Forum Krzyż

Disputatio => Sprawy ogólne => Wątek zaczęty przez: etratio w Kwiecień 02, 2019, 09:45:43 am

Tytuł: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: etratio w Kwiecień 02, 2019, 09:45:43 am
 https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/czule-listy-jana-pawla-ii-do-anny-teresy-tymienieckiej/8lcydj1#slajd-9

Nie chce mi się kopiować tekstu (wolno w ogóle jeszcze coś kopiować...?), który przecież po coś zaistniał, obok tematów o poderżnięciu gardła nożem, czy pokazaniu piersi...
Tymieniecka ma też specyficzną urodę, ktoś wie, czy były tam jakieś nabytki po Powstaniu Styczniowym w jej rodzinie, a może później zmiany nazwisk lub asymilacja nowych...?
Ptaki ciernistych drzew, którymi nakarmiono nas w jedynym słusznym systemie 30 lat temu - też się przypominają.

Tak osobisty tekst o jednej z najważniejszych postaci współczesności dziś nie zrobi chyba już żadnego wrażenia na masach, jak choćby niegdyś np. rzecz o Dreyfussie...
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: Sławek125 w Kwiecień 02, 2019, 10:09:51 am
Panie etratio, dzisiaj jest rocznica smierci JP. Kwestią czasu było, kiedy rozpocznie się procedura burzenia tabu JPII. W zamysle rezyserow tego procesu lezy fałszywe przekonanie, że demaskując czy atakując JPII, zadają kolejny cios Kosciołowi.Tak się składa, że trafiają kulą w płot. No może tylko w Polsce to jakieś echa przyniesie ze względu na polską megalomanie budowaną wokół mitu JPII. Z eklezjalnego punktu widzenia, to fałszywy ruch, wynikający zapewne z ignorancji zupełnej i absolutnej. W rzeczywistości jest to strzał we własną stope. W małych rozumkach tych ludzi, JPII istnieje jako niewzruszona skała konserwatyzmu i integryzmu, dlatego kierując się tym tropizmem uderzają w samo jądro własnych zapatrywań. Gdybym był mistrzem intrygi antymodernistycznej, tak bym własnie zrobił. Uderzył w ikone modernizmu jego własną bronią. Upadek sekty wojtylianistycznej w Polsce może być kamieniem wegielnym rekatolizacji Polski, czego Państwu i sobie życzę.
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: rysio w Kwiecień 02, 2019, 14:17:43 pm
Cytuj
Upadek sekty wojtylianistycznej w Polsce może być kamieniem wegielnym rekatolizacji Polski, czego Państwu i sobie życzę.

Teoretycznie ma pan rację z tym kamieniem węgielnym. Ale tylko teoretycznie.

W praktyce po upadku "sekty wojtylianistycznej" powstanie pustka. "Ciemność widzę! Ciemność!" :)
Nie ma powrotu do Kościoła posoborowego sprzed 1978 roku. Nie ma. Nikt go nie pamięta. Nowi biskupi są dziećmi tego historycznego wyboru z 1978 roku.
Wysilam wyobraźnię by zobaczyć Kościół Polski po upadku "sekty wojtylianistycznej" i widzę ciemność. Nic nie widzę. Co może także oznaczać, że mam zły wzrok.
Za naszego życia: ciemność widzę panie Sławku, ciemność.

Jan Paweł II był wielkim mężem stanu. Rozpoznawalnym na całym świecie. Największym polskim przywódcą, który jako papież asystował przy zapaści Kościoła. Na ile mógł cokolwiek zrobić? Na ile przyczynił się do upadku? Nie wiem.
Wiem, że nadymany balonik pęknie i nastanie ciemność w kraju nad Wisłą albo uda się rozpocząć debatę o J-P II. Tylko taka debata musi być do bólu szczera, a w PL nigdy nie dochodzi do uczciwych debat bo lubimy żyć mitami. Skoro nadal budowany jest mit Piłsudskiego a Bereza to tabu, to tym bardziej wojtylianiści bronić będą mitu J-P II.
Ciemność widzę.
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: Sławek125 w Kwiecień 02, 2019, 14:39:30 pm
Ja w ogóle nie mam sentymentu do okresu sprzed 1978 roku. Przechodziłem wtedy katechizacje szkolną i już Ksiega Genesis była podwazana jako zbiór mitów, które nalezy interpretować po darwinowsku. Polska w tej chwili jest krajem pogańskim w neokatolickim sztafarzu i ciemnośc zapadła dosyć dawno temu. Wojtylianizm ma tylko wymiar megalomański co przez tzw mocherową Polske jest traktowane jako wyraz ich patriotyzmu. Żeruje na tym hierarchia czerpiąc grubą rente. Z tym męzem stanu, to mnie Pan zaskoczył. A od kiedy to CIA kreuje męzów stanu? Mężem stanu był kard. Wyszyński, to owszem. Prowadził własną polityke, nawet nie do końca zgodną z Watykanem a wręcz przeciwnie, a poza tym miał zmysł polityczny. Najlepszym dowodem były ostrzezenia przed prowokacją gdańską w lecie 1980. Z tym męzem stanu, taki żart nawet jest, a podobno szczera prawda. Dzwoni po konlawe Brzeziński z gratulacjami, a nowy Pontifex odpowiada ze smiechem, to przecież ty mnie wybrałeś. No niestety, cały pontyfikat wskazuje na to, że był narzedziem polityki Waszyngtonu, taką dobrą zmianą tamtych czasów. No a w skali eklezjalnej to był prawdziwy skandal i wyzwanie rzucone inteligencji średnio rozgarniętego człowieka. Papież nawołujacy do otwarcia drzwi Chrystusowi, w otwarciu których sam uczestniczył i towarzyszyl w wyprowadzeniu Chrystusa na kopach przez te drzwi. Hipokryzja, zakłamanie level max.
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: rysio w Kwiecień 02, 2019, 15:04:36 pm
Cytuj
Polska w tej chwili jest krajem pogańskim w neokatolickim sztafarzu i ciemnośc zapadła dosyć dawno temu. Wojtylianizm ma tylko wymiar megalomański co przez tzw mocherową Polske jest traktowane jako wyraz ich patriotyzmu. Żeruje na tym hierarchia czerpiąc grubą rente.

Wypowiedź brutalna w formie ale prawdziwa.

Cytuj
A od kiedy to CIA kreuje męzów stanu?

Wg filmów puszczanych w TVP Historia - mniej więcej od 1944 -45 r.

Co do Sierpnia ("lato 80" - to powiedzenie UB-ckie) to wydaje mi się, że Wyszyński spóźnił się. Pomijam puszczenie jego wystąpienia w TV 16 sierpnia (w wersji okrojonej) ale późniejsze tłumaczenia Episkopatu, że "nie to powiedział co usłyszeliście" jest dowodem na to, że nie do końca był sprawnym politykiem. Polityka sprawdza się w sytuacjach kryzysowych. W 50-tych latach był sprawny w 80-tym już nie. Chyba nie nadążył za zmianami w społeczeństwie.

Ciekawy temat: jak wyglądałaby Polska gdyby nie było Sierpnia? Gdyby Gierek jakoś pociągnął 10 lat. Jak ewoluowałby Kościół pod wpływem powolnego zeświecczenia społeczeństwa w wyniku nie tyle "komunizacji" (bo komunizm nie był atrakcyjny, nikt w niego nie wierzył) ale polityki "uchylonych coraz szerzej na Zachód" drzwi.
Myślę, że do "jakiejś aksamitnej rewolucji" by doszło. Ale już bez wojtyliańsko-katolickiego charakteru tylko zdecydowanie lewicującego.
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: Sławek125 w Kwiecień 02, 2019, 15:26:07 pm
Powiedzenie być może ubeckie ale prawdziwe. Sierpień 80, to hasło tymczasowych zwycięzców utrwalone przez ich hagiografów. W rzeczywistości mielismy do czynienia ze strajkami juz od wczesnego lata. Gaszone były pieniędzmi. Ja mogę zaswiadczyć o takich strajkach w byłym COP. Ja o kardynale Wyszyńskim oczywiscie pisze z zachowaniem wszelkich proporcji ale tez nalezy pamiętać, ze był juz w tym okresie człowiekiem schorowanym. Jaki by jednak nie był, to był format przy którym Wojtyła to sekretarz POP. Komintern czy Kominform i CIA nie zajmowały się kreowaniem mężów stanu ale plasowaniem na stanowiskach swoich umyślnych. To jakby porównywąc Franko, Salazara czy de Gaulla z Bierutem, Battistą czy Sakaszwilim.
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: Regiomontanus w Kwiecień 02, 2019, 15:59:56 pm
Polska w tej chwili jest krajem pogańskim w neokatolickim sztafarzu i ciemnośc zapadła dosyć dawno temu.

Słuchałem wczoraj przemówienia Steva Turleya wygłoszonego na Kongresie Rodzin w Weronie. Podał przykład Polski jako kraju, gdzie następuje odrodzenie religijne, i gdzie nawet Chrystusa intronizowano na króla.

Polska świeci przykładem, Panie Sławku, a Pan tu taki defetyzm sieje :)
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: Sławek125 w Kwiecień 02, 2019, 16:03:17 pm
Polska w tej chwili jest krajem pogańskim w neokatolickim sztafarzu i ciemnośc zapadła dosyć dawno temu.

Słuchałem wczoraj przemówienia Steva Turleya wygłoszonego na Kongresie Rodzin w Weronie. Podał przykład Polski jako kraju, gdzie następuje odrodzenie religijne, i gdzie nawet Chrystusa intronizowano na króla.

Polska świeci przykładem, Panie Sławku, a Pan tu taki defetyzm sieje :)
A Tommy Robinson w Londynie opowiada, że w Warszawie nie ma czarnych ludzi
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: etratio w Kwiecień 02, 2019, 16:18:02 pm
Ja w ogóle nie mam sentymentu do okresu sprzed 1978 roku. Przechodziłem wtedy katechizacje szkolną i już Ksiega Genesis była podwazana jako zbiór mitów, które nalezy interpretować po darwinowsku. Polska w tej chwili jest krajem pogańskim w neokatolickim sztafarzu i ciemnośc zapadła dosyć dawno temu. Wojtylianizm ma tylko wymiar megalomański co przez tzw mocherową Polske jest traktowane jako wyraz ich patriotyzmu. Żeruje na tym hierarchia czerpiąc grubą rente. Z tym męzem stanu, to mnie Pan zaskoczył. A od kiedy to CIA kreuje męzów stanu? Mężem stanu był kard. Wyszyński, to owszem. Prowadził własną polityke, nawet nie do końca zgodną z Watykanem a wręcz przeciwnie, a poza tym miał zmysł polityczny. Najlepszym dowodem były ostrzezenia przed prowokacją gdańską w lecie 1980. Z tym męzem stanu, taki żart nawet jest, a podobno szczera prawda. Dzwoni po konlawe Brzeziński z gratulacjami, a nowy Pontifex odpowiada ze smiechem, to przecież ty mnie wybrałeś. No niestety, cały pontyfikat wskazuje na to, że był narzedziem polityki Waszyngtonu, taką dobrą zmianą tamtych czasów. No a w skali eklezjalnej to był prawdziwy skandal i wyzwanie rzucone inteligencji średnio rozgarniętego człowieka. Papież nawołujacy do otwarcia drzwi Chrystusowi, w otwarciu których sam uczestniczył towarzyszyl w wyprowadzeniu Chrystusa na kopach przez te drzwi. Hipokryzja, zakłamanie level max.


Czytając powyższe wypowiedzi przynajmniej wiem, że nie zwariowałem i są myślący podobnie:-)

"Upadek sekty wojtylianistycznej w Polsce może być kamieniem wegielnym rekatolizacji", trzeba wrócić w wymiarze wspólnoty całego Kościoła do czasów sprzed błędnego samookreślenia: "człowiek jest drogą Kościoła"...
Akurat lata 60-te i 70-te pamiętam nieźle, byłem wtedy ministrantem, recytowałem, trudne łacińskie słowa bez specjalnego wgłębiania się wtedy w ich treść, ale dawało to i tak cudowne poczucie zadomowienia w sacrum i transcendencji.
Za tamtymi latami tęsknię, wiem, że to "minione kształty".

Raz w życiu widziałem Prymasa przed katedrą w Warszawie, oklaski, okrzyki, kwiaty, dostojeństwo.
I raz w życiu mijałem się z JPII jako dziadkiem na Krakowskim Przedmieściu, był już chyba po wizycie w nowej bibliotece uniwersyteckiej, gdzie ostro agitował za Unią. Czułem tylko współczucie dla staruszka podejmującego wyzwania choćby takiej długiej jazdy w papamobile - ponad siły fizyczne...
Natomiast kilkadziesiąt lat funkcjonowania w środowisku wyznającym papopaltrię pod komendą radyja... pozostawiło w mojej świadomości spustoszenie i wyjałowienie... To nie była wiara uczona w katechizmie ani głoszona na bardzo długich ... kazaniach (z ambony) tuż przed zmianami soborowymi.
Inny stosunek do innowierców, do żydów, do dyscypliny, do sacrum, inne wizje Boga: oszalałego z miłości do człowieka, już nie surowego Sędziego...
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: Regiomontanus w Kwiecień 02, 2019, 16:46:26 pm
Upadek sekty wojltyliańskiej nie będzie kamieniem węgielnym rekatolicyzacji. Będzie raczej kamieniem nagrobnym "katolicyzmu masowego". Staniemy się grupą niszową jak filateliści albo miłośnicy origami.



Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: Sławek125 w Kwiecień 02, 2019, 16:57:32 pm
Upadek sekty wojltyliańskiej nie będzie kamieniem węgielnym rekatolicyzacji. Będzie raczej kamieniem nagrobnym "katolicyzmu masowego". Staniemy się grupą niszową jak filateliści albo miłośnicy origami.
A może Panie Regiomontanusie, kamień odrzucony przez budowniczych neokoscioła stanie się kamieniem węgielnym?
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: Regiomontanus w Kwiecień 02, 2019, 18:15:38 pm
A może Panie Regiomontanusie, kamień odrzucony przez budowniczych neokoscioła stanie się kamieniem węgielnym?

Chciałbym w to wierzyć, ale jakoś nie mogę. Ostatnio prawie każdego lata odwiedzam moją rodzinną miejscowość na płd. Polski, więc widzę rzeczywistość jak w sekwencji stop-klatek, co roku jedna klatka,  łatwa do porównania z poprzednią. Na mój gust w sprawach duchowo-moralno-religijnych każdy rok przynosi zmiany na gorsze.

No i tych potencjalnych kamieni węgielnych nie widzę.

Ale obym się mylił.
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: Sławek125 w Kwiecień 02, 2019, 18:41:26 pm
A może Panie Regiomontanusie, kamień odrzucony przez budowniczych neokoscioła stanie się kamieniem węgielnym?

Chciałbym w to wierzyć, ale jakoś nie mogę. Ostatnio prawie każdego lata odwiedzam moją rodzinną miejscowość na płd. Polski, więc widzę rzeczywistość jak w sekwencji stop-klatek, co roku jedna klatka,  łatwa do porównania z poprzednią. Na mój gust w sprawach duchowo-moralno-religijnych każdy rok przynosi zmiany na gorsze.

No i tych potencjalnych kamieni węgielnych nie widzę.

Ale obym się mylił.
Och Panie Regiomantanusie, teraz Pan poruszył sprawe wartą wątasa na 500. Sprawa wsi jest mi szczególnie bliska jako wiesniakowi z krwi i kosci. W terminologii przedsoborowej, stan trzeci, nie godny slubu w sobote. Wieś dla rewolucji była zawsze oscią w gardle. Było tak z Wandeą, jakobitami, karlistami, wieś była zawsze kontrrewolucyjna. Wyciągnęli z tego wnioski i pierwszy atak IIIRP poszedł w tym kierunku. Nie ma juz wsi i kontrewolucja musi sobie znalezc oparcie gdzie indziej. Nie dalej jak wczoraj rozmawiałem z kolegą z dzieciństwa z małej podkarpackiej wioski. Nasza klasa jest w 90% rozwiedziona, kilku się zapiło na śmierć, a reszta dopija reszte życia. Znowu wróce do wspomnianych przeze mnie w innym wątku pamiętników W.Witosa. Dokładnie tak wyglądały Wierzchosławice pod koniec XIX wieku. I to własnie z takiej wsi wyszedł człowiek, który stanął na czele Narodu w 1920, Narodu, który jeszcze 20 lat wczesniej w takiej formie nie istniał. Tak że spokojnie Panie Regiomantariusie. Zycie mnie nauczyło, że prawda nie zawsze zwycięza, nie zawsze zajmuje własciwe jej miejsce ale kłamstwo zawsze, wczesniej czy pozniej, zostaje zdemaskowane. Czas zdemaskować kłamstwo w którym zyjemy, kłamstwo o Polsce, o naszej Wierze, o nas samych. Kłamstwo podstawowe, to ze jakąś niepodległosc odzyskalśmy, biskup Szczesny Feliński pisał; po co nam jakaś niepodległośc, jesli sie w cnotach najpierw nie wycwiczymy. Odbudowa, prosze Pana, zawsze dokonuje sie na gruzach. Bedzie bolało, nie ukrywam. Zdajmy sobie z tego sami sprawe, bo od naszych przywódców tego sie nie dowiemy.
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: rysio w Kwiecień 02, 2019, 19:24:08 pm
A może Panie Regiomontanusie, kamień odrzucony przez budowniczych neokoscioła stanie się kamieniem węgielnym?

Chciałbym w to wierzyć, ale jakoś nie mogę. Ostatnio prawie każdego lata odwiedzam moją rodzinną miejscowość na płd. Polski, więc widzę rzeczywistość jak w sekwencji stop-klatek, co roku jedna klatka,  łatwa do porównania z poprzednią. Na mój gust w sprawach duchowo-moralno-religijnych każdy rok przynosi zmiany na gorsze.

No i tych potencjalnych kamieni węgielnych nie widzę.

Ale obym się mylił.
Och Panie Regiomantanusie, teraz Pan poruszył sprawe wartą wątasa na 500. Sprawa wsi jest mi szczególnie bliska jako wiesniakowi z krwi i kosci. W terminologii przedsoborowej, stan trzeci, nie godny slubu w sobote. Wieś dla rewolucji była zawsze oscią w gardle. Było tak z Wandeą, jakobitami, karlistami, wieś była zawsze kontrrewolucyjna. Wyciągnęli z tego wnioski i pierwszy atak IIIRP poszedł w tym kierunku. Nie ma juz wsi i kontrewolucja musi sobie znalezc oparcie gdzie indziej. Nie dalej jak wczoraj rozmawiałem z kolegą z dzieciństwa z małej podkarpackiej wioski. Nasza klasa jest w 90% rozwiedziona, kilku się zapiło na śmierć, a reszta dopija reszte życia. Znowu wróce do wspomnianych przeze mnie w innym wątku pamiętników W.Witosa. Dokładnie tak wyglądały Wierzchosławice pod koniec XIX wieku. I to własnie z takiej wsi wyszedł człowiek, który stanął na czele Narodu w 1920, Narodu, który jeszcze 20 lat wczesniej w takiej formie nie istniał. Tak że spokojnie Panie Regiomantariusie. Zycie mnie nauczyło, że prawda nie zawsze zwycięza, nie zawsze zajmuje własciwe jej miejsce ale kłamstwo zawsze, wczesniej czy pozniej, zostaje zdemaskowane. Czas zdemaskować kłamstwo w którym zyjemy, kłamstwo o Polsce, o naszej Wierze, o nas samych. Kłamstwo podstawowe, to ze jakąś niepodległosc odzyskalśmy, biskup Szczesny Feliński pisał; po co nam jakaś niepodległośc, jesli sie w cnotach najpierw nie wycwiczymy. Odbudowa, prosze Pana, zawsze dokonuje sie na gruzach. Bedzie bolało, nie ukrywam. Zdajmy sobie z tego sami sprawe, bo od naszych przywódców tego sie nie dowiemy.

Wieś vs Rewolucja.
W dawnej Europie w XVIII w., we Francji oraz w Polsce jeszcze w l. 60-tych wieś była miejscem zamieszkania większosci populacji kraju. Wies byla jednostką osadniczą - takim miastem tyle, ze na wsi. Rolnicy nie stanowili wiekszosci. Wies byla zorganizowana wokół parafii. Byla tam tez zorganizowana kasa pomocowa na wypadek suszy, powodzi etc.
Opór wsi miał podłoże ekonomiczne. Kazda wojna w tym rewolucja zaczynala sie od nakladania podatkow i rekwizycji zywnosci. Gdy doszlo do tego, ze rewolucja podniosla rękę na organizacje zawodowe, religię i cały porządek dotychczasowy - nastąpił opór.
Proszę poczytać o wielkich strajkach chlopskich lat 30-tych (kolejny temat tabu).

Polski katolicyzm ludowy, był (czas przeszły) oparty o tradycję i katolicką spolecznosc lokalną. Wobec siermiężnego komunizmu nawet katolicyzm płtyki był pod kazdym względem atrakcyjny. Wies wyludnila się, presja spolecznosci lokalnej zanikła. Emigracja przyniosla nowe wzorce spoleczne i wzorce zachowań. Jak sie okazalo atrakcyjniejsze - zamiast chodzic do kosciola chodzi sie do galerii.

Ludowy katolicyzm przegrał w starciu z konsumpcjonizmem. Przykro powiedzieć ale nikt katolicyzmu specjalnie nie atakował; to lewica przeglosowala powrot religii do szkol. To lewica wpompowala pieniadze w swiatynię Opatrznosci Bozej. To lll RP zwrocila majatki Kosciola i innych zwiazkow religijnych.
To za PO dla Nycz Tower zmieniono plan zagospodarowania w W-wie.

Cytuj
.  biskup Szczesny Feliński pisał; po co nam jakaś niepodległośc, jesli sie w cnotach najpierw nie wycwiczymy. 

Bp Felinski mogl tak mowic bo mowil do wierzacych. Obecnie te slowa trafiają w pustkę - nie ma zapotrzebowania na religię tym bardziej na jakies niezrozumiale pojęcia jak "cnota".
Byla obrzedowosc ale nawet ona się skończyła.
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: Sławek125 w Kwiecień 02, 2019, 19:43:31 pm
Może z tym katolicyzmem coś niehalo bylo panie rysiu, ludzie też swój rozum mają, a przede wszystkim instynkt, na wsi szczegolnie.
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: Regiomontanus w Kwiecień 02, 2019, 20:18:26 pm
Opór wsi miał podłoże ekonomiczne

Beatus ille, qui procul negotiis... Albo:

Szczęśliwa dola spokojnego człeka,
Któren, od wszelkich kłopotów zdaleka,
Wieśniaczą sochą ojcowski łan orze
I krając skiby pod ozime zboże,
Nie wie, co lichwa i co hipoteka.

Opór wsi przeciw rewolucji miał częściowo podłoże ekonomiczne, ale nie tylko ekonomiczne. Rewolucja żywiła się rekrutem odciętym od korzeni, anonimowym, łatwo zmieniający miejsce pobytu i pracy. Chłop posiadający ziemię był tego wszystkiego przeciwieństwem.

W miarę zmian demograficznych i postępów urbanizacji wieś stała się mini-miastem, więc i opór przed rewolucją osłabł.
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: etratio w Kwiecień 02, 2019, 20:25:40 pm
A może Panie Regiomontanusie, kamień odrzucony przez budowniczych neokoscioła stanie się kamieniem węgielnym?

Chciałbym w to wierzyć, ale jakoś nie mogę. Ostatnio prawie każdego lata odwiedzam moją rodzinną miejscowość na płd. Polski, więc widzę rzeczywistość jak w sekwencji stop-klatek, co roku jedna klatka,  łatwa do porównania z poprzednią. Na mój gust w sprawach duchowo-moralno-religijnych każdy rok przynosi zmiany na gorsze.

No i tych potencjalnych kamieni węgielnych nie widzę.

Ale obym się mylił.
Och Panie Regiomantanusie, teraz Pan poruszył sprawe wartą wątasa na 500. Sprawa wsi jest mi szczególnie bliska jako wiesniakowi z krwi i kosci. W terminologii przedsoborowej, stan trzeci, nie godny slubu w sobote. Wieś dla rewolucji była zawsze oscią w gardle. Było tak z Wandeą, jakobitami, karlistami, wieś była zawsze kontrrewolucyjna. Wyciągnęli z tego wnioski i pierwszy atak IIIRP poszedł w tym kierunku. Nie ma juz wsi i kontrewolucja musi sobie znalezc oparcie gdzie indziej. Nie dalej jak wczoraj rozmawiałem z kolegą z dzieciństwa z małej podkarpackiej wioski. Nasza klasa jest w 90% rozwiedziona, kilku się zapiło na śmierć, a reszta dopija reszte życia. Znowu wróce do wspomnianych przeze mnie w innym wątku pamiętników W.Witosa. Dokładnie tak wyglądały Wierzchosławice pod koniec XIX wieku. I to własnie z takiej wsi wyszedł człowiek, który stanął na czele Narodu w 1920, Narodu, który jeszcze 20 lat wczesniej w takiej formie nie istniał. Tak że spokojnie Panie Regiomantariusie. Zycie mnie nauczyło, że prawda nie zawsze zwycięza, nie zawsze zajmuje własciwe jej miejsce ale kłamstwo zawsze, wczesniej czy pozniej, zostaje zdemaskowane. Czas zdemaskować kłamstwo w którym zyjemy, kłamstwo o Polsce, o naszej Wierze, o nas samych. Kłamstwo podstawowe, to ze jakąś niepodległosc odzyskalśmy, biskup Szczesny Feliński pisał; po co nam jakaś niepodległośc, jesli sie w cnotach najpierw nie wycwiczymy. Odbudowa, prosze Pana, zawsze dokonuje sie na gruzach. Bedzie bolało, nie ukrywam. Zdajmy sobie z tego sami sprawe, bo od naszych przywódców tego sie nie dowiemy.


"Czas zdemaskować kłamstwo w którym zyjemy, kłamstwo o Polsce, o naszej Wierze, o nas samych. Kłamstwo podstawowe, to ze jakąś niepodległosc odzyskalśmy"

Znów jest prawda oficjalna, w przemówieniach oficjeli wyrażana płomiennie nowomową i ta prywatna, tabu, że szczęście to i czyste sumienie i mówienie bez kompromisów wprost, z wiarą dziecka.
Ja się czuję w tej naszej rzeczywistości duchowo potłuczony, wszystko, co oficjalne, odbieram jako agresję i zniewolenie - pod pozorem przychylenia "nieba"... Realne zło bawi się nami.


Tabloid sugeruje różne rzeczy, oczywiście w białych rękawiczkach, przekaz jest co najmniej dwuznaczny. Szczególnie, jeśli cytaty nie są partiami zmieniającego ich wymowę kontekstu...
Kiedyś, lata temu, na forum przyjaciół Radia Maryja (padło...) pojawiły się też ciekawe informacje o zachowanych notatkach wykładów Karola W. O ile pamiętam, nie była to taka czysta ortodoksja, a koncesje wobec ducha niemieckiej filozofii... Ktoś wie więcej?
Jak słuchałem tego człowieka, to uczucia były zawsze mieszane... Niby pobożnie, niby po katolicku, niby maryjnie, ale z użyciem modulacji głosu, środków aktorskich, stawianiem swojej osoby w centrum wydarzeń.
Od razu przyznam, że wolałbym skromnego, pokornego mnicha, który mówi do tłumów rzeczy esencjonalne, bez najmniejszej próby sterowania emocjami.
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: rysio w Kwiecień 02, 2019, 21:41:36 pm
Może z tym katolicyzmem coś niehalo bylo panie rysiu, ludzie też swój rozum mają, a przede wszystkim instynkt, na wsi szczegolnie.

Instynkt... wiara w Boga to nie instynkt.
Rozum bez wiary podpowiada, ze nalezy plynąć z prądem. Obrzędowosc nie jest juz użyteczna zwlaszcza w miescie.
W W-wie księża są zaskoczeni brakiem wiary a moze nawet wrogoscią u przyjezdnych z prowincji np. ze wsi.

Cytuj
. Tabloid sugeruje różne rzeczy, oczywiście w białych rękawiczkach, przekaz jest co najmniej dwuznaczny.

Tabloidy są chyba zdrowsze od tzw "gazet ambitnych". Tak jak teksty zespolow disco-polo w porownaniu z tekstami rockoidalno-estradowymi. Disco-polo to odpowiednik dawnych przyśpiewek, czasami o zabarwieniu ludowo-erotycznym.

Cytuj
.  W miarę zmian demograficznych i postępów urbanizacji wieś stała się mini-miastem, więc i opór przed rewolucją osłabł.

W miarę migracji, wyludniania się wsi i postępów urbanizacji, wieś przestała być mini- miastem, silną jednostką osadniczą ze swoją kulturą i obrzędowoscią. I dlatego siłą rzeczy opór nie istnieje.
Od polowy XIX w przeludniona wieś zaczęła się "otwierać". Chlopi wyjeżdżają za granicę na bandos albo i dalej na rozne budowy. Np z polskich terenow wyjezdzano na budowę Kanału Kilońskiego. Horyzonty, punkty odniesienia stają się odleglejsze. Ale nadal wies silna jest tradycją.
Industrializacja w polowie XXw. powoduje, ze za lepszym zyciem jedzie sie do miasta. Mlodzi zaczynają wstydzic się pochodzenia. Nawet gdyby nie bylo II wojny swiatowej zjawisko "Nowej Huty" by nastąpiło.

Problemem jest chyba brak silnej ekonomicznie warstwy tzw drobnego i niedrobnego mieszczanstwa jako kotwicy katolicyzmu. Tzw. "inteligencja" katolicka - nadzieja Kosciola w PRL - tez przegrala. Nie odgrywa wiekszej roli, "zeuropeizowala sie".

Powstanie warstwy przedsiebiorczego mieszczanstwa, ktore mogloby odegrac wiekszą role jest raczej niemozliwe. System ekonomiczny, bankowy sprzyja wielkim i powoduje koncentrację bogactwa ( kredytow udziela sie bogatym, najlepiej korporacjom). Przedsiebiorca rodzinny nie jest oczkiem w glowie PiSu. To dla PiSu tylko "folklor". Modelem spolecznym jest czlowiek z teczka idacy do pracy na etacie, najlepiej jak mowil Jas Fasola w swoim skeczu: 'do dobrej zachodniej firmy...tzn. jakiejs japonskiej'.

Nie ma spolecznej bruzdy, w ktorej moglyby wykielkowac w duzej ilosci nasiona.
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: Sławek125 w Kwiecień 03, 2019, 08:39:21 am
....Instynkt... wiara w Boga to nie instynkt....Panie rysiu, ja zadnej wiary na uwadze nie mialem. Można rozmawiać o jednostkowych przypadkach ale o masowym przyjeciu chrzescijaństwa nie może być mowy i to w skali całego narodu. Oczywiscie obyczajowośc, folklor tak. Tutaj zresztą mamy do czynienia z zakłamaniem i mitologią na skale niespotykaną. Utarł się jakiś mit wsi polskiej, szczesliwej i spokojniej, jak o Horacego powyżej. Taki obraz złotego wieku jak u Roussou. Potworna bzdura. W folklorze np mamy jakiś standard stroju ludowego, nie wiadomo z jakiego okresu. Taki strój kosztuje tyle co średniej klasy auto, mówi się że to XIX wieczny wzór, Panie, ludzie boso wtedy chodzili, a jedli zgniłe ziemniaki okraszone łopianem. Dzieci mordowały rodziców, aby kawałek ziemi przejąc, a rodzice oddawali małe dzieci na służbe do dworu albo nielicznych bogatszych chłopów. To wszystko rzekomo w katolickim kraju. Rója i poróbstwo szerzyły się na skale znaną nam dzisiaj, a babki-aborcjonistki miały pełne rece roboty. Co kto mądrzejszy i odważniejszy uciekał od tego szczęscia za wielka wode. Mówi siie duzo o emigracji do USA, z Królestwa Polskiego kierowano się do Brazylii, bo tam ziemia czekała. Inna sprawa, to rozboje i złodziejstwo wszelkiej maści. Głod towarzyszył człowiekowi od kołyski do czterech desek. Duchowieństwo parafialne doktrynalnie utwierdzało taką petryfikacje i nienawiść do Koscioła przez to wcale nie była mniejsza niz dzisiaj. Pierwsze partie ludowe powstałe w Galicji w swojej retoryce mogłyby zawstydzić Palikota i Szojring Wielgus swoim antyklerykalizmem. Witos był wyjatkiem, dlatego był tolerowany, reszta ruchu ludowego to zoologiczny antyklerykalizm. To na razie
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: etratio w Kwiecień 03, 2019, 09:52:02 am
....Instynkt... wiara w Boga to nie instynkt....Panie rysiu, ja zadnej wiary na uwadze nie mialem. Można rozmawiać o jednostkowych przypadkach ale o masowym przyjeciu chrzescijaństwa nie może być mowy i to w skali całego narodu. Oczywiscie obyczajowośc, folklor tak. Tutaj zresztą mamy do czynienia z zakłamaniem i mitologią na skale niespotykaną. Utarł się jakiś mit wsi polskiej, szczesliwej i spokojniej, jak o Horacego powyżej. Taki obraz złotego wieku jak u Roussou. Potworna bzdura. W folklorze np mamy jakiś standard stroju ludowego, nie wiadomo z jakiego okresu. Taki strój kosztuje tyle co średniej klasy auto, mówi się że to XIX wieczny wzór, Panie, ludzie boso wtedy chodzili, a jedli zgniłe ziemniaki okraszone łopianem. Dzieci mordowały rodziców, aby kawałek ziemi przejąc, a rodzice oddawali małe dzieci na służbe do dworu albo nielicznych bogatszych chłopów. To wszystko rzekomo w katolickim kraju. Rója i poróbstwo szerzyły się na skale znaną nam dzisiaj, a babki-aborcjonistki miały pełne rece roboty. Co kto mądrzejszy i odważniejszy uciekał od tego szczęscia za wielka wode. Mówi siie duzo o emigracji do USA, z Królestwa Polskiego kierowano się do Brazylii, bo tam ziemia czekała. Inna sprawa, to rozboje i złodziejstwo wszelkiej maści. Głod towarzyszył człowiekowi od kołyski do czterech desek. Duchowieństwo parafialne doktrynalnie utwierdzało taką petryfikacje i nienawiść do Koscioła przez to wcale nie była mniejsza niz dzisiaj. Pierwsze partie ludowe powstałe w Galicji w swojej retoryce mogłyby zawstydzić Palikota i Szojring Wielgus swoim antyklerykalizmem. Witos był wyjatkiem, dlatego był tolerowany, reszta ruchu ludowego to zoologiczny antyklerykalizm. To na razie


Opisuje Pan bardzo barwnie i sugestywnie czasy, gdy feudał w każdym majątku gnębił  odczłowieczone chłopstwo, stanął mi przed oczami Kuba z Chłopów Reymonta i pytanie: skoro tylko patologia i przypadki dla pomocy społecznej mają naprawdę źle na wsi/mieście, przez co są nieomal ubezwłasnowolnione,  to na co i po co my narzekamy, że : "system nie zaplanował destrukcji Kościoła zaraz, a jedynie jego degrengoladę i autokompromitację prowadzącą wprost do samolikwidacji...", toż to wszystko w ramach wolnego wyboru...
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: Sławek125 w Kwiecień 03, 2019, 11:17:49 am
Panie etratio, z tego co mozna wywnioskowac z pańskich wpisów, jest pan dorosłym człowiekiem i wiedzy o powiedzmy czasach sprzed 100 lat nie musiał pan czerpać z literatury ale z przekazu ustnego. Ja miałem to szczęscie słuchac ludzi, którzy urodzili się jeszcze w XIX wieku, dlatego propaganda u mnie nie miała szansy zakiełkowac przynajmniej w tym zakresie o którym rozmawiamy. Ja proszę pana nie mam złudzeń na temat stanu Koscioła sprzed 100 lat jak i stanu, jak to wtedy nazywano, włosciaństwa lub stanu trzeciego jak to się mówiło w kregach koscielnych.
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: rysio w Kwiecień 03, 2019, 12:35:42 pm
....Instynkt... wiara w Boga to nie instynkt....Panie rysiu, ja zadnej wiary na uwadze nie mialem. Można rozmawiać o jednostkowych przypadkach ale o masowym przyjeciu chrzescijaństwa nie może być mowy i to w skali całego narodu. Oczywiscie obyczajowośc, folklor tak. Tutaj zresztą mamy do czynienia z zakłamaniem i mitologią na skale niespotykaną. Utarł się jakiś mit wsi polskiej, szczesliwej i spokojniej, jak o Horacego powyżej. Taki obraz złotego wieku jak u Roussou. Potworna bzdura. W folklorze np mamy jakiś standard stroju ludowego, nie wiadomo z jakiego okresu. Taki strój kosztuje tyle co średniej klasy auto, mówi się że to XIX wieczny wzór, Panie, ludzie boso wtedy chodzili, a jedli zgniłe ziemniaki okraszone łopianem. Dzieci mordowały rodziców, aby kawałek ziemi przejąc, a rodzice oddawali małe dzieci na służbe do dworu albo nielicznych bogatszych chłopów. To wszystko rzekomo w katolickim kraju. Rója i poróbstwo szerzyły się na skale znaną nam dzisiaj, a babki-aborcjonistki miały pełne rece roboty. Co kto mądrzejszy i odważniejszy uciekał od tego szczęscia za wielka wode. Mówi siie duzo o emigracji do USA, z Królestwa Polskiego kierowano się do Brazylii, bo tam ziemia czekała. Inna sprawa, to rozboje i złodziejstwo wszelkiej maści. Głod towarzyszył człowiekowi od kołyski do czterech desek. Duchowieństwo parafialne doktrynalnie utwierdzało taką petryfikacje i nienawiść do Koscioła przez to wcale nie była mniejsza niz dzisiaj. Pierwsze partie ludowe powstałe w Galicji w swojej retoryce mogłyby zawstydzić Palikota i Szojring Wielgus swoim antyklerykalizmem. Witos był wyjatkiem, dlatego był tolerowany, reszta ruchu ludowego to zoologiczny antyklerykalizm. To na razie

Bóg zapłać panie Sławku za to świadectwo, teraz wystąpi zespół "Ukochajmy Pana"  ;) [...] żarty żartami ale dobrze pan to opisał.

Dodać do tego jeszcze by wypadało, że przed rokiem 1963 opodatkowany świadczeniem pracy - czyli pańszczyzną - chłop był darmową siłą roboczą nie tylko w gospodarstwie dziedzica, przy budowie urządzeń hydrotechnicznych ale i w przemyśle: gorzelni, młynie i małej pańskiej wytwórni "czegośtam"etc. Darmowa praca była elementem "biznesplanu".
(Ten "biznesplan" przez wieki blokował w Polsce rozwiązanie tw kwestii chłopskiej. Wolny chłop, któremu trzeba zapłacić przewracał do góry nogami polską gospodarkę. Podobnie jest/było teraz tzw "skok cywilizacyjny po 89 r." wypracowany został przez śmieciówkarzy bez składek emerytalnych i przedsiębiorców, którym się nie zapłaciło za pracę. I ten system dojenia ludzi jest kontynuowany bo inaczej nie byłoby z czego zapłacić pensje rozrastającej się klasie administracyjnej - taki "biznesplan")

Dlatego tak ważne są kwestie ekonomiczne i podmiotowość człowieka. Dopiero emancypacja chłopa: 1807 wolność osobista, 1828-1856 reformy wsi-komasacje gruntów i "błogosławiona zamiana pańszczyzny na oczynszowanie", 1864 - zniesienie pańszczyzny ... początki edukacji obowiązkowej - chłopi nauczyli się dobrze liczyć - co wcześniej było przekleństwem wsi.

Świadome wypowiedzenie "Credo" jest możliwe przy minimalnym zabezpieczeniu potrzeb; najpierw ich nakarmił później nauczał. Gospodarowanie, prowadzenie sklepiku, wytwórczość - konieczność myślenia i liczenia zmienia świadomość ludzi i pozwala na zrozumienie świata - także świadomy wybór - "Wierzę !"
Aby słuchać nauk, trzeba mieć wolny czas. Wolny czas to luksus. Stąd zrodził się w krajach bogatych biznes związany ze spędzaniem wolnego czasu. Bezrobotnego albo człowieka pracującego w kieracie - śpiącego rano i wieczorem w "radomiaku" (koleje mazowieckie) - nie zainteresuje pan "Tradycją przedsoborową".

Dlatego doprowadzają mnie do białej gorączki "katoliccy" posłowie, chrzaniący od rana do nocy o "ochronie życia" a oderwani od życia ludzi do których mówią - choć można mieć wrażenie, że i bez ludzi by gadali.
Bez wiedzy o gospodarce, ekonomii, podatkach- słowem katecheci z dochodami posłów. Na dodatek prostytuujący się z większymi partiami politycznymi by dostać się na "numerki biorące".
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: Sławek125 w Kwiecień 03, 2019, 13:10:14 pm
 ....zespół "Ukochajmy Pana"... piękne panie rysiu. Dodałbym, że powszechna wiedza o polskiej wsi oparta jest na Reymoncie i koncertach zespołu Mazowsze. Pisze pan o strajkach chłopskich w l. 30-tych. Obaj moi dziadkowie byli uczestnikami tych wydarzeń, dlatego na propagande sanacyjną uodporniony byłem gdzies w wieku 5 lat. W okolicy z której się wywodze stoi obelisk poświecony tym wydarzeniom, za sanacji pobudowany w 37 roku. Wspomina pan znaczące daty i bardzo wazne. Ja wspomne jeszcze jedną sprawe ale to zupełnie przemilczaną. Jest to pojawienie się emerytur rolniczych, rok 1973. To był przełom, starzy ludzie po raz pierwszy mieli własne pieniądze, zniknął problem tzw dozywocia czyli powolnego konania na łasce dzieci. Gierek stał się dobroczyńcą wsi i jest nim do dzisiaj. Wiejskie sklepy i apteki apdejtują zeszyty w dzień w którym listonosz emeryture dostarczy. To był przełom cywilizacyjny i pokolenie moich dziadków miało z tym powazny problem moralny, bo z jednej strony zoologiczny antykomunizm a z drugiej mamona, to jest dopiero problem dla forumowych teologów moralnych.
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: rysio w Kwiecień 03, 2019, 14:06:20 pm
Obok aresztowań przeprowadzono pacyfikacje wybranych chłopów. W opisie z Archiwum Akt Nowych można przeczytać, że przed wieś, w której jeden czy kilku mieszkańców miał być pacyfikowany zajeżdżała samochodami ekspedycja karna, złożona z kilku samochodów, wiozących policjantów. Część samochodów zatrzymywała się przed wsią, inne do niej wjeżdżały i udając się pod dom skazanego na pacyfikację. Policjanci wbiegali do domu, usuwali domowników i „rozpoczynają dzieło zniszczenia”. Miano niszczyć dach (wybijać otwory w dachu pokrytym dachówką lub zrywać poszycie słomianego). Jednocześnie niszczono umeblowanie, rozbijano meble i wszelkie sprzęty, tłuczono szyby, naczynia oraz butelki, zrzucano ze ścian obrazy oraz deptano je razem z innymi przedmiotami. Następnie przystępowano do niszczenia zapasów żywności. Mąka była wysypywana i mieszana razem z piaskiem i popiołem. Młócone ziarno wdeptywane w błoto lub rozrzucane po drodze i na podwórzu. „Były wypadki, że koniom i bydłu łamano nogi uderzeniami kolb i drągów. Gdy dzieło zupełnego zniszczenia zostało już dokonane, ekspedycja karna udaje się do innego domu lub na inną wieś. Wrażenie takiej pacyfikacji jest wprost niesłychane. Do zniszczonego domu powracają domownicy, za nimi przychodzą sąsiedzi. Widzą oni obraz, który zawsze pozostanie w ich pamięci”[6][50]. Opisana pacyfikacja została wykonana na rozkaz wojewody lwowskiego, który nie przyznał się do jego wydania. Zdarzało się, że pacyfikacji dokonywali policjanci z tej lub sąsiedniej wsi, najczęściej jednak pacyfikacji dokonywali policjanci spoza powiatu[6].

Jak to powiedział mi pewien ksiądz, spokojnie jedząc zupę, że powrót do Starej Liturgii nie obędzie się bez ciężkiej walki. Za liturgią idzie zupełnie inna eklezjologia nieprzystająca do rzeczywistości, którą Kosciół (posoborowy) zaakceptował i nie może się z tego wycofać.

Powyżej fragment opisu represji postrajkowych na polskiej wsi dokonywanych przez piłsudczyków. Trzeba być niezmiernie naiwnym by wierzyć, że brak propagowania Tradycji - prawdy o Kosciele - jest rezultatem "słabej recepcji" czy "braku zainteresowania". Lub wierzyć, że wysyp "okołotradycyjnych objawień" nie jest wynikiem wytrwałej pracy departamentu IV-go.
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: Sławek125 w Kwiecień 03, 2019, 14:30:24 pm
 No nie tylko meble łamali, mój wujek do końca zycia o kulach się poruszał po takiej pacyfikacji w 1932. Rzeczywiscie musi być to nowa eklezjologia nieprzystająca do nowych czasów, bo stara eklezjologia tak się zapatrywała na sytuacje o których rozmawiamy; tak skomentował kard. Adam Sapieha w orędziu, które odczytano w krakowskich kościołach pod koniec marca 1936 po masakrze na Basztowej: „W kraju szerzy się okropna nędza. Robotnik, wieśniak, bezrobotny inteligent i zubożały rękodzielnik przymierają z głodu i niedostatku. Spychamy ten stan na tzw. kryzys. Wiemy dobrze, że on dotknął dziś i pracodawców, i pracujących, ale czy zawsze w równej mierze? Czy jednak w wielu wypadkach niepohamowana chęć zysku, zbyt wysokie wynagrodzenia jednych, nie powodują nieuczciwego wyzysku biedy? Ze wstydem przyznać musimy, że tak jest, a krwawe wypadki w Krakowie i gdzie indziej są tego jaskrawym dowodem”  Nieśmiało zapytam, czy następca kard. Sapiehy wypowiedział kiedy podobne słowa w ramach nowej eklezjologii? Bo o kryzysie, to co rusz słyszymy
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: rysio w Kwiecień 03, 2019, 16:17:38 pm
Krótka piłka:

1. sprzedaż Kabli Ożarowskich Inwestorowi, który kupił zakład (jeden z nowocześniejszych w Europie, światłowody) aby go zamknąć - bo był konkurencją dla fabryk na Zachodzie. Ludzie walczyli przez kilka dni z policją na ulicach. To był pierwszy taki wypadek gdy Kościół milczał, wypowiadając pod nosem, że "przemiany wymagają poświęcenia". Kościół otrzymywał zwrot mienia i dotacje, więc milczał.

2. tzw. reprywatyzacja w W-wie. Nycz wzorem Bergoglia o aferach dowiedział się z telewizora  ;D ale serce mu pękało na widok młodych islamskich byczków szukających socjalu w Europie. I dla tych islamistów gotowy jest wyrzucać Polakom, że nie mają serca.

I tak traci się nie tylko cnotę ale i zaufanie.
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: etratio w Kwiecień 03, 2019, 17:35:21 pm
Panie etratio, z tego co mozna wywnioskowac z pańskich wpisów, jest pan dorosłym człowiekiem i wiedzy o powiedzmy czasach sprzed 100 lat nie musiał pan czerpać z literatury ale z przekazu ustnego. Ja miałem to szczęscie słuchac ludzi, którzy urodzili się jeszcze w XIX wieku, dlatego propaganda u mnie nie miała szansy zakiełkowac przynajmniej w tym zakresie o którym rozmawiamy. Ja proszę pana nie mam złudzeń na temat stanu Koscioła sprzed 100 lat jak i stanu, jak to wtedy nazywano, włosciaństwa lub stanu trzeciego jak to się mówiło w kregach koscielnych.

Przekaz ustny funkcjonuje pod warunkiem długowieczności:-) Jednych dziadków w ogóle nie zdążyłem poznać, a z drugich tylko babcię, która w wieku moich 10 lat zmarła.

"nie mam złudzeń na temat stanu Koscioła sprzed 100 lat", zawsze "kadry decydują", ba natura ludzka...
Czyli nie idealizujmy czasów minionych, zgoda, są zmiany na lepsze w rozumieniu człowieczeństwa, ale licho, masony itp., też nie śpi...

" powrót do Starej Liturgii nie obędzie się bez ciężkiej walki. Za liturgią idzie zupełnie inna eklezjologia nieprzystająca do rzeczywistości, którą Kosciół (posoborowy) zaakceptował i nie może się z tego wycofać".
Stał się znakiem sprzeciwu wobec samego siebie chyba...



Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: rysio w Kwiecień 03, 2019, 18:45:43 pm
Cytuj
.  Stał się znakiem sprzeciwu wobec samego siebie chyba...

Kosciół zaparł się samego siebie - jak był powiedział abp M.L.

Cytuj
.   Nieśmiało zapytam, czy następca kard. Sapiehy wypowiedział kiedy podobne słowa w ramach nowej eklezjologii?

Nie jestem historykiem. Ale przytoczone slowa kard. Sapiehy nie trafiają w sedno. Pochyla sie nad biedą ale zgodnie z propadandą sanacyjną szuka winnych w pazernosci "pracodawców". Przedwojenne szczucie na "paskarzy", przesladowanie malych sklepikarzy to takie współczesne PiSudzczykowskie szukanie "przekręciarzy - prywaciarzy" przy milczeniu o Uberze i innych wielkich uprzywilejowanych. Zresztą przed wojną też przemysł niemiecki w Polsce dyktował warunki - nie placil podatkow. Rzad bał się, ze kapital odejdzie z Polski i przymykal oko, rekompensujac sobie darciem pasow ze sklepikarzy.

Sapieha nie powiedzial nic o zarobkach administracji sanacyjnej, ktore jak na owczesne czasy były - mowiac jezykiem z filmu Va banque "horrendalne".
Później, za Bieruta, Sapieha nie popisał się.
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: Regiomontanus w Kwiecień 03, 2019, 19:19:31 pm
W folklorze np mamy jakiś standard stroju ludowego, nie wiadomo z jakiego okresu. Taki strój kosztuje tyle co średniej klasy auto, mówi się że to XIX wieczny wzór, Panie, ludzie boso wtedy chodzili, a jedli zgniłe ziemniaki okraszone łopianem. Dzieci mordowały rodziców, aby kawałek ziemi przejąc, a rodzice oddawali małe dzieci na służbe do dworu albo nielicznych bogatszych chłopów. To wszystko rzekomo w katolickim kraju. Rója i poróbstwo szerzyły się na skale znaną nam dzisiaj, a babki-aborcjonistki miały pełne rece roboty. Co kto mądrzejszy i odważniejszy uciekał od tego szczęscia za wielka wode. Mówi siie duzo o emigracji do USA, z Królestwa Polskiego kierowano się do Brazylii, bo tam ziemia czekała. Inna sprawa, to rozboje i złodziejstwo wszelkiej maści. Głod towarzyszył człowiekowi od kołyski do czterech desek. Duchowieństwo parafialne doktrynalnie utwierdzało taką petryfikacje i nienawiść do Koscioła przez to wcale nie była mniejsza niz dzisiaj. Pierwsze partie ludowe powstałe w Galicji w swojej retoryce mogłyby zawstydzić Palikota i Szojring Wielgus swoim antyklerykalizmem. Witos był wyjatkiem, dlatego był tolerowany, reszta ruchu ludowego to zoologiczny antyklerykalizm. To na razie

Tak, tak mniej więcej wyglądała "wsi spokojna, wsi wesoła! " (choć nie wszędzie i nie zawsze tak żle). Z takich rodzinnych wspomnień podam dwa przykłady:
- odnośnie złodziejstwa: kiedy dojrzewały jabłka i gruszki, mój dziadek musiał spać w nocy pod drzewami owocowymi przed domem i pilnować, inaczej by wszystko ukradziono
- odnośnie antyklerykalizmu: miałem w rodzinie krewną, która przed I wojną jeszcze służyła na plebanii. Widząc jak księża ucztują i opływają w dostatkach, kiedy wokół była potworna bieda, przestała chodzić do kościoła i stała się zaciętym antyklerykałem, którym została do końca życia

I jeszcze uwaga n.t. zmian na wsi:

Co do opinii p. rysia, że wieś była kiedyś mini-miastem w której większość ludzi nie zajmowała się rolnictwem, to może gdzieś tak było, ale w okolicy, z której pochodzę (mowię o Podhalu i Spiszu), o takich wsiach nie słyszałem. Osadnictwo wiejskie  w tym rejonie było zawsze całkowicie rolnicze (wyjąwszy rzemieślników takich jak np. kowal, który przeważnie też miał ziemię) , a wsie nigdy nie były mini-miastami.

Mini-miastem stały się teraz: we wsiach podhalańskich mało kto żyje z uprawy ziemi, powstają w nich wielkie supermarkety, wielkie firmy zaczynają budować apartamentowce, a napływ warszawskich ceprów kupujących wszystko, co można kupić spowodował postępujące wymieranie gwary. Szacunek i przywiązanie do ziemi znika, a spekuluje się nią na potęgę.
Tytuł: Odp: Ocilesamieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: Sławek125 w Kwiecień 03, 2019, 19:53:37 pm
No wie Pan, Panie rysiu, kogo jak kogo ale kard. Sapiehe trudno o sympatie do sanacji posądzać, a drobny handel, to raczej nie była polska specjalność. Dziadek mojej żony spróbował konkurować z handełesami w latach 30-tych, ceny w okolicy nagle spadły o połowe i ledwo uszedł cało z tego biznesu. A co kardynał nawywijał po wojnie? Mnie sie wydawało, że wcale Bierutowi nie wtórował, no i WiN pobłogosławilł.
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: rysio w Kwiecień 03, 2019, 20:58:55 pm
Prosze wbic w wiki 'kategorie ludnosci wiejskiej', link generuje mi sie z bledem.

Gospodarze, malorolni, bezrolni z warzywniakiem trudniacy sie np.reperacja butów, 'parobcy' no i komornicy. Mlynarze, kowale, garncarze. Byly cale wsie, w ktorych mieszkali trudniacy sie praca chalupnicza, np. Cholewkarze. Ciekawe, ze do dzis w takich wsiach wytwarza sie chalupniczo na maszynach cholewki i sprzedaje polprodukt do dalszego 'montażu'.
Byly tez gospodarstwa wysokotowarowe specjalistyczne, zwane folwarkami. Zatem byly tez takie, ktore w wiekszosci skladaly sie z rolnikow - o ktorych pan wspomina.

Kard. Sapieha wyglaszal panegiryki na czesc Bieruta przybylego do Krakowa. Wydaje sie, ze nie musial az tak go witac. Czytalem o tym.
Co do handlu drobnego i uslug; od poczatku wieku, ludnosc chrzescijanska (jak okreslala to adm.carska) zaczela sie dobrze organizowac potrafila zrownowazyc handel zydowski. Organizowano ( proboszczowie i chrzescijanscy przedsiebiorcy ) kasy pozyczkowe a po 1918 r. spoldzielnie. Powoli ekonomicznie ludnosc chrzescijanska 'odzyskiwala teren'. Najgorzej bylo pod tym wzgledem w ostatniej cwierci XlX w.

Czyli wątek nasz nie pochwala czasow minionych bezkrytycznie tylko mowi jak bylo. A bylo niekoniecznie dobrze pod kazdym wzgledem. Nie zapominajmy o przeludnieniu i biedzie-sprzyjajacej pośrednio zachowaniom niemoralnym.
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: Sławek125 w Kwiecień 03, 2019, 21:12:38 pm
Jak to było to było ale tak było, że to my jezdziliśmy na zarobek do Prus, Francji i dalej a nie oni do nas i dalej tak jest. Chociaż nie zawsze tak bywało. Sasiednia wioska była niemiecka. Do dzisiaj na mieszkańców choć już innych, mówią; lutry, z drugiej strony była wioska żydowska. Inna sprawa, że z tej niemieckiej wioski rekrutowało się lokalne gestapo, a ta żydowska zarośnięta stoi, bo grunty przejeła gmina. Te niemieckie poszły pod nadziały.
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: rysio w Kwiecień 03, 2019, 23:46:18 pm
Na podstawie tego co sobie powiedzielismy o spoleczno-ekonomicznym fundamencie dawnego katolicyzmu, nalezy przyznać rację kard. Glempowi, ze na pytanie o siłę Polskiego Koscioła, pokornie powiedział, ze jest średnim Kościołem.

Mowil to już dawno, i nalezaloby powiedzieć, ze aż średnim.
Może i frekwencja w kosciolach byla znacznie wyzsza niż w krajach zachodnich, ale siła, znajomość przedmiotu wiary znacznie mniejsza. Bolesnie przekonalismy się o tym gdy nasze ubożuchne spoleczenstwo zderzyło się z kulturą konsumpcyjną w kraju i na emigracji. Zderzenia tego nie wytrzymala nasza inteligencja ( nie lubię tego juz historycznego pojecia).

A gdy decydowalo sie nasze czlonkostwo w UE niektorzy hierarchowie buńczucznie mowili o naszej "misji" w Europie. Mielismy nawrocic Europę. Tymczasem UE przemielila wiarę.
Trochę jak w 39 roku: oficer do żony; kochanie za dwa miesiace wrócę, kupię ci buty w Berlinie! Numer 38, pamiętam.
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: etratio w Kwiecień 04, 2019, 22:50:27 pm
Na podstawie tego co sobie powiedzielismy o spoleczno-ekonomicznym fundamencie dawnego katolicyzmu, nalezy przyznać rację kard. Glempowi, ze na pytanie o siłę Polskiego Koscioła, pokornie powiedział, ze jest średnim Kościołem.

Mowil to już dawno, i nalezaloby powiedzieć, ze aż średnim.
Może i frekwencja w kosciolach byla znacznie wyzsza niż w krajach zachodnich, ale siła, znajomość przedmiotu wiary znacznie mniejsza. Bolesnie przekonalismy się o tym gdy nasze ubożuchne spoleczenstwo zderzyło się z kulturą konsumpcyjną w kraju i na emigracji. Zderzenia tego nie wytrzymala nasza inteligencja ( nie lubię tego juz historycznego pojecia).

A gdy decydowalo sie nasze czlonkostwo w UE niektorzy hierarchowie buńczucznie mowili o naszej "misji" w Europie. Mielismy nawrocic Europę. Tymczasem UE przemielila wiarę.
Trochę jak w 39 roku: oficer do żony; kochanie za dwa miesiace wrócę, kupię ci buty w Berlinie! Numer 38, pamiętam.



"Mielismy nawrocic Europę. Tymczasem UE przemielila wiarę".

Ciekawe jest, czy chociaż przez chwilę i w czymkolwiek takie spodziewanie było zakotwiczone?
Nie mogłem wyjść z podziwu, że nagle oficjalny głos rządzących/mediów/kościoła brzmiał w kwestii anszlussu identycznie.
Czy w nurcie poniższych analiz można wykazać, że od początku była to tylko cyniczna gra agentów, których jest wszędzie jak rodzynków w babie wielkanocnej...
To był punkt zwrotny, nasz kairos, można było teoretycznie tworzyć więzy opłacalne handlowo, bez przejmowania tej całej destrukcji unijnych regulacji wg jej ateistycznej wizji świata...
Głosowałem przeciwko zrzeczeniu się suwerenności, nawet nie wiadomo, czy głosy były liczone uczciwie, a teraz mamy syf i szambo bez oparcia w hierarchach.
Dziś w wiadomościach Radia Watykańskiego słyszę o "Afroamerykanach"..., podobnych określeń jest tam masa.
Totalna poprawność i duch czasu dopieszczany gorliwie...
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: Regiomontanus w Kwiecień 05, 2019, 15:32:51 pm
Ciekawe jest, czy chociaż przez chwilę i w czymkolwiek takie spodziewanie było zakotwiczone?
Nie mogłem wyjść z podziwu, że nagle oficjalny głos rządzących/mediów/kościoła brzmiał w kwestii anszlussu identycznie.

Na a jakże mogło być inaczej, skoro "nasz papież" tego chciał? Któż rzucił hasło " "Od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej"?

Słowa Jana Pawła II z 1999r:
"Integracja Polski z Unią Europejską jest od samego początku wspierana przez Stolicę Apostolską. Doświadczenie dziejowe, jakie posiada naród polski, jego bogactwo duchowe i kulturowe mogą skutecznie przyczynić się do ogólnego dobra całej rodziny ludzkiej, zwłaszcza umocnienia pokoju i bezpieczeństwa w Europie".

Czyli to spodziewanie było zakotwiczone w przekonaniu, że mamy wielkie bogactwo, i ono spłynie na całą Europę jak wezbrane nurty rzeki, której nagle otworzono tamę.

Ale trzeba sobie też szczerze powiedzieć, że całe to gadanie o cywilizacjach, wartościach, integracjach, umacnianiach  nie miało aż tak wielkiego znaczenia, bowiem lud chciał do Unii. A chciał z jednego powodu: żeby można było wyjeżdżać i pracować na zachodzie.
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: Kefasz w Kwiecień 05, 2019, 17:18:24 pm
Na początku zaznaczę, że wyszedł tutaj ARCYCIEKAWY WĄTEK. Przyznam się że niektórych uczestników których do tej pory lekce sobie ważyłem po lekturze zaczynam bardzo cenić.

powszechna wiedza o polskiej wsi oparta jest na Reymoncie i koncertach zespołu Mazowsze. Pisze pan o strajkach chłopskich w l. 30-tych. Obaj moi dziadkowie byli uczestnikami tych wydarzeń, dlatego na propagande sanacyjną uodporniony byłem gdzies w wieku 5 lat. W okolicy z której się wywodze stoi obelisk poświecony tym wydarzeniom, za sanacji pobudowany w 37 roku. Wspomina pan znaczące daty i bardzo wazne. Ja wspomne jeszcze jedną sprawe ale to zupełnie przemilczaną. Jest to pojawienie się emerytur rolniczych, rok 1973. To był przełom, starzy ludzie po raz pierwszy mieli własne pieniądze, zniknął problem tzw dozywocia czyli powolnego konania na łasce dzieci. Gierek stał się dobroczyńcą wsi i jest nim do dzisiaj. Wiejskie sklepy i apteki apdejtują zeszyty w dzień w którym listonosz emeryture dostarczy. To był przełom cywilizacyjny i pokolenie moich dziadków miało z tym powazny problem moralny, bo z jednej strony zoologiczny antykomunizm a z drugiej mamona, to jest dopiero problem dla forumowych teologów moralnych.

Do tego 4x wyższe ceny skupu, zakończenie dostaw obowiązkowych i powstające ceglarnie dla budowy nowych, murowanych już domów.


Obok aresztowań przeprowadzono pacyfikacje wybranych chłopów. W opisie z Archiwum Akt Nowych można przeczytać, że przed wieś, w której jeden czy kilku mieszkańców miał być pacyfikowany zajeżdżała samochodami ekspedycja karna, złożona z kilku samochodów, wiozących policjantów. Część samochodów zatrzymywała się przed wsią, inne do niej wjeżdżały i udając się pod dom skazanego na pacyfikację. Policjanci wbiegali do domu, usuwali domowników i „rozpoczynają dzieło zniszczenia”. Miano niszczyć dach (wybijać otwory w dachu pokrytym dachówką lub zrywać poszycie słomianego). Jednocześnie niszczono umeblowanie, rozbijano meble i wszelkie sprzęty, tłuczono szyby, naczynia oraz butelki, zrzucano ze ścian obrazy oraz deptano je razem z innymi przedmiotami. Następnie przystępowano do niszczenia zapasów żywności. Mąka była wysypywana i mieszana razem z piaskiem i popiołem. Młócone ziarno wdeptywane w błoto lub rozrzucane po drodze i na podwórzu. „Były wypadki, że koniom i bydłu łamano nogi uderzeniami kolb i drągów. Gdy dzieło zupełnego zniszczenia zostało już dokonane, ekspedycja karna udaje się do innego domu lub na inną wieś. Wrażenie takiej pacyfikacji jest wprost niesłychane. Do zniszczonego domu powracają domownicy, za nimi przychodzą sąsiedzi. Widzą oni obraz, który zawsze pozostanie w ich pamięci”[6][50]. Opisana pacyfikacja została wykonana na rozkaz wojewody lwowskiego, który nie przyznał się do jego wydania. Zdarzało się, że pacyfikacji dokonywali policjanci z tej lub sąsiedniej wsi, najczęściej jednak pacyfikacji dokonywali policjanci spoza powiatu[6].
W jakim celu i na kim, i za co dokonano opisanych pacyfikacyj?


Jak to powiedział mi pewien ksiądz, spokojnie jedząc zupę, że powrót do Starej Liturgii nie obędzie się bez ciężkiej walki. Za liturgią idzie zupełnie inna eklezjologia nieprzystająca do rzeczywistości, którą Kosciół (posoborowy) zaakceptował i nie może się z tego wycofać.

Powyżej fragment opisu represji postrajkowych na polskiej wsi dokonywanych przez piłsudczyków. Trzeba być niezmiernie naiwnym by wierzyć, że brak propagowania Tradycji - prawdy o Kosciele - jest rezultatem "słabej recepcji" czy "braku zainteresowania". Lub wierzyć, że wysyp "okołotradycyjnych objawień" nie jest wynikiem wytrwałej pracy departamentu IV-go.

Nie nadążam - może dlatego że mimo pory jestem przed obiadem - na czym polega porównanie sanacyjnych prześladowań z różnicami eklezjologicznymi?


No nie tylko meble łamali, mój wujek do końca zycia o kulach się poruszał po takiej pacyfikacji w 1932. Rzeczywiscie musi być to nowa eklezjologia nieprzystająca do nowych czasów, bo stara eklezjologia tak się zapatrywała na sytuacje o których rozmawiamy; tak skomentował kard. Adam Sapieha w orędziu, które odczytano w krakowskich kościołach pod koniec marca 1936 po masakrze na Basztowej: „W kraju szerzy się okropna nędza. Robotnik, wieśniak, bezrobotny inteligent i zubożały rękodzielnik przymierają z głodu i niedostatku. Spychamy ten stan na tzw. kryzys. Wiemy dobrze, że on dotknął dziś i pracodawców, i pracujących, ale czy zawsze w równej mierze? Czy jednak w wielu wypadkach niepohamowana chęć zysku, zbyt wysokie wynagrodzenia jednych, nie powodują nieuczciwego wyzysku biedy? Ze wstydem przyznać musimy, że tak jest, a krwawe wypadki w Krakowie i gdzie indziej są tego jaskrawym dowodem”  Nieśmiało zapytam, czy następca kard. Sapiehy wypowiedział kiedy podobne słowa w ramach nowej eklezjologii? Bo o kryzysie, to co rusz słyszymy

Co to za masakra na Basztowej?


Krótka piłka:

1. sprzedaż Kabli Ożarowskich Inwestorowi, który kupił zakład (jeden z nowocześniejszych w Europie, światłowody) aby go zamknąć - bo był konkurencją dla fabryk na Zachodzie. Ludzie walczyli przez kilka dni z policją na ulicach. To był pierwszy taki wypadek gdy Kościół milczał, wypowiadając pod nosem, że "przemiany wymagają poświęcenia". Kościół otrzymywał zwrot mienia i dotacje, więc milczał.

2. tzw. reprywatyzacja w W-wie. Nycz wzorem Bergoglia o aferach dowiedział się z telewizora  ;D ale serce mu pękało na widok młodych islamskich byczków szukających socjalu w Europie. I dla tych islamistów gotowy jest wyrzucać Polakom, że nie mają serca.

I tak traci się nie tylko cnotę ale i zaufanie.

Kiedy sprzedano Ożarów?
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: Kefasz w Kwiecień 05, 2019, 17:42:24 pm
W folklorze np mamy jakiś standard stroju ludowego, nie wiadomo z jakiego okresu. Taki strój kosztuje tyle co średniej klasy auto, mówi się że to XIX wieczny wzór, Panie, ludzie boso wtedy chodzili, a jedli zgniłe ziemniaki okraszone łopianem. Dzieci mordowały rodziców, aby kawałek ziemi przejąc, a rodzice oddawali małe dzieci na służbe do dworu albo nielicznych bogatszych chłopów. To wszystko rzekomo w katolickim kraju. Rója i poróbstwo szerzyły się na skale znaną nam dzisiaj, a babki-aborcjonistki miały pełne rece roboty. Co kto mądrzejszy i odważniejszy uciekał od tego szczęscia za wielka wode. Mówi siie duzo o emigracji do USA, z Królestwa Polskiego kierowano się do Brazylii, bo tam ziemia czekała. Inna sprawa, to rozboje i złodziejstwo wszelkiej maści. Głod towarzyszył człowiekowi od kołyski do czterech desek. Duchowieństwo parafialne doktrynalnie utwierdzało taką petryfikacje i nienawiść do Koscioła przez to wcale nie była mniejsza niz dzisiaj. Pierwsze partie ludowe powstałe w Galicji w swojej retoryce mogłyby zawstydzić Palikota i Szojring Wielgus swoim antyklerykalizmem. Witos był wyjatkiem, dlatego był tolerowany, reszta ruchu ludowego to zoologiczny antyklerykalizm. To na razie
Wiadomo. Ostatnia ćwiartka XIX wieku z warstwami aż do 2 wojny światowej.
Ile kosztuje taki strój?
Wiem że norweski ludowy kosztuje w przeliczeniu na nasze ponad 20 tysięcy.
Proszę zapamiętać, że tak zwany strój ludowy to strój uroczysty, na święta, śluby, procesje i ważkie wydarzenia polityczne. Na codzień rozchełstana koszula i szarobura sukmana.
Oddawanie do dworu wiązało się z usługami sexualnymi. Cóż, skutkowało to pokątnym spędzaniem płodów czy choćby skakaniem z pieca. Taki program aborcja za michę.

Dokładnie! Teraz czytając XIX wieczne modlitewniki mam wrażenie że sposób modlitwy i myślenia o Bogu ma utwierdzać charakter niewolniczy.


Tak, tak mniej więcej wyglądała "wsi spokojna, wsi wesoła! " (choć nie wszędzie i nie zawsze tak żle). Z takich rodzinnych wspomnień podam dwa przykłady:
- odnośnie złodziejstwa: kiedy dojrzewały jabłka i gruszki, mój dziadek musiał spać w nocy pod drzewami owocowymi przed domem i pilnować, inaczej by wszystko ukradziono
- odnośnie antyklerykalizmu: miałem w rodzinie krewną, która przed I wojną jeszcze służyła na plebanii. Widząc jak księża ucztują i opływają w dostatkach, kiedy wokół była potworna bieda, przestała chodzić do kościoła i stała się zaciętym antyklerykałem, którym została do końca życia

I jeszcze uwaga n.t. zmian na wsi:
Co do opinii p. rysia, że wieś była kiedyś mini-miastem w której większość ludzi nie zajmowała się rolnictwem, to może gdzieś tak było, ale w okolicy, z której pochodzę (mowię o Podhalu i Spiszu), o takich wsiach nie słyszałem. Osadnictwo wiejskie  w tym rejonie było zawsze całkowicie rolnicze (wyjąwszy rzemieślników takich jak np. kowal, który przeważnie też miał ziemię) , a wsie nigdy nie były mini-miastami.

Mini-miastem stały się teraz: we wsiach podhalańskich mało kto żyje z uprawy ziemi, powstają w nich wielkie supermarkety, wielkie firmy zaczynają budować apartamentowce, a napływ warszawskich ceprów kupujących wszystko, co można kupić spowodował postępujące wymieranie gwary. Szacunek i przywiązanie do ziemi znika, a spekuluje się nią na potęgę.
Czym się spekuluje?

Prosze wbic w wiki 'kategorie ludnosci wiejskiej', link generuje mi sie z bledem.

Gospodarze, malorolni, bezrolni z warzywniakiem trudniacy sie np.reperacja butów, 'parobcy' no i komornicy. Mlynarze, kowale, garncarze. Byly cale wsie, w ktorych mieszkali trudniacy sie praca chalupnicza, np. Cholewkarze. Ciekawe, ze do dzis w takich wsiach wytwarza sie chalupniczo na maszynach cholewki i sprzedaje polprodukt do dalszego 'montażu'.
Byly tez gospodarstwa wysokotowarowe specjalistyczne, zwane folwarkami. Zatem byly tez takie, ktore w wiekszosci skladaly sie z rolnikow - o ktorych pan wspomina.

Kard. Sapieha wyglaszal panegiryki na czesc Bieruta przybylego do Krakowa. Wydaje sie, ze nie musial az tak go witac. Czytalem o tym.
Co do handlu drobnego i uslug; od poczatku wieku, ludnosc chrzescijanska (jak okreslala to adm.carska) zaczela sie dobrze organizowac potrafila zrownowazyc handel zydowski. Organizowano ( proboszczowie i chrzescijanscy przedsiebiorcy ) kasy pozyczkowe a po 1918 r. spoldzielnie. Powoli ekonomicznie ludnosc chrzescijanska 'odzyskiwala teren'. Najgorzej bylo pod tym wzgledem w ostatniej cwierci XlX w.

Czyli wątek nasz nie pochwala czasow minionych bezkrytycznie tylko mowi jak bylo. A bylo niekoniecznie dobrze pod kazdym wzgledem. Nie zapominajmy o przeludnieniu i biedzie-sprzyjajacej pośrednio zachowaniom niemoralnym.
Panie rysiu - talk is cheap.

Na podstawie tego co sobie powiedzielismy o spoleczno-ekonomicznym fundamencie dawnego katolicyzmu, nalezy przyznać rację kard. Glempowi, ze na pytanie o siłę Polskiego Koscioła, pokornie powiedział, ze jest średnim Kościołem.

Mowil to już dawno, i nalezaloby powiedzieć, ze aż średnim.
Może i frekwencja w kosciolach byla znacznie wyzsza niż w krajach zachodnich, ale siła, znajomość przedmiotu wiary znacznie mniejsza. Bolesnie przekonalismy się o tym gdy nasze ubożuchne spoleczenstwo zderzyło się z kulturą konsumpcyjną w kraju i na emigracji. Zderzenia tego nie wytrzymala nasza inteligencja ( nie lubię tego juz historycznego pojecia).

A gdy decydowalo sie nasze czlonkostwo w UE niektorzy hierarchowie buńczucznie mowili o naszej "misji" w Europie. Mielismy nawrocic Europę. Tymczasem UE przemielila wiarę.
Trochę jak w 39 roku: oficer do żony; kochanie za dwa miesiace wrócę, kupię ci buty w Berlinie! Numer 38, pamiętam.
Kiedy?
Inteligencja wciąż istnieje. To grupa ludzi bez majątku mająca formalne wykształcenie z którego biorą poczucie misji i wyższości, żyjąca z rządu bądź NGOsów.

"Mielismy nawrocic Europę. Tymczasem UE przemielila wiarę".

Ciekawe jest, czy chociaż przez chwilę i w czymkolwiek takie spodziewanie było zakotwiczone?
Nie mogłem wyjść z podziwu, że nagle oficjalny głos rządzących/mediów/kościoła brzmiał w kwestii anszlussu identycznie.
Czy w nurcie poniższych analiz można wykazać, że od początku była to tylko cyniczna gra agentów, których jest wszędzie jak rodzynków w babie wielkanocnej...
To był punkt zwrotny, nasz kairos, można było teoretycznie tworzyć więzy opłacalne handlowo, bez przejmowania tej całej destrukcji unijnych regulacji wg jej ateistycznej wizji świata...
Głosowałem przeciwko zrzeczeniu się suwerenności, nawet nie wiadomo, czy głosy były liczone uczciwie, a teraz mamy syf i szambo bez oparcia w hierarchach.
Dziś w wiadomościach Radia Watykańskiego słyszę o "Afroamerykanach"..., podobnych określeń jest tam masa.
Totalna poprawność i duch czasu dopieszczany gorliwie...
Proszę pana, nasz los gospodarczy został przesądzony w drugiej połowie lat 80. Myśmy na transformacji zapłacili wejściówkę do tego klubu, po skasowaniu biletu przez wikidajłów nie miałoby żadnego sensu odwrócić się na pięcie i dać nogę. Droga ta wejściówka i klub mógłby być lepszy, ale jest jedyny na dzielni i chociaż drogi to fajny.

Ciekawe jest, czy chociaż przez chwilę i w czymkolwiek takie spodziewanie było zakotwiczone?
Nie mogłem wyjść z podziwu, że nagle oficjalny głos rządzących/mediów/kościoła brzmiał w kwestii anszlussu identycznie.

Na a jakże mogło być inaczej, skoro "nasz papież" tego chciał? Któż rzucił hasło " "Od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej"?

Słowa Jana Pawła II z 1999r:
"Integracja Polski z Unią Europejską jest od samego początku wspierana przez Stolicę Apostolską. Doświadczenie dziejowe, jakie posiada naród polski, jego bogactwo duchowe i kulturowe mogą skutecznie przyczynić się do ogólnego dobra całej rodziny ludzkiej, zwłaszcza umocnienia pokoju i bezpieczeństwa w Europie".

Czyli to spodziewanie było zakotwiczone w przekonaniu, że mamy wielkie bogactwo, i ono spłynie na całą Europę jak wezbrane nurty rzeki, której nagle otworzono tamę.

Ale trzeba sobie też szczerze powiedzieć, że całe to gadanie o cywilizacjach, wartościach, integracjach, umacnianiach  nie miało aż tak wielkiego znaczenia, bowiem lud chciał do Unii. A chciał z jednego powodu: żeby można było wyjeżdżać i pracować na zachodzie.
Dokładnie. Uważam że tutaj Kościół RK w Polsce wykonał akurat dobrą robotę. Dlaczego? Bo wejście było sensownym ryzykiem i pozwoliło opuścić dotychczasową toxyczną strefę komfortu, zaś pozostanie poza utwierdzało lęki znerwicowanego narodu.
Lepiej mieć paszport i szengen niż nie mieć.
Dzięki szengen byłem na pielgrzymce Paryżewo-Szartrowo.


....Instynkt... wiara w Boga to nie instynkt....Panie rysiu, ja zadnej wiary na uwadze nie mialem. Można rozmawiać o jednostkowych przypadkach ale o masowym przyjeciu chrzescijaństwa nie może być mowy i to w skali całego narodu. Oczywiscie obyczajowośc, folklor tak. Tutaj zresztą mamy do czynienia z zakłamaniem i mitologią na skale niespotykaną. Utarł się jakiś mit wsi polskiej, szczesliwej i spokojniej, jak o Horacego powyżej. Taki obraz złotego wieku jak u Roussou. Potworna bzdura. W folklorze np mamy jakiś standard stroju ludowego, nie wiadomo z jakiego okresu. Taki strój kosztuje tyle co średniej klasy auto, mówi się że to XIX wieczny wzór, Panie, ludzie boso wtedy chodzili, a jedli zgniłe ziemniaki okraszone łopianem. Dzieci mordowały rodziców, aby kawałek ziemi przejąc, a rodzice oddawali małe dzieci na służbe do dworu albo nielicznych bogatszych chłopów. To wszystko rzekomo w katolickim kraju. Rója i poróbstwo szerzyły się na skale znaną nam dzisiaj, a babki-aborcjonistki miały pełne rece roboty. Co kto mądrzejszy i odważniejszy uciekał od tego szczęscia za wielka wode. Mówi siie duzo o emigracji do USA, z Królestwa Polskiego kierowano się do Brazylii, bo tam ziemia czekała. Inna sprawa, to rozboje i złodziejstwo wszelkiej maści. Głod towarzyszył człowiekowi od kołyski do czterech desek. Duchowieństwo parafialne doktrynalnie utwierdzało taką petryfikacje i nienawiść do Koscioła przez to wcale nie była mniejsza niz dzisiaj. Pierwsze partie ludowe powstałe w Galicji w swojej retoryce mogłyby zawstydzić Palikota i Szojring Wielgus swoim antyklerykalizmem. Witos był wyjatkiem, dlatego był tolerowany, reszta ruchu ludowego to zoologiczny antyklerykalizm. To na razie

Głód i antyklerykalizm do dzisiaj chodzą w parze.

Dodać do tego jeszcze by wypadało, że przed rokiem 1963 opodatkowany świadczeniem pracy - czyli pańszczyzną - chłop był darmową siłą roboczą nie tylko w gospodarstwie dziedzica, przy budowie urządzeń hydrotechnicznych ale i w przemyśle: gorzelni, młynie i małej pańskiej wytwórni "czegośtam"etc. Darmowa praca była elementem "biznesplanu".
(Ten "biznesplan" przez wieki blokował w Polsce rozwiązanie tw kwestii chłopskiej. Wolny chłop, któremu trzeba zapłacić przewracał do góry nogami polską gospodarkę. Podobnie jest/było teraz tzw "skok cywilizacyjny po 89 r." wypracowany został przez śmieciówkarzy bez składek emerytalnych i przedsiębiorców, którym się nie zapłaciło za pracę. I ten system dojenia ludzi jest kontynuowany bo inaczej nie byłoby z czego zapłacić pensje rozrastającej się klasie administracyjnej - taki "biznesplan")

Dlatego tak ważne są kwestie ekonomiczne i podmiotowość człowieka. Dopiero emancypacja chłopa: 1807 wolność osobista, 1828-1856 reformy wsi-komasacje gruntów i "błogosławiona zamiana pańszczyzny na oczynszowanie", 1864 - zniesienie pańszczyzny ... początki edukacji obowiązkowej - chłopi nauczyli się dobrze liczyć - co wcześniej było przekleństwem wsi.

Świadome wypowiedzenie "Credo" jest możliwe przy minimalnym zabezpieczeniu potrzeb; najpierw ich nakarmił później nauczał. Gospodarowanie, prowadzenie sklepiku, wytwórczość - konieczność myślenia i liczenia zmienia świadomość ludzi i pozwala na zrozumienie świata - także świadomy wybór - "Wierzę !"
Aby słuchać nauk, trzeba mieć wolny czas. Wolny czas to luksus. Stąd zrodził się w krajach bogatych biznes związany ze spędzaniem wolnego czasu. Bezrobotnego albo człowieka pracującego w kieracie - śpiącego rano i wieczorem w "radomiaku" (koleje mazowieckie) - nie zainteresuje pan "Tradycją przedsoborową".

Dlatego doprowadzają mnie do białej gorączki "katoliccy" posłowie, chrzaniący od rana do nocy o "ochronie życia" a oderwani od życia ludzi do których mówią - choć można mieć wrażenie, że i bez ludzi by gadali.
Bez wiedzy o gospodarce, ekonomii, podatkach- słowem katecheci z dochodami posłów. Na dodatek prostytuujący się z większymi partiami politycznymi by dostać się na "numerki biorące".
CO się zmieniło w 63?
Ma pan rację - ja od kilku lat uważam, że dzisiejszy model gospodarczy w Polsce jest bezpośrednią kontynuacją modelu zaprowadzonego przez panów braci w XVI wieku. Czyli intensywny wyzysk.
I energochłonne zabiegi by zachować bezalternatywę status quo.
CO więcej - sam kościół w początku też zaprowadził, że najpierw trzeba zostać Sługą, który rozdaje chleb ziemski i niebieski, zbiera i rządzi pieniędzmi, aby móc zostać Starszym, który będzie radził ludziom w rozterkach i nakładał pokuty czyli sposoby na wyjście z grzechu i następstw jego w duszy.
Zgadzam się z pańską oceną unrealizmu prawaków. Im bardziej zajadły tym mniej praktyczny. Czekam dnia, w którym tacy konfederaci zamiast walić lapsusy o karaniu homosexualistów, zaczną prezentować proste karty podatkowe.



Panie etratio, z tego co mozna wywnioskowac z pańskich wpisów, jest pan dorosłym człowiekiem i wiedzy o powiedzmy czasach sprzed 100 lat nie musiał pan czerpać z literatury ale z przekazu ustnego. Ja miałem to szczęscie słuchac ludzi, którzy urodzili się jeszcze w XIX wieku, dlatego propaganda u mnie nie miała szansy zakiełkowac przynajmniej w tym zakresie o którym rozmawiamy. Ja proszę pana nie mam złudzeń na temat stanu Koscioła sprzed 100 lat jak i stanu, jak to wtedy nazywano, włosciaństwa lub stanu trzeciego jak to się mówiło w kregach koscielnych.

Czym się różnił tamten kościół od dzisiejszego?
Choćby tym że księżowie kochanki utrzymywali na widoku, nie było z tego wstydu, nie uciekano się do gospoś. Miał swoją panią i nic nikomu do tego.
Dzisiaj się kryją.
Na temat związków homosexualnych bądź pedofilskich wśród polskiego duchowieństwa nie znam relacji sprzed lat 60 XX wieku.
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: etratio w Kwiecień 05, 2019, 18:19:16 pm
W folklorze np mamy jakiś standard stroju ludowego, nie wiadomo z jakiego okresu. Taki strój kosztuje tyle co średniej klasy auto, mówi się że to XIX wieczny wzór, Panie, ludzie boso wtedy chodzili, a jedli zgniłe ziemniaki okraszone łopianem. Dzieci mordowały rodziców, aby kawałek ziemi przejąc, a rodzice oddawali małe dzieci na służbe do dworu albo nielicznych bogatszych chłopów. To wszystko rzekomo w katolickim kraju. Rója i poróbstwo szerzyły się na skale znaną nam dzisiaj, a babki-aborcjonistki miały pełne rece roboty. Co kto mądrzejszy i odważniejszy uciekał od tego szczęscia za wielka wode. Mówi siie duzo o emigracji do USA, z Królestwa Polskiego kierowano się do Brazylii, bo tam ziemia czekała. Inna sprawa, to rozboje i złodziejstwo wszelkiej maści. Głod towarzyszył człowiekowi od kołyski do czterech desek. Duchowieństwo parafialne doktrynalnie utwierdzało taką petryfikacje i nienawiść do Koscioła przez to wcale nie była mniejsza niz dzisiaj. Pierwsze partie ludowe powstałe w Galicji w swojej retoryce mogłyby zawstydzić Palikota i Szojring Wielgus swoim antyklerykalizmem. Witos był wyjatkiem, dlatego był tolerowany, reszta ruchu ludowego to zoologiczny antyklerykalizm. To na razie
Wiadomo. Ostatnia ćwiartka XIX wieku z warstwami aż do 2 wojny światowej.
Ile kosztuje taki strój?
Wiem że norweski ludowy kosztuje w przeliczeniu na nasze ponad 20 tysięcy.
Proszę zapamiętać, że tak zwany strój ludowy to strój uroczysty, na święta, śluby, procesje i ważkie wydarzenia polityczne. Na codzień rozchełstana koszula i szarobura sukmana.
Oddawanie do dworu wiązało się z usługami sexualnymi. Cóż, skutkowało to pokątnym spędzaniem płodów czy choćby skakaniem z pieca. Taki program aborcja za michę.

Dokładnie! Teraz czytając XIX wieczne modlitewniki mam wrażenie że sposób modlitwy i myślenia o Bogu ma utwierdzać charakter niewolniczy.


Tak, tak mniej więcej wyglądała "wsi spokojna, wsi wesoła! " (choć nie wszędzie i nie zawsze tak żle). Z takich rodzinnych wspomnień podam dwa przykłady:
- odnośnie złodziejstwa: kiedy dojrzewały jabłka i gruszki, mój dziadek musiał spać w nocy pod drzewami owocowymi przed domem i pilnować, inaczej by wszystko ukradziono
- odnośnie antyklerykalizmu: miałem w rodzinie krewną, która przed I wojną jeszcze służyła na plebanii. Widząc jak księża ucztują i opływają w dostatkach, kiedy wokół była potworna bieda, przestała chodzić do kościoła i stała się zaciętym antyklerykałem, którym została do końca życia

I jeszcze uwaga n.t. zmian na wsi:
Co do opinii p. rysia, że wieś była kiedyś mini-miastem w której większość ludzi nie zajmowała się rolnictwem, to może gdzieś tak było, ale w okolicy, z której pochodzę (mowię o Podhalu i Spiszu), o takich wsiach nie słyszałem. Osadnictwo wiejskie  w tym rejonie było zawsze całkowicie rolnicze (wyjąwszy rzemieślników takich jak np. kowal, który przeważnie też miał ziemię) , a wsie nigdy nie były mini-miastami.

Mini-miastem stały się teraz: we wsiach podhalańskich mało kto żyje z uprawy ziemi, powstają w nich wielkie supermarkety, wielkie firmy zaczynają budować apartamentowce, a napływ warszawskich ceprów kupujących wszystko, co można kupić spowodował postępujące wymieranie gwary. Szacunek i przywiązanie do ziemi znika, a spekuluje się nią na potęgę.
Czym się spekuluje?

Prosze wbic w wiki 'kategorie ludnosci wiejskiej', link generuje mi sie z bledem.

Gospodarze, malorolni, bezrolni z warzywniakiem trudniacy sie np.reperacja butów, 'parobcy' no i komornicy. Mlynarze, kowale, garncarze. Byly cale wsie, w ktorych mieszkali trudniacy sie praca chalupnicza, np. Cholewkarze. Ciekawe, ze do dzis w takich wsiach wytwarza sie chalupniczo na maszynach cholewki i sprzedaje polprodukt do dalszego 'montażu'.
Byly tez gospodarstwa wysokotowarowe specjalistyczne, zwane folwarkami. Zatem byly tez takie, ktore w wiekszosci skladaly sie z rolnikow - o ktorych pan wspomina.

Kard. Sapieha wyglaszal panegiryki na czesc Bieruta przybylego do Krakowa. Wydaje sie, ze nie musial az tak go witac. Czytalem o tym.
Co do handlu drobnego i uslug; od poczatku wieku, ludnosc chrzescijanska (jak okreslala to adm.carska) zaczela sie dobrze organizowac potrafila zrownowazyc handel zydowski. Organizowano ( proboszczowie i chrzescijanscy przedsiebiorcy ) kasy pozyczkowe a po 1918 r. spoldzielnie. Powoli ekonomicznie ludnosc chrzescijanska 'odzyskiwala teren'. Najgorzej bylo pod tym wzgledem w ostatniej cwierci XlX w.

Czyli wątek nasz nie pochwala czasow minionych bezkrytycznie tylko mowi jak bylo. A bylo niekoniecznie dobrze pod kazdym wzgledem. Nie zapominajmy o przeludnieniu i biedzie-sprzyjajacej pośrednio zachowaniom niemoralnym.
Panie rysiu - talk is cheap.

Na podstawie tego co sobie powiedzielismy o spoleczno-ekonomicznym fundamencie dawnego katolicyzmu, nalezy przyznać rację kard. Glempowi, ze na pytanie o siłę Polskiego Koscioła, pokornie powiedział, ze jest średnim Kościołem.

Mowil to już dawno, i nalezaloby powiedzieć, ze aż średnim.
Może i frekwencja w kosciolach byla znacznie wyzsza niż w krajach zachodnich, ale siła, znajomość przedmiotu wiary znacznie mniejsza. Bolesnie przekonalismy się o tym gdy nasze ubożuchne spoleczenstwo zderzyło się z kulturą konsumpcyjną w kraju i na emigracji. Zderzenia tego nie wytrzymala nasza inteligencja ( nie lubię tego juz historycznego pojecia).

A gdy decydowalo sie nasze czlonkostwo w UE niektorzy hierarchowie buńczucznie mowili o naszej "misji" w Europie. Mielismy nawrocic Europę. Tymczasem UE przemielila wiarę.
Trochę jak w 39 roku: oficer do żony; kochanie za dwa miesiace wrócę, kupię ci buty w Berlinie! Numer 38, pamiętam.
Kiedy?
Inteligencja wciąż istnieje. To grupa ludzi bez majątku mająca formalne wykształcenie z którego biorą poczucie misji i wyższości, żyjąca z rządu bądź NGOsów.

"Mielismy nawrocic Europę. Tymczasem UE przemielila wiarę".

Ciekawe jest, czy chociaż przez chwilę i w czymkolwiek takie spodziewanie było zakotwiczone?
Nie mogłem wyjść z podziwu, że nagle oficjalny głos rządzących/mediów/kościoła brzmiał w kwestii anszlussu identycznie.
Czy w nurcie poniższych analiz można wykazać, że od początku była to tylko cyniczna gra agentów, których jest wszędzie jak rodzynków w babie wielkanocnej...
To był punkt zwrotny, nasz kairos, można było teoretycznie tworzyć więzy opłacalne handlowo, bez przejmowania tej całej destrukcji unijnych regulacji wg jej ateistycznej wizji świata...
Głosowałem przeciwko zrzeczeniu się suwerenności, nawet nie wiadomo, czy głosy były liczone uczciwie, a teraz mamy syf i szambo bez oparcia w hierarchach.
Dziś w wiadomościach Radia Watykańskiego słyszę o "Afroamerykanach"..., podobnych określeń jest tam masa.
Totalna poprawność i duch czasu dopieszczany gorliwie...
Proszę pana, nasz los gospodarczy został przesądzony w drugiej połowie lat 80. Myśmy na transformacji zapłacili wejściówkę do tego klubu, po skasowaniu biletu przez wikidajłów nie miałoby żadnego sensu odwrócić się na pięcie i dać nogę. Droga ta wejściówka i klub mógłby być lepszy, ale jest jedyny na dzielni i chociaż drogi to fajny.

Ciekawe jest, czy chociaż przez chwilę i w czymkolwiek takie spodziewanie było zakotwiczone?
Nie mogłem wyjść z podziwu, że nagle oficjalny głos rządzących/mediów/kościoła brzmiał w kwestii anszlussu identycznie.

Na a jakże mogło być inaczej, skoro "nasz papież" tego chciał? Któż rzucił hasło " "Od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej"?

Słowa Jana Pawła II z 1999r:
"Integracja Polski z Unią Europejską jest od samego początku wspierana przez Stolicę Apostolską. Doświadczenie dziejowe, jakie posiada naród polski, jego bogactwo duchowe i kulturowe mogą skutecznie przyczynić się do ogólnego dobra całej rodziny ludzkiej, zwłaszcza umocnienia pokoju i bezpieczeństwa w Europie".

Czyli to spodziewanie było zakotwiczone w przekonaniu, że mamy wielkie bogactwo, i ono spłynie na całą Europę jak wezbrane nurty rzeki, której nagle otworzono tamę.

Ale trzeba sobie też szczerze powiedzieć, że całe to gadanie o cywilizacjach, wartościach, integracjach, umacnianiach  nie miało aż tak wielkiego znaczenia, bowiem lud chciał do Unii. A chciał z jednego powodu: żeby można było wyjeżdżać i pracować na zachodzie.
Dokładnie. Uważam że tutaj Kościół RK w Polsce wykonał akurat dobrą robotę. Dlaczego? Bo wejście było sensownym ryzykiem i pozwoliło opuścić dotychczasową toxyczną strefę komfortu, zaś pozostanie poza utwierdzało lęki znerwicowanego narodu.
Lepiej mieć paszport i szengen niż nie mieć.
Dzięki szengen byłem na pielgrzymce Paryżewo-Szartrowo.


....Instynkt... wiara w Boga to nie instynkt....Panie rysiu, ja zadnej wiary na uwadze nie mialem. Można rozmawiać o jednostkowych przypadkach ale o masowym przyjeciu chrzescijaństwa nie może być mowy i to w skali całego narodu. Oczywiscie obyczajowośc, folklor tak. Tutaj zresztą mamy do czynienia z zakłamaniem i mitologią na skale niespotykaną. Utarł się jakiś mit wsi polskiej, szczesliwej i spokojniej, jak o Horacego powyżej. Taki obraz złotego wieku jak u Roussou. Potworna bzdura. W folklorze np mamy jakiś standard stroju ludowego, nie wiadomo z jakiego okresu. Taki strój kosztuje tyle co średniej klasy auto, mówi się że to XIX wieczny wzór, Panie, ludzie boso wtedy chodzili, a jedli zgniłe ziemniaki okraszone łopianem. Dzieci mordowały rodziców, aby kawałek ziemi przejąc, a rodzice oddawali małe dzieci na służbe do dworu albo nielicznych bogatszych chłopów. To wszystko rzekomo w katolickim kraju. Rója i poróbstwo szerzyły się na skale znaną nam dzisiaj, a babki-aborcjonistki miały pełne rece roboty. Co kto mądrzejszy i odważniejszy uciekał od tego szczęscia za wielka wode. Mówi siie duzo o emigracji do USA, z Królestwa Polskiego kierowano się do Brazylii, bo tam ziemia czekała. Inna sprawa, to rozboje i złodziejstwo wszelkiej maści. Głod towarzyszył człowiekowi od kołyski do czterech desek. Duchowieństwo parafialne doktrynalnie utwierdzało taką petryfikacje i nienawiść do Koscioła przez to wcale nie była mniejsza niz dzisiaj. Pierwsze partie ludowe powstałe w Galicji w swojej retoryce mogłyby zawstydzić Palikota i Szojring Wielgus swoim antyklerykalizmem. Witos był wyjatkiem, dlatego był tolerowany, reszta ruchu ludowego to zoologiczny antyklerykalizm. To na razie

Głód i antyklerykalizm do dzisiaj chodzą w parze.

Dodać do tego jeszcze by wypadało, że przed rokiem 1963 opodatkowany świadczeniem pracy - czyli pańszczyzną - chłop był darmową siłą roboczą nie tylko w gospodarstwie dziedzica, przy budowie urządzeń hydrotechnicznych ale i w przemyśle: gorzelni, młynie i małej pańskiej wytwórni "czegośtam"etc. Darmowa praca była elementem "biznesplanu".
(Ten "biznesplan" przez wieki blokował w Polsce rozwiązanie tw kwestii chłopskiej. Wolny chłop, któremu trzeba zapłacić przewracał do góry nogami polską gospodarkę. Podobnie jest/było teraz tzw "skok cywilizacyjny po 89 r." wypracowany został przez śmieciówkarzy bez składek emerytalnych i przedsiębiorców, którym się nie zapłaciło za pracę. I ten system dojenia ludzi jest kontynuowany bo inaczej nie byłoby z czego zapłacić pensje rozrastającej się klasie administracyjnej - taki "biznesplan")

Dlatego tak ważne są kwestie ekonomiczne i podmiotowość człowieka. Dopiero emancypacja chłopa: 1807 wolność osobista, 1828-1856 reformy wsi-komasacje gruntów i "błogosławiona zamiana pańszczyzny na oczynszowanie", 1864 - zniesienie pańszczyzny ... początki edukacji obowiązkowej - chłopi nauczyli się dobrze liczyć - co wcześniej było przekleństwem wsi.

Świadome wypowiedzenie "Credo" jest możliwe przy minimalnym zabezpieczeniu potrzeb; najpierw ich nakarmił później nauczał. Gospodarowanie, prowadzenie sklepiku, wytwórczość - konieczność myślenia i liczenia zmienia świadomość ludzi i pozwala na zrozumienie świata - także świadomy wybór - "Wierzę !"
Aby słuchać nauk, trzeba mieć wolny czas. Wolny czas to luksus. Stąd zrodził się w krajach bogatych biznes związany ze spędzaniem wolnego czasu. Bezrobotnego albo człowieka pracującego w kieracie - śpiącego rano i wieczorem w "radomiaku" (koleje mazowieckie) - nie zainteresuje pan "Tradycją przedsoborową".

Dlatego doprowadzają mnie do białej gorączki "katoliccy" posłowie, chrzaniący od rana do nocy o "ochronie życia" a oderwani od życia ludzi do których mówią - choć można mieć wrażenie, że i bez ludzi by gadali.
Bez wiedzy o gospodarce, ekonomii, podatkach- słowem katecheci z dochodami posłów. Na dodatek prostytuujący się z większymi partiami politycznymi by dostać się na "numerki biorące".
CO się zmieniło w 63?
Ma pan rację - ja od kilku lat uważam, że dzisiejszy model gospodarczy w Polsce jest bezpośrednią kontynuacją modelu zaprowadzonego przez panów braci w XVI wieku. Czyli intensywny wyzysk.
I energochłonne zabiegi by zachować bezalternatywę status quo.
CO więcej - sam kościół w początku też zaprowadził, że najpierw trzeba zostać Sługą, który rozdaje chleb ziemski i niebieski, zbiera i rządzi pieniędzmi, aby móc zostać Starszym, który będzie radził ludziom w rozterkach i nakładał pokuty czyli sposoby na wyjście z grzechu i następstw jego w duszy.
Zgadzam się z pańską oceną unrealizmu prawaków. Im bardziej zajadły tym mniej praktyczny. Czekam dnia, w którym tacy konfederaci zamiast walić lapsusy o karaniu homosexualistów, zaczną prezentować proste karty podatkowe.



Panie etratio, z tego co mozna wywnioskowac z pańskich wpisów, jest pan dorosłym człowiekiem i wiedzy o powiedzmy czasach sprzed 100 lat nie musiał pan czerpać z literatury ale z przekazu ustnego. Ja miałem to szczęscie słuchac ludzi, którzy urodzili się jeszcze w XIX wieku, dlatego propaganda u mnie nie miała szansy zakiełkowac przynajmniej w tym zakresie o którym rozmawiamy. Ja proszę pana nie mam złudzeń na temat stanu Koscioła sprzed 100 lat jak i stanu, jak to wtedy nazywano, włosciaństwa lub stanu trzeciego jak to się mówiło w kregach koscielnych.

Czym się różnił tamten kościół od dzisiejszego?
Choćby tym że księżowie kochanki utrzymywali na widoku, nie było z tego wstydu, nie uciekano się do gospoś. Miał swoją panią i nic nikomu do tego.
Dzisiaj się kryją.
Na temat związków homosexualnych bądź pedofilskich wśród polskiego duchowieństwa nie znam relacji sprzed lat 60 XX wieku.



"czytając XIX wieczne modlitewniki mam wrażenie że sposób modlitwy i myślenia o Bogu ma utwierdzać charakter niewolniczy"

Niepokojąca opinia, wiemy, że Ewangelie nie potępiają np. niewolnictwa, czy feudalizmu, ale jednocześnie proponują rewolucyjne patrzenie na każdego człowieka, co z kolei wymusza zaniechanie systemów opresyjnych.
Jeśli ludzie kościoła pisali takie podejrzane teksty modlitw - trudno chyba za to winić Instytucję?
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: rysio w Kwiecień 06, 2019, 00:20:15 am
@Kefasz

- opisane represje ze strony policji spotykaly dzialaczy chlopskich po strajkach,
- zestawienie wypowiedzi ksiedza o niemoznosci wycofania sie Kosciola posoborowego z nowej eklezjologii z opisem represji jest przypadkowe. Jednak slowa "bez walki posoborowie nie ustapi" wpisuje sie w te represje. Jestesmy na poczatku walki. Wladza swiecka i posoborowie (w jednosci) stosowalo do tej pory "lagodne srodki perswazji". Upadek posoborowia to zniszczenie duchowej osłony postępowych przemian spolecznych. Dlatego odwolano/zmuszono do odejscia B16 i zastapiono go tym, ktory daje "kryszę" zmieniajacym swiat.

- Ożarowską Fabrykę Kabli - zamknięto chyba w 2002 r.
- Wywiad z kard. Glempem byl przedstawiony w TVP Historia. O ile dobrze pamietam, to byl dluzszy film o samym Glempie - taki 'benefis'.
- 'inteligencją' w prl-u okraslano 3-4% spoleczenstwa z wyzszym wyksztalceniem. Tak z formalno-statystycznego p.widzenia. Mozna by o tym dlugo pisac...prosze tylko nie pytać czy mgr major dypl. ZOMO to też inteligent  ;)

To historyczna, typowo polska (ale i rosyjska) kategoria spoleczna. Uwazam, ze to pojęcie powinno przejsc do historii. Od wprowadzenia gospodarki wolnorynkowej kryteria segmentowania spoleczenstwa powinny byc inne.
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: Regiomontanus w Kwiecień 06, 2019, 22:16:10 pm
Kard. Sapieha wyglaszal panegiryki na czesc Bieruta przybylego do Krakowa. Wydaje sie, ze nie musial az tak go witac.

Nihil novi sub sole. Tak było, jest i będzie. W 1936 r. tak pisał w swoich pamiętnikach rozgoryczony Witos:

"Książęta Kościoła, potomkowie historycznych rodów gną się do ziemi przed łobuzami, aferzystami, uzurpatorami, zwyczajnymi zbrodniarzami, a stróże dobrych obyczajów i nieskazitelnej moralności obcałowują ręce plugawych rozpustnic! Dlatego tylko, że one są żonami chwilowymi albo kochankami rządzących!
[...]
Dlaczego najwyższy polski duchowny dostojnik i człowiek naprawdę mądry, kardynał Hlond, przypisuje Piłsudskiemu obronę chrześcijaństwa pod Warszawą, kiedy wie dobrze, że to nieprawda? Dlaczego drugi dygnitarz duchowny, arcybiskup Sapieha, otwiera temu Piłsudskiemu bramę na Wawel wbrew własnej woli i przekonaniu?"
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: jwk w Kwiecień 07, 2019, 10:12:19 am
Czyżby Witos nawrócił się na narodowizm?
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: rysio w Kwiecień 07, 2019, 13:23:30 pm
Spostrzegawczośc nie jest poglądem politycznym tylko cechą osobniczą.
Np. grzybiarze są spostrzegawczy. Nie oznacza to, ze są narodowcani czy innymi ...



Wieś, tak dosadnie opisana przez p. Sławka, była przez wieki budowaną strukturą wielowarstwową - taką kanapką. Jedna warstwa przyciskała drugą. Jednostka nie byla anonimowa i nie można bylo żyć poza strukturą warstwową. Dla niektorych jednostek takie życie bylo nieznosne ale wiekszosci zapewnialo bezpieczeństwo (oraz poczucie bezpieczenstwa).

Struktura kanapki z czasem zaczeła się rozluźniać takze w wyniku otwierania się wsi, o czym pisalismy ( emigracja, zamiejscowa sezonowa praca, ).
Struktura rozleciala sie po wojnie głównie na skutek industrializacji i likwidacji systemu kapitalistcznego - zniknieciu warstwy ziemian, młynarzy, piekarzy - jak mawiali komunisci "przxemian społeczno-własnościowych".  Paradoksalnie presja komunistyczna dzialala pozytywnie na zachowanie obyczajow, obrzędowosci religijnej oraz wiary. Teraz niektórzy mówią słusznie, ze wiara po wojnie byla w "zamrażarce".

 Wszystko rozsypało się gdy zanikła wszelka presja i kazdy podejmuje decyzję samodzielnie. Czas wolnosci stał się egzaminem z religijnosci.
Teraz widać, na ile religijnosc była wyborem a na ile tradycją (przez male "t"). Jak ten egzamin zdajemy ( jestesmy w trakcie ) to kazdy moze ocenic sam.
Chyba opis stanu przeszlego nie budzi sporow pomiedzy Tradycjonalistami a posoborowcami. Dopiero ocena wynikow egzaminu i środki zaradcze-pastoralne są przedmiotem sporu i niepotrzebnych kłótni.
Ale by rozmawiac musimy stanąć w (historycznej) prawdzie o sobie. Tradycjonalisci (tak jak posoborowcy) powinni odrzucić mity. Mitem Tradsow jest przeszłość, ktora jawi się jako różowa i stabilna. Tymczasem była nieróżowa i pełna społecznych konfliktów, niesprawiedliwosci (aż strach użyć dopełnienia "społecznych" lub raczej ekonomicznych) amen.

Cytuj
.  "Książęta Kościoła, potomkowie historycznych rodów gną się do ziemi przed łobuzami, aferzystami, uzurpatorami, zwyczajnymi zbrodniarzami, a stróże dobrych obyczajów i nieskazitelnej moralności obcałowują ręce plugawych rozpustnic! Dlatego tylko, że one są żonami chwilowymi albo kochankami rządzących!
Nazwiska książąt bardziej jakby gminne ale zachowania takie same.
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: etratio w Kwiecień 07, 2019, 14:14:44 pm
Spostrzegawczośc nie jest poglądem politycznym tylko cechą osobniczą.
Np. grzybiarze są spostrzegawczy. Nie oznacza to, ze są narodowcani czy innymi ...



Wieś, tak dosadnie opisana przez p. Sławka, była przez wieki budowaną strukturą wielowarstwową - taką kanapką. Jedna warstwa przyciskała drugą. Jednostka nie byla anonimowa i nie można bylo żyć poza strukturą warstwową. Dla niektorych jednostek takie życie bylo nieznosne ale wiekszosci zapewnialo bezpieczeństwo (oraz poczucie bezpieczenstwa).

Struktura kanapki z czasem zaczeła się rozluźniać takze w wyniku otwierania się wsi, o czym pisalismy ( emigracja, zamiejscowa sezonowa praca, ).
Struktura rozleciala sie po wojnie głównie na skutek industrializacji i likwidacji systemu kapitalistcznego - zniknieciu warstwy ziemian, młynarzy, piekarzy - jak mawiali komunisci "przxemian społeczno-własnościowych".  Paradoksalnie presja komunistyczna dzialala pozytywnie na zachowanie obyczajow, obrzędowosci religijnej oraz wiary. Teraz niektórzy mówią słusznie, ze wiara po wojnie byla w "zamrażarce".

 Wszystko rozsypało się gdy zanikła wszelka presja i kazdy podejmuje decyzję samodzielnie. Czas wolnosci stał się egzaminem z religijnosci.
Teraz widać, na ile religijnosc była wyborem a na ile tradycją (przez male "t"). Jak ten egzamin zdajemy ( jestesmy w trakcie ) to kazdy moze ocenic sam.
Chyba opis stanu przeszlego nie budzi sporow pomiedzy Tradycjonalistami a posoborowcami. Dopiero ocena wynikow egzaminu i środki zaradcze-pastoralne są przedmiotem sporu i niepotrzebnych kłótni.
Ale by rozmawiac musimy stanąć w (historycznej) prawdzie o sobie. Tradycjonalisci (tak jak posoborowcy) powinni odrzucić mity. Mitem Tradsow jest przeszłość, ktora jawi się jako różowa i stabilna. Tymczasem była nieróżowa i pełna społecznych konfliktów, niesprawiedliwosci (aż strach użyć dopełnienia "społecznych" lub raczej ekonomicznych) amen.

Cytuj
.  "Książęta Kościoła, potomkowie historycznych rodów gną się do ziemi przed łobuzami, aferzystami, uzurpatorami, zwyczajnymi zbrodniarzami, a stróże dobrych obyczajów i nieskazitelnej moralności obcałowują ręce plugawych rozpustnic! Dlatego tylko, że one są żonami chwilowymi albo kochankami rządzących!
Nazwiska książąt bardziej jakby gminne ale zachowania takie same.


"Mitem Tradsow jest przeszłość, ktora jawi się jako różowa i stabilna".

No nie, punktem odniesienia nie są oczywiście aberracje w relacjach społecznych, ale czcigodna liturgia, w parze z odważnym, opartym na Ewangeliach, klarownym nauczaniem, wypełnianiem misji głoszenia Chrystusa wobec wszystkich.
Ale oczywiście trzeba i warto ostrzegać przed idealizowaniem przeszłości, czy ludzi...
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: rysio w Kwiecień 07, 2019, 16:28:55 pm
Nie przeczę, przyczyną powstania czegoś takiego jak Tradycja katolicka było zerwanie z Tradycją katolicką, sukcesywne odchodzenie od wiary. Źródłem i szczytem tego procesu kroczącej apostazji była i jest liturgia Pawła VI.

Mówiąc o micie Tradycjonalistów, mam na myśli lokalny polski ruch Tradycji. Przydatny jest doraźny mit, na ktorym moznaj się oprzeć. Tym mitem jest idealizowanie "czasow dawnych", najczesciej odnosimy sie do konca XIX w i dwudziestolecia. Takim samym mitem dla rozmow politycznych jest mit 20-lecia z Marszalkiem.

W XIX w. Mitem był "Naczelnik". Dzieci wiedzialy, ze Kosciuszko to byl "Naczelnik"; ale czego byl naczelnikiem? tego juz nie wiedzialy.
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: jwk w Kwiecień 07, 2019, 19:11:35 pm
Takim samym mitem dla rozmów politycznych jest mit 20-lecia z Marszalkiem.
Pan jak zawsze trywializuje. W tej chwili mitem dyżurnym jest umęczona opozycja międzywojenna.
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: etratio w Kwiecień 07, 2019, 19:42:30 pm
Takim samym mitem dla rozmów politycznych jest mit 20-lecia z Marszalkiem.
Pan jak zawsze trywializuje. W tej chwili mitem dyżurnym jest umęczona opozycja międzywojenna.

Tymczasem była też i opozycja w ramach sanacji: „Ci legioniści. Oni Polskę wyzwolili, a teraz popatrz, prowadzą ją do zguby”,
https://pl.wikipedia.org/wiki/Samob%C3%B3jstwo_Walerego_S%C5%82awka

Nikt o takich zawiłościach kiedyś w LO nie uczył, a to była kotłowanina...
Zdaje się, że ten Sławek to był człowiek Tradycji i honoru, chociaż wierny jak pies wobec Marszałka.
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: jwk w Kwiecień 07, 2019, 20:05:18 pm
Takim samym mitem dla rozmów politycznych jest mit 20-lecia z Marszalkiem.
Pan jak zawsze trywializuje. W tej chwili mitem dyżurnym jest umęczona opozycja międzywojenna.

Tymczasem była też i opozycja w ramach sanacji: „Ci legioniści. Oni Polskę wyzwolili, a teraz popatrz, prowadzą ją do zguby”,
https://pl.wikipedia.org/wiki/Samob%C3%B3jstwo_Walerego_S%C5%82awka

Nikt o takich zawiłościach kiedyś w LO nie uczył, a to była kotłowanina...
Zdaje się, że ten Sławek to był człowiek Tradycji i honoru, chociaż wierny jak pies wobec Marszałka.

Wygląda to prawdopodobnie, choć akurat wiki nie informuje uczciwie jeśli chodzi o współczesną historię i politykę. Niedawno czytałem o haśle poświęconym europoślicy Hübner. Wyprali jej pochodzenie - ojca i dziadka funkcjonariuszy UB w Nisku oraz karierę w PZPR. Ciekawe, że jak się otworzy zakładkę "dyskusja" to można się tego i owego dowiedzieć ale jak się nie zna tego co pisze Leszek Żebrowski, na za wiele się to nie przyda.
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: Regiomontanus w Kwiecień 10, 2019, 22:14:45 pm
Nikt o takich zawiłościach kiedyś w LO nie uczył, a to była kotłowanina...

Właśnie. Historia jest zawsze bardzo skomplikowana, w dodatku można ją badać (i pisać o niej) w różnej skali powiększenia, od całych narodów i państw do indywidualnych losów ludzkich. Czasem coś, co wygląda czarno-białe w skali narodu, staje się o wiele bardziej złożone, kiedy przyjrzymy się indywidualnym jednostkom.

To mniej więcej tak, jak opis górskiej rzeki: prawdą jest, że rzeka  oglądana z daleka to nic specjalnego: ot, woda płynie w dół. Ale kiedy zaczniemy badać trajektorie poszczególnych cząsteczek wody, to odkryjemy nieprawdopodobne bogactwo ruchów: turbulencję, intermitencję, wiry, itd.

Łatwo jest wypowiadać kategoryczne sądy o zdarzeniach z przeszłości, ale trudniej to zrobić bez jednoczesnej trywializacji bogactwa ludzkich zachowań i ich motywów. Z drugiej strony takie kategoryczne sądy (czy też mity) zdają się być niezbędne, bo są "klejem" spajającym ludzkie zbiorowiska. 
Tytuł: Odp: Ocieplanie wizerunku?
Wiadomość wysłana przez: Sławek125 w Kwiecień 11, 2019, 20:41:07 pm
...To historyczna, typowo polska (ale i rosyjska) kategoria spoleczna. Uwazam, ze to pojęcie powinno przejsc do historii. Od wprowadzenia gospodarki wolnorynkowej kryteria segmentowania spoleczenstwa powinny byc inne....Z tą inteligencją, to pomysł francuski jest. Wszystko wynikalo ze schorowanych praw dziedziczenia, podobnych do polskich. Kończyło się tym, że na pewnym etapie psa mysliwskiego dziedziczył jeden syn, a flinte drugi. Z masy tej szlacheckiej biedoty wywodzi się inteligencja, główna masa sprawcza rewolucji 1789, a nie żaden lud. Dartanjan jest literackim przykładem takiego szlachcica. Sytuacja była zupełnie inna w Brytanii, gdzie szlachcicem zostaje tylko najstarszy syn, reszta owszem uzyskuje wykształcenie ale roboty szuka w armii albo podrabia obrazy lub książki jak czerczil. W Rosji było jeszcze inaczej, tam nie istniała własnosc wielkoobszarowa, cała ziemia nalezała do cara, który obdarowywał na czas określony swoich wybrańców, tak było też w Polsce dopóki Zygmunt August nie zwariował i wtedy powstała oligarchia pewna juz swego a ruch egzekucyjny diabli wzięli. W Rosji taka sytuacja przetrwała aż do Jelcyna.