Forum Krzyż
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Wrzesień 26, 2020, 07:50:39 am

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukaj:     Szukanie zaawansowane
Skauci św. Bernarda

http://ssbc.pl/
219008 wiadomości w 6321 wątkach, wysłana przez 1567 użytkowników
Najnowszy użytkownik: random1414
Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja
Forum Krzyż  |  Traditio  |  Katolicki punkt widzenia  |  Wątek: Pomoc psychologiczna
« poprzedni następny »
Strony: 1 [2] 3 4 5 Drukuj
Autor Wątek: Pomoc psychologiczna  (Przeczytany 8734 razy)
Major
aktywista
*****
Wiadomości: 3579

« Odpowiedz #15 dnia: Wrzesień 21, 2009, 22:21:41 pm »

A napisałem coś nie tak? Co np? Może przykład? Mogę podać inne że nie wszystko jest karą Bożą.
Zapisane
jwk
aktywista
*****
Wiadomości: 5960


« Odpowiedz #16 dnia: Wrzesień 21, 2009, 22:38:14 pm »

Nie wszystko jest karą za grzechy. Czy tradycjonaliści są w stanie to zrozumieć?
Ja uważam, że właściwsze jest określenie skutek grzechu niż kara zań. Pan Bóg stworzył ten świat i w Swoich  Przykazaniach daje nam instrukcję użycia tegoż. Widać, że świat nie jest idiotoodporny. A problemy ze zrozumieniem mają moderuchy: "Pan kocha cię takiego jakim jesteś, raduje się każdym twoim gestem". Tego nie wymyślono przed SW_II. 
Zapisane
Für Kikokarmenisten, Komunisten und Volkskomissaren Eintritt verboten.
Fidelis
Gość
« Odpowiedz #17 dnia: Wrzesień 21, 2009, 23:17:50 pm »

Są przecież ludzie, którzy przeżyli traumę (samobójczą śmierć bliskiej osoby, zbiorowy gwałt, utracili dorobek całego życia, itp...), nie każdy ma tak potężną wiarę, by od razu przenieść traumę w wymiar duchowy, to cierpienie kotłuje się w psychice przybierając drapieżne formy depresji.

Dziękuję p. Rito za ciekawy tekst. Podobnie to widzę. Chciałbym tylko odnieść się komentarzem (nie krytyką) do powyżej cytowanego zdania. Padło słowo: depresja.
Ciekawi mnie czym tłumaczyć fakt, ze są ludzie (jednostki psychiczne), które pomimo największej traumy, przeżytych kataklizmów i nieszczęść, matki widzące śmierć swoich dzieci, stosy trupów wokół, i inne nieopisywalne okropności wojny, ......pozostają nietknięte przez depresję.
Nie chciałbym, broń Boże, zgrywać ważniaka, odpornego twardziela bo takim nie jestem i różnie w życiu może się zdarzyć, ale klasycznie pojętej depresji u siebie nie wyobrażam sobie. Mogę mieć okres chandry, smutnicy wielkiej i zmartwienia, ale depresja to już w pewnym sensie dysfunkcja mózgu i rzeczywiście straszna choroba.
 
Piszę o tym bo znany jest mi przypadek depresji w bliższym otoczeniu. O tak, spadł z nieba, bez powodu. Skutek; brak z taką osobą kontaktu. Nie pomagają żadne argumenty natury religijnej. Żadna pomoc psychologiczna. Przeleżane i przespane całe dnie. I minął. Pomogła farmakologia. Ale wrócić zawsze może bo ten osobnik już jest podatny.

Wielkie tajemnice kryje ta nasza mózgownica.
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 21, 2009, 23:19:28 pm wysłana przez Fidelis » Zapisane
Murka
aktywista
*****
Wiadomości: 1261


« Odpowiedz #18 dnia: Wrzesień 21, 2009, 23:28:04 pm »

Ciekawi mnie czym tłumaczyć fakt, ze są ludzie (jednostki psychiczne), które pomimo /.../

Sa ludzie, ktorzy moga caly dzien ciezko pracowac na mrozie, lazic z odkryta glowa, kapac sie w zamarznietym jeziorze, i nie choruja. I sa tacy, co na pol minuty stana w przeciagu i lapia bronchit, zapalenie pluc czy inne paskudztwo.

Kazdy z nas ma okreslona konstrukcje. Zarowno fizyczna jak i psychiczna. Jedna i druga powinno sie od urodzenia w rozsadny sposob hartowac. Rozsadny, bo nierozsadne hartowanie, w domenie psychiki, moze przyniesc niewrazliwosc wobec blizniego.

Imho wychowanie w wierze i w otoczeniu wierzacych jest bardzo dobra metoda hartowania psychiki, dobra metoda na trzymanie w karbach pychy, ktora jest wg mnie zrodlem wszelkich zalaman. I slaba konstrukcje psychiczna dzisiejszych luddzi, ich podatnosc na wszelkie depresje i inne choroby psychiczne, tlumacze sobie wlasnie wychowaniem bez wiary i brakiem srodowiska wierzacych.
Zapisane
Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka.
Zygmunt
Gość
« Odpowiedz #19 dnia: Wrzesień 22, 2009, 10:08:14 am »

Panie Majorze, niech Pan zastanowi się nad tą wypowiedzią:

Jak już powiedziałem nie wszystko jest karą Bożą. To że kiedyś tak myślano nie znaczy że teraz takie myślenie jest powszechne.


Zapisane
Zygmunt
Gość
« Odpowiedz #20 dnia: Wrzesień 22, 2009, 10:16:40 am »

(...) otóż, czy nam się to podoba czy nie, każdy z nas jest jednością cielesno-psychiczno-duchową. Chore ciało obarcza psychikę i wpływa na ducha, chora psychika obciąża ciało i zaburza sferę duchową, a chory duch zatruwa psychikę i sferę somatyczną.

No tak, ale są ludzie zupełnie zdrowi na ciele, którzy popadli w rozpacz (psycholog czasami określi to depresją i inaczej oceni sprawę pod względem moralnym). Są również ludzie których ciało jest ciało jest w tak złym stanie, że czeka śmierć jest blisko, a ich stan ducha jest znakomity.

Czy ktoś potrafi odpowiedzieć, jak się ma rozpacz do depresji? 
Zapisane
Major
aktywista
*****
Wiadomości: 3579

« Odpowiedz #21 dnia: Wrzesień 22, 2009, 10:20:53 am »

A co ja złego czy nie katolickiego powiedziałem? Stwierdziłem tylko fakt.
Zapisane
Zygmunt
Gość
« Odpowiedz #22 dnia: Wrzesień 22, 2009, 10:23:49 am »

No to jeszcze raz: skąd Pan wie co kiedyś myślano?
Zapisane
Fidelis
Gość
« Odpowiedz #23 dnia: Wrzesień 22, 2009, 10:25:13 am »



Czy ktoś potrafi odpowiedzieć, jak się ma rozpacz do depresji? 

Mnie laikowi wydaje się to oczywiste; rozpacz jest naturalnym, przejściowym stanem naszej psychiki, depresja jest chorobą.

(wystarczy wgooglić sie w "depresja", są nawet fora na których nieszczęśliwcy dzielą sie uwagami.)
Zapisane
Major
aktywista
*****
Wiadomości: 3579

« Odpowiedz #24 dnia: Wrzesień 22, 2009, 10:31:25 am »

Z literatury. A i obecnie w niektórych regionach pokutuje jeszcze myślenie że wszystko jest karą Bożą.
Zapisane
Murka
aktywista
*****
Wiadomości: 1261


« Odpowiedz #25 dnia: Wrzesień 22, 2009, 10:40:26 am »

Czy ktoś potrafi odpowiedzieć, jak się ma rozpacz do depresji? 

Depresja jest zwykle efektem trwania w rozpaczy. Jest bardzo bolesna reakcja psychiki na trwanie w zgubnej dla czlowieka rozpaczy.
Jest tak popularna dzis choroba wlasnie dlatego, ze ludzie - wychowani bezboznie - nie znaja zrodla by czerpac nadzieje.

Mnie laikowi wydaje się to oczywiste; rozpacz jest naturalnym, przejściowym stanem naszej psychiki, depresja jest chorobą.

Rozpacz nie jest stanem naturalnym. Slowo "rozpacz" w jezyku teologii znaczy utrata nadziei. Utrata nadziei, podobnie jak utrata dwoch pozostalych cnot boskich, czyli wiary badz milosci, to najgorsze co sie moze czlowiekowi zdarzyc. Czlowiek staje sie bezbronny wobec wszelkich przeciwnosci.
Zapisane
Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka.
Waldemar
Gość
« Odpowiedz #26 dnia: Wrzesień 22, 2009, 10:58:51 am »

To co widzę, to to, że krążą dwie definicje depresji.

1. Depresja (powiedziałbym klasyczna) jako obniżenie (zmniejszenie poziomu) życia uczuciowego (zmniejszenie intensywności tak dobrych jak i złych uczuć). Ja w tej depresji byłem raz, gdy lekarz przepisał mi lekarstwo, które miało "skutki uboczne". Tak rzadko się zdarzały, że lekarz olał wywiad medyczny i przepisał. Ja jej (depresji) nie rozpoznałem. To żona powiedziała: "... masz depresję!". Pamiętam, że rzeczywiście miałem mało uczuć (czy tak ma psychopata?) w sobie, ale za to myśl! Myśl była ostra i krystaliczna. Nawet po prawie 10-latach ten charakter myśli pamiętam. Taka depresja nie ma nic wspólnego ze smutkiem, żalem czy rozpaczą.

2. Depresja jako "zmniejszenie" albo "obniżenie" nastroju. Czyli przyżywanie smutku, żalu, niechęci itd. Takie przeżywanie może być bardzo intensywne i - z punktu pierwszej definicji - absolutnie nie jest depresją. Takie negatywne uczucia mam często. Osobiście nigdy nie uważałem, że to jakaś depresja - ot jak mówi moja córka: "taki lajf".

O jakiej depresji mówicie?

Zapisane
Fidelis
Gość
« Odpowiedz #27 dnia: Wrzesień 22, 2009, 11:30:31 am »

Cytat: Murka link=topic=1466.msg50735#msg50735 date=1253608826

[i
Rozpacz nie jest stanem naturalnym. Slowo "rozpacz" w jezyku teologii znaczy utrata nadziei. Utrata nadziei, podobnie jak utrata dwoch pozostalych cnot boskich, czyli wiary badz milosci, to najgorsze co sie moze czlowiekowi zdarzyc. Czlowiek staje sie bezbronny wobec wszelkich przeciwnosci.[/i]

Oj pani Murko, polemizowałbym. Znana mi, jak wspomniałem, osoba dotknięta depresją wcale nie utraciła wiary i miłości, przeciwnie - modliła się żarliwie i gorąco, aczkolwiek bezmyślnie, ale to coś, ten czarno-biały smutny świat w niej siedział, wprost fizycznie. Towarzyszyło temu również ogólne otępienie, inercja, obojętność na wszystko i ciągły tekst; "zróbcie ze mną coś". Był to stan nienaturalny. (Dlatego rozpacz nazwałem naturalnym.)
W każdym razie stwierdzę jedno; depresja jest gorsza od raka. Z chorym na raka, inwalidą na wózku, można porozmawiać. W przypadku osoby dotkniętej ostrą depresją nie ma kontaktu.
Wiem skądinąd, o częstych stanach depresji wśród duchownych a utrata wiary i miłości jest chyba u nich statystycznie mniejsza. Zatem zastanawiam się w jakiej mierze odniesienie się do religii takiemu choremu pomaga. Potrzebna jest farmakologia, bo neuro-przekazniki itd, itp. 
Zapisane
Bartek
Administrator
aktywista
*****
Wiadomości: 3570

« Odpowiedz #28 dnia: Wrzesień 22, 2009, 11:35:52 am »

1. Depresja (powiedziałbym klasyczna) jako obniżenie (zmniejszenie poziomu) życia uczuciowego (zmniejszenie intensywności tak dobrych jak i złych uczuć). Ja w tej depresji byłem raz, gdy lekarz przepisał mi lekarstwo, które miało "skutki uboczne". Tak rzadko się zdarzały, że lekarz olał wywiad medyczny i przepisał. Ja jej (depresji) nie rozpoznałem. To żona powiedziała: "... masz depresję!". Pamiętam, że rzeczywiście miałem mało uczuć (czy tak ma psychopata?) w sobie, ale za to myśl! Myśl była ostra i krystaliczna. Nawet po prawie 10-latach ten charakter myśli pamiętam. Taka depresja nie ma nic wspólnego ze smutkiem, żalem czy rozpaczą.

Z tego co słyszałem, w stanie dłuższej depresji czy nerwicy (podobno nie zawsze da się je rozgraniczyć) dochodzą do głosu pewne charakterystyczne cechy danej osobowości, przygaszone przy zdrowym życiu emocjonalnym: fanatyzmy, schize, paranoje itp. (w zależności od inklinacji danej osoby). U ludzi uzdolnionych artystycznie takie stany przejściowe mają nawet pewne zalety... Taka czysta, niezmącona myśl przy depresyjnym odcięciu się od świata sprzyja pracy umysłowej, ale również zamknięciu się w światku konstrukcji własnego umysłu. I potem "trochę" trudno takiemu gościowi posługującemu się czystą bezemocjonalną logiką wytłumaczyć, że jednak nie jest Napoleonem.

Wielkie tajemnice kryje ta nasza mózgownica.

O, tak. Czytałem wstrząsające relacje psychologów, którym udało się wyratować ze szpitali psychiatrycznych osoby zakwalifikowane tam objawowo do leczenia ze schizofrenii, w rzeczywistości chorujące na różnego rodzaju tajone nerwice, głównie histeryczne. O osobach z nierozstrzygniętymi, tłumionymi konfliktami wewnętrznymi, za które decyzję podejmowało ich ciało (np. unikanie kontaktu wzrokowego z kimś skończyło się problemami ze wzrokiem, albo: po rozwiązanie konfliktu rozum-wola znikał czynnościowy paraliż nóg).
Zapisane
Hoc pulchrum est hominis munus et officium: ut oret ac diligat.
Murka
aktywista
*****
Wiadomości: 1261


« Odpowiedz #29 dnia: Wrzesień 22, 2009, 11:55:10 am »

Znana mi, jak wspomniałem, osoba dotknięta depresją wcale nie utraciła wiary i miłości, przeciwnie - modliła się żarliwie i gorąco, aczkolwiek bezmyślnie, ale to coś, ten czarno-biały smutny świat w niej siedział, wprost fizycznie. Towarzyszyło temu również ogólne otępienie, inercja, obojętność na wszystko i ciągły tekst; "zróbcie ze mną coś".

Ale ja nie decyduje co dana osoba ma utracic. Jedynie definiuje slowo rozpacz. Rozpacz to brak jednej z cnot boskich - nadziei. Nie twierdze, ze osoba w rozpaczy musi konieczbnie utracic rowniez pozostale dwie cnoty, twierdze jedynie, ze utrata nadziei jest dla czlowieka stanem absolutnie nienaturalnym, podobnie jak utrata wiary czy milosci. Czlowiek jest stworzony na obraz i podobienstwo Boga, zatem te trzy cnoty - wiara, nadzieja i milosc, wpisane sa w jego nature. Brak ktorejs z nich jest dla czlowieka zabojczy, a nie naturalny.


Cytuj
Był to stan nienaturalny. (Dlatego rozpacz nazwałem naturalnym.)

Nie rozumiem.
Zapisane
Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka.
Strony: 1 [2] 3 4 5 Drukuj 
Forum Krzyż  |  Traditio  |  Katolicki punkt widzenia  |  Wątek: Pomoc psychologiczna « poprzedni następny »
 

Działa na MySQL Działa na PHP SMF 2.0.11 | SMF © 2014, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!