Forum Krzyż
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Lipiec 02, 2020, 21:13:03 pm

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukaj:     Szukanie zaawansowane
www.UnaCum.pl
                   www.facebook.com/unacumpl
Centrum Informacyjne
Ruchu Summorum Pontificum
217831 wiadomości w 6275 wątkach, wysłana przez 1559 użytkowników
Najnowszy użytkownik: Pius XII
Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja
Forum Krzyż  |  Novus Ordo  |  Kościół posoborowy  |  Wątek: Koronawirus
« poprzedni następny »
Strony: 1 ... 14 15 [16] 17 18 ... 40 Drukuj
Autor Wątek: Koronawirus  (Przeczytany 24100 razy)
Sławek125
aktywista
*****
Wiadomości: 1489

« Odpowiedz #225 dnia: Marzec 27, 2020, 16:44:24 pm »

Panie rysiu, Franciszek jest Papieżem. Podobnie był takim Benedykt XVI. I jeden i drugi mają tyle do powiedzenia, co Adam Czerniaków przy gubernatorze Fiszerze, vide MPSP. To pana biskup jest papieżem w swojej diecezji i on decyduje, a Papież wisi na zdjęciu. Gdyby dzisiaj Franciszek kazał wynieśc wszystkie stoły z kosciołów, korzystając z okazji, i od powrotu z kwarantanny wszyscy księża umieli śpiewać z pamięci wszystkie eksultety obudzeni o trzeciej rano, to Go oleją wszyscy. Tak jak olali Benedykta. Pan krzyczy na złe drzewo, panie rysiu.
Zapisane
jotef
bywalec
**
Wiadomości: 54

« Odpowiedz #226 dnia: Marzec 27, 2020, 17:08:04 pm »


Każdy, kto usprawiedliwia ograniczenie ilości osób w kościele, a jednocześnie korzysta z transportu i sklepu, gdzie jest więcej niż 5 osób, jest obłudnikiem i właściwie zapiera się Pana, bo zakupy i dojazd do pracy uważa za bardziej godne ryzyka niż złożenie Bogu ofiary i zjednoczenie się z Ciałem Pańskim, od którego zależy przecież życie wieczne: "Jeśli nie będziecie jeść ciała Syna Człowieczego i pić jego krwi, nie będziecie mieć życia w sobie" (Ew. Jana 6,53). Zapiera się wiary człowiek, który myśli, że dla pracy i chleba ryzykować musi, a dla spełniania życiodajnego przykazania ryzykować nie musi. "Bierzcie i jedzcie"; "to czyńcie na moją pamiątkę" - dla tych słów ryzykować nie musi. A tamto - musi, bo kariera, kasa i żarcie. Co to jest, jeśli nie zaparcie się wiary? Wystarczyło trochę szumu medialnego, trochę strachu i ludzie masowo porzucili wiarę. Może do zewnętrznej religijności wrócą, ale czy wrócą do wiary? Będzie to trudne, bo przecież dopóki uznają, że dla pracy i chleba ryzykować warto, a dla Eucharystii nie warto, dopóty zapierają się Chrystusa i wiary. O powrocie do wiary będzie można mówić wtedy, gdy będą bić się w piersi z żalu, że odwrócili priorytety wyznaczone przez Depozyt wiary. Szokuje to, że dzieje się to za zgodą biskupów. Czyżby i oni sądzili, że dla pracy i zakupów ryzykować warto, a dla Eucharystii nie warto? A może po prostu tego nie przemyśleli?

Jeżeli biskupi zgodzili się na limit 5 osób w kościele, wiedząc, że w autobusie i sklepie może przebywać o wiele więcej, to jest to godne krytyki, ale niech przynajmniej zachęcą księży, by udzielali Eucharystię każdemu chętnemu, który odwiedzi kościół; niech zachęcą wiernych, by po obejrzeniu w telewizji niedzielnej Mszy św. zaszli na chwilę do kościoła, by przyjąć Ciało Pańskie. Można to czynić rotacyjnie, nie przekraczając limitu.

Cyprian, biskup Kartaginy w latach 248-258, komentując Modlitwę Pańską napisał:

"Prosimy zaś, aby ten chleb był nam dany codziennie. Lękamy się bowiem, że my, którzy trwamy w Chrystusie i spożywamy codziennie Jego Eucharystię jako pokarm zbawienny, zostaniemy od niej oddzieleni przez jakiś grzech ciężki. Odsunąwszy się więc od komunii, chleb niebiański byłby nam zabroniony, a my sami zostalibyśmy oddzieleni od Ciała Chrystusa. On zaś sam mówi: „Ja jestem chlebem życia, który z nieba zstąpił. Jeśli kto będzie pożywał z mego chleba, będzie żył wiecznie. Chlebem zaś, który ja wam dam, jest Ciało moje za życie świata" (J 6, 51). Tak więc mówi, że ten żyje na wieki, kto pożywałby Jego chleba. I jak jasnym jest, że żyją ci, którzy dotykają Jego Ciała i którzy przyjmują Eucharystię mając do niej prawo, tak z drugiej strony należy się lękać i modlić, by ktoś przez nieprzystępowanie nie oddzielił się od Ciała Chrystusa i nie został pozbawiony zbawienia. Sam Chrystus oświadcza: „Jeśli nie będziecie pożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie" (J 6, 53). I dlatego modlimy się, abyśmy codziennie otrzymywali nasz chleb, czyli Chrystusa, a trwając i żyjąc w Nim, nie odstąpili od Jego Świętego Ciała." (Cyprian, O Modlitwie Pańskiej 18; za książką "Ojcowie Kościoła Zachodniego o Eucharystii")
Zapisane
Adimad
aktywista
*****
Wiadomości: 1212

« Odpowiedz #227 dnia: Marzec 27, 2020, 17:16:32 pm »

Cytuj
Znakiem naszych czasów jest strach. Ludzie boją się dziś dosłownie wszystkiego. Wystarczy się nie bać żeby zostać okrzykniętym wariatem, szaleńcem czy ekstremistą.

To jest znak każdych czasów, dopiero później, gdy kurz opadnie i minie trochę lat, nagle się okazuje, że "kiedyś to było inaczej", a w ogóle to każdy miał dziadka w Powstaniu Warszawskim, a co najmniej Armii Krajowej czy Oświęcimiu. A sam był w Solidarności i oczywiście "wszystko robił, żeby ten system podkopać". Tylko że nie. Ludzie o tyle się mniej bali w dawnych czasach, o ile mieli mniej do stracenia: a skoro przez wieki większa część społeczeństwa "reprezentowała biedę", to jaką to człowiekowi robiło różnicę: czy "zdechnie" od dżumy, czy z głodu, czy może powieszony za kradzież konia albo za okazanie heroizmu w słusznej sprawie. A jak tylko ktoś-coś miał i "się zarobił się", to trzymał trzos przy sobie i strzegł owych bogactw nagromadzonych tu na ziemi.

Ogólnie rzecz biorąc, na ludzi trzeba patrzeć trochę jak Leon Naphta z "Czarodziejskiej góry" albo jak w tym ślicznym cytacie skądś tam, dotyczącym pisma nurtu "apocalypse culture": Ludzkość nie ma szans na ocalenie czy wyzwolenie się z więzów zwierzęcych atawizmów. Stan ten mogą osiągnąć jedynie świadome jednostki, obserwujące społeczeństwo z zimnym zainteresowaniem entomologa przyglądającego się owadzim koloniom.

Tylko że ja wolę być takim dobrotliwym Naphtą. Na własny użytek. A ludzie...? Ano, niech tam sobie żyją. Niech tam się sobie krzątają się. Wokół zwykłych spraw. Cóż można od nich wymagać? Nic. Piekło to nie inni, wbrew bodaj Sartre'owi. Ani niebo. Ani czyściec. Inni to ciepła woda w kranie i mamałyga do jedzenia. I niech sobie jedzą. To jest właśnie pogodny pesymizm antropologiczny. Katolicyzm zmęczenia, parafrazując Cezarego jak-mu-tam. Mizantropia bez łez.

Młodzieniec spochmurniał i odszedł zasmucony, jak pamiętamy. Ale ostatecznie to nie znaczy, że został finalnie potępiony. Takoż i z bliźnimi naszymi ("biomasą", jak to ostatnio się tu mówiło).
« Ostatnia zmiana: Marzec 27, 2020, 17:31:49 pm wysłana przez Adimad » Zapisane
Regiomontanus
aktywista
*****
Wiadomości: 2979


« Odpowiedz #228 dnia: Marzec 27, 2020, 18:47:03 pm »

Ale jednak chłopcy wszystkich szczebli zaskoczyli mnie. Myślałem, że są bardziej subtelni w kłamstwach i krętactwach, słowem że mają większą klasę.

No właśnie, to samo sobie myślę. Nie oczekiwałem wiele, ale myślałem, że trochę klasy okażą. Myślałem, że znajdą się tacy, którzy zachowają się jak dżentelmeni na Titanicu.

Ale staram się nie być surowy, bo faktycznie dotyczy to "chłopców wszystkich szczebli". Oglądam świat, jak ten wspomniany przez p. Adimada entomolog, i tylko się dziwię, ale już coraz mniej.

Plus jest taki, że jeśli przeżyjemy to wszystko, to będziemy mogli zacząć od nowa na zdrowszych podstawach, bo już absolutnie bez żadnych złudzeń.
Zapisane
Certe, adveniente die judicii, non quaeretur a nobis quid legerimus, sed quid fecerimus.
rysio
aktywista
*****
Wiadomości: 4099

« Odpowiedz #229 dnia: Marzec 27, 2020, 19:30:54 pm »

Ale jednak chłopcy wszystkich szczebli zaskoczyli mnie. Myślałem, że są bardziej subtelni w kłamstwach i krętactwach, słowem że mają większą klasę.

No właśnie, to samo sobie myślę. Nie oczekiwałem wiele, ale myślałem, że trochę klasy okażą. Myślałem, że znajdą się tacy, którzy zachowają się jak dżentelmeni na Titanicu.

Ale staram się nie być surowy, bo faktycznie dotyczy to "chłopców wszystkich szczebli". Oglądam świat, jak ten wspomniany przez p. Adimada entomolog, i tylko się dziwię, ale już coraz mniej.

Plus jest taki, że jeśli przeżyjemy to wszystko, to będziemy mogli zacząć od nowa na zdrowszych podstawach, bo już absolutnie bez żadnych złudzeń.

Pisząc "chłopcy wszystkich szczebli" świadomie wybrałem formę "chłopcy" a nie "chłopaki".
"Chłopcy" jak to się mówiło w Warszawie, "u szewca gwoździe prostują". "Chłopaki" to brzmi dobrze, zbyt dobrze jak na nich.
Epidemię już zaczynają 'zwijać' i myslę, ze w okolicach Świąt odwołają, odtrąbią sukces dobrej zmiany, 'wspolnoty' polskiej ktorą podziwia świat, medale, premie...etc. Jak mawiał Pietrzak: rąsia-buźka-goździk-klapa, rąsia- buźka-goździk-klapa, ...

Na wieczną wtydu KEP-ską pamiątkę:

To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
wasza zgoda i uległość,
Nie mieliście odrobiny koniecznej odwagi
lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
Tak smaku
w którym są włókna duszy i chrząstki sumienia
Zapisane
"I w mordobiciu musi być umiarkowanie"*
 * Dzielny wojak Szwejk.
jotef
bywalec
**
Wiadomości: 54

« Odpowiedz #230 dnia: Marzec 27, 2020, 19:36:00 pm »

Idźmy dalej.

AMBROŻY, BISKUP MEDIOLANU (IV wiek):

"Dlaczego więc w dalszym ciągu Modlitwy Pańskiej Chrystus powiada: „chleba naszego"? Mówi wprawdzie „chleba", ale dodaje epiousion, to znaczy substancjalnego. Nie chodzi o chleb, którym posila się ciało, ale o tamten chleb żywota wiecznego, który podtrzymuje substancję naszej duszy. Dlatego po grecku mówi się epiousios. Łaciński tekst natomiast nazywa ten chleb „powszednim" (coti-dianum) [cotidianus - codzienny; j.]. Grecy określają zbliżający się dzień jako ten epiousan hemeran. Zarówno tekst grecki, jak łaciński wydają się być jednakowo właściwe. Po grecku jedno słowo oddaje jeden i drugi sens. Tekst łaciński używa tylko jednego określenia: „powszedni".
Jeśli jest to chleb powszedni, to dlaczego przyjmujesz go po roku?... Przyjmuj go codziennie, gdyż codziennie może ci udzielić pomocy! Tak żyj, abyś mógł przyjmować każdego dnia! Kto nie jest godzien przyjmować codziennie, nie jest godzien również po roku. Dlatego Hiob codziennie składał ofiarę za swoich synów, aby nie zgrzeszyli czymś w sercu lub w słowie. Słyszałeś przecież, że każdorazowe złożenie ofiary oznacza śmierć, zmartwychwstanie, wniebowstąpienie Pańskie oraz odpuszczenie grzechów. I jeszcze nie chcesz codziennie przyjmować tego chleba życia. Gdy ktoś ma w ciele ranę, potrzebuje lekarstwa. Raną jest to, że ulegamy grzechowi, a lekarstwem - Najświętszy Sakrament."
  (Cytat za książką "Ojcowie Kościoła Zachodniego o Eucharystii").

Przez trzy pierwsze wieki Kościoła wierni uczestniczący w ofierze Mszy św. ryzykowali, że zginą z rąk pogan, oni i ich wierzące rodziny. Mimo to normą było codzienne uczestnictwo, bo taką naukę Kościół otrzymał od Apostołów (por. Dzieje Ap. 2,46). Dlatego tłumaczenie miłością bliźniego zawieszenia kultu jest absurdalne, bo to by oznaczało, że pierwszy Kościół nie miłował bliźnich, skoro ryzykował życie innych dla praktykowania kultu. Gdyby pierwszy Kościół się mylił, a nowinkarscy duchowni mieliby rację, to z jakiego korzenia wyrastają nowinkarze? Z Kościoła omylnego? Skąd się wziąłeś i kto w ogóle jesteś? Jakie masz korzenie, jakie masz duchowe umocowanie? Kto za tobą stoi? Czy Bóg i pierwszy Kościół, który jest już w niebie, czy jakaś ludzka idea? - chciałoby się spytać.

Później z powodu powierzchowności wiary i letniości wiernych duchowieństwo wymagało już tylko uczestnictwa przynajmniej w dzień Pański i święta. Niechby choć tyle. Ale obecnie zakazuje się wiernym wstępu na Mszę św. powyżej 5 osób, daje się dyspensę z powodu samego lęku przed wirusem (nauka, by bali się bardziej wirusa niż Boga), a nawet prosi się wiernych, by pozostali w domach. Powszechność tego działania może być wstępem do dyspensy w sezonach grypy, w okresach wzmożonego pylenia roślin (alergia), smogu itp. A może nawet z powodu ekologii (np. dojazd na Mszę św. generuje spaliny). Na taką parodię Kościoła zgody nie będzie. A że większość jednak się zgodzi? Nie większość ma rację, tylko Bóg. Gdy Eliasz myślał, że został jedynym wiernym w kraju, wówczas Bóg mu powiedział: "Zostawiłem sobie siedem tysięcy mężów, którzy nie zgięli kolan przed Baalem" (Rzymian 11:2-5). Boża, niezmienna zasada jest taka: zawsze triumfuje Eliasz.
Zapisane
casimirus
rezydent
****
Wiadomości: 373


« Odpowiedz #231 dnia: Marzec 27, 2020, 19:44:29 pm »

Parę refleksji okołokoronowirusowych.

1. Byłem dziś w mieście wojewódzkim średniej wielkości. Kościół piękny, barokowy. Jest adoracja. Cztery osoby (starowinki) więc wchodzę. Mija z pięć minut, kątem oka widzę, że w drzwiach stoi i trwożliwie rozgląda się kolejna babcia, więc wychodzę. Babcia ładnie uśmiecha się i idzie do ławki. W tradycyjnym konfesjonale cały czas siedzi ksiądz emeryt (szósty, więc przestępca) i spowiada normalnie, bez maski, z folią na kratkach. Ksiądz ten zawsze uchodził za wierzącego. Młodych księży z tej parafii nie widać, pewnie dezynfekują się.

2. Drugi etap mojej podróży: hipermarket, bo mam potrzebę zakupową, której gdzie indziej nie mogę uskutecznić. Kłębi się dziki tłum: w każdej alejce po kilka osób, więc w całym sklepie na pewno dobrze ponad setka. Młodzi, starzy, widocznie tu się nie można zarazić. W internecie sanepid poszukuje tych , którzy byli na mszach w różnych kościołach. Słyszał kto, aby szukali kogoś z hipermarketu? O co tu chodzi?

3. Do małej miejscowości przyjeżdża ojciec rodziny, który długimi miesiącami pracuje w Reichu. Przyjechał na święta Bożego Narodzenia na prawie 3 miesiące. Pojechał z powrotem na początku marca. Przedwczoraj pogotowie zabrało z tej miejscowości starszą kobietę. Nikt nie wie co jej jest. Dzieci tego, który wrócił do Rzeszy dostają od kolegów i koleżanek serie sms-ów z informacją, że to ich tato pozarażał całą miejscowość.

4. Ogłoszenia z parafii sprzed tygodnia: gdy na Mszę mogło przyjść 50 osób, na sześciu niedzielnych mszach było łącznie 72 osoby.   
   
Zapisane
jotef
bywalec
**
Wiadomości: 54

« Odpowiedz #232 dnia: Marzec 27, 2020, 21:22:01 pm »

Depozyt broni się sam. Cytujemy dalej.

TERTULIAN (II / III wiek):

"Słowa "chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj" winniśmy rozumieć raczej duchowo, bo Chrystus jest naszym chlebem. Chrystus nazywa się życiem i chlebem życia: "Jam jest chleb Życia" i nieco wcześniej: "chlebem jest słowo Boże, które zstąpiło z nieba". Również dlatego, że Jego ciało znajduje się w chlebie: "To jest ciało moje". Gdy przeto prosimy o chleb codzienny, żądamy wieczności w Chrystusie i nieodłączania się od jego ciała." (O Modlitwie 6)

AUGUSTYN, biskup Hippony (IV / V wiek):

"Rozumiemy doskonale: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj" (Mt 6, 11) - chodzi tu o twoją Eucharystię, pokarm codzienny. Wiedzą dobrze wierni, co przyjmują, i dobrze to dla nich, że przyjmują chleb codzienny, konieczny w tym życiu. Proszą za siebie, by stali się dobrymi, by wytrwali w dobroci, w wierze, pędząc uczciwe życie. Tego pragną, bo o to się modlą. Jeśliby bowiem nie wytrwali w dobrym życiu, zostaliby oddzieleni od tego chleba. A więc co znaczy: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj"? Tak żyjmy, abyśmy nie zostali oddzieleni od ołtarza." (Cytat za książką "Ojcowie Kościoła Zachodniego o Eucharystii").

Razem z cytowanymi wyżej Cyprianem i Ambrożym mamy tu cztery świadectwa Ojców, że słowa "chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj" odnoszą się w pierwszym rzędzie do Eucharystii. Ale ponieważ Chrystus i Ojcowie nie znali wirusów, gdyż nie mieli super-mikroskopów, dlatego Modlitwę Pańską należałoby ponownie skorygować (pierwszej korekty dokonał Franciszek). Odtąd wierni powinni się modlić: chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj, a gdy wirus, to nie dawaj.
Zapisane
gnome
aktywista
*****
Wiadomości: 1833


« Odpowiedz #233 dnia: Marzec 27, 2020, 22:03:54 pm »

Cytuj
Znakiem naszych czasów jest strach. Ludzie boją się dziś dosłownie wszystkiego. Wystarczy się nie bać żeby zostać okrzykniętym wariatem, szaleńcem czy ekstremistą.

To jest znak każdych czasów, dopiero później, gdy kurz opadnie i minie trochę lat, nagle się okazuje, że "kiedyś to było inaczej", a w ogóle to każdy miał dziadka w Powstaniu Warszawskim, a co najmniej Armii Krajowej czy Oświęcimiu. A sam był w Solidarności i oczywiście "wszystko robił, żeby ten system podkopać". Tylko że nie. Ludzie o tyle się mniej bali w dawnych czasach, o ile mieli mniej do stracenia: a skoro przez wieki większa część społeczeństwa "reprezentowała biedę", to jaką to człowiekowi robiło różnicę: czy "zdechnie" od dżumy, czy z głodu, czy może powieszony za kradzież konia albo za okazanie heroizmu w słusznej sprawie. A jak tylko ktoś-coś miał i "się zarobił się", to trzymał trzos przy sobie i strzegł owych bogactw nagromadzonych tu na ziemi.
Co za bzdury.
Tak znamy, znamy - Piastowie nie wierzyli tylko perfidnie wykorzystywali chrześcijaństwo; Średniowiecze był okresem ciemności i zła; w Amerykach chrześcijanie wymordowali 16 pierdyliarów Indian ... a na Westerplatte pili i tarzali się po ziemi....
Wszystko byle nam pokazać, że nie ma wielkości, nie ma świętości nie ma odwagi, nie ma honoru - wszyscy są perfidnymi oszustami i tchórzami a w większości to nawet zwyrodnialcami.
W wyborczej to może i w to wierzą, każdy sądzi po sobie.


2. Drugi etap mojej podróży: hipermarket, bo mam potrzebę zakupową, której gdzie indziej nie mogę uskutecznić. Kłębi się dziki tłum: w każdej alejce po kilka osób, więc w całym sklepie na pewno dobrze ponad setka. Młodzi, starzy, widocznie tu się nie można zarazić. W internecie sanepid poszukuje tych , którzy byli na mszach w różnych kościołach. Słyszał kto, aby szukali kogoś z hipermarketu? O co tu chodzi?
Gdyby szefostwo marketu pozamykało sklepy to by były zamknięte. Gdyby zalecili 5 klientów na raz to by było 5 klientów. Skoro chcą handlować to handlują.
W przeciwieństwie do innych szefów.

4. Ogłoszenia z parafii sprzed tygodnia: gdy na Mszę mogło przyjść 50 osób, na sześciu niedzielnych mszach było łącznie 72 osoby.   
Bez względu na to jakie to tragiczne to nie jest zaskakujące.
Zapisane
Podczas jednej z ceremonii w Bazylice św. Piotra, gdy wnoszono na sedia gestatoria papieża św. Piusa X, lud rzymski żywiołowo zareagował oklaskami, Papież widząc entuzjazm wiernych rozkazał zatrzymać pochód. Gdy tłum się uciszył rzekł do wiernych, że *nie należy czcić sługi w domu jego Pana.
Adimad
aktywista
*****
Wiadomości: 1212

« Odpowiedz #234 dnia: Marzec 28, 2020, 06:46:33 am »

Cytuj
Wszystko byle nam pokazać, że nie ma wielkości, nie ma świętości nie ma odwagi, nie ma honoru - wszyscy są perfidnymi oszustami i tchórzami a w większości to nawet zwyrodnialcami.

Niechże Pan wejdzie na archiwum w rodzaj ultramontes.pl i przeczyta kilkanaście czy kilkadziesiąt kazań, dajmy na to wielkopostnych, adwentowych czy jeszcze innych, z "dawnych, dobrych czasów rycerstwa, heroizmu, głębokiej wiary, honoru, odwagi i wielkości". Uderzające jest to, że czy weźmiemy dzieła kaznodziejskie z V wieku, czy z IX, czy z XIII, czy z XVII, czy z XIX - to właściwie nigdy nie stoi tam coś w rodzaju: "Kochani wierni, jakże pięknie jest żyć w wieku IX / XIII / XVI / etc., kiedy to widzimy tak wiele głębokiej wiary, honoru, odwagi i wielkości, gdy wreszcie bogobojni ludzie, jak kraje szerokie, wierzą ufnie Panu, nie lękają się o doczesność, grzech jest karczowany zawzięcie, a do pełnego ideału pozostało jeszcze tylko przepracowanie paru niuansów...". Przeciwnie: zawsze czytamy, że może i kiedyś było inaczej, ale teraz to już z pewnością apogeum upadku, rozprzężenia, niewiary i tchórzostwa.

Taki np. Salwian z Marsylii, piszący już po chrystianizacji Rzymu: http://www.legitymizm.org/napomnienia-na-koniec-czasu - 17. Wyraża się to choćby w bezwzględnym okrucieństwie, które jest obce barbarzyńcom, a jakże bliskie Rzymianom, którzy przez ściąganie podatków konfiskują wzajemnie swoją własność! (…) Otóż mała garstka konfiskuje majątki wielu ludziom. Dla nich pobór publicznych podatków jest osobistą zdobyczą, a należności skarbowe stanowią tytuł do prywatnych zysków. Czynią tak zaś nie tylko najwyżsi rangą urzędnicy, lecz i ci najniżsi w urzędniczej hierarchii, nie tylko sędziowie, lecz także ich podwładni. (...) 18. Czyż bowiem są gdzieś nie tylko miasta, lecz także municypia i wsie, gdzie nie byłoby tylu tyranów, ilu urzędników? (…) Powstała taka sytuacja, w każdym razie tak powszechne panowanie zbrodni, że ocaleć może tylko ten, kto prowadzi życie występne. (...) Kto bowiem udziela pomocy prześladowanym i udręczonym, skoro gwałtom ludzi nieprawych nie sprzeciwiają się nawet kapłani Pańscy? (…) Większość z nich albo milczy, albo jeżeli nawet zabiera głos, to niewiele różni się od tych, co milczą. (…) Nie chcą bowiem głosić jawnej prawdy, ponieważ nie mogą jej znieść uszy złych ludzi i nie tylko od niej uciekają, lecz wręcz nienawidzą i jej złorzeczą. (...) 21. Dochodzi wręcz do tego, że wielu z nich, bynajmniej nie niskiego pochodzenia i wykształconych w sposób godny człowieka wolnego, ucieka do wrogów, aby nie umrzeć pod ciosami publicznych prześladowań. (…) wolą się jednakże pogodzić z obcym sobie sposobem ich życia, niż znosić ze strony Rzymian dzikie bezprawie. 22. Raz po raz udają się więc czy to do Gotów, czy do bagaudów, czy do innych państw barbarzyńskich, gdziekolwiek panują, i nie żałują tej zmiany miejsca pobytu. (…) Niegdyś obywatelstwo rzymskie nie tylko cieszyło się wielkim uznaniem, lecz także nabywano je za bardzo wysoką cenę. Obecnie każdy sam je odrzuca i ucieka od niego, ponieważ nie tylko stało się czymś bezwartościowym, lecz wzbudza wręcz odrazę. (...) Zatem i dla nas imię chrześcijańskie jest jakby ornamentem. Jeśli używamy tego imienia w sposób niegodny, okazuje się ono ozdobą świń, które przystroiły sobie ryje. (...) 10. Mówię najpierw, że nic nie jest tak występne i tak haniebne, jak to, co ma miejsce podczas widowisk. Tam szczytem zmysłowej przyjemności jest oglądać umierających ludzi albo, co jest jeszcze bardziej przykre od oglądania samej śmierci, to patrzeć, jak dzikie zwierzęta ich rozszarpują i napełniają swoje brzuchy ludzkim mięsem, jak wśród radości widzów jedzą ludzi (…) 15. I z pewnością długo można by teraz mówić o wszystkich amfiteatrach, to znaczy o błaznach, uroczystych korowodach, atletach, linoskoczkach, mimach i innych potwornościach, o których mówienie napawa wstrętem, a czymś przykrym jest znajomość tego rodzaju zła. (…) W teatrze (…) żaden z naszych zmysłów nie jest wolny od błędów (…). Wszystko do tego stopnia przesycone jest rozpustą, że zapewne jakakolwiek mowa na ten temat nie może mieć miejsca bez narażenia na szwank poczucia wstydu. 17. Któż bowiem nie zraniłby poczucia skromności, mówiąc o naśladowaniu tych sprośności, o bezwstydnie wykrzykiwanych słowach, o niemoralnych poruszeniach, o wzbudzających niesmak ruchach ciała.
« Ostatnia zmiana: Marzec 28, 2020, 09:08:51 am wysłana przez Adimad » Zapisane
Aqeb
aktywista
*****
Wiadomości: 2537

« Odpowiedz #235 dnia: Marzec 28, 2020, 09:56:14 am »

Panie Jotefie, też bardzo lubię starożytność chrześcijańską, do tego stopnia, że zastanawiam się czasem czy w pewnych rzeczach nie popadam w archeologizm. Niemniej na starożytności się nie kończy, dlatego archeologami nie jesteśmy. Mamy rozwój w teologii, o którym mówi św. Wincenty z Lerynu (nie zmiany), ale znowu  pewne zmiany w dyscyplinie. Jak Pan ładnie zauważył - kilku starożytnych ojców zalecało Komunię codzienną. Później już mamy inaczej - rzadko kiedy jest codzienna, a św. Jan od Krzyża powie, że jeśli penitent sam prosi spowiednika o pozwolenie na codzienną to trzeba uważać czy to nie wyraz pychy. Polecam jeszcze fragment Piusa XII (część II.III Komunia Święta: https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pius_xii/encykliki/mediator_dei_20111947.html#m9), a teraz znowu mieliśmy odwrotność - zjawisko "konsumpcjonizmu eucharystycznego": Udzielamy Komunii Świętej po nabożeństwie majowym, po różańcu, dla tych, którzy nie mogą być na Mszy, z których część po prostu nie chce być na Mszy, bo przyjąwszy Komunię wraca na "Klan". Ogólnie te sprawy dobrze zdaje się kompilować ks. Grzegorz IBP w kazaniu o częstej Komunii Świętej (https://www.youtube.com/watch?v=ra6262bmWIQ).

Panie Jotefie, piszę to jako duchowny, który stara się dostęp wiernym do sakramentów zapewnić i z ograniczeń nie jestem zadowolony, co więcej też krzywo patrzę na to jak poszczególni duchowni za bardzo boją się albo wycofują, jeśli się z tym spotykam (jakkolwiek teraz wielu nie spotykam, ale mimo wszystko), wczoraj przekonywałem jednego, żeby nie odwoływał odwiedzin chorych.

Tak jak napisał pan Gnome - ta ilość mimo wszystko nie dziwi. Ludzie praktykujący co tydzień potrafią nie przyjść na Mszę z powodu "bo byłem na grzybach", "bo byłem na giełdzie" itd. Dobrze, że jeszcze się z tego spowiadają. Ale jak tu od nich wymagać więcej w sytuacji kryzysowej.

Mamy sytuację kryzysową i owszem, również obawiam się co do tego - co to będzie jak się skończy i czy może po prostu ludzie "nie wrócą" (w co wątpię - ale różnie jednak może być). Sytuacja szczególna jednak jest - i owszem, pewnie rozstrzygnie się czy ten wirus jest czy go nie ma, czy i na ile jest groźny itd., ale my znowu nie mamy kompetencji do tego, żeby to rozstrzygnąć. Nie chodzi tu o lęk o siebie. Część się pokieruje lękiem o siebie, część o babcię w domu, część o społeczeństwo (bo - przypomnę po raz kolejny - to jest oficjalna przyczyna - spowolnienie wzrostu zachorowań, przy czym uważam, że obecne ograniczenie jest w tym wszystkim niekonsekwentne i też je krytykuję), bo i takie osoby spotykam. Jeśli ktoś się rzeczywiście się kieruje szczerym to po marketach też nie będzie latał bez potrzeby. Przede wszystkim wymagajmy od siebie.
Zapisane
"Ilekroć walczymy z pychą świata czy z pożądliwością ciała albo z heretykami, zawsze uzbrójmy się w krzyż Pański. Jeśli szczerze powstrzymujemy się od kwasu starej złośliwości, to nigdy nie odejdziemy od radości wielkanocnej." Św. Leon Wielki
rysio
aktywista
*****
Wiadomości: 4099

« Odpowiedz #236 dnia: Marzec 28, 2020, 10:13:26 am »

Panie Jotefie, też bardzo lubię starożytność chrześcijańską, do tego stopnia, że zastanawiam się czasem czy w pewnych rzeczach nie popadam w archeologizm. Niemniej na starożytności się nie kończy, dlatego archeologami nie jesteśmy. Mamy rozwój w teologii, o którym mówi św. Wincenty z Lerynu (nie zmiany), ale znowu  pewne zmiany w dyscyplinie. Jak Pan ładnie zauważył - kilku starożytnych ojców zalecało Komunię codzienną. Później już mamy inaczej - rzadko kiedy jest codzienna, a św. Jan od Krzyża powie, że jeśli penitent sam prosi spowiednika o pozwolenie na codzienną to trzeba uważać czy to nie wyraz pychy. Polecam jeszcze fragment Piusa XII (część II.III Komunia Święta: https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pius_xii/encykliki/mediator_dei_20111947.html#m9), a teraz znowu mieliśmy odwrotność - zjawisko "konsumpcjonizmu eucharystycznego": Udzielamy Komunii Świętej po nabożeństwie majowym, po różańcu, dla tych, którzy nie mogą być na Mszy, z których część po prostu nie chce być na Mszy, bo przyjąwszy Komunię wraca na "Klan". Ogólnie te sprawy dobrze zdaje się kompilować ks. Grzegorz IBP w kazaniu o częstej Komunii Świętej (https://www.youtube.com/watch?v=ra6262bmWIQ).

Panie Jotefie, piszę to jako duchowny, który stara się dostęp wiernym do sakramentów zapewnić i z ograniczeń nie jestem zadowolony, co więcej też krzywo patrzę na to jak poszczególni duchowni za bardzo boją się albo wycofują, jeśli się z tym spotykam (jakkolwiek teraz wielu nie spotykam, ale mimo wszystko), wczoraj przekonywałem jednego, żeby nie odwoływał odwiedzin chorych.

Tak jak napisał pan Gnome - ta ilość mimo wszystko nie dziwi. Ludzie praktykujący co tydzień potrafią nie przyjść na Mszę z powodu "bo byłem na grzybach", "bo byłem na giełdzie" itd. Dobrze, że jeszcze się z tego spowiadają. Ale jak tu od nich wymagać więcej w sytuacji kryzysowej.

Mamy sytuację kryzysową i owszem, również obawiam się co do tego - co to będzie jak się skończy i czy może po prostu ludzie "nie wrócą" (w co wątpię - ale różnie jednak może być). Sytuacja szczególna jednak jest - i owszem, pewnie rozstrzygnie się czy ten wirus jest czy go nie ma, czy i na ile jest groźny itd., ale my znowu nie mamy kompetencji do tego, żeby to rozstrzygnąć. Nie chodzi tu o lęk o siebie. Część się pokieruje lękiem o siebie, część o babcię w domu, część o społeczeństwo (bo - przypomnę po raz kolejny - to jest oficjalna przyczyna - spowolnienie wzrostu zachorowań, przy czym uważam, że obecne ograniczenie jest w tym wszystkim niekonsekwentne i też je krytykuję), bo i takie osoby spotykam. Jeśli ktoś się rzeczywiście się kieruje szczerym to po marketach też nie będzie latał bez potrzeby. Przede wszystkim wymagajmy od siebie.

Pan Jotef ma rację. I nie pomogą tu żadne ekwilibrystyki mniej lub bardziej wyrafinowane, np wyszukiwanie w tekstach starozytnych tematu "ucieczki" od wroga.
Pasterze nie tyle co uciekli od wiernych (odwolywanie wizyt u chorych), ale publicznie pocieszenia i opieki szukają u ministra i w izolacji a nie u Boga. I to jest ta milcząca apostazja, z której ci biskupi się habilitowali ;D. Tragi-komizmem jest w tej sytuacji będzie zwracanie uwagi wiernemu, ze byl na grzybach a nie na nowusie. Wierny moze zapytac: a gdzie ty byleś jak potrzebowałem uczestniczyć w Ofierze? Dezynfekowales się przed telewizorem?

A na koniec, tym tchórzom, należy przypomnieć słowa kard. Dziwisza:  nie schodzi się z krzyża.
« Ostatnia zmiana: Marzec 28, 2020, 10:17:30 am wysłana przez rysio » Zapisane
"I w mordobiciu musi być umiarkowanie"*
 * Dzielny wojak Szwejk.
Aqeb
aktywista
*****
Wiadomości: 2537

« Odpowiedz #237 dnia: Marzec 28, 2020, 10:44:08 am »

Jeśli tragi-komizmem jest zestawienie sytuacji niebezpieczeństwa z wyprawą na grzyby to trudno... . Lubię Pana, bo i w realu jest Pan całkiem normalny, wobec czego cieszę się, że miałem okazję Pana poznać, ale na forum okropnie ciężko się z Panem dogadać, a mam wrażenie, że na mnie się Pan zawziął. Jednego razu zarzucał mi Pan skłonność ku eutanazji, kiedy się wirusa się nie bałem, a niedawno w sąsiednim wątku zamykanie kościołów, niezgodnie z prawdą, czego nie raczył Pan nawet odwołać.

Co więc z tymi, którzy się nie dezynfekują przed telewizorem i są dostępni? Dezynfekowałem rączki w zakrystii - najczęściej octeniseptem (w innej parafii poczęstowano mnie denaturatem), i to chyba tyle z moich dezynfekcji - i to raczej przed Mszą lub Komunią niż po, czyli ze względu na bezpieczeństwo przystępujących.

Może znowu problem innego grona znajomych. Jeśli chce Pan sprawdzić jak sobie radzę to zapraszam do południowej Wielkopolski. Okolica ładna i malownicza - można się pomodlić, przewietrzyć, Tridentinę mogę odprawić, w ostatnim czasie odprawiam dosyć często.

Cytuj
Pasterze nie tyle co uciekli od wiernych (odwolywanie wizyt u chorych), ale publicznie pocieszenia i opieki szukają u ministra i w izolacji a nie u Boga.
Jeśli tak się dzieje to owszem. Ten, o którym pisałem ostatecznie nie odwołał. A i biskup, który przystosował szybko zalecenia do niekonsekwentnych wymagań co do ilości osób w kościele (z czego też się nie cieszę) akurat w sprawie odwiedzin chorych napisał, żeby ich nie odwoływać i nie unikać.
Zapisane
"Ilekroć walczymy z pychą świata czy z pożądliwością ciała albo z heretykami, zawsze uzbrójmy się w krzyż Pański. Jeśli szczerze powstrzymujemy się od kwasu starej złośliwości, to nigdy nie odejdziemy od radości wielkanocnej." Św. Leon Wielki
jotef
bywalec
**
Wiadomości: 54

« Odpowiedz #238 dnia: Marzec 28, 2020, 10:46:45 am »

Przeciwnie: zawsze czytamy, że może i kiedyś było inaczej, ale teraz to już z pewnością apogeum upadku, rozprzężenia, niewiary i tchórzostwa.

Bo zawsze jest coś do poprawy. Dlatego zawsze było co strofować. Co wcale nie przeczy temu, że najpierw było lepiej (I-III wiek), później było gorzej (romans z cesarstwem i bój z pokusami cezaropapizmu), a obecnie jest już bardzo źle. Bo czy kiedykolwiek w historii Kościoła uroczyście wniesiono bożka do świątyni w asyście najwyzszego duchowieństwa? Pismo Święte Starego Testamentu uczy nas, jak poważny jest to grzech. O królu Judy Manassesie czytamy:

"Posąg Aszery, który sporządził, postawił w świątyni, o której Pan powiedział do Dawida i do syna jego, Salomona: W świątyni tej i w Jeruzalem, które wybrałem ze wszystkich pokoleń Izraela, kładę moje Imię na wieki. (...). Wtedy Pan powiedział przez sługi swoje - proroków - te słowa: Ponieważ Manasses, król judzki, popełnił te ohydne grzechy - gorsze zło aniżeli wszystko, co czynili Amoryci przed nim - i nawet Judę doprowadził do grzechu przez swoje bożki, przeto tak mówi Pan, Bóg Izraela: Oto Ja sprowadzam zagładę na Jeruzalem i na Judę, tak iż wszystkim, którzy o tym usłyszą, zadzwoni w obu uszach."
(II Księga Królów 21:1-12)

Jak to możliwe, by duchowni umieścili posąg demona w świątyni, w której jest imię Jezus? Musiało spełnić się to, co Pan Jezus zapowiedział, że "nieprzyjaciel nasiał życicy między pszenicą" (Mat. 13,25). Pszenica "to synowie Królestwa, a życica to synowie złego" (Mat. 13,38). Słudzy chcieli od razu usuwać chwast z tego świata, ale Jezus mówi: "Nie! Abyście czasem, zbierając życicę, nie wykorzenili razem z nią i pszenicy" (Mat. 13,29). Co można rozumieć tak: gdyby od razu karać błądzących potępieniem wiecznym, to wśród nich wykorzenionoby też tych, którzy dziś wprawdzie błądzą i wyglądają jak chwast, ale w rzeczywistości są pszenicą, bo z czasem zrozumieją swój błąd i nawrócą się. Takim trzeba dać czas na opamiętanie, dlatego "pozwólcie obojgu rosnąć razem aż do żniwa; a w czasie żniw powiem żniwiarzom: Zbierzcie najpierw życicę i zwiążcie ją w snopki do spalenia; a pszenicę zgromadźcie do mojego spichlerza" (Mat. 13,30).
Zapisane
rysio
aktywista
*****
Wiadomości: 4099

« Odpowiedz #239 dnia: Marzec 28, 2020, 11:34:26 am »

Ja też Księdza bardzo lubię.
Nieporozumienie polega na tym, ze z jednej strony wyrazam się nieprecyzyjnie, bo np piszę w pierwszej osobie " a gdzie ty byles?". Jest to tylko zabieg stylistyczny- uogolnienie.
Z drugiej strony Ksiądz każdą krytykę (KEPu, duszpasterzy etc) bierze do siebie. Proszę, jesli mogę tak powiedziec, brac przyklad z x. Paulussa.
Tak naprawdę, to tylko on potrafi celnie i szczerze powiedziec jak tragiczna jest kondycvja duchowienstwa. Odnosze nawet wrazenie, ze swiadomosc na jakiej pustyni duchowej pracuje dodaje mu skrzydeł...traktuje to jako "zawodową" szansę.

"Zaraza" jest tak wlasciwie "szansą" dla chrzescijanina.
Wiem, ze czytają nas kurialisci. Wiec podpowiedzmy takim tchorzliwym biskupim lanserom:
1. Zadzwoncie i ustawcie ekipę TVP z tragarzami pod zakaźnym,
2. Pokazcie się w zakaźnym szpitalu - koniecznie bez maseczki!

Niestety - to nie do Księdza(!) - na naszych oczach obnażona zostala apostazja hierarchii i cicha slawa szeregowych kaplanów, ktorym Pan odpłaci - kaplanom, ktorzy nie dezynfekują się przed TV. Zreszta slowa "dezynfekowac sie" w kontekscvie spozywania alkoholu nauczyli mnie księża.

PS
Cytuj
. Jednego razu zarzucał mi Pan skłonność ku eutanazji, kiedy się wirusa się nie bałem, a niedawno w sąsiednim wątku zamykanie kościołów, niezgodnie z prawdą, czego nie raczył Pan nawet odwołać.
 
Sklonnosci do eutanazji nie zarzucałem Ksiedzu tylko cytowanej przez p. Gnom wypowiedzi: " lepiej umrzeć niż zgłupieć". Samo pisanie/mowienie takich tekstow jest co najmniej niezreczne, zwlaszcza w ustach kaplana. Ale wyjasnilismy te sprawę chyba tydzien temu?

Co do zamykania kosciolow w Rzymie... znowu prosze nie brac tego do siebie, takiej wladzy Ksiedzu nie przypisuję.
A propos zamykania kosciolow ;D na mily Bóg, przeciez koscioly w Polsce w wiekszosci sa pomiedzy mszami zamykane na klucz. Czasami tylko mozna w kruchcie przykleknąć przed kratą. I takjuz jest od lat 80-tych. Temat byl poruszany na fk. Wynika to z upadku kultu eucharystycznego. Swiatynia nie jest juz szczegolnym miejscem na modlitwę - protestantyzacja.
« Ostatnia zmiana: Marzec 28, 2020, 11:51:53 am wysłana przez rysio » Zapisane
"I w mordobiciu musi być umiarkowanie"*
 * Dzielny wojak Szwejk.
Strony: 1 ... 14 15 [16] 17 18 ... 40 Drukuj 
Forum Krzyż  |  Novus Ordo  |  Kościół posoborowy  |  Wątek: Koronawirus « poprzedni następny »
 

Działa na MySQL Działa na PHP SMF 2.0.11 | SMF © 2014, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!