Forum Krzyż
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Maja 28, 2024, 15:01:30 pm

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukaj:     Szukanie zaawansowane
www.UnaCum.pl

Centrum Informacyjne Ruchu Summorum Pontificum
232054 wiadomości w 6633 wątkach, wysłana przez 1668 użytkowników
Najnowszy użytkownik: magda11m
Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja
Forum Krzyż  |  Novus Ordo  |  Kościół posoborowy  |  Wątek: Wizyta duszpasterska - 10 minutowe spotkanie z księdzem
« poprzedni następny »
Strony: 1 2 [3] 4 5 Drukuj
Autor Wątek: Wizyta duszpasterska - 10 minutowe spotkanie z księdzem  (Przeczytany 15647 razy)
pawski
Gość
« Odpowiedz #30 dnia: Lutego 22, 2009, 17:22:15 pm »

Myśmy podarowali proboszczowi "Duch Liturgii" wydanie albumowe. Ucieszył się. Jest otwarty na ryt nadzwyczajny, ale w krótkiej rozmowie wyraził pogląd, że motu proprio nie pozwala mu na swobodne odprawianie w tym rycie i poczeka aż wyjednamy jako środowisko zgodę biskupa na mszę z udziałem wiernych. Na razie w jedną niedzielę w miesiącu wprowadził  NOM po łacinie. Na koniec zapewnił, że sercem jest z nami i zadumał się szczerze nad tym dlaczego hierarchowie tak bardzo obawiają się starej mszy.
Zapisane
Krzysztof_
Gość
« Odpowiedz #31 dnia: Lutego 22, 2009, 17:50:21 pm »

wyraził pogląd, że motu proprio nie pozwala mu na swobodne odprawianie w tym rycie

Nie bardzo rozumiem.
Zapisane
pawski
Gość
« Odpowiedz #32 dnia: Lutego 22, 2009, 20:12:29 pm »

Z kontekstu wynikało że mówił to raczej w odniesieniu do treści komunikatu KEP o SP.
Zapisane
PTRF
aktywista
*****
Wiadomości: 2129


« Odpowiedz #33 dnia: Lutego 22, 2009, 20:17:58 pm »

Księża bardzo często samego motu proprio SP nie znają, nie czytali. Znają natomiast komunikat KEP, komunikaty KAI, stanowiska kurii diecezjalnych. Stąd kłopoty, obawy i nieporozumienia.
Zapisane
"Kto tradycji nie szanuje
 Niech nas w dupę pocałuje"
/kawaleryjskie/
Sacerdos
adept
*
Wiadomości: 32

« Odpowiedz #34 dnia: Lutego 23, 2009, 01:06:13 am »

Polska forma odwiedzin duszpasterskich przechodzi do lamusa, gdyż traci ona na swym kanonicznym znaczeniu! Tzw. kolęda w dzisiejszych czasach, to wpadnij pokrop i wypadnij. By rozpocząć rozmowę z ksiedżem, to nie na koledzie, bo ten szczesliwy jest, kiedy może juz uciekac dalej. W innych diecezjach moze i ksieza maja motywacje w formie biletów NBP, by biegac po koledzie i udawać jak to pieknie jest, i usmiech numer 5! U nas jest calkowity zakaz przyjmowania biletow NBP i czesciej ksieża decydują sie na tzw zaproszenia,ze strony wiernych, ktore zainteresowani składaja przez caly adwent i kaplan idzie tam gdzie go chca! A co do swiadomosci na temat tradycji i znajomości  dokumentow Kosciola, to raczej lenistwo duchownych i rzecz chyba fundamentalna: kremowkowe pokolenie, byle co, byle jak, bo przeciez Pan Jezus i tak cie kocha i txt ktory u mnie wywoluje odruch wymiotny - jak dobrze,że jesteś!!!
Zapisane
pauluss
aktywista
*****
Wiadomości: 1396


« Odpowiedz #35 dnia: Lutego 23, 2009, 09:44:56 am »

Polska forma odwiedzin duszpasterskich przechodzi do lamusa, gdyż traci ona na swym kanonicznym znaczeniu! Tzw. kolęda w dzisiejszych czasach, to wpadnij pokrop i wypadnij. By rozpocząć rozmowę z ksiedżem, to nie na koledzie, bo ten szczesliwy jest, kiedy może juz uciekac dalej. W innych diecezjach moze i ksieza maja motywacje w formie biletów NBP, by biegac po koledzie i udawać jak to pieknie jest, i usmiech numer 5! U nas jest calkowity zakaz przyjmowania biletow NBP i czesciej ksieża decydują sie na tzw zaproszenia,ze strony wiernych, ktore zainteresowani składaja przez caly adwent i kaplan idzie tam gdzie go chca! A co do swiadomosci na temat tradycji i znajomości  dokumentow Kosciola, to raczej lenistwo duchownych i rzecz chyba fundamentalna: kremowkowe pokolenie, byle co, byle jak, bo przeciez Pan Jezus i tak cie kocha i txt ktory u mnie wywoluje odruch wymiotny - jak dobrze,że jesteś!!!
Jakos dziwnie ksieza traca motywacje, kiedy w jakiejs dijecezyji jest zakaz przyjmowania biletow NBP  ;D. A gdzie ta bezinteresowna chec odwiedzenia parafian, o ktorej tyle slyszymy w kosciolach? Faktem jest, ze tzw. koleda juz od dawna zostala sprowadzona tylko do jednego...
Zapisane
Major
aktywista
*****
Wiadomości: 3722

« Odpowiedz #36 dnia: Lutego 23, 2009, 10:16:53 am »

Już w innym wątku mówiliśmy o powołaniach kapłańskich i powołaniach ekonomicznych. Zapewne stąd to wynika że księża machną kropidłem wezmą kopertę i uciekają.
Jak jeszcze nosiłem sutannę to przy okazji obejrzałem sobie kartotekę kolędową i przy każdej rodzinie oprócz tej informacji kiedy była kolęda była też informacja jaka była ofiara. Ofiara chyba nie jest najważniejsza w formacji religijnej szczególnie w tych trudnych czasach kiedy jedni kręcą lody a inni drastycznie biednieją będąc wykorzystywanym przez kręcących.
Zapisane
Thomas
Gość
« Odpowiedz #37 dnia: Lutego 23, 2009, 10:26:16 am »

Cytuj
U nas jest calkowity zakaz przyjmowania biletow NBP i czesciej ksieża decydują sie na tzw zaproszenia,ze strony wiernych, ktore zainteresowani składaja przez caly adwent i kaplan idzie tam gdzie go chca!

Zgoda. Czasami spotkanie przypadkowe, daje okazję do serdecznych i ciekawych rozmów. Wszystko jest ok. i cacy gdy rozmawiamy sobie tak ogólnie, do chwili, kiedy nie zahaczę o liturgię. Jest jakiś strach i niewiedza. Strach jest chyba większy przed świeckim niż przed biskupem  :). Jakoś (często to powtarzam) "posoborowi" księża traktują ludzi w "przedsoborowy" sposób - per noga! Ciekawe, że wolą się zamknąć na plebanii i czekać aż "zjedzą ich Środy i Biedronie" niż wyjść do ludzi.   
Zapisane
Thomas
Gość
« Odpowiedz #38 dnia: Lutego 23, 2009, 10:30:26 am »

Cytuj
Jak jeszcze nosiłem sutannę to przy okazji obejrzałem sobie kartotekę kolędową i przy każdej rodzinie oprócz tej informacji kiedy była kolęda była też informacja jaka była ofiara.
?! u mnie oficjalnie zaznacza się, jaka koperta od kogo - jasne jest, że robi się tak by przypisać kwoty do nazwiska. X tłumaczy to przepisami... nie wnikam.
Zapisane
pauluss
aktywista
*****
Wiadomości: 1396


« Odpowiedz #39 dnia: Lutego 23, 2009, 14:07:51 pm »

Wiec moze trzeba rozciagnac kolede na caly rok jako czas ciaglego odwiedzania parafian (np. raz w roku). Byloby wiecej czasu dla kazdego, bylby wiekszy spokoj, "parafianie" nie wciskali by wtedy kitu, ze akurat nie mogli wtedy przyjac, bo wlasnie mieli remont (caly rok...). Jeden minus - nie mozna by sie nacieszyc iloscia zebranych biletow i porownac tegorocznych zniw do tych ubieglorocznych...  ;D
Zapisane
abenadar
rezydent
****
Wiadomości: 425

« Odpowiedz #40 dnia: Lutego 23, 2009, 22:37:04 pm »

Jakos dziwnie ksieza traca motywacje, kiedy w jakiejs dijecezyji jest zakaz przyjmowania biletow NBP  ;D.

Tam gdzie nie ma zakazu, też nie są jakoś szczególnie zmotywowani.

Konwencja jest taka, że w czasie kolędy księża mają odwiedzić ileś tam setek mieszkań, co jest potworną harówą.
Wstaje taki ksiądz o 6 rano, odprawia Mszę, leci do szkoły, gdzie użera się z niewierzącymi bachorami, wraca na obiad i przed nim całe popołudnie i wieczór łażenia po domach, wysłuchiwania różnych żalów i w dodatku zapisywania w kajeciku uwag nt. tego co zastał u poszczególnych parafian. Nierzadko pada ze zmęczenia.

Wcale mu się nie dziwię, że nie ma ochoty ani siły wdawać się w ciężkie tematy typu "dlaczego dziś w Kościele jest tak, jak jest". Gdyby odwiedzał 2-3 rodziny dziennie, sprawa zapewne wyglądałaby inaczej. Ponieważ odwiedza ich o wiele więcej, przy czym napotyka nieraz przeróżnych świrów, z których każdy ma swoje postulaty nt. parafii (jeden sobie kategorycznie nie życzy, by przy ołtarzu stały róże, drugi kategorycznie żąda wprowadzenia rady parafialnej, trzeci judzi go na proboszcza etc.), przypuszczam, że i tak większośc tego co słyszy, puszcza mimo uszu i czeka na moment, kiedy będzie mógł położyć się łóżka i odpocząć, a wizyty skraca do kilku minut i wymiany grzeczności.

Naprawdę, żeby sensownie i konstruktywnie pogadać, trzeba z rozmówcą nawiązać jakąś relację, a nie da się nawiązać relacji w takiej konwencji. Spróbujcie porozmawiać z listonoszem, który przynosi Wam przekaz pocztowy, o sprawności funkcjonowania poczty. Powie "daj mi pan spokój, ja mam jeszcze 150 budynków do zaliczenia".

Wg mnie kolęda niemal zatraciła sens.

kapitalny tekst
Zapisane
Thomas
Gość
« Odpowiedz #41 dnia: Lutego 24, 2009, 11:46:38 am »

Pani Szmulko,

Literacko bez zarzutu, ale... każdy z nas tak żyje. Każda matka, każdy ojciec i nie ma co się rozczulać!  Niech taki X w ciągu roku odwiedzi parafie, to kolęda krótka będzie ok. Problem w tym, że X nie wyjdzie do ludzi bo- jak mawia pewien prałat w W-wie : "ludzie i tak jak czegoś chcą to przyjdą do zakrystii; taka tradycja"  :)

Z listonoszem rozmawiam nawet o samochodach. Ale on co tydzień zamieni ze mną 10 sek. (W roku daje to 8,66(6) minuty. Dlatego z nim mam dobry kontakt a z X nie. Jak pisałem kolęda trwa 2,5 min.  ;))

ps.
 u mnie w domu też co rano nowa orka, ale się tym nie chwalę ;)
« Ostatnia zmiana: Lutego 24, 2009, 11:49:08 am wysłana przez Thomas » Zapisane
Adam
aktywista
*****
Wiadomości: 764

« Odpowiedz #42 dnia: Lutego 24, 2009, 12:36:51 pm »

A lubi Pan kiedy w czasie orki ktoś Panu przeszkadza wypełniać obowiązki? Kiedy śpieszy się Pan do pracy, a nagle wpadnie sąsiad by pogadać o nadużyciach w administracji budynku?

Ale kolęda oprócz błogosławieństwa mieszkania i domowników jest również po to, żeby ksiądz poznał swoich parafian i dowiedział się, co się podoba w parafii a co nie.

U mnie kolęda trwała w tym roku 20 min. Jak widać, można. Ale jeśli ksiądz traktuje swoje powołanie jak zawód, to rzeczywiście nie można oczekiwać, że spędzi na kolędzie trochę więcej czasu.

P.S. Na południu ksiądz zawsze chodzi z ministrantami, którzy faktycznie śpiewają kolędę, jak to na kolędzie :) W Warszawie zawsze sam, trochę przykre.
« Ostatnia zmiana: Lutego 24, 2009, 12:39:39 pm wysłana przez Adam » Zapisane
JRWF
aktywista
*****
Wiadomości: 1291


« Odpowiedz #43 dnia: Lutego 24, 2009, 12:59:07 pm »

Cytat: Szmulka

Cytat: Adam
Ale kolęda oprócz błogosławieństwa mieszkania i domowników jest również po to, żeby ksiądz poznał swoich parafian i dowiedział się, co się podoba w parafii a co nie.

To bywa fizycznie niemożliwe. W niektórych parafiach do tego stopnia niemożliwe, że nawet do wiosny nie dałoby się odwiedzić wszystkich parafian, gdyby przeznaczyć na wizytę ponad kilka minut. Taka forma, o jakiej Pan pisze, w dużych miastach zatraciła kompletnie swój sens.

Niedawno się przeprowadziłem. Czekaliśmy z żoną na wizytę księdza, ale jakoś nie przychodził. Wybrałem się w końcu do kancelarii parafialnej, żeby dowiedzieć się dlaczego zostaliśmy pominięci.
Okazuje się, że w naszej nowej parafii mieszka ok. 50 tys. osób, a księży jest tylko 6. Wizytę duszpasterską rozpoczynają w listopadzie, kończą w marcu. A udaje im się obejść tylko pół parafii. W związku z tym odwiedzają każdą rodzinę raz na dwa lata. Mimo to ksiądz nie odmówił mi wizyty "na specjalne życzenie" po zakończeniu "planowego" obchodu...
_______

Wizytę oczywiście wykorzystam do rozmowy o KRR. Już zresztą delikatnie napomknąłem, że uczęszczam na Mszę Trydencką. Ksiądz się sympatycznie uśmiechnął i zapytał: "Aaa, Lefebrysta?" :)
Zapisane
Thomas
Gość
« Odpowiedz #44 dnia: Lutego 24, 2009, 13:00:14 pm »

Cytuj
I każdy z nas, kiedy ma nawał obowiązków, zbywa rozmówców i mówi po prostu "nie mam czasu".
nigdy nie zbywa rozmówców związanych z obowiązkami - pracą. Pracę katolik wykonuje sumiennie i uświęca ją. Zwłaszcza duchowny.

Cytuj
Taki X to ma m/w taki wpływ na plan kolędowy, jak ja. Ma wypełnić przewidziany plan w określonym terminie i tyle.
Mówiłem "w ciągu roku". Gdyby latem przeszedł się ulicą, po południu, gdy ludzie stoją "u płota z dzieciakami" - miłe rozmowy nie miały by końca. ( podobny problem występuje np. w policji. Gdyby dzielnicowy był znany osobiście, chętnie zadzwonimy, gdy zauważymy coś dziwnego. Relacje międzyludzkie! kontakt! - nie chcę rozbudzić bokotematu o policji!)

Cytuj
Pierdoły. Nigdy mi się nie zdarzyło, żeby księża odmówli wizyty, kiedy zapraszałam. Czy w ogóle spotkania - gdziekolwiek, u mnie, w kancelarii, w rozmównicy.
Niestety prawda, nie pierdoły. "ludzie i tak jak czegoś chcą to przyjdą do zakrystii; taka tradycja" - Widziała Pani na Zachodzie parafie, duchowny rozmawia przed kościołem z wiernymi. Takie nieformalne rozmowy tworzą klimat, którego w Polsce brak. Klimat poznania i rozmowy.

Cytuj
Zero analogii. Jak przyjdzie z przekazem, niech go Pan skłoni do dlugiej rozmowy, wskutek której pracę zakończy o 20h.
Pełna analogia. Nie oczekuję długiej rozmowy. Dałem przykład, że można zbudować klimat bez kancelarii, biurek, rozmównic i stołów z paprotkami.

Cytuj
A lubi Pan kiedy w czasie orki ktoś Panu przeszkadza wypełniać obowiązki? Kiedy śpieszy się Pan do pracy, a nagle wpadnie sąsiad by pogadać o nadużyciach w administracji budynku?
Napisała Pani z troską o ciężkim życiu X-dza: [...] "Konwencja jest taka, że w czasie kolędy księża mają odwiedzić ileś tam setek mieszkań, co jest potworną harówą.
Wstaje taki ksiądz o 6 rano, odprawia Mszę, leci do szkoły, gdzie użera się z niewierzącymi bachorami, wraca na obiad i przed nim całe popołudnie i wieczór łażenia po domach, wysłuchiwania różnych żalów i w dodatku zapisywania w kajeciku uwag nt. tego co zastał u poszczególnych parafian. Nierzadko pada ze zmęczenia.[...]
1. takich rzeczy się nie mówi....
2. niewierzące bachory....
3. 6 - rano  - skandal ! A kiedy tu wypić kakao i obejrzeć Teleranek albo "kawę czy herbatę"?!
4. A może z powołaniem się ktoś minął ?
5. nie będę reszty komentował.

Zapisane
Strony: 1 2 [3] 4 5 Drukuj 
Forum Krzyż  |  Novus Ordo  |  Kościół posoborowy  |  Wątek: Wizyta duszpasterska - 10 minutowe spotkanie z księdzem « poprzedni następny »
 

Działa na MySQL Działa na PHP SMF 2.0.19 | SMF © 2014, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!