Forum Krzyż
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Grudzień 03, 2021, 10:40:35 am

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukaj:     Szukanie zaawansowane
www.UnaCum.pl

Centrum Informacyjne Ruchu Summorum Pontificum
225464 wiadomości w 6510 wątkach, wysłana przez 1628 użytkowników
Najnowszy użytkownik: Kacpers
Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja
Forum Krzyż  |  Traditio  |  Katolicki punkt widzenia  |  Wątek: Jak to jest z tą Mszą, święceniami i FSSPX?
« poprzedni następny »
Strony: 1 ... 22 23 [24] 25 26 ... 38 Drukuj
Autor Wątek: Jak to jest z tą Mszą, święceniami i FSSPX?  (Przeczytany 110183 razy)
Tato
aktywista
*****
Wiadomości: 4745


« Odpowiedz #345 dnia: Styczeń 23, 2010, 00:36:45 am »

"... Orzekamy także, że Honoriusz, niegdyś papież odwiecznego Rzymu, został odrzucony i wyklęty przez święty Kościół katolicki ze względu na pisma, które posłał do Sergiusza, a w których w całości przyjął jego wymysły i potwierdził jego bezbożne zasady.

O czym Drogi Panie LUK świadczyć może kontekst tegoż fragmentu orzeczenia Soboru ? Przecież tam nie jest napisane np: " Św.P. zmarły Papież Honoriusz..." czy się mylę ? Dla mnie to akurat zdanie wskazuje raczej na kontekst którego nikt nie chce po prostu zauważyć....
Zapisane
"CRUX SACRA SIT MIHI LUX , NON DRACO SIT MIHI DUX"
          V R S N S M V - S M Q L I V B
x. Konstantyn Najmowicz
aktywista
*****
Wiadomości: 834

« Odpowiedz #346 dnia: Styczeń 23, 2010, 01:37:49 am »

Panie Tato, nie mam zamiaru pisać tego samego kilka razy, więc zostawiam Pański wpis bez komentarza. Odniosę się tylko do "stopniowania dogmatów". Wolność religijna nie jest dogmatem, a dwie natury w Boskiej Osobie Syna Bożego są.
Zapisane
Instaurare omnia in Christo!
Nikt się nie zbawia, jak tylko przez Ciebie Matko Boga.
Nikt nie otrzymuje darów Bożych, jak tylko przez Ciebie, o pełna łaski!
św. German z Konstantynopola
jp7
Administrator
aktywista
*****
Wiadomości: 5514


« Odpowiedz #347 dnia: Styczeń 23, 2010, 10:39:06 am »

Właśnie po to pisał do papieża, by móc się później powołać na najwyższy autorytet w Kościele.
Raczej, aby jak najwięcej w miarę kompetentnych teologów poznało jego doktrynę. Ale piszę na podstawie bardziej własnych wyobrażeń o tych czasach niż wiedzy...

Tyle że to właśnie zadaniem papieża jest herezję wyłapać, zdemaskować i uroczyście potępić.
Podobnież jest zadaniem Patriarchów ;). Z jakichś względów zadaniu temu nie sprostał.

Szczerze powiem, ze z tego co tu przytoczono odnośnie Papieża Honoriusza, według mego rozeznania wynika jednoznacznie jedno pewne zdanie, że został on na pewno potępiony zarówno przez Sobór Konstantynopolitański III jak i Papieża Leona II zatem, był heretykiem.
Nie. Ani Sobór Konstantynopolski, ani Leon II nie byli zwierzchnikami papieża. Z punktu widzenia obiektywnego - monoteletyzm był herezją. Z prawnego - jednak jedynie błędem. (nikt nie nazywa Akwinaty heretykiem, mimo, iż odrzucał on prawdę wiary). Sobór i kolejni papieże potępili więc de facto doktrynę...

Natomiast całe nauczanie Kościoła przez wieki zawsze jasno określało że heretyk traci urząd i nie jest w ogóle członkiem Mistycznego Ciała Chrystusa.
Opierając się na prawie Kościoła, czyli Kostytucji "Cum ex apostolatus" Papieża Pawła IV następnie zaś na kanonie 188 nr 4 CIC 1917 który brzmi :
""Wszystkie urzędy winny być opróżnione ipso facto (bez wymaganej deklaracji) przez milczącą rezygnację... nr 4 w wyniku publicznego odstępstwa od wiary katolickiej"
także opinii Papieża Innocentego III :
"Wiara wymaga, żebym miał Boga jako mojego jedynego sędziego w pozostałych grzechach, przez Kościół jednak mógłbym być osądzony za grzechy, które popełniłbym w sprawach wiary".
Jak zdania św.Roberta Kard. Bellarmin w De Romano Pontifice (rozdział XXX):
"Zatem piąta opinia (dotycząca heretyckiego papieża) jest prawdą; papież, który jest heretykiem przez ten fakt (per se) przestaje być papieżem i głową (Kościoła), tak jak przestaje przez ten fakt być chrześcijaninem  i członkiem Ciała Kościoła. Jest to osąd wszystkich pierwszych Ojców, którzy uczą, że jawni heretycy tracą natychmiast wszelką jurysdykcję".
Dotyczy to przestępstwa herezji. Gdyby było inaczej-  w naszych czasach trwa dyskusja o tym, czy Najświętsza Maryja Panna jest Współodkupicielką - albo jedna, albo druga strona sporu jako heretycy potracili urzędy kościelne - czyż nie?

ale jakby tego było mało, tekst przysięgi koronacyjnej Papieży świadczy, że sami się wyłączają z Kościoła w przypadku kiedy popadną w herezję:(...)
("Wyjątek z Liber Diurnus Romanorum Pontificum. Przysięgę tę złożyli "papieże": Jan XXIII i Paweł VI. Następnie pozwolono jej pójść w zapomnienie.")
Według Strony Stolicy Apostolskiej takiej przysięgi nie ma w "Liber Diurnus Romanorum Pontificum". Ma Pan jakikolwiek dowód poza stroną "Ultramontinistów" - że przysięga ta była kiedykolwiek składana?

Oczywiście w tym ostatnim przypadku, P.T. "Obrońcy" posoborowych Papieży, twierdzą, że to jest tekst, którego nie stosowano już od kilkuset lat,
Ale sam Pan to przyznał, piszą, gdzie (rzekomo) znajduje się ta przysięga:
Cytuj
Liber Diurnus Romanorum Pontificum, Latin for Journal of the Roman Pontiffs, is the name given to a miscellaneous collection of ecclesiastical formulae used in the Papal chancery until about the 11th century. It fell into disuse through the changed circumstances of the times and was soon forgotten and lost.
Odnalezione ponownie w XVIIw (3 manuskrypty) - jak ma Pan za dużo czasu - może sam Pan sprawdzić 72 strony po łacinie - http://www.documentacatholicaomnia.eu/04z/z_0600-0800__AA_VV__Liber_Diurnus_Romanorum_Pontificum__LT.doc.html
- fragmenty "cytowanej" przysięgi znalazłem, jednak nigdzie jej nie ma w "całości"
Wytłumaczenie znowu w Enyklopedii:
<<During the 17th century a manuscript of the Liber was discovered in Rome by the humanist,
LucasHolstenius, who pre-pared an edition for publication; for politic reasons, however, the papal authorities
would not allow this to appear, as the book asserted the superiority of a general council over the pope >>
http://encyclopedia.jrank.org/LEO_LOB/LIBER_DIURNUS_ROMANORUM_PONTIFL.html

mimo opinii przeciwnej wielu innych głosów,
"Miliony much nie mogą się mylić"?

tylko żaden z nich zapytany o to jaka w takim razie była treść przysięgi składanej przez Papieży Jana XIII i Pawła VI nie raczył był łaskawie odpowiedzieć nabierając dziwnie wody w usta.
Ależ może sobie Pan sam sprawdzić - koronacja Jana XXIII na YouTubie:
http://www.youtube.com/watch?v=XEk4D5cnNls

Tak jakby ów tekst był owiany straśnym jakimś nimbem tajemnicy.
Żadnej tajemnicy, jak również żadnego tekstu przysięgi nie było.

Gdy zaś chodzi o przytoczone powyżej akty prawne, to wyraźnie wskazaną cechą która przesądza o fakcie utraty urzędu jest jawne i publiczne głoszenie herezji ( dotyczy to zarówno prawa kanonicznego jak i tekstów pozostałych) . O ile listy Papieża Honoriusza są listami do Patriarchy Sergiusza i mogą mieć powiedzmy "charakter prywatny" to akty promulgowane przez Pawła VI takie jak "Dignitatus Humanae" (ale nie tylko przecież) mają nie tylko charakter publiczny i jawny ale także wręcz są wiążące ( przynajmniej w intencji Papieża ) dla całego Kościoła, a na pewno mają na niego kolosalny powszechny wpływ, którego "niebłogosłwione" skutki odczuwamy do dziś dzień. Czegóż jescze potrzeba do tego by uznać że herezje tak szerzone nie spełniają kryterium "publicznego i jawnego" ich głoszenia?
Ale tekst "Dignitas Humana" ustalili biskupi całego Kościoła na Soborze Powszechnym - z abp. Lefebvre i bp. de Castro - Meyerem włąznie. Oni wszyscy też utracili urząd??? (jak fajnie nie ma już urzędujących biskupów! Hurra!!!)

A poważniej - jakiej prawdzie wiary przeczy (po) soborowa doktryna wolności religijnej?
Zapisane
Kyrie Eleison!
Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?
Tato
aktywista
*****
Wiadomości: 4745


« Odpowiedz #348 dnia: Styczeń 23, 2010, 13:11:51 pm »

Panie Tato, nie mam zamiaru pisać tego samego kilka razy, więc zostawiam Pański wpis bez komentarza. Odniosę się tylko do "stopniowania dogmatów". Wolność religijna nie jest dogmatem, a dwie natury w Boskiej Osobie Syna Bożego są.

Wolność religijna oczywiście nie jest dogmatem Drogi Xięże, jest herezją :) Ona właśnie jak inne tezy zawarte w dokumentach posoborowych i soborowych - "Unitatis Redintegreatio", "Lumen Gentium", oraz "Gaudium et Spes" ( zwłaszcza ujęta w nich osobliwa eklezjologia ) oraz prawie wszystkich papieskich  następnych   pośrednio lub bezpośrednio uderzają w dogmat "Extra Ecc;lesiam nulla salus". Sama doktryna "wolności religijnej" uderza także w społeczne panowanie Naszego Pana Jezusa Chrystusa. Naraża miliony dusz na utratę zbawienia wiecznego, lub przynajmniej na poważne ryzyko utraty wiary.

Xiądz pisze że nie możliwym jest żeby 99 % katolików Pan Bóg pozbawił ważnych sakramentów dopuszczając nieważność noworytowych święceń. Problem w tym, ze to nie Pan Bóg a ludzie mający niecne plany doprowadzili do tak ogromnej katastrofy ( bez względu na samą ważność nowych sakramentów ) , która dziś gnębi Kościół to raz. Dwa, powszechna apostazja oraz "tryumf" ohydy spustoszenia w Miejscu Świętym zapowiada  Pismo Święte, że pominę liczne objawienia prywatne.
Co zaś do owych 99% to zależy jak odnieść się do tych liczb. Jeśli za podstawę 100 % katolików, przyjąć stan z 1958 roku ( śmierci Papieża Piusa XII ) ro i tak nie wiem czy zostało katolików wszystkich nie więcej jak 10 % i to przede wszystkim dzięki skutkom przeprowadzonej od 1962 roku "rewolucji w kapie i tiarze".
Jeśli zaś przyjąć za podstawę liczbę katolików świadomych swojej Wiary i przywiązanych do Tradycji, zatem wolnych od wpływu bezpośredniego przynajmniej modernistycznej herezji to liczba ta pokrywa się i tak z założonym przez Xiędza 1 % ( gdyby okazało się że noworytowe sakramenty są nieważne ).

Cóż to więc zmienia? Prócz ułudy czy satysfakcji a zatem jedynie samopoczucia  poszczególnych osób, które dla spokoju sumienia nie mogą sobie wyobrazić rozmiaru klęski którą jako katolicy ponieśliśmy niestety. Jakaż jest różnica pomiędzy stanem w którym nieważność sakramentów pozbawia masę katolików do nich dostępu a stanem w którym przyjmują je jako "ważne" acz odpadają poprzez herezję od Katolickiej Prawdy idąc za głosami swych pasterzy?  Częstokroć przyjmując przecież owe sakramenty całkowicie świętokradczo, w stanie grzechu śmiertelnego, bowiem nikt im już nie uświadamia konsekwencji lub podaje zatrutą papkę "ugłaskującą sumienie subiektywistycznymi dyrdymałami" ?

Ewentualny brak ważności noworytowych sakramentów to wina "pasterzy" je wprowadzających i osób odpowiedzialnych w tym czasie za Kościół. Cóż byli winni katolicy w Anglii że ich sakramenty po reformie Cranmera były nieważne a ich "biskupi" i "kapłani" nie mieli ważnych święceń ? Czyżby Pan Bóg dopuścił by swego czasu 100 % katolików Anglii nie miało ważnych sakramentów ? Sam Xiądz widzi że to nie jest żaden argument z tą liczbą.  Oczywiście zaznaczam, że osobiście życzyłbym sobie i innym by noworytowe sakramenty jednak były ważne, co nie oznacza jednak że nasze pobożne życzenia przesądzają w tym względzie sprawę.   

Ad. Pan JP 7 - rozumiem że przysięgi koronacyjnej w takim razie nie było i sedewakantyści  ( konkretnie X. Rama Coomaraswamy)  kłamią w tej sprawie ? Papierze nie składali zatem żadnej tam przysięgi bo po co , niepotrzebne przecież ...

Tej rozumiem też nie składlali ( pytam o Papieży Jana XXIII, Pawła VI , Jana Pawła I , Jana Pawła II, Benedykta XVI  ???

http://www.ultramontes.pl/pius_x_przysiega_antymodernistyczna.htm

Może to jednak "nie była żadna przysięga, ot takie tam świstki do podpisania , zwykła formalność...a tak w ogóle to jej nie było, tylko to jest dokument "później odnaleziony", który nie wiadomo czy był kiedykolwiek w użyciu "? ;D  ;D ;D
« Ostatnia zmiana: Styczeń 23, 2010, 13:15:39 pm wysłana przez Tato » Zapisane
"CRUX SACRA SIT MIHI LUX , NON DRACO SIT MIHI DUX"
          V R S N S M V - S M Q L I V B
jp7
Administrator
aktywista
*****
Wiadomości: 5514


« Odpowiedz #349 dnia: Styczeń 23, 2010, 13:34:13 pm »

Ad. Pan JP 7 - rozumiem że przysięgi koronacyjnej w takim razie nie było i sedewakantyści  ( konkretnie X. Rama Coomaraswamy)  kłamią w tej sprawie ? Papierze nie składali zatem żadnej tam przysięgi bo po co , niepotrzebne przecież ...
W jedynym znanym mi opublikowanym tekście - nie ma.
Ze strony archiwów Watykańskich zniknęła jakiś czas temu. O tym, czy kłamią, czy nie; w tej sprawie Są 3 wersje: - pierwsza z Ultramontes; druga - (m in w zawsze wiernych) - o tym, że przysięgi tej nie składano od 16w. - Trzecia Zaprezentowana tu przeze mnie (ta najlepiej udokumentowana) ...

Tej rozumiem też nie składlali ( pytam o Papieży Jana XXIII, Pawła VI , Jana Pawła I , Jana Pawła II, Benedykta XVI  ???
Sensu stricte - jako papieże - nie. Składali ją przy okazji święceń, nie nominacji na papieża...
Zapisane
Kyrie Eleison!
Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?
jp7
Administrator
aktywista
*****
Wiadomości: 5514


« Odpowiedz #350 dnia: Styczeń 23, 2010, 13:54:24 pm »

Wolność religijna oczywiście nie jest dogmatem Drogi Xięże, jest herezją :) Ona właśnie jak inne tezy zawarte w dokumentach posoborowych i soborowych - "Unitatis Redintegreatio", "Lumen Gentium", oraz "Gaudium et Spes" ( zwłaszcza ujęta w nich osobliwa eklezjologia ) oraz prawie wszystkich papieskich  następnych   pośrednio lub bezpośrednio uderzają w dogmat "Extra Ecc;lesiam nulla salus". Sama doktryna "wolności religijnej" uderza także w społeczne panowanie Naszego Pana Jezusa Chrystusa. Naraża miliony dusz na utratę zbawienia wiecznego, lub przynajmniej na poważne ryzyko utraty wiary.
Herezją według mnie nie jest - jest doktryną potępioną ze względu na szkodliwość jej skutków (które dziś oglądamy - papieże potępiając się nie mylili) - prowadzącą do herezji.

Co zaś do owych 99% to zależy jak odnieść się do tych liczb. Jeśli za podstawę 100 % katolików, przyjąć stan z 1958 roku ( śmierci Papieża Piusa XII ) ro i tak nie wiem czy zostało katolików wszystkich nie więcej jak 10 % i to przede wszystkim dzięki skutkom przeprowadzonej od 1962 roku "rewolucji w kapie i tiarze".

Wygląda na to że w liczbach i  procentach jest nawet lepiej...
(ale inne statystyki są kiepskie:
http://www.clerus.org/clerus/dati/2007-12/10-6/pretcontinents07.GIF
http://www.clerus.org/clerus/dati/2007-12/10-6/cathospretres07.GIF
http://www.clerus.org/clerus/dati/2007-12/10-6/seminarcontinents07.GIF
Oczywiście nic o jakości owych katolików...

Jeśli zaś przyjąć za podstawę liczbę katolików świadomych swojej Wiary i przywiązanych do Tradycji, zatem wolnych od wpływu bezpośredniego przynajmniej modernistycznej herezji to liczba ta pokrywa się i tak z założonym przez Xiędza 1 % ( gdyby okazało się że noworytowe sakramenty są nieważne ).
Przy tych założeniach - 0%...
Zapisane
Kyrie Eleison!
Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?
x. Konstantyn Najmowicz
aktywista
*****
Wiadomości: 834

« Odpowiedz #351 dnia: Styczeń 23, 2010, 14:18:33 pm »

Z punktu widzenia obiektywnego - monoteletyzm był herezją. Z prawnego - jednak jedynie błędem. (nikt nie nazywa Akwinaty heretykiem, mimo, iż odrzucał on prawdę wiary). Sobór i kolejni papieże potępili więc de facto doktrynę...
Jednak był herezją. Już sobór w Chalcedonie w 415 roku potępił monofizytyzm, wykładając katolicką naukę o dwóch naturach w Chrystusie.
Cytuj
Przed wiekami z Ojca zrodzony jako Bóg, w ostatnich zaś czasach dla nas i dla naszego zbawienia narodził się jako człowiek z Maryi Dziewicy, Bożej Rodzicielki; jednego i tego samego Chrystusa Pana, Syna Jednorodzonego należy wyznawać w dwóch naturach, bez zmieszania, bez zmiany, bez rozdzielania i rozłączania. Nigdy nie zanikły różnice natur przez ich zjednoczenie, ale została zachowana właściwość obu, tworzących jedną osobę i jedną hipostazę. Nie można Go dzielić na dwie osoby ani ich w Nim rozróżniać, ponieważ jest jeden i ten sam Syn jednorodzony, Słowo Boże, Pan Jezus Chrystus, jak przedtem prorocy nauczali o Nim, jak sam Jezus Chrystus o tym nas pouczył i jak nam przekazał Symbol Ojców (BF VI,8).
Monoteletyzm jest swoistym monofizytyzmem. Głosi nie pełne człowieczeństwo Syna Bożego, bo rak mu jest ludzkiej woli i pomieszanie natur, bo miejsce ludzkiej woli zajmuje Wola Boża.
Zapisane
Instaurare omnia in Christo!
Nikt się nie zbawia, jak tylko przez Ciebie Matko Boga.
Nikt nie otrzymuje darów Bożych, jak tylko przez Ciebie, o pełna łaski!
św. German z Konstantynopola
x. Konstantyn Najmowicz
aktywista
*****
Wiadomości: 834

« Odpowiedz #352 dnia: Styczeń 23, 2010, 14:45:29 pm »

Panie Tato, nie mam zamiaru pisać tego samego kilka razy, więc zostawiam Pański wpis bez komentarza. Odniosę się tylko do "stopniowania dogmatów". Wolność religijna nie jest dogmatem, a dwie natury w Boskiej Osobie Syna Bożego są.

Wolność religijna oczywiście nie jest dogmatem Drogi Xięże, jest herezją :) Ona właśnie jak inne tezy zawarte w dokumentach posoborowych i soborowych - "Unitatis Redintegreatio", "Lumen Gentium", oraz "Gaudium et Spes" ( zwłaszcza ujęta w nich osobliwa eklezjologia ) oraz prawie wszystkich papieskich  następnych   pośrednio lub bezpośrednio uderzają w dogmat "Extra Ecc;lesiam nulla salus". Sama doktryna "wolności religijnej" uderza także w społeczne panowanie Naszego Pana Jezusa Chrystusa. Naraża miliony dusz na utratę zbawienia wiecznego, lub przynajmniej na poważne ryzyko utraty wiary.
A monoteletyzm uderzał bezpośrednio w fundament wiary katolickiej. Czuje Pan różnicę?

Xiądz pisze że nie możliwym jest żeby 99 % katolików Pan Bóg pozbawił ważnych sakramentów dopuszczając nieważność noworytowych święceń. Problem w tym, ze to nie Pan Bóg a ludzie mający niecne plany doprowadzili do tak ogromnej katastrofy ( bez względu na samą ważność nowych sakramentów ) , która dziś gnębi Kościół to raz.
A czy Pan pamięta, że Pan Jezus obiecał szczegółną asystencję Kościołowi? Kościół nie jest jakąś tam korporacją, tylko Mistycznym Ciałem Chrystusa.
Dwa, powszechna apostazja oraz "tryumf" ohydy spustoszenia w Miejscu Świętym zapowiada  Pismo Święte, że pominę liczne objawienia prywatne.
Jakim prawem Pan interpretuje w ten sposób Pismo Święte? A co do objawień prywatnych, to szczególną ostrożność polecam.
Co zaś do owych 99% to zależy jak odnieść się do tych liczb. Jeśli za podstawę 100 % katolików, przyjąć stan z 1958 roku ( śmierci Papieża Piusa XII ) ro i tak nie wiem czy zostało katolików wszystkich nie więcej jak 10 % i to przede wszystkim dzięki skutkom przeprowadzonej od 1962 roku "rewolucji w kapie i tiarze".
Jeśli zaś przyjąć za podstawę liczbę katolików świadomych swojej Wiary i przywiązanych do Tradycji, zatem wolnych od wpływu bezpośredniego przynajmniej modernistycznej herezji to liczba ta pokrywa się i tak z założonym przez Xiędza 1 % ( gdyby okazało się że noworytowe sakramenty są nieważne ).
To już Pan zostawi Panu Bogu sąd nad świadomością i przywiązaniem do Tradycji współczesnych katolików. A nawet jeśli rzeczywiście tak jest, to jak podejść, do tych, co w godzinie śmierci chcą się nawrócić, wołają księdza i przychodzi do nich wg Pana z dużym prawdopodobieństwem facet przebrany za księdza?

Cóż to więc zmienia? Prócz ułudy czy satysfakcji a zatem jedynie samopoczucia  poszczególnych osób, które dla spokoju sumienia nie mogą sobie wyobrazić rozmiaru klęski którą jako katolicy ponieśliśmy niestety.

A więc czas przeszły, tryb dokonany. Aha to już nie hipoteza, tylko pewnik. Dobrze wiedzieć, z kim mam do czynienia. :) Nie jest Pan w stanie udowodnić założonych przez siebie/SV tez, ale próbuje je Pan przedstawić jako pewnik? ;D
Jakaż jest różnica pomiędzy stanem w którym nieważność sakramentów pozbawia masę katolików do nich dostępu a stanem w którym przyjmują je jako "ważne" acz odpadają poprzez herezję od Katolickiej Prawdy idąc za głosami swych pasterzy?  Częstokroć przyjmując przecież owe sakramenty całkowicie świętokradczo, w stanie grzechu śmiertelnego, bowiem nikt im już nie uświadamia konsekwencji lub podaje zatrutą papkę "ugłaskującą sumienie subiektywistycznymi dyrdymałami" ?
A taka jest różnica jak w starożytności chrześcijańskiej. Papież Honoriusz palnął herezję, papież Liberiusz podpisał semiariańskie wyznanie wiary, papież Konstantyn I był uznać opinie teologiczne, że jest tylko Patriarchą Zachodu, ale mimo to lud, który nie często nie z własnej winy był ariański, miał sakramenty, a Kościół w stosunkowo prosty sposób mógł naprawić błędy nieroztropnych pasterzy. W założonej przez Pana sytuacji już tego się nie da dokonać. Pozostaje tylko w wielkiej niepewności czekać na śmierć albo na powtórne przyjście Pana Jezusa.

Ewentualny brak ważności noworytowych sakramentów to wina "pasterzy" je wprowadzających i osób odpowiedzialnych w tym czasie za Kościół.
Uff wróciło słówko "ewentualny" ... cieszę się...  ;D
Cóż byli winni katolicy w Anglii że ich sakramenty po reformie Cranmera były nieważne a ich "biskupi" i "kapłani" nie mieli ważnych święceń ? Czyżby Pan Bóg dopuścił by swego czasu 100 % katolików Anglii nie miało ważnych sakramentów ? Sam Xiądz widzi że to nie jest żaden argument z tą liczbą.  Oczywiście zaznaczam, że osobiście życzyłbym sobie i innym by noworytowe sakramenty jednak były ważne, co nie oznacza jednak że nasze pobożne życzenia przesądzają w tym względzie sprawę. 
 Nie widzi Pan różnicy? Tam kilkanaście diecezji odłączyło się od Kościoła. Mieli dokąd wrócić. Mieli też wyrzut sumienia. Gdy Leon XIII orzekł, że ich święcenia są nieważne, to jednak nastąpiło sanatio. W tej sytuacji cały Kościół pogrążył się w przepaść beznadziei i zupełnie nieświadomy tego.
Zapisane
Instaurare omnia in Christo!
Nikt się nie zbawia, jak tylko przez Ciebie Matko Boga.
Nikt nie otrzymuje darów Bożych, jak tylko przez Ciebie, o pełna łaski!
św. German z Konstantynopola
Fons Blaudi
aktywista
*****
Wiadomości: 4275

« Odpowiedz #353 dnia: Styczeń 23, 2010, 16:26:19 pm »

Z samej definicji herezji wynika, ze wolnosc religijna nie jest herezja poniewaz teza przeciwna nigdy nie zostala ogloszona uroczyscie jako dogmat (mam nadzieje, ze stanie sie tak w wyniku rozmow z Fsspx). Nie znaczy to, ze mozna ja przyjac poniewaz jest sprzeczna z MOU.
Zapisane
Dio ci guardi dalla tentazione dei pasticci ibridi
jp7
Administrator
aktywista
*****
Wiadomości: 5514


« Odpowiedz #354 dnia: Styczeń 23, 2010, 17:10:09 pm »

Jednak był herezją. Już sobór w Chalcedonie w 415 roku potępił monofizytyzm, wykładając katolicką naukę o dwóch naturach w Chrystusie.
Cytuj
Przed wiekami z Ojca zrodzony jako Bóg, w ostatnich zaś czasach dla nas i dla naszego zbawienia narodził się jako człowiek z Maryi Dziewicy, Bożej Rodzicielki; jednego i tego samego Chrystusa Pana, Syna Jednorodzonego należy wyznawać w dwóch naturach, bez zmieszania, bez zmiany, bez rozdzielania i rozłączania. Nigdy nie zanikły różnice natur przez ich zjednoczenie, ale została zachowana właściwość obu, tworzących jedną osobę i jedną hipostazę. Nie można Go dzielić na dwie osoby ani ich w Nim rozróżniać, ponieważ jest jeden i ten sam Syn jednorodzony, Słowo Boże, Pan Jezus Chrystus, jak przedtem prorocy nauczali o Nim, jak sam Jezus Chrystus o tym nas pouczył i jak nam przekazał Symbol Ojców (BF VI,8).
Monoteletyzm jest swoistym monofizytyzmem. Głosi nie pełne człowieczeństwo Syna Bożego, bo rak mu jest ludzkiej woli i pomieszanie natur, bo miejsce ludzkiej woli zajmuje Wola Boża.
Cóż - ja tu widzę próbą zrozumienia na czym polegała Unia Hipostatyczna - co należy do natury a co jest przymiotem Osoby. Z tego powodu formuła Chalcedońska nie jest wystarczającym argumentem.  Dopiero Monoteletyzm spowodował rozwinięcie tego aspektu w teologii. zatem swój "zarzut" podtrzymuje (ale przyjemnie się z Księdzem dyskutuje)

Z samej definicji herezji wynika, ze wolnosc religijna nie jest herezja poniewaz teza przeciwna nigdy nie zostala ogloszona uroczyscie jako dogmat (mam nadzieje, ze stanie sie tak w wyniku rozmow z Fsspx). Nie znaczy to, ze mozna ja przyjac poniewaz jest sprzeczna z MOU.
Nie tylko z MOU, ale też z praktyką Kościoła. Czyli konsekwencją przyjęcia było by przyjęcie, że Kościół czynił i namawiał do czegoś wbrew naturze człowieka. Ergo w sprawach moralności Kościół zbłądził ergo ten dogmat jest nieprawdziwy. (co dalej - nie chcę nawet myśleć...)
Zapisane
Kyrie Eleison!
Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?
x. Konstantyn Najmowicz
aktywista
*****
Wiadomości: 834

« Odpowiedz #355 dnia: Styczeń 23, 2010, 17:20:59 pm »


Cóż - ja tu widzę próbą zrozumienia na czym polegała Unia Hipostatyczna - co należy do natury a co jest przymiotem Osoby. Z tego powodu formuła Chalcedońska nie jest wystarczającym argumentem.  Dopiero Monoteletyzm spowodował rozwinięcie tego aspektu w teologii. zatem swój "zarzut" podtrzymuje (ale przyjemnie się z Księdzem dyskutuje)
Sobór Chalcedoński ogłosił, że Chrystus ma dwie natury: ludzką i boską bez zmieszania, baz zmiany, bez rozdzielenia i rozłączenia. Do natury ludzkiej należy wolna wola. Jeśli się ją wyklucza, to nie można mówić o ludzkiej naturze, tylko o pozornej ludzkiej naturze, ot takiej masce, którą Bóstwo przybrało. Sobór Chalcedoński w tym wypadku jest precyzyjny do bólu: bez zmieszania natur w jednej Boskiej Osobie Syna Bożego.
Monoteletyzm był delikatną wersją monofizytyzmu, a ten ostatni skrajną reakcją na nestorianizm. Kościół odrzucił te trzy poglądy jako heretyckie i arcyniebezpieczne.
Zapisane
Instaurare omnia in Christo!
Nikt się nie zbawia, jak tylko przez Ciebie Matko Boga.
Nikt nie otrzymuje darów Bożych, jak tylko przez Ciebie, o pełna łaski!
św. German z Konstantynopola
Fons Blaudi
aktywista
*****
Wiadomości: 4275

« Odpowiedz #356 dnia: Styczeń 23, 2010, 19:08:21 pm »

Z samej definicji herezji wynika, ze wolnosc religijna nie jest herezja poniewaz teza przeciwna nigdy nie zostala ogloszona uroczyscie jako dogmat (mam nadzieje, ze stanie sie tak w wyniku rozmow z Fsspx). Nie znaczy to, ze mozna ja przyjac poniewaz jest sprzeczna z MOU.
Nie tylko z MOU, ale też z praktyką Kościoła. Czyli konsekwencją przyjęcia było by przyjęcie, że Kościół czynił i namawiał do czegoś wbrew naturze człowieka. Ergo w sprawach moralności Kościół zbłądził ergo ten dogmat jest nieprawdziwy. (co dalej - nie chcę nawet myśleć...)

To oczywiste, ze jest sprzeczna ze stala i niezmienna praktyka Kosciola. To dodatkowy argument na rzecz niepoprawnosci teologicznej tej doktryny. Natomiast herezja nie jest : sam pan potrzebowal sylogizmu z jedna przeslanka rozumowa, a nie ex Revelatione.
Zapisane
Dio ci guardi dalla tentazione dei pasticci ibridi
jp7
Administrator
aktywista
*****
Wiadomości: 5514


« Odpowiedz #357 dnia: Styczeń 23, 2010, 19:23:40 pm »

. Sobór Chalcedoński w tym wypadku jest precyzyjny do bólu: bez zmieszania natur w jednej Boskiej Osobie Syna Bożego.
Monoteletyzm był delikatną wersją monofizytyzmu, a ten ostatni skrajną reakcją na nestorianizm. Kościół odrzucił te trzy poglądy jako heretyckie i arcyniebezpieczne.
Ok. Zrozumiałem wreszcie w czym rzecz...
Zapisane
Kyrie Eleison!
Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?
Tato
aktywista
*****
Wiadomości: 4745


« Odpowiedz #358 dnia: Styczeń 23, 2010, 22:24:56 pm »

A monoteletyzm uderzał bezpośrednio w fundament wiary katolickiej. Czuje Pan różnicę?

Wolność religijna nie mniej uderza Xięże Drogi. Zwłaszcza w posoborowej praktyce, widać wyraźnie że spustoszenie po SVII jest  gigantyczne, monoteletyzm i jego skutki praktyczne to przy tym "mały pikuś", że tak lapidarnie rzecz ujmę  :)


A czy Pan pamięta, że Pan Jezus obiecał szczegółną asystencję Kościołowi? Kościół nie jest jakąś tam korporacją, tylko Mistycznym Ciałem Chrystusa.

Owszem Nasz Pan obiecał i na pewno słowa dotrzyma. Nigdzie jednak nie obiecał, że heretyk nie może zostać wybrany Paoieżem, ani że Papieże nie popadną w herezję lub inne błędy, to nie jest tak że Papieże mieli być według tej Obietnicy wolnymi od błędu i grzechu aniołami. Sam fakt istnienia prawa takiego jak Konstytucja Apostolska "Cum ex apostolatus" , kanonu 188 nr 4  CIC 1917 czy rozważań św. Roberta Bellarmin'a i pozostałych także zdań Papieża Innocentego III świadczą o tym, ze taka sytuacja wogóle potencjalnie może mieć miejsce ( nie mówię teraz o obecnej sytuacji lecz w ogóle kiedykolwiek ). Przepraszam, ale nie sądzi chyba Xiądz że Paweł IV w swej Konstytucji tylko tak sobie "mamlał" bez sensu, prawda? Kościół to nie tylko Papież przecież, papieże umierają, chorują , mogą popaść w obłęd ( co równa się jak wiemy śmiercii ) mogą więc takoż i popaść we wszelaki grzech i herezję - jak my wszyscy, co oczywiście wcale nie przeczy tej szczególnej asystencji w Kościele.

Jakim prawem Pan interpretuje w ten sposób Pismo Święte? A co do objawień prywatnych, to szczególną ostrożność polecam.

Jak interpretuję ? Wcale nie interpretuję, tak jest napisane w Objawieniu św. Jana Apostoła  i tyle , może nie jest ? O "dymie szatana w Świątyni Bożej" mówił  przecież Paweł VI nie ja , o "milczącej apostazji" Jan Paweł II, Benedykt XVI częstokroć o kryzysie Wiary i "tonącej Łodzi Piotrowej", to nie są wszak żadne "moje interpretacje" Drogi Xięże. Przed którymi objawieniami Xiądz przestrzega ? Fatimą , Lourdes, La Salette czy Quito?

To już Pan zostawi Panu Bogu sąd nad świadomością i przywiązaniem do Tradycji współczesnych katolików. A nawet jeśli rzeczywiście tak jest, to jak podejść, do tych, co w godzinie śmierci chcą się nawrócić, wołają księdza i przychodzi do nich wg Pana z dużym prawdopodobieństwem facet przebrany za księdza?

W godzinie śmierci wszak na pewno żal doskonały jest ważny i Pan Bóg z pewnością pod uwagę go bierze. Taka sytuacja może mieć miejsce w przypadku który w tym temacie rozważamy i tyle tylko. Jeśli tak jest to nic na to nie poradzimy. Cóż mają zrobić katolicy zdani  na śmierć w rejonach gdzie w ogóle niema księży? Wiele tysięcy naszych Rodaków zamęczonych w Sowietach w łagrach czy na Sybirze, w takoż w katowniach UB w kraju było na ten wielki dyskomfort niestety narażonych.
Zresztą de iure temu kapłanowi przysługuje domyślnie wszak tytuł  i nie jest "facetem przebranym" co najwyżej nieważnie wyświęconym, a jeżeli tak jest ( to znaczy o ile hipoteza dyskutowana ma miejsce to nato nie mamy już niestety wpływu.

A więc czas przeszły, tryb dokonany. Aha to już nie hipoteza, tylko pewnik. Dobrze wiedzieć, z kim mam do czynienia. :) Nie jest Pan w stanie udowodnić założonych przez siebie/SV tez, ale próbuje je Pan przedstawić jako pewnik? ;D

Pewnikiem jest kryzys Kościoła w dziejach jego niespotykany, z którym mamy do czynienia oraz fakt poniesionej na SVII przez katolików klęski, bez względu na ostateczną "ważność czy nieważność' sakramentów, tak czy owak jest klęska i to duża - Bogu dzięki niezupełna.

A taka jest różnica jak w starożytności chrześcijańskiej. Papież Honoriusz palnął herezję, papież Liberiusz podpisał semiariańskie wyznanie wiary, papież Konstantyn I był uznać opinie teologiczne, że jest tylko Patriarchą Zachodu, ale mimo to lud, który nie często nie z własnej winy był ariański, miał sakramenty, a Kościół w stosunkowo prosty sposób mógł naprawić błędy nieroztropnych pasterzy. W założonej przez Pana sytuacji już tego się nie da dokonać. Pozostaje tylko w wielkiej niepewności czekać na śmierć albo na powtórne przyjście Pana Jezusa.


Wcale nie, proszę Xiędza. W zakładanej przeze mnie sytuacji jest wyjść bardzo wiele. Kluczowe są moim zdaniem rozmowy FSSPX z Rzymem , jest to okazja do dania Świadectwa Wiary, do znalezienia dróg wyjścia z impasu lub też na jasne wyklarowanie się sytuacji w przypadku gdy "moderna" zwyczajnie Doktrynę Wiary odrzuci. Dotąd nie było takiej możliwości, a pojedyncze "pohukiwania" sedeków czy "dialog kard.Ratzingera" z Econe był w najlepszym razie ignorowany o ile nie służył nieprawym intencjom po prostu, zaś "katolikom wewnętrznym" moderna w najlepszym razie pozwalała jako tako egzystować pilnie bacząc by się nie wychylali i nie rozwijali zanadto i licząc że taki status "tradi-skansenów" przyciągnie pozostałych z linii frontu do okopów wroga.  Obecnie Rzym musi się określić. Od tych rozmów naprawdę zależy wiele, w każdym bądź razie po nich nic już nie będzie tak jak dotychczas. Tak to widzę ( mogę się mylić rzecz jasna )"wóz albo przewóz" ( Xiądz wybaczy znów lapidarność ), albo -  albo , tertium non datur.  Oczywiście powtórne przyjście Naszego Pana rozwiązuje wszystkie problemy, ale także możliwe są inne scenariusze.Kościół zawsze może przecież wybrać Papieża jeśli bezspornym będzie fakt utraty urzędu nawet jeśli nie miałby mieć kardynałów póki co.

 Nie widzi Pan różnicy? Tam kilkanaście diecezji odłączyło się od Kościoła. Mieli dokąd wrócić. Mieli też wyrzut sumienia. Gdy Leon XIII orzekł, że ich święcenia są nieważne, to jednak nastąpiło sanatio. W tej sytuacji cały Kościół pogrążył się w przepaść beznadziei i zupełnie nieświadomy tego.

Nie cały Kościół Xięże Drogi nie cały, Kościół jest na świecie widzialny nawet wówczas jakby był tylko jeden biskup. :) Oczywiście jak pisałem rozmawiamy tylko o ewentualności w przypadku gdyby okazało się że tezy o nieważności noworytowych święceń są prawdziwe. Osobiście nie podzielam tej pewności naszych Braci Sedeków, acz dostrzegam dużą siłę ich argumentów,  dla mnie noworytowe święcenia są po prostu "mocno wątpliwe".Tak czy owak w cytowanym tu już artykule Benedictusa ze strony FSSPX zważmy na fakt iż tutioryzm jako postawa właściwa katolikom odnośnie sakramentów wyrażnie przestrzega przed korzystaniem z udzielanych w nowym rycie, z tegoż wszak przecież powodu.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 23, 2010, 22:33:29 pm wysłana przez Tato » Zapisane
"CRUX SACRA SIT MIHI LUX , NON DRACO SIT MIHI DUX"
          V R S N S M V - S M Q L I V B
x. Konstantyn Najmowicz
aktywista
*****
Wiadomości: 834

« Odpowiedz #359 dnia: Styczeń 23, 2010, 23:14:33 pm »

A monoteletyzm uderzał bezpośrednio w fundament wiary katolickiej. Czuje Pan różnicę?

Wolność religijna nie mniej uderza Xięże Drogi. Zwłaszcza w posoborowej praktyce, widać wyraźnie że spustoszenie po SVII jest  gigantyczne, monoteletyzm i jego skutki praktyczne to przy tym "mały pikuś", że tak lapidarnie rzecz ujmę  :)
No tak, bluźnierstwo przeciwko Panu Jezusowi, to dla Pana mały pikuś, no to gratuluję.


A czy Pan pamięta, że Pan Jezus obiecał szczegółną asystencję Kościołowi? Kościół nie jest jakąś tam korporacją, tylko Mistycznym Ciałem Chrystusa.

Owszem Nasz Pan obiecał i na pewno słowa dotrzyma. Nigdzie jednak nie obiecał, że heretyk nie może zostać wybrany Paoieżem, ani że Papieże nie popadną w herezję lub inne błędy, to nie jest tak że Papieże mieli być według tej Obietnicy wolnymi od błędu i grzechu aniołami. Sam fakt istnienia prawa takiego jak Konstytucja Apostolska "Cum ex apostolatus" , kanonu 188 nr 4  CIC 1917 czy rozważań św. Roberta Bellarmin'a i pozostałych także zdań Papieża Innocentego III świadczą o tym, ze taka sytuacja wogóle potencjalnie może mieć miejsce ( nie mówię teraz o obecnej sytuacji lecz w ogóle kiedykolwiek ). Przepraszam, ale nie sądzi chyba Xiądz że Paweł IV w swej Konstytucji tylko tak sobie "mamlał" bez sensu, prawda? Kościół to nie tylko Papież przecież, papieże umierają, chorują , mogą popaść w obłęd ( co równa się jak wiemy śmiercii ) mogą więc takoż i popaść we wszelaki grzech i herezję - jak my wszyscy, co oczywiście wcale nie przeczy tej szczególnej asystencji w Kościele.
Mogą mieć miejsce, ale jakoś w praktyce nigdy nie były zastosowane. A casus Liberiusza aż się domagał takiej reakcji i co się stało, emocje opadły, papież wrócił do Rzymu i bez pokuty itp. dalej urząd papieski sprawował.

Jakim prawem Pan interpretuje w ten sposób Pismo Święte? A co do objawień prywatnych, to szczególną ostrożność polecam.

Jak interpretuję ? Wcale nie interpretuję, tak jest napisane w Objawieniu św. Jana Apostoła  i tyle , może nie jest ? O "dymie szatana w Świątyni Bożej" mówił  przecież Paweł VI nie ja , o "milczącej apostazji" Jan Paweł II, Benedykt XVI częstokroć o kryzysie Wiary i "tonącej Łodzi Piotrowej", to nie są wszak żadne "moje interpretacje" Drogi Xięże. Przed którymi objawieniami Xiądz przestrzega ? Fatimą , Lourdes, La Salette czy Quito?
Mówimy o cytacie o ohydzie spustoszenia w miejscu świętym. Ani PVI, ani JPII ni BXVI nie interpretują tego jako utraty przez Kościół sukcesji apostolskiej. Podejrzewam, że Ojciec Święty Benedykt XVI o ile jest świadom problemu SV dotyczącego domniemanej nieważności święceń, traktuje ten problem jak sprawę Kodu Leonarda da Vinci. Coś jest prawdziwego, wiele fałszu a w ostateczności tylko robi zamieszanie w umysłach maluczkich, których szczególnie przed gorszeniem broni Pan Jezus. "W skutek złych rozmów psują się dobre obyczaje".
A co do prywatnych objawień, to co może mi Pan powiedziec o Fatimie czy Lourdes i nieważności nowych święceń? A La Salette i Quito to już była dyskusja w swoim czasie z p. Krusejderem. Nie do końca są pewne niektóre teksty.
No i np. tu w Chile mieliśmy też "objawienia" w Peña Blanca, które wiele mówiły o kryzysie w Kościele, a potem wizjoner niby na rozkaz Matki Bożej pleć zmienił. Demon też igra kartą kryzysu, więc ostrożnie. W tych zatwierdzonych przez Kościoł objawieniach trzeba czytać, to co zostało zatwierdzone, a nie apokryfy.

To już Pan zostawi Panu Bogu sąd nad świadomością i przywiązaniem do Tradycji współczesnych katolików. A nawet jeśli rzeczywiście tak jest, to jak podejść, do tych, co w godzinie śmierci chcą się nawrócić, wołają księdza i przychodzi do nich wg Pana z dużym prawdopodobieństwem facet przebrany za księdza?

W godzinie śmierci wszak na pewno żal doskonały jest ważny i Pan Bóg z pewnością pod uwagę go bierze.
Tylko że nie zawsze to jest takie proste osiągnąć żal doskonały, zwłaszcza jeśli nigdy w życiu w miłości Boga się nie ćwiczyło i hołdowało się tylko grzechowi.
Cóż mają zrobić katolicy zdani  na śmierć w rejonach gdzie w ogóle niema księży? Wiele tysięcy naszych Rodaków zamęczonych w Sowietach w łagrach czy na Sybirze, w takoż w katowniach UB w kraju było na ten wielki dyskomfort niestety narażonych.
Inna sprawa jest w wypadku prześladowań. Kościół w tych sytuacjach wspierany jest szczególną łaską Bożą. Ta dzisiejsza sytuacja jest inna, bo ludzie mają kapłanów i wierzą, że ich święcenia są ważne, a Pan Bóg miałby złośliwie się uśmiechać i mówić: zobaczycie co was czeka na sądzie ostatecznym.

Pewnikiem jest kryzys Kościoła w dziejach jego niespotykany, z którym mamy do czynienia oraz fakt poniesionej na SVII przez katolików klęski, bez względu na ostateczną "ważność czy nieważność' sakramentów, tak czy owak jest klęska i to duża - Bogu dzięki niezupełna.
Czy Pan wie, że ten współczesny kryzys choć bardzo niebezpieczny i dotkliwy, nie jest największym w historii Kościoła. Wie Pan jak poważnym i trwającym co najmniej 300 lat był kryzys gnostycki? A kryzys ariański trwał 900 lat, a i do dziś mamy pokłosie tego w postaci Świadków Jehowy czy innych unitarian. Oczywiście swoja koszula bliższa ciału, ale obiektywnie rzecz ujmując, to nie ma powodu do tak wielkiego pesymizmu.

A taka jest różnica jak w starożytności chrześcijańskiej. Papież Honoriusz palnął herezję, papież Liberiusz podpisał semiariańskie wyznanie wiary, papież Konstantyn I był uznać opinie teologiczne, że jest tylko Patriarchą Zachodu, ale mimo to lud, który nie często nie z własnej winy był ariański, miał sakramenty, a Kościół w stosunkowo prosty sposób mógł naprawić błędy nieroztropnych pasterzy. W założonej przez Pana sytuacji już tego się nie da dokonać. Pozostaje tylko w wielkiej niepewności czekać na śmierć albo na powtórne przyjście Pana Jezusa.


Wcale nie, proszę Xiędza. W zakładanej przeze mnie sytuacji jest wyjść bardzo wiele. Kluczowe są moim zdaniem rozmowy FSSPX z Rzymem , jest to okazja do dania Świadectwa Wiary, do znalezienia dróg wyjścia z impasu lub też na jasne wyklarowanie się sytuacji w przypadku gdy "moderna" zwyczajnie Doktrynę Wiary odrzuci. Dotąd nie było takiej możliwości, a pojedyncze "pohukiwania" sedeków czy "dialog kard.Ratzingera" z Econe był w najlepszym razie ignorowany o ile nie służył nieprawym intencjom po prostu, zaś "katolikom wewnętrznym" moderna w najlepszym razie pozwalała jako tako egzystować pilnie bacząc by się nie wychylali i nie rozwijali zanadto i licząc że taki status "tradi-skansenów" przyciągnie pozostałych z linii frontu do okopów wroga.  Obecnie Rzym musi się określić. Od tych rozmów naprawdę zależy wiele, w każdym bądź razie po nich nic już nie będzie tak jak dotychczas. Tak to widzę ( mogę się mylić rzecz jasna )"wóz albo przewóz" ( Xiądz wybaczy znów lapidarność ), albo -  albo , tertium non datur.  Oczywiście powtórne przyjście Naszego Pana rozwiązuje wszystkie problemy, ale także możliwe są inne scenariusze.Kościół zawsze może przecież wybrać Papieża jeśli bezspornym będzie fakt utraty urzędu nawet jeśli nie miałby mieć kardynałów póki co.
Tyle że śpieszę Pana zasmucić, ale FSSPX nie podziela Pańskich/SV niepokojów co do nieważności święceń noworytowych, wręcz wg panów Fons Blaudi i Krusejdera są najlepszymi ich obrońcami. Więc może się okazać, że debatując dojdą do pełnego porozumienia dla dobra całego Kościoła, a Pan nadal zostanie ze swoimi wątpliwościami.

Nie cały Kościół Xięże Drogi nie cały, Kościół jest na świecie widzialny nawet wówczas jakby był tylko jeden biskup. :) Oczywiście jak pisałem rozmawiamy tylko o ewentualności w przypadku gdyby okazało się że tezy o nieważności noworytowych święceń są prawdziwe. Osobiście nie podzielam tej pewności naszych Braci Sedeków, acz dostrzegam dużą siłę ich argumentów,  dla mnie noworytowe święcenia są po prostu "mocno wątpliwe".Tak czy owak w cytowanym tu już artykule Benedictusa ze strony FSSPX zważmy na fakt iż tutioryzm jako postawa właściwa katolikom odnośnie sakramentów wyrażnie przestrzega przed korzystaniem z udzielanych w nowym rycie, z tegoż wszak przecież powodu.
Więc proszę niech Pan mi wytłumaczy jak chłop krowie na rowie w czym Pan widzi problem, tylko niech mi Pan nie wkleja linków czy cytatów z Cekady czy Ramy, bo je znam i już mówiłem, że to argumentacja pokrętna i tendencyjna. Bardzo chętnie zrewiduję swoje poglądy, jeśli ktoś mi wykaże, że rzeczywiście nie już kapłaństwa.
Powodem, dla którego FSSPX odradza korzystanie z sakramentów w nowym  rycie jest zagrożenie dla wiary przyjmującego też sakramenty, a nie ważności święceń szafarza, chociaż i to się może czasami zaistnieć w skutek nadmiernej kreatywności biskupa.
Zapisane
Instaurare omnia in Christo!
Nikt się nie zbawia, jak tylko przez Ciebie Matko Boga.
Nikt nie otrzymuje darów Bożych, jak tylko przez Ciebie, o pełna łaski!
św. German z Konstantynopola
Strony: 1 ... 22 23 [24] 25 26 ... 38 Drukuj 
Forum Krzyż  |  Traditio  |  Katolicki punkt widzenia  |  Wątek: Jak to jest z tą Mszą, święceniami i FSSPX? « poprzedni następny »
 

Działa na MySQL Działa na PHP SMF 2.0.14 | SMF © 2014, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!