Forum Krzyż
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Październik 24, 2020, 00:06:12 am

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukaj:     Szukanie zaawansowane
www.UnaCum.pl
                   www.facebook.com/unacumpl
Centrum Informacyjne
Ruchu Summorum Pontificum
219428 wiadomości w 6333 wątkach, wysłana przez 1568 użytkowników
Najnowszy użytkownik: studiob
Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja
Forum Krzyż  |  Disputatio  |  Poczekalnia  |  Wątek: Tradycyjni katolicy w Łodzi i innych miastach
« poprzedni następny »
Strony: [1] 2 3 Drukuj
Autor Wątek: Tradycyjni katolicy w Łodzi i innych miastach  (Przeczytany 2038 razy)
mbw
*NOWICJUSZ*
adept
*
Wiadomości: 2

« dnia: Październik 29, 2019, 15:46:48 pm »

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!


Mieszkam w Łodzi i chciałbym zapytać, czy zaglądają tu młodzi tradycyjni katolicy z tamtych stron, korzystający z posługi kapłańskiej Bractwa Św. Piusa X, lub przynajmniej przyjaźni Bractwu?


Wróciłem po dobrych kilku latach z zagranicy i, mówiąc wprost, brakuje mi towarzystwa. Ostatnio mieszkałem we Francji, gdzie w prawie każdą niedzielę po Mszy Św. spotykaliśmy się dużą grupą i spędzaliśmy razem czas do wieczora, a czasem nawet widywaliśmy się w tygodniu. W łódzkiej kaplicy natomiast nie zauważyłem wielu młodych ludzi, a ci którzy są, zazwyczaj szybko gdzieś umykają.


Czy tak jest też w innych miastach? Jeśli nie, to gdzie jest inaczej? Może warto się tam przeprowadzić?
Zapisane
rysio
aktywista
*****
Wiadomości: 4327

« Odpowiedz #1 dnia: Październik 29, 2019, 19:31:16 pm »

Witamy serdecznie,

Cytuj
.  Czy tak jest też w innych miastach? Jeśli nie, to gdzie jest inaczej? Może warto się tam przeprowadzić?

Nalezaloby przeprowadzic sie do jakiegos francuskiego miasta ;-)
Nie ma tradycji integrowania sie parafian/srodowiska. Nie jest to tez dobrze widziane przez ksiezy (diecezjalnych) bo tracą oni kontrolę nad srodowiskiem i musieliby duzo czasu poswiecic takiej aktywnosci by zacvhowac kontrolę i autorytet.

Pytalem o te roznicę proboszcza warszawskiego, ktory mial rodzinę we Francji i znał te zwyczaje, ktore pan opisuje. Odpowiedzial mi (koniec lat 90-tych) , ze wychodzenie przed kosciol kaplana po mszy, rozmawianie z wiernymi, integracvja srodowiska, nie jest potrzebna w Polsce. Zobacz, powiedział, ja nie muszę nigdzie wychodzic i z wiernymi rozmawiac. Po mszy, zaraz walą drzwiami i oknami do zakrystii aby porozmawiac z ksiedzem.
I tak juz zostalo...tylko ludzie juz drzwiami i oknami nie walą.

Pewien mlody kleryk powiedzialmi, ze to wycvhodzenie i rozmawianie z wiernymi ( czesto nawet biskupa) niszczy autorytet kaplana (sic !)

Prosze integrowac Lódź, grac w szachy, umawiac sie na piwo ( bezalkoholowe) organizowac akcje pomocy itp, itd.
Spoleczenosc wiernych jest zatomizowana w porownaniu z tym co poznal pan we Francji.
« Ostatnia zmiana: Październik 29, 2019, 19:33:48 pm wysłana przez rysio » Zapisane
"I w mordobiciu musi być umiarkowanie"*
 * Dzielny wojak Szwejk.
Regiomontanus
aktywista
*****
Wiadomości: 3074


« Odpowiedz #2 dnia: Październik 29, 2019, 21:02:30 pm »

Nalezaloby przeprowadzic sie do jakiegos francuskiego miasta ;-)

Albo do Ameryki, najlepiej Południowej.

Moja córka jest teraz w jednym z krajów Am. Płd., i zapisała się do tradycyjnej parafii. Już po pierwszej mszy niedzielnej została totalnie 'wciągnięta": grupa młodzieżowa, pielgrzymki, wycieczki, urodziny, wspólne obiady, pikniki parafialne (na których piją piwo i grają w piłkę - księża robią jedno i drugie). Musi wręcz wybierać, bo nie może wszędzie bywać.

Trzeba przyznać, że w Polsce jest pod tym względem faktycznie słabo. Kiedy jestem w Polsce, zwykle idę na mszę tradycyjną (o ile mam możliwość), ale nigdy mi się jeszcze nie zdarzyło, żeby ktoś do mnie podszedł po mszy i zagadnął. 

Dla kontrastu: mój proboszcz zawsze wychodzi do parafian po mszy, i wręcz stara się "wyłowić" nowe twarze, aby z nimi porozmawiać i przedstawić innym parafianom. A jak proboszcz tego nie zrobi, to ktoś inny zawsze go wyręczy.
« Ostatnia zmiana: Październik 29, 2019, 21:05:21 pm wysłana przez Regiomontanus » Zapisane
Certe, adveniente die judicii, non quaeretur a nobis quid legerimus, sed quid fecerimus.
rysio
aktywista
*****
Wiadomości: 4327

« Odpowiedz #3 dnia: Październik 29, 2019, 21:21:44 pm »

Cytuj
.  Dla kontrastu: mój proboszcz zawsze wychodzi do parafian po mszy, i wręcz stara się "wyłowić" nowe twarze, aby z nimi porozmawiać i przedstawić innym parafianom. A jak proboszcz tego nie zrobi, to ktoś inny zawsze go wyręczy.

Ale chyba nie w kraju nad Wisłą? ....Ten pana proboszcz mieszka?

W Polsce dawniej spoleczenstwo katolickie bylo utkane oddolnymi stowarzyszeniami, grupami (zwiazki rzemieslnikow, gospodyn, kasy pomocowe, Akcja Kat. itp) Gdy tradycyjna poboznosc po soborze wyparowala, a wczesniej zycie oddolne po 1947 zamarlo, to mamy to co mamy: postawy klerykalne - czyli Koscioł zredukowany do księży, od ktorych oczekuje sie wszystkiego. Dodajmy do tego charakter lekko ponury i umartwione miny ...

Zapisane
"I w mordobiciu musi być umiarkowanie"*
 * Dzielny wojak Szwejk.
Jarod
aktywista
*****
Wiadomości: 2494


« Odpowiedz #4 dnia: Październik 29, 2019, 22:45:36 pm »

https://www.unacum.pl/2019/10/rosnie-liczna-wiernych-w-parafiach-fssp.html#start

"– Tu chodzi o coś więcej niż tylko Mszę trydencką. Ludzie przychodzą do nas również ze względu na życie naszej społeczności: interesują się grupami, które prowadzimy dla dorosłych, dla dzieci; mamy również grupy katechetyczne. Przychodzą do nas, ponieważ posługuje tu dwóch księży; jesteśmy małą społecznością, gdzie wszyscy mogą się poznać oraz pielęgnować więzi rodzinne – mówi ksiądz Romanoski."

Czekam kiedy takiego amerykańskiego księdza skierują do Polski, a ten pokaże jak to się robi.
Zapisane
Regiomontanus
aktywista
*****
Wiadomości: 3074


« Odpowiedz #5 dnia: Październik 30, 2019, 16:51:33 pm »

Dodajmy do tego charakter lekko ponury i umartwione miny ...

He he. Kiedyś dowiedziałem się od meksykańskich katolików (i to od tradycjonalistów, nie od żadnych tam bergolian), że dla nich my,  tradi-katolicy gringos, to tacy pół-protestanci a la Kalwin: rygoryści, ponuracy, wszędzie widzący okropności rodem z Novus Ordo.
Zapisane
Certe, adveniente die judicii, non quaeretur a nobis quid legerimus, sed quid fecerimus.
rysio
aktywista
*****
Wiadomości: 4327

« Odpowiedz #6 dnia: Październik 30, 2019, 17:56:24 pm »

Cytuj
.  Czekam kiedy takiego amerykańskiego księdza skierują do Polski, a ten pokaże jak to się robi.

No właśnie :-). Jest pan 100% Polakiem, katolikiem. Czeka pan az ksiądz wielebny cos zrobi. Niestety taki ksiadz o jakim pan pisze, przyjedzie do Polski i ... albo popadnie w depresje albo wyjedzie.
Zal mi takich ksiezy. Poznalem ks Webera tylko z jego kazań i publicznych wypowiedzi. I zal mi go bylo. Ale myslę, ze wroci do siebie, moze jakas terapia ... bądzmy dobrej mysli.

Oczywiscie, chęć kontroli wszystkiego co dzieje sie w parafii powoduje, ze ksieza diecezjalni odwodza od aktywnosci.
Kiedys zapytalem kaplana po kazaniu, w ktorym slusznie wytknał nicnierobienie dla potrzebujacych a tylko gadanie o byleczym: sluszne uwagi były w kazaniu księdza. Dlaczego zatem w duszpasterstwie nie ma grupy charytatywnej? - bo nasze duszpasterstwo skupia się na liturgii.
Kiedys postanowilem zainicjowac taka grupę. Po kilku dniach od osoby, ktora zadeklarowala pomoc, dostalem telefon. Uslyszalem, ze po konsultacjach ( zapewne z ksiedzem), grupa taka jest zbedna i jak ktos 'już musi' to niech zglosi sie do najblizszego Charitasu.

Wszystko co integruje: piwo, pomoc, spotkania przy kawie calej grupy po mszy, wywoluje panikę wsrod ksiezy diecezjalnych - bo oznacza to, ze delegowany ksiadz 'traci kontrolę nad grupa'. Zwlaszcza, gdy grupa jest tradi.

Dodajmy do tego charakter lekko ponury i umartwione miny ...

He he. Kiedyś dowiedziałem się od meksykańskich katolików (i to od tradycjonalistów, nie od żadnych tam bergolian), że dla nich my,  tradi-katolicy gringos, to tacy pół-protestanci a la Kalwin: rygoryści, ponuracy, wszędzie widzący okropności rodem z Novus Ordo.

Moze te wąskie czarne krawaty... Kojarza się kalwinami
« Ostatnia zmiana: Październik 30, 2019, 18:00:42 pm wysłana przez rysio » Zapisane
"I w mordobiciu musi być umiarkowanie"*
 * Dzielny wojak Szwejk.
Regiomontanus
aktywista
*****
Wiadomości: 3074


« Odpowiedz #7 dnia: Październik 30, 2019, 19:28:49 pm »

Wszystko co integruje: piwo, pomoc, spotkania przy kawie calej grupy po mszy, wywoluje panikę wsrod ksiezy diecezjalnych - bo oznacza to, ze delegowany ksiadz 'traci kontrolę nad grupa'. Zwlaszcza, gdy grupa jest tradi.

Smutny obraz Pan maluje.

Dlatego najlepiej jest, gdy nie ma żadnej "tradi grupy", tylko cała parafia jest tradi. Amerykańskie FSSP tak szybko rośnie i ma takie sukcesy, jak to przedstawiono w zalinkowanym artykule (co potwierdzam z własnych obserwacji), bo mają praktycznie  wyłącznie własne parafie personalne, a nie są jakąś tam grupą przyczepioną do parafii NOM.
Zapisane
Certe, adveniente die judicii, non quaeretur a nobis quid legerimus, sed quid fecerimus.
rysio
aktywista
*****
Wiadomości: 4327

« Odpowiedz #8 dnia: Październik 30, 2019, 21:34:04 pm »

Wszystko co integruje: piwo, pomoc, spotkania przy kawie calej grupy po mszy, wywoluje panikę wsrod ksiezy diecezjalnych - bo oznacza to, ze delegowany ksiadz 'traci kontrolę nad grupa'. Zwlaszcza, gdy grupa jest tradi.

Smutny obraz Pan maluje.

Dlatego najlepiej jest, gdy nie ma żadnej "tradi grupy", tylko cała parafia jest tradi. Amerykańskie FSSP tak szybko rośnie i ma takie sukcesy, jak to przedstawiono w zalinkowanym artykule (co potwierdzam z własnych obserwacji), bo mają praktycznie  wyłącznie własne parafie personalne, a nie są jakąś tam grupą przyczepioną do parafii NOM.

Nie płakać, nie śmiać się, tylko po prostu należy zrozumieć przyczyny. Czy to jest smutne? To jest rzeczywistość - ona po prostu jest. Tacy jesteśmy. Dlatego naszemu Forowiczowi proponuję iść z łódzkimi kolegami (i koleżankami) na piwo :-)
Nikogo nie przekonywać, nie ciągnąć na siłę. Wyłowić wartościowych ludzi i utrzymywać stały kontakt.

Tak było w Piasecznie. Gdy zlikwidowano Mszę w Jazgarzewie, jak to bywa w kurialnym zwyczaju - po chamsku wyrzucając księdza, o innych złośliwościach nie wspominając - grupa rozpadłaby się w pył gwiezdny. Wiedząc jednak od wewnątrz kurii co się szykuje, zebraliśmy nazwiska i kontakty oraz podpisaliśmy list do ED. I tak przygotowani czekaliśmy na atak Imperium Zła (ludzi złych). Byliśmy zawsze o jeden krok do przodu.

Z perspektywy czasu wiemy już, że należało zlać frajerów, napić się piwa i jechać na Garncarską. Szkoda życia na gierki z bp-mi Mordowiczami, wielkimi inwestorami nieruchomościowymi w koloratkach i im podobnymi.
Zapisane
"I w mordobiciu musi być umiarkowanie"*
 * Dzielny wojak Szwejk.
mbw
*NOWICJUSZ*
adept
*
Wiadomości: 2

« Odpowiedz #9 dnia: Październik 31, 2019, 09:01:39 am »

Dziękuję za odpowiedzi. Rzeczywiście, nie są one pocieszające. Rozumiem, że sytuacja może tak wyglądać w parafiach Novus Ordo, ale doprawdy trudno sobie wyobrazić, że tradycyjni katolicy nie integrują się w jakikolwiek sposób? Nie chodzi mi tu o odtwarzanie Akcji Katolickiej (co, swoją drogą, nie jest złym pomysłem), ale właśnie o to, żeby "wyłowić wartościowych ludzi i utrzymywać stały kontakt". Czy nikt nie odczuwa potrzeby integracji z innymi? Jesteśmy przecież istotami społecznymi, mnie się to wydaje naturalne.

Cechą charakterystyczną dzisiejszego kryzysu jest to, że modernizm zatruwa umysł, wypacza ludzką aktywność w każdej dziedzinie i sprawia, że jego ofiary tracą kontakt z rzeczywistością. Owszem, z tymi ludźmi można miło i ciekawie porozmawiać na tematy ogólne, a czasem nawet przeprowadzić pasjonujące dyskusje, ale aby znaleźć prawdziwych przyjaciół lub założyć rodzinę, trzeba budować na skale, inaczej prędzej czy później różnice się ujawnią i skończy się to najprawdopodobniej katastrofą.

W jaki sposób może powstać jakakolwiek katolicka społeczność, jeżeli wszyscy chowają się po kątach?
Zapisane
Hubertos
aktywista
*****
Wiadomości: 556


Swiecki katolik ;)

« Odpowiedz #10 dnia: Październik 31, 2019, 10:50:53 am »

Moim zdaniem to bardziej kwestia innej kultury. W UK prawie w kazdym kosciele (nie tylko NOVusowym, ale i u FSSPXow) ksiadz z 'pomagajacymi' wystawia przy kosciele, w salce lub kruchcie herbatke, kawe i jakies ciasteczka. To sobie ludzie moga pogadac, poznac sie. FSSPX zazwyczaj nie zostaja na tych spotkaniach, bo musza jechac na nastepna kaplice, ktora czesto jest bardzo daleko. Ale NOMki spedzaja czas z ludzmi.
Zapisane
Nie jestem osoba duchowna - ale bylem w zakonie :D
Regiomontanus
aktywista
*****
Wiadomości: 3074


« Odpowiedz #11 dnia: Październik 31, 2019, 15:38:36 pm »

Zgadzam się z p. Hubertosem, że to kwestia kultury i zwyczajów. Daleki jestem od gloryfikowania zachodnich zwyczajów, ale niektóre warte są skopiowania. Moge podzielić się własnym doświadczeniem, jeśli to kogoś interesuje.

Mam szczęście mieć blisko (Ontario, Kanada) personalną parafię tradycyjną, do której należę. Jedna z bardzo prostych do zorganizowania rzeczy, która ogromnie przyczyniła się do naszej "integracji" (nie przepadam za tym mocno nadużywanym słowem) to właśnie kawa/ciastka po każdej niedzielnej sumie. Jest to coś, co proboszcz zainicjował wiele lat temu, ale czego sam już nie nadzoruje, to się dzieje właściwie samo. Co miesiąc ktoś inny z parafian podejmuje się obowiązku zaparzenia kawy w dużym ekspresie i umycia go po zakończeniu. Na ścianie wisi harmonogram i ludzie się wpisują na kolejne miesiące. Mamy wystawiony słoik do którego wrzuca się datki, i kiedy się on napełni,  kupuje się za to kawę i ciastka. Zresztą ciastka zawsze ktoś przynosi domowego wyrobu.

Mogę śmiało powiedzieć, że to proste rozwiązanie jest odpowiedzialne w 95% za wytworzenie "struktury socjalnej" parafii. Polecam.

Edit: dodam jeszcze, że tradycyjna liturgia zdaje się przyciągać w znacznej mierze introwertyków (do których sam się zaliczam), a tacy ludzie raczej nie zagadają spontanicznie na schodach kościoła do nieznajomej osoby, nawet jeśli w duchu mają ochotę. Ale gdy się dowiedzą, że na dole jest kawa, to natychmiast tam pójdą i nawiążą znajomości. Ot, ludzka psyche - dużo można o tym pisać.
« Ostatnia zmiana: Październik 31, 2019, 15:59:43 pm wysłana przez Regiomontanus » Zapisane
Certe, adveniente die judicii, non quaeretur a nobis quid legerimus, sed quid fecerimus.
ececylia
rezydent
****
Wiadomości: 491


« Odpowiedz #12 dnia: Październik 31, 2019, 16:15:13 pm »

„Tak krawiec kraje, jak materii staje". W przypadku kaplicy w Łodzi, były takie propozycje, ale nie jest to realne, bo nie ma tu ani dołu, ani góry. Nie ma nawet miejsca, żeby postawić ekspres, filiżanki, czy ciasto, a co dopiero mówić o miejscu dla osób, które chciałyby spędzić razem czas.
Były kilka lat z rzędu organizowane spotkania w okresie wakacji na działce u jednego z wiernych, ale to chyba nie o taką integrację Panu mbw chodzi.
A może zainteresowałby się pan ministranturą i w ten sposób zaczął integrację?
Zapisane
"Kochaj grzesznika nie jako grzesznika, ale jako człowieka. Jeśli kochasz chorego, prześladujesz chorobę, bo jeśli oszczędzasz chorobę, nie kochasz chorego." św. Augustyn
Hubertos
aktywista
*****
Wiadomości: 556


Swiecki katolik ;)

« Odpowiedz #13 dnia: Październik 31, 2019, 16:47:53 pm »

„Tak krawiec kraje, jak materii staje". W przypadku kaplicy w Łodzi, były takie propozycje, ale nie jest to realne, bo nie ma tu ani dołu, ani góry. Nie ma nawet miejsca, żeby postawić ekspres, filiżanki, czy ciasto, a co dopiero mówić o miejscu dla osób, które chciałyby spędzić razem czas.
Były kilka lat z rzędu organizowane spotkania w okresie wakacji na działce u jednego z wiernych, ale to chyba nie o taką integrację Panu mbw chodzi.
A może zainteresowałby się pan ministranturą i w ten sposób zaczął integrację?


A to w Lodzi w poblizu kaplicy zadnej kawiarenki nie ma? A stoliczka jak nie leje przed drzwiami wystawic nie da sie? Wszystko sie da - jak sie chce.
Zapisane
Nie jestem osoba duchowna - ale bylem w zakonie :D
ececylia
rezydent
****
Wiadomości: 491


« Odpowiedz #14 dnia: Październik 31, 2019, 20:10:33 pm »

A to w Lodzi w poblizu kaplicy zadnej kawiarenki nie ma? A stoliczka jak nie leje przed drzwiami wystawic nie da sie? Wszystko sie da - jak sie chce.
Jak się nie zna sytuacji to może lepiej nie zabierać głosu?
Zapisane
"Kochaj grzesznika nie jako grzesznika, ale jako człowieka. Jeśli kochasz chorego, prześladujesz chorobę, bo jeśli oszczędzasz chorobę, nie kochasz chorego." św. Augustyn
Strony: [1] 2 3 Drukuj 
Forum Krzyż  |  Disputatio  |  Poczekalnia  |  Wątek: Tradycyjni katolicy w Łodzi i innych miastach « poprzedni następny »
 

Działa na MySQL Działa na PHP SMF 2.0.11 | SMF © 2014, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!