Forum Krzyż
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Lipca 18, 2024, 16:47:50 pm

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukaj:     Szukanie zaawansowane
www.UnaCum.pl

Centrum Informacyjne Ruchu Summorum Pontificum
232277 wiadomości w 6635 wątkach, wysłana przez 1668 użytkowników
Najnowszy użytkownik: magda11m
Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja
Forum Krzyż  |  Traditio  |  Katolicki punkt widzenia  |  Wątek: celibat a Tradycja
« poprzedni następny »
Strony: 1 ... 10 11 [12] 13 14 ... 18 Drukuj
Autor Wątek: celibat a Tradycja  (Przeczytany 75531 razy)
jp7
Administrator
aktywista
*****
Wiadomości: 5521


« Odpowiedz #165 dnia: Kwietnia 28, 2013, 20:12:57 pm »

W czym dzisiejsza obyczajowość różni się od schyłku imperium rzymskiego???

W wielu aspektach, także w tym, ze wówczas byli żonaci księża w Europie dość powszechnie. Tak wiem, że czytamy innych historyków ....Pan preferuje tego salezjańskiego posoborowego kardynała, ja X. Umińskiego np. czy nawet bardziej obiektywnych świeckich.
Uściślę bo w pospiechu kiepsko się wyrażam - u schyłku pogańskiego imperium rzymskiego - moralność była na zbliżonym jak dziś poziomie. Tyle, że chrześcijaństwo przyniosło ze sobą celibat kapłański - w pierwszych wiekach przestrzegany raczej sciśle. Gwoli ścisłości - "viri probati" też żyli w celibacie, mimo iż formalnie żony mięli.

Dlatego też tak niewielu młodych "nie księży", jak i "księży" tegoż nie zachowuje i nie przestrzega in praxis...
Jak zawsze (vide choćby "Chłopi" Reymonta...)

A uważa Pan, że prowadzenie owieczek w parafii to nie odpowiedzialność i kupa obowiązków???
Owszem, ale przykłady braci wschodnich jak i naszych dziejów dowodzą, że nie jest niemożliwe ich pogodzenie.
A konkretniejszy przykład?

Rozumiem, że według Pana wszystkie epoki są podobne, żadnej rewolucji obyczajowej czy cywilizacyjnej nie ma i nie było...
Jest rewolucja obyczajowa. Cywilizacyjna jest od 18 wieku...

B Z D U R A. Zawsze były "kobiety łatwe".
Tzn. proszę ściślej bo nie trybię... czy chodzi Panu o to że "kobiety zawsze były łatwe" czy że "zawsze były jakieś łatwe kobiety"?
Znaczenie drugie. Pomijając "najstarszy zawód świata" - zawsze były też"amatorki"...


Panie Tato - bromu Pan zażyje...
Smacznego postoję... ja nie jestem celibatariuszem.
Dziwne. Pisze Pan z takiej pozycji, że posądzałbym Pana o jakieś osobiste aspiracje...

Ależ oczywiście. Mam pełny szacunek i cześć dla celibatu i cnoty czystości.
"Mam szacunek ale odrzuce"... Dziwna postawa...

Nie mam zaś żadnego praktyki, czy mentalności która robi z tego dogmat wiary, czy stawia jako ważniejszy aspekt od doktryny czy sakramentów.
Teza że jest to ważniejsze od doktryny (jak cześć może być ważniejsza od całości???) czy sakramentów - pochodzi od Pana. W najmniej korzystnej interpretacji - można by uznać za "równie ważną", nigdy za ważniejszą.

Pan "manipuluje", bo ja nigdzie nie pisałem negatywnie o cnocie czystości czy świątobliwym stanie celibatu traktowanym poważnie.
Jakby Pan napisał -było by to wyrażenie opinii. Manipulacja polega właśnie na tym, ze wprost nigdzie Pan nie napisał...

Skąd ten wniosek ? Ile czasu Pan pracuje zawodowo by zapewnić byt rodzinie ? Nie jest pan "targany rozterkami" że musi ciężko pracować a nie np. pójść w tym czasie z dziećmi na spacer ? Na jakiej podstawie twierdzi Pan że ksiądz będzie "gorszym ojcem i mężem" od strażaka, żołnierza, policjanta, marynarza czy zap***jącego cały boży dzień górnika czy przedsiębiorcy ???
8-9h na dzień + 2h na dojazd. W poprzedniej było 12h/d +2-3h dojazd.
Wśród wymienionych zawodów - tylko strażacy i górnicy są dobrymi ojcami - reszta zawodów jest wyniszczajaca dla pożycia rodzinnego...
Zapisane
Kyrie Eleison!
Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?
Anna M
aktywista
*****
Wiadomości: 7381

« Odpowiedz #166 dnia: Kwietnia 28, 2013, 21:41:00 pm »

Poniżej cytat z dyskusji z 1 strony tego wątku, p. jp7 i p. Tato:

P co rozwarzać coś, co nie ma prawa się zdarzyć?
Celibat nie jest kwestią czysto dyscyplinarną, bo ma solidne oparcie w doktrynie.


Słusznie prawicie Panie JP7. Tak właśnie jest i kropka.
Zapisane
Tato
aktywista
*****
Wiadomości: 4746


« Odpowiedz #167 dnia: Kwietnia 28, 2013, 21:52:49 pm »

Oparcie w doktrynie oczywiście, ma. Nie mniej jednak do dziś zweryfikowałem swą opinię o tyle, że w kwestii tej Papież ma zupełną swobodę decyzji, gdy chodzi o formę i zakres jego obowiązywania. Może zatem np. przyjąć rozwiązanie takie jakie sankcjonuje już wszak w katolickich Kościołach Wschodnich, bądź pokrewne. Może przecież przyjąć choćby rozwiązanie takie jak w ordynariatach anglikańskich etc. etc..
Zapisane
"CRUX SACRA SIT MIHI LUX , NON DRACO SIT MIHI DUX"
          V R S N S M V - S M Q L I V B
binraf
aktywista
*****
Wiadomości: 1266


« Odpowiedz #168 dnia: Kwietnia 28, 2013, 22:02:52 pm »

Tak dla ciekawości jak to jest u polskokatolików . Tu jest ciekawy wątek o obowiązkach żony.
Ksiądz ma żonę
Ksiądz Aleksander Bielec ma żonę, ale wcale nie musiał rezygnować ze stanu duchownego. Jest szanowanym proboszczem w
Tarłowie.
http://www.slowo.com.pl/swietokrzyskie/?dod=11&id=4263

Ksiądz pragnie żony
"Gdy ktoś celibatu nie jest w stanie wytrzymać, to jeszcze nie znaczy, że nie ma powołania kapłańskiego". Przed Kurią Biskupią w Krakowie
Księża jasno mówią: "Skoro nie mogą legalnie żyć z kobietą, zrobią to po cichu".
Rozmowa z prof. Józefem Baniakiem
http://www.grekokatolicy.pl/aktualnosci/Ksiadz-pragnie-zony.html

Polecam : "Oto jestem, żonaty ksiądz, tradycjonalista"

http://www.fronda.pl/a/oto-jestem-zonaty-ksiadz-tradycjonalista,4134.html

Ks. Oddvar Moi - przez osiem lat pełnił posługę pastorską w ordynariacie polowym norweskiego wojska i w Ewangelicko-Luterańskim Wolnym Kościele. W 1994 roku nawrócił się na katolicyzm. Święcenia kapłańskie przyjął 8 stycznia 2000 r. Od trzech lat propaguje Mszę w rycie klasycznym. Jego żona Arlyne jest Amerykanką.
Zapisane
Wolność gospodarcza jako źródło sukcesu. Etyka jako fundament wolności.
Anna M
aktywista
*****
Wiadomości: 7381

« Odpowiedz #169 dnia: Kwietnia 28, 2013, 22:14:54 pm »

"(...) Jaśniejącym znakiem miłości pasterskiej i niepodzielonego serca jest celibat kapłański i konsekrowane dziewictwo – powiedział Ojciec święty.

- Bez wątpienia, miłość Jezusa jest ważna dla wszystkich chrześcijan, ale zyskuje szczególne znaczenie dla bezżennego kapłana i tych, którzy odpowiedzieli na wezwanie do życia konsekrowanego: zawsze i tylko w Chrystusie znajduje się źródło i wzór, by każdego dnia powtarzać «tak» wobec woli Bożej.


Read more: http://www.pch24.pl/benedykt-xvi-tlumaczy-role-celibatu,3120,i.html#ixzz2Rn5yAoh6


Jednak najbardziej decydującym argumentem przeciw historii Paphnutiusa, według kardynała Sticklera, jest drugi Sobór w Trullo (691).

Za Wikipedią: Sobór in Trullo

http://pl.wikipedia.org/wiki/Sob%C3%B3r_in_Trullo
Zapisane
Tato
aktywista
*****
Wiadomości: 4746


« Odpowiedz #170 dnia: Kwietnia 28, 2013, 22:23:38 pm »

Uściślę bo w pospiechu kiepsko się wyrażam - u schyłku pogańskiego imperium rzymskiego - moralność była na zbliżonym jak dziś poziomie. Tyle, że chrześcijaństwo przyniosło ze sobą celibat kapłański - w pierwszych wiekach przestrzegany raczej sciśle. Gwoli ścisłości - "viri probati" też żyli w celibacie, mimo iż formalnie żony mięli.

Nie była. Dziś jest dużo, dużo w tym względzie gorzej. Rewolucja obyczajowa odniosła piorunujący skutek, dodatkowo zepsuciu sprzyjają środki masowego przekazu, przekazy podprogowe, etc etc. jest to skala zupełnie nieporównywalna. Celibat był wówczas praktyką tyle, ze zupełnie nieobowiązkową a nie jak Pan pisze "powszechną".
Viri probati posiadali normalne żony i normalne rodziny. Wiedli też normalne życie małżeńskie. Oczywiście różne odpały się zdarzały, byli wszak i tacy którzy się rzezali dla zachowania "celibatu"...ale to raczej powiedzmy indywidualna skala a nie powszechna praktyka. Wiem że czytamy inne źródła, ale ja odróżniam ideologiczne elaboraty od poważnych badań w tym względzie.

Jest rewolucja obyczajowa. Cywilizacyjna jest od 18 wieku...

No proszę...czyli jednak coś się zmieniło ? To po co się wygłupiać, twierdząc, że jest "tak samo" czy że każda epoka jest podobna..?

Znaczenie drugie. Pomijając "najstarszy zawód świata" - zawsze były też"amatorki"...

Owszem, ale nie zawsze aż tak sobą epatowały. Dzisiaj to jest zjawisko o zupełnie innej - większej nieporównanie - skali.
Jest też coś takiego jak "przyzwolenie społeczne", "czy presja otoczenia", które sprawiają że dane zachowania czy postawy są w otoczeniu postrzegane jako akceptowalne i normalne a inne jako "dziwactwa" czy anomalia. Dzisiaj jest w tym względzie dużo gorsza sytuacja niż kiedykolwiek. Stąd mój wniosek, że osobom pragnącym żyć pobożnie jest zwyczajnie dużo trudniej. Zaprzeczy Pan tej tezie ?

Dziwne. Pisze Pan z takiej pozycji, że posądzałbym Pana o jakieś osobiste aspiracje...

Absolutnie, mam w tym względzie jedynie "osobiste doświadczenia", "aspiracji" nie mam żadnych, nie spełniam bowiem kryteriów na by być "viri probati"...
taka jest brutalna prawda o mnie...

"Mam szacunek ale odrzuce"... Dziwna postawa...

Niczego "nie odrzuce"... przecież sam Pan nawet zauważył, że zniesienie obowiązkowego celibatu nie implikuje "obowiązku ożenku". Zatem gdzie tu jest "odrzucenie" ?
Po prostu pozostaje w tym względzie dowolny wybór...a szacunek dla świątobliwych postaw i cnoty - zawsze, to zupełnie oczywiste.

Teza że jest to ważniejsze od doktryny (jak cześć może być ważniejsza od całości???) czy sakramentów - pochodzi od Pana. W najmniej korzystnej interpretacji - można by uznać za "równie ważną", nigdy za ważniejszą.

Teza całkowicie potwierdzona. Znam całą grupkę "szurów" dla których sprawy "cielesnej czystości" i to w dodatku chorobliwie pojmowanej, stanowią niemal jedyne kryterium zbawienia, są w stanie wybaczyć księżom apostazję, herezję, nawet zbrodnię, ale żonę nigdy. Przekłada się to także na "oceny bliźnich" i ich postępowania, obmowę i oszczerstwo nawet. Historia zaś zna wiele takich przypadków, ot choćby w starożytności przywołanej przez Pana, "czubki", które wolały się wyrzezać....proste.

Jakby Pan napisał -było by to wyrażenie opinii. Manipulacja polega właśnie na tym, ze wprost nigdzie Pan nie napisał...

Pani mi imputuje rzeczy których nie było. Owszem napiszę to jeszcze raz podobnie jak powyżej w odpowiedzi Panu danej, pojechałem po "patologicznym pojmowaniu żle rozumianej czystości" a nigdy po samej cnocie czy świątobliwych praktykach. W pełni podtrzymuje to co napisałem. Nie ma tu żadnej "manipulacji".

8-9h na dzień + 2h na dojazd. W poprzedniej było 12h/d +2-3h dojazd.
Wśród wymienionych zawodów - tylko strażacy i górnicy są dobrymi ojcami - reszta zawodów jest wyniszczajaca dla pożycia rodzinnego...

Cóż to za selekcja ? No proszę... moim zdaniem "dobrymi ojcami' , są po prostu dobrzy ojcowie, a to czy są strażakiem, policjantem, przedsiębiorcą , rolnikiem czy księdzem, nie ma najmniejszego znaczenia. Kapłani z racji swej wiedzy i służby mogą dodatkowo być dużo bardziej lepsi gdy chodzi o wychowanie i formację . Także bardziej troskliwi jako mężowie, acz szanse myślę jednych i drugich na dobre ojcostwo są myślę zbliżone.. Co do czasu, który poświęcamy na pracę, to powiem Panu , że osobiście znam niewielu księży, których czas byłby zajęty choćby w połowie podobnie. Skąd więc wniosek, że byliby "gorszymi ojcami i mężami" niż my ??? Absurd.
Zapisane
"CRUX SACRA SIT MIHI LUX , NON DRACO SIT MIHI DUX"
          V R S N S M V - S M Q L I V B
Tato
aktywista
*****
Wiadomości: 4746


« Odpowiedz #171 dnia: Kwietnia 28, 2013, 22:48:46 pm »

"(...) Jaśniejącym znakiem miłości pasterskiej i niepodzielonego serca jest celibat kapłański i konsekrowane dziewictwo – powiedział Ojciec święty.

- Bez wątpienia, miłość Jezusa jest ważna dla wszystkich chrześcijan, ale zyskuje szczególne znaczenie dla bezżennego kapłana i tych, którzy odpowiedzieli na wezwanie do życia konsekrowanego: zawsze i tylko w Chrystusie znajduje się źródło i wzór, by każdego dnia powtarzać «tak» wobec woli Bożej.


Read more: http://www.pch24.pl/benedykt-xvi-tlumaczy-role-celibatu,3120,i.html#ixzz2Rn5yAoh6


Jednak najbardziej decydującym argumentem przeciw historii Paphnutiusa, według kardynała Sticklera, jest drugi Sobór w Trullo (691).

Za Wikipedią: Sobór in Trullo

http://pl.wikipedia.org/wiki/Sob%C3%B3r_in_Trullo

Dobrze Pani Mamo. To wszystko jest prawdą. Wartość i świętość życia w celibacie jest niekwestionowana. Nikt przecież nie mówi o jego "zakazie", tylko opcjonalności, która przecież i tak w Kościele nawet teraz istnieje - wide kościoły wschodnie. Skoro już Pani odwołuje się do Wikipedii, to w miarę rzetelnie na temat celibatu jest tutaj :

http://pl.wikipedia.org/wiki/Celibat
Zapisane
"CRUX SACRA SIT MIHI LUX , NON DRACO SIT MIHI DUX"
          V R S N S M V - S M Q L I V B
binraf
aktywista
*****
Wiadomości: 1266


« Odpowiedz #172 dnia: Kwietnia 28, 2013, 23:24:42 pm »

Stowarzyszenie Żonatych Księży i Ich Rodzin

Organizacja księży, którzy porzucili kapłaństwo i związali się z kobietami. Aktualności, rozważania biblijne, zagadnienia dotyczące celibatu.

http://www.prezbiter.pl/

za http://pl.wikipedia.org/wiki/Celibat
Kontrowersje

Celibat jest również krytykowany przez część seksuologów. Zbigniew Lew-Starowicz, w raporcie "Seksualność Polaków" z 2002 roku pisze: "[celibat] wiąże się z uruchomieniem mechanizmów obronnych i zachowań zastępczych, które mają negatywny wpływ na duchownych i ich relacje z wiernymi. Wymienia się najczęściej: idealizowanie lub deprecjonalizowanie kobiet, kompensacyjne dążenie do zaszczytów, bogactwa i uznania, brak poczucia rzeczywistości i znajomości codziennego życia wiernych, niechęć do świeckich i wywyższanie się nad nimi, rozbudowanie teologii grzechu, obsesji antyseksualnych, faryzeizmu i obłudy, tłumienie seksu prowadzące do zaburzeń zdrowia, nadmiernego zainteresowania sprawami seksu u wiernych, zachowań zastępczych (homoseksualnych, pedofilnych) itd." Jak dalej pisze Lew-Starowicz "wg badań zachodnich (jakich?) orientację homoseksualną ujawnia do 22% księży, 80% masturbuje się, pedofilię rozpoznano u 2% badanych księży"
Aspekt psychologiczny wyboru celibatu

Przy wyborze życia w celibacie mogą wchodzić w grę motywacje negatywne jak i pozytywne.

Motywacje negatywne

Jedną z przyczyn negatywnej bezżenności mogą być przeżyte, szczególnie w pierwszych latach dzieciństwa, zakłócenia w rodzinnych relacjach międzyosobowych. W ten sposób decyzję o życiu w celibacie mogą podejmować osoby niedojrzałe uczuciowo, niezdolne do partnerskiego związku. Przy opóźnionym procesie dojrzewania, zahamowania dotyczące małżeństwa mogą ustąpić, co utrudnia wytrwanie w celibacie.

Motywacje pozytywne

Według Kościoła katolickiego wybór życia w celibacie może być też pozytywnym, wewnętrznie dojrzałym i wolnym zaakceptowaniem drogi powołania życiowego. Daje wówczas szansę rozwoju i realizacji siebie. Decyzję obrania życia w celibacie można podjąć z powodów naturalnych (np. całkowitego poświęcenia się pracy artystycznej, naukowej lub wychowawczej) lub nadprzyrodzonych (ze względu na Boga). Celibatariusz powinien przeżywać humanizację swej seksualności na drodze naturalnej przez twórczość i kontakty międzyludzkie, a na drodze powołania Bożego przez miłość Boga oraz różne formy zaangażowania w służbę ludziom
Znaczenie współczesne

Obecnie coraz częściej spotyka się używanie terminu 'celibat' w odniesieniu do przerwania współżycia zarówno stałego jak i tymczasowego również w małżeństwie.
Zapisane
Wolność gospodarcza jako źródło sukcesu. Etyka jako fundament wolności.
jp7
Administrator
aktywista
*****
Wiadomości: 5521


« Odpowiedz #173 dnia: Kwietnia 29, 2013, 09:21:45 am »

Dobrze Pani Mamo. To wszystko jest prawdą. Wartość i świętość życia w celibacie jest niekwestionowana. Nikt przecież nie mówi o jego "zakazie", tylko opcjonalności, która przecież i tak w Kościele nawet teraz istnieje - wide kościoły wschodnie. Skoro już Pani odwołuje się do Wikipedii, to w miarę rzetelnie na temat celibatu jest tutaj :
Ale cała ta "opcjonalność" wynika z postanowień synodu Pod Kopułą ("In Trullo") - odrzuconego przez Kościół.

Nie była. Dziś jest dużo, dużo w tym względzie gorzej. Rewolucja obyczajowa odniosła piorunujący skutek, dodatkowo zepsuciu sprzyjają środki masowego przekazu, przekazy podprogowe, etc etc. jest to skala zupełnie nieporównywalna. Celibat był wówczas praktyką tyle, ze zupełnie nieobowiązkową a nie jak Pan pisze "powszechną".
Celibat przynajmniej od początku IVw i przynajmniej w Kościele zachodnim BYŁ praktyką obowiązkową (choć ignorowaną). Zupełnie jak dziś w niektórych państwach Europy....

Viri probati posiadali normalne żony i normalne rodziny. Wiedli też normalne życie małżeńskie.
Nie. Mięli żony i dzieci (już dorosłe), ale z momentem święceń PRZESTAWALI wieść życie małżeńskie. Zresztą - zdarza się w Kościele zachodnim do dziś wyświęcanie żonatych mężczyzn.

Wiem że czytamy inne źródła, ale ja odróżniam ideologiczne elaboraty od poważnych badań w tym względzie.
Proszę zatem podać tytuły. Ja swoje chyba tu już podawałem, jak nie - to mogę podać (podawałem gdzieindziej)...

 

No proszę...czyli jednak coś się zmieniło ? To po co się wygłupiać, twierdząc, że jest "tak samo" czy że każda epoka jest podobna..?
Ilość informacji jaka dociera do człowieka (a raczej - medialnego szumu) jest znacznie większa niż kiedykolwiek.  Reszta - niemal bez zmian.

Owszem, ale nie zawsze aż tak sobą epatowały. Dzisiaj to jest zjawisko o zupełnie innej - większej nieporównanie - skali.
Jakieś źródła? Bo czytając  literaturę popularną w zasadzie dowolnego poza średniowieczem okresu - temat istnieje...

Jest też coś takiego jak "przyzwolenie społeczne", "czy presja otoczenia", które sprawiają że dane zachowania czy postawy są w otoczeniu postrzegane jako akceptowalne i normalne a inne jako "dziwactwa" czy anomalia. Dzisiaj jest w tym względzie dużo gorsza sytuacja niż kiedykolwiek. Stąd mój wniosek, że osobom pragnącym żyć pobożnie jest zwyczajnie dużo trudniej. Zaprzeczy Pan tej tezie ?
Zaprzeczę. Jedynym co ma dość istotny wpływ - to media kształtujące postawy młodych ludzi. Ale różnica nie jest na tyle istotna (inne zachowania seksualne niż kiedyś, ale nie skala) żeby uznać nasz czas za jakiś wyjątkowy.

Niczego "nie odrzuce"... przecież sam Pan nawet zauważył, że zniesienie obowiązkowego celibatu nie implikuje "obowiązku ożenku". Zatem gdzie tu jest "odrzucenie" ?
Po prostu pozostaje w tym względzie dowolny wybór...a szacunek dla świątobliwych postaw i cnoty - zawsze, to zupełnie oczywiste.
Ale PO CO?

Teza całkowicie potwierdzona. Znam całą grupkę "szurów" dla których sprawy "cielesnej czystości" i to w dodatku chorobliwie pojmowanej, stanowią niemal jedyne kryterium zbawienia, są w stanie wybaczyć księżom apostazję, herezję, nawet zbrodnię, ale żonę nigdy. Przekłada się to także na "oceny bliźnich" i ich postępowania, obmowę i oszczerstwo nawet. Historia zaś zna wiele takich przypadków, ot choćby w starożytności przywołanej przez Pana, "czubki", które wolały się wyrzezać....proste.
Bo pożycie z żoną jest permanentne, a apostazja, herezja czy zbrodnia to jednorazowy akt, od którego można się odwrócić.

Pani mi imputuje rzeczy których nie było. Owszem napiszę to jeszcze raz podobnie jak powyżej w odpowiedzi Panu danej, pojechałem po "patologicznym pojmowaniu żle rozumianej czystości" a nigdy po samej cnocie czy świątobliwych praktykach. W pełni podtrzymuje to co napisałem. Nie ma tu żadnej "manipulacji".
TO proszę wyjąśńić na czym polega właściwe rozumienie cnoty czystości, i co jest różnicą pomiędzy rozumieniem właściwym a patologicznym.

Cóż to za selekcja ? No proszę... moim zdaniem "dobrymi ojcami' , są po prostu dobrzy ojcowie, a to czy są strażakiem, policjantem, przedsiębiorcą , rolnikiem czy księdzem, nie ma najmniejszego znaczenia.
Nie. Pewne zawody są na tyle absorbujące i na tyle nieprzewidywalne - że nie da się ich na dłuższą metę pogodzić z życiem rodzinnym. Niezależnie od osobistych starań czy predyspozycji.

Kapłani z racji swej wiedzy i służby mogą dodatkowo być dużo bardziej lepsi gdy chodzi o wychowanie i formację . Także bardziej troskliwi jako mężowie, acz szanse myślę jednych i drugich na dobre ojcostwo są myślę zbliżone.. Co do czasu, który poświęcamy na pracę, to powiem Panu , że osobiście znam niewielu księży, których czas byłby zajęty choćby w połowie podobnie. Skąd więc wniosek, że byliby "gorszymi ojcami i mężami" niż my ???
To znaczy, że z nich "kapłani na pół etatu"- czyli kiepscy...
Zapisane
Kyrie Eleison!
Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?
Anna M
aktywista
*****
Wiadomości: 7381

« Odpowiedz #174 dnia: Kwietnia 29, 2013, 11:42:04 am »


Dobrze Pani Mamo. ... w miarę rzetelnie na temat celibatu jest tutaj :

http://pl.wikipedia.org/wiki/Celibat


Dobrze p. Tato, bardzo rzetelnie o celibacie było podane do czytania w tym wątku na stronie 5, proszę sobie poczytać, zacytuję:

Bardzo ciekawy artykuł,  polecam:

http://www.tfp.org/tfp-home/tfp-recommends-books/tracing-the-glorious-origins-of-priestly-celibacy.html

Początki celibatu kapłańskiego

Tłumaczenie jest tu:
http://forum.piusx.org.pl/index.php?topic=2500.0

Zapisane
Andrzej75
aktywista
*****
Wiadomości: 2325


« Odpowiedz #175 dnia: Kwietnia 29, 2013, 15:49:15 pm »

wcale nie uważam, że takie "zniesienie obowiązku" jest jakimś niezawodnym lekarstwem na sodomię i zepsucie czego dowodzi problem choćby cerkwi prawosławnej czy właśnie anglikanów.
Czyli wracamy do punktu wyjścia: zniesienie celibatu nie jest środkiem do rozwiązania problemów. Zamiast jednych mogą się wręcz pojawić inne. A skoro nie jesteśmy pewni, czy dany środek pomoże, to po co rozważać jego stosowanie? Zwłaszcza że celibat ma głębokie znaczenie teologiczne:
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pawel_vi/encykliki/sacerdotalis_caelibatus_24061967.html

nakaz celibatu nijak nie wpływa na istnienie zboczeńców wśród kapłanów. Tu problemem jest weryfikacja seminaryjna
Też tak uważam. W ogóle podstawową kwestią jest wstępne selekcjonowanie kandydatów na kapłanów oraz kontrolowanie i dyscyplinowanie podwładnych przez hierarchię, niecofające się przed suspendowaniem czy wydalaniem ze stanu duchownego. Gdyby te mechanizmy działały jak trzeba, nie pojawiałyby się pomysły zniesienia celibatu jako leku na całe zło.
Tymczasem obecnie problemy duchownych są raczej zamiatane pod dywan. Niby wszyscy wszystko wiedzą, ale władze zachowują się tak, jakby lepiej było ukrywać sprawy obyczajowe (nepotyzm, alkoholizm, pedofilia, homoseksualizm, konkubinaty) i finansowe (marnotrawstwo, niegospodarność, hazard, zdzierstwo), niż ryzykować, że zbyt wielu oskarżonych wystąpi ze stanu kapłańskiego albo co gorsza oskarży innych... Czasem trzeba więc reagować ostro, nie stawiając na liczbę, ale na jakość. Ale do tego konieczne jest uprzednie wykorzenienie mentalności korporacyjnej oraz "mafii" albo grup związanych wspólnym interesami obyczajowymi czy finansowymi.
Zapisane
Exite de illa populus meus: ut ne participes sitis delictorum eius, et de plagis eius non accipiatis.
Murka
aktywista
*****
Wiadomości: 1289


« Odpowiedz #176 dnia: Kwietnia 29, 2013, 21:59:09 pm »

Co do tych pokus, co to rzekomo są tak wielkie.
Rodzaje pokus i ich natężenie zmieniają się w zależności od ducha czasów i innych okoliczności. Jednak odporność nań człowieka pozostaje niezmienna jak sama jego natura, niezmiennie wspierana łaską stosowną do wielkości pokusy.

Gdybym ośmieliła się szacować, oceniać że to czy tamto pokolenie miało trudniej, to chyba celowałabym w pokolenia czasów przełomów kulturowych. Pokolenia "zaskoczone" przełomem, takie, które nie zdążyły jeszcze wytworzyć w sobie systemu obronnego, u których natura nie wyzwoliła jeszcze odpowiednich odruchów obronnych.
Golizna kusiła w latach rewolucji seksualnej. Sugestia, jakoby dzisiaj, w drugiej dekadzie 2go tysiąclecia, eksponowana nachalnie golizna była pokusą nie do odparcia, jest śmieszne. Może dla wiekowych panów, którzy grzeszą już tylko myślą.

Pójdę dalej - obawiam się, że stoimy u progu nowej rewolucji seksualnej, i że w porównaniu do jej przyszłych wyznawców, hipisi-golasy żyjący w komunach i sypiający w kim popadnie wydadzą nam się całkiem konserwatywni i zupełnie sympatyczni, podobnie jak proboszcz który zaromansował ze swoją gosposią. Otóż obawiam się, że dzisiejszy świat stoi przed pokusą totalnej wirtualizacji i indywidualizacji sfery seksu. Oczywiście będzie się to wiązało z jeszcze większym natężeniem nastręczania się kobiet, jako że kobieta ma to do siebie, że - chce czy nie chce - instynkt macierzyński wpisany jest w jej naturę i wirtualne doznania nijak go nie zaspokoją. Im bardziej jednak będzie się nastręczać, tym bardziej banalizować się będzie real, i tym głębiej panowie popadać będą w wirtual. A na to - żadne małżeństwo, ba! żaden nierząd, antidotum być nie może, bo wyznawcy tej rewolucji to zupełnie inny gatunek.

I jeszcze jedna refleksja. Gdybym miała oceniać która instytucja przechodzi najgłębszy w historii kryzys, to wcale nie byłby to Kościół z posoborowiem na karku. Byłaby to instytucja małżeństwa, we właściwym jej znaczeniu zrujnowania faktycznie i prestiżowo niemal całkowicie. Dlaczego tak się dzieje, mniejsza, powodów jest dużo. Sugerowanie, że ta powszechnie dziś oblepiona szlamem i nieczystością instytucja mogłaby uratować przygniecione posoborowiem kapłaństwo, to farsa. To kapłani muszą ratować swoją nauką instytucję małżeństwa, a nie małżeństwo ma ratować kapłaństwo.
Zapisane
Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka.
Bobek1995
rezydent
****
Wiadomości: 390

« Odpowiedz #177 dnia: Kwietnia 30, 2013, 08:03:41 am »

Moim skromnym zdaniem kryzys małżeństwa i kapłaństwa są ze sobą bardzo powiązane. Dzisiejszy kryzys kapłaństwa trwa nie tylko przez zamęt spowodowany Vat II ale także tym, że i w rodzinach nie dzieje się za dobrze. Jeżeli powrócimy do starego modelu małżeństwa, gdzie rodzice wychowują swoje dzieci (najlepiej po katolicku) a nie ma "róbta co chceta" to i to spowoduje przyśpieszenie zażegnania kryzysu kapłaństwa.
Zapisane
Gawain
uczestnik
***
Wiadomości: 104


« Odpowiedz #178 dnia: Kwietnia 30, 2013, 09:08:31 am »

Dla tych co ostrzą sobie zęby na przyszłe synekury mam do powiedzenia tylko tyle, że żonaty ksiądz nie dostanie odemnie ani złamanego szeląga.
Zapisane
Tato
aktywista
*****
Wiadomości: 4746


« Odpowiedz #179 dnia: Kwietnia 30, 2013, 09:58:06 am »

Golizna kusiła w latach rewolucji seksualnej. Sugestia, jakoby dzisiaj, w drugiej dekadzie 2go tysiąclecia, eksponowana nachalnie golizna była pokusą nie do odparcia, jest śmieszne. Może dla wiekowych panów, którzy grzeszą już tylko myślą.

Wyborne...:)
Zapisane
"CRUX SACRA SIT MIHI LUX , NON DRACO SIT MIHI DUX"
          V R S N S M V - S M Q L I V B
Strony: 1 ... 10 11 [12] 13 14 ... 18 Drukuj 
Forum Krzyż  |  Traditio  |  Katolicki punkt widzenia  |  Wątek: celibat a Tradycja « poprzedni następny »
 

Działa na MySQL Działa na PHP SMF 2.0.19 | SMF © 2014, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!