Forum Krzyż
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Kwiecień 23, 2021, 11:06:58 am

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukaj:     Szukanie zaawansowane
Skauci św. Bernarda

http://ssbc.pl/
222070 wiadomości w 6427 wątkach, wysłana przez 1602 użytkowników
Najnowszy użytkownik: gralu
Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja
Forum Krzyż  |  Novus Ordo  |  Kościół posoborowy  |  Wątek: Koronawirus
« poprzedni następny »
Strony: 1 ... 13 14 [15] 16 17 ... 58 Drukuj
Autor Wątek: Koronawirus  (Przeczytany 60014 razy)
Aqeb
aktywista
*****
Wiadomości: 2613

« Odpowiedz #210 dnia: Marzec 28, 2020, 18:25:37 pm »

Dziękuję za odpowiedzi. Parę rzeczy rozróżnię: rzeczywiście wypowiedź Pana Rysia wziąłem do siebie, wypowiedź Pana Jotefa nie do siebie, tylko do sytuacji.

Przepraszam jeśli zbyt emocjonalnie się odniosłem, ale Pana (Rysia) wypowiedzi robią wrażenie ataku "ad personam". W sąsiednim wątku, w którym pisałem właściwie na ten sam temat co tutaj, choć wątek było o prawosławiu, napisałem "nasze" dyspensy - w sensie wdrożone u nas. Z tego "nasze" zrobić się Pan zdawał argument typu "wy" i przeskoczył Pan do zamknięcia kościołów (przepraszam, nie spostrzegłem, że chodzi o Rzym).

Panie Rysiu, nie biorę do siebie krytyki KEPu, tylko jedna rzecz - krytykujmy każdego za to co trzeba. Wiem o różnych nadużyciach, problemach, o przypadkach chamstwa czy czegokolwiek tam jeszcze wśród duchowieństwa - ale jak napisałem gdzie indziej - nie żyję w takiej atmosferze jaką Pan opisuje i nie można doświadczenia z tą czy inną kurią rozciągnąć na cały Kościół, stąd też - pomimo spotykania różnych, a nawet wielu złych rzeczy (wydaje mi się, że "nasz wspólny mianownik" to postrzeganie kryzysu posoborowego, chociaż mamy różne zdania na temat jego przyczyn, skutków, środków potrzebnych itd.) nie mogę powiedzieć o duchowej pustyni w stylu "wszyscy źli a ja dobry", no dobra "ja i ks. Pauluss"  :) .  Tutaj dyskutowałem z Panem Jotefem na temat dopuszczalności tudzież słuszności dyspensy, a Pan wszedł w to z argumentami o uciekaniu od wiernych - to zaraz powoduje, że muszę się do tego odnieść i stąd "autoapologia". Owszem, te sytuacje są (niestety w międzyczasie doszła do mnie wiadomość o księdzu, który mając 8 wiernych w kościele trzem zalecił wyjść). Przed wysłaniem odpowiedzi myślałem czy słusznie zamieszczać taką "autoapologię" - wydało mi się, że tak, bo właśnie rzecz w tym, żeby zacząć od siebie. Widzę różne podejścia, często jest strach, ale nierzadko też przezwyciężany (jak podany wyżej przykład nieodwołanych wizyt u chorych).

Nie wiem czy czytają nas kurialiści, ale właśnie w kontekście zaczynania od siebie nie wypadałoby mi odsyłać kogoś do kurii (zresztą kurialistów z różnych kurii też poznałem różnych - od takich o jakich Pan pisze do całkiem porządnych) ale starać się pomóc. Nie wiem jak wygląda kwestia dopuszczenia księdza do osoby zarażonej - czy jest ujednolicona wszędzie czy to zależy od szpitala i od księdza.

Teraz do Pana Jotefa (chociaż jeszcze tutaj ujmę kwestię, którą poruszył Pan Rysiu - szukania opieki i pocieszenia u ministra).
Ponieważ sytuacja się zmienia, rozmawiamy o dwóch rzeczach jednocześnie: jedna - to sama dyspensa (niezwiązana jeszcze z limitowaniem, chociaż już praktycznie powiązana z ograniczeniem do pięćdziesięciu), druga - to dostosowanie się do ograniczenia do pięciu osób. Z tym drugim też się nie zgadzam, o czym już napisałem. I tutaj mój pozytywny stosunek do ministra wcześniej wyrażony również uległ ochłodzeniu. Jednak - mimo wszystko - bronię dyspensy.

Pojawiają się pewne wskazania co do zagrożenia, które nie wynika z tego czy ludzie przystępują do Komunii tylko ogólnie rzecz biorąc do tego, że ludzie masowo się gromadzą. U nas (na początku, teraz już jest inaczej), zdaje się w przeciwieństwie do Włoch (gdzie kościoły zamknięto a knajpy działały), nie dotyczyło to tylko czy bardziej kościołów ale ogólnie masowych imprez/ zgromadzeń i miejsc zagrożonych (np. restauracji). Dyspensą dostosowano się do tego, aby wspomóc państwo w spowalnianiu wzrostu zarażeń (owszem - może się okazać, że to wszystko spisek banksterstko-masoński ale nie jesteśmy w stanie tego na chwilę obecną sprawdzić i stosowaliśmy się do wskazań, które, na tamten czas, nie wydawały się szczególnie wymierzone w Kościół). Nie wydaje mi się, żeby tutaj szło o szukanie

Argument typu "Ale przecież Pan Jezus nie dopuści do tego, żeby się zarazić" postrzegam trochę tak jak zalinkowany w wątku o prawosławiu ks. Michał FSSP (https://youtu.be/HWaSdVw-yEI?t=1925) - w wątku był o prawosławiu, więc można mieć wrażenie, że był skierowany przeciw stanowisku prawosławnemu (nie wiem jaka była intencja zamieszczenia tego akurat tam), ale tam odnosiłem się do niego jako do jego samego (nie chodziło mi o prawosławie). Argument ten przypomina mi argument nieobeznanych w teologii objawieniologów "Ale przecież Pan Bóg nie pozwoli na to, żeby diabeł się pod Matkę Bożą podszył"... A jednak i takie zło Pan Bóg dopuszczał, o czym sami mistycy świadczą. Zatem - sam uważam, że nie należy unikać Eucharystii ze względu na możliwość zarażenia. Nie mamy wprawdzie pewności, że przy tej okazji się nie zarazimy (np. - bo ksiądz nie umył rąk), ale nie mamy też pewności czy nie zarazimy się pomimo tego gdziekolwiek i rzeczywiście nie miałoby sensu unikanie Eucharystii jeśli nie unika się innych zagrożeń.

Poza tym sytuacja jest szczególna ze względu na masowość - poza tym mamy przypadki nie narażania zdrowia. Jeśli dziewięciolatek jest chory to mama nie mówi mu "najpierw kościół, a potem zdrowie", ale powie, żeby został, a może nawet zostanie z nim, i nikt jej nie oskarża o za małą wiarę o do Eucharystii.

Wobec tego jeśli narażamy się na niebezpieczeństwo to mimo wszystko się narażamy. Inna rzecz - na ile się narażamy. Tu się z Panem zgadzam, że źle jest unikać kościoła a nie unikać np. marketu, jakkolwiek rządowa propaganda (nie używam tego słowa na razie w złym znaczeniu) dotyczyła nie tylko tego, żeby nie iść do kościoła, ale tego, żeby w miarę możliwości poruszać się jak najmniej (stąd akcje zostań w domu itd.). Gorliwsze osoby i tak do kościoła starały się przybyć. Część tych, którzy zostali to albo ludzie w rodzaju rzeczonych "grzybiarzy" albo ludzie, którzy rzeczywiście się boją i mało wychodzą.

Porównanie z marketem - chociaż naświetla nam sporo rzeczy - jednak nie jest najlepsze. Jeśli do kościoła regularnie w niedzielę uczęszcza jakieś 30 - 40 % ludzi, powiedzmy, że w porywach 50% (szczególnie w mieście), to ta duża ilość ludzi w markecie nie świadczy o tym, że ludzi "tu przyszli a tam nie przyszli".

Cytuj
dla kultu Boga ryzykować zdrowiem nie wolno. Nie wolno, bo biskupi zabronili wchodzić na szóstego. Nie wolno ryzykować zdrowiem dla Boga! - taka nauka poszła do wiernych.
W kontekście ograniczenia do pięciu osób zgadzam się z Panem. Możemy doprecyzować - podobnie jak, z tego co wiem, we Włoszech, nie tyle zabronili co się natychmiast przystosowali (tu znowu doprecyzowanie - nie wiem jak to wygląda w poszczególnych diecezjach...), co smuci, bo mógłby ktoś chociaż powiedzieć rządzącym "weźcie się ogarnijcie". Ale nie zgadzam się w kontekście wcześniejszych działań - należy zauważyć, że dyspensie jednocześnie towarzyszyła propozycja pomnożenia odprawianych Mszy (konsekwentnie - unikając dużych zgromadzeń staramy się pomóc ludziom je zmniejszając przez pomnożenie), za co akurat hierarchia zbierała "baty" z drugiej strony.

Tu należy jeszcze mieć na uwadze - to może brzmieć jak pewne usprawiedliwienie - że w tym wszystkim jest trudność dostosowania się do czegoś co nagle na nas spadło. Osobiście dziwię się księżom, którzy są w stanie ludzi z kościoła wyprosić albo wyrażać niezadowolenie z dwóch osób więcej. Wydaje mi się, że nie mogą się odnaleźć w takiej sytuacji - wydaje im się, że to dobrze, bo to zdrowie, bo to "nasz rząd" itd. - w tym wszystkim nie zauważają braku konsekwencji tych decyzji.

Panu Sławkowi dziękuję, jakkolwiek tutaj akurat zrównoważenia emocjonalnego mi brakowało, bom się zdenerwował.
Zapisane
"Ilekroć walczymy z pychą świata czy z pożądliwością ciała albo z heretykami, zawsze uzbrójmy się w krzyż Pański. Jeśli szczerze powstrzymujemy się od kwasu starej złośliwości, to nigdy nie odejdziemy od radości wielkanocnej." Św. Leon Wielki
rysio
aktywista
*****
Wiadomości: 4629

« Odpowiedz #211 dnia: Marzec 28, 2020, 19:34:09 pm »

Cytuj
.  Osobiście dziwię się księżom, którzy są w stanie ludzi z kościoła wyprosić albo wyrażać niezadowolenie z dwóch osób więcej. Wydaje mi się, że nie mogą się odnaleźć w takiej sytuacji - wydaje im się, że to dobrze, bo to zdrowie, bo to "nasz rząd" itd.

A ja przekornie ale serio, usprawiedliwiam takiego wikarego czy proboszcza.
Pozostawiony przez biskupow, ktorzy w tri-miga zaakceptowali wszystkie propozycje ministra, biedny kaplan naraza swoich wiernycvh na horrendalne kary pieniężne. Sytuacja jest trudna, bo za takim ksiedzem nikt murem nie stoi, a juz na pewno nie hierarchia.
Gdybym byl ksiedzem to bym ostrzegł wiernych, ze wchodzą na swoją odpowiedzialnosc. Zyjemy bowiem w kraju zdecydowanie wrogo nastawionym do obywatela, hierarchii ulepionej nie ze spiżu a plasteliny no i posterunkowy przyzwyczajony został do 'ratowania budzetu panstwa' chowając się w krzakach z radarem i waląc mandaty.

Caly czas chodzi mi po glowie ta odwaga w zwalczaniu Mszy Trydenckiej a teraz jakos odwaga wyparowała.
Przypomina mi sie proboszcz, ktory w czasach Benedykta powiedzial cos takiego: "tak ...coś...słyszałem, że papież interesuje sie liturgią". Ten proboszcz nie wiedzial, ale 'cos slyszał'. Teraz taki proboszcz z biskupem są specjalistami od epidemi. Oni "wiedza co mają robić" w czasach epidemi. Nie tak jak w sprawie MPSP o którym tylko jeden z drugim "coś słyszał".

Unikajmy koronawirusa - oczywiscie, to jasne. Ale jako chrzescijanie powinnismy bardziej strzec się biskupa miejsca. Pan nasz powiedział abysmy bardziej unikali tego ktory duszę zabija bo koronawirus zabija tylko ciało.

PS
http://yvesdaoudal.hautetfort.com/archive/2020/03/28/l-autre-virus-6224675.html

To nie Kair, to ulice europejskich miast. W dobie zakazu zbierania sie na modlitwe muzulmanie ( muezini ale i swieccy) nawoluja do modlitwy na ulicach.
« Ostatnia zmiana: Marzec 28, 2020, 19:45:12 pm wysłana przez rysio » Zapisane
"I w mordobiciu musi być umiarkowanie"*
 * Dzielny wojak Szwejk.
gnome
aktywista
*****
Wiadomości: 1845


« Odpowiedz #212 dnia: Marzec 28, 2020, 21:27:45 pm »


PS
Cytuj
. Jednego razu zarzucał mi Pan skłonność ku eutanazji, kiedy się wirusa się nie bałem, a niedawno w sąsiednim wątku zamykanie kościołów, niezgodnie z prawdą, czego nie raczył Pan nawet odwołać.
 
Sklonnosci do eutanazji nie zarzucałem Ksiedzu tylko cytowanej przez p. Gnom wypowiedzi: " lepiej umrzeć niż zgłupieć". Samo pisanie/mowienie takich tekstow jest co najmniej niezreczne, zwlaszcza w ustach kaplana. Ale wyjasnilismy te sprawę chyba tydzien temu?
Hola, hola!
Od pierwszego dnia "epidemii" nie usłyszałem wspanialszego podsumowania tego szurostwa jakie zapanowało niż wspomniane powyżej stwierdzenie. Jest fenomenalne, ubawiło mnie i przywróciło wiarę w rozsądek wśród kapłanów.
No i jakoś nie ekscytuje się tym "świętym oburzeniem" największego agresora tego forum - z całym szacunkiem ale nie sądziłem ,że bycie w grupie podwyższonego ryzyka pozbawi Pana poczucia humoru, to takie banalne.
Zapisane
Podczas jednej z ceremonii w Bazylice św. Piotra, gdy wnoszono na sedia gestatoria papieża św. Piusa X, lud rzymski żywiołowo zareagował oklaskami, Papież widząc entuzjazm wiernych rozkazał zatrzymać pochód. Gdy tłum się uciszył rzekł do wiernych, że *nie należy czcić sługi w domu jego Pana.
Aqeb
aktywista
*****
Wiadomości: 2613

« Odpowiedz #213 dnia: Marzec 28, 2020, 23:25:53 pm »

Przepraszam za wywlekanie wyjaśnionych już rzeczy, ale to właśnie był dla mnie przykład pewnej niekonsekwencji. Rozumiem, że dla mnie jest niezręczne (źle może brzmieć wyrwane z kontekstu), ale gdyby to powiedział np. prawosławny - to czy nie byłby to przykład wiary najdoskonalszej i gotowości na męczeństwo.
To mam na myśli - jeśli wychodzimy z punktu wyjścia obrażenia, nawet uzasadnionego, na duchowieństwo, na biskupa czy kogo tam jeszcze - to domyślam się, że gdyby biskupi nie powiedzieli o dyspensie, ale powiedzieliby "wirus wirusem, do kościoła trzeba chodzić" równie dobrze można byłoby im zarzucać okrucieństwo wobec wiernych, narażanie itd. Cokolwiek nie zrobią to byliby źli - jeśli punktem wyjścia jest obrażenie czy fascynacja (w tym drugim wypadku - cokolwiek obiekt fascynacji zrobi - będzie przedstawione jako dobre).
Dlatego też - może źle - odebrałem to jako ataki na siebie, bo zarzut "zamykania dostępu do Ciała Pańskiego" był skierowany do "nas".

Cytuj
biedny kaplan naraza swoich wiernycvh na horrendalne kary pieniężne.
Do końca ciężko powiedzieć, bo - chociaż słyszałem o mandatach - nie miałem tego potwierdzenia (kto też wtedy mandat dostaje - parafia, wierni? czy to jest w ogóle jakoś uporządkowane?).
Zapisane
"Ilekroć walczymy z pychą świata czy z pożądliwością ciała albo z heretykami, zawsze uzbrójmy się w krzyż Pański. Jeśli szczerze powstrzymujemy się od kwasu starej złośliwości, to nigdy nie odejdziemy od radości wielkanocnej." Św. Leon Wielki
rysio
aktywista
*****
Wiadomości: 4629

« Odpowiedz #214 dnia: Marzec 28, 2020, 23:32:28 pm »


PS
Cytuj
. Jednego razu zarzucał mi Pan skłonność ku eutanazji, kiedy się wirusa się nie bałem, a niedawno w sąsiednim wątku zamykanie kościołów, niezgodnie z prawdą, czego nie raczył Pan nawet odwołać.
 
Sklonnosci do eutanazji nie zarzucałem Ksiedzu tylko cytowanej przez p. Gnom wypowiedzi: " lepiej umrzeć niż zgłupieć". Samo pisanie/mowienie takich tekstow jest co najmniej niezreczne, zwlaszcza w ustach kaplana. Ale wyjasnilismy te sprawę chyba tydzien temu?
Hola, hola!
Od pierwszego dnia "epidemii" nie usłyszałem wspanialszego podsumowania tego szurostwa jakie zapanowało niż wspomniane powyżej stwierdzenie. Jest fenomenalne, ubawiło mnie i przywróciło wiarę w rozsądek wśród kapłanów.
No i jakoś nie ekscytuje się tym "świętym oburzeniem" największego agresora tego forum - z całym szacunkiem ale nie sądziłem ,że bycie w grupie podwyższonego ryzyka pozbawi Pana poczucia humoru, to takie banalne.
???
Ja nie poniał.

Jest pan podobny do kolegi Barcikowskiego. On samo domaganie się realizacji MPSP nazywał szkodnictwem i awanturnictwem. Na koniec uslyszalem nawet aluzję, ze przez takich jak ja abdykował Benedykt.
Coś jest na rzeczy gdy się slyszy, ze katolicyzm w Polsce opiera się obecnie już tylko na bezrozumnym posłuszeństwie i zastąpieniu Pisma kazaniami/konferencjami na tematy przerożne.
Powtorzę, mowienie przez kaplana, ze lepiej umrzec niz zglupieć jest nie na miejscu, nawet jezeli mial byc to dowcip lub zwiazek frazeologiczny. Za spostrzegawczosc nie mozna karcic tylko nalezy przemyslec sprawę.
Zapisane
"I w mordobiciu musi być umiarkowanie"*
 * Dzielny wojak Szwejk.
pauluss
aktywista
*****
Wiadomości: 1387


« Odpowiedz #215 dnia: Marzec 28, 2020, 23:34:20 pm »

Proszę, jesli mogę tak powiedziec, brac przyklad z x. Paulussa.
Tak naprawdę, to tylko on potrafi celnie i szczerze powiedziec jak tragiczna jest kondycvja duchowienstwa. Odnosze nawet wrazenie, ze swiadomosc na jakiej pustyni duchowej pracuje dodaje mu skrzydeł...traktuje to jako "zawodową" szansę.
Ojej. Czasem sie szczerze zastanawiam, czy nie jestem zbyt negatywny i czy naiwnie nie oczekuje zbyt wiele od koscielnej rzeczywistosci, ale naprawde staram sie trzezwo postrzegac i opisywac rzeczywistosc - jednoczesnie nie udaje, ze jestem idealny. Wynika to z mojej codziennej refleksji nad zyciem i sama tozsamoscia ksiedza, ktora nie moze zalezec od ilosci ludzi w kosciele, ale musi byc zwiazana z czyms zupelnie innym. Prawda jest, ze warunki, w ktorych zyje, wrecz do tego zmuszaja i ja to wyzwanie przyjmuje. Niestety poziom wspolczesnego Kosciola i jego bezideowosc nie pomaga w tych refleksjach. To gwoli pewnego wyjasnienia, ktore nie jest zwiazane z tym tematem.

Nie mam zamiaru oceniac czy odnosic sie do wyrazonych tutaj pogladow, ale chcialbym sie podzielic wlasnymi doswiadczeniami i refleksjami w zwiazku z zaistniala sytuacja, ktora czy nam sie to podoba czy nie, jest wyjatkowa, i z czyms podobnym wiekszosc z nas sie w swoim zyciu nie spotkala. Wciaz sadze, ze atmosfera wokol koronawirusa jest zbyt podgrzana, ale nie nalezy tego lekcewazyc i mowic, ze jest to choroba/niebezpieczenstwo na poziomie grypy. Badania pokazuja (w swojej ograniczonosci, bo nie znamy dokladnej liczby zakazonych, wiemy tylko, ilu jest zakazonych z tych, ktorych testowano na okolicznosc wirusa, wiekszosc przechodzi to w sposob lagodny, ba, mozna przypuszczac, ze zarazonych moze byc kilka-kilkanascie razy wiecej niz jest potwierdzonych przypadkow, a zdecydowana wiekszosc sie nigdy nie dowie, ze miala koronawirusa. Najbardziej oddzialujace na wyobraznie sa informacje dotyczace ilosci zmarlych (szczegolnie we Wloszech i w Hiszpanii). Nawet, jesli przyjmiemy, ze dotyczy to ludzi z wieloma chorobami, przewlekle chorych, dla ktorych jakakolwiek infekcja moze miec tragiczne skutki, to raczej nie jest typowe, ze tylu ludzi umiera wlasnie w tym okresie. Przepraszam, ze przytaczam kilka powszechnie znanych faktow, ale one sa wazne dla naszego spojrzenia na obecna sytuacje i reakcje roznych instytucji wlacznie z Kosciolem. Kluczem do zrozumienia jest wlasnie niepewnosc co do rozwoju sytuacji i chec zapobiezenia niekontrolowanemu wzrostowi zarazen, szczegolnie u osob nalezacych do grup ryzyka. Prawda jest taka, ze nikt nie wie, co nalezy zrobic - a my jako obywatele powinnismy dostosowac sie do aktualnych zarzadzen. Naiwne jest przekonanie, ze uda sie odizolowac wszystkich chorych - jest to niemozliwe. W kraju, w ktorym jestem, juz dwa tygodnie obowiazuje stan wyjatkowy z zakazem opuszczania miejsca zamieszkania z wyjatkiem pracy, zakupow produktow spozywczych, wyjsc do parkow, z nakazem noszenia masek na nosie i ustach po wyjsciu z domu itd. Czeski rzad sie jednakze coraz bardziej miota i widac, ze bardziej chce pokazac, jak bezkompromisowo dziala, ale niestety wypuszcza coraz mniej madre pomysly typu zapowiedzi o przesuwaniu stanu wyjatkowego na kolejny miesiac czy straszenie utrzymania zamknietych granic przez wiele miesiecy albo nawet lat(!). Polski rzad naprawde wypuszcza bardziej stonowane informacje, nawet jesli sobie uswiadamia, ze trzeba bedzie prawdopodobnie wprowadzic dalsze ograniczenia.

Nie jestem przeciwnikiem dyspensy od udzialu w niedzielnych mszach swietych wlasnie z wyzej wymienionych przyczyn - zawsze trzeba starac sie byc roztropnym, dlatego nie nazwalbym tego tchorzostwem. Prosze zauwazyc, ze polscy biskupi dlugo z nia zwlekali, mieli nadzieje na inny rozwoj sytuacji, za co sie im dostalo od tych, ktorzy zawsze beda atakowac wszystko, co jest chrzescijanskie (w polskich realiach przede wszystkim katolickie). Powtorze: uwazam to za rozsadna decyzje, nie za zdrade Boga i wiary.
Przykre moze byc to, ze dwa tygodnie temu w niedziele, kiedy we mszy sw. moglo uczestniczyc do 50 osob, koscioly swiecily pustkami, ale tez bym na to nie patrzyl jako na wygodnictwo wierzacych, jest to zwykla obawa przed wielka iloscia ludzi. Niemniej obawiam sie, ze wielu nawet praktykujacych katolikow jest zadowolonych, ze "nie trzeba isc do kosciola", bo wiara dla nich jest tylko obowiazkiem niedzielnej mszy i innymi koniecznymi zaliczeniami. Realia parafii niestety w wiekszosci do niczego innego nie prowadza - krotka byle jaka msza, ktora raczej nie buduje wiary i nie zacheca do refleksji. Kolo sie zamyka.

Podziele sie swoimi doswiadczeniami w zwiazku z koronawirusem. Ponad dwa tygodnie temu we wtorek 10 marca odprawilem rano msze swieta w swojej parafii (ktora, jak sie potem okazalo, bylo moja ostatnia publiczna msza). W tym samym dniu wyszlo rozporzadzenie czeskiego rzadu, ze na roznego typu akcjach moze byc nie wiecej niz 100 osob. W mojej parafii chodzi do kosciola w niedziele ok. 160 wiernych, wiec postanowilem, ze w kolejna niedziele zrobie dwie msze i polecilem, zeby zrobic liste na msze. W naszych realiach jest to do wykonania. W czwartek rzad obnizyl ilosc ludzi do 30 osob. To wzbudzilo we mnie niezadowolenie, ale wciaz bylem w stanie zapewnic w miare normalne funkcjonowanie parafii - w dni powszednie nie byloby problemu (mimo iz sam mialem zamiar podkreslic, zeby najstarsi lepiej do kosciola nie szli), w niedziele nawet jak na nasze realia byloby to malo, ale daloby sie to wykonac, nawet bylbym w stanie odprawic trzy msze. Wciaz sprawialoby to wrazenie, ze parafia "jakos" jeszcze funkcjonuje pomimo nietypowych okolicznosci. I wtedy przyszlo cos najgorszego: w czwartek wieczor jeden z biskupow diecezjalnych zdecydowal o zakazie wszystkich publicznych nabozenstw oprocz pogrzebow. Okreslilem i te decyzje, i jego samego jak najgorszymi okresleniami, ktorymi sie oczywiscie podzielilem ze swoimi bliskimi kolegami ksiezmi, mimo iz nie dotyczylo to (jeszcze) naszej diecezji. W piatek rano okazalo sie, ze nasz biskup rowniez zakazal wszystkich publicznych nabozenstw. Oczywiscie powtorzylem wszystkie okreslena z czwartku, bo ta decyzja byla dla mnie niezrozumiala.  W niektorych diecezjach mozna bylo odprawiac msze, w innych nie. Do dzisiaj nie rozumiem tej wyjatkowej i niepotrzebnej nadgorliwosci biskupow, ktorzy sa w stanie zakazac wiecej niz zakazuje panstwo - nawet jesli dotyczy to najswietszych rzeczy. W niedziele okazalo sie, ze rzad wprowadzil stan wyjatkowy i zakazal wszystkich publicznych akcji, ale zniesmaczenie co do wczesniejszych decyzji biskupow we mnie zostalo. I to jest podobna sprawa jak we Wloszech na samym poczatku - sami biskupi zakazywali odprawiania mszy nawet w dni powszednie jeszcze zanim to zakazal rzad, albo nie potrafili sie sprzeciwic decyzji rzadu, ktory zakazal publicznych mszy (na ktore we Wloszech oczywiscie chodza tlumy wierzacych ::)), ale zostawil otwarte bary i restauracje. Tak samo nie rozumiem, ze zagrozeniem jest piec czy dziesiec ludzi na mszy w wielkim kosciele, ale sklep spozywczy zagrozeniem nie jest. Nie jestem przeciwnikiem ograniczenia ilosci osob na mszy swietej w obecnej sytuacji, ale jako Kosciol przynajmniej powinnismy sprawiac wrazenie, ze staramy sie funkcjonowac normalnie - w moich realiach bylbym wdzieczny nawet za mozliwosc publicznego odprawiania mszy sw. dla pieciu osob, ba, nawet dla trzech, i bylbym w stanie tego przypilnowac - niestety jest zakaz i koniec. Przypuszczam, ze nawet w Republice Czeskiej daloby sie to ustalic z rzadem.

Ma to wszystko jeden maly plus ;) - odprawiac codziennie juz ponad dwa tygodnie tylko i wylacznie trydenckie msze sw., na szczescie czesto nawet z ministrantem (bardzo nie lubie odprawiac sam, na szczescie jest jeden chlopak, ktory przyjezdza). Za to pewnie tez moglbym zostac ukarany - wyjatkowo nie za Trydent, ale za odprawianie z ministrantem czyli wedlug niektorych byloby to publiczne odprawianie. Ale nie uwazam, ze jest to normalna sytuacja.

W ktorejs z wypowiedzi przewinelo sie pytanie, czy jak juz bedzie mozna chodzic do kosciola, wszyscy, ktory chodzili, beda chodzic. Przypuszczam, ze nie wszyscy na 100 procent, ale zdecydowana wiekszosc. Przeciez chodzi o swiadomosc wiary a jak ktos ma wiare, do kosciola pojdzie (z gorzkim zastrzezeniem, o ktorym pisalem na koncu trzeciego akapitu).

Byc moze jest to szansa na wstrzas dla ksiezy (szczegolnie w Polsce, ktorzy nie szanuja tego, w jakich warunkach mimo wszystko funkcjonuja i wciaz maja wokol siebie wierzacych ludzi w roznym wieku), ktorzy odprawiaja teraz w pustych kosciolach, i na zmuszenie przynajmniej niektorych z nich do refleksji na temat wiary, Kosciola, ich kaplanstwa i celu zycia parafialnego. Byc moze znowu grzesze naiwnoscia, ale gdzies podswiadomie chcialbym w to choc troche wierzyc, ze istnieje cos, co zmusi chocby tylko tych niektorych, madrzejszych, do refleksji...
« Ostatnia zmiana: Marzec 28, 2020, 23:36:17 pm wysłana przez pauluss » Zapisane
rysio
aktywista
*****
Wiadomości: 4629

« Odpowiedz #216 dnia: Marzec 28, 2020, 23:48:08 pm »

Nie wypowiadalem sie o dyspensie od obowiazku Mszy sw.
Wysmiewalem dyspensę na karkówkę z grilla, w ktorej znalazl sobie upodobanie budowniczy Nycz Tower.

Krytykuję krzyczacą apostazję Rzymu - zamykanie kosciolow oraz posluszenstwo biskupow wobec wladz i zaniechanie kultu publicznego. Kaplanstwo, zwlaszcza to pelne - biskupie o kardynale nie wspomnę, zawiera w sobie szczegolny pierwiastek męczenstwa. Od wysmiewania w gimnazjum, tramwaju az do śmierci.
'Nasi' bohaterowie skrewili wobec grypy, skrewili in corpore i jeszcze robią z tego bohaterstwo.
Gdy bp Piotr Jarecki nawalil sie ( nie sam, sic!) i wyladowal autem na latarni, to trole posoborowe probowaly w internecie wyniesc go na oltarze 'chwala temu biskupu - przyznal sie' , a co mial sie nie przyznac jak go zlapano w aucie? Najgorsze, ze tacy wierni mysleli, ze bronia Kosciola.
I teraz tez tak bedzie, beda bronic tych tchorzy. Pachamamy tez. Nawet w OD pokretnie tlumacza, ze Asyż jest do pogodzenia...przeciez dzejpitu jest juz w niebie, wiec trudno teraz odkrecac sprawe ;D

Przestanmy sie wyglupiac, badzmy dorosli.
Zapisane
"I w mordobiciu musi być umiarkowanie"*
 * Dzielny wojak Szwejk.
pauluss
aktywista
*****
Wiadomości: 1387


« Odpowiedz #217 dnia: Marzec 29, 2020, 00:02:47 am »

Nie wypowiadalem sie o dyspensie od obowiazku Mszy sw.
Wysmiewalem dyspensę na karkówkę z grilla, w ktorej znalazl sobie upodobanie budowniczy Nycz Tower.
Jezeli jest to reakcja na moja wypowiedz, to stwierdze, ze pisalem ogolnie.
Co do inflacji dyspens sie jak najbardziej zgadzam. Inflacja prowadzi do obnizenia wartosci. Dyspensa powinna byc czyms wyjatkowym a staje sie wrecz norma z jakiegokolwiek powodu. Podobnie jak tworzone na ilosc dokumenty Kosciola. Podobnie jak wypowiedzi ksiezy na kazdy temat. Oprocz Pana Boga...
Zapisane
rysio
aktywista
*****
Wiadomości: 4629

« Odpowiedz #218 dnia: Marzec 29, 2020, 00:14:47 am »

@COVID-19

Jestem po rozmowie z 'zakaźnikiem' i osobą od badań dna/wirusow.
Rzecz jasna nie wyjasnie tego jak profesjonalisci.
Wirus ma cechy, ktore znamy: powiklania sa natury oddechowe (tego boja sie wladze bo nie maja respiratorow) Ponadto chyba latwiej sie przenosi niz grypa clasic. Smiertelnosc jest na razie trudno dokladnie okreslic ale na podstawie dotychczasowych doswiadczen jest na poziomie gryp - bo na przestrzeni kilku lat byly rozne.
Panuje histeria nakrecana min przez media bo one z tego zyja.
Np we Francji tez nie ma masek dla lekarzy i sa zabawne historie z okresleniem w jakiej odleglosci ludzie maja sie mijac.

Co dzien ( lato jesien zima) rodzi sie w Polsce i umiera ok 1000 osob. W sezonie grypowym co roku umieraja dodatkowo - sezonowo ludzie. I tak we Francji co roku na powiklania grypowe umiera 8 - 14 tys ludzi. Nie wydaje sie by COVID 19 specjalnie pobil smiertelnoscia inne grypy.

Panuje histeria, bo ludzie zapomnieli, ze sa smiertelni. Zapomnieli, ze z jednej strony szpitala jest podjazd dla karetek i izba przyjec ale z drugiej strony jest brama i wjazd dla karawanow. Tak po prostu jest.

@Pauluss
 ;D rozmijamy sie, nie to byla odpowiedz na post poprzedni.
« Ostatnia zmiana: Marzec 29, 2020, 00:19:51 am wysłana przez rysio » Zapisane
"I w mordobiciu musi być umiarkowanie"*
 * Dzielny wojak Szwejk.
Aqeb
aktywista
*****
Wiadomości: 2613

« Odpowiedz #219 dnia: Marzec 29, 2020, 00:35:10 am »

Cytuj
Powtorzę, mowienie przez kaplana, ze lepiej umrzec niz zglupieć jest nie na miejscu, nawet jezeli mial byc to dowcip lub zwiazek frazeologiczny. Za spostrzegawczosc nie mozna karcic tylko nalezy przemyslec sprawę.
Dziękuję, "przemyśliwuję", chociaż nie wiem czy to Pana Gnome czy do mnie, ale dotyczy mnie. Mimo wszystko zdania wówczas wypowiedzianego - w kontekście oczywiście - nie zmieniłem (po obecnym przemyśleniu - również). I ciężko już mi to wyjaśniać, bo nie tutaj to zdanie padło. Rzeczywiście - gdybym to odnosił do potencjalnego pacjenta DPSu to by tak brzmiało (eutanatycznie). Natomiast ja to odniosłem do siebie. I krytykuje Pan to w jednym wpisie pisząc o powinności gotowości na śmierć. Oczywiście nie uważam się za gotowego - to już się sprawdza jak ten moment przychodzi. Proszę tylko Pana o tą konsekwencję w krytyce kogoś, czegoś itd. - bo dlatego się już do Pana osobiście w tym wątku odniosłem.

Cytuj
Nie wypowiadalem sie o dyspensie od obowiazku Mszy sw.
Wysmiewalem dyspensę na karkówkę z grilla, w ktorej znalazl sobie upodobanie budowniczy Nycz Tower.
Rozumiem, chociaż nie do końca, bo przeskakiwał Pan luźno na temat karkówki w odpowiedzi na mój wpis o obowiązku Mszy świętej - trudno zatem wtedy rozdzielić o czym właściwie rozmawiamy, a to dwie sprawy całkiem innej wagi. Raczy Pan zrozumieć, że jeśli tak się funkcjonuje, to człowiek czuje się atakowany. Rozumiem, że Pan też się czuje - o czym zdają się świadczyć reakcje na wypowiedzi Pana Gnome i przytoczone Kol. Barcikowskiego. Gdyby tak raczył Pan zastosować do innych to podejście, które stosuje Pan do siebie to łatwiej by się rozmawiało.
Zapisane
"Ilekroć walczymy z pychą świata czy z pożądliwością ciała albo z heretykami, zawsze uzbrójmy się w krzyż Pański. Jeśli szczerze powstrzymujemy się od kwasu starej złośliwości, to nigdy nie odejdziemy od radości wielkanocnej." Św. Leon Wielki
Andrzej75
aktywista
*****
Wiadomości: 2250


« Odpowiedz #220 dnia: Marzec 29, 2020, 05:33:28 am »

Tak samo nie rozumiem, ze zagrozeniem jest piec czy dziesiec ludzi na mszy w wielkim kosciele, ale sklep spozywczy zagrozeniem nie jest.

Motto:
Znałem we Lwowie pewnego studenta medycyny, byłego ucznia jeszubotu, który twierdził, że lepiej być chorym na płuca niż milionerem.
— Dlaczego?
— Bo milionerzy umierają wszyscy, a chorych na płuca tylko trzydzieści siedem procent.

[Horacy Safrin, Przy szabasowych świecach: Humor żydowski, Łódź 1986, s. 60]

Per analogiam: dlaczego w związku z epidemią może w kościołach przebywać naraz o wiele mniej ludzi niż w sklepach: przecież ze sklepów korzystają wszyscy, a do kościoła chodzi tylko 38% (dominicantes)? Jeżeli już się gdzieś zarazić, to o wiele prędzej w sklepie niż w kościele. Oczywiście to taki żarcik, ale jest chyba jasne, że nie jest istotna sama liczba ludzi, tylko ich liczba w stosunku do powierzchni. Niby chodzi o to, żeby ograniczyć kontakty międzyludzkie do tych najbardziej koniecznych; ale czy jeśli ktoś umrze z powodu wirusa, to będzie dla niego jakąkolwiek (przedśmiertną) pociechą, że zaraził się w sklepie czy autobusie, a nie w kościele? Bo, jeśli dobrze rozumiem, to „spłaszczanie krzywej” ma na celu tylko rozciągnięcie w czasie przypadków wystąpienia objawów chorobowych u zakażonych i przypadków śmiertelnych (żeby nagle nie zabrakło miejsc i sprzętu w szpitalach).

Od pierwszego dnia "epidemii" nie usłyszałem wspanialszego podsumowania tego szurostwa jakie zapanowało niż wspomniane powyżej stwierdzenie. Jest fenomenalne, ubawiło mnie i przywróciło wiarę w rozsądek wśród kapłanów.

Motto:
Szczyt ostrożności: Chodzić na rękach, obawiając się, aby na głowę nie spadła cegła.
[Z Alphonse’a Allais]

Gdyby ktoś mnie namawiał do chodzenia na rękach, żeby przypadkiem nie spadła mi na głowę cegła, to odpowiedziałbym mu, że wolałbym raczej umrzeć (od mało prawdopodobnego upadku cegły), niż zwariować (chodząc na rękach, czyli stosując środki ostrożności absurdalnie wyolbrzymione w stosunku do zagrożenia). I nie miałoby to nic wspólnego ani z eutanazją, ani z odmawianiem godności osobom chorym psychicznie.
Zapisane
Exite de illa populus meus: ut ne participes sitis delictorum eius, et de plagis eius non accipiatis.
Adimad
aktywista
*****
Wiadomości: 1257

« Odpowiedz #221 dnia: Marzec 29, 2020, 08:04:08 am »

Cytuj
Gdyby ktoś mnie namawiał do chodzenia na rękach, żeby przypadkiem nie spadła mi na głowę cegła, to odpowiedziałbym mu, że wolałbym raczej umrzeć (od mało prawdopodobnego upadku cegły), niż zwariować (chodząc na rękach, czyli stosując środki ostrożności absurdalnie wyolbrzymione w stosunku do zagrożenia).

Co prawda przytoczone przez Pana powiedzenie dotyczy, jak rozumiem, czego innego, ale w kontekście dyskusji na temat koronawirusa trzeba powiedzieć, że dla zdecydowanej większości wiernych w Polsce, zwłaszcza nie-trydenckich, życie (przynajmniej przez jakiś czas i przy założeniu, że panuje epidemia, jest "realne zagrożenie" etc.) bez mszy niedzielnej (a cóż dopiero dziennej) w żadnym razie nie jest analogiczne do "chodzenia na rękach". Co najwyżej do... bo ja wiem, do chodzenia tak, żeby w miarę możliwości nie następować za często na spojenia płyt chodnikowych  8) A to przecież jest w pełni wykonalne i wiele nie kosztuje. Żeby nie było, nie mówię, że to dobrze. Po prostu tak jest.

Cytuj
Prosze zauwazyc, ze polscy biskupi dlugo z nia zwlekali, mieli nadzieje na inny rozwoj sytuacji, za co sie im dostalo od tych

Ale tu się akurat nie zgodzę. W każdym razie: w oczach obywateli wygląda to inaczej. Nie jest roztropne "czekanie i rozeznawanie", tylko jak brak pomysłu: z jednej strony bojaźliwe zerkanie jeden na drugiego, z drugiej jakieś ślady czy to wiary, czy przyzwyczajenia, czy chęci na tacę, czy może "klerykalnej zapiekłości", skutkujące odprawianiem mszy przez ileś dni... Kościół instytucjonalny byłby w oczach większej części społeczeństwa, zwłaszcza tej laickiej:

- wiarygodny i jakże-rozważny-roztropny-oraz-bliski-ludziom, gdyby od razu odpuścił, wstrzymał i pozamykał wszystko.

- wiarygodny, ale jakże-fanatyczny-i-nieludzki, gdyby stał sztywniutko na pozycjach "non possumus" niczym prawosławni w jakiejś, powiedzmy, Gruzji. W tym scenariuszu zebrałby też pozytywne punkty od mocno wierzących, zarówno od tradsów, jak i różnych charyzmatyków.

A tak biskupi wyszli na wałęsów: "nie chcem ale muszem", "za a nawet przeciw" itd. I to pomimo tego, że poniekąd ma ksiądz rację: należy przecież działania dostosowywać na bieżąco do sytuacji. Tylko że powszechne odczucia na temat sytuacji były dość spolaryzowane: większość krzyczała "TRAGEDIA, RÓBMY CO SIĘ DA, ZAMYKAJMY", a mniejszość, że "NIC SIĘ NIE DZIEJE, ŻYJMY NORMALNIE". W tej sytuacji czekanie, dumanie, zmniejszanie, eksperymentowanie - nikogo nie mogą zadowolić.
« Ostatnia zmiana: Marzec 29, 2020, 08:46:04 am wysłana przez Adimad » Zapisane
jotef
bywalec
**
Wiadomości: 54

« Odpowiedz #222 dnia: Marzec 29, 2020, 11:14:57 am »

Od czego się nas odsuwa? Kolejne cytaty z Ojców na temat Eucharystii.

JAN CHRYZOSTOM, BISKUP KONSTANTYNOPOLA (IV wiek):

"Pomyśl, jaki cię spotkał zaszczyt, w jakiej uczcie bierzesz udział? Na co aniołowie z drżeniem patrzą i nie śmią bez lęku oglądać z powodu wychodzącej z tego błyskawicy, my się tym karmimy, z tym się łączymy, stając się jednym Ciałem z Chrystusem. „Któż wyjawi dzieła Pańskie, wypowie Jego pochwały" (Ps 105, 2). Który pasterz żywi owce swym ciałem? Dlaczego mówię o pasterzu? Jest wiele matek, które po urodzeniu dzieci oddają je karmicielkom. On nie zezwolił na to, lecz karmi nas własną Krwią i we wszelki sposób łączy nas ze sobą. (...) Nie bądźmy więc zimni, skoro takiej doznaliśmy miłości i zaszczytu. Nie widzicie, z jakim pragnieniem garną się dzieci do matczynej piersi? Z takim usposobieniem i my także mamy przystępować do tego stołu i do piersi duchowego kielicha, a nawet z większym utęsknieniem, niż maleńkie dzieci, winniśmy pić łaskę Ducha Świętego i jednego tylko się lękać - pozbawienia nas tego pokarmu."
(cytat za książką "Ojcowie Kościoła Wschodniego o Eucharystii")

NIL Z ANCYRY (rok 430):

"Jest wręcz niemożliwe, by wierzący został zbawiony, uzyskał odpuszczenie przewinień i dostał się do Królestwa Niebieskiego w inny sposób niż przez uczestniczenie z bojaźnią i miłością w tajemnicy przeczystego Ciała i Krwi Boga Chrystusa." (Cytat za książką "Ojcowie Kościoła Wschodniego o Eucharystii")

CYPRIAN Z KARTAGINY, biskup w latach 248-258:

"„Kto by przestąpił jedno z tych najmniejszych przykazań i tak by ludzi nauczał, będzie nazwany najmniejszym w Królestwie Niebieskim" (Mt 5,19). Skoro więc i najmniejszych przykazań Pańskich nie wolno przestępować, to tym bardziej nie godzi się łamać tak wielkich i doniosłych dotyczących męki Pana oraz tajemnicy naszego odkupienia, i to, co Bóg ustanowił, zastępować ludzkim podaniem. Skoro bowiem Jezus Chrystus, Pan i Bóg nasz, najwyższy kapłan Boga Ojca z siebie samego, jako pierwszy, złożył Ojcu ofiarę i nakazał, by to czyniono na Jego pamiątkę, to z pewnością ten tylko kapłan prawdziwie zastępuje Chrystusa, który naśladując to, co Chrystus uczynił, prawdziwą i pełną Ofiarę składa w Kościele Bogu Ojcu, jeśli to czyni tak, jak widzi, że spełnił to sam Chrystus." (Cytat za książką "Ojcowie Kościoła Zachodniego o Eucharystii")

CEZARY, BISKUP ARLES (V / VI wiek):

"Ilekroć jakaś choroba nadejdzie, niech ten co choruje, przyjmie Ciało i Krew Pańską." (Cytat za książką "Ojcowie Kościoła Zachodniego o Eucharystii")

NARSAI (zm. w 502 r.):

"Zaprawdę, to jest Ciało i Krew naszego Pana, dane narodom, przez które otrzymują one bez wątpienia odpuszczenie grzechów. To jest lekarstwo, które leczy choroby i rany okropne." (Cytat za książką "Ojcowie Kościoła Wschodniego o Eucharystii")

HYMN (IV wiek):

"Dziś oglądaliśmy Pana naszego Jezusa Chrystusa na ołtarzu,
Dziś wychwalaliśmy Węgiel żarzący się, w cieniu którego śpiewają serafiny.
Dziś usłyszeliśmy wielki i słodki głos mówiący:
to Ciało spali ciernie grzechów i oświeci dusze ludzi;
to Ciało, skoro dotknęła kobieta cierpiąca na krwotok, ustąpił ból;
to Ciało, skoro ujrzała córka kobiety kananejskiej, natychmiast została uzdrowiona;
to Ciało, gdy zbliżyła się do niego całym sercem kobieta grzeszna, obmyło ją z błota grzechów;
to Ciało, skoro dotknął Tomasz, wykrzyknął: „Pan mój i Bóg mój" (J 20, 28);
to Ciało stało się dla nas wielkim, największym zbawieniem.
Znowu samo Słowo i Życie nasze rzekło do nas: „To jest Krew za was wylana na zgładzenie grzechów" (Mt 26, 27 n).
Wypiliśmy, najmilsi, Krew świętą i nieśmiertelną,
Wypiliśmy Krew, najmilsi, która wypłynęła z boku Chrystusa,
która leczy każdą chorobę i uwalnia każdą duszę,
Wypiliśmy Krew, przez którą zostaliśmy wykupieni, przez którą zostaliśmy odkupieni, uznani, oświeceni.
Patrzcie, bracia, jakie Ciało spożyliśmy,
Patrzcie, dzieci, jaką Krew wypiliśmy,
Patrzcie, jaką rękojmię daliśmy Bogu, abyśmy nie zostali zawstydzeni w straszliwy dzień sądu.
Któż jest zdolny wysławić tajemnicę Twojej łaski? Staliśmy się godni mieć udział w darze. Strzeżmy go aż do końca, abyśmy stali się godnymi usłyszeć błogosławiony, najsłodszy i święty Jego głos mówiący: „Nuże, błogosławieni Ojca, przyjmijcie jako dziedzictwo przygotowane wam królestwo" (Mt 25, 34).
" (Cytat za książką "Ojcowie Kościoła Wschodniego o Eucharystii")

Zapisane
Bartek
Administrator
aktywista
*****
Wiadomości: 3606

« Odpowiedz #223 dnia: Marzec 29, 2020, 12:32:31 pm »

Cytuj
@Aqeb
W Poznaniu już się sypią mandaty po 10.000 zł (chyba) za przekroczenie limitu osób w kościele. Dlatego niektórzy księża stawiają przed wejściem wolontariusza, który pilnuje liczby wiernych.
Dziękuję, domyślać się można, że w niektórych miejscach nie przez przypadek kościoły są na celowniku. Archidiecezja poznańska ma wypracowane jakieś kryteria - aby przychodzili przede wszystkim ci, których intencja dotyczy - i wtedy znowu: a co jak przyjdzie ktoś inny, co jak intencja dotyczy więcej niż 5 osób (też trzeba jakoś "selekcjonować" chyba...). Ciekawa rzecz - czy da się odwołać i prawnie uzasadnić, że taki mandat były niesłuszny...

A można prosić o jakieś szczegóły o tych karach, bom ciekawy. A na Wyborczej poznańskiej nic nie piszą.  ;)

Z dzisiejszych ogłoszeń parafialnych:
W niedzielę będzie możliwość otrzymania Komunii Świętej między 13:30 a 15:30  w grupach pięcioosobowych. Uwaga! Prosimy ewentualnych oczekujących na wejście do kościoła, by stali w dużych odstępach, ponad 1,5 m., by nie tworzyć grup. Otrzymaliśmy pogróżki, że powiadomione będą organy ścigania, ponieważ Parafia ponoć organizuje przed drzwiami do kościoła zgromadzenia powyżej dwóch osób. Wyjaśniamy, że teren przyległy do kościoła nie należy do Parafii, jest własnością Miasta Poznania i ma statut chodnika. Jednak za stanie na zewnątrz kościoła w grupie powyżej 2 osób grozi mandat 5 tyś. zł. Rodzice z dziećmi to nie obowiązuje.
Zapisane
Hoc pulchrum est hominis munus et officium: ut oret ac diligat.
rysio
aktywista
*****
Wiadomości: 4629

« Odpowiedz #224 dnia: Marzec 29, 2020, 12:38:54 pm »

Panie rysiu, powiem odwazniej, kolego rysiu. Ile szabel jest pan w stanie dzisiaj zorganizowac aby taki biskup, który jakimś cudem przylgnie na powrót do wiary Koscioła, poczuł sie na tyle mocny aby stanąc w poprzek obowiązującej "narracji"?

Nie rozumiemy się.

Cały ten wojenno-rewolucyjny idiolekt:  "ile ma pan szabel ?" , "szto dziełać ?" jest mi obcy.
Ja nie chce niczego dziełać ani szabel liczyć.

Rozmawiamy na fk bo warto rozmawiać, informujemy się co gdzie na swiecie napisano, powiedziano. Mozemy tez sobie powiedziec bez cenzury jak jeden z drugim (w mitrze na glowie) Ofiarę Pana zwalcza. Tych informacji w poboznych 'katolickich' redakcjach ani frondy ani RTV ani Goscia, KAi- u nie przepuszczą. Więcej, łżeć będą w poczuciu "służby Kosciołowi".

Gdybym moją wiarę miał podpierać biskupami to bym już jej nie miał.
Szkoda mojego życia na prostowanie ludzi ktorzy mają złą wolę. To są ludzie złej woli: na górze są jak to się mówi 'zbiskupiali' - potrafią z buta potraktowac wiernych tak, ze wiekszosc jeszcze im za to dziękuje. A na dole mamy duchownych 'frontowych' ktorzy bez ogrodek zwalczają Mszę. Mamy już dwie religie i taka jest prawda. A pan, panie Slawku nie moze tego przeboleć.
Żal mi tych pobożnych ludzi, ktorzy okrakiem stoją pomiędzy Pachamamą, Asyżem oraz Chrystusem.

Proszę zobaczyc jak żyli pierwsi chrzescijanie. Zycie jest z natury trudne a oni jeszcze plynęli pod prąd. I dali radę.
Nie ma obowiązku faszerować się Positivum sluchac tych dusz killerów, oglądać Asyż i Pachamamę i próbować caly czas spiewać 'katole, nic się nie stało'.

Nie mozna poswiecać wiary (!) aby pudrowac rzeczywistosc eklezjalną. Rzeczywistosci Pan nie zmieni, wiarę ( i zdrowie psychiczne) straci.
Zapisane
"I w mordobiciu musi być umiarkowanie"*
 * Dzielny wojak Szwejk.
Strony: 1 ... 13 14 [15] 16 17 ... 58 Drukuj 
Forum Krzyż  |  Novus Ordo  |  Kościół posoborowy  |  Wątek: Koronawirus « poprzedni następny »
 

Działa na MySQL Działa na PHP SMF 2.0.11 | SMF © 2014, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!