Forum Krzyż
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Październik 24, 2020, 00:17:43 am

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukaj:     Szukanie zaawansowane
Skauci św. Bernarda

http://ssbc.pl/
219428 wiadomości w 6333 wątkach, wysłana przez 1568 użytkowników
Najnowszy użytkownik: studiob
Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja
Forum Krzyż  |  Disputatio  |  Poczekalnia  |  Wątek: Tradycyjni katolicy w Łodzi i innych miastach
« poprzedni następny »
Strony: 1 [2] 3 Drukuj
Autor Wątek: Tradycyjni katolicy w Łodzi i innych miastach  (Przeczytany 2039 razy)
Jarod
aktywista
*****
Wiadomości: 2494


« Odpowiedz #15 dnia: Listopad 01, 2019, 14:41:18 pm »

(...) Jest to coś, co proboszcz zainicjował wiele lat temu, ale czego sam już nie nadzoruje, to się dzieje właściwie samo. (...)

Edit: dodam jeszcze, że tradycyjna liturgia zdaje się przyciągać w znacznej mierze introwertyków (do których sam się zaliczam), a tacy ludzie raczej nie zagadają spontanicznie na schodach kościoła do nieznajomej osoby, nawet jeśli w duchu mają ochotę. Ale gdy się dowiedzą, że na dole jest kawa, to natychmiast tam pójdą i nawiążą znajomości. Ot, ludzka psyche - dużo można o tym pisać.
Nasze polskie cechy + introwertyzm większość tradsów sprawia, że nie jest łatwo o samoistną integrację. Dlatego ważne jest, aby ksiądz potrafił to zainicjować. W wielu miejscach w Polsce tak się dzieje. Problemem jest to, że księża to też introwertycy, którym trudno łatwo nawiązywać relacje.

W skali Polski trochę tych integracji jednak jest:
https://www.unacum.pl/p/blog-page_23.html#start

BTW, za dawnych czasów to były nawet spotkania forumowiczów organizowane :)
Zapisane
ahmed
rezydent
****
Wiadomości: 438


wychowany z babcią

« Odpowiedz #16 dnia: Listopad 02, 2019, 15:24:32 pm »

BTW, za dawnych czasów to były nawet spotkania forumowiczów organizowane :)

Mam takié podejrzenié, że forowicze nadal się spotykają, tylko nie znają swoich nicków :)
Co do życia towarzyskiégo, to przedsoborową parafję wyobrażam sobie tak, że o 10:00 zaczyna się suma, a po sumie każdy idzie to na urodziny brata stryjecznégo, to na imieniny przyszywanéj ciotki. Jednak przedsoborowymi parafjami nie jesteśmy i w środowisku okołotrydenckim nawiązujemy nowé znajomości, a nie podtrzymujemy rodzinné i sąsiedzkié (co byłoby jeszcze bardziéj godné pochwały).
Zapisane
Ukraina będzie graniczyć z Czerkiesją, Kałmucją i Mordowją.

Ceterum commoneo Leopolim urbem Ruthenam esse
Jarod
aktywista
*****
Wiadomości: 2494


« Odpowiedz #17 dnia: Listopad 02, 2019, 17:05:33 pm »

Wg mnie najważniejsza integracja to integracja księdza z wiernymi. Widziałem, że krakowskie FSSP niegdyś wpadło na dobry pomysł chodzenia po kolędzie.  Jeśli duszpasterz nie zna swoich wiernych to sama integracja wiernych może prowadzić do jakiejś mutacji "Wir sind Kirche". Oczywiście to ma sens gdy wierni mają stałych duszpasterzy.
Zapisane
rysio
aktywista
*****
Wiadomości: 4327

« Odpowiedz #18 dnia: Listopad 02, 2019, 18:54:07 pm »

Wg mnie najważniejsza integracja to integracja księdza z wiernymi. Widziałem, że krakowskie FSSP niegdyś wpadło na dobry pomysł chodzenia po kolędzie.  Jeśli duszpasterz nie zna swoich wiernych to sama integracja wiernych może prowadzić do jakiejś mutacji "Wir sind Kirche". Oczywiście to ma sens gdy wierni mają stałych duszpasterzy.

Bergoglio nazwałby pana "klerykałem" :-D   na dodatek przyznałbym mu rację :-)

Wszędzie musi być ksiądz, inaczej wierni zaczną "wir sind Kirche" majstrować. Czy nie wyobraza pan sobie, ze można przy kawie pogadać o meczu pilkarskim?

Cytuj
. W skali Polski trochę tych integracji jednak jest:
https://www.unacum.pl/p/blog-page_23.html#start

Pisalismy raczej o spontanicznych spotkaniach po mszy a nie o tzw dorocznych  akcjach.
« Ostatnia zmiana: Listopad 02, 2019, 18:57:10 pm wysłana przez rysio » Zapisane
"I w mordobiciu musi być umiarkowanie"*
 * Dzielny wojak Szwejk.
Jarod
aktywista
*****
Wiadomości: 2494


« Odpowiedz #19 dnia: Listopad 02, 2019, 21:15:31 pm »

Samo zainteresowanie starą Mszą nie jest jeszcze aż tak integrującym tematem. Szybciej już zainteresowania sportowe.
Zapisane
rysio
aktywista
*****
Wiadomości: 4327

« Odpowiedz #20 dnia: Listopad 03, 2019, 00:06:33 am »

Samo zainteresowanie starą Mszą nie jest jeszcze aż tak integrującym tematem. Szybciej już zainteresowania sportowe.

Zgoda, też tak uważam.
Zapisane
"I w mordobiciu musi być umiarkowanie"*
 * Dzielny wojak Szwejk.
(se)cessio
*NOWICJUSZ*
rezydent
****
Wiadomości: 264

ochrzczony

« Odpowiedz #21 dnia: Listopad 03, 2019, 14:10:14 pm »

Wg mnie najważniejsza integracja to integracja księdza z wiernymi. Widziałem, że krakowskie FSSP niegdyś wpadło na dobry pomysł chodzenia po kolędzie.  Jeśli duszpasterz ...
 Oczywiście to ma sens gdy wierni mają stałych duszpasterzy.

Dlaczego ma być tylko jeden/raz "kolędnik". W ostatni czwartek z naszego domu oddalał się w dobrym humorze ( z tow. wędrowniczka w kieszeni :) tutejszy rezydent dobrego rocznika- wyśw.'62
Zapisane
accessus XII.XII.XII
Kefasz
aktywista
*****
Wiadomości: 3073


Amen tako Bóg daj, byśmy wszyscy poszli w Raj.

ministrantura śpiewniki tradycja->
« Odpowiedz #22 dnia: Listopad 03, 2019, 18:17:23 pm »


Trzeba przyznać, że w Polsce jest pod tym względem faktycznie słabo. Kiedy jestem w Polsce, zwykle idę na mszę tradycyjną (o ile mam możliwość), ale nigdy mi się jeszcze nie zdarzyło, żeby ktoś do mnie podszedł po mszy i zagadnął. 

No to jakby pan chodził w latach 2012-2018 na Karolkową to by się panu zdarzyło.


Nikogo nie przekonywać, nie ciągnąć na siłę. Wyłowić wartościowych ludzi i utrzymywać stały kontakt.
Dokładnie tak. Z kolegami trydentami utrzymujemy kontakt niezależnie od dalszych wyborów.

Z perspektywy czasu wiemy już, że należało zlać frajerów, napić się piwa i jechać na Garncarską. Szkoda życia na gierki z bp-mi Mordowiczami, wielkimi inwestorami nieruchomościowymi w koloratkach i im podobnymi.
Szkoda to czasu jeździć na koniec świata.




Samo zainteresowanie starą Mszą nie jest jeszcze aż tak integrującym tematem. Szybciej już zainteresowania sportowe.

Zgoda, też tak uważam.

Jest wprost przeciwnie panowie. Wśród znajomych trydentów dużo więcej dyskusyj zajmuje los trzeciego konfiteor niźli liga hiszpańska.

Dziękuję za odpowiedzi. Rzeczywiście, nie są one pocieszające. Rozumiem, że sytuacja może tak wyglądać w parafiach Novus Ordo, ale doprawdy trudno sobie wyobrazić, że tradycyjni katolicy nie integrują się w jakikolwiek sposób? Nie chodzi mi tu o odtwarzanie Akcji Katolickiej (co, swoją drogą, nie jest złym pomysłem), ale właśnie o to, żeby "wyłowić wartościowych ludzi i utrzymywać stały kontakt". Czy nikt nie odczuwa potrzeby integracji z innymi? Jesteśmy przecież istotami społecznymi, mnie się to wydaje naturalne.

Cechą charakterystyczną dzisiejszego kryzysu jest to, że modernizm zatruwa umysł, wypacza ludzką aktywność w każdej dziedzinie i sprawia, że jego ofiary tracą kontakt z rzeczywistością. Owszem, z tymi ludźmi można miło i ciekawie porozmawiać na tematy ogólne, a czasem nawet przeprowadzić pasjonujące dyskusje, ale aby znaleźć prawdziwych przyjaciół lub założyć rodzinę, trzeba budować na skale, inaczej prędzej czy później różnice się ujawnią i skończy się to najprawdopodobniej katastrofą.

W jaki sposób może powstać jakakolwiek katolicka społeczność, jeżeli wszyscy chowają się po kątach?

No nie może. Dlatego poświęciłem dziesięć lat tradycjonalizmu na budowanie więzi społecznych.


Zgadzam się z p. Hubertosem, że to kwestia kultury i zwyczajów. Daleki jestem od gloryfikowania zachodnich zwyczajów, ale niektóre warte są skopiowania. Moge podzielić się własnym doświadczeniem, jeśli to kogoś interesuje.

Mam szczęście mieć blisko (Ontario, Kanada) personalną parafię tradycyjną, do której należę. Jedna z bardzo prostych do zorganizowania rzeczy, która ogromnie przyczyniła się do naszej "integracji" (nie przepadam za tym mocno nadużywanym słowem) to właśnie kawa/ciastka po każdej niedzielnej sumie. Jest to coś, co proboszcz zainicjował wiele lat temu, ale czego sam już nie nadzoruje, to się dzieje właściwie samo. Co miesiąc ktoś inny z parafian podejmuje się obowiązku zaparzenia kawy w dużym ekspresie i umycia go po zakończeniu. Na ścianie wisi harmonogram i ludzie się wpisują na kolejne miesiące. Mamy wystawiony słoik do którego wrzuca się datki, i kiedy się on napełni,  kupuje się za to kawę i ciastka. Zresztą ciastka zawsze ktoś przynosi domowego wyrobu.

Mogę śmiało powiedzieć, że to proste rozwiązanie jest odpowiedzialne w 95% za wytworzenie "struktury socjalnej" parafii. Polecam.

Edit: dodam jeszcze, że tradycyjna liturgia zdaje się przyciągać w znacznej mierze introwertyków (do których sam się zaliczam), a tacy ludzie raczej nie zagadają spontanicznie na schodach kościoła do nieznajomej osoby, nawet jeśli w duchu mają ochotę. Ale gdy się dowiedzą, że na dole jest kawa, to natychmiast tam pójdą i nawiążą znajomości. Ot, ludzka psyche - dużo można o tym pisać.

Dokładnie tak to działało przy Karolkowej w Warszawie w czasach gdy tam chodziłem.
Zapisane
Stare jest lepsze Ł5,39
liczne stare książki->http://chomikuj.pl/Pjetja
Z forum amerykańskich tradycjonalistów:
Oto zwyczajowe napomnienie: unikaj żarliwości; krytykuj zasady, nie ludzi.
Bądź rozróżniający, lecz nie czepialski. Bądź pouczający lecz nie zgryźliwy. Bądź zasadniczy, zamiast natarczywy.
Hubertos
aktywista
*****
Wiadomości: 556


Swiecki katolik ;)

« Odpowiedz #23 dnia: Listopad 03, 2019, 19:13:32 pm »


Trzeba przyznać, że w Polsce jest pod tym względem faktycznie słabo. Kiedy jestem w Polsce, zwykle idę na mszę tradycyjną (o ile mam możliwość), ale nigdy mi się jeszcze nie zdarzyło, żeby ktoś do mnie podszedł po mszy i zagadnął. 

No to jakby pan chodził w latach 2012-2018 na Karolkową to by się panu zdarzyło.


Nikogo nie przekonywać, nie ciągnąć na siłę. Wyłowić wartościowych ludzi i utrzymywać stały kontakt.
Dokładnie tak. Z kolegami trydentami utrzymujemy kontakt niezależnie od dalszych wyborów.

Z perspektywy czasu wiemy już, że należało zlać frajerów, napić się piwa i jechać na Garncarską. Szkoda życia na gierki z bp-mi Mordowiczami, wielkimi inwestorami nieruchomościowymi w koloratkach i im podobnymi.
Szkoda to czasu jeździć na koniec świata.




Samo zainteresowanie starą Mszą nie jest jeszcze aż tak integrującym tematem. Szybciej już zainteresowania sportowe.

Zgoda, też tak uważam.

Jest wprost przeciwnie panowie. Wśród znajomych trydentów dużo więcej dyskusyj zajmuje los trzeciego konfiteor niźli liga hiszpańska.

Dziękuję za odpowiedzi. Rzeczywiście, nie są one pocieszające. Rozumiem, że sytuacja może tak wyglądać w parafiach Novus Ordo, ale doprawdy trudno sobie wyobrazić, że tradycyjni katolicy nie integrują się w jakikolwiek sposób? Nie chodzi mi tu o odtwarzanie Akcji Katolickiej (co, swoją drogą, nie jest złym pomysłem), ale właśnie o to, żeby "wyłowić wartościowych ludzi i utrzymywać stały kontakt". Czy nikt nie odczuwa potrzeby integracji z innymi? Jesteśmy przecież istotami społecznymi, mnie się to wydaje naturalne.

Cechą charakterystyczną dzisiejszego kryzysu jest to, że modernizm zatruwa umysł, wypacza ludzką aktywność w każdej dziedzinie i sprawia, że jego ofiary tracą kontakt z rzeczywistością. Owszem, z tymi ludźmi można miło i ciekawie porozmawiać na tematy ogólne, a czasem nawet przeprowadzić pasjonujące dyskusje, ale aby znaleźć prawdziwych przyjaciół lub założyć rodzinę, trzeba budować na skale, inaczej prędzej czy później różnice się ujawnią i skończy się to najprawdopodobniej katastrofą.

W jaki sposób może powstać jakakolwiek katolicka społeczność, jeżeli wszyscy chowają się po kątach?

No nie może. Dlatego poświęciłem dziesięć lat tradycjonalizmu na budowanie więzi społecznych.


Zgadzam się z p. Hubertosem, że to kwestia kultury i zwyczajów. Daleki jestem od gloryfikowania zachodnich zwyczajów, ale niektóre warte są skopiowania. Moge podzielić się własnym doświadczeniem, jeśli to kogoś interesuje.

Mam szczęście mieć blisko (Ontario, Kanada) personalną parafię tradycyjną, do której należę. Jedna z bardzo prostych do zorganizowania rzeczy, która ogromnie przyczyniła się do naszej "integracji" (nie przepadam za tym mocno nadużywanym słowem) to właśnie kawa/ciastka po każdej niedzielnej sumie. Jest to coś, co proboszcz zainicjował wiele lat temu, ale czego sam już nie nadzoruje, to się dzieje właściwie samo. Co miesiąc ktoś inny z parafian podejmuje się obowiązku zaparzenia kawy w dużym ekspresie i umycia go po zakończeniu. Na ścianie wisi harmonogram i ludzie się wpisują na kolejne miesiące. Mamy wystawiony słoik do którego wrzuca się datki, i kiedy się on napełni,  kupuje się za to kawę i ciastka. Zresztą ciastka zawsze ktoś przynosi domowego wyrobu.

Mogę śmiało powiedzieć, że to proste rozwiązanie jest odpowiedzialne w 95% za wytworzenie "struktury socjalnej" parafii. Polecam.

Edit: dodam jeszcze, że tradycyjna liturgia zdaje się przyciągać w znacznej mierze introwertyków (do których sam się zaliczam), a tacy ludzie raczej nie zagadają spontanicznie na schodach kościoła do nieznajomej osoby, nawet jeśli w duchu mają ochotę. Ale gdy się dowiedzą, że na dole jest kawa, to natychmiast tam pójdą i nawiążą znajomości. Ot, ludzka psyche - dużo można o tym pisać.

Dokładnie tak to działało przy Karolkowej w Warszawie w czasach gdy tam chodziłem.

Ale p. Cecylia panu powie, ze pan wiesz ile zjesz i sie nie da w Lodzi.
Zapisane
Nie jestem osoba duchowna - ale bylem w zakonie :D
Kefasz
aktywista
*****
Wiadomości: 3073


Amen tako Bóg daj, byśmy wszyscy poszli w Raj.

ministrantura śpiewniki tradycja->
« Odpowiedz #24 dnia: Listopad 03, 2019, 21:19:27 pm »

No nie wiem, może w Łodzi się nie da.
W 2009 roku śpiewałem u fsspx w Łodzi prymicje x Łukasza Szydłowski FSSPX. Potem były krótkie rozmowy, nie pamiętam czy z ciachem czy bez. W każdym razie msza była w jakiejś budce na pięterku, pamięć mi rysuje przed oczami coś na kształt biura na piętrze gdy na parterze mógł być wcześniej warsztat samochodowy.
W jakimś 2015 czy 2016 roku śpiewałem ślub na Ogrodowej u Józefa. Potem młodzi zaprosili na wesele i w ten sposób po raz pierwszy i póki co w życiu jedyny trafiłem na wesele w mieszkaniu - i to w kamienicy!

Może nie da się w Łodzi wystawić stoliczka do ogródka, bo nie ma ogródka, ale przypominam sobie że w czasach gdy warszawski indult był w Benonie o godzinie 10 czy tam 11, to po mszy chodziliśmy na wspólne śniadania w którejś z licznych knajp na starówce.

[uzupełniłem nazwisko xiędza]
« Ostatnia zmiana: Listopad 04, 2019, 05:55:12 am wysłana przez Kefasz » Zapisane
Stare jest lepsze Ł5,39
liczne stare książki->http://chomikuj.pl/Pjetja
Z forum amerykańskich tradycjonalistów:
Oto zwyczajowe napomnienie: unikaj żarliwości; krytykuj zasady, nie ludzi.
Bądź rozróżniający, lecz nie czepialski. Bądź pouczający lecz nie zgryźliwy. Bądź zasadniczy, zamiast natarczywy.
Hubertos
aktywista
*****
Wiadomości: 556


Swiecki katolik ;)

« Odpowiedz #25 dnia: Listopad 03, 2019, 22:39:37 pm »

No nie wiem, może w Łodzi się nie da.
W 2009 roku śpiewałem u fsspx w Łodzi prymicje x Łukasza Szydło. Potem były krótkie rozmowy, nie pamiętam czy z ciachem czy bez. W każdym razie msza była w jakiejś budce na pięterku, pamięć mi rysuje przed oczami coś na kształt biura na piętrze gdy na parterze mógł być wcześniej warsztat samochodowy.
W jakimś 2015 czy 2016 roku śpiewałem ślub na Ogrodowej u Józefa. Potem młodzi zaprosili na wesele i w ten sposób po raz pierwszy i póki co w życiu jedyny trafiłem na wesele w mieszkaniu - i to w kamienicy!

Może nie da się w Łodzi wystawić stoliczka do ogródka, bo nie ma ogródka, ale przypominam sobie że w czasach gdy warszawski indult był w Benonie o 10 czy tam 11 to po mszy chodziliśmy na wspólne śniadania w którejś z licznych knajp na starówce.

Tez o tym pisalem - ze nikt jeszcze kawiarni przed tradsami nie zamyka. Ale p. Cecylia mowi, ze sie nie znam, bo sie nie da. \_o_/
Zapisane
Nie jestem osoba duchowna - ale bylem w zakonie :D
ececylia
rezydent
****
Wiadomości: 491


« Odpowiedz #26 dnia: Listopad 03, 2019, 23:28:56 pm »

No nie wiem, może w Łodzi się nie da.
W 2009 roku śpiewałem u fsspx w Łodzi prymicje x Łukasza Szydło. Potem były krótkie rozmowy, nie pamiętam czy z ciachem czy bez. W każdym razie msza była w jakiejś budce na pięterku, pamięć mi rysuje przed oczami coś na kształt biura na piętrze gdy na parterze mógł być wcześniej warsztat samochodowy.
W jakimś 2015 czy 2016 roku śpiewałem ślub na Ogrodowej u Józefa. Potem młodzi zaprosili na wesele i w ten sposób po raz pierwszy i póki co w życiu jedyny trafiłem na wesele w mieszkaniu - i to w kamienicy!

Może nie da się w Łodzi wystawić stoliczka do ogródka, bo nie ma ogródka, ale przypominam sobie że w czasach gdy warszawski indult był w Benonie o 10 czy tam 11 to po mszy chodziliśmy na wspólne śniadania w którejś z licznych knajp na starówce.
Nie wiem jaki to x. Łukasz Szydło, ale na pewno nie miał prymicji w Łodzi w kaplicy fsspx i nigdy też takiej kaplicy w Łodzi nie było na pięterku, a więc pisze pan o jakiejś „równoległej rzeczywistości".
Zapisane
"Kochaj grzesznika nie jako grzesznika, ale jako człowieka. Jeśli kochasz chorego, prześladujesz chorobę, bo jeśli oszczędzasz chorobę, nie kochasz chorego." św. Augustyn
Kefasz
aktywista
*****
Wiadomości: 3073


Amen tako Bóg daj, byśmy wszyscy poszli w Raj.

ministrantura śpiewniki tradycja->
« Odpowiedz #27 dnia: Listopad 04, 2019, 05:58:12 am »

Uzupełniłem nazwisko xiędza.
Ja opisuję poprzednią kaplicę, nie tę na ulicy Wschodniej.
Zapisane
Stare jest lepsze Ł5,39
liczne stare książki->http://chomikuj.pl/Pjetja
Z forum amerykańskich tradycjonalistów:
Oto zwyczajowe napomnienie: unikaj żarliwości; krytykuj zasady, nie ludzi.
Bądź rozróżniający, lecz nie czepialski. Bądź pouczający lecz nie zgryźliwy. Bądź zasadniczy, zamiast natarczywy.
ececylia
rezydent
****
Wiadomości: 491


« Odpowiedz #28 dnia: Listopad 04, 2019, 11:04:24 am »

Uzupełniłem nazwisko xiędza.
Ja opisuję poprzednią kaplicę, nie tę na ulicy Wschodniej.
Na Obywatelskiej też tak nie wyglądała.
Zapisane
"Kochaj grzesznika nie jako grzesznika, ale jako człowieka. Jeśli kochasz chorego, prześladujesz chorobę, bo jeśli oszczędzasz chorobę, nie kochasz chorego." św. Augustyn
Kefasz
aktywista
*****
Wiadomości: 3073


Amen tako Bóg daj, byśmy wszyscy poszli w Raj.

ministrantura śpiewniki tradycja->
« Odpowiedz #29 dnia: Listopad 04, 2019, 15:46:07 pm »

Zapisane
Stare jest lepsze Ł5,39
liczne stare książki->http://chomikuj.pl/Pjetja
Z forum amerykańskich tradycjonalistów:
Oto zwyczajowe napomnienie: unikaj żarliwości; krytykuj zasady, nie ludzi.
Bądź rozróżniający, lecz nie czepialski. Bądź pouczający lecz nie zgryźliwy. Bądź zasadniczy, zamiast natarczywy.
Strony: 1 [2] 3 Drukuj 
Forum Krzyż  |  Disputatio  |  Poczekalnia  |  Wątek: Tradycyjni katolicy w Łodzi i innych miastach « poprzedni następny »
 

Działa na MySQL Działa na PHP SMF 2.0.11 | SMF © 2014, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!