Forum Krzyż
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Wrzesień 22, 2020, 14:04:28 pm

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukaj:     Szukanie zaawansowane
Skauci św. Bernarda

http://ssbc.pl/
218938 wiadomości w 6318 wątkach, wysłana przez 1567 użytkowników
Najnowszy użytkownik: random1414
Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja
Forum Krzyż  |  Disputatio  |  Poczekalnia  |  Wątek: Andrzej Macura ( redaktor naczelny wiara.pl) o tradycjonalistach
« poprzedni następny »
Strony: [1] 2 3 Drukuj
Autor Wątek: Andrzej Macura ( redaktor naczelny wiara.pl) o tradycjonalistach  (Przeczytany 17471 razy)
Nathanael
Gość
« dnia: Luty 21, 2009, 11:09:39 am »

W nowym numerze "Gościa Niedzielnego", jak co tydzień, pojawił się komentarz redaktora naczelnego wiara.pl w rubryce "nasza wiara.pl" zatytułowany "Walka o Kościół":

Wywołaliśmy małą burzę. W naszym serwisie informacyjnym (info.wiara.pl), nie bacząc na przestrogi, pozwoliliśmy pod tekstem ks. Mariusza Piecyka "Tradycjonalista w gimnazjum" na dyskusję o tradycjonalizmie. No i doczekaliśmy się. To co widzi czytelnik, może wydawać się dość wyważone. To jednak wynik naszej pracowitej moderacji. Co bardziej złośliwe osobiste uwagi pod adresem autora tekstu nie zostały opublikowane. Dla człowieka znającego realia internetowych forów taka temperatura dyskusji o tradycjonalizmie nie jest niczym nadzwyczajnym. Problem istnieje. Bardzo poważny. Tradycjonaliści koncentrują swój sprzeciw wobec posoborowego Kościoła na trzech punktach: sprzeciwu wobec dialogu międzyreligijnego, ekumenizmu i reformy liturgii. Sęk w tym, że walcząc o to, co wydaje im się słuszne, swoich braci w wierze traktują mało ewangelicznymi metodami. Naciąganie faktów (np. oskarżanie Soboru o zniszczenie Kościoła, interpretowanie wbrew wyraźnym wypowiedziom Stolicy Apostolskiej zdjęcia ekskomuniki z biskupów - lefebrystów jako przejawu uznania ich poglądów), obrzucanie przeciwników inwektywami, no i uznanie za heretyków tych, którzy ośmielają się mieć inne zdanie, to stałe metody tej walki. Chrystus i Jego nauczanie są w tym wszystkim najmniej istotne. Jakby dla słusznej spawy można było zasady Ewangelii zawiesić na kołku. Chętnie wziąłbym udział w Mszy trydenckiej. Ale jak mam modlić się razem z ludźmi, którzy za mój entuzjazm do soborowej wizji Kościoła najchętniej by mnie z niego, jako heretyka, wykopali?

Może wypadałoby zredagować kulturalną odpowiedź do Pana Macury? Szkoda mi czasu na komentarz do powyższego komentarza :)
Zapisane
Krzysztof_
Gość
« Odpowiedz #1 dnia: Luty 21, 2009, 11:53:38 am »

Zadziwia mnie z jakąś lekkością rozciąga się zachowanie kilku osób na wszystkich tradycjonalistów, ba na wszystkich chodzących na starą Mszę. Podobną sytuację można zauważyć na FFrondy. Może niech pan, który napisał powyższy komentarz, przyjdzie na Mszę do Bytomia, tam przychodzą także zwykli parafianie, nie tylko tradycjonaliści.
Zapisane
porys
Moderator
aktywista
*****
Wiadomości: 2595


« Odpowiedz #2 dnia: Luty 21, 2009, 12:21:20 pm »

Zadziwia mnie z jakąś lekkością rozciąga się zachowanie kilku osób na wszystkich tradycjonalistów, ba na wszystkich chodzących na starą Mszę. Podobną sytuację można zauważyć na FFrondy. Może niech pan, który napisał powyższy komentarz, przyjdzie na Mszę do Bytomia, tam przychodzą także zwykli parafianie, nie tylko tradycjonaliści.
Nie przyjdzie: :-)
 
Cytat: Andrzej Macura
Chętnie wziąłbym udział w Mszy trydenckiej. Ale jak mam modlić się razem z ludźmi, którzy za mój entuzjazm do soborowej wizji Kościoła najchętniej by mnie z niego, jako heretyka, wykopali?
Zapisane
zdewirtualizować awatary
jwk
aktywista
*****
Wiadomości: 5953


« Odpowiedz #3 dnia: Luty 21, 2009, 12:26:34 pm »

Chętnie wziąłbym udział w Mszy trydenckiej. Ale jak mam modlić się razem z ludźmi, którzy za mój entuzjazm do soborowej wizji Kościoła najchętniej by mnie z niego, jako heretyka, wykopali.

Już na starym forum Fidelitas pojawiały się takie Macury, które świadomie prowokowały, obrażały, "pouczały" uczestników a osiągnąwszy zamierzony skutek uderzały w powyższy biadolący ton. Do p. Redaktora miałbym jedno  pytanie: skoro jest entuzjastą "soborowej wizji Kościoła", co chciałby znaleźć na Mszy trydenckiej?
Zapisane
Für Kikokarmenisten, Komunisten und Volkskomissaren Eintritt verboten.
Thomas
Gość
« Odpowiedz #4 dnia: Luty 21, 2009, 12:30:10 pm »

Z okładek pism typu GN śmieją się do nas buziaczki :-* a w rzeczywistości trwa bój (wybaczcie patos) I będzie jeszcze ostrzej.
Wdawać się w dyskusje cenzurowan...przepraszam, moderowane czy to w internecie, czy to "na łamach" to napędzanie sprzedaży. Chcą wierni usłyszeć Pana zdanie, niech wejdą na FK, lub KNO ;).
Ostro i rzeczowo z postulowaną przez SV II "szlachetną prostotą" dyskutować... ale u nas, na naszych łamach. Wejść na portal i grzecznie zaprosić do czytania "drugiej strony" i koniec. Nie można dopuścić do sytuacji by dyskusja np. o lustracji toczyła się na łamach Gazety Wyborczej pod czujnym okiem Redaktora.
Zapisane
Fidelis
Gość
« Odpowiedz #5 dnia: Luty 21, 2009, 12:30:26 pm »

W nowym numerze "Gościa Niedzielnego", jak co tydzień, pojawił się komentarz redaktora naczelnego wiara.pl w rubryce "nasza wiara.pl" zatytułowany "Walka o Kościół":

 Chrystus i Jego nauczanie są w tym wszystkim najmniej istotne.

Może wypadałoby zredagować kulturalną odpowiedź do Pana Macury? Szkoda mi czasu na komentarz do powyższego komentarza :)

I jak tu z takim dictum kulturalnie dyskutować?
Zapisane
PTRF
aktywista
*****
Wiadomości: 2126


« Odpowiedz #6 dnia: Luty 21, 2009, 12:48:38 pm »

U nas, na naszych łamach też trudno dyskutować. Nie tylko kulturalnie, w ogóle trudno. Przykłady ze "starego" Forum Krzyż. Niezapomniana pani tessie i jej histeryczny krzyk : "w takim razie NIE JESTEŚCIE KATOLIKAMI". Pewien Pan, który i na "nowym" Forum zajmuje się neońską propagandą, na zwrócenie uwagi, że uznawanie konieczności zmieniania dogmatów w zależności od epoki to potępiona przez papieży herezja modernizmu, stwierdził, że nie będzie wcale dyskutował o takich sprawach, uznając wyłącznie swój (?) punkt widzenia. Takich przykładów było i będzie znacznie więcej. Zastanawia tylko to zacietrzewienie i nienawiść (bo niechęć to za słabo powiedziane) do tego, co zawsze obowiązywało. I całkowita odporność na jakiekolwiek argumenty.
Zapisane
"Kto tradycji nie szanuje
 Niech nas w dupę pocałuje"
/kawaleryjskie/
Thomas
Gość
« Odpowiedz #7 dnia: Luty 21, 2009, 13:02:05 pm »

Taka temperatura jest rzeczą normalną w dyskusjach publicznych. Ten sam wielce szanowany polityk brytyjski inaczej mówi w parlamencie a inaczej na ulicznej manifestacji przez megafon. Dwa światy, uznawane. Chodzi o to by w trakcie dyskusji dać link - KNO - portal Krzyż -Sanctus. Jest wielu obserwatorów postronnych, którzy wchodzą na linki szukając wiedzy i poznają inny świat. Te wściekłe ataki na internet mówią o skuteczności działania. Ciekaw jestem na jak długo mamy tę wolność. Dużo mówi się o "bezpiecznym internecie" wolnym od....sekt -czytaj lefebvrystów ;) i ich popleczników.
Zapisane
jp7
Administrator
aktywista
*****
Wiadomości: 5502


« Odpowiedz #8 dnia: Luty 21, 2009, 23:41:32 pm »

Na KNO jest odpowiedź. niezła...
Zapisane
Kyrie Eleison!
Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?
Jarod
aktywista
*****
Wiadomości: 2492


« Odpowiedz #9 dnia: Luty 22, 2009, 07:40:36 am »

Statystyki dla archidiecezji warszawskiej:

http://www.archidiecezja.warszawa.pl/archidiecezja/statystyka/

Katolicy (ochrzczeni) - 94% (Polska: 94%)

Akceptacja przykazań Dekalogu

I Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną - 81,1%
II Nie będziesz brał imienia Pana Boga twego nadaremno - 66,8%
III Pamiętaj, abyś dzień święty święcił - 62,5%
IV Czcij ojca swego i matkę swoją - 90,6%
V Nie zabijaj - 96,3%
VI Nie cudzołóż - 76,7%
VII Nie kradnij - 88,1%
VIII Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu - 77,1%
IX Nie pożądaj żony bliźniego swego - 78,3%
X Nie pożądaj żadnej rzeczy bliźniego twego - 79,5%

Ocena sytuacji i zachowań moralnych

Zachowania i sytuacje - Dopuszczalne / To zależy / Niedopuszczalne (w %)
Wolna miłość - 26,4 / 21,7 / 41,5
Wolne związki - 46,5 / 19,8 / 28,3
Seks przed ślubem kościelnym - 55,4 / 18,7 / 21,0
Zdrada małżeńska - 5,3 / 13,9 / 76,3
Rozwód - 23,7 / 34,4 / 35,7
Środki antykoncepcyjne - 57,5 / 17,5 / 18,1
Przerywanie ciąży - 11,3 / 27,4 / 55,4
Eutanazja - 13,1 / 21,0 / 55,4


Stosunek do dogmatów wiary

90,7% - wiara w Boga
79,8% - wiara w Trójcę św.
86,5% - wiara w zmartwychwstanie Chrystusa
74,1% - wiara w nagrodę lub karę w życiu wiecznym
67,7% - wiara w istnienie piekła

Wiedza religijna

Znajomość imion Ewangelistów - od 64,6% do 75,5%, zależnie od imienia Ewangelisty
Znajomość sakramentów Kościoła - od 52,6% do 87,6% dla poszczególnych sakramentów
Poprawna wiedza o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny - 26,8%

--------------------


To co u gory nie jest problemem. Natomiast najwiekszym problemem autora jest to, ze moze zaledwie 10% tradsow (czyli pewnie 1 promilu wspolczesnego Kosciola)  pała entuzjazmem do Vaticanum Secundum, a pewnie 30% tradsow calkowicie odrzuca Vaticanum Secundum. Uczestnictwo w jedenj Mszy z tymi tradsami napawa autora strachem (ciekawe ile razy byl w synagodze lub zborze i co czul).
Nie jest wazne, ze w powyzszych statystykach sami tradsi pewnie osiagaliby 99% we wszystkich kategoriach. Superdogmat to superdogmat, brak entuzjazmu do Vaticanum Secundum sprawia, ze wg autora nie sa w pelni katolikami.



Zapisane
Major
aktywista
*****
Wiadomości: 3579

« Odpowiedz #10 dnia: Luty 22, 2009, 08:48:01 am »

Jakie pismo taki komentarz.
Zapisane
Nathanael
Gość
« Odpowiedz #11 dnia: Luty 22, 2009, 09:53:21 am »

Ciekawe, czy za tydzień Pan Macura ustosunkuje się do odpowiedzi na KNO :)

Jeśli tak, to znając życie, nadal będzie brnął w argumenty niekulturalności i ordynarności tradycjonalistów :)

I brawa dla Pana Franzelina za stonowany, acz konkretny komentarz :)
Zapisane
Nathanael
Gość
« Odpowiedz #12 dnia: Marzec 15, 2009, 21:18:31 pm »

Kolejny komentarz Pana Macury... tym razem o wiele dłuższy - a dotyczy ostatnich wydarzeń związanych z lefebrystami:

Cytuj
Moim subiektywnym zdaniem
Andrzej Macura

Dobrze się stało, ze Benedykt XVI zdecydował się napisać list wyjaśniający zaistniałe ostatnio kontrowersje wobec zdjęcia ekskomuniki z czterech biskupów-lefebrystów. Dziś temat może już nie jest tak gorący, ale wydaje mi się, że warto do tego listu, już na spokojnie, wrócić.
Być może całego szumu wokół zdjęcia ekskomuniki z biskupów-lefebrystów by nie było, gdyby motywy zdjęcia ekskomuniki były jasne od samego początku. Niestety, sprawa nie była klarowna. Przyczyniały się do tego reakcje samych tradycjonalistów. W decyzji Benedykta XVI upatrywali zwycięstwa swoich racji i zapowiadali, że to dopiero początek nawracania Watykanu. Stąd obawy katolików akceptujących kurs Kościoła po Soborze Watykańskim II, że zdjęcie ekskomuniki jest krokiem w kierunku cofnięcia Kościoła katolickiego do czasów przedsoborowych.

W moim odczuciu nie były to obawy bezpodstawne. Pierwszym momentem, który w kontekście niedawnego zniesienia ekskomunik z biskupów-lefebrystów musiał wzbudzić niepokój wśród katolików akceptujących posoborowy kurs Kościoła, była kwestia pozwolenia na odprawianie Mszy wedle starego rytu. Decyzja papieża, w mojej ocenie majstersztyk pod względem prawnym, ale niezbyt szczęśliwa pod względem teologicznym (oparcie się na prywatnym odprawianiu Mszy, a przecież liturgia jest sprawą zgromadzenia, nie tylko indywidualnego kapłana) posłużyła zwolennikom tradycji do ataku na biskupów, którzy – ich zdaniem – niezbyt gorliwie wprowadzali w życie papieskie rozporządzenie. Przypomnijmy, przed decyzją Benedykta XVI możliwość odprawiania Mszy w tradycyjnym rycie istniała tam, gdzie zgodził się na jej odprawianie miejscowy biskup. Pozwolenie na jej odprawianie każdemu księdzu bez zgody biskupa nie byłoby może niczym nadzwyczajnym, gdyby potraktować sprawę zdroworozsądkowo. Tymczasem dość szybko tradycjonaliści zaczęli domagać się odprawiania jej wszędzie, na każde życzenie i nawet dla tych, którzy preferują liturgię posoborową. A wszelkie próby dyscyplinowania kapłanów uprawiających „samowolkę” – przecież biskup jest odpowiedzialny za wszystko, co dzieje się w diecezji – traktowano jako przejaw torpedowania papieskiego rozporządzenia.

W tym samym czasie przyszedł drugi niepokojący sygnał: nota Kongregacji Nauki Wiary „Odpowiedzi na pytania dotyczące niektórych aspektów nauki o Kościele”. O ile sygnowaną jeszcze za czasów Jana Pawła II przez kardynała Ratzingera deklarację Dominus Iesus można było uznać za wystąpienie przeciwko nadużyciom w dialogu międzyreligijnym – bo sprawy ekumenizmu były tam potraktowane marginalnie – o tyle kolejny dokument, z lipca 2007 roku, mógł się już wydawać mocnym zgrzytem w posoborowym myśleniu o tożsamości Kościoła. Zasadniczym pytaniem który rodził była nie tyle sama jego treść, ile czas, w którym został wydany: parę dni po „uwolnieniu Mszy Trydenckiej”. Nie była to reakcja na żadną głośną publikację teologiczną czy na jakieś konkretne błędy w nauczaniu tego czy innego profesora. Tak to przynajmniej mogło wyglądać dla obserwatora, nie mającego rozeznania w tym, co dzieje się na polu światowej teologii czy w bliskim otoczeniu Benedykta XVI. Nic dziwnego, że rodziły się obawy o zmianę kursu Stolicy Apostolskiej. Tym bardziej, że zaskoczony treścią dokumentu wydawał się także, odpowiedzialny w Watykanie za dialog ekumeniczny, kardynał Walter Kasper. W wielu późniejszych wystąpieniach tłumaczył, że dokument Kongregacji nie miał zatrzymać dialogów ekumenicznych, ale przypominał i precyzował stałe nauczanie Kościoła katolickiego w tej ważnej kwestii. Wrażenie zaskoczenia pozostało.

Obie decyzje były potem dodatkowo wyjaśniane, ale niepokój został zasiany. Późniejsze działania kardynała Hoyosa i jego propozycje, między innymi, by Msza trydencka była odprawiana w każdej parafii jako jedna z Mszy, tylko ten niepokój mogły pogłębiać. A tradycjonaliści triumfowali. Gdy mimo wcześniejszych doniesień o braku zgody lefebrystów na akceptację nauczania Soboru Watykańskiego okazało się, ze papież zniósł ekskomunikę, zawrzało. W dekrecie Kongregacji Biskupów przypomniano, że jest to odpowiedź na list bp. Fellaya z 15 grudnia 2008 roku. Zadeklarować miał w nim między innymi, że wraz z innymi biskupami-lefebrystami akceptuje nauczanie Kościoła rzymskokatolickiego „w synowskim duchu” oraz wierzy w prymat Piotra i jego prerogatywy. Bardzo szybko okazało się, że to dość wybiórcza akceptacja. Watykan, ustami między innymi swojego rzecznika prasowego, musiał przypominać, że do pełnego pojednania potrzeba jeszcze uznania przez rozłamowców nauczania Soboru. Zważywszy jednak że zarówno herezja jak i schizma zagrożone są w prawie kanonicznym karą ekskomuniki nie wymagającej ogłoszenia, zniesienie jej w stosunku do biskupów-lefebrystów mogło się w tym kontekście jawić się jako akceptacja ich poglądów.

Benedykt XVI, wyjaśniając na początku pontyfikatu, dlaczego przybrał takie imię stwierdził, że chciał w ten sposób nawiązać do swojego poprzednika, papieża Benedykta XV, człowieka, który po ranach I wojny światowej stanął przed trudnym zadaniem doprowadzenia do pojednania między narodami. W tym też duchu wyjaśnia w swoim ostatnim liście do biskupów decyzję o zniesieniu ciążącej na biskupach-lefebrystach ekskomuniki. Chciał swoją decyzją jak najszerzej otworzyć drzwi do dalszego dialogu. Jeśli takie były motywy działania papieża, nie sposób nie podpisać się pod nimi obiema rękami. Dwadzieścia lat ekskomuniki nie przyniosło zmiany nastawienia. Warto spróbować czegoś innego. Gdy popatrzeć z tej perspektywy, krytyka, z którą się spotkał papież musi go boleć. Jego uwagi na temat chrześcijańskiej kondycji tych, którzy zamykają się na dialog są bez wątpienia słuszne. Rzeczywiście, zbyt często wiarę traktuje się dziś jak obuch służący uderzaniu w inaczej wierzących, a niektóre grupy – także w oczach wierzących – wydają się być wyjęte spod prawa miłości bliźniego.

Z drugiej strony rozumiem część papieskich krytyków. Pomijam tu sprawę biskupa Williamsona, bo rzeczywiście nie ma ona dla wewnątrzkościelnych rozporządzeń większego znaczenia. Problem raczej w tym, że zdjęcie ekskomuniki, po tym, co wydarzyło się od lipca 2007 roku, kiedy „uwolniono” Mszę Trydencką i wydano notę doktrynalną na temat rozumienia nauczania o Kościele, mogło być odczytane jako (kolejny) krok w kierunku zmarginalizowania znaczenia Vaticanum II. Dlatego dobrze się stało, że w liście do biskupów papież jasno podkreślił, że o takim kierunku nie ma mowy; że „nawrócenia Rzymu” nie będzie. Gdyby podobne wyjaśnienia pojawiły się razem ze zdjęciem ekskomuniki, pewnie większej dyskusji by nie było. Niestety, brak jasnego postawienia sprawy spowodował, że lefebryści, swoim zwyczajem nadinterpretując tego rodzaju decyzje, odtrąbili triumf i uznali, że wszystko jest już w porządku. Przy okazji dostało się wszystkim akceptującym Sobór, że podobnie jak Jan Paweł II (o Pawle VI jakoś lefebryści zapominali) trwali w błędzie i dopiero ten papież wraca do czystej wiary katolickiej. Wtedy, parę dni po ogłoszeniu zdjęcia ekskomuniki, sytuację uratował Sekretariat Stanu, wydając stosowne oświadczenie. Dobrze, że papieski list je potwierdza.

Nie wydaje się jednak, by lefebryści chcieli skorzystać z okazji jaką jest zniesienie ekskomuniki do pełnego powrotu w struktury Kościoła katolickiego. Na pewno nie chcą zrobić tego za cenę uznania prawowierności Soboru. Najnowsza odpowiedź biskupa Fellaya, moim zdaniem, nie pozostawia co do tego żadnych wątpliwości. Wiele okrągłych słów, wiele obietnic, i jednocześnie stwierdzenie, że Kościół potrzebuje „całkowitego powrotu do czystości wiary”. Trudno takiego stwierdzenia nie odczytać jako tezy, że Kościół zagubił swoją czystość wiary. Nie teolog X, nie biskup Y, ani nie wierny Z, ale Kościół. Taka ocena musi wiernych nauczaniu Soboru Watykańskiego II boleć. Nie wiem, jaki będzie kolejny krok Benedykta XVI, ale wydaje mi się, że pozbył się już złudzeń co do intencji lefebrystów. A ostatnie wydarzenia na pewno pomogą mu unikać podobnych sytuacji w przyszłości. Lektura papieskiego listu jasno to pokazuje.

W liście do biskupów papież, podobnie jak w poprzednich wyjaśnieniach, mocno podkreślił, że ekskomunika była faktem. Wbrew temu co próbowali sugerować lefebryści i ich zwolennicy, gdy podważając kompetencje Jana Pawła II mówili o uznaniu ekskomuniki za niebyłą. Swoją drogą uważam, że zarówno oni, jak i ich zwolennicy ciągle powinni uważać się za ekskomunikowanych. W prawie kanonicznym ciągle karą za schizmę (i herezję też, ale nie idźmy tak daleko) jest nie wymagająca ogłoszenia ekskomunika. Jeśli budowanie równoległych do Kościoła struktur kościelnych, kwestionowanie władzy biskupów czy papieża nie jest schizmą, to pojęcie to przestaje cokolwiek znaczyć.

Benedykt XVI potwierdził więc decyzję Jana Pawła II, a jednocześnie zdjął tę karę. Nie naprawia rzekomej krzywdy, ale wyciąga rękę do pojednania. W tej kwestii nie można mieć już wątpliwości. Podobnie jak nie można już ich mieć w stosunku do statusu lefebrystowskiego duszpasterstwa: to nie są struktury Kościoła. To nie opinia jakiegoś kardynała czy Sekretariatu Stanu. Wyraźnie napisał o tym w swoim liście sam papież.

Zwraca uwagę fakt, iż w liście papież przyznaje się do niezbyt dokładnej znajomości problemu negującego holokaust biskupa Williamsona. Pomocny w tym względzie okazał się Internet. Papież zapowiedział nawet, że „w przyszłości w Stolicy Apostolskiej musimy zwracać większą uwagę na to źródło informacji”. Wydaje mi się – tu mogę się mylić – że internetowe publikacje mogły też unaocznić papieżowi prawdziwe intencje lefebrystów. Dlaczego nie przekonały go relacje biskupów – także polskich – borykających się na co dzień z problemem równoległych struktur rozłamowego bractwa – trudno powiedzieć. W swoim liście pisze: „Oczywiście od dawna, a także i obecnie, przy tej konkretnej okazji słyszeliśmy z ust przedstawicieli owej wspólnoty wiele rzeczy nieprzyjemnych: pycha i zarozumiałość, trwanie na pozycjach jednostronnych itd.” Gwoli oddania sprawiedliwości papież pisze jednak dalej:. „Muszę jednak dodać, miłując prawdę, że otrzymałem całą serię wzruszających świadectw wdzięczności, w których można było dostrzec otwieranie się serc”. Lefebryści, mało aktywni w innych mediach, w Internecie stanowią prawdziwą potęgę. Poznanie ich poglądów u źródła, nie w wyważonych listach, wprowadza w niemałe zakłopotanie. Jeśli papież czytał te publikacje, mógł naocznie się przekonać, jak odbierane są jego decyzje i jak traktowani są w nich katolicy wierni nauczaniu Vaticanum II.

Nie dziwi, że Benedykt XVI postanowił zajmującą się sprawą zażegnania schizmy, a kierowaną przez kardynała Hoyosa komisję Ecclesia Dei podporządkować Kongregacji Nauki Wiary. Gdy mogło się wydawać, że głównym problemem dla „tradsów” (jak w internetowym żargonie zwykło się nazywać zwolenników tzw. tradycji bez jasnego rozróżnienia na lefebrystów i wiernych Kościołowi, bo jednych od drugich często rzeczywiście trudno odróżnić) jest sprawa Mszy Trydenckiej, wszystko można było załatwiać bez następczyni Świętej Inkwizycji. Teraz widać jednak wyraźnie, iż zapowiedzi lefebrystów, iż „Msza Trydencka to dopiero początek” nie były pustymi deklaracjami. To nie problem przywiązania do liturgii, ale kontrowersja natury doktrynalnej. Dobrze się stało, ze decyzje w sprawie lefebrystów nie będą już domeną jednej papieskiej komisji, ale staną się przedmiotem rozważań kongregacji, która – jak zaznaczył w liście papież – ma wypracowane metody kolegialne.

Sto lat wcześniej Kościół przeżywał podobną sytuację. Po Soborze Watykańskim I zrodził się starokatolicyzm. Choć obie rozłamowe grupy wydają się stać na przeciwległych biegunach, coś jednak je łączy: w imię własnego rozumienia Tradycji odrzucają potwierdzone przez papieża kolegialne nauczanie biskupów. O ile jednak w sytuacji starokatolików mieliśmy do czynienia z rzeczą w miarę zrozumiałą – dla nich dogmat o nieomylności papieża mógł być nieuprawnioną nowinką – o tyle lefebryści broniąc stałości nauczania Kościoła, czyli także nieomylności papieża, zachowują się irracjonalnie: deklarując wierność papieżom, kolejnym papieżom się przeciwstawiają. A wszystko przez to, że nie rozumieją istoty ekumenizmu i dialogu międzyreligijnego, w obu upatrując zdradę jedynej prawdy.

Nie wiem jak sprawy potoczą się w przyszłości. Być może jasne rozgraniczenie między miłującymi starą liturgię a kwestionującymi katolicką doktrynę (w imię jej wierności oczywiście) zmarginalizuje lefebrystów. Całkiem jednak możliwe, że jesteśmy świadkami rodzenia się nowego trwałego podziału w Kościele katolickim. Chyba zamiast tylko kibicować, trzeba się ostro wziąć za modlitwę. Może szczere poszukiwanie prawdy, podobnie jak to ma miejsce w dialogach ekumenicznych, doprowadzi do wniosków, że tylko inaczej rozkładamy akcenty?

Za: http://kosciol.wiara.pl/?grupa=6&art=1237070743&dzi=1223323259

Ciekawe załączniki pod spodem :)
Zapisane
porys
Moderator
aktywista
*****
Wiadomości: 2595


« Odpowiedz #13 dnia: Marzec 15, 2009, 21:59:36 pm »

Kolejny komentarz Pana Macury... tym razem o wiele dłuższy - a dotyczy ostatnich wydarzeń związanych z lefebrystami:
Na zdjeciu - Msza odprawiona w pażdziernku 2005 roku w kościele św. Józefa w Chrzowie przez ks. Pawła Pyrchaę - nie wiem, jak jest z prawami autorskimi do tego zdjecia - bo chyba nikt oprócz nas zdjęć wonczas nie robił (choć może kolega przekazał kilka doredakcji GN).
Zapisane
zdewirtualizować awatary
jp7
Administrator
aktywista
*****
Wiadomości: 5502


« Odpowiedz #14 dnia: Marzec 15, 2009, 22:43:56 pm »

Krótko, bo spać się chce"

Cytuj
Stąd obawy katolików akceptujących kurs Kościoła po Soborze Watykańskim II, że zdjęcie ekskomuniki jest krokiem w kierunku cofnięcia Kościoła katolickiego do czasów przedsoborowych.
Oby. jeśli akceptują wyłącznie Kościół posoborowy - to z żalem żegnam...

Cytuj
Decyzja papieża, w mojej ocenie majstersztyk pod względem prawnym, ale niezbyt szczęśliwa pod względem teologicznym (oparcie się na prywatnym odprawianiu Mszy, a przecież liturgia jest sprawą zgromadzenia, nie tylko indywidualnego kapłana)
Wraca 'dogmat zgromadzenia'...

Cytuj
Tymczasem dość szybko tradycjonaliści zaczęli domagać się odprawiania jej wszędzie, na każde życzenie i nawet dla tych, którzy preferują liturgię posoborową.
Ciekawe1....

Cytuj
A wszelkie próby dyscyplinowania kapłanów uprawiających „samowolkę” – przecież biskup jest odpowiedzialny za wszystko, co dzieje się w diecezji – traktowano jako przejaw torpedowania papieskiego rozporządzenia.
Ten Pan głośno przyznał, że... nic się po SP nie zmieniło.

Cytuj
Zważywszy jednak że zarówno herezja jak i schizma zagrożone są w prawie kanonicznym karą ekskomuniki nie wymagającej ogłoszenia, zniesienie jej w stosunku do biskupów-lefebrystów mogło się w tym kontekście jawić się jako akceptacja ich poglądów.
Ciekawe, co chciał przez to powiedzieć?

Cytuj
Gdy popatrzeć z tej perspektywy, krytyka, z którą się spotkał papież musi go boleć.
Rozumiem, że jak się nie uwzględnia tego punktu widzenia, albo co gorsze - jeśli motywy papieża były inne, to dobrze, że temu niemcowi przykopali?[/quote]

Cytuj
że „nawrócenia Rzymu” nie będzie.
Żegnaj zatem dialogu ekumeniczny... ("deklaracja o ekumenizmie" supersoboru mówiła jasno - o "wspólnym nawróceniu wszystkich")

Cytuj
Swoją drogą uważam, że zarówno oni, jak i ich zwolennicy ciągle powinni uważać się za ekskomunikowanych.
*****!

Cytuj
Nie wiem jak sprawy potoczą się w przyszłości. Być może jasne rozgraniczenie między miłującymi starą liturgię a kwestionującymi katolicką doktrynę (w imię jej wierności oczywiście) zmarginalizuje lefebrystów. Całkiem jednak możliwe, że jesteśmy świadkami rodzenia się nowego trwałego podziału w Kościele katolickim. Chyba zamiast tylko kibicować, trzeba się ostro wziąć za modlitwę. Może szczere poszukiwanie prawdy, podobnie jak to ma miejsce w dialogach ekumenicznych, doprowadzi do wniosków, że tylko inaczej rozkładamy akcenty?
Nie chce mi się tego komentować... na koniec kilka słodkich słów, żeby nie wydało się, ze autor się cieszy z takiego stanu rzeczy....
Zapisane
Kyrie Eleison!
Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?
Strony: [1] 2 3 Drukuj 
Forum Krzyż  |  Disputatio  |  Poczekalnia  |  Wątek: Andrzej Macura ( redaktor naczelny wiara.pl) o tradycjonalistach « poprzedni następny »
 

Działa na MySQL Działa na PHP SMF 2.0.11 | SMF © 2014, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!