Forum Krzyż
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Wrzesień 23, 2020, 09:12:17 am

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukaj:     Szukanie zaawansowane
www.UnaCum.pl
                   www.facebook.com/unacumpl
Centrum Informacyjne
Ruchu Summorum Pontificum
218956 wiadomości w 6318 wątkach, wysłana przez 1567 użytkowników
Najnowszy użytkownik: random1414
Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja
Forum Krzyż  |  Traditio  |  Katolicki punkt widzenia  |  Wątek: Nauki przedmałżeńskie
« poprzedni następny »
Strony: 1 [2] Drukuj
Autor Wątek: Nauki przedmałżeńskie  (Przeczytany 2937 razy)
Zygmunt
Gość
« Odpowiedz #15 dnia: Lipiec 20, 2009, 12:22:04 pm »

Raz a dobrze - jedno indywidualne spotkanie z proboszczem. Powinno nie mieć charakteru wykładu, lecz być poinformowaniem o poważnych skutkach tego co młodzi postanowili. Proboszcz powinien przemówić raczej językiem prawniczym - w każdym razie krótko i jednoznacznie.

Dobre kazanie w czasie Mszy św. o tym, że mąż jest głową, a żona sercem (a nie żadną szyją) rodziny jest chyba wskazane.


Zapisane
szczur.w.sosie
uczestnik
***
Wiadomości: 210

« Odpowiedz #16 dnia: Lipiec 20, 2009, 12:40:25 pm »

Na pewno nie 'masówki' i wykład...
Trzeba wiedzieć, że na takie spotkania przychodzą pary, 'bo babcia chciała ślub kościelny', a i też takie, co poważnie do tego podchodzą.
I w sumie czegoś nie rozumiem. Jako katolicy, chyba nie musimy wysłuchiwać o tym, że antykoncepcja jest niezgodna z nauczaniem Kościoła i  podobnych kwestii. Narzeczeni mają przez czas przygotowań lepiej się poznawać, przybliżać sobie pewne tematy, wyjaśniać z księdzem czy osobą prowadzącą, też lekarzem, pewne pytania, ale chyba nie uprawiać apologetykę.... Bo do tego dochodzi. Ja pamiętam, że na jednym spotkaniu jedna para powiedziała, że "my i tak będziemy stosować antykoncepcję". I takie spotkanie przeradza się w spór, kłótnię itp. Tamtych nie przekonają, a inni czas tracą.
Albo był temat o aborcji... Nie przeczę, że ważny i trzeba o tym mówić, ale prowadzący zakładają, że katolicy nie wiedzą o przykazaniu "nie zabijaj" i trzeba prowadzić katechezę od początku.
W ogóle nie lubię masowych sakramentów - Komunii św., ślubów, chrztów. Jakoś tak, byle więcej, byle szybciej... A jest to chyba problem dziś w Kościele.
Zapisane
Major
aktywista
*****
Wiadomości: 3579

« Odpowiedz #17 dnia: Lipiec 20, 2009, 14:38:14 pm »

Mnie natomiast się zdaje że dużo ludzi idzie tylko dla pieczątki bo to mus. Do niczego się raczej nie przekonają(zależy dużo od poziomu prowadzącego) i z góry są nastawieni raczej na nie. Dlatego myślę że propozycja Pana Zygmunta jest sensowna.
Zapisane
Jarod
aktywista
*****
Wiadomości: 2492


« Odpowiedz #18 dnia: Lipiec 20, 2009, 18:59:45 pm »

Mam pytanie bardzo dla mnie istotne - jak Panstwo sobie wyobrazaja dobre przygotowanie do przyjecia sakramentu malzenstwa (czyli jaka forma, ile spotkan, jaka tematyka, no i czy w ogole te pare spotkan przed slubem moze cos dac)?

Ja chodzilem do kosciola sw. Annny w Warszawie na tzw. Wieczory dla zakochanych. Nie byly to klasyczne nauki. Polegalo to na tym, ze ksiadz robil wprowadzenie i zapodawal narzeczonym temat na kartce do indywidualnej dyskusji. Np. Ile chcecie miec dzieci?, czy wyobrazacie sobie mieszkanie z rodzicami? co zrobicie jak urodzi sie wam niepelnosprawne dziecko?, czy wyobrazasz sobie, ze narzeczony(a) bedzie sie przyjaznic z bylym chlopakiem / dzewczyna ?, czy po slubie bedziiecie sie razem modlic ? jak wyobrazasz sobie wasze zycie religijne?, itp.itd. te rzeczy zapamietalem...

Wedlug mnie wielu parom to bardzo pomoglo. Sam ksiadz mowil, ze paradoksalnie najwiekszy sukces tych nauk jest wtedy gdy para sie po nich roozejdzie.

Spotkania z pania od metod trzeba bylo przejsc osobno.
Zapisane
bogna
uczestnik
***
Wiadomości: 170

http://www.bognabialecka.pl

« Odpowiedz #19 dnia: Lipiec 20, 2009, 19:41:23 pm »

Sama prowadzę jeden temat - o problemach w małżeństwie i różnicach w przeżywaniu płciowości przez kobiety i mężczyzn. Tego się nie da zrobić w póltorej godziny - potrzebne byłyby co najmniej dwa dni szkoleniowe, żeby ludzie naprawdę coś z tego wynieśli.

Dlatego koncentruję się na tym, żeby ludzie wyszli ze świadomością, że rozwód to nie jest żadne rozwiązanie problemów małżeńskich, a aborcja to nie jest żadne rozwiązanie problemu zdiagnozowanej choroby u poczętego dziecka - tyle.

W sumie to zajęcia odbywają się w formie gry, podczas której ludzie mogą  skonfrontować swoje wyobrażenia o rzeczach budujących i niszczących małżeństwo (ciut o różnicach płci) z faktami medycznymi, psychologicznymi i nauką Kościoła, a potem na punkty sporne toczy się dyskusja.

Zapisane
Fiatmihi
Gość
« Odpowiedz #20 dnia: Lipiec 22, 2009, 20:52:21 pm »

Wedlug mnie wielu parom to bardzo pomoglo. Sam ksiadz mowil, ze paradoksalnie najwiekszy sukces tych nauk jest wtedy gdy para sie po nich roozejdzie.
uważam podobnie,
wraz z narzeczoną byliśmy na rekolekcjach w Kaliszu u SJ, wiele tam par robiło wielkie oczy bo nigdy na takie tematy nie rozmawiali... Sądzę że jak pod wpływem tych różnych nieprzeciętnych pytań pojawiły się waleczne dyskusje czy nawet kryzysy z którymi narzeczeni poradzili sobie to wartość ich więzi bardzo wzrosła.
Polecam.
Co do NPR wniosek był taki że mąż ma codziennie badać żonę per vaginam w celu pomiaru temperatury. Przejaskrawione ale prowadzący byli beznadziejni, poza tym głośnych głosów oponujących było wiele, konsensusu brak.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 22, 2009, 20:55:49 pm wysłana przez Fiatmihi » Zapisane
Strony: 1 [2] Drukuj 
Forum Krzyż  |  Traditio  |  Katolicki punkt widzenia  |  Wątek: Nauki przedmałżeńskie « poprzedni następny »
 

Działa na MySQL Działa na PHP SMF 2.0.11 | SMF © 2014, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!