Forum Krzyż

Disputatio => Poczekalnia => Wątek zaczęty przez: Agnieszka20 w Wrzesień 19, 2011, 21:22:02 pm

Tytuł: O Miłości... ,)
Wiadomość wysłana przez: Agnieszka20 w Wrzesień 19, 2011, 21:22:02 pm
Cóż .. wiedza rzeczywiście jest ważna ... ale nie wszystko trzeba wiedzieć, poza tym w życiu i tak najważniejsze jest by się kierować miłością ;)

"Tradziuch" hmmmm.... Jakoś nigdy nie staram się pamiętać kto jest kim , nie ważne czy to biskup, ksiądz czy diakon, wystarczy mi że pamiętam który z nich głosi słowo, które do mnie przemawia.
Tytuł: Odp: O Miłości... ,)
Wiadomość wysłana przez: szkielet w Wrzesień 19, 2011, 21:29:44 pm
Miłoscią... powiada Pani. No ok.
Tytuł: Odp: O Miłości... ,)
Wiadomość wysłana przez: Agnieszka20 w Wrzesień 19, 2011, 21:41:47 pm
Wyczuwam sceptycyzm... może błędnie...
A przecież miłość należy w sobie rozwijać,
nie od razu jest ona taka jak np. u świętych...
Zaczyna się od zdobywania się na jakąkolwiek życzliwość wobec innych oraz prowadzenia w sobie walki zewnętrznej aby się na nich nie wściekać tylko im błogosławić ;)
Kiedy więc mówie miłość nie mam od razu na myśli konkretnie stadium ostatecznego miłości idealnej jaka jest chyba tylko u Boga ale miłość jako drogę niezależni o etapu na którym jest się aktualnie
Tytuł: Odp: O Miłości... ,)
Wiadomość wysłana przez: szkielet w Wrzesień 19, 2011, 21:52:26 pm
Wiem, o czym Pani mówi i jak Pani myśli :)
Ale w nas Tradziuchach nie ma "miłości" :P
Znaczy sie Pani tu tak z przypadku jak rozumiem.
Wiec witamy Panią w naszych skromnych progach...
Tytuł: Odp: O Miłości... ,)
Wiadomość wysłana przez: Agnieszka20 w Wrzesień 19, 2011, 22:01:44 pm
No ok, dzięki za powitanie,  :)
Przepraszam jeśli te pytania są niewłaściwe ale zaryzykuję i zapytam...
 Dlaczego nie ma miłości? Naprawdę nie ma ?
A co do przypadku... nie wiadomo co jest przypadkiem a co nie jest... chciałam się dowiedzięć czegoś na taki jeden temacik (o grzeszeniu w myślach) i "przypadkiem" weszłam na to forum no i zaskoczyło mnie że odpowiedzi są na temat i całkiem rozsądne ;p dlatego pomyślałam że może i warto założyć profil.
Tytuł: Odp: O Miłości... ,)
Wiadomość wysłana przez: Anna M w Wrzesień 19, 2011, 22:05:34 pm
Wiem, o czym Pani mówi i jak Pani myśli :)
Ale w nas Tradziuchach nie ma "miłości" :P
Znaczy sie Pani tu tak z przypadku jak rozumiem.
Wiec witamy Panią w naszych skromnych progach...

Nie wystawiaj pan podrobów  :)
Tytuł: Odp: O Miłości... ,)
Wiadomość wysłana przez: szkielet w Wrzesień 19, 2011, 22:08:54 pm
Pani Agnieszko. Powiem tak. Nie ma w nas miłosci - to stwierdzenie imputuja nam wszyscy naokoło, więc sami zaczęliśmy już tak mówić. Czym jest Miłość, o której mówi Pani, o której mowi cały posoborowy Kościół a czym jest miłość, o której mówią Tradziuchy. To sa zapewne trzy różne Miłości. Ma Pani do dyspozycji wiele watków, które sa warte przeczytania. Moze pani zrozumie, dlaczego nie ma w nas "miłości"...
I coby nie bokotemacic proponuję załozyć nowy watek, lub wybrać coś z poczekalni co bedzie pasowało, bo jak mniemam zaraz pojawią się dalsze pytania.
Tytuł: Odp: O Miłości... ,)
Wiadomość wysłana przez: szkielet w Wrzesień 19, 2011, 22:09:56 pm
Wiem, o czym Pani mówi i jak Pani myśli :)
Ale w nas Tradziuchach nie ma "miłości" :P
Znaczy sie Pani tu tak z przypadku jak rozumiem.
Wiec witamy Panią w naszych skromnych progach...

Nie wystawiaj pan podrobów  :)
Pani Mamo... ;D ;D ;D
Tytuł: Odp: O Miłości... ,)
Wiadomość wysłana przez: Anna M w Wrzesień 19, 2011, 22:12:55 pm
Pani Mamo... ;D ;D ;D

O tak!  ;D  a o miłości najlepiej zacząć pisać w nowym wątku, a nie w wątku Nergalowym.
Tytuł: Odp: O Miłości... ,)
Wiadomość wysłana przez: Agnieszka20 w Wrzesień 19, 2011, 22:16:59 pm
Może kiedy indziej założę jakiś temacik... bo czas na kolację ;p a co do tej miłości to może rozumiem co Pan ma na myśli ... a jeśli nie to może później się dowiem.
Tytuł: Odp: O Miłości... ,)
Wiadomość wysłana przez: Anna M w Wrzesień 19, 2011, 22:51:53 pm
O miłości znalazłam taki wąteczek:

Miłość bliźniego - jak to jest

http://forum.piusx.org.pl/index.php?topic=2609.msg9785#msg9785
Tytuł: Odp: O Miłości... ,)
Wiadomość wysłana przez: Agnieszka20 w Wrzesień 20, 2011, 12:59:09 pm
Skoro już został założony (niejako przeze mnie...) ów wątek o Miłości to napiszę kilka refleksji na tan temat ;)

1. Miłość Boga do ludzi
Można ją porównać do miłości obojga kochających rodziców, jest bowiem (wg. mnie) zarówno ojcowska jak i matczyna
Bóg pozwala nam "odpocząć na swoim łonie", wypłakać się i otacza nas ciepłem oraz jest wyrozumiały dla naszych potknięć.
Zarazem troszczy się o nas jak i nas umacnia. Daje na siłę do dalszej drogi, wymaga od nas abyśmy dążyli do doskonałości tak by mógłby być z nas dumny.
Obdarza więc nas mocą płynącą za Swego Ducha, potrzebną do walki , ale i uczy pokory i pochylania się z troską nad bliźnim.

2. Miłość Boga w Trójcy Świętej
Istnienie Boga, który kocha bez stworzenia, które jest kochane nie miałoby sensu.
Sądzę, że ze względu na to Bóg występuje w Trójcy Świętej.
Jest tak aby Jego Miłość mogła pełniej do nas dotrzeć. Potrzebujemy bowiem każdej z Osób Trójcy Świętej aby stać się doskonałymi dziećmi Boga.
Tak więc Bóg jest Miłością, a Jego Miłość objawia się w Trójcy Świętej.

3. Miłość która jest w nas.
Zdolność do kochania to dar od Boga. Który należy w sobie rozwijać.
Droga ta dla każdego człowieka jest nieco inna.
Każdy jednak potrzebuje kontaktu z Bogiem poprzez Ducha Świętego i Pana Jezusa aby móc nią iść i wydawać owoce.

Warto też wspomnieć o tym, że dla każdego dziecka ważne jest aby miało kochających rodziców, którzy przekażą mu wiarę słowem i przykładem, aby jego obraz Boga był pełniejszy. Aby miały siłę do pokonywania trudności i serce czułe na krzywdę innych ;) Kochający rodzice nie są co prawda niezbędni ale bardzo ułatwiają dziecku życiową drogę.

No to tyle jak na teraz... później pewnie jeszcze cosik dodam.
                                   
Tytuł: Odp: O Miłości... ,)
Wiadomość wysłana przez: szkielet w Wrzesień 20, 2011, 13:06:37 pm

Każdy jednak potrzebuje kontaktu z Bogiem poprzez Ducha Świętego i Jezusa aby móc nią iść i wydawać owoce.

Znaczy chciała Pani napisać Pana Jezusa... jak rozumiem.
Tytuł: Odp: O Miłości... ,)
Wiadomość wysłana przez: Wewiórka w Wrzesień 20, 2011, 13:10:07 pm
Istnienie Boga, który kocha bez stworzenia, które jest kochane nie miałoby sensu.
 
 

Pani raczy żartować?
Tytuł: Odp: O Miłości... ,)
Wiadomość wysłana przez: Agnieszka20 w Wrzesień 20, 2011, 13:11:48 pm
Nie raczę żartować. Czyż sam fakt że jest On Miłością nie zakłada, że jest także jej adresat?

Poza tym posunę się nawet do bardziej dalekoidących wniosków - Aby miłość Boga objawiła się w pełni potrzebni są ci, którzy zgrzeszyli a następnie szukali u Boga wybaczenia.
Nie znaczy to jednak, że Bóg pozwala na grzech. Ale to iż Bóg wiedział o grzeszności stworzenia i mimo to pozwolił mu żyć aby mu wybaczyć i tym samym aby Jego Miłość w pełni się objawiła ;) I tym większej doznał czci On sam.
Tytuł: Odp: O Miłości... ,)
Wiadomość wysłana przez: Wewiórka w Wrzesień 20, 2011, 13:49:48 pm
Pani się już lepiej dalej nie posuwa, bo... eh, szkoda gadać.
Tytuł: Odp: O Miłości... ,)
Wiadomość wysłana przez: Bolt w Wrzesień 20, 2011, 14:00:10 pm
Nie raczę żartować. Czyż sam fakt że jest On Miłością nie zakłada, że jest także jej adresat?
Bóg jest Trójcą, zatem non sequitur. Gnostycka teza, że stworzenie było konieczne, została dawno potępiona przez Kościół jako herezja. Zresztą stworzenie, które nie byłoby aktem najdoskonalej dobrowolnym, nie może być nazwane stworzeniem, raczej emanacją.
Tytuł: Odp: O Miłości... ,)
Wiadomość wysłana przez: Agnieszka20 w Wrzesień 20, 2011, 19:52:47 pm
hmmm... mocne argumenty tylko, że nie do tego co napisałam
Otóż nie chodziło mi o to, że stworzenie było konieczne, ale wiadome, a nie wymuszone.
To samo tyczy się owego aktu najdoskonalszej dobrej woli oczywiście zgadzam się z tym że nim jest.
Nie wiem co sprawia taką trudność w zrozumieniu o co mi chodzi... Czyż sam fakt że jest On Miłością nie zakłada, że jest także jej adresat?
Śmieszne również wydaje mi się stwierdzenie że Bóg miałby kochać tylko Siebie Samego bo jest Trójcą.
Nie rozumiem dlaczego niektórzy twierdzą, że Bóg który jest Miłością mógłby nie stworzyć jakiegoś stworzenia wszakże to byłoby sprzeczne z Nim Samym.
Skoro je stworzył to znaczy, że tak miało być ponieważ On robi to co wynika z Niego Samego.
Nigdy nie chodziło mi o to że On musiał nas stworzyć że to był jakiś przymus coś co by mogło Go ograniczać.
Chodziło mi tylko o stwierdzenie faktu że zrobił to co zrobił ponieważ jest Miłością.
Gdyby inaczej postąpił to czy nie byłoby to sprzeczne z Nim Samym?
Czy rzeczywiście istnieje możliwość że postąpiłby inaczej?
Czy nie zaprzeczyłby tym Sobie Samemu?

Kiedy więc zdarzy mi się czasem pomyśleć w chwili słabości "Mogłeś mnie nie stworzyć, przecież to tylko przypadek że tu jestem"... to w głębi serca wiem, że to tylko kłamstwo szatana, ponieważ Bóg mnie kocha i nie mógłby mnie nie stworzyć .
Nie ze względu na mnie i na moją własną pychę i poczucie ważności ale za względu na Swoją Miłość do mnie. Nie mogę w Nią wątpić. To tak jakby Go odrzucić.
Tytuł: Odp: O Miłości... ,)
Wiadomość wysłana przez: Bolt w Wrzesień 20, 2011, 20:49:47 pm
Cytuj
Nie rozumiem dlaczego niektórzy twierdzą, że Bóg który jest Miłością mógłby nie stworzyć jakiegoś stworzenia wszakże to byłoby sprzeczne z Nim Samym.
Czyli co, jednak Kościół się w tej kwestii pomylił?
Tytuł: Odp: O Miłości... ,)
Wiadomość wysłana przez: Agnieszka20 w Wrzesień 20, 2011, 20:59:51 pm
Przykro mi ale nie wiem co dokładnie Kościół mówi na ten temat, oraz w jaki sposób to tłumaczy, wiem tylko że Kościół nie chce aby nakładano na Stwórcę jakieś ograniczenia np. musiał stworzyć człowieka. Tak więc powtórzę raz jeszcze że nie twierdzę iż musiał go stworzyć ale skoro to zrobił to znaczy że tak miało być. Nie mam zamiaru nie zgadzać się z Kościołem, najlepiej zrobię jak dowiem się więc co konkretnie mówi na ten temat, a może zrozumiem coś czego do tej pory nie zrozumiałam, albo okarze się że nie mówię czegoś co jest sprzeczne z jego nauką.
Tytuł: Odp: O Miłości... ,)
Wiadomość wysłana przez: Bolt w Wrzesień 20, 2011, 21:04:25 pm
No to świetnie, niechże więc Pani zajmie się najpierw dowiadywaniem, co Kościół mówi o tej czy innej kwestii, a na pisanie swoich przemyśleń przyjdzie czas później.
Tytuł: Odp: O Miłości... ,)
Wiadomość wysłana przez: Agnieszka20 w Wrzesień 20, 2011, 21:08:05 pm
Ciekawa jestem czy sam Pan wie co dokładnie Kościół mówi na ten temat i czy sam Pan nie pisze swoich przemyśleń jeśli nie jest Pan pewien, że są zgodne z nauką Kościoła.... Oraz czy takie zachowanie rzeczywiści jest niewłaściwe, bo przecież niektóre rzeczy wydają się być oczywiste ...

Poza tym czyż nie jest napisane że nadejdzie czas gdy nie będą się nawzajem pouczać ale wszystko będzie dla nich jasne? Skąd wiadomo czy przekonanie człowieka pochodzi od Ducha Świętego czy od złego? Czy człowiek sam nie powinien móc osądzić które jego myśli są dobre a które złe? Skoro więc mam przekonanie że dana myśl jest dobra a nadto spytałam innych , których kocham i szanuję czy i im wydaje się dobra to czy nie mogę wierzyć że rzeczywiście jest dobra? Czyż nie powinnam przekonać się po owocach czy dana myśl sprawdza się w życiu czy nie?

Czy ludzie którzy uważnie studiują poszczególne nauki Kościoła oraz zmiany jakie w nich zachodzą i w zależności od nich zmieniają prawdy w które wierzą wychodzą na tym lepiej niż ci którzy uczą się w swoim własnym życiu na własnym przykładzie i przekonują się po owocach o tym czy w to co wierzą rzeczywiście jest prawdą?
Moim zdaniem nie.
Bo skoro Kościół zmienia zdanie to znaczy że może się mylić. Podobnie człowiek może się mylić.
Dlatego ważne jest by umieć rozeznać co jest prawdą a co kłamstwem z pomocą Ducha Świętego i wierzyć nie temu co mówią inni ale temu co się samemu sprawdziło we własnym życiu. tak sądzę .
Poza tym należy wyżej cenić to co mówi Bóg niż to co mówią ludzie. A zatem u Ducha Świętego szukać rozeznania a nie u ludzi.
Lepiej aby ludzie nie uczyli się ślepo wierzyć w to co mówi im Kościół gdyż Kościół składa się z wielu ludzi którzy mówią często odmiennie.
Lepiej aby słuchali nauki Kościoła i w modlitwie oraz w swoim życiu starali się rozeznać czy to co usłyszeli i zrozumieli jest prawdą.
Lepiej nie podchodzić do kwestii Kościoła tak iż jest on "wyrocznią absolutną" i każdy jego ksiądz czy biskup mówi samą tylko prawdę.
I warto też pamiętać że nasze zrozumienie tego co mówią często odbiega od tego co chcieli nam przekazać.
Dlaczego bowiem ludzie którzy uważają się za gorliwych katolików są tak różni w swoich poglądach i stylach życia?
Tytuł: Odp: O Miłości... ,)
Wiadomość wysłana przez: Wewiórka w Wrzesień 20, 2011, 22:30:54 pm
Niezły pasztet drobiowy.  ;D

p.s. P. Szkielet mówił, że tradziuchy nie mają miłości.  ;D
Tytuł: Odp: O Miłości... ,)
Wiadomość wysłana przez: Bolt w Wrzesień 20, 2011, 22:34:32 pm
Czyli co, wygląda na to, że program obowiązkowy mamy już za sobą, można spuścić kurtynę.
Tytuł: Odp: O Miłości... ,)
Wiadomość wysłana przez: Kreowany_styl w Wrzesień 20, 2011, 23:57:46 pm
Czyli co, wygląda na to, że program obowiązkowy mamy już za sobą, można spuścić kurtynę.
Pani Agnieszce widać trzeba wytłumaczyć podstawy naszej wiary, ja zaryzykuje i podejmie się :) Ktoś mądrzejszy wspomoże?

Poza tym czyż nie jest napisane że nadejdzie czas gdy nie będą się nawzajem pouczać ale wszystko będzie dla nich jasne? Skąd wiadomo czy przekonanie człowieka pochodzi od Ducha Świętego czy od złego?
Dlatego my chrześcijanie nie wygłaszamy własnych opinii ale poddajemy je pod osąd Kościoła. Nie wiem czy coś dobrze rozumiem, czy to co wymyśliłem jest zgodne z Prawdą Bożą dlatego słucham się głosu Kościoła Świętego, a nie tego co mi się zrodziło
Czy człowiek sam nie powinien móc osądzić które jego myśli są dobre a które złe? Skoro więc mam przekonanie że dana myśl jest dobra a nadto spytałam innych , których kocham i szanuję czy i im wydaje się dobra to czy nie mogę wierzyć że rzeczywiście jest dobra?
Może Pani osądzać ale może być to osąd błędny, tak samo jak osąd osób, które pani kocha. W sprawach np. sumienia poddajemy się osądowi spowiednika w sakramenice pokuty, w sprawach doktryny wiary poddajemy się nieomylnej nauce Kościoła.

Bo skoro Kościół zmienia zdanie to znaczy że może się mylić. Podobnie człowiek może się mylić.
Kościół w sprawach wiary nie zmienia zdania jeśli jest to dogmat/orzeczenie nieomylne. Przez 2000 lat Kościół wierzy w to samo i będzie wierzył do końca świata.

Poza tym należy wyżej cenić to co mówi Bóg niż to co mówią ludzie. A zatem u Ducha Świętego szukać rozeznania a nie u ludzi.
Ma Pani rację ale Duch Święty działa (tak jak obiecał Pan Jezus) poprzez Kościół Chrystusowy.

Lepiej aby ludzie nie uczyli się ślepo wierzyć w to co mówi im Kościół gdyż Kościół składa się z wielu ludzi którzy mówią często odmiennie.
W to co mówi ksiądz z przysłowiowej Koziej Wólki albo pani sąsiadka (która też jest członkiem Kościoła) nie musi (a nawet nie powinna) Pani ślepo wierzyć. W to co naucza oficjalnie Kościół Katolicki wierzyć trzeba po to aby być katolikiem i się zbawić bo jest to nauka prawdziwa. Otwieramy Katechizm, sprawdzamy dokumenty Kościoła i już wiemy co jest prawdą, bez własnego kombinowania i wymyślania. Tu trzeba jasno wybrać czy chce się być uczniem Chrystusa czy mówi się "dziękuje, sam to lepiej wymyśle".

Lepiej nie podchodzić do kwestii Kościoła tak iż jest on "wyrocznią absolutną"
W sprawach wiary Kościół jest wyrocznią absolutną. Przykro mi, pretensje do Pana Jezusa, że tak to zorganizował ;)

Dlaczego bowiem ludzie którzy uważają się za gorliwych katolików są tak różni w swoich poglądach i stylach życia?
Bo zamiast słuchać P.Boga i Kościoła to wymyślają własną wersję chrześcijaństwa i żyją po swojemu?
Tytuł: Odp: O Miłości... ,)
Wiadomość wysłana przez: Agnieszka20 w Wrzesień 21, 2011, 07:52:48 am
Jakoś tak mnie przekonałeś ... zapewne wyjdzie mi to na lepsze jeśli rzeczywiście znajdę jakiegoś stałego spowiednika i poddam swoje myśli pod jego osąd.
Cóż wypadałoby mi chyba powiedzieć dzięki za oświecenie mnie ;D
Postaram się zatem aby to co mówię było zgodne z nauką Kościoła  :)
Tytuł: Odp: O Miłości... ,)
Wiadomość wysłana przez: Kreowany_styl w Wrzesień 21, 2011, 10:55:10 am
Polecam studiowanie katechizmu (czy to nowy-niebieski czy tradycyjny Gasparriego), wtedy można skorygować swoje myślenie w wielu miejscach (szczególnie odnośnie nieomylności nauki Kościoła w katechizmie Gasparriego jest to o wiele mądrzej napisane niż mój powyższy wywód i podparte Pismem Świętym).

Zawsze lubię przytaczać tutaj pewien przykład... Parę wieków temu był facet imieniem Luter :) pomyślał sobie, że nie będzie słuchal Kościoła bo przecież ma Ducha Swiętego i On go oświeci podczas czytania Pisma Świętego. Dlatego głosił, że każdy chrześcijanin, który sam będzie czytał Pismo będzie wierzył w dokładnie to samo bo Duch Święty go poprowadzi. I co? Miała wyjść jedna, wspólna wiara, a wyszło... 40 000 denominacji protestanckich i co tydzień powstają nowe bo ktoś otwiera Pismo ;)

Trzymając z Kościołem nigdy nie zbłądzimy! :)
Tytuł: Odp: O Miłości... ,)
Wiadomość wysłana przez: Anna M w Wrzesień 21, 2011, 14:30:21 pm
Niezły pasztet drobiowy.  ;D

p.s. P. Szkielet mówił, że tradziuchy nie mają miłości.  ;D

Dobrze mówił, chodzi o to wypaczone pojecie miłości - miłosierdzia Bożego jakie dziś jest forsowane. Nikt przecież nie neguje, że Bóg jest Miłością, ale modernizm nie radzi sobie z utrzymaniem równocześnie dwu pojęć: Boga Sprawiedliwego i Boga Miłosiernego. W skutek tego traci Sprawiedliwość a Miłosierdzie (w swym wypaczonym znaczeniu) wyrabia 150% normy. Dobroć Boga musi być dowiedziona za wszelką cenę, w zależności od potrzeb epoki.
Tytuł: Odp: O Miłości... ,)
Wiadomość wysłana przez: Agnieszka20 w Wrzesień 21, 2011, 20:13:06 pm
Panie Kreowany_styl wiem że ma Pan rację , w głowie często mam wiele myśli które zawzajem się zwalczają rzeczywiście jest koniecznością abym (i zapewne inni też) miała coś na czym mogłabym się oprzeć i być tego pewną. Po przemyśleniu tego wybrałam naukę Kościoła. Póki co będę się dokształcać , rozmawiać o swoich przemyśleniach z ludźmi we wspólnocie i z księdzem który ją prowadzi (w mojej parafii), a na forum skupię się na zadawaniu pytań w celu zrozumienia o co chodzi różnym ludziom, którzy wypowiadają się na jakieś tematy  :) albo pytań innego rodzaju, czy coś w tym stylu .Odpuszczę sobie jak na razie twierdzenia i refleksje ;D No chyba że to refleksje które nie mają wiele wspólnego z wiarą ;D
Tytuł: Odp: O Miłości... ,)
Wiadomość wysłana przez: jp7 w Wrzesień 23, 2011, 14:16:20 pm
Może Pani formułować refleksje, ale tak, aby jasne było, że to Pani refleksja, a nie twierdzenie Kościoła. Inaczej (zakładając błędność jakiejś refleksji) ktoś to przeczyta, uwierzy i zastosuje...