Forum Krzyż

Disputatio => Sprawy ogólne => Wątek zaczęty przez: pomponiagrecyna w Grudzień 01, 2018, 20:28:20 pm

Tytuł: Po co wierzycie w Boga?
Wiadomość wysłana przez: pomponiagrecyna w Grudzień 01, 2018, 20:28:20 pm
Dla marnego pocieszenia? Nie czujecie wewnątrz, że są to bajki?
Tytuł: Odp: Po co wierzycie w Boga?
Wiadomość wysłana przez: Adimad w Grudzień 01, 2018, 21:31:51 pm
Bajką jest pomysł istnienia Wszechświata BEZ idei Boga ;-)
Tytuł: Odp: Po co wierzycie w Boga?
Wiadomość wysłana przez: Aqeb w Grudzień 01, 2018, 21:47:26 pm
Nie, ale "czucie wewnątrz" nie było chyba nigdy moją mocną stroną. Poza tym nie nadaje się na podstawę wiary. Raczej odwrotnie - podstawa niewiary (jeśli dobrze rozumiem - jak tutaj przedstawione) tudzież niepraktykowania (nie chodzę do kościoła bo nie czuję takiej wewnętrznej potrzeby itd.).
Tytuł: Odp: Po co wierzycie w Boga?
Wiadomość wysłana przez: Fideliss w Grudzień 01, 2018, 21:57:55 pm
Ooooo! Ciekawy temat. Lubię takie klimaty. Poczekam aż się rozwinie. Jeśli się rozwinie.
Tytuł: Odp: Po co wierzycie w Boga?
Wiadomość wysłana przez: Adimad w Grudzień 01, 2018, 22:04:23 pm
Bóg nie służy pocieszeniu, ani w ogóle niczemu nie służy. To kwestia prawdy i nieprawdy.

Różnym ludziom pomagają w ogarnięciu tego różne rzeczy. Mnie przekonuje ostatnio głównie droga apofatyczna (http://www.legitymizm.org/medytacja-apofatyczna). Nie upieram się przy niej, nie twierdzę, że jest jedyną właściwą itd., bo zaraz ktoś znowu napisze, że szermuję tu jakąś gnozą i indyjskim brahmanem, ale ma ona niewątpliwe zalety: jest nieomal nie do obalenia z perspektywy ateistycznej.

    Nie da się go ogarnąć ani mową,
    ani myślą, ani wzrokiem.
    On „jest” – tylko tym słowem
    Można go uchwycić – nie inaczej.


(Katha-upaniszada)


    Bóg nie jest ani duszą, ani intelektem, ani wyobrażeniem, ani mniemaniem, ani pojmowaniem, ani słowem i pojmowaniem; […] nie jest bez ruchu, ani w ruchu, ani nie odpoczywa. […] Nie jest […] ani Boskością, ani dobrocią […]. Nie jest też niczym z niebytu ani czymś z bytu. […] Nie istnieje ani słowo, ani imię, ani wiedza o Nim. […] Jest ponad wszelkim twierdzeniem i ponad wszelkim zaprzeczeniem.

(Pseudo-Dionizy)


    Nie jestem umysłem ani intelektem / nie jestem myślą ani samoświadomością / nie jestem słuchem, smakiem, zapachem lub wzrokiem / nie jestem eterem, ziemią, ogniem czy powietrzem / jestem czystą Inteligencją i Błogostanem (…) Nie odczuwam niechęci ani przywiązania, chciwości czy chęci zmiany / nie odczuwam dumy czy zazdrości / nie mam obowiązków, ciekawości, pożądań / nie żywię nadziei na wyzwolenie / jestem czystą Inteligencją i Błogostanem (…) Nie znam śmierci, zwątpienia czy względu na kastę / nie mam ojca i matki, nigdy się nie urodziłem / nie mam przyjaciół, krewnych, mistrzów, wyznawców / jestem czystą Inteligencją i Błogostanem (…) Jestem nieokreślony, bez formy / wszechobecny i przekraczający zmysły.

(Śankaraćarja)



    Stosownie do tego należy posuwać się ku prawdzie: ku czystej jedności, którą jest sam Bóg. W ten sposób dochodzi się do niezwykłego cudu. I trzeba na tym cudzie poprzestać. Albowiem ludzki umysł nie jest w stanie zbadać jego istoty. (…) Co wszakże wznosi się ponad umysłem, jest samym Jednem, niepojętym cudem.

    Wszystko, co ma istotę, wisi (jest zawiesiną) w tym „Nic”. Zaś owo „Nic” to jakieś „tak” niepojęte Ja, że żaden duch w Niebie i na Ziemi nie może ogarnąć ani zgłębić.


(Eckhart)

No i bonusowo:

JA JESTEM UBIK. ZANIM ŚWIAT BYŁ, JAM JEST. STWORZYŁEM SŁOŃCA. STWORZYŁEM ŚWIATY. STWORZYŁEM ISTOTY ŻYWE I MIEJSCA PRZEZ NIE ZAMIESZKIWANE; UMIESZCZAM JE TO TU, TO TAM. IDĄ, GDZIE IM KAŻĘ, ROBIĄ, CO IM POLECĘ. JESTEM SŁOWEM I NIGDY NIE BYWA WYPOWIEDZIANE MOJE IMIĘ – IMIĘ, KTÓREGO NIKT NIE ZNA. NAZYWAJĄ MNIE UBIK, ALE TO NIE JEST MOJE IMIĘ. JA JESTEM. JA BĘDĘ ZAWSZE.

(Ph. K. Dick)
Tytuł: Odp: Po co wierzycie w Boga?
Wiadomość wysłana przez: pomponiagrecyna w Grudzień 01, 2018, 22:25:04 pm
Pytanie trochę prowokacyjne, myślałem że przypuścicie na mnie atak, a tu proszę kulturalne wypowiedzi, miło mi :)
W zasadzie to dzisiaj sobie przypomniałem o koncie na tym forum, zalogowałem się i widzę, że jeszcze nikt nie usunął po długiej przerwie w logowaniu ;-) Mimo wszystko to pytanie z pozoru głupkowate (przecież jesteśmy na forum tradycjonalistów katolickich) jest jednak według mnie fundamentalne.

Ja wierzyłem do 23 roku życia, mimo że nie pochodzę  z rodziny wierzących ludzi. I to niewierzących nie tylko w Boga, ale chyba w nic tak naprawdę, a już najmniej w siebie i we własne możliwości. Kocham ich, ale widzę po sobie, że taki sposób wychowania albo raczej jego braku naznaczył silne piętno na mojej osobowości. W końcu i ja się wyłamałem.  Powody, dla których odszedłem od wiary w Boga są jednak wielowymiarowe. Zacząłem sobie stawiać niewygodne pytania, od których kiedyś uciekałem. Przede wszystkim chodziło o sens cierpienia najpierw osobistego, później ogólnoludzkiego, z którym nie potrafię sobie poradzić po dziś dzień. Dzisiaj już nie potrafiłbym się modlić. A już na pewno tak jak kiedyś. Nie potrafiłbym też modlić się razem z ludźmi. Nie jestem mizoginem, ale mam bardzo duży dystans do ludzi. Wrodzona wrażliwość i intuicja pozwala mi po jednej, dwóch rozmowach określić czy danej osobie mogę zaufać czy nie. Nie wiem skąd to wynika. Pomyliłem się tylko w jednym przypadku. Na ogół moja intuicja zdaje egzamin. Jest to dar, ale chyba też przekleństwo. Ponoć my Wagi tak mamy.
Są dni kiedy sobie myślę czy dobrze postąpiłem brnąc w ateizm, ale zawsze sobie zadaję pytanie: czy wierzysz w sens modlitwy? I zawsze mi wychodzi, że nie. Więc jaki sens ma taka wiara? Pewne tęsknoty za przeszłym życiem tłumaczę sobie naiwnym sentymentalizmem. Uważam, że i tak ta tęsknota będzie mi już towarzyszyć do końca życia, bo wierzyłem niemal od zawsze. Jako dziecko chodziłem po szkole do kościoła, później młody człowiek. Często byłem obiektem kpin z tego powodu, nie ukrywam. Dlatego nigdy nie stanę się na powrót tabularasą. Jest to wielka udręka, ktoś kto nigdy prawdziwie nie wierzył, pewnie nie wie jak bardzo wiara w Boga potrafi wrosnąć w osobę człowieka. Ale myślę, że to są tylko głupie uczucia. A obiektywnie nie wierzę w Opatrzność Bożą, że ktoś się nami interesuje. Motyw idei Boga, który wyjaśnia istotę Wszechświata też jest według mnie mocno przesadzony. Nie wykluczam ingerencji Istoty Inteligentnej. Ale to nie oznacza, że istnieje Pan Bóg, a już zwłaszcza taki, który się nami opiekuje i nas kocha. Pozdrawiam
Tytuł: Odp: Po co wierzycie w Boga?
Wiadomość wysłana przez: Fideliss w Grudzień 01, 2018, 22:29:51 pm
To na razie z mojej strony króciutki cytat;

"Wierzyć musi się nie ze względu na tradycję, nie z obawy przed smiercia, nie na wszelki wypadek, nie dlatego, że ktoś tak nakazał, albo że się czegoś boimy. Również nie ze względu na humanistyczne zasady, nie po to aby być zbawionym i nie z oryginalności. Wierzyć musi się z tego prostego powodu, Że Bóg istnieje."
za ; Ks. Bp dr Zbigniew Józef Kraszewski "Sto dowodów na istnienie Boga" Warszawa 1980.

Noctam quietam opto vobis. Do jutra.


Tytuł: Odp: Po co wierzycie w Boga?
Wiadomość wysłana przez: Andrzej75 w Grudzień 02, 2018, 02:21:38 am
Tytuł tego wątku koresponduje z tym, co zadał nam do czytania Pan Adimad:
Ks. Jerzy Grześkowiak, zresztą daleki tak od integryzmu katolickiego, jak i od tradycjonalizmu w sensie, nazwijmy to, "eliadowskim", trafnie opisuje różnicę pomiędzy tradycyjnym i współczesnym postrzeganiem świata:
"Człowiek starożytny wszędzie w całej rzeczywistości odnajdywał symbole bóstwa. Myśląc kategoriami metafizycznymi we wszystkich rzeczach na podstawie analogii odkrywał ślady świata duchowego i Transcendencji. Natomiast człowiek ery technicznej całą otaczającą go rzeczywistość ujmuje tylko racjonalnie i funkcjonalnie. Charakterystyczną cechą tzw. mentalności technicznej jest ujmowanie i wartościowanie wszystkich zjawisk w kategoriach użyteczności i skuteczności. Nie ma dziś zrozumienia dla spraw, które nie przynoszą bezpośrednio korzyści, a tym bardziej dla zagadnień metafizycznych. Postawę wyrażającą się w pytaniu "dlaczego?" wyparła postawa pozytywistyczna stawiająca na pierwszym miejscu pytanie "jak?" i "co mi to da?". Człowiek dziś nie chce już wmyślać się w rzeczy, lecz pragnie je mieć i używać. Dawniej zdawano sobie sprawę, że każda rzecz coś "mówi", że wyraża jakiś apel, zobowiązanie. (...) Fakty materialne traktowano jako przekaźniki poselstwa międzyosobowego".
Tak więc nie „po co?”, ale „dlaczego?”. I odpowiedzi już tutaj padły: jeśli wierzyć, to dlatego, że Bóg jest.
Człowiek ma jednak czasem taką tendencję, żeby to, czego „nie czuje” uznać za nieistniejące — albo może raczej za nieistniejące dla niego.
Tyle tylko, że jeśli wyjdzie się od tego, że Bóg jest, wtedy uczucie Jego nieobecności może być wprawdzie niepokojące, ale gdzieś w głębi wie się, że On jest i że wiara w Niego ma sens. Mark Heard śpiewał kiedyś taką piosenkę (Just the Same), gdzie najpierw opisuje nocny telefon od kogoś, za kim tęsknił; potem mówi, że — w gruncie rzeczy — z upływem czasu trudno mu będzie sobie wyobrazić, że ta osoba naprawdę gdzieś tam żyje; a kończy nieoczekiwaną analogią: ponieważ osoba, która wydaje mu się nierealna, jest jak najbardziej realna, to o ileż bardziej realny jest Bóg, który może nam się też wydawać nierealny. (If I forget your face, when space and time make you a dream, how real the Lord must be though he remains as yet unseen — Jeśli zapominam twoją twarz, kiedy przestrzeń i czas czynią z ciebie sen, jakże rzeczywisty musi być Pan Bóg, chociaż pozostaje dotychczas niewidoczny). Co prawda nie ma chyba co liczyć na to, że Bóg zatelefonuje do nas pewnej nocy, ale istotne jest to, że wychodzi się nie od wrażeń, uczuć, przeczuć, tylko od świadomości.
Niedawno na kazaniu pewien ksiądz powiedział: „Jaki obraz Boga Ojca mogą mieć dzieci, które się wychowują bez ojca w rodzinie?”. A ja sobie pomyślałem: może taki ojciec, którego nie widać, którego mogłoby nie być, który do niczego nie jest potrzebny, bez którego można się obyć… ale jednak jest i być musi — może taki ojciec będzie dla swego dziecka właśnie tym bardziej wymownym obrazem, symbolem Boga Ojca, którego nie widzimy, a który jednak jest. To naturalnie byłby tylko punkt wyjścia, bo potem trzeba by przekonać dziecko takiego niewidocznego ojca, że Bóg katolicki nie jest Bogiem Odwróconym, Bogiem w Stanie Spoczynku, Bogiem Śmiertelnie Obrażonym czy nawet Bogiem Chwilowo Nieobecnym (zob. Marek Oramus, Dzień drogi do Meorii).
Tytuł: Odp: Po co wierzycie w Boga?
Wiadomość wysłana przez: Fideliss w Grudzień 02, 2018, 20:54:10 pm
No i co panie pomponiagrecyna? Klapa. Współczuję z panem. (takiej formy gramatycznej używa Reymont w "Ziemi obiecanej")
Zaczął pan od arcyciekawej sprawy a tu cisza. Wrong number. Brak reakcji.
Z takim  pytaniem to może raczej na Katolik pl, a lepiej już na Racjonalista pl.

Na tym forum może pan raczej porozmawiać na temat koloru bucików , które powinien nosić Ojciec Święty, jak powinien być wykonany chorał gregoriański, co słychać w Kurii, kto do dymisji, kto jest kto i inne marginalia.
Współczuję Panu bowiem sam w swoim życiu przerabiałem ateizm i rozumiem Pana rozterkę duchową.

Ale póki nie ma dyskusji nie będę się wychylał. 
Tytuł: Odp: Po co wierzycie w Boga?
Wiadomość wysłana przez: pomponiagrecyna w Grudzień 02, 2018, 22:11:12 pm
Nie liczyłem na jakąś rozmowę tutaj, wiem dobrze na jakie forum przed laty się logowałem. Ja też kiedyś byłem wierzący. Myślałem, że mimo wszystko uda mi się sporowokować. Aktualnie proszę admina forum o usunięcie stąd konta, bo nie jest mi do niczego potrzebne. Zamknąłem już przed 3 laty rozdział Kościoła za sobą. Dokładnie 6 stycznia minie 3 lata jak nie byłem w kościele, ani nie modliłem się mimo "pokus". Jestem z tego faktu dumny.
Tytuł: Odp: Po co wierzycie w Boga?
Wiadomość wysłana przez: pomponiagrecyna w Grudzień 02, 2018, 22:13:26 pm
Poza tym nie da się rozmawiać jak ktoś pisze własnymi słowami, a drugi wkleja elaboraty, których nie da się czytać. No ale rozumiem, jestem na forum tradycjonalistów, dlatego parskam śmiechem widząc teksty nawiedzonych kapłanów sprzed poprzedniej epoki. Trochę czasy się zmieniły drodzy adwersarze. Juz chyba sami rozumiecie, że nie da się żyć w ciemnocie i zakłamaniu kleru.
Tytuł: Odp: Po co wierzycie w Boga?
Wiadomość wysłana przez: Bartek w Grudzień 02, 2018, 22:45:07 pm
Na prośbę użytkownika pomponiagrecyna jego konto zostało usunięte.

   -- Administracja
Tytuł: Odp: Po co wierzycie w Boga?
Wiadomość wysłana przez: Andris krokodyl różańcowy w Grudzień 03, 2018, 00:24:33 am
Po co wierzę w Boga?
A po co wierzę, że jutro będzie nowy dzień?
Po co wierzę, że z kranu z poleci woda, gdy go odkręcę?

Znam człowieka, który chciałby uwierzyć, ale nie potrafi.

Trzym się "Pomponia" na drogach życia. I Twoją intencję dorzucę do różańca. Do (nie)zobaczenia!
Tytuł: Odp: Po co wierzycie w Boga?
Wiadomość wysłana przez: Fideliss w Grudzień 03, 2018, 10:26:39 am
I tak oto drodzy forumowicze można by rzec, że skończyła się babci defekacja. Ex-użytkownik pomponiagrecyna wyskoczył z tematem-pytaniem by w końcu dojść do wielce oświeconego wniosku, że "nie da się żyć w ciemnocie i zakłamaniu kleru."
 Do takiego wniosku nie doszli Bernanos, Mauriac, Teihard de Chardin, Reinke, Lamarc, Pasteur, Maxwell,  Joul, Laplace, Planc, Edington, Fleming, . . . i setki innych "ciemniaków", a pomponiagrecyna doszedł.

Nie wiem. Można by kontynuować temat. It's up to you. I'm always ready.

Napisał - ciemniak Fideliss.
Tytuł: Odp: Po co wierzycie w Boga?
Wiadomość wysłana przez: Aqeb w Grudzień 03, 2018, 14:25:31 pm
Obawiam się, że jedną z przyczyn do zawodu Pana Fidelissa może być to, że P. PomponiaGrecyna wychodzi od odczuwania i jak dalej mówi - intuicji. W związku z tym z całym szacunkiem dla Pana Adimada i pozostałych i dla oczekwiań Pana Fidelissa... Filozoficzny wątek z tego nie powstanie bo każdy przytoczony argument będzie traktowany jako "wklejane elaboraty" (inna rzecz, że rzeczywiście są wklejane, ale czy jest sens przytaczać to wszystko własnymi słowami skoro już ktoś ujął to ładniej - temu służy cytowanie). Oczywiście, można mieć zarzuty dla Adwersarza, że może nie próbuje ich zrozumieć... Ale... Nie chodzi o zrozumienie tylko o "czucie wewnętrzne" itd.

Nie wiem czy P. PomponiaGrecyna jeszcze to czyta czy już nie i co pisze szczerze a co prowokacyjnie... Ale tu ateizm a tu nagle waga... Czy to prawdziwy ateizm? I to by też było pytanie filozoficzne - czy prawdziwy ateizm dopuszcza zodiakalnie kodowaną intuicję wag? Co do samej nazwy tak bo ateizm polega na twierdzeniu, że Boga nie ma, więc co ma do tego waga... Ale czy to się "trzyma kupy"? Bo skąd ta intuicja wagowa? Chyba, że stąd, że konstelacja powoduje (np. przez jakieś promieniowanie czy coś), że doskonale ułożone cząsteczki elementów komórek mózgu pozwalają na "wyczuwanie" wniosku bez dowodzenia za pomocą przesłanek, co nazywamy intuicją? To jest szersze pytanie - wielu deklarujących ateizm wchodziło w różnego rodzaju spirytyzmy. Kojarzy mi się prezydent Meksyku Plutarco Elias Calles, ale Pan Adimad będzie miał chyba szerszy katalog  :) . Aczkolwiek w ogóle słyszałem zdania, że mimo deklaracji ciężko spotkać stuprocentowego ateistę. Wielu tak naprawdę będzie agnostykami czy kimś jeszcze innym.

No cóż, pozdrawiam jako reprezentant ciemnego i zakłamanego kleru, postaram się pamiętać w modlitwie pomimo zmian epoki.
Tytuł: Odp: Po co wierzycie w Boga?
Wiadomość wysłana przez: ahmed w Grudzień 03, 2018, 17:14:37 pm
No cóż, pozdrawiam jako reprezentant ciemnego i zakłamanego kleru, postaram się pamiętać w modlitwie pomimo zmian epoki.

Jakby ktoś chciał także pościć, to przypominam, że za dwa tygodnie (w trzecim tygodniu adwentu) są Suche Dni. Pisze na poważnie czy troluje, w każdym razie za pseudonimem "pomponiagrecyna" krył się jakiś prawdziwy człowiek.

Ale tu ateizm a tu nagle waga...

Znaki zodjaku są zbieżné z porami roku, a pora roku podczas narodzenia może (nie mówię, że musi) mieć jakiś wpływ na przyszłość człowieka. Waga to średnia jesień, może od przedwczesnégo doświadczenia zimy tacy ludzie są bardziéj chorowici i wrażliwi :)
Tytuł: Odp: Po co wierzycie w Boga?
Wiadomość wysłana przez: stary kontra w Grudzień 03, 2018, 18:31:22 pm
Wydaje mi się, że to drugi przypadek utraty wiary katolickiej przez uczestnika tradycyjnego forum. Pierwszy raz zetknąłem się podobnym kazusem na nieistniejącym już forum FSSPX.  :(
Tytuł: Odp: Po co wierzycie w Boga?
Wiadomość wysłana przez: Regiomontanus w Grudzień 03, 2018, 19:02:25 pm
Pytanie otwierające wątek jest bardzo symptomatyczne dla naszych czasów. Pytanie "po co mi to" zastąpiło pytania natury metafizycznej, egzystencjalnej, moralnej, etc.

Ludzie pytają "po co mam wierzyć w Boga" zamiast "czy istnieje Bóg, a jeżeli tak, to jaki jest?", "po co mi to całe małżeństwo" zamiast "czym powinno być moje małżeństwo", itp itd.

W ogóle pytanie "jak żyć" jest mało interesujące dla młodych ludzi dzisiaj (zresztą dla starych też). Ciekawi współczesnego człowieka przede wszystkim pytanie "co ja z tego mam?".

OK, prawię truizmy, wszyscy wiemy, że tak jest. Czy można coś zmienić? Ciężka sprawa...

Św Augustyn czytając Eneidę jako młody człowiek płakał nad losem królowej Dido, zanim zrozumiał, że powinien raczej płakać nad sobą.

Wydaje się, że jako cywilizacja odeszliśmy już tak daleko od chrześcijaństwa, że nasze argumenty za chrześcijaństwem trafiają w próżnię bo leżą na płaszczyźnie niedostępnej dla współczesnego człowieka. Mówiąc w przenośni: nie może zaakceptować chrześcijaństwa ktoś, kto nigdy nie płakał nad losem Dido, kogo nie poruszyła wierność Penelopy, kto nigdy nie zastanawiał się, dlaczego Odyseusz, mając wybór, wybrał jednak los śmiertelnika i zdecydował powrócić do domu. Słowem: nie można chrześcijaństwa "sprzedać" komuś, kto nigdy nie pytał, co to znaczy być człowiekiem, oraz czy cierpienie i poświęcenie jest do czegoś potrzebne. Od tych pytań trzeba zacząć, a cała reszta przyjdzie sama (Deus volens).
Tytuł: Odp: Po co wierzycie w Boga?
Wiadomość wysłana przez: szkielet w Grudzień 03, 2018, 21:56:28 pm
+ !
Tytuł: Odp: Po co wierzycie w Boga?
Wiadomość wysłana przez: Aqeb w Grudzień 04, 2018, 09:57:42 am
Cytuj
Znaki zodjaku są zbieżné z porami roku, a pora roku podczas narodzenia może (nie mówię, że musi) mieć jakiś wpływ na przyszłość człowieka.
Już zapomniałęm nawet o tym, że kiedyś rozmawiałem z pewnym wierzącym panem, z wykształcenia psychologiem. Kiedy zaczął mówić o rakach i wagach to "skarciłem" go za okultyzm-spirytyzm-niewiadomocojeszcze, na co on mi odpowiedział, że nie idzie mu o jakieś horoskopy ale właśnie o to o czym Pan pisze, właściwie o pory roku i ich wpływ na cechy charakteru itd. Jakkolwiek zodiak kojarzy się bardziej z gwiazdami i może stąd - na skutek wszechotoczających horoskopów - takie wrażenie. Tyle, że wydaniu P. PomponiiGrecyny było to odnoszone do owej intuicji, stąd też skojarzenie bardziej... Gwiezdne.
Tytuł: Odp: Po co wierzycie w Boga?
Wiadomość wysłana przez: Andrzej75 w Grudzień 04, 2018, 22:51:29 pm
nie idzie mu o jakieś horoskopy ale właśnie o to o czym Pan pisze, właściwie o pory roku i ich wpływ na cechy charakteru itd.
Przecież to zwykłe dyrdymały: np. jedna osoba spod znaku Wagi urodziła się po dżdżystych lecie i jesieni, a druga spod tego samego znaku — po suchych; jedna urodziła się na terenie o podwyższonej radioaktywności, druga — o obniżonej; jedna urodziła się na Grenlandii, druga w Indonezji, itepe, itede… Ale wszystkie te osoby (rzekomo) mają posiadać cechy charakteru wyraźnie podobne do siebie (tylko dlatego, że urodziły się pod jednym znakiem) i wyraźnie odmienne od osób urodzonych pod innymi znakami. To są po prostu zabobony:
„Ludzie znacznie bardziej pasjonują się astrologią i horoskopami gwiazdowymi niż astrofizyką. Zajrzałem ostatnio z żoną do księgarni, a tam napis na pół ściany: horoskopy, amulety, jakieś zaklinania… Zdawało mi się, że jestem na środku wsi afrykańskiej, zaraz szaman zacznie bębnić. Fakt, że ludzie tego chcą, napełnia mnie bezmiernym zdumieniem. Francuzi na same horoskopy wydają podobno 5 miliardów franków rocznie”.
Jestem Casanovą nauki [w:] Marek Oramus, Bogowie Lema, ss. 33—49, na s. 37 [wywiad Marka Oramusa ze Stanisławem Lemem z maja 1995].
Tytuł: Odp: Po co wierzycie w Boga?
Wiadomość wysłana przez: Aqeb w Grudzień 05, 2018, 09:21:13 am
Tak, można też powiedzieć, to skąd ewentualne różnice między "reprezentatami" jednego i drugiego znaku zodiaku urodzonych kilka dni obok siebie. Tutaj miałem na myśli raczej to, że nie każde powołanie się na znak zodiaku musi się ściśle wiązać z horoskopami. Jest jeszcze taka rzecz, że może tu wchodzić w grę myślenie życzeniowe. Ktoś kto czyta horoskop może sobie próbować układać życie tak jak wyczytał i myśli, że to się zgadza. Tak samo w poszukiwaniu cech charakteru - ktoś kto się na znajdywanie takich podobieństw nastawił może się tym kierować a różnice marginalizować.
Tytuł: Odp: Po co wierzycie w Boga?
Wiadomość wysłana przez: Kefasz w Grudzień 05, 2018, 10:59:53 am
Cytuj
Zawsze wyobrażam sobie, że na końcu życie jest dziełem sztuki. Dlatego dążymy do tego, by były w nim harmonia, logika. By było w nim piękno.

Sens życiu na pewno nadaje miłość. Świadomość, że potrafimy kochać, że jesteśmy dla innych ważni. Jeśli to się zawala, mamy poczucie utraty sensu. Nie tylko z powodu spodziewanej samotności, bo ona nie musi być straszna, tylko dlatego, że przepadło coś najważniejszego

- mówi ks. Adam Boniecki w rozmowie z Anną Goc, redaktorką „Tygodnika Powszechnego”. Rozmowa jest fragmentem wywiadu rzeki „Boniecki. Rozmowy o życiu".

Odpowiadając na pytanie "Po co wierzycie w Boga? " - po źródło miłości.
Tytuł: Odp: Po co wierzycie w Boga?
Wiadomość wysłana przez: jp7 w Grudzień 09, 2018, 13:08:48 pm
"Po co?" - pytanie dość znamienne. Po co MI wiara, albo jaki mam cel wiary. W obu pytaniach chodzi o MNIE - mam wierzyć, by coś mi to dało (teraz albo w przyszłości). Wierzę, bo mam w tym interes. (niewątpliwie taki aspekt wiary też jest - wierzę w nadziei życia wiecznego i wszystkiego co się z tym wiąże)

Lepszym pytaniem było by "dlaczego wierzycie" - ale tu już ktoś odpowiedział - wierzę, bo uważam, że to prawda. A skoro to prawda - to moje "(nie)wierzenie" nie ma na nią najmniejszego wpływu. Mogę sobie nie wierzyć w istnienie Kaczyńskiego, Wałęsy czy Tuska (bo np. to spisek mediów, które stworzyły takie postacie i o nich rzekomo informują) - ale to głupie.

Pierwsze sugestie odpowiedzi pytającego: "Dla marnego pocieszenia" - nie rozumiem pytania. Pocieszenia, że ktoś kto umarł (albo my jak umrzemy) -będziemy żyli po śmierci, albo że cierpienia tu będą na tamtym świecie zasługami? Przecież nie mamy gwarancji że osoba która umarła (albo i ja sam) po śmierci trafi "do nieba" - bo to osądza Pan Bóg na podstawie rzeczy o których zwykle nie mam pojęcia. Także moje cierpienia tu nie będą zasługami w piekle.

Przydługie cytatu z "teksty nawiedzonych kapłanów sprzed poprzedniej epoki" - są czymś jak definicja.  Jeśli ktoś wymyślił optymalną - to każdy następny będzie ją tylko  cytował. Lepiej sie pewnych rzeczy wyrazić nie da.

"Trochę czasy się zmieniły drodzy adwersarze." Nie bardzo wiem, czy interesuje się pan historią, czy nie, ale czasy może i się zmieniają, ludzie nie. Bez znaczenia, czy to schyłek Aten, czy Rzymu, czy też Europa w XXIw - mechanizmy są jednakowe. W dziedzinie filozofii "przed poprzednią epoką" ludzie byli mądrzejsi niż my teraz.

"Juz chyba sami rozumiecie, że nie da się żyć w ciemnocie i zakłamaniu kleru" - zacznijmy od tego, że słowo "ciemnota" wyraża co najwyżej emocję piszącego. Można pisać o "ciemnocie głosujących na PO", "ciemnocie głosujących na PiS", czy "ciemnocie niegłosujących na główne partie". Nie wyraża to żadnej głębszej myśli poza "uważam, że są głupi".
"zakłamanie kleru" - zjawisko, które istotnie występuje (ale nie jest charakterystyczne wyłącznie dla kleru) oraz nie obejmuje całego kleru. Spierać się można czy są chlubne wyjątki wśród zakłamanych, czy też zakłamani to niechlubny wyjątek. Przyjmijmy, że występują zakłamani i niezakłamani. I zawsze byli - zmieniały sie co najwyżej proporcje jednych i drugich.

Ale wracając do meritum - tym 'zakłamanym" nie w smak jest "bajeczka o Bogu" - i bardzo by chcieli ją zmienić na inną.
Tytuł: Odp: Po co wierzycie w Boga?
Wiadomość wysłana przez: gnome w Grudzień 29, 2018, 21:17:14 pm
Żaden z Pomponi ateista. Po prostu kolejny obrażony na Pana Boga.
Nie rozumiem sensu cierpienia, więc nie ma Boga.
Przecież jak by był, to bym rozumiał!

Pogubiony człowiek, który szuka pomocy i nawet próbuje być nieprzyjemny (co wychodzi mu sztucznie i z tego wnioskuje, że nie jest dla niego naturalne), żeby wywołać awanturę i żeby go ktoś uratował ... przed nim samym i jego odczuciami wewnętrznymi.
No nie udało się. Trochę mi Pana nawet szkoda.


Tylko wariat i człowiek skrajnie skupiony na sobie może nie widzieć (widzieć, nie wierzyć tylko wręcz widzieć) Boga.
Cała reszta wierzy, tylko to jeszcze nie znaczy, że staje w Jego obozie.