Forum Krzyż
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Sierpień 08, 2020, 23:29:56 pm

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukaj:     Szukanie zaawansowane
Skauci św. Bernarda

http://ssbc.pl/
218394 wiadomości w 6296 wątkach, wysłana przez 1560 użytkowników
Najnowszy użytkownik: nonez
Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja
Forum Krzyż  |  Traditio  |  Katolicki punkt widzenia  |  Wątek: "jak twierdził Hegel... na uświadomieniu sobie konieczności polega wolność"
« poprzedni następny »
Strony: [1] Drukuj
Autor Wątek: "jak twierdził Hegel... na uświadomieniu sobie konieczności polega wolność"  (Przeczytany 301 razy)
etratio
rezydent
****
Wiadomości: 385


« dnia: Listopad 22, 2019, 11:48:07 am »

"jak twierdził ponury humorysta Hegel – właśnie na uświadomieniu sobie konieczności polega wolność"


Felieton  •  Portal Informacyjny „Magna Polonia” (www.magnapolonia.org)  •  21 listopada 2019

Któż nie pamięta zapewnień składanych przed referendum akcesyjnym w roku 2003, że po Anschlussie Unia Europejska nie będzie molestowała państw członkowskich w sprawach światopoglądowo-obyczajowych. Wprawdzie niektórzy ze składających takie solenne zapewnienia już nie żyją, ale wielu innych nie tylko żyje, ale są pełni wigoru i planów na przyszłość. Żyją też ci, którzy te solenne zapewnienia słyszeli i albo w nie wierzyli, albo nie wierzyli. Okazało się, że rację mieli ci, którzy nie wierzyli.

Właśnie Parlament Europejski przyjął rezolucję potępiającą nasz i tak już przecież wystarczająco nieszczęśliwy kraj za obywatelski projekt ustawy dotyczącej tak zwanej „edukacji seksualnej”. Tak zwanej – bo pod pretekstem nauczania o życiu płciowym człowieka uczniowie byliby poddawani systematycznej demoralizacji w duchu permisywizmu, który – podobnie jak inne ideologie – nie tylko nie jest sprawdzony pod kątem poprawności, ale prawdopodobnie w ogóle fałszywy. Według tej ideologii, człowiekowi wprawdzie wszystko wolno, ale jednocześnie nie odpowiada on za swoje postępowanie. Rzecz bowiem w tym, że według tzw. antropologii humanistycznej, człowiek jest kłębowiskiem sił, których istnienia nawet sobie nie uświadamia, a cóż dopiero, by nad nimi panował? Jego postępowanie jest zatem rezultatem chwilowej przewagi jakiejś z tych sił, a w tej sytuacji egzekwowanie od niego odpowiedzialności za popełnione czyny, byłoby małpim okrucieństwem. Stąd też jednym z czołowych haseł rewolucji seksualnej, jaka rozpoczęła się w Europie i Ameryce Północnej pod koniec lat 60-tych było „zabrania się zabraniać”.

Wkrótce okazało się jednak, że zabranianie zabraniania do niczego dobrego nie prowadzi, bo jeśli zabroni się zabraniania, to jakże tu sterować, już nawet nie „społeczeństwem”, które w dodatku jest spajane przez rozmaite organiczne więzi, niespecjalnie podatne na rozmaite intelektualne, albo i pseudointelektualne mody, ale nawet „masami”, które są zbiorowiskiem ludzi bez właściwości. Toteż po okresie euforycznym nastąpił bolesny powrót do rzeczywistości i zaraz okazało się, że pewnych rzeczy trzeba jednak zabraniać. A kto ma decydować o tym, czego trzeba zabraniać, a czego nie? Wiadomo; ci sami, którzy za komuny wyrażali zbiorową mądrość partii, której źródło wypływało z kolei z idealnego rozpoznania nieubłaganych praw dziejowych. Toteż bardzo szybko się wyjaśniło, że trzeba zabronić np. „nienawiści”, a zwłaszcza - „mowy nienawiści”, to znaczy – każdej opinii, która znawcom nieubłaganych praw dziejowych się nie podoba. Oczywiście „nienawiść” nie unosi się w powietrzu bez przyczyny; jest ona produktem nienawistników, z którymi gwoli wyeliminowania nienawiści, trzeba zrobić porządek. Ale to tylko jedna strona medalu, pierwszy etap – bo kiedy już ostatni nienawistnik zostanie wtrącony do dołu z wapnem, to ktoś musi wskazać „masom” kierunek, w który popchną je nieubłagane prawa dziejowe. Jest to oczywiście komunistyczna rewolucja w permanencji, w ramach której, obok zdobycia panowania nad językiem mówionym – czego wyrazem jest m.in. walka z „mową nienawiści”, trzeba cierpliwie i metodycznie likwidować organiczne więzi społeczne, bo inaczej „masy” mogą znowu przekształcić się w społeczeństwo i całą rewolucję wezmą diabli. I jedną z metod likwidowania owych organicznych więzi jest właśnie „edukacja seksualna”. Obala ona rozmaite tabu, na razie jeszcze nie wszystkie, bo nie trzeba ptaszka przedwcześnie płoszyć, akcentując „naturalny” charakter rozmaitych seksualnych dewiacji. Skoro wszystko jest „naturalne”, to z tego powodu powinno też być nie tylko dozwolone, ale i akceptowane – bo przestarzałą tolerancję zastąpić ma akceptacja, którą z kolei wymusi walka z „mową nienawiści, w myśl której „homofobia” jest tak samo potępiona, jak „ksenofobia”, albo „populizm”.

Bo wprawdzie rewolucjoniści gloryfikują „demokrację”, ale w jej postaci kierowanej, a nie spontanicznej. Demokracja kierowana polega na tym, że ludzie wprawdzie głosują – ale zgodnie ze wskazówkami Pani Wychowawczyni - podczas gdy demokracja spontaniczna polega na tym, że głosują, jak chcą – i to jest właśnie populizm. Toteż Parlament Europejski, karcąc Polskę za obywatelski projekt ustawy w sprawie tzw. „edukacji seksualnej” pokazał, że stoi na nieubłaganym gruncie demokracji kierowanej. W tej sytuacji tylko patrzeć, jak Sejm ugnie się pod naporem konieczności – bo jak twierdził ponury humorysta Hegel – właśnie na uświadomieniu sobie konieczności polega wolność. Tak było za komuny i tak będzie również teraz, bo rewolucja przybiera wprawdzie różne formy, ale cały czas jest ta sama w treści.

A przecież rezolucja Parlamentu Europejskiego w sprawie tzw. „edukacji seksualnej” nie jest ostatnim słowem. Oto w USA, które są Naszym Najważniejszym Sojusznikiem, pracuje się nad ustawą o obowiązkowym nauczaniu o holokauście. Oczywiście obok „edukacji seksualnej”. Skoro Nasz Najważniejszy Sojusznik uznał za stosowne w ten sposób nauczać u siebie, to tylko patrzeć, jak edukacja o holokauście stanie się obowiązkowa również w naszym bantustanie, choćby gwoli zademonstrowania jedności sojuszniczej. Skoro bowiem Stany Zjednoczone przyjęły ustawę o zwalczaniu antysemityzmu w Europie, to - chociaż nasi Umiłowani Przywódcy zapewniają nas, iż amerykańskie ustawy nas nie obowiązują – siłą rzeczy musi ona objąć i nasz bantustan, który geograficznie leży w Europie – o czym przypomniał nie tak dawno pan Elan Carr, pełnomocnik Departamentu Stanu do zwalczania antysemityzmu w Europie, lustrując pod tym kątem również nasz i tak już przecież wystarczająco nieszczęśliwy kraj.

Stanisław Michalkiewicz


http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=4585


Chapeau bas!
Zapisane
"W nocy nie ulękniesz się strachu, ani za dnia - lecącej strzały"
Regiomontanus
aktywista
*****
Wiadomości: 2996


« Odpowiedz #1 dnia: Listopad 22, 2019, 14:25:51 pm »

Cytuj
Oto w USA, które są Naszym Najważniejszym Sojusznikiem, pracuje się nad ustawą o obowiązkowym nauczaniu o holokauście.

Ustawa zatwierdzi tylko status quo. Już teraz w kilkunastu stanach jest to obowiązkowe, a i w pozostałych stanach też uczą.

Oczywiście należy dodać, że innej historii (prócz infantylnie uproszczonej historii USA) praktycznie nie uczą.

Zapisane
Certe, adveniente die judicii, non quaeretur a nobis quid legerimus, sed quid fecerimus.
etratio
rezydent
****
Wiadomości: 385


« Odpowiedz #2 dnia: Listopad 22, 2019, 15:25:19 pm »

Cytuj
Oto w USA, które są Naszym Najważniejszym Sojusznikiem, pracuje się nad ustawą o obowiązkowym nauczaniu o holokauście.

Ustawa zatwierdzi tylko status quo. Już teraz w kilkunastu stanach jest to obowiązkowe, a i w pozostałych stanach też uczą.

Oczywiście należy dodać, że innej historii (prócz infantylnie uproszczonej historii USA) praktycznie nie uczą.



Katolicy przegrywają na całej linii:

" Synod amazoński doprowadził do jeszcze głębszej abdykacji Kościoła z przywództwa moralnego. Czymże bowiem jest „grzech ekologiczny”? Czy na przykład katolik powinien spowiadać się z braku wiary w globalne ocieplenie, w które nakazują wierzyć wszyscy mądrzy, roztropni i przyzwoici, otwierając starszym i jeszcze mądrzejszym drogę do spekulowania na handlu limitami dwutlenku węgla, a także – do decydowania w ten sposób o możliwościach rozwojowych krajów słabszych i głupszych – ot takich, jak nasz? A przecież to jeszcze nic w porównaniu z sytuacją, że ekologia ma różne oblicza; jest „głęboka” i płytsza. Ta „głęboka” formułowana jest przez ponurą sektę kryjącą się pod nazwą Pracowni Na Rzecz Wszystkich Istot, która postuluje drastyczną redukcję liczebności gatunku ludzkiego. Czy brak wiary w taką konieczność jest już grzechem, czy też przejawem resztki wolności i rozsądku?

Dotychczas, to znaczy – do II Soboru Watykańskiego – katolicyzm był racjonalny. Od tamtej pory osuwa się jednak coraz bardziej w stronę szamaństwa, co zresztą uzewnętrzniło się w postaci tak zwanych spotkań w Asyżu, gdzie pod pretekstem „pokoju” położone zostały fundamenty pod jakąś „międzynarodówkę szamanów”, do której papież Franciszek dorobił pozór teologicznego uzasadnienia, jakoby ta różnorodność religii była najgorętszym pragnieniem Stwórcy Wszechświata. Ciekawe, czy przed wygłoszeniem tej spiżowej opinii jakoś się ze Stwórcą Wszechświata skonsultował, czy też pod ciśnieniem nieubłaganego postępu dopuścił się samowolki? Wprawdzie i dawniej mawiano, że z Panem Bogiem łatwiej niż z ludźmi, bo nie słychać, by przeciwko tej opinii jakoś zaprotestował w imię Prawdy Odwiecznej, ale z drugiej strony wiadomo, że Pan Bóg nierychliwy.

W tej sytuacji przezorność nakazywałaby poprzestać na grzechach tradycyjnych..."


http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=4584
Zapisane
"W nocy nie ulękniesz się strachu, ani za dnia - lecącej strzały"
Adimad
aktywista
*****
Wiadomości: 1213

« Odpowiedz #3 dnia: Listopad 25, 2019, 16:26:04 pm »

Gdyby katolicyzm naprawdę osuwał się w "szamaństwo", to mimo wszystko nie byłoby to takie złe (choć oczywiście byłoby złe). Problem w tym, że to, co synod Amazoński (oraz ogólnie: "modernizm współczesny") prezentuje nam jako "inspiracje religiami Wschodu", "czerpanie z mądrości religii pierwotnych" etc. - ma niewiele wspólnego z tym, czego naprawdę nauczają, pal licho już religie Wschodu, ale religie pierwotne. Gdybym był szamanem jakichś Indian z Ziemi Ognistej, to obraziłbym się za mieszanie mnie z rzeczami typu New Age, panteizm i głęboki ekologizm. Hint: "Religie australijskie. Wprowadzenie" Mircea Eliade.
Zapisane
Strony: [1] Drukuj 
Forum Krzyż  |  Traditio  |  Katolicki punkt widzenia  |  Wątek: "jak twierdził Hegel... na uświadomieniu sobie konieczności polega wolność" « poprzedni następny »
 

Działa na MySQL Działa na PHP SMF 2.0.11 | SMF © 2014, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!