a tamto srak, a Bractwo powinno nie tak ale siak i na wspak. Tylko sam mało zrobił, ożenił się, miast iść na księdza i tam od środka czynnie poprawiać i przykład dawać.

Trwa wojna. Siedzimy w okopach. Nieprzyjaciel bombarduje. Dowodzi naszym batalionem w ramach większej dywizji przykładowy pułkownik X wraz ze swoim sztabem. Nawet jeśli wiadomo nam, że on i jego otoczenie w sztabie pewne wady mają to póki walka trwa należy jemu i jego ludziom pomagać i walczyć, a nie wrzeszczeć z okopów; "nasz dowódca robi błędy!" Tak to rozumiem i w formie przypowieści podaję.
Zapisane
porys
Moderator
aktywista
*****
Wiadomości: 2596


« Odpowiedz #14 dnia: Marzec 07, 2009, 22:28:56 pm »

bo jeśli ktoś z wyboru uczestniczy w NOM to tradycjonalistą nie jest.
Szczerze? Jeśli taka jest definicja tradycjonalisty - to ja nim nie jestem.
Zapisane
zdewirtualizować awatary
Strony: [1] 2 3 ... 8 Drukuj 
Forum Krzyż  |  Disputatio  |  Sprawy ogólne  |  Wątek: Przerażający realizm. « poprzedni następny »
 

Działa na MySQL Działa na PHP SMF 2.0.11 | SMF © 2014, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!