Forum Krzyż
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Październik 28, 2020, 01:02:32 am

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukaj:     Szukanie zaawansowane
www.UnaCum.pl
                   www.facebook.com/unacumpl
Centrum Informacyjne
Ruchu Summorum Pontificum
219598 wiadomości w 6336 wątkach, wysłana przez 1569 użytkowników
Najnowszy użytkownik: cogito
Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja
Forum Krzyż  |  Disputatio  |  Poczekalnia  |  Wątek: O odsetkach
« poprzedni następny »
Strony: 1 ... 5 6 [7] Drukuj
Autor Wątek: O odsetkach  (Przeczytany 5524 razy)
Anawim
bywalec
**
Wiadomości: 96

« Odpowiedz #90 dnia: Wrzesień 07, 2017, 20:32:15 pm »

:)
Zapisane
Aqeb
aktywista
*****
Wiadomości: 2562

« Odpowiedz #91 dnia: Wrzesień 08, 2017, 08:28:33 am »

Przepraszam za spóźnienie, ale w temacie - swoją drogą Ecclesia in medio oriente to dokument duszpasterski odnoszący się do krajów Bliskiego Wschodu współczesnych piszącemu papieżowi, nie wiem czy jeszcze aktualne bo wojna w Syrii dużo tam zmieniła. A jest tak hermeneutko-ciągłościowa interpretacja Gaudium et spes, że zdezaktualizowała się w trzy lata po wydaniu na skutek zmian jakie zaszły w kulturze pod wpływem "pokolenia 68", hipisów itd.  :)

Cytuj
Proponuję w tym samym duchu tolerować posoborowe próby hermeneutyki ciągłości. Np. że papieżom przedsoborowym chodziło o prawo Boże, a obecnym o prawo ludzkie w odniesieniu do wolności religijnej. Albo o prawa człowieka, które być może są rzeczowo jeszcze czymś innym niż prawa Boże czy ludzkie, a o czym dawni papieże nie mieli pojęcia. Tak jak biedny Benedykt XIV nie miał pojęcia o tym, że przy każdym pożyczaniu pieniędzy występuje ryzyko, że druga strona nie zwróci środków.
Ja Pana rozumiem jak najbardziej, zwrócę tylko uwagę na to, że jak najbardziej koncesjonowany bp Schneider stwierdza, że hermeneutyka ciągłości w przyszłości będzie niewystarczająca i również powołuje się na to jak orzeczenia soborów były weryfikowane w życiu (konkretnie na Sobór Florencki). Oczywiście nie trzeba się z tym zgadzać. Wydaje mi się, że ze strony Benedykta XVI hermeneutyka ciągłości była raczej pewną propozycją i to pierwotnie skierowaną raczej nie do tradycjonalistów a w drugą stronę. Później kard. Muller zaczął mówić, że jest konieczna i że nie da się inaczej.

http://www.pch24.pl/biskup-schneider--interpretacje-soboru-watykanskiego-ii-a-kryzys-kosciola,53963,i.html
Zapisane
"Ilekroć walczymy z pychą świata czy z pożądliwością ciała albo z heretykami, zawsze uzbrójmy się w krzyż Pański. Jeśli szczerze powstrzymujemy się od kwasu starej złośliwości, to nigdy nie odejdziemy od radości wielkanocnej." Św. Leon Wielki
LUK
aktywista
*****
Wiadomości: 962


« Odpowiedz #92 dnia: Wrzesień 12, 2017, 14:14:32 pm »

Christus REX

Cytuj
Proponuję w tym samym duchu tolerować posoborowe próby hermeneutyki ciągłości. Np. że papieżom przedsoborowym chodziło o prawo Boże, a obecnym o prawo ludzkie w odniesieniu do wolności religijnej. Albo o prawa człowieka, które być może są rzeczowo jeszcze czymś innym niż prawa Boże czy ludzkie, a o czym dawni papieże nie mieli pojęcia. Tak jak biedny Benedykt XIV nie miał pojęcia o tym, że przy każdym pożyczaniu pieniędzy występuje ryzyko, że druga strona nie zwróci środków.

Ja panu proponuję czytać to często może pan zrozumie co jest nie tak i że owa hermeneutyka "ciągłości to bzdura"  :

Cytuj
http://krzyz.nazwa.pl/forum/index.php/topic,9520.msg210684.html#msg210684
http://krzyz.nazwa.pl/forum/index.php/topic,9520.msg210668.html#msg210668
http://krzyz.nazwa.pl/forum/index.php/topic,7585.msg209561.html#msg209561
http://breviarium.blogspot.com/2013/11/odczytujemy-drugi-sobor-w-swietle.html

oraz o hermeneutyce "ciągłości" parę przykładów(chce pan więcej?) widzi pan różnice czy jest ciągłość wg. pana jest ??? :

Cytuj
Najpierw nauczanie nieomylne Kościoła Św. potem niedorzeczności posborowe :

Rozdział V.
Widzialna jedność Kościoła
Ponieważ taki jest prawdziwy Kościół Chrystusowy, oświadczamy, że ta widzialna i łatwa do rozpoznania społeczność jest tym samym Kościołem Bożych obietnic i miłosierdzia, którą Jezus Chrystus chciał wyróżnić i ozdobić tyloma uprawnieniami i przywilejami. Jest on w swym ustroju tak jasno określony, że jakiekolwiek społeczności odłączone od jedności wiary lub wspólnoty tego ciała, nie mogą być żadną miarą nazwane częścią lub członem Kościoła. Nie jest on rozproszony ani rozdzielony pośród różnych ugrupowań o nazwach chrześcijańskich, lecz zjednoczony w sobie i doskonale zwarty. W swej widzialnej jedności jest niepodzielonym i niepodzielnym ciałem, które jest Ciałem Mistycznym Chrystusa.] O nim właśnie mówi Apostoł: "Jedno ciało i jeden duch, jak jesteście wezwani w jednej nadziei wezwania waszego. Jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden Bóg i Ojciec wszystkich, który jest nad wszystkimi i poprzez wszystko i we wszystkich nas" (17).

Kanon IV. Gdyby ktoś głosił, że prawdziwy Kościół nie jest jednym zwartym ciałem, lecz składa się z różnych oddzielnych społeczności z nazwy chrześcijańskich, które niejako obejmuje, albo też kto by twierdził, że rozmaite społeczności, różniące się między sobą wyznaniem wiary i odłączone od jedności Kościoła tworzą jako człony lub części jeden i powszechny Kościół Chrystusowy, niech będzie wyklęty.

Kanon XIII. Gdyby ktoś głosił, że prawdziwy Kościół Chrystusowy, poza którym nikt nie może się zbawić, nie jest identyczny z jednym, świętym, katolickim i apostolskim rzymskim Kościołem, niech będzie wyklęty

Breviarium Fidei. Kodeks doktrynalnych wypowiedzi Kościoła. Opracowali Jan Maria Szymusiak SJ, Stanisław Głowa SJ. Poznań – Warszawa – Lublin [1964], ss. 94-104 (dziesięć rozdziałów).
Ks. Bolesław Pylak, Kościół Mistyczne Ciało Chrystusa. Projekt Konstytucji dogmatycznej na Soborze Watykańskim. Lublin 1959, ss. 199-204 (kanony).
http://swiety.krzyz.org/projekt.htm
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Według Benedykta XVI Kościół katolicki nie ma JEDNOŚCI:

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/benedykt_xvi/przemowienia/komitet_ekumeniczny_15122005.html:


"Pełna jedność, do której dążymy, to jedność w prawdzie i miłości. Nie możemy zadowalać się pozostawaniem w pół drogi, lecz musimy bez przerwy odważnie, roztropnie i z pokorą starać się wypełniać wolę Jezusa Chrystusa, nawet jeśli nie byłoby to zgodne z naszymi czysto ludzkimi planami. Ceną za urzeczywistnienie pełnej jedności Kościoła oraz za pojednanie chrześcijan jest podporządkowanie naszej woli woli Pana".

i tu http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/benedykt_xvi/przemowienia/ekumeniczne_19082005.html :

Jedność w różnorodności

A teraz pytanie: o co właściwie chodzi w procesie przywracania jedności wszystkich chrześcijan? Wiemy, że jest wiele modeli jedności. Wiecie także, że celem Kościoła katolickiego jest osiągnięcie pełnej widzialnej jedności uczniów Chrystusa, tak jak ją zdefiniował w różnych dokumentach Sobór Watykański II (por. Lumen gentium, 8, 13; Unitatis redintegratio, 2, 4 i in.). W naszym przekonaniu ta jedność trwa nieodwołalnie w Kościele katolickim (por. Unitatis redintegratio, 4); przecież Kościół nie znikł zupełnie z tego świata. Z drugiej strony, nie oznacza ona tego, co można by nazwać «ekumenizmem powrotu», w którym konieczne byłoby zanegowanie i odrzucenie własnej historii wiary. W żadnym wypadku! Ta jedność nie jest równoznaczna z ujednoliceniem wszystkich form wyrazu teologii i duchowości, form liturgicznych i dyscypliny. Jest to jedność w różnorodności i różnorodność w jedności. 29 czerwca br. podkreśliłem w homilii w uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła, że pełna jedność i prawdziwa katolickość — w pierwotnym znaczeniu tego słowa — łączą się ściśle ze sobą. Koniecznym warunkiem do tego, aby ich współistnienie mogło się urzeczywistnić, jest ciągłe oczyszczanie i ponawianie dążenia do jedności, umacnianie go oraz troska o jego dojrzałość. Dialog może się do tego przyczynić. Jest on czymś więcej niż tylko wymianą poglądów, przedsięwzięciem akademickim. Jest wymianą darów (por. Ut unum sint, 28), w której Kościoły i Wspólnoty kościelne mogą dzielić się swymi bogactwami (por. Lumen gentium, 8, 15; Unitatis redintegratio, 3, 14 f; Ut unum sint, 10-14).


--------------------------------------------------------------------------------------------------------

ENCYKLIKA OJCA ŚWIĘTEGO PIUSA XI
 
Mortalium animos:
 
Jeżeli zresztą spotykać można wielu niekatolików, którzy w pięknych słowach głoszą braterską wspólność w Chrystusie, to przecież nie ma ani jednego, któremu przez myśl by przeszło poddać się posłusznie w nauce i kierownictwie Namiestnikowi Jezusa Chrystusa. W międzyczasie oświadczają, że chcą wprawdzie rokować z Kościołem Rzymskim, lecz z zastrzeżeniem równości wzajemnych praw, tzn. jako równouprawnieni. Gdyby jednak mogli rokować, to bez wątpienia w rokowaniach dążyliby do takiej umowy, która umożliwiłaby im trwanie przy tych zapatrywaniach, z powodu których błąkają się jeszcze ciągle poza jedyną owczarnią Chrystusa.

W tych warunkach oczywiście ani Stolica Apostolska nie może uczestniczyć w ich zjazdach, ani też nie wolno wiernym zabierać głosu lub wspomagać podobne poczynania. Gdyby to uczynili, przywiązaliby wagę do fałszywej religii chrześcijańskiej, różniącej się całkowicie od jedynego Kościoła Chrystusowego. Czyż możemy pozwolić na to – a byłoby to rzeczą niesłuszną i niesprawiedliwą, – by prawda, a mianowicie prawda przez Boga objawiona, stała się przedmiotem układów?

Jasną rzeczą więc jest, Czcigodni Bracia, dlaczego Stolica Apostolska swym wiernym nigdy nie pozwalała, by brali udział w zjazdach niekatolickich. Pracy nad jednością chrześcijan nie wolno popierać inaczej, jak tylko działaniem w tym duchu, by odszczepieńcy powrócili na łono jedynego, prawdziwego Kościoła Chrystusowego, od którego kiedyś, niestety, odpadli. Powtarzamy, by powrócili do jednego Kościoła Chrystusa, który jest dla wszystkich widoczny i po wsze czasy, z woli Swego Założyciela, pozostanie takim, jakim go On dla zbawienia wszystkich ludzi ustanowił. Mistyczna Oblubienica Chrystusa przez całe wieki pozostała bez zmazy i nigdy też zmazy doznać nie może.

W tym celu urządzają zjazdy, zebrania i odczyty z nieprzeciętnym udziałem słuchaczy i zapraszają na nie dla omówienia tej sprawy wszystkich, bez różnicy, pogan wszystkich odcieni, jak i chrześcijan, ba, nawet tych, którzy – niestety – odpadli od Chrystusa, lub też uporczywie przeciwstawiają się Jego Boskiej naturze i posłannictwu. Katolicy nie mogą żadnym paktowaniem pochwalić takich usiłowań, ponieważ one zasadzają się na błędnym zapatrywaniu, że wszystkie religie są mniej lub więcej dobre i chwalebne, o ile, że one w równy sposób, chociaż w różnej formie, ujawniają i wyrażają nasz przyrodzony zmysł, który nas pociąga do Boga i do wiernego uznania Jego panowania. Wyznawcy tej idei nie tylko są w błędzie i łudzą się, lecz odstępują również od prawdziwej wiary, wypaczając jej pojęcie i krok po kroku popadają w naturalizm i ateizm. Z tego jasno wynika, że od religii, przez Boga nam objawionej, odstępuje zupełnie ten, ktokolwiek podobne idee i usiłowania popiera.

 "że ta jedność, której fundamentem jest niezmienność Boga, której spoistość poręczona jest tajemnicą niebios, mogłaby być w Kościele zerwana i rozbita przez waśń poróżnionych ludzi" (21). Skoro to mistyczne ciało Chrystusa, Kościół, jedno jest (22), spojone i złączone (23) jak ciało fizyczne, bardzo niedorzecznym człowiekiem okazałby się ten, kto by chciał twierdzić, że ciało mistyczne Chrystusa może się składać z odrębnych, od siebie oddzielonych członków. Kto więc nie jest z Kościołem złączony, ten nie może być Jego członkiem i nie ma łączności z głową – Chrystusem (24).

Jest prawie niemożliwe, aby katolicy, którzy społem z heretykami lub schizmatykami uczestniczą w jakimkolwiek akcie kultu, warci byli usprawiedliwienia od tego pożałowania godnego przestępstwa.
Benedykt XIV, 1748, De Synodo, księga VI, rozdział 5, Art. 2


W Instrukcji "De motione oecumenica"  Świętego Oficjum , wydanej 20 grudnia 1949 roku:

"[Biskupi] powinni być czujni ażeby pod fałszywym pretekstem – iż trzeba raczej kłaść nacisk na te sprawy, które nas jednoczą niż na te, które nas dzielą – nie rozprzestrzeniał się niebezpieczny indyferentyzm... Powinni także dać odpór niebezpiecznej manierze wypowiedzi rodzącej fałszywe opinie i próżne nadzieje, które nigdy nie mogą zostać spełnione – jaką może być na przykład twierdzenie, iż nie należy zbyt wielce poważać orzeczeń zawartych w encyklikach rzymskich Papieży na temat powrotu odszczepieńców do Kościoła, konstytucji Kościoła, czy Mistycznego Ciała Chrystusa... Przeto, ma być głoszona i objaśniana cała katolicka doktryna;w żaden sposób nie może być przemilczane bądź w dwuznacznych wypowiedziach ukrywane to, co zawiera katolicka prawda odnośnie prawdziwej natury usprawiedliwienia i drogi do niego wiodącej, konstytucji Kościoła, prymatu jurysdykcji rzymskiego Papieża oraz jedynej, prawdziwej jedności mogącej się dokonać poprzez powrót odszczepieńców do jednego, prawdziwego Kościoła Chrystusowego" (AAS, XLII (1950), 144).
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
A tu sobór wat II:

DE 8. To nawrócenie serca i świętość życia łącznie z publicznymi i prywatnymi modlitwami o jedność chrześcijan należy uznać za dusze całego ruchu ekumenicznego, a słusznie można je zwać ekumenizmem duchowym.
Katolicy mają bowiem zwyczaj często się schodzić na tę modlitwę o jedność Kościoła, którą sam Zbawiciel w przeddzień swej śmierci gorąco wznosił do swego Ojca: "Aby wszyscy byli jedno" (J 17,21).
W pewnych specjalnych okolicznościach, takich jak zapowiedziane modły "o jedność", oraz na zebraniach ekumenicznych, dopuszczalne jest, a nawet pożądane zespolenie katolików z braćmi odłączonymi w modlitwie. Taka wspólna prośba jest zapewne nader skutecznym środkiem uproszenia łaski jedności i właściwym podkreśleniem więzów, które dotąd łączą katolików z braćmi odłączonymi: "Gdzie bowiem dwaj albo trzej są zgromadzeni w imię moje, tam ja jestem pośród nich" (Mt 18,20).

Nie można wszakże uznać współudziału w świętych czynnościach (communicatio in sacris) za środek, który bez zastrzeżeń należałoby stosować dla przywrócenia jedności chrześcijan. Współudział ten szczególnie zawisł od dwóch zasad: od konieczności zaznaczania jedności Kościoła i od uczestnictwa w środkach łaski. Wzgląd na zaznaczenie jedności Kościoła najczęściej wzbrania współudziału. Łaska o którą należy zabiegać, niekiedy czyni go wskazanym. O konkretnym sposobie postępowania, z uwzględnieniem wszelkich okoliczności czasu, miejsca i osób, niech roztropnie zdecyduje miejscowy biskup, chyba że co innego zarządzi Konferencja Episkopatu w oparciu o własne wytyczne, bądź też Stolica Święta.
DE 9. Należy się zapoznać z duchem braci odłączonych. Nieodzowne jest do tego studium, które trzeba podejmować zgodnie z prawdą i życzliwie. Katolicy należycie przygotowani muszą zdobyć lepszą znajomość doktryny i historii, życia duchowego i kultowego, psychologii religijnej oraz kultury właściwej braciom. Do osiągnięcia tego wielce są pomocne zebrania, z udziałem obu stron, dla omówienia głównie kwestii teologicznych, gdzie by każdy występował jako równy wśród równych, byle tylko ich uczestnicy, pozostający pod nadzorem biskupów byli naprawdę rzeczoznawcami. Przez taki dialog ujawni się wyraźniej rzeczywisty stan Kościoła katolickiego. Na tej drodze da się lepiej poznać poglądy braci odłączonych i w odpowiedniejszy sposób wyłożyć im naszą wiarę.
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 12, 2017, 14:43:28 pm wysłana przez LUK » Zapisane
ocalony
adept
*
Wiadomości: 49

« Odpowiedz #93 dnia: Listopad 05, 2017, 19:10:13 pm »

Generalnie wiedziałem już od dawna, że dawniej Kościół zabraniał pożyczać pieniądze, żądając od nich odsetek. Nie wiedziałem, że zostało to oficjalnie odwołane, przypuszczałem, że albo Kościół nie wie co z tym zrobić, albo nawet się wstydzi przypominać o tym zakazie, okazało się że zostało to zmienione. Na obronę Kościoła można jednak powiedzieć tyle, że w tamtym czasie, zazwyczaj pieniądze były obracane w takim kontekście w którym pieniądz jest jak gdyby bezpłodny. W jednym lewicowym czasopiśmie taki fragment znalazłem:

"Ogłaszając procent składany diabelskim wynalazkiem i żądając kary śmierci dla lichwiarzy, kościół bronił się przed konkurencją, czyli rodzącym się mieszczaństwem. Zarazem w gospodarce nieznającej zjawiska wzrostu pożyczanie na procent istotnie uderzało w biedniejszych. Kiedy pożyczka służyła nie wzbogacaniu się, a pokryciu nieplanowanych wydatków, często wynikających z nieszczęścia, na przykład gdy potrzebne były pieniądze, bo spaliła się stodoła czy ktoś zachorował, oprocentowanie pożyczki raziło jako niemoralne. Obowiązkiem bliźniego jest przecież pomóc drugiemu w chorobie, a nie zarabiać na cudzym nieszczęściu."

Pomijając inne zastrzeżenia, to jest właśnie to o czym mówię, pożyczanie było z jednej strony uczynkiem miłosiernym, a z drugiej dłużnik nie miał zazwyczaj z tego powodu zysku. W ogóle na początku chrześcijaństwa podejście do pieniędzy było inne, nie wiem na ile było to powszechne, ale bp Ryś pisze „Istnieje prosta zasada, której zapomnienie jest dowodem na przepaść, jaka dzieli Kościół współczesny od starożytnego. Według tej zasady jedna czwarta majątku kościelnego przeznaczana miała być na ubogich”  (bp. Grzegorz Ryś Rekolekcje. Modlitwa, Post, Jałmużna , Wydawnictwo Znak, Kraków 2013, str. 219), podobnie było we wczesnym średniowieczu: „W starym penitencjale irlandzkim z roku 800 jest napisane: Ktokolwiek gromadzi dobra ponad miarę, jeśli czyni to z niewiedzy(!), powinien trzecią część oddać ubogim.”   (tamże, str 195). Swoją drogą nie sądze, że to było przestrzegane powszechne i teraz mamy taką sytuacje, że państwo w zasadzie przejęło w dużej mierze troskę o ubogich, ale też ma to swoją cenę, Jacques Attali (który prawdopodobnie należy do masonerii, jak większość francuskich elit) stwierdza,  że w 2004 roku we Francji obowiązkowe podatki wyniosły ok. 44 procent PKB (wiadomo, że jakaś część z tego gdzieś tam się marnotrawi). Wracając do kredytu.  Zastanawiałem się jednak czy Kościół nie pomylił się w roku 1917. Bo jeżeli ktoś pożycza na mały sklepik, zakład fryzjerski czy ma w głowie pomysł na miarę drugiego apple to wiadomo potrzebuje kredytu aby rozkręcić interes i ktokolwiek mu pożycza np. bank to może liczyć na to, że w momencie gdy przedsięwzięcie zaczyna przynosić zyski, coś dostanie z tych zysków, czyli procent od pożyczki. No ale co w sytuacji gdy ktoś pożycza np. na samochód? albo pralkę? Jedyne co mogłoby usprawiedliwiać procent to czas, który oszczędzamy przy braniu kredytu. Powiedzmy, ktoś chce używany samochód za 12000, jeśli potrafi odłożyć miesięcznie 500 PLN, to uskładanie zajmie mu 2 lata, jeżeli dostanie kredyt, to zapłaci co prawda jakieś 13000 (w najlepszym wypadku, jeśli wybierze droższy bank i jeszcze do tego ubezpieczenie to łatwo może przekroczyć 15000) ale będzie miał samochód od razu. Innego powodu nie znajduje. Generalnie jednak dług, działalność banków centralnych i komercyjnych, system rezerwy cząstkowej (banki z lokat klientów finansują kredyty, ale pieniądze z kredytów krążą miedzy ludźmi i duża ich część wraca do banków w postaci lokat, więć można nimi sfinansować kolejne kredyty i tak w kółko kręci się ten interes, jednakże gdyby powiedzmy 5 procent klientów w tym samym czasie wystąpiło o zwrot lokat to bank nie ma z czego oddać i upada) i te wszystkie instrumenty finansowe, który nazw nie potrafię nawet wymienić przez pewną nieliczną grupę ekonomistów jest uważany za największe zło (przypomina to Pawłowe: korzeń wszelkiego zła jest chciwość). Wspomniany Attali pisze (Zachód, 10 lat przed totalnym bankructwem?), że wszystko, a przede wszystkim państwa są tak zadłużone, że wszystko to nie długo padnie, a upadek ten będzie wielki. Z drugiej strony czasopismo katolickie, którego strona znajduję się pod tym adresem http://www.michaeljournal.org/archiwa99.htm promuje kredyt społeczny, jest to być może genialny wynalazek, ale nie potrafię tego (miejmy nadzieję, że na razie) zrozumieć. Jest jeszcze Eugene Michael Jones, katolik tradycjonalista, który napisał 3 tomy jałowego pieniądza (nie czytałem), ale taki komentarz znalazłem: Przez cały październik czytałem trzy tomy ,,Jałowego pieniądza" E. Michaela Jonesa. Jest to absolutne arcydzieło, dotyczące starcia systemu, gdzie ludzka praca jest największa wartością, a systemem lichwy, czyli długu. Jones przedstawił dzieje ekonomii od starożytności aż po krach 2008 r. Jones udowodnił, iż system lichwy rozpoczął się od reformacji, że Anglia Elżbiety I sponsorowała piractwo, aby ograbiać flotę hiszpańską ze złota. Udowadnia, iż standard złota wcale nie jest najlepszym wyjściem, a chore koncepcje Keynesa były spowodowane jego homoseksualizmem. Obnaża brutalność Miltona Friedmana i przydatność pieniądza fiducjarnego. Lektura tych trzech tomów to wielka uczta intelektualna. Oto jeden cytat: -,,Kapitalizm to lichwa wspierana przez państwo;katolicyzm, tradycyjny wróg lichwy, głosi wyższość oraz pochwałę pracy. Nie ma sposobu, aby tę dychtomię zlikwidować. Któryś z nich musi zwyciężyć. Non datur tertius" [ https://independenttrader.pl/q-a-inwestowanie-w-nieruchomosci-cz-1.html] (31-10-2017; 19:23) Generalnie polecam jeszcze ten artykuł:
https://independenttrader.pl/czy-banki-w-polsce-sa-bezpieczne-aktualizacja.html .  W tym wątku krąży takie pytanie, jak odróżnić prawdę (w dokumentach kościelnych od fałszu), to jest trudne pytanie, ale w przypadku AL jest chyba łatwiejsze. Może coś napisze następnym razem (jeśli dobry Bóg pozwoli).
Zapisane
mój mały mój Izaaku pochyl głowę / to tylko chwila bólu a potem będziesz /czym tylko chcesz... (Herbert, fotografia)
(se)cessio
*NOWICJUSZ*
rezydent
****
Wiadomości: 264

ochrzczony

« Odpowiedz #94 dnia: Listopad 06, 2017, 00:11:26 am »

Rozumiem, że ten cytat "znaczny"- z JEx abp Rysia- to pod wczorajsze uroczystości ingresu ;) Jego archeologicznymi jazdami nikogo na tem forum Pan szanowny nie porwiesz...
Co do tzw.kredytu społecznego, to mimo usilnych starań p. Lewickiego z polskiej edycji "Michaela" nadal mam nieodparte wrażenie...unoszącego sie nad tym projektem idealistycznego zapaszku- rodem z XIXw-iecznego przyszłego NRD.

Sam problem współcześnie jest raczej z kategorii tych perpetuo-mobilo podobnych.
Oczywiście też mam nadzieje:-)  jak p.S.Krajski, czy odchodzący ( na wózku) min.fin. BRD, że ta fiducjarna bańka musi pęknąć- nie znamy dnia, ani godziny...niestety.
Zapisane
accessus XII.XII.XII
ocalony
adept
*
Wiadomości: 49

« Odpowiedz #95 dnia: Listopad 11, 2017, 18:03:52 pm »

Rozumiem, że ten cytat "znaczny"- z JEx abp Rysia- to pod wczorajsze uroczystości ingresu ;) Jego archeologicznymi jazdami nikogo na tem forum Pan szanowny nie porwiesz...
Co do tzw.kredytu społecznego, to mimo usilnych starań p. Lewickiego z polskiej edycji "Michaela" nadal mam nieodparte wrażenie...unoszącego sie nad tym projektem idealistycznego zapaszku- rodem z XIXw-iecznego przyszłego NRD.

Sam problem współcześnie jest raczej z kategorii tych perpetuo-mobilo podobnych.
Oczywiście też mam nadzieje:-)  jak p.S.Krajski, czy odchodzący ( na wózku) min.fin. BRD, że ta fiducjarna bańka musi pęknąć- nie znamy dnia, ani godziny...niestety.

Te archeologiczne jazdy to nic innego jak fakty historyczne. Co do kredytu społecznego, to jeszcze taki artykuł znalazłem
http://jestesmyzmiana.pl/kredyt-spoleczny-teoria-douglasa/
Cała to stowarzyszenie dość radykalne poglądy głosi, ale któż to wie co przyszłość przyniesie.
I jeszcze jeden fakt historyczny mi się przypomniał, swego czasu czerpania zysku i pożyczania na procent zakazał w chinach sam Mao Zedong.
Zapisane
mój mały mój Izaaku pochyl głowę / to tylko chwila bólu a potem będziesz /czym tylko chcesz... (Herbert, fotografia)
(se)cessio
*NOWICJUSZ*
rezydent
****
Wiadomości: 264

ochrzczony

« Odpowiedz #96 dnia: Listopad 12, 2017, 16:54:48 pm »

... fakt historyczny mi się przypomniał, swego czasu czerpania zysku i pożyczania na procent zakazał w chinach sam Mao Zedong.

Mnie się w związku z tym przypomniał taki "fakt", jak to dwóch posoborowych- a jednak- franciszkanów, ćwierć wieku wstecz w ogarnianym pełzającą teologią "wyzwolenia" latynoskim kraiku, życie doczesne postradało z ręki kontynuatorów opus Mao- adwersarzy... lichwy.
Zapisane
accessus XII.XII.XII
ocalony
adept
*
Wiadomości: 49

« Odpowiedz #97 dnia: Listopad 13, 2017, 17:51:10 pm »

... fakt historyczny mi się przypomniał, swego czasu czerpania zysku i pożyczania na procent zakazał w chinach sam Mao Zedong.

Mnie się w związku z tym przypomniał taki "fakt", jak to dwóch posoborowych- a jednak- franciszkanów, ćwierć wieku wstecz w ogarnianym pełzającą teologią "wyzwolenia" latynoskim kraiku, życie doczesne postradało z ręki kontynuatorów opus Mao- adwersarzy... lichwy.

Żeby tylko, Mao przez swoje bezsensowne decyzję pozbawił życia co najmniej 43 milionów ludzi, którzy zginęli w wyniku Wielkiego Głodu (a i inne zbrodnie miał na sumieniu) . Ale w kwestii oprocentowania kredytu to nie jest dowód na nic.
Zapisane
mój mały mój Izaaku pochyl głowę / to tylko chwila bólu a potem będziesz /czym tylko chcesz... (Herbert, fotografia)
(se)cessio
*NOWICJUSZ*
rezydent
****
Wiadomości: 264

ochrzczony

« Odpowiedz #98 dnia: Listopad 16, 2017, 00:18:27 am »

Ja panie kol. w w.w. aspekcie mam takie samo zdanie jak te 43 mln. Za stary widocznie jestem na "trzecie drogi" i in.temu podobne- insza sprawa była w chmurnej/durnej młodości. Podobno "kto nie był w..." :-D
Gdyby Kościół miał jednoznaczny stos. do sprawy, to by dawno exkomunikował za te niecne czyny godzące w sprawiedliwość... społeczną. Nie wiem o której starożytnej utopii myśleli twórcy experymentu na żywym organ.plemienno-rodowym nad Paraną(bracia F-1:-), ale...protestancki Lolek był tylko kontynuatorem.
Ostatecznie... chcącemu nie dzieje się krzywda. Każdy może dysponować SWOIM kapitałem moralnie i wedle uznania, a dłużnik ma obowiązek CZYTAĆ umowy i spłacać, jeśli sie zobowiązał.
Zapisane
accessus XII.XII.XII
ocalony
adept
*
Wiadomości: 49

« Odpowiedz #99 dnia: Listopad 17, 2017, 20:01:46 pm »

W sumie od 1917 jest jednoznaczny, można brać odsetki, byle nie za duże, chociaż jeszcze sto lat wcześniej nie można było (chyba, że zastosujemy jakąś kosmiczną hermeneutyke ciągłości). Tylko czy np. 8% to dużo? Chyba nie, ale po 20 latach  za każdą pożyczoną złotówkę trzeba oddać ponad 2 złote, a jeśli kredyt oprocentowany jest oprocentowaniem zmiennym, to może się zdarzyć, że dużo więcej. Chcącemu nie dzieje się krzywda, owszem, też o tym myślałem. Tylko, w sytuacji np. młodego małżeństwa dobrze byłoby mieć własny dom, jeśli nałożyć na to polskie realia (i nie tylko polskie) nie będzie przesadą jeśli powiem, że nie mają wyboru i w zasadzie zostaje im tylko zmień pracę i weź kredyt. Tu w zasadzie zgodziłbym się z prof. Rybińskim, że jedynym sensownym rozwiązaniem jest wynajmować, jest to tańsze i można się łatwo z rodziną  przenieś w inne miejsce, no takie czasy. Jeśli chodzi o kredyt na mieszkanie, tu i lewica i prawica kościelna jest zdania, że jest to złe rozwiązanie. W Tygodniku Powszechnym pisali, że to nowoczesna forma niewolnictwa, któryś z księży z FSSPX pisał, żeby nie brać kredytu na mieszkanie, bo jest to gwarancją kłopotów. AL (żeby była jasność, jestem mocno krytyczny wobec 8 rozdziału) obowiązek zapewnienia domu przekłada na rządzących : „Brak godnego lub odpowiedniego mieszkania często prowadzi do odroczenia sformalizowania związku. Pamiętajmy, że "rodzina ma prawo do mieszkania odpowiedniego dla życia rodzinnego i dostosowanego do liczby jej członków, w miejscu zapewniającym podstawowe usługi konieczne do życia rodziny i  wspólnoty"(23). Rodzina i dom to dwie rzeczy, które wzajemnie się siebie domagają. Przykład ten pokazuje, że musimy domagać się praw rodziny, a nie tylko praw jednostki(24).” (punkt 44). Szukanie 3 drogi to zadanie dość karkołomne, nie ma raczej możliwości (szczególnie w skali globalnej) wprowadzić czegoś takiego, ale 3 droga może się narodzić (w bólach zapewne) jeśli skompromituję się (zbankrutuje) dotychczasowy system.
Zapisane
mój mały mój Izaaku pochyl głowę / to tylko chwila bólu a potem będziesz /czym tylko chcesz... (Herbert, fotografia)
Strony: 1 ... 5 6 [7] Drukuj 
Forum Krzyż  |  Disputatio  |  Poczekalnia  |  Wątek: O odsetkach « poprzedni następny »
 

Działa na MySQL Działa na PHP SMF 2.0.11 | SMF © 2014, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!