Forum Krzyż
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czerwca 24, 2024, 17:51:39 pm

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukaj:     Szukanie zaawansowane
www.UnaCum.pl

Centrum Informacyjne Ruchu Summorum Pontificum
232183 wiadomości w 6633 wątkach, wysłana przez 1668 użytkowników
Najnowszy użytkownik: magda11m
Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja
Forum Krzyż  |  Traditio  |  Katolicki punkt widzenia  |  Wątek: Żałoba
« poprzedni następny »
Strony: [1] Drukuj
Autor Wątek: Żałoba  (Przeczytany 1455 razy)
Fideliss
aktywista
*****
Wiadomości: 931

« dnia: Marca 08, 2020, 17:24:00 pm »

Przed miesiącem zmarła moja żona Urszula. Parafrazując Kochanowskiego . . . wielkie mi uczyniłaś pustki w domu moim , moja droga Urszulo tym zniknieniem swoim . . .  Chodzę z kąta w kąt . . . pustka, smutek, samotność aż do bólu . . . ż a ł  o ba . . . Żeby ktoś zadzwonił . . . cisza. . . samotność . . beta solitudo? Nie, nie beata. Co prawda w pierwszym tygodniu po pogrzebie odwiedziło mnie dwóch kolegów = "strapionych pocieszać" . . .

Jak katolik powinien przeżywać żałobę? Może macie drodzy doświadczenie w tej materii? Tylko nie piszcie mi , że mam się modlić bo jestem już przemodlony.
Wiem; czas goi rany, ale ten czas tak wolno płynie. Radzą mi uaktywnić się w jakimś klubie seniora . . .
BTW - zawał, dwa tygodnie w śpiączce farmakologicznej . . . patrzyłem na żywego trupa podłączonego do aparatury . . . piuk, piuk, piuk, piuk . . . Zawsze byłem przeciwnikiem eutanazji. Teraz sam już nie wiem.
Przepraszam jeśli marudzę.

Zapisane
Sławek125
aktywista
*****
Wiadomości: 1662

« Odpowiedz #1 dnia: Marca 08, 2020, 17:54:56 pm »

Nic Pan nie poradzisz. Dzisiaj synowa mi poroniła. Czas potrzebny. Wieczne odpoczywanie dla ŚP Małzonki
Zapisane
Richelieu
aktywista
*****
Wiadomości: 860


« Odpowiedz #2 dnia: Marca 08, 2020, 18:15:43 pm »

Drogi Panie Fidelisie,

Bardzo Panu współczuję. Myślę, że każdy kto doświadczył podobnej straty kogoś bliskiego wie, jak to bardzo boli i dolega.
Czy czas koi ten ból - myślę, że nie do końca. Bywają takie chwile, nawet po wielu latach, że tęsknota i żal rozłąki przypominają o sobie. Ale też wiążą się z pięknymi wspomnieniami. Taka jest cena za piękne wspólne życie, że później rozłąka bardziej boli.
Nie ma chyba recepty na to, jak poradzić sobie z tym cierpieniem. Aktywności o których Pan pisze, czy modlitwa - dla każdego jakaś forma będzie bardziej odpowiednia, inna mniej, ale doradzać coś komuś innemu jest bardzo trudno.
Może łatwiej jest odnaleźć się w takiej sytuacji, gdy zdamy sobie sprawę, że takie cierpienia jak choroby, śmierć, rozłąki i inne dopusty Boże są naturalną konsekwencją naszej własnej winy, grzeszności i nieposłuszeństwa Bogu przy popełnieniu grzechu pierworodnego. Ale oczywiście piszę to bardziej do siebie niż do Pana, nie chcę tu się w najmniejszym nawet stopniu wymądrzać.

Pozdrawiam Pana najserdeczniej.

Requiem aeternam dona ei Domine, et lux perpetua luceat ei. Requiescat in pace. Amen.
Zapisane
Anna M
aktywista
*****
Wiadomości: 7381

« Odpowiedz #3 dnia: Marca 08, 2020, 20:34:26 pm »

Przed miesiącem zmarła moja żona Urszula. Parafrazując Kochanowskiego . . . wielkie mi uczyniłaś pustki w domu moim , moja droga Urszulo tym zniknieniem swoim .(...)

Panie Fideliss, moje wyrazy współczucia, znam ten ból. Od mojego bólu minie teraz 11 lat, ale wielka pustka została i łza w oku nie raz się zakręci, mimo upływu lat. Pyta Pan: "Jak katolik powinien przeżywać żałobę?"   Nic Panu w tej sytuacji nie potrafię poradzić, ale jednak tylko ten upływający czas stopniowo przynosi ulgę.  Zapewniam o modlitwie. Rozłąka jest naszym losem, spotkanie naszą Nadzieją. Żyję tą Nadzieją, że jest gdzieś w gronie zbawionych i w pewnym czasie, Bogu wiadomym spotkam się z córką.  Mogę tylko wspomnieć ten czas tu na forum i Pana pomoc:

http://krzyz.nazwa.pl/forum/index.php/topic,597.0.html
Zapisane
Hubertos
aktywista
*****
Wiadomości: 818


Swiecki katolik ;)

« Odpowiedz #4 dnia: Marca 09, 2020, 09:05:44 am »

Prosze przyjac kondolencje.


Jak sobie radzic z zaloba? Sam nie przezylem straty az tak bliskiej osoby, ale moja sp. Babcia przyzyla 16 lat jako wdowa. I do konca zycia, mimo pogodnego usposobienia i szerokiego kregu znajomych nosila zalobe. Nawet gdy pojawil sie 'absztyfikant' jej glowne 'randki' odbywaly sie jako spacer na cmentarz na grob 'jej Czesia'. Ale Babcia, zwlaszcza w obliczu toczacego ja nowotworu (czyli ostatnie prawie 2 lata jej zycia) zyla nadzieja na spotkanie. Ta nadzieja, byla tak silna, ze zbudowala i odnowila wiare sporej czesci rodziny. Bo jak nie wierzyc, kiedy widzi sie umierajaca, niespelana 70-cio latke, ktora codziennie przed snem odmawia roznaniec i paciez, na zakonczenie ktorego mowi 'Matko Boska Bolesna, dziekuje Ci, zes mi pozwolila przez 15 lat budowac teskonte za moim Czesiem, zebym mogla niebawem znow wpasc w jego ramiona, co daj Panie Boze. Amen'. Czasem dodawala 'I spraw, zeby mnie w tym Niebie rozpoznal!'. W naszej rodzinie jest tez zwyczaj wkladania do trumny roznych przedmiotow - babcia zazyczyla sobie paczke papierosow (i zapalki), okulary do czytania, ukochana ksiazke (Pan Tadeusz, ktorego znala na pamiec) i portret slubny... Do trumny wybrala jasny zakiet i biale buty, mimo, ze cale wdowienstwo ubierala sie na czarno - bo jej maz lubil ja w jasnych kolorach.

Ona cale swoje wdowienstwo zyla jak wczesniej (urlop w pracy wziela jedynie na 3 dni - od dnia smierci do dnia pogrzebu), jednoczesnie przygotowujac sie na spotkanie ze swoim Mezem. Jej przyklad wydaje mi sie zaprzeczeniem tych wszystkich porad, zeby po smierci kogos bliskiego przec do przodu - ona zwyczajnie WIEDZIALA, ze rozstali sie na jakis czas. Wiedziala, ze sie spotkaja. Zaufala, przyjela to jako cos zupelnie oczywistego. Czy rozpaczala? Tak i jest to jeden z moich najwczesniejszych obrazow z dziecinstwa (mialem 3.5 roku), gdy moja wieczenie usmiechnieta babcia kleczy w blocie, calujac ziemie, ktora przykryla trumne dziadka. Ale z opowiadan jej wspolpracownic wiem, ze gdy nastepnego dnia po pogrzebie zapytaly jej 'Kierowniczo, a pani nie chce dluzej w domu zostac?' to odpowiedziala 'A po co? Przeciez to ja mam przyjsc do mojego Meza, a nie on do mnie. Jak on na Slask wyjezdzal, to czekalam w domu. Teraz on musi poczekac na mnie'.


Zdaje sobie sprawe, ze zaloba jest kwestia bardzo indywidualna - nie kazdy ma w sobie tyle ufnosci. Czasem wydaje sie, ze swiat sie zawalil. Ale prawda jest taka, ze zycie na ziemi jest tylko przystankiem i przygotowaniem do tego zycia prawdziwego, ktorego doswiadczymy po smierci. Mezowie w ramionach zon, zony w ramionach mezow, sieroty w ramionach rodzicow i wszyscy razem w ramionach Dobrego Ojca. Tam nie bedzie nowotworow, zawalaow. Tam nie bedzie klotni malzenskich. Zycze Panu serdecznie, zeby skrzydla wiary przykryly kamienie zwatpienia!
Zapisane
Nie jestem osoba duchowna - ale bylem w zakonie :D
rysio
aktywista
*****
Wiadomości: 4774

« Odpowiedz #5 dnia: Marca 09, 2020, 09:51:58 am »

Panie Fidelissie,
Z wlasnego doswiadczenia powiem, ze powinien byc Pan z ludzmi i wsrod ludzi. Zyje Pan i musi pan zyc.
Dla mnie najgorsza byla 'delikatnosc' otoczenia. Osoby po stracie najblizszych potrzebuja zazwyczaj rozmowy i powrotu do zywych.
Serdecznie pozdrawiam Pana.
Zapisane
"I w mordobiciu musi być umiarkowanie"*
 * Dzielny wojak Szwejk.
Krusejder
aktywista
*****
Wiadomości: 6652


to the power and the glory raise your glasses high

mój blog
« Odpowiedz #6 dnia: Marca 09, 2020, 12:45:09 pm »

Szanowny Panie Fidelisie,
przekazuję najszczersze wyrazy współczucia.

Przychylam się do zdań już napisanych. Proszę wyjść do ludzi, do osób o podobnych zainteresowaniach.  Nie wiem, jak jest w klubach seniora, ale nie wygląda Pan na osobę idealnie tam pasującą.

pozdrowienia
Zapisane
zapraszam na mój blog: http://przedsoborowy.blogspot.com/ ostatni wpis z dnia 20 IX 2022
Fideliss
aktywista
*****
Wiadomości: 931

« Odpowiedz #7 dnia: Marca 09, 2020, 14:56:39 pm »

Dziękuję wszystkim za miłe, napawające otuchą słowa. Il faut vivre. Czas najlepszym lekarzem. Przypomina mi się angielskie powiedzenie (przysłowie);  Every cloud has a silver lining. I właśnie w tę srebrna otoczkę za ciemną chmurkę  jestem wpatrzony.
Gratias ago maximas. Valete!
Zapisane
jwk
aktywista
*****
Wiadomości: 7315


« Odpowiedz #8 dnia: Marca 09, 2020, 15:54:10 pm »

Drogi Panie Fidelisie,
Szczerze Panu współczuję, lista naszych Najbliższych z tej strony kurczy się a z Tamtej staje się coraz dłuższa, pozostaje nam nadzieja, że kiedyś spotkamy się wszyscy Tam w komplecie ... Bóg da, że ból złagodnieje i przeważą wspomnienia, te dobre.
Szczęść Panu Boże.
Zapisane
Zamiast zajmować się całą rzeszą katolików, którzy nie chodzą w ogóle do kościoła,
Watykan uderza w tych, którzy są na Mszy świętej w każdą niedzielę.
Sławek125
aktywista
*****
Wiadomości: 1662

« Odpowiedz #9 dnia: Marca 12, 2020, 20:42:38 pm »

Jak Pan daje rade, Panie Fidelisie?
Zapisane
szkielet
Moderator
aktywista
*****
Wiadomości: 5795


Tolerancja ???, Nie toleruję TOLERANCJI!!!

« Odpowiedz #10 dnia: Marca 12, 2020, 22:12:30 pm »

+
Zapisane
Fakt, że Franciszek ma genialny pomysł na naprawę łodzi Piotrowej - skoro do połowy wypełniona jest ona wodą, to wybicie dziury w dnie sprawi że woda się wyleje. W wannie zawsze działa...(vanitas)

Ignorancja katolików to żyzna gleba, na której gęsto wzrasta chwast herezji.

Jezuitów należy skasować
Fideliss
aktywista
*****
Wiadomości: 931

« Odpowiedz #11 dnia: Marca 13, 2020, 08:10:48 am »

Jest lepiej chociaż .... vivit sub pectore vulnus. Zdrowy rozsadek przeważa. Przecież schorowana żona - od kilku lat na wózku inwalidzkim -  miała już swoje lata i nie osierociła garstki małych dzieci.
Ważne jest odniesienie religijne. Ciekawym jak okres żałoby przechodzą ateiści skoro . . . po śmierci . . . nic nima. Nima i już!
Jeszcze raz dziękuję wszystkim. Bardzo mi wasze komentarze i troska pomogły.
Zapisane
gnome
aktywista
*****
Wiadomości: 1849


« Odpowiedz #12 dnia: Marca 16, 2020, 21:06:22 pm »

Najszczersze kondolencje. Naprawdę najszczersze.

Ten wątek, który Pan w ostatnim wpisie poruszył ... sądzę, że sobie nie radzą!
Dlatego eutanazja.
Wszystko odwrócone (jak to u małpy Pana Boga).
My śpiewamy w suplikacji "od nagłej i niespodziewanej śmierci" a oni marzą aby "szybko i niespodziewanie".
Na kogo może podziałać "na zawsze w naszych sercach" albo "zawsze pozostaniesz z nami"? Na nikogo, mówią to tylko bo lepiej brzmi niż stał się nawozem.
Ujawnia to tylko ich pustkę, tą nicoś jaką proponują tym, którzy nie mogą/nie chcą już konsumować...

Zapisane
Podczas jednej z ceremonii w Bazylice św. Piotra, gdy wnoszono na sedia gestatoria papieża św. Piusa X, lud rzymski żywiołowo zareagował oklaskami, Papież widząc entuzjazm wiernych rozkazał zatrzymać pochód. Gdy tłum się uciszył rzekł do wiernych, że *nie należy czcić sługi w domu jego Pana.
Emte
uczestnik
***
Wiadomości: 210

« Odpowiedz #13 dnia: Marca 16, 2020, 21:55:35 pm »

Szczere wyrazy współczucia.
Niedawno zmarł mój Tata. Odszedł, z ludzkiego punktu widzenia, o wiele za wcześnie. Najgorszy był pierwszy miesiąc, nawet ponad miesiąc. Teraz już jest trochę łatwiej, ale ból potrafi wracać w różnych momentach. Potrzeba modlitwy i czasu. 
Zapisane
Strony: [1] Drukuj 
Forum Krzyż  |  Traditio  |  Katolicki punkt widzenia  |  Wątek: Żałoba « poprzedni następny »
 

Działa na MySQL Działa na PHP SMF 2.0.19 | SMF © 2014, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!