Forum Krzyż
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Wrzesień 23, 2021, 13:16:15 pm

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukaj:     Szukanie zaawansowane
www.UnaCum.pl

Centrum Informacyjne Ruchu Summorum Pontificum
224655 wiadomości w 6490 wątkach, wysłana przez 1622 użytkowników
Najnowszy użytkownik: Joanna K.
Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja
Forum Krzyż  |  Novus Ordo  |  Kościół posoborowy  |  Wątek: Papież Franciszek
« poprzedni następny »
Strony: 1 ... 192 193 [194] 195 196 ... 243 Drukuj
Autor Wątek: Papież Franciszek  (Przeczytany 671631 razy)
gnome
aktywista
*****
Wiadomości: 1846


« Odpowiedz #2895 dnia: Grudzień 22, 2017, 20:31:47 pm »


Cytat: gnome
Osobiście nie mam żadnych wątpliwości, że Bergoglio jest heretykiem i nie jest ważnym papieżem

Na jakiej podstawie Pan jest w pełni przekonany, że Franciszek nie jest papieżem? Prosiłbym konkretne uzasadnienie, a nie lawirowanie: "a bo jak tak papież może herezje gadać" (a no jest takie ryzyko, gdy nie przemawia ex cathedra, ale to nie ma nic wspólnego z legalnością jego papiestwa).

Przykro mi ale nie dostarczę Panu żadnego konkretnego, rzeczowego, niepodważalnego dowodu, którym Pan przekona siebie :)
Obserwując Franciszka, czytając jego wypowiedzi (choć staram się unikać wszystkiego co ten człowiek produkuje niczym diabeł unikający święconej wody - ale to niestety w dobie internetu niemożliwe) spoglądając na to co wyprawiają jego siepacze na różnych odcinkach Kościoła nie mam wątpliwości, że ten człowiek robi wszystko z premedytacją i że jego celem jest zniszczenie Kościoła Katolickiego. Herezje w które wierzy to szczegół moim zdaniem przy woli niszczenia jaką ma w swoich intencjach.
Nie twierdzę, że nie chce on stworzyć  (lub właściwie umocnić/wesprzeć, bo stworzony jest od dawna) "innego" czy "nowego" kościoła ale chyba bardziej nawet od chęci wsparcia tego nowego, chce on zgnieść wszelkie najdrobniejsze nawet objawy "starego".
Przy czym dla świata zachodu "stary Kościół" to już nawet nie trydent, dla nich nawet nowus w wydaniu PL to tradi-beton.
Dlaczego tak? Nie wiem, może obawiają się, że faktycznie Kościół mógłby się przenieść przez ten tradi most i w przyszłości powrócić?
Zapisane
Podczas jednej z ceremonii w Bazylice św. Piotra, gdy wnoszono na sedia gestatoria papieża św. Piusa X, lud rzymski żywiołowo zareagował oklaskami, Papież widząc entuzjazm wiernych rozkazał zatrzymać pochód. Gdy tłum się uciszył rzekł do wiernych, że *nie należy czcić sługi w domu jego Pana.
Major
aktywista
*****
Wiadomości: 3600

« Odpowiedz #2896 dnia: Grudzień 23, 2017, 10:10:34 am »

Panie Gnome. Przychylam się do Pańskiego zdania.
Zapisane
LUK
aktywista
*****
Wiadomości: 962


« Odpowiedz #2897 dnia: Grudzień 27, 2017, 18:58:33 pm »

Dziwny byłby to papież, który by uznał, że jego poprzednicy nie byli papieżami, bo tym samym by stwierdził nieważność swojego wyboru. Teza z Cassiciacum jest inna, ale i tak nie ma w mniej poruszonego problemu nieważności święceń. https://rzymski-katolik.blogspot.com/2010/06/x-curzio-nitgolia-zagodzony.html

Ja się zastanawiam natomiast, czy Juliusz II był papieżem, nawet posoborowy papieże nie kazali czynić malunków pogańskich bóstw w "najświętszych", a bez wątpienia najważniejszych miejsc Kościoła.

Christus REX

Dalej pan nie rozumie ani sprawy Honriusza Jana XXII czy Liberiusza a tym bardziej Juliusza II, a ja się nie zastanawiam czy Franciszek jest papieżem bo jest co najwyżej materialnym "papieżem" bez juryzdykcji.

Polecam państwu OBRAZ posobrowia ładnie malowany :
https://www.youtube.com/watch?v=g6-maNAbTW0

SARACEN by klęk HIT ! PRECZ ! ostre ! POSOBOROWI POSOBROWCY !


Zapisane
Adimad
aktywista
*****
Wiadomości: 1277

« Odpowiedz #2898 dnia: Grudzień 27, 2017, 20:22:09 pm »

Panie LUK: co prawda to pańska sprawa, ale czy naprawdę nie prościej byłoby panu zostać "normalnym" sedekiem (z tezą Cassiciacum lub nawet bez niej), liczyć sobie wakat od Jana XXIII czy Pawła VI, jeździć na msze tylko do x. Trytka itd.? Zamiast wymyślać jakieś niezwykłe konstrukcje typu "moja własna teza z Cassiciacum", według których można Franciszka uważać za jakiegoś niby-papieża, nie-papieża-ale-jednak-potencjalnego-papieża, liczyć sedewakancję dopiero od Amoris Laetitia lub wręcz od sławetnej "interpretacji", jednocześnie chodzić na msze una cum etc.

Rozumiem, że panuje powszechna konfuzja, ale ta koncepcja jakoś nie bardzo się trzyma w szwach. Ani to FSSPX (oni po prostu uznają Franciszka), ani FSSPX Ruch Oporu, ani (post)indult, ani sedewakantyzm / 'sedeprywacjonizm' głównego nurtu.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 27, 2017, 20:30:28 pm wysłana przez Adimad » Zapisane
LUK
aktywista
*****
Wiadomości: 962


« Odpowiedz #2899 dnia: Grudzień 28, 2017, 12:18:39 pm »

Panie LUK: co prawda to pańska sprawa, ale czy naprawdę nie prościej byłoby panu zostać "normalnym" sedekiem (z tezą Cassiciacum lub nawet bez niej), liczyć sobie wakat od Jana XXIII czy Pawła VI, jeździć na msze tylko do x. Trytka itd.? Zamiast wymyślać jakieś niezwykłe konstrukcje typu "moja własna teza z Cassiciacum", według których można Franciszka uważać za jakiegoś niby-papieża, nie-papieża-ale-jednak-potencjalnego-papieża, liczyć sedewakancję dopiero od Amoris Laetitia lub wręcz od sławetnej "interpretacji", jednocześnie chodzić na msze una cum etc.

Rozumiem, że panuje powszechna konfuzja, ale ta koncepcja jakoś nie bardzo się trzyma w szwach. Ani to FSSPX (oni po prostu uznają Franciszka), ani FSSPX Ruch Oporu, ani (post)indult, ani sedewakantyzm / 'sedeprywacjonizm' głównego nurtu.

Nie rozumie pan ani problemu JURYZDYKCJI ani tezy, ani hipotezy una cum, też pan nie rozumie tak mi się wydaję. Teza wg mojej koncepcji i nie tylko mojej z pewnymi modyfikacjami,  zachowuje wszystkie znamiona Kościoła jego nieomylność, niezniszczalność oraz niezawodność i daje możliwość przywróceni ładu.
Natomiast TWIERDZENIE że ci papieże są w 100% katolikami i papieżami katolickimi formalnymi i materialnymi TO MA PAN ICH SŁUCHAĆ WE WSZYSTKIM czego nauczają
np. CAŁY SOBÓR watykański II itd. Jeśli ktoś twierdzi że prawdziwy papież z juryzdykcją w 100% katolik formalnie i materialnie i MOŻE głosić lub dopuszczać jako NAUKĘ DLA CAŁEGO KOŚCIOŁA błędy szkodliwe dla dusz(podejrzane o herezje lub wręcz herezje) w POWSZECHNYCH PRAWACH(prawo kanoniczne) i NAUKACH i naucza JE JAKO NAUKĘ KTÓRĄ ma przyjąć cały Kościół TO podważa tym samym nieomylność Kościoła.
CO jest NIEMOŻLIWE !

Cytuj
P. Hermann (1908): „Kościół jest nieomylny w swych ogólnych regułach dyscypliny. Pod pojęciem ogólne reguły dyscypliny rozumie się przepisy i praktyki, które należą do zewnętrznych przejawów zarządzania całym Kościołem. Zaliczają się do nich te działania, które dotyczą albo zewnętrznej formy kultu, jak na przykład przepisy liturgiczne i rubryki lub też sprawowania sakramentów, jak na przykład komunia pod jedną postacią…

Jednakowoż, o Kościele w kwestii jego ogólnych reguł dyscypliny, mówi się, że jest nieomylny w tym oto sensie: że w jego przepisach dyscyplinarnych nie można znaleźć nic, co by się sprzeciwiało Wierze albo dobrym obyczajom, lub co by mogło wykazywać tendencję (vergere) do zaszkodzenia bądź to Kościołowi bądź to wiernym.

Z samej misji Kościoła wynika, że jest nieomylny w swych regułach dyscyplinarnych. Misją Kościoła jest zachowanie integralnej wiary i doprowadzenie ludzi do zbawienia przez nauczenie ich zachowywania wszystkiego, co nakazał Chrystus. Lecz gdyby był w stanie narzucać albo nakazywać albo tolerować w swych regułach dyscyplinarnych coś przeciwnego wierze i moralności, albo coś takiego, co prowadziłoby do szkody Kościoła albo wiernych, to Kościół odstąpiłby od swej boskiej misji, co byłoby niemożliwością”. – Institutiones Theologiae Dogmaticae, 4-a ed. Romae: Della Pace 1908, 1, 258.

Cytuj
A. Dorsch (1928): „Kościół jest również słusznie uważany za nieomylny w swych zarządzeniach dyscyplinarnych

Przez dyscyplinarne zarządzenia rozumie się wszystkie te rzeczy, które dotyczą rządzenia w Kościele, w zakresie w jakim różni się ono od magisterium. Mowa jest tu zatem o prawie kanonicznym, które Kościół ustanowił dla Kościoła powszechnego by uregulować formy boskiego kultu albo ukierunkowania życia chrześcijańskiego”. – Institutiones Theologiae Fundamentalis. Innsbruck: Rauch 1928, 2, 409.

Una cum to nie problem sedecy nurtu podstawowego dużą wagę do tego przywiązują ale nie w una cum jest problem NAJWAŻNIEJSZYM. Wcale nie wykluczam że są papieżami tylko materialnymi już
od Pawła VI i co to zmienia to są hipotezy lub opinie A NIE ZDEFINIOWANA NAUKA KOŚCIOŁA.

św. O.Pio odprawia una cum i co ?
św. Wincenty Ferreriusz też był una cum i co ?

77) Cf. B. Lucien, Obecna sytuacja…, op. cit., aneks III, ss. 119-121. Czytamy tam na przykład: „Brak Autorytetu posiadającego boską asystencję na szczycie Kościoła […] jest pewny, pewnością, która wynika z Wiary […]. Czy w tych okolicznościach nie powinno się twierdzić, że ci, którzy uznają Jana Pawła II (i Pawła VI) jako Papieży formalnie nie są rzeczywistymi członkami Kościoła, to znaczy, znajdują się poza widzialną przynależnością do Kościoła? […] Taki wniosek byłby nieuzasadniony. Nie wolno bowiem zapominać, że to żywe OBECNE magisterium i tylko ono jest z ustanowienia boskiego po to, aby autentycznie zachowywać wszystko, co zakłada przedmiot Wiary OBECNIE. Wskutek tego ci, którzy sprzeciwiają się naszej wykładni Objawienia i doktryny Kościoła, nie sprzeciwiają się samym tym faktem, de iure, koniecznie i formalnie, samemu Magisterium Kościoła.
Niech pan doczyta :
http://krzyz.nazwa.pl/forum/index.php/topic,7585.msg211208.html#msg211208
http://krzyz.nazwa.pl/forum/index.php/topic,5408.msg208338.html#msg208338

http://glostradycji.blogspot.co.uk/p/sedeprywacjonizm-je-ks-bp-donald-j.html :

Powiemy więc, że istnieją dwie skrajne drogi, które obie są fałszywe: pierwsza, że papież będący heretykiem jest złożony z urzędu mocą samego faktu herezji, wyrokiem Bożego prawa, bez osądu ludzkiego, oraz druga, że papież pozostając papieżem ma na ziemi wyższą od siebie władzę, która mogłaby pozbawić go urzędu. Środkowa droga okazuje się być dwojaka: jedna głosi, że papież, chociaż w sensie absolutnym nie posiada przełożonego na ziemi, to jednak w razie herezji staje nad nim Kościół powszechny. Druga natomiast stwierdza, że papież ani zasadniczo, ani w konkretnym przypadku nie posiada przełożonego na ziemi, ale podlega władzy służebnej Kościoła powszechnego tylko co do złożenia z urzędu. Pierwsza droga opiera się na mocy wykonawczej i osądzającej (virtute coactiva et iudicativa) Kościoła wobec papieża Piotra na wypadek herezji: jest bowiem konieczne, że ten, kto ma być sądzony i przymuszony do czegoś, musi był poddany władzy. To jest wspólna droga, którą dotąd miałem okazję poznać.

itd...............

Czyści sedecy mają problem z wyborem papieża i gdzie jest Kościół widzialny tu i teraz. Teza tego problemu NIE MA ! i nie chodzi o samo sede materialny papież ale o cały epikopat na ziemi.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 28, 2017, 20:58:33 pm wysłana przez LUK » Zapisane
LUK
aktywista
*****
Wiadomości: 962


« Odpowiedz #2900 dnia: Grudzień 28, 2017, 12:34:52 pm »

Christus REX

Niech mi szanowny pan Adimad odpowie nie jedno pytanie potem PANU COŚ wyjaśnię o juryzdykcji tych "papieży" :

Czy wg. pana sobór Watykański II jest nieomylny czy zawiera błędy, a może jedno i drugie(co jest absurdem)?
Czy jest soborem Kościoła katolickiego i OBWIĄZUJĄ wszystkie jego nauki WSZYSTKICH WIERNYCH ?
« Ostatnia zmiana: Grudzień 28, 2017, 21:00:22 pm wysłana przez LUK » Zapisane
Anawim
bywalec
**
Wiadomości: 96

« Odpowiedz #2901 dnia: Grudzień 29, 2017, 11:41:27 am »

To ja zadam inne pytanie, z perpektywy "posoborowca".
Otóż owszem, mam mniejsze lub większe wątpliwości w odniesieniu do nauczania Kościoła po soborze. Zresztą miewam też wątpliwości w odniesieniu do nauczania przedsoborowego, ale nie w tym rzecz.
Mając wątpliwości, nie mam PEWNOŚCI sumienia, dzięki której za słuszny uznałbym jakiś ruch, np. związanie się ze wspólnotą przedsoborową, publiczne krytykowanie nauczania pasterzy, unikanie uczestnictwa w NOM. A na forum wewnętrznym, nie mam pewności sumienia, by uznać za fałszywe nauki posoborowe. W gruncie rzeczy tematy sporne, heretyckie, są bardzo dalekie od praktyki mojego życia. Nie zajmuję jednoznacznego stanowiska w odniesieniu do ekumenizmu, kolegialności, dostępu do sakramentów rozwodników, bo to mnie po prostu nie dotyczy. Nie widzę też wymogu, by posiadać jednoznaczne poglądy w takiej materii. Nawet u św. Tomasza jest rozróżnienie na wiarę explicite, konieczną do zbawienia i implicite (w zależności od zdolności poszczególnych wiernych).

Obserwuję natomiast u siebie, że zainteresowanie takimi tematami powoduje pewien zamęt, przesuwa ciężar starań z troski o własne zbawienie i zbawienie najbliższych na roztrząsanie jakże żywotnych zagadnień, ale jednak takich, na które nie mam wpływu lub mój wpływ jest znikomy. Nie widzę możliwości, by obarczać szeregowego katolika odpowiedzialnością za to, co głoszą pasterze Kościoła.

Co o czymś takim sądzą ludzie, którzy świadomie dokonują zwrotu ku wspólnotom tradycyjnym? Że to co robię to popadanie w herezje? Zaniedbanie? Ryzykuję życie wieczne?
Zapisane
LUK
aktywista
*****
Wiadomości: 962


« Odpowiedz #2902 dnia: Grudzień 29, 2017, 20:34:47 pm »

To ja zadam inne pytanie, z perpektywy "posoborowca".
Otóż owszem, mam mniejsze lub większe wątpliwości w odniesieniu do nauczania Kościoła po soborze. Zresztą miewam też wątpliwości w odniesieniu do nauczania przedsoborowego, ale nie w tym rzecz.
Mając wątpliwości, nie mam PEWNOŚCI sumienia, dzięki której za słuszny uznałbym jakiś ruch, np. związanie się ze wspólnotą przedsoborową, publiczne krytykowanie nauczania pasterzy, unikanie uczestnictwa w NOM. A na forum wewnętrznym, nie mam pewności sumienia, by uznać za fałszywe nauki posoborowe. W gruncie rzeczy tematy sporne, heretyckie, są bardzo dalekie od praktyki mojego życia. Nie zajmuję jednoznacznego stanowiska w odniesieniu do ekumenizmu, kolegialności, dostępu do sakramentów rozwodników, bo to mnie po prostu nie dotyczy. Nie widzę też wymogu, by posiadać jednoznaczne poglądy w takiej materii. Nawet u św. Tomasza jest rozróżnienie na wiarę explicite, konieczną do zbawienia i implicite (w zależności od zdolności poszczególnych wiernych).

Obserwuję natomiast u siebie, że zainteresowanie takimi tematami powoduje pewien zamęt, przesuwa ciężar starań z troski o własne zbawienie i zbawienie najbliższych na roztrząsanie jakże żywotnych zagadnień, ale jednak takich, na które nie mam wpływu lub mój wpływ jest znikomy. Nie widzę możliwości, by obarczać szeregowego katolika odpowiedzialnością za to, co głoszą pasterze Kościoła.

Co o czymś takim sądzą ludzie, którzy świadomie dokonują zwrotu ku wspólnotom tradycyjnym? Że to co robię to popadanie w herezje? Zaniedbanie? Ryzykuję życie wieczne?


Christus REX

Szanowny panie dziękuję za zadanie pytania ale nie odpowiedział mi pan na moje więc czekam...

Ma pan DUŻY wpływ przez modlitwę ofiarowanie cierpień za Kościół itd to DUŻO !

Cytuj
Nie zajmuję jednoznacznego stanowiska w odniesieniu do ekumenizmu, kolegialności, dostępu do sakramentów rozwodników, bo to mnie po prostu nie dotyczy.

Zaniedbanie minimum, jak bo nie zależy panu czy Boga się będzie profanować(już profanuję) udzielając Komunii Św. jawnym grzesznikom, (gdzie pana gorliwość o Chwałę Pana Boga i zbawienie DUSZ) dlaczego, a dlatego ba ma pan OBOWIĄZEK odpierania wszelkich błędów przeciwnych wierze(w pana życiu osobistym i publicznym), a takie błędy głoszą posoborwi "papieże" i powinien ich pan słuchać we WSZYSTKIM czego nauczają cały KOŚCIÓŁ np. przyjmować cały sobór watykański II jeśli uważa pan ich za 100% papieży katolickich z juryzdykcją
formalnych i materialnych.

Dotyczy pana czy pan przyjmuje czy pan odrzuca nauki soborowe vaticanum II, MUSI SIĘ PAN OPOWIEDZIEĆ ponieważ i Paweł VI i Jan Paweł II żąda ICH PRZYJĘCIA :



Cytuj
Wynika to jasno z formuły, która została dodana na końcu każdego z dokumentów Vaticanum II: "To wszystko, co wyrażone zostało w niniejszym Dekrecie, w całości i w szczegółach zyskało uznanie Ojców świętego Soboru. My [tj., Paweł VI] również, na mocy udzielonej nam przez Chrystusa władzy apostolskiej wraz z Czcigodnymi Ojcami w Duchu Świętym to zatwierdzamy, postanawiamy i ustalamy i te postanowienia soborowe polecamy ogłosić na chwałę Bożą". Co więcej, na zakończenie soboru Paweł VI oznajmił, co następuje: "W końcu więc wszystko, co dotyczy świętego Soboru ekumenicznego, dzisiaj, z Bożą pomocą zostało zakończone, wszystkie konstytucje, dekrety, deklaracje i głosowania zatwierdzone podczas obrad soborowych i przez Nas promulgowane. Tenże ekumeniczny Sobór przez Naszego poprzednika, papieża Jana XXIII zapowiedziany 25 grudnia 1961, rozpoczęty zaś 11 października 1962 roku, a po jego śmierci przez Nas kontynuowany, Naszą apostolską władzą postanawiamy zakończyć ze wszystkimi skutkami prawnymi. Postanawiamy zaś, że wszystko, co zostało synodalnie na Soborze ustalone ma być ze czcią przestrzegane przez wszystkich wiernych, na chwałę Bożą, dla blasku Świętej Matki Kościoła i dla pokoju i spokojności wszystkich ludzi. Ogłaszamy, i zatwierdzamy wszystkie te dokumenty soborowe, i postanawiamy, że mają pozostać niezmienione i obowiązujące oraz mają mieć prawomocną skuteczność, mają zostać upowszechnione i w całości i gruntownie wprowadzone w życie oraz zostać w pełni ratyfikowane przez tych, których dotyczą lub mogą dotyczyć teraz i w przyszłości; a jak to zostało rozstrzygnięte i określone, wszystkie wysiłki przeciwne tym zarządzeniom podejmowane przez jakąkolwiek osobę lub organ władzy, świadomie lub nieświadomie, począwszy od teraz mają być uznane za nieważne i próżne". 12 stycznia 1966 roku, Paweł VI oświadczył również: "Sobór jest wielkim dziełem magisterium Kościoła; ten, kto opowiada się za Soborem, tym samym uznaje i czci nauczycielski urząd Kościoła...". W tej samej przemowie powiedział: "... nauczanie swoje [Sobór] jednak obwarował powagą zwyczajnego najwyższego magisterium; to zwyczajne i oczywiście autentyczne magisterium wszyscy wierni przyjmować mają z uległością i szczerze, zgodnie z duchem Soboru, odpowiadającym naturze i celom każdego dokumentu". 6 sierpnia 1964 roku, w swojej encyklice Ecclesiam suam Paweł VI powiedział także: "Jeżeli więc Sobór Watykański II nazwano dalszym ciągiem i uzupełnieniem poprzedniego Soboru, to właśnie dlatego, że mu powierzono zadania przepracowania i ostatecznego określenia nauk o Kościele".  Zwróćcie ponadto uwagę na język, w jakim została sformułowana deklaracja o wolności religijnej: "To, co obecny Sobór Watykański oznajmia o prawie człowieka do wolności religijnej, ma fundament w godności osoby, której to godności wymagania uświadomiły się pełniej rozumowi ludzkiemu dzięki doświadczeniu wieków. Co więcej, owa nauka o wolności ma korzenie w Boskim Objawieniu, wobec czego chrześcijanie z tym większą czcią powinni jej przestrzegać"

Oprócz tych stwierdzeń Pawła VI, istnieje wiele oświadczeń Jana Pawła II, w których głosi konieczność przylgnięcia do Vaticanum II. Na przykład, 5 listopada 1979 roku w przemowie do kolegium kardynalskiego powiedział: "Konsekwentna realizacja nauczania oraz wytycznych Drugiego Soboru Watykańskiego jest i pozostanie nadal głównym celem tego pontyfikatu" [podkreślenie dodane]. 30 listopada 1980 roku, w encyklice Dives in misericordia odnosząc się do Vaticanum II, oświadczył: "... w obecnym okresie dziejów Kościoła stawiamy sobie jako naczelne zadanie wprowadzenie w życie nauki tego wielkiego Soboru". W cytowanej powyżej przemowie do kardynałów, powiedział: "Posłuszeństwo nauczaniu Drugiego Soboru Watykańskiego jest posłuszeństwem wobec Ducha Świętego... Posłuszeństwo Duchowi Świętemu wyraża się w autentycznej realizacji zadań postawionych przez Sobór, w pełnej harmonii z przedłożonym przez niego nauczaniem... Tylko w ten sposób [tj. przez realizację Vaticanum II] – inaczej mówiąc, przez uczciwe i szczere posłuszeństwo wobec Ducha Prawdy – może zostać zachowana jedność i jednocześnie, duchowa siła Kościoła"


Podkreślam sobór zawiera błędy szczególnie jeden, szkodliwe dla dusz i JUŻ potępione przez Kościół wyjaśnię to potem cierpliwości.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Czy popadnie pan w herezję tego nie wiem OBY NIE ! Jeśli pan przyjmie nauczanie soborowe i będzie głosił lub nawet akceptował w sumieniu wewnętrznie TEGO NIE WIEM że np "
Dekret o ekumenizmie, mówiąc o schizmatykach i heretyckich sektach oświadcza: "Duch Chrystusa nie wzbrania się przecież posługiwać nimi jako środkami zbawienia, których moc pochodzi z samej pełni łaski i prawdy, powierzonej Kościołowi katolickiemu".

To sam niech sobie pan odpowie po za tym nie może pan zawiesić swojego sądu co co vatican II i nie tylko ponieważ :

"przemilczenie jest niedopuszczalne, gdy chodzi o prawdy, nie tylko z pewnością nieomylne, które są podawane przez Kościół jako obowiązujące wszystkich wiernych. A takim jest np. dogmat "po za Kościołem nie ma Zbawienia" nauczany nieomylnie przez Kościół, któremu sobór watkański II,  przeczy podważą TEŻ TO OPISZĘ . W wyżej wspomnianym artykule x. kanonik Smith pisze: „Obowiązek podporządkowania się nie nieomylnym orzeczeniom władzy nie jest też wypełniony przez tak zwane silentium obsequiosum. Bezpieczeństwo doktryny katolickiej, które mają na celu te decyzje, nie byłoby zapewnione, gdyby wierni mogli swobodnie wstrzymać swoje przyzwolenie. Nie wystarczy, żeby słuchali w pełnym szacunku milczeniu powstrzymując się od otwartego sprzeciwu. Zobowiązani są w sumieniu do podporządkowania się im (9), a skrupulatne podporządkowanie się doktrynalnemu dekretowi nie oznacza jedynie wstrzymania się od publicznego odrzucenia go; oznacza podporządkowanie swego własnego sądu bardziej kompetentnemu sądowi autorytetu.”
http://www.ultramontes.pl/smith_cz_musze_w_to_wierzyc.htm

Życie wieczne zależy do tego oczywiście nie musi znać pana wszystkich soborów dokumentów Kościoła itd, ale przyjmuje pan na zaś jak by panu włoży np jakiś biskup -  wszystko czego Kościół naucza i podaje do wierzenia

Każdy w swoim sumieniu będzie odpowiadać przed Bogiem. Mamy Go poznać, kochać i wszystkim Mu służyć, aby potem cieszyć się Nim w wieczności. Drogą poznania Boga jest nauczanie Kościoła, który sam założył. A Kościół naucza tego, co do zbawienia konieczne i ku temu sprzyja, a potępia i zakazuje tego, co jest temu celowi każdego przeciwne.


"WYZNANIE WIARY KATOLICKIEJ
POD IMIENIEM ŚW. ATANAZEGO

Ktokolwiek chce być zbawionym, przede wszystkim potrzeba, aby wyznawał Katolicką wiarę.
Której jeśliby kto nie zachował całej i nienaruszonej, ten niewątpliwie zginie na wieki".

Św. Officium: List do abpa Bostonu Cushinga
(1949)

"Między poleceniami zaś Chrystusa wcale nie ostatnie miejsce zajmuje nakaz, abyśmy przez chrzest włączyli się w Ciało Mistyczne Chrystusa, jakim jest Kościół, i abyśmy byli złączeni z Chrystusem i Jego zastępcą, przez którego On sam w sposób widzialny rządzi swoim Kościołem na ziemi. Dlatego nie zbawi się nikt, kto wiedząc, że Kościół został mocą Boską ustanowiony przez Chrystusa, nie chce jednak poddać się Kościołowi lub odmawia posłuszeństwa Rzymskiemu Biskupowi, zastępcy Chrystusa na ziemi".
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ma pan obowiązek wyznawać całą wiarę nieskażoną BA i jej bronić  :

"Obrona wiary jest bez wątpienia w pierwszym rzędzie sprawą tych, których Bóg uczynił zwierzchnikami swego Kościoła, atoli każdy chrześcijanin jest zobowiązany wyznawać wiarę, innych w niej pouczać lub wzmacniać i odpierać napaści niewiernych. (św. Tomasz, II-II, qu. III, art.2 ad 2). Przed nieprzyjacielem ustępować albo zamilknąć, kiedy przeciwko prawdzie na ogół powstaje krzyk tak głośny, jest tchórzostwem albo sprawą tych, którzy o prawdzie wątpią. Ale cokolwiek stać się może, jest to zniewagą i obrazą Boga, zgubnym dla zbawienia duszy jednostek i ogółu, przynoszącym jedynie korzyść nieprzyjaciołom wiary, których odwagę i zuchwałość przez takie zachowanie się umacnia i pomnaża".

W następnym poście o soborze kontynuacja 
« Ostatnia zmiana: Grudzień 29, 2017, 20:59:45 pm wysłana przez LUK » Zapisane
Marc
uczestnik
***
Wiadomości: 209

Bóg cię kocha!

« Odpowiedz #2903 dnia: Grudzień 29, 2017, 22:34:03 pm »

1. Otóż z tego cytatu x. Smitha wynika, że my jako wierni mamy OBOWIĄZEK przyjąć i podporządkować się orzeczeniom władzy kościelnej, nawet jeśli nie są nieomylne. Zaorał Pan tym jednym cytatem wszystkich, którzy kwestionują SV II i jakiekolwiek nauczanie magisterialne.

2. Czy mogę prosić o wyjaśnienie (albo link do tegoż, bo podejrzewam że już Pan to wyjaśniał), że SVII zaprzeczył dogmatowi: "poza Kościołem nie ma zbawienia". Mam nadzieję, że jest Panu znana tradycyjna wykładnia tego dogmatu, która mówi, że ci co nie z własnej winy nie znają wiary katolickiej, ale kierują się sumieniem i szukają prawdy - mogą być (lub będą) zbawieni.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 29, 2017, 22:41:53 pm wysłana przez Marc » Zapisane
casimirus
rezydent
****
Wiadomości: 396


« Odpowiedz #2904 dnia: Grudzień 30, 2017, 00:00:33 am »

Posoborowa teolożka, pod okiem dominikanów, wyjaśnia jak SWII ubogacił nas nowym odczytaniem zasady "Poza Kościołem nie ma zbawienia":

http://www.szkolateologii.dominikanie.pl/disputatae/16-zasada-extra-ecclesiam-nulla-salus-w-kontekscie-konstytucji-dogmatycznej-lumen-gentium/

Rozmycie tradycyjnego rozumienia tej zasady odbyło się przede wszystkim przez redefinicję Kościoła, którzy Ojcom Soboru jawi się w formie kręgów:

Pierwszy: "Sobór święty zwraca się w pierwszym rzędzie do wiernych katolików. Uczy zaś, opierając się na Piśmie świętym i Tradycji, że ten pielgrzymujący Kościół konieczny jest do zbawienia". 

Drugi: "Katechumeni, którzy za sprawą Ducha Świętego z wyraźnej woli swojej pragną być wcieleni do Kościoła, już dzięki temu pragnieniu są z nim w łączności, toteż Matka – Kościół już jak na swoich rozciąga na nich swą miłość i troskę".

Trzeci: "Co zaś się tyczy tych ludzi, którzy będąc ochrzczeni noszą zaszczytne imię chrześcijan, ale nie wyznają całej wiary lub nie zachowują jedności wspólnoty (communio) pod zwierzchnictwem Następcy Piotra, to Kościół wie, że jest z nimi związany z licznych powodów".

Czwarty: Ci wreszcie, którzy jeszcze nie przyjęli Ewangelii, w rozmaity sposób przyporządkowani są do Ludu Bożego.

(Cytaty z konstytucji dogmatycznej o Kościele Lumen gentium)

Czy zatem w świetle nauczania SWII można powiedzieć, że możliwa jest taka sytuacja, że ktoś jest tak całkiem poza Kościołem?

Teolożka kończy swoją pracę akapitem, który udziela odpowiedzi i na to pytanie:

"Oprócz charakterystyki poszczególnych grup wchodzących w skład Ludu Bożego, w punkcie 14. konstytucja odnosi się bezpośrednio do formuły extra Ecclesiam. Mówi w nim, że nie może dostąpić zbawienia ten, kto „wiedząc, że Kościół założony został przez Boga za pośrednictwem Chrystusa jako konieczny, mimo to nie [chciałby] bądź przystąpić do niego, bądź też w nim wytrwać”. Jest to jedyne miejsce, w którym owa formuła została wspomniana. Sugeruje to, że w pełni świadoma rezygnacja z przynależności do Kościoła jest jedyną okolicznością, w której można rozważać, że dana osoba wykluczyła się z możliwości zbawienia. Komentując ten fragment we wspomnianym już relatio komisja teologiczna odpowiedzialna za przygotowanie konstytucji stwierdziła, że ów warunek jest nieomal niemożliwy do spełnienia. Widać więc wyraźnie, że w odniesieniu do osób spoza Kościoła doszło do zasadniczej zmiany myślenia: od domniemania winy w stronę domniemania niewinności takiego stanu".
« Ostatnia zmiana: Grudzień 30, 2017, 00:02:56 am wysłana przez casimirus » Zapisane
LUK
aktywista
*****
Wiadomości: 962


« Odpowiedz #2905 dnia: Grudzień 30, 2017, 00:49:04 am »

1. Otóż z tego cytatu x. Smitha wynika, że my jako wierni mamy OBOWIĄZEK przyjąć i podporządkować się orzeczeniom władzy kościelnej, nawet jeśli nie są nieomylne. Zaorał Pan tym jednym cytatem wszystkich, którzy kwestionują SV II i jakiekolwiek nauczanie magisterialne.

2. Czy mogę prosić o wyjaśnienie (albo link do tegoż, bo podejrzewam że już Pan to wyjaśniał), że SVII zaprzeczył dogmatowi: "poza Kościołem nie ma zbawienia". Mam nadzieję, że jest Panu znana tradycyjna wykładnia tego dogmatu, która mówi, że ci co nie z własnej winy nie znają wiary katolickiej, ale kierują się sumieniem i szukają prawdy - mogą być (lub będą) zbawieni.


Cytuj
pan Marc : że SVII zaprzeczył dogmatowi: "poza Kościołem nie ma zbawienia"

PROSZĘ BARDZO długie krócej nie da się :

========================================================================================

Najpierw co głosi sobór watykański II :

Cytuj
DE 3.

Nasi bracia odłączeni sprawują wiele chrześcijańskich obrzędów, które zależnie od różnych warunków każdego Kościoła lub Wspólnoty niewątpliwie mogą w rozmaity sposób wzbudzić rzeczywiste życie łaski i którym trzeba przyznać zdolność otwierania wstępu do społeczności zbawienia. Same te Kościoły i odłączone Wspólnoty, choć w naszym przekonaniu podlegają brakom, wcale nie są pozbawione znaczenia i wagi w tajemnicy zbawienia. Duch Chrystusa nie wzbrania się przecież posługiwać nimi jako środkami zbawienia, których moc pochodzi z samej pełni łaski i prawdy, powierzonej Kościołowi katolickiemu.

http://www.zaufaj.com/component/content/article/81-postanowienia-soboru-watykanskiego-ii/350-unitatis-redintegratio.html


CZYLI  Pan JEZUS bierze łaski konieczne do zbawienia z Kościoła katolickiego daje je sektom sektami kieruje i przez Sekty zbawia TAK ?to należy rozumieć ! Dziwne Pius IX i nie tylko ON potępia takie coś to zdanie bliskie herezji lub herezja formalna



===============================================================================
===============================================================================
Oto co NIEOMYLNIE naucza Kościół Kościół:

Cytuj
INNOCENTY III: Wyznanie wiary
ułożone dla waldensów
(1208)
Wyznanie wiary podane do podpisu Durandowi de Huesca, którego nawrócił św. Dominik (zob. wstęp do V. 9).
Wierzymy sercem i wyznajemy usty, że istnieje jeden Kościół, nie jakiś heretycki, lecz święty rzymski, katolicki i apostolski, poza którym, wierzymy, iż nikt nie zbawia się [św. Cyprian, List 73, 21 PL 3, 1123].

Cytuj
XII SOBÓR POWSZECHNY, LATERAŃSKI IV
(1215)
Jeden jest powszechny Kościół wiernych, poza którym nikt w ogóle nie bywa zbawiony. W nim Jezus Chrystus jest jednocześnie Kapłanem i Ofiarą. Jego ciało i krew prawdziwie zawarte są w Sakramencie Ołtarza pod postaciami chleba i wina, przeistoczonymi Boską mocą – chleb w ciało, wino w krew – abyśmy dla ziszczenia się tajemnicy jedności przyjęli od Niego to, co On przyjął od nas. Tego sakramentu nie może sprawować nikt oprócz kapłana, który został należycie wyświęcony na mocy władzy Kościoła, przez samego Jezusa Chrystusa udzielonej Apostołom i ich następcom.

Cytuj
BONIFACY VIII; Bulla ,,Unam sanctam"
z 18 listopada 1302 r.
Wiara nas skłania do utrzymywania i wyznawania, że jest jeden Kościół, święty, katolicki i apostolski. My w niego wierzymy mocno i tę wiarę bez zastrzeżenia wyznajemy. Poza nim nie ma zbawienia ani odpuszczenia grzechów, zgodnie z tym, co mówi Oblubieniec w Pieśni nad Pieśniami: “Jedna jest gołębica moja, doskonała moja, jedynaczka matki mojej, wybrana rodzicielki mojej” [Pnp 6, 8]. Ten Kościół przedstawia się jako jedno ciało mistyczne, którego głową jest Chrystus, Jego zaś głową jest Bóg. W nim [jest] “jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest” [Ef 4, 5]. Jedna przecież była arka Noego w czasie potopu, symbolicznie zapowiadająca jeden Kościół. Wymierzona jedną miarą, jednego miała sternika i rządcę: Noego. Poza nią wszystko, co istniało – jak czytamy – zostało zniszczone. Czcimy Kościół jako jedyny, gdyż mówiąc przez Proroka: “Wyrwij od miecza, Boże, duszę moją, a z łapy psa jedyną moją” [Ps 21, 21] .


Cytuj
Dekret dla jakobitów
(1442)
...Tak wielkie ma znaczenie jedność ciała Kościoła, że tylko w tej jedności pozostającym pomagają do zbawienia sakramenty kościelne oraz im tylko wieczną nagrodę wysługują posty, jałmużny i inne uczynki pobożności oraz praktyki chrześcijańskiego życia. “Nikt nie może być zbawiony; choćby jego jałmużny były wielkie i choćby przelał krew za Chrystusa, jeśli nie pozostanie w łonie Kościoła katolickiego i w jedności z nim” [por. św. Fulgencjusz, De fide ad Petrum – PL 65, 703 n]

Cytuj
Sobór Florencki, Dekret dla Jakobitów, 4. II 1442

Święty Kościół Rzymski mocno wierzy, wyznaje i głosi, że nikt, kto nie jest w Kościele katolickim, nie tylko poganie, ale i żydzi, albo heretycy i schizmatycy, nie mogą dostąpić żywota wiecznego; lecz pójdą w ogień wieczny ‘który zgotowany jest diabłu i aniołom jego’ (Mt 25:41), jeżeli przed końcem życia nie będą przyłączeni do niego (Kościoła)... Nikt też, choćby nie wiedzieć jakie dawał jałmużny, a nawet przelał krew dla Imienia Chrystusowego, nie może być zbawiony, jeżeli nie wytrwa w łonie i jedności Kościoła katolickiego.

Cytuj
PIUS IX: Mowa konsystorialna “Singulari quadam”(1)
(1854)
Trzeba oczywiście przyjąć jako prawdę wiary [por. Dz. 1677], że poza apostolskim, rzymskim Kościołem nikt nie może być zbawiony. On jest jedyną arką zbawienia. Jeśli ktoś do niej nie wejdzie, zginie podczas potopu. Równocześnie jednak za pewne należy uważać; że ci, co są w nieznajomości prawdziwej religii, nieznajomości nie do przezwyciężenia, żadnej nie ponoszą winy z tego powodu w oczach Pana. Lecz któż – wobec różnorodnej natury narodów, krajów, umysłów oraz wielu innych okoliczności miałby tyle odwagi, by określić granice tej niewiedzy? Owszem, gdy uwolnieni z więzów ciała zobaczymy Boga, jakim jest [1 J 3, 2], zrozumiemy z pewnością, jak ścisłym i wspaniałym związkiem łączą się miłosierdzie i sprawiedliwość Boże. Lecz jak długo przebywamy na ziemi przytłoczeni ciężarem materii, która przytępia duszę, wierzymy najusilniej według nauki katolickiej, że jest “jeden Bóg, jedna wiara, jeden chrzest” [Ef 4, 5]. Nie godzi się posuwać dalej naszych dociekań.


Cytuj
Pius IX. Alokucja Singulari quadam.(1)
Z prawdziwą dowiadujemy się boleścią, że inny jeszcze błąd nie mniej zgubny rozpowszechnił się w niektórych stronach katolickiego świata i opanował umysły wielu bardzo katolików, którzy wyobrażają sobie, że mogą mieć nadzieję zbawienia ci, co nie stanowią cząstki prawdziwego Chrystusowego Kościoła. Stąd się też dzieje, że zadają oni sobie często pytania, jaki będzie po śmierci los i położenie tych, którzy wcale nie należeli do wiary prawdziwej, i przytoczywszy sobie powody najbardziej próżne i bezpodstawne, oczekują na swe pytanie odpowiedzi przychylnej błędnemu ich przekonaniu. Dalecy jesteśmy, czcigodni Bracia, od tego, abyśmy śmieli zakreślać granice miłosierdziu Bożemu, które jest nieskończone; nie chcemy bynajmniej zgłębiać zamiarów i ukrytych sądów bożych, będących niezgłębioną przepaścią, której niezdolna przeniknąć myśl ludzka. Atoli, podług wymagań Naszego Apostolskiego urzędu pragniemy pobudzić waszą troskliwość i czujność biskupią, abyście wszystkimi siłami starali się rugować z umysłów ludzkich to bezbożne i zgubne przekonanie że droga zbawienia wiecznego znajdować się może we wszystkich religiach. W miarę zdolności i tej nauki, jaką się odznaczacie, okazujcie ludom powierzonym waszemu staraniu, że dogmaty wiary waszej świętej żadną miarą nie są przeciwne miłosierdziu i sprawiedliwości Bożej. Trzeba wprawdzie przyjąć jako zasadę wiary, że poza Kościołem apostolskim nikt zbawić się nie może, ponieważ on jest jedyną arką zbawienia, i kto się do niej nie schroni, zginie w wodach potopu; jednakże z najzupełniejszą pewnością przyznać trzeba, że ci co odnośnie do prawdziwej religii znajdują się w niepokonalnej nieświadomości, wcale nie odpowiadają za nią w oczach bożych.

Cytuj
Pius IX. Encyklika Singulari Quidem.(2)
Uczcie ich, że jeden jest także prawdziwy Święty Kościół, to jest Kościół Katolicko-Apostolsko-Rzymski; że jedna jest tylko Katedra na Piotrze słowem Pańskim ufundowana, poza którą ani prawdziwej wiary znaleźć, ani wiecznego zbawienia dostąpić nie można; że ten, kto za matkę nie ma Kościoła, Boga też za Ojca mieć nie może, i że na próżno schlebiają sobie ci, którzy utrzymują, że są w Kościele, skoro porzucili Katedrę Piotra, na której Kościół jest zbudowany. Uczcie ich zatem, że nie ma większej zbrodni, bardziej sromotnej zakały, jak stawiać się przeciw Chrystusowi, rozdzierać Kościół Jego krwią zrodzony i nabyty i wbrew ewangelicznej miłości z szaloną zaciekłością niezgody powstawać na zjednoczenie i zgodę ludu z Bogiem.
Otóż to są ci ludzie, których Kościół usiłuje sprowadzić ku zdrowszemu myśleniu, zwracając się do nich takimi słowy: "Czy jest coś bardziej przeciwnego rozumowi, jak chcieć rozumem wznosić się ponad rozum; i czy jest coś bardziej przeciwnego wierze, jak nie chcieć wierzyć w to, czego rozum dosięgnąć nie zdoła?" On nieustannie powtarza im, że wiara nie na rozumie się opiera, ale na autorytecie, albowiem w żaden nie przystałoby sposób, ażeby Bóg mówiąc do ludzi, słowa Swoje miał potwierdzać rozumowaniem, jakby się godziło nie chcieć Mu wierzyć; że Bóg mówi, jako Jemu przystało: mówi jako Najwyższy Sędzia Wszechrzeczy, nie argumentując, a objawiając. Kościół jawnie obwieszcza, że jedyną nadzieją zbawienia jest dla człowieka wiara chrześcijańska, która naucza prawdy, blaskiem swojej światłości rozprasza ciemności błędów, a miłością działa; oraz że ta nadzieja mieści się tylko w Kościele katolickim, który strzegąc prawdziwej religii jest stałym schronieniem owej wiary i Kościołem Boga, poza którym nikt prócz tych, których by tłumaczyła niepokonalna niewiedza, nie może mieć nadziei życia i zbawienia. Kościół naucza zatem i oznajmia, że jeśliby się w czymś godziło używać ludzkiej umiejętności do badania wyroków Boskich, to przecież nigdy rozum nie powinien sobie dumnie przywłaszczać prawa nauczania, jakby mistrzyni, ale powinien, jak posłuszna i poddana służebnica - by idąc naprzód nie zabłąkał się i nie zginął - sprawiać się w bojaźni, kierując się przy tym świadectwem zewnętrznych słów, światłem wewnętrznej mocy i prostą ścieżką prawdy.
Z czego przecież nie należy wnioskować, jakoby w Kościele Chrystusowym nie było żadnego postępu religii. Postęp jest, jest bardzo wielki, ale to prawdziwy postęp wiary, nie zaś jej zmiana. Potrzeba, by poznawanie, umiejętność i mądrość wszystkich i każdego, w szczególności zaś po wszystkie czasy i wieki całego Kościoła, jak też i pojedynczych wiernych, wzrastała i czyniła wielkie, bardzo wielkie postępy; ażeby to, w co przedtem mniej jasno wierzono, to potem poznawano jaśniej; ażeby to, co starożytność wielbiła nie rozumiejąc, potomność mogła mieć szczęście wyrozumiewać; ażeby szacowne kamienie Boskiego dogmatu były coraz to doskonalej obrobione, coraz to dokładniej zastosowane, coraz mądrzej przyozdobione, aby się wzbogaciły blaskiem, pięknością i wdziękiem, nie przestając przecież być w swej istocie tym, czym były, objęte zawsze tą samą nauką, w tej samej myśli, w tej samej jak przedtem istocie, tak by za nowymi wyrażeniami nigdy nie szło nowych rzeczy nauczanie”.



Cytuj
Niektóre twierdzenia odrzucone przez Piusa IX w “Zbiorze”
(1864)
16* Ludzie mogą znaleźć drogę do wiecznego zbawienia i osiągnąć to zbawienie przez praktykę jakiejkolwiek religii.
17* Można mieć przynajmniej uzasadnioną nadzieję co do zbawienia wiecznego tych wszystkich, którzy w żaden sposób nie należą do prawdziwego Kościoła Chrystusa.


Cytuj
XX SOBÓR POWSZECHNY, WATYKAŃSKI I
SESJA III (1870)

Konstytucja dogmatyczna o wierze katolickiej
Ponieważ “bez wiary... niemożliwą jest rzeczą podobać się Bogu” [Hbr 11; 6] i dostąpić uczestnictwa Jego synów, dlatego nikt nie otrzymuje bez niej usprawiedliwienia ani nie osiągnie żywota wiecznego, jeżeli w niej “aż do końca nie wytrwa” [Mt 10,.22; 24, 13]. Ażebyśmy zdołali zadośćuczynić obowiązkowi przyjęcia prawdziwej wiary i wytrwania w niej na stałe, Bóg przez Syna swego Jednorodzonego ustanowił Kościół i wyposażył go w wyraźne znamiona przez siebie nadane, by wszyscy mogli go uznać za stróża i nauczyciela słowa objawionego.

Cytuj
Benedykt XV. Encyklika Ab beatissimi.
Wiara katolicka ma to do siebie, że nie można do niej ani niczego dodać, ani niczego od niej odjąć: albo się ją zachowuje całą, albo całą odrzuca. To jest wiara katolicka; jeżeli jej kto nie zachowa wiernie i mocno, nie będzie mógł być zbawiony (Wyznanie wiary św. Atanazego). Żeby więc zaznaczyć wyznanie katolickie, nie potrzeba żadnych dodatków, niechaj każdy poprzestaje na tym, że wyzna tę wiarę tak: „Imię moje jest chrześcijanin, a nazwisko katolik" (św. Pacjan, List pierwszy; P. L. 13,1055); niechaj jednak stara się być tym, jakim się nazywa.

« Ostatnia zmiana: Grudzień 30, 2017, 02:41:59 am wysłana przez LUK » Zapisane
LUK
aktywista
*****
Wiadomości: 962


« Odpowiedz #2906 dnia: Grudzień 30, 2017, 00:49:22 am »

Cytuj
Św. Officium: List do abpa Bostonu Cushinga (1949):

"Należy wierzyć wiarą boską i katolicką (fide divina et catholica) w to wszystko, co jest zawarte w słowie Bożym napisanym lub też przekazanym i co Kościół podaje do wierzenia nie tylko za pośrednictwem uroczystego orzeczenia, lecz także zwyczajnego i powszechnego nauczania jako przez Boga objawione [por. I. 52].

Między tymi prawdami, jakie Kościół zawsze głosił i nigdy nie przestanie głosić, znajduje się również owo nieomylne orzeczenie, które nas uczy, że poza Kościołem nie ma zbawienia. Ten dogmat jednak należy rozumieć w takim znaczeniu, w jakim go rozumie sam Kościół. W istocie bowiem nie prywatnym osądom powierzył nasz Zbawiciel wyjaśnienie rzeczy zawartych w depozycie wiary, lecz Magisterium kościelnemu.
Na pierwszym miejscu Kościół naucza, że w tym zagadnieniu chodzi o najbardziej ścisły nakaz Chrystusa. Sam bowiem swoim Apostołom wyraźnie nakazał, aby nauczali wszystkie narody zachowywać to wszystko, co On sam rozkazał [Mt 28, 19-20].
Między poleceniami zaś Chrystusa wcale nie ostatnie miejsce zajmuje nakaz, abyśmy przez chrzest włączyli się w Ciało Mistyczne Chrystusa, jakim jest Kościół, i abyśmy byli złączeni z Chrystusem i Jego zastępcą, przez którego On sam w sposób widzialny rządzi swoim Kościołem na ziemi. Dlatego nie zbawi się nikt, kto wiedząc, że Kościół został mocą Boską ustanowiony przez Chrystusa, nie chce jednak poddać się Kościołowi lub odmawia posłuszeństwa Rzymskiemu Biskupowi, zastępcy Chrystusa na ziemi.
Zbawiciel bowiem nie tylko nakazał, aby wszystkie ludy weszły do Kościoła, lecz ustanowił także Kościół jako środek do zbawienia, bez którego nikt nie może wejść do królestwa chwały niebieskiej.

W nieskończonym swoim miłosierdziu Bóg chciał, aby skutki tych pomocy koniecznych do zbawienia, jakie do osiągnięcia ostatecznego celu człowieka są nakazane z ustanowienia Bożego, a nie z wewnętrznej konieczności, można było osiągnąć w pewnych okolicznościach, jeśli ktoś okaże ich pragnienie lub życzenie (votum vel desiderium). Widzimy to jasno wyrażone na Soborze Trydenckim w odniesieniu tak do sakramentu odrodzenia, jak i do sakramentu pokuty [VII . 63, 73].

Toż samo na swój sposób trzeba odnieść do Kościoła o ile mianowicie jest on powszechnym środkiem zbawienia. Ponieważ nie zawsze wymaga się do osiągnięcia wiecznego zbawienia, by ktoś w rzeczywistości został włączony do Kościoła jako członek, przynajmniej jest wymagane, by do niego należał przez życzenie lub pragnienie. To zaś pragnienie nie zawsze musi być wyraźne, jak to jest u katechumenów, lecz wtedy również ma miejsce, kiedy człowiek znajduje się w niewiedzy niemożliwej do usunięcia. Bóg także przyjmuje ukryte pragnienia (votum implicitum), nazwane w ten sposób, ponieważ jest ono zawarte w dobrym usposobieniu duszy, dzięki któremu człowiek chce uzgodnić swoją wolę z wolą Bożą.

Oto wyraźna nauka Ojca św. papieża Piusa XII w jego encyklice O Mistycznym Ciele Jezusa Chrystusa, wydanej 29 czerwca 1943 r. [AAS 35. 1943, s. 193 n] . W niej bowiem wyraźnie papież rozróżnia między tymi, którzy w rzeczywistości są włączeni do Kościoła jako członki, a tymi, którzy do Kościoła należą tylko przez pragnienie. Rozprawiając bowiem na temat członków, z których tutaj na ziemi składa się Ciało Mistyczne, tenże papież mówił: “Do rzeczywistych zaś członków Kościoła zaliczać można tylko tych ludzi, którzy przyjęli chrzest odrodzenia i wyznają prawdziwą wiarę, a którzy nie oderwali się pożałowania godną samowolą od organicznej jedności ciała lub też nie zostali odłączeni przez prawowitą władzę z powodu ciężkich przestępstw” [II. 86]. Przy końcu zaś tejże encykliki, zapraszając najserdeczniej do jedności ludzi nie należących do organizmu katolickiego Kościoła, wspomina o tych, “którymi kieruje nieuświadomione pragnienie i tęsknota ku Mistycznemu Ciału Odkupiciela”. Nie wyłączając ich wcale od zbawienia wiecznego, z drugiej, jednak strony twierdzi, że przebywają w takim stanie, “w jakim nie mogą być bezpieczni o swoje wieczne zbawienie... ponieważ brak im tylu i tak wielkich niebiańskich pomocy, z których można korzystać tylko w Kościele katolickim” [AAS, loc. cit., s. 243].

Tymi rozważnymi słowy potępia zarówno tych, którzy wyłączają od zbawienia wiecznego wszystkich ludzi złączonych z Kościołem tylko przez samo ukryte pragnienie (votum implicitum), jak i tych, którzy fałszywie twierdzą, że ludzie równie dobrze mogą się zbawić w każdej religii [por. przemówienie Piusa IX Singulari quadam, wyżej nr 32; por. również encyklikę tegoż Piusa IX Quanto conficiamur rnoerore, Dz. 1677].
Nie należy myśleć, że wystarczy jakiekolwiek pragnienie wstąpienia do Kościoła, aby człowiek się zbawił. Jest bowiem konieczne, aby pragnienie kierujące konkretnego człowieka ku Kościołowi było ożywione doskonałą miłością. Pragnienie ukryte nie może być skuteczne, chyba że człowiek posiadłby wiarę nadprzyrodzoną: “Albowiem przystępujący do Boga powinien wierzyć, że jest i że nagradza tych, co go szukają” [Hbr 11, 6]. Głosi bowiem Sobór Trydencki [sesja VI, rozdz. 8 – nr VII. 67], że “wiara jest początkiem zbawienia człowieka, fundamentem i korzeniem wszelkiego usprawiedliwienia; bez niej niemożliwą jest rzeczą podobać się Bogu” [Hbr 11, 6] i “należeć do grona Jego synów” [VII. 67]."

Cytuj
AKTA I DEKRETY
 
ŚWIĘTEGO POWSZECHNEGO SOBORU WATYKAŃSKIEGO (1870 r.)
 
Pierwszy projekt Konstytucji dogmatycznej o Kościele Chrystusowym przedłożony Ojcom do rozpatrzenia

Rozdział VI
Kościół jest społecznością bezwzględnie konieczną do osiągnięcia zbawienia.

Dlatego niechaj wszyscy zważą, jak konieczną do osiągnięcia zbawienia społecznością jest Kościół Chrystusowy. Jest on bowiem tak konieczny, jak koniecznym jest związek i łączność z Chrystusem Głową i Mistycznym Jego Ciałem, poza którym nie ożywia On ani wspiera żadnej innej społeczności, jak to czyni ze swoim Kościołem, który jedynie umiłował i siebie ofiarował zań, aby go uświęcić, obmywając go wodą chrztu w wodzie żywota i aby (w ten sposób) przygotować sobie Kościół chwalebny bez plamy i skazy, święty i niepokalany.
Dlatego nauczamy, że Kościół nie jest społecznością dowolną (w tym znaczeniu), jakoby to było dla zbawienia obojętne znać go, czy też nie znać, wstąpić doń, czy też wystąpić; lecz jest on społecznością bezwzględnie konieczną, i to nie tylko koniecznością wynikającą z nakazu Zbawiciela, który na wszystkich ludzi nałożył obowiązek należenia do Kościoła (necessitate praecepti), lecz także koniecznością nieodzownego środka (necessitate medii), gdyż w obecnym porządku Opatrzności zbawczej udzielanie Ducha św., uczestnictwo w prawdzie i życiu dokonują się tylko w Kościele i przez Kościół, którego głową jest Chrystus.
 
Rozdział VII
Poza Kościołem nikt nie może się zbawić.

Następnie jest dogmatem wiary, że poza Kościołem nikt nie może się zbawić. Ci jednak, którzy pozostają w niepokonalnej nieznajomości Chrystusa i Jego Kościoła, nie będą skazani na kary wieczne z powodu tejże nieznajomości, ponieważ nie obciąża ich z tego powodu żadna wina w oczach Pana, który pragnie, by wszyscy ludzie doszli do zbawienia i do poznania prawdy, i który temu, kto czyni, co jest w jego mocy, nie odmawia łaski, aby mógł dostąpić usprawiedliwienia i osiągnąć życie wieczne. Lecz tegoż usprawiedliwienia nie dostąpi ten, kto rozstaje się z tym życiem oddzielony z własnej winy od jedności wiary lub społecznej jedności Kościoła. Kto by nie był w tej arce, zginie w czasie potopu. Dlatego odrzucamy i potępiamy bezbożną jak również sprzeczną z rozumem naukę o równej wartości wszystkich religii, tę naukę, w świetle której synowie tego świata, znosząc różnicę między prawdą a fałszem, głoszą, że brama życia wiecznego stoi otworem dla wszystkich ludzi wyznających jakąkolwiek religię, lub twierdzą, że o prawdzie religijnej można mieć tylko więcej lub mniej prawdopodobne mniemanie, a nie pewność.

Podobnie odrzucamy bezbożność tych, którzy zamykają bramy królestwa Bożego przed ludźmi twierdząc wśród fałszywych wymówek, że nie godzi się, lub dla zbawienia nie jest rzeczą zgoła konieczną, opuszczać religię, w której ktoś się urodził, lub został w niej pouczony i wychowany nawet wtedy, gdy jest fałszywą.
Odrzucamy także bezbożność tych, którzy oskarżają Kościół, że głosi się być religią jedynie prawdziwą, wszystkie zaś religijne społeczności i sekty, które oddzieliły się od jego społeczności, napiętnuje i potępia, jak gdyby mogła kiedykolwiek współistnieć sprawiedliwość i nieprawość, światło i ciemności i zgoda między Chrystusem i Belialem.
Kanon V. Gdyby ktoś głosił, że Kościół Chrystusowy nie jest społecznością bezwzględnie konieczną do osiągnięcia zbawienia wiecznego, lub utrzymywał, że ludzie mogą się zbawić przez wyznawanie jakiejkolwiek religii, niech będzie wyklęty.

Kanon XIII. Gdyby ktoś głosił, że prawdziwy Kościół Chrystusowy, poza którym nikt nie może się zbawić, nie jest identyczny z jednym, świętym, katolickim i apostolskim rzymskim Kościołem, niech będzie wyklęty.


Breviarium Fidei. Kodeks doktrynalnych wypowiedzi Kościoła. Opracowali Jan Maria Szymusiak SJ, Stanisław Głowa SJ. Poznań – Warszawa – Lublin [1964], ss. 94-104 (dziesięć rozdziałów).
 
Ks. Bolesław Pylak, Kościół Mistyczne Ciało Chrystusa. Projekt Konstytucji dogmatycznej na Soborze Watykańskim. Lublin 1959, ss. 199-204 (kanony).
Zapisane
LUK
aktywista
*****
Wiadomości: 962


« Odpowiedz #2907 dnia: Grudzień 30, 2017, 00:51:08 am »

=======================================================================================
=======================================================================================
Teraz porównajmy szczegółowo jak sobór watykański II podważą i naucza sprzecznie z tym co głosi NIEOMYLNIE KOŚCIÓŁ :

Cytuj
"Nasi bracia odłączeni sprawują wiele chrześcijańskich obrzędów, które zależnie od różnych warunków każdego Kościoła lub Wspólnoty niewątpliwie mogą w rozmaity sposób wzbudzić rzeczywiste życie łaski i którym trzeba przyznać zdolność otwierania wstępu do społeczności zbawienia. Same te Kościoły i odłączone Wspólnoty, choć w naszym przekonaniu podlegają brakom, wcale nie są pozbawione znaczenia i wagi w tajemnicy zbawienia. Duch Chrystusa nie wzbrania się przecież posługiwać nimi jako środkami zbawienia, których moc pochodzi z samej pełni łaski i prawdy, powierzonej Kościołowi katolickiemu.

=====================================================================================
=====================================================================================
Gdzie sobór twierdzi że minimum trzeba należeć w pragnieniu do Kościoła NIGDZIE !
TO ZDANIE PODWAŻA TO CO KOŚCIÓŁ NAUCZA w więc po za Kościołem jest zbawienie
Sobór watykański II nigdzie nie mówi że TRZEBA minimum w PRAGNIENIU należeć do Kościoła (ZAZNACZAM A NIE W SEKCIE SIĘ MOŻNA ZBAWIĆ W NIEJ BEZ KOŚCIOŁA i jako by Kościół użycza mocy zbawczej sekcie, ale ten co w tej sekcie( w NIEJ NIE W KOŚCIELE) się zbawia nie MUSI należeć W OGÓLE Do KOŚCIOŁA) w pragnieniu patrz cytaty poniżej :

Cytuj
Nasi bracia odłączeni sprawują wiele chrześcijańskich obrzędów, które zależnie od różnych warunków każdego Kościoła lub Wspólnoty niewątpliwie mogą w rozmaity sposób wzbudzić rzeczywiste życie łaski i którym trzeba przyznać zdolność otwierania wstępu do społeczności zbawienia.

Duch Chrystusa nie wzbrania się przecież posługiwać nimi jako środkami zbawienia, których moc pochodzi z samej pełni łaski i prawdy, powierzonej Kościołowi katolickiemu."

Cytuj
Jan Paweł II promulgował podobne błędne tezy bliskie herezji lub są nawet heretyckie w Catechesi tradendae w 1979, gdy oświadczył w tej encyklice, że powinno się uczyć dzieci iż niekatolickie religie są środkami zbawienia. „[J]est rzeczą niezmiernie ważną, aby lojalnie i poprawnie zostały przestawione inne Kościoły i wspólnoty kościelne, za pomocą których Duch Chrystusa nie wzbrania się przynosić zbawienia.” (Catechesi tradendae, nr 32).
https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/adhortacje/catechesi.html


Sobór watykański II nigdzie nie mówi, że trzeba NALEŻEĆ MINIMUM W pragnieniu do Kościoła (nie naucza tego) ale za to mówi, że BEZ KOŚCIOŁA MOŻNA SIĘ ZBAWIĆ, jakoby Kościół użyczał sektą mocy zbawczej czyli i w Kościele się można zbawić i BEZ niego TYLKO jakoby Chrystus dawał sekcie moc zbawczą, ale nie ma nic o tym, że TRZEBA W JAKIKOLWIEK SPOSÓB należeć do Kościoła tylko on ma użyczyć tej mocy zbawczej CO POTĘPIA PIUS IX patrz poniżej CZYLI są dwie drogi zwyczjana droga zbawienia i druga alternatywna w SEKCIE W NIEJ mocą Kościoła nie NALEŻĄC DO NIEGO W ŻADEN SPOSÓB :

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Św. Officium: List do abpa Bostonu Cushinga (1949):

8 sierpnia 1949 roku, Święte Oficjum wystosowało list skierowany do arcybiskupa Bostonu. Przyczyną jego powstania był spór, jaki został wzniecony przez Centrum św. Benedykta w Cambridge, będące wówczas kwaterą główną "herezji bostońskiej". List ten, znany jako Suprema haec sacra, rozpoczyna się od wyraźnej wzmianki o tym Centrum i "nieszczęsnej kontrowersji", jaka się tam zrodziła. Ponieważ jest on najbardziej wszechstronnym, jak również najaktualniejszym streszczeniem prawdziwego katolickiego nauczania o dogmacie "Poza Kościołem nie ma zbawienia" zacytujemy całą jego część doktrynalną.
 
"Przeto najznakomitsi i najprzewielebniejsi kardynałowie tej Najwyższej Kongregacji, na sesji plenarnej, jaka się odbyła w środę, 27 lipca 1949 roku, postanowili, a papież na audiencji w czwartek, 28 lipca 1949 roku, raczył udzielić swej aprobaty, aby następujące objaśnienia odnoszące się do doktryny jak też zachęty i napomnienia dotyczące karności, zostały udzielone.


Między tymi prawdami, jakie Kościół zawsze głosił i nigdy nie przestanie głosić, znajduje się również owo nieomylne orzeczenie, które nas uczy, że poza Kościołem nie ma zbawienia.

Zbawiciel bowiem nie tylko nakazał, aby wszystkie ludy weszły do Kościoła, lecz ustanowił także Kościół jako środek do zbawienia, bez którego nikt nie może wejść do królestwa chwały niebieskiej.

W nieskończonym swoim miłosierdziu Bóg chciał, aby skutki tych pomocy koniecznych do zbawienia, jakie do osiągnięcia ostatecznego celu człowieka są nakazane z ustanowienia Bożego, a nie z wewnętrznej konieczności, można było osiągnąć w pewnych okolicznościach, jeśli ktoś okaże ich pragnienie lub życzenie (votum vel desiderium). Widzimy to jasno wyrażone na Soborze Trydenckim w odniesieniu tak do sakramentu odrodzenia, jak i do sakramentu pokuty [VII . 63, 73].

Toż samo na swój sposób trzeba odnieść do Kościoła o ile mianowicie jest on powszechnym środkiem zbawienia. Ponieważ nie zawsze wymaga się do osiągnięcia wiecznego zbawienia, by ktoś w rzeczywistości został włączony do Kościoła jako członek, przynajmniej jest wymagane, by do niego należał przez życzenie lub pragnienie. To zaś pragnienie nie zawsze musi być wyraźne, jak to jest u katechumenów, lecz wtedy również ma miejsce, kiedy człowiek znajduje się w niewiedzy niemożliwej do usunięcia. Bóg także przyjmuje ukryte pragnienia (votum implicitum), nazwane w ten sposób, ponieważ jest ono zawarte w dobrym usposobieniu duszy, dzięki któremu człowiek chce uzgodnić swoją wolę z wolą Bożą.

W niej bowiem wyraźnie papież rozróżnia między tymi, którzy w rzeczywistości są włączeni do Kościoła jako członki, a tymi, którzy do Kościoła należą tylko przez pragnienie. Rozprawiając bowiem na temat członków, z których tutaj na ziemi składa się Ciało Mistyczne, tenże papież mówił: “Do rzeczywistych zaś członków Kościoła zaliczać można tylko tych ludzi, którzy przyjęli chrzest odrodzenia i wyznają prawdziwą wiarę, a którzy nie oderwali się pożałowania godną samowolą od organicznej jedności ciała lub też nie zostali odłączeni przez prawowitą władzę z powodu ciężkich przestępstw” [II. 86]. Przy końcu zaś tejże encykliki, zapraszając najserdeczniej do jedności ludzi nie należących do organizmu katolickiego Kościoła, wspomina o tych, “którymi kieruje nieuświadomione pragnienie i tęsknota ku Mistycznemu Ciału Odkupiciela”. Nie wyłączając ich wcale od zbawienia wiecznego, z drugiej, jednak strony twierdzi, że przebywają w takim stanie, “w jakim nie mogą być bezpieczni o swoje wieczne zbawienie... ponieważ brak im tylu i tak wielkich niebiańskich pomocy, z których można korzystać tylko w Kościele katolickim” [AAS, loc. cit., s. 243].

Tymi rozważnymi słowy potępia zarówno tych, którzy wyłączają od zbawienia wiecznego wszystkich ludzi złączonych z Kościołem tylko przez samo ukryte pragnienie (votum implicitum), jak i tych, którzy fałszywie twierdzą, że ludzie równie dobrze mogą się zbawić w każdej religii [por. przemówienie Piusa IX Singulari quadam, wyżej nr 32; por. również encyklikę tegoż Piusa IX Quanto conficiamur rnoerore, Dz. 1677].

Nie należy myśleć, że wystarczy jakiekolwiek pragnienie wstąpienia do Kościoła, aby człowiek się zbawił. Jest bowiem konieczne, aby pragnienie kierujące konkretnego człowieka ku Kościołowi było ożywione doskonałą miłością. Pragnienie ukryte nie może być skuteczne, chyba że człowiek posiadłby wiarę nadprzyrodzoną: “Albowiem przystępujący do Boga powinien wierzyć, że jest i że nagradza tych, co go szukają” [Hbr 11, 6]. Głosi bowiem Sobór Trydencki [sesja VI, rozdz. 8 – nr VII. 67], że “wiara jest początkiem zbawienia człowieka, fundamentem i korzeniem wszelkiego usprawiedliwienia; bez niej niemożliwą jest rzeczą podobać się Bogu” [Hbr 11, 6] i “należeć do grona Jego synów” [VII. 67]."

Rozdział VI
Kościół jest społecznością bezwzględnie konieczną do osiągnięcia zbawienia.

Dlatego niechaj wszyscy zważą, jak konieczną do osiągnięcia zbawienia społecznością jest Kościół Chrystusowy. Jest on bowiem tak konieczny, jak koniecznym jest związek i łączność z Chrystusem Głową i Mistycznym Jego Ciałem, poza którym nie ożywia On ani wspiera żadnej innej społeczności, jak to czyni ze swoim Kościołem, który jedynie umiłował i siebie ofiarował zań, aby go uświęcić, obmywając go wodą chrztu w wodzie żywota i aby (w ten sposób) przygotować sobie Kościół chwalebny bez plamy i skazy, święty i niepokalany.
Dlatego nauczamy, że Kościół nie jest społecznością dowolną (w tym znaczeniu), jakoby to było dla zbawienia obojętne znać go, czy też nie znać, wstąpić doń, czy też wystąpić; lecz jest on społecznością bezwzględnie konieczną, i to nie tylko koniecznością wynikającą z nakazu Zbawiciela, który na wszystkich ludzi nałożył obowiązek należenia do Kościoła (necessitate praecepti), lecz także koniecznością nieodzownego środka (necessitate medii), gdyż w obecnym porządku Opatrzności zbawczej udzielanie Ducha św., uczestnictwo w prawdzie i życiu dokonują się tylko w Kościele i przez Kościół, którego głową jest Chrystus.
 
Rozdział VII
Poza Kościołem nikt nie może się zbawić.

Następnie jest dogmatem wiary, że poza Kościołem nikt nie może się zbawić. Ci jednak, którzy pozostają w niepokonalnej nieznajomości Chrystusa i Jego Kościoła, nie będą skazani na kary wieczne z powodu tejże nieznajomości, ponieważ nie obciąża ich z tego powodu żadna wina w oczach Pana, który pragnie, by wszyscy ludzie doszli do zbawienia i do poznania prawdy, i który temu, kto czyni, co jest w jego mocy, nie odmawia łaski, aby mógł dostąpić usprawiedliwienia i osiągnąć życie wieczne. Lecz tegoż usprawiedliwienia nie dostąpi ten, kto rozstaje się z tym życiem oddzielony z własnej winy od jedności wiary lub społecznej jedności Kościoła. Kto by nie był w tej arce, zginie w czasie potopu. Dlatego odrzucamy i potępiamy bezbożną jak również sprzeczną z rozumem naukę o równej wartości wszystkich religii, tę naukę, w świetle której synowie tego świata, znosząc różnicę między prawdą a fałszem, głoszą, że brama życia wiecznego stoi otworem dla wszystkich ludzi wyznających jakąkolwiek religię, lub twierdzą, że o prawdzie religijnej można mieć tylko więcej lub mniej prawdopodobne mniemanie, a nie pewność.

Podobnie odrzucamy bezbożność tych, którzy zamykają bramy królestwa Bożego przed ludźmi twierdząc wśród fałszywych wymówek, że nie godzi się, lub dla zbawienia nie jest rzeczą zgoła konieczną, opuszczać religię, w której ktoś się urodził, lub został w niej pouczony i wychowany nawet wtedy, gdy jest fałszywą.
Odrzucamy także bezbożność tych, którzy oskarżają Kościół, że głosi się być religią jedynie prawdziwą, wszystkie zaś religijne społeczności i sekty, które oddzieliły się od jego społeczności, napiętnuje i potępia, jak gdyby mogła kiedykolwiek współistnieć sprawiedliwość i nieprawość, światło i ciemności i zgoda między Chrystusem i Belialem.

Kanon V. Gdyby ktoś głosił, że Kościół Chrystusowy nie jest społecznością bezwzględnie konieczną do osiągnięcia zbawienia wiecznego, lub utrzymywał, że ludzie mogą się zbawić przez wyznawanie jakiejkolwiek religii, niech będzie wyklęty.

Kanon XIII. Gdyby ktoś głosił, że prawdziwy Kościół Chrystusowy, poza którym nikt nie może się zbawić, nie jest identyczny z jednym, świętym, katolickim i apostolskim rzymskim Kościołem, niech będzie wyklęty.



===============================================================================
===============================================================================
PODSUMOWANIE :

Powyższe nauki soboru Watykańskiego II podważają:

Sobór watykański II podważając swoją nauką zawartą „unitatis redintegratio” - dogmat 
„PO ZA KOŚCIOŁEM nie ma ZBAWIEANIA” nauczany przez zwyczajne magisterium powszechne NIEOMYLNIE (nie zdefiniowany dogmat uroczyście) przez co  PODWAŻA :

1. Ten dogmat „PO ZA KOŚCIOŁEM nie ma ZBAWIEANIA”
(nie zdefiniowany uroczyście) nauczany nieomylnie przez zwyczajne powszechne magisterium.

Kwalifikacja teologiczna błędu soboru watykańskiego II co do podważania dogmatu
nie definiowanego uroczyście :

De fide divina et catholica  - Prawdy objawione przez BOGA i jako takie nauczane przez
Kościół w nieomylnym nauczaniu zwyczajnym. – kto podważa takie prawdy wiary tego
twierdzenia są „Bardzo bliską herezji” (haeresi proxima), jest propozycja, która łączy się z heretycką, albo z niej wypływa i przeciwną jest propozycji, która zowie się: „bardzo bliską wiary”.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------
2. Dogmat o nieomylności papieża i Kościoła który jest zdefiniowany
Uroczyście, (nieomylność jest dogmatem zdefiniowanym uroczyście)
Czyli podważa nieomylność Kościoła , nieomylność czynną i bierną.
Oraz co najmniej drugorzędny przedmiot nieomylności Kościoła.

Kwalifikacja teologiczna błędu soboru watykańskiego II co do podważania
nieomylności Kościoła w jego zwyczajnym powszechnym uniwersalnym magisterium :

De fide divina et catholica definita – Prawdy zdogmatyzowane ex cathedra przez papieża przez sobór lub przez Magisterium (de fide ecclesiastica definita) – kto je podważa głosi
Sentencję heretycką .  „Heretycką” (haeretica), która otwarcie, wprost i bezpośrednio sprzeciwia się jakiejś prawdzie, od Boga objawionej i przez Kościół ogłoszonej.
Herezja FORMALNA.
----------------------------------------------------------------------


3. Sobór watykański II podważa tym samym dwa dogmaty jeden który jest uroczyście zdefiniowany NIEOMYLNOŚĆ KOŚCIOŁA i papieża w jego zwyczajnym powszechnym nieomylnym magisterium oraz dogmat (nie zdefiniowany uroczyście) który jest przez Kościół nauczany zwyczajnym powszechnym nieomylnym magisterium, a jest nim dogmat „po za Kościołem nie ma zbawienia”.


Magisterium ordinarium universale czyli zwyczajne powszechne nieomylne.

Sobór Watykański definiuje: "Wiarą boską i katolicką to wszystko należy wierzyć, co jest zawarte w słowie Bożym pisanym lub podanym (tradito) i przez Kościół czy to uroczystym sądem (solemni iudicio), czy to zwyczajnym i uniwersalnym nauczaniem, jako przez Boga objawione, do wierzenia jest podane" (Denz. 1792).

 „Prawdą wiary Boskiej katolickiej” (de fide divina catholica) a nazywa się inaczej artykułem wiary lub dogmatem w ścisłym rozumieniu wziętym. Taka propozycja znajduje się w Piśmie św. i w tradycji i jest przez Kościół określoną i do wierzenia podaną. Np. teza: Jezus Chrystus jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem mieści się w Piśmie św. (Jan 1, 14: Słowo ciałem się stało) i w Tradycji św. jest określoną na Soborze Chalcedońskim r. 451 i wiernym do wierzenia podaną. (Teologowie krótko zowią artykuły przez Kościół do wierzenia podane „de fide”).

Środki zbawienia są tylko w Kościele katolickim

Kościół Chrystusowy... jeden jest, niepodzielony i niepodzielny, podporządkowany jednej Głowie niewidzialnej Chrystusowi i widzialnej głowie rzymskiemu biskupowi, wikariuszowi Chrystusa. Z nim tylko Duch św., duch prawdy przebywa na wieki. Dlatego tylko w nim prawda i tylko w nim środki zbawienia.

bp. obrz. gr. Józef Papp-Szilagyi z Wielkiego Waradyna, w odpowiedzi na list Piusa IX w sprawie tematu obrad Soboru Watykańskiego (1866)
« Ostatnia zmiana: Grudzień 30, 2017, 02:36:36 am wysłana przez LUK » Zapisane
LUK
aktywista
*****
Wiadomości: 962


« Odpowiedz #2908 dnia: Grudzień 30, 2017, 01:10:49 am »

1. Otóż z tego cytatu x. Smitha wynika, że my jako wierni mamy OBOWIĄZEK przyjąć i podporządkować się orzeczeniom władzy kościelnej, nawet jeśli nie są nieomylne. Zaorał Pan tym jednym cytatem wszystkich, którzy kwestionują SV II i jakiekolwiek nauczanie magisterialne.

2. Czy mogę prosić o wyjaśnienie (albo link do tegoż, bo podejrzewam że już Pan to wyjaśniał), że SVII zaprzeczył dogmatowi: "poza Kościołem nie ma zbawienia". Mam nadzieję, że jest Panu znana tradycyjna wykładnia tego dogmatu, która mówi, że ci co nie z własnej winy nie znają wiary katolickiej, ale kierują się sumieniem i szukają prawdy - mogą być (lub będą) zbawieni.


Co do tego co pan mówi to sam pan ostro ORAAAAA :

AŻ wszystkich ZAORAŁEM ŁAŁ :-)

Cytuj
1. Otóż z tego cytatu x. Smitha wynika, że my jako wierni mamy OBOWIĄZEK przyjąć i podporządkować się orzeczeniom władzy kościelnej, nawet jeśli nie są nieomylne. Zaorał Pan tym jednym cytatem wszystkich, którzy kwestionują SV II i jakiekolwiek nauczanie magisterialne.


Cytuj
J. Didiot hasło: ORZECZENIA KOŚCIOŁA, w: Słownik Apologetyczny Wiary Katolickiej podług D-ra Jana Jaugey'a, opracowany i wydany staraniem x. Wł. Szcześniaka, Mag. Teol. i grona współpracowników, T. III. Warszawa 1899, s. 793-797. :

"Gdy zaś powstają rozsądne o fakcie tym wątpliwości, gdy w wyroku papieskim trudno wyraźnie rozpoznać cech orzeczenia ex cathedra, wówczas albo sam papież albo jego następca rozjaśni tę wątpliwość i światło to uzupełni: tymczasem zaś zanim to nastąpi, dekret ów niepewny przyjęty być winien z poszanowaniem i uległością, jakie religia przepisuje i jakich wymaga odnośnie do dekretów, niższych od orzeczeń dogmatycznych, wyższych jednak od zwykłych zdań kanonisty lub teologa
(ob. art. „Kongregacje Rzymskie")..

Cytuj
Zwykle papieskiemu Magisterium autentycznemu, które nie ma przywileju nieomylności, również należy okazywać posłuszeństwo, chociaż nie absolutnie, ani bezwarunkowo. Nie należy mu się natomiast żadne posłuszeństwo, kiedy naprzeciw zdania papieża, które nie cieszy się nieomylnością, stoi nieomylna sentencja Kościoła lub stała i powszechna wiara Kościoła (quod semper et ubique). W takim wypadku opór jest nie tylko usprawiedliwiony, ale jest obowiązkiem; jego źródłem nie jest duch fałszu ani buntu, ale miłość bliźniego.

http://krzyz.nazwa.pl/forum/index.php/topic,1439.msg72097.html#msg72097
Nie rozumie pan za bardzo gradacji co i jak należy przyjmować.

LEPSZY PRZYKŁAD jest rok 1949 nie ma zdefiniowanego DOGMATU WNIEBOWZIĘCIA , czy pan by go uznawał choć nie był ex catedra ale był powszechnym zwyczajnym nauczaniem nieomylnym ?

odpowiedz :

Cytuj
"Jednakże, zadowolony, że doktryna została autorytatywnie i nieomylnie podana przez Kościół do wierzenia, nasz poszukiwacz wciąż oczekuje na informację, czy to doktryna, która została formalnie objawiona przez Boga i dlatego też ma być przyjęta pod groźbą herezji, czy to jedna z tych kwestii, które należą jedynie pośrednio do depositum fidei, wobec czego mają być wyznawane wiarą kościelną. W większości przypadków nietrudno jest podjąć decyzję: fakty dogmatyczne, kanonizacje, prawodawstwo – to oczywiście nie zostało objawione przez Boga i należy do drugorzędnego przedmiotu nieomylnego magisterium. Ale linia demarkacyjna pomiędzy dogmatami i wnioskami teologicznymi nie zawsze jest tak wyraźna. Są pewne doktryny co do których można powątpiewać czy zostały formalnie objawione przez Boga, czy są zaledwie wnioskami wynikającymi z prawdy objawionej, i usiłowanie ustalenia tego jest częścią zadania właściwego teologowi. Takim przypadkiem jest tu doktryna o Wniebowzięciu (niniejszy artykuł pochodzi z 1935 r. Papież Pius XII w Roku Świętym 1950 ogłosił uroczystą definicję dogmatu o Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny – przyp. red. ). Ale jeśli chodzi o katolików w ogólności, nie jest to kwestią wielkiej wagi, bowiem jeśli Kościół – jak zakładamy – uczy takich doktryn sprawując nieomylny urząd nauczycielski wierni zobowiązani są w nie wierzyć sub gravi; w praktyce to kwestia ustalenia czy ten, kto je odrzuca jest bardzo bliski herezji, czy już w nią popadł. W obu przypadkach popełnił ciężki grzech przeciwko wierze".

http://www.ultramontes.pl/smith_cz_musze_w_to_wierzyc.htm

KOLEJNY PRZYKŁAD :

Cytuj
Syllabus w wieku XX. Przez Henryka Hello, Doktora teologii. Warszawa 1910, ss. 43-54.


Chodzi tu niechybnie o posłuszeństwo nieomylności Kościoła, gdyż Papież porusza tu wyznanie wiary katolickiej, przeciw któremu grzeszą, powiada, zwolennicy tej zuchwałej opinii.
 
Pius IX:
"Nie możemy przemilczać zuchwałości tych, którzy, nie znosząc zdrowej nauki, utrzymują, że co do orzeczeń Stolicy Apostolskiej i jej wyroków, mających za przedmiot wyraźne dobro ogólne Kościoła, jego prawa i karność, skoro nie dotyczą dogmatów wiary i obyczajów, można bez grzechu i bez szkody dla wyznania katolickiego odmówić im posłuszeństwa i poddania (absque ulla catholicae professionis jactura). Jak dalece podobna pretensja przeciwną jest dogmatowi katolickiemu pełnej władzy przez Boga, w osobie Pana Naszego Jezusa Chrystusa samego, danej Papieżowi rzymskiemu, paszenia, rządzenia i władania Kościołem powszechnym! Nikogo nie masz, któryby tego jasno nie widział i nie rozumiał".

Cytuj
"Jaki pożytek płynie z publicznego głoszenia dogmatu o prymacie św. Piotra i jego następców, i z nieustannego powtarzania deklaracji wiary i posłuszeństwa wobec Stolicy Apostolskiej, kiedy czyny zadają kłam tym wzniosłym słowom? Co więcej, czyż taki bunt nie staje się bardziej niewybaczalny przez fakt, że posłuszeństwo jest uznawane za obowiązek? Prócz tego, czyż władza Stolicy Apostolskiej nie obejmuje środków – w postaci sankcji – jakie zmuszeni byliśmy podjąć, czy też wystarczy być w jedności wiary z tą Stolicą bez dołączenia uległego posłuszeństwa – postawa jakiej nie można przyjmować bez uszczerbku dla Wiary katolickiej?...
 
W istocie, Czcigodni Bracia i umiłowani Synowie, idzie o okazanie lub odmówienie posłuszeństwa wobec Stolicy Apostolskiej, idzie o uznawanie władzy tej Stolicy, także nad waszymi kościołami, nie tylko w sprawach dotyczących Wiary, ale również dyscypliny. Ten kto temu zaprzecza, jest heretykiem; a ten kto to uznaje i uporczywie odmawia posłuszeństwa, zasługuje tym samym na anatemę".
 
(Z encykliki papieża Piusa IX Quae in patriarchatu, z 1 września 1876 r., do duchowieństwa i wiernych obrządku chaldejskiego).

A TU gwóźdź można jeszcze coś dodać...

X.Sieniatycki TEŻ DOBRZE ORA -
 
Cytuj
Ks. Dr. M. Sieniatycki, Prof. Uniw. Jagiell. w Krakowie, Apologetyka czyli dogmatyka fundamentalna. Kraków 1932. NAKŁADEM AUTORA, ss. 266-290:

Scholion 2. Autorytet rzymskich Kongregacyj.
 
Rzymskie Kongregacje są to komisje przez papieża ustanowione, z kardynałami na czele, do badania i rozstrzygania w sprawach kościelnych. Każda z 11 Kongregacyj wydaje swe dekrety w imieniu i za aprobatą papieża. Z pomiędzy Kongregacyj najważniejszą jest Św. Oficjum (Congregatio Sancti Officii), gdyż jej zadaniem jest czuwanie nad nauką wiary i obyczajów.
 
Rozstrzygnięcia Kongregacji nie są nieomylne, chyba, żeby je papież przyjął za swoje i zobowiązał do posłuszeństwa im wiernych. Nie są nieomylne, bo papież przywilej nieomylności jemu samemu przez Chrystusa udzielony, nie może na drugich przenieść. Mimo to obowiązują wszystkich wiernych nie tylko do posłuszeństwa milczenia (obsequium silentii) tj. do nie występowania przeciw nim i zwalczania ich publicznie, lecz do uznania je za prawdziwe i poddania się im (assensus internus religiosus), dopóki jasno się nie okaże, że są błędne. Tak pouczają papieże.

Pius IX (w liście do arcybiskupa Monachium) pisze: "Nie wystarczy, by uczeni katoliccy dogmaty Kościoła przyjęli i czcili, lecz potrzeba także, by się poddali decyzjom, które w kwestiach należących do nauki (religii) bywają wydawane przez papieskie Kongregacje" (Denz. 1684). Pius X o decyzjach Komisji Biblijnej stanowi: "Orzekamy obecnie i wyraźnie nakazujemy, że wszyscy w sumieniu są obowiązani poddać się zdaniom Rady Papieskiej w sprawie Biblijnej, tak jak dekretom Świętych Kongregacyj" (Denz. 2113) i dlatego potępia zdanie: "Od wszelkiej winy wolni mają być uważani ci, którzy sobie za nic mają reprobacje Św. Kongregacji Indeksu i innych Świętych rzymskich Kongregacyj" (Denz. 2008).
 


Orzeczenia te papieskie o posłuszeństwie Kongregacjom rzymskim potwierdza i zdrowy rozsądek. Autorytet Kongregacyj jest w kwestiach religijnych jak największy. Kongregacje składają się bowiem z ludzi światłych, w sprawach religijnych i z nimi związanych najbieglejszych uczonych, teologów i dlatego najkompetentniejszych, przy tym ludzi najroztropniejszych, którzy po długich i gruntownych rozważaniach swe decyzje wydają. Takim ludziom rozum nakazuje wierzyć, dopóki się z wszelką widocznością nie okaże, że się pomylili.
 
Ponieważ atoli dekrety Kongregacyj nie są nieomylne, przeto nie wykluczają dalszych badań i studiów co do naukowej podstawy tychże. Badania takie doprowadzą do tego, że nauka w dekrecie Kongregacji zawarta coraz szersze znajdzie uznanie albo okaże się błąd, który był podstawą wydania dekretu.
 
Jak dekrety Kongregacyj, tak mają być oceniane co do posłuszeństwa im należnego także dekrety i nauki papieskie, które nie są definicjami ex cathedra, tak jak i nauki biskupów poszczególnych, osobno wziętych.

DOTARŁO...mam nadzieję że tak
« Ostatnia zmiana: Styczeń 04, 2018, 13:32:59 pm wysłana przez LUK » Zapisane
Adimad
aktywista
*****
Wiadomości: 1277

« Odpowiedz #2909 dnia: Grudzień 30, 2017, 08:28:32 am »

Panie LUK, dla porządku dyskusji:

1) Byłoby dobrze, gdyby więcej pisał Pan od siebie, a mniej stosował argumenty z autorytetów: zawsze może je Pan streścić lub wstawić jedynie kluczowe fragmenty. Wyróżniając je, podkreślmy, też w jakiś jednolity sposób - np. zawsze zwykłym boldem.

2) Byłoby jeszcze lepiej, gdyby ujednolicił Pan format swoich postów: albo cytaty zawsze dawał w niebieskich ramkach quote, albo zawsze kursywą, albo zawsze oddzielone od reszty wpisu jakimś "******************" czy "--------------------------------". W takiej postaci, w jakiej to jest obecnie, ciężko się połapać, która część tekstu jest Pańska, która to cytat. Tzn. można, ale nie wtedy, kiedy się czyta szybko albo wpis tylko przegląda.

3) Byłoby też wskazane, gdyby precyzyjnie stosował Pan myślniki i przecinki w swoich własnych przemyśleniach, bo czasami wygląda to tak, jakby dopadł Pan komputera i pisał, pisał, pisał namiętnie, z ogniem w oczach, w pośpiechu i oczywiście w trosce o zbawienie dusz ;-)

***

Panie Casimirus:

1) Rzeczywiście, nastąpiła zmiana akcentów, nie mówiąc już o zmianie 'nastroju' czy 'stylu'. W praktyce oczywiście doprowadziło to do przykrych skutków, jak modernistyczna forma pluralizmu religijnego, zaniechanie czy też ograniczenie ewangelizacji rozumianej jako namawianie do konwersji na katolicyzm - i tak dalej. Zgoda, ale to oczywiście są banalne obserwacje, zwłaszcza na takim forum.

2) Tym niemniej doktryna to doktryna, a nie 'akcent', 'klimat', 'nastrój' czy 'styl'. Otóż literalnie rzecz biorąc, Kościół zawsze dopuszczał koncepcję ignorancji niezawinionej. Owszem, nie wszyscy ludzie Kościoła (nawet wybitni) w to wierzyli, jak się wydaje; albo nie wszyscy z nich uważali taką ignorancję za realną, praktyczną opcję; albo nie zawsze to 'akcentowano' w sposób dostateczny. Ale ostatecznie da się taką linię 'ignorancji niezawinionej' przeprowadzić przez dzieje, np. w XVI wieku, po odkryciu Ameryki, niektórzy autorzy jezuiccy (i nie tylko) pojmowali ją dość szeroko.

Cała reszta ('domniemanie winy' kontra 'domniemanie niewinności') to już tylko dywagacje z cyklu 'szklanka do połowy pełna' czy 'szklanka do połowy pusta'. Oczywiście, w przełożeniu na praktykę, na działanie, mają one pewne znaczenie, bo domniemanie niewinności u innowierców może ograniczać zapał misyjny katolików - ale w sensie czysto doktrynalnym to są rozważania jałowe. Dlatego, że i tak nie wiemy, kogo Opatrzność potępi(ła), ani tym bardziej o tym nie decydujemy, a jednocześnie, co do zasady, tak czy inaczej trzeba ludzi nawracać. A dywagacje typu: No dobrze, a jak się zapatrujecie na taki przypadek: pobożny, uczciwy, szlachetny muzułmanin suficki, który z chrześcijaństwem zetknął się jedynie poprzez ograniczonych i nieprzyjemnych pastorów protestanckich, więc całe życie praktykował swój islam, żyjąc w zgodzie z prawem naturalnym i głosząc metafizykę niemal zgodną z Tomaszem Akwinatą...? albo Biedny, zagłodzony Murzyn z Etiopii, poniósł śmierć z rąk bojówkarzy islamskich, będąc członkiem Kościoła Tewahedo, formalnie więc schizmatyckiego, czy można nazwać go męczennikiem, czy Bóg przebaczy mu to, że przez całe życie pracował w polu na utrzymanie rodziny i praktykował w Kościele Etiopskim, zamiast podjąć trud rozważań na temat prymatu papieskiego? ------ to są próżne zabawy intelektualne.

Wreszcie, last but not least, konwersja to jest temat naprawdę złożony i zależny od masy czynników psychologicznych, socjologicznych i kulturowych, które przez katolików o szerokich horyzontach nigdy nie były negowane. To nie jest tak, że przyjeżdżamy do Indii, łapiemy jakiegoś jogina, wygłaszamy mu prawdy wiary katolickiej, pokazujemy portret papieża (hehe, "chwilowo nie mamy papieża..."), wskazujemy najbliższy kościół - po czym jogin oczywiście wzrusza ramionami i idzie dalej medytować, a my się nadymamy i mówimy: "NO PRZECIEŻ WŁAŚNIE POZNAŁ PRAWDĘ, A MIMO TEGO DOBROWOLNIE JĄ ODRZUCIŁ, SAMI WIDZIELIŚCIE!". Nigdy nie wiem tak naprawdę, czy komuś wyłożono katolicyzm w prawidłowy sposób, czy czyjeś ograniczenia są w pełni jego winą, czy nie. Nie nam to oceniać, nic nam z tego nie przyjdzie. Taki np. Ananda Coomaraswamy był chyba większym umysłem niż jego, skądinąd też niegłupi, syn Rama - a jednak to Rama dokonał konwersji na katolicyzm, podczas gdy Ananda do końca był hinduistą (znając dość dobrze katolicyzm, w szczególności myśl św. Tomasza). Dlaczego? Bo miał jakieś ograniczenia myślowe, wynikające z różnych rzeczy: i nie wiemy tak naprawdę, ile w tym było pychy, ile zawinionej ignorancji, ile ignorancji nieprzezwyciężalnej itd.

Śmieszne w tym kontekście jest wskazywanie na jakiegoś Japończyka czy np. wychowanego w sposób całkowicie laicki Holendra - i mówienie, że ponosi on pełną odpowiedzialność oraz pójdzie do piekła, bo przecież 'Bóg dał mu dość rozumu', żeby ten po osiągnięciu dojrzałości wygooglował sobie Kościół Katolicki, wszystkiego się dowiedział, wszystko sobie 'rozkminił' i pobiegł do najbliższej parafii dokonać konwersji. A jednak niektórzy takie mądrości na tradi-forach wypisują: "niech japońscy agnostycy i etiopscy prawosławni nie opowiadają, że nie wiedzieli o Kościele, w czasach smartfonów i internetu to żadne usprawiedliwienie!".

Ogólnie rzecz biorąc, dobry wykład zasady 'nulla Ecclesiam...' - i to przedsoborowy - został przedstawiony tutaj: http://msza.net/i/cz15_00.html

I od razu mówię: autor ( ks. Stanisław Wesołowski) w końcówce pisze wręcz tak:

Czyż ponoszą oni winę tej nie dającej się bliżej określić niewiary, a jednak rzeczywistej i tak zwykłej? Rzeczowo tak. Lecz czy można domagać się od kogoś odpowiedzialności za stan rzeczy, choćby najsmutniejszy, dlatego, że na początku spełnił kilka czynności, których skutku przewidzieć nie mógł? Któżby z nas chciał twierdzić, że Luter jest odpowiedzialnym za herezję wieśniaka, żyjącego dzisiaj w Danii lub Ameryce? Zachowanie podobnej normy rozszerzyłoby granicę odpowiedzialności do bolesnej przesady. Przyczyny niewiary tak wielu braci naszych po miastach i wsiach szukać należy - temu nie przeczę - w nich samych, lecz w większej mierze w stosunkach społecznych, w środowisku domowym i publicznym i niezliczonych innych czynnikach, których poznanie i dokładne określenie przekracza granicę możliwości. Bóg sam może wykryć źródła niewiary, jemu pozostawiamy sąd, idąc w ślady Kościoła, który nie orzeka wyroku o wiecznym losie żadnego człowieka. Nam wystarcza zdanie, że nieświadomość i pewną dobrą wiarę żyjącym wśród chrześcijan i katolików niewierzącym, sceptykom i wolnomyślnym przyznać można i należy. Co do mnie, to nie tylko temu wierzę, lecz za to ręczę. Tym chętniej to czynię, gdyż czerpię stąd nadzieję dla braci zbyt często zasługujących raczej na litość niż na naganę, bo raczej są nieszczęśliwi niż winni. A może stosunkom religijno-moralnym, nad którymi płakać by można, wśród których oni żyją i umierają, także i my kapłani choć w części zawiniliśmy tym, co czynimy i czego nie czynimy".
« Ostatnia zmiana: Grudzień 30, 2017, 09:03:54 am wysłana przez Adimad » Zapisane
Strony: 1 ... 192 193 [194] 195 196 ... 243 Drukuj 
Forum Krzyż  |  Novus Ordo  |  Kościół posoborowy  |  Wątek: Papież Franciszek « poprzedni następny »
 

Działa na MySQL Działa na PHP SMF 2.0.11 | SMF © 2014, Simple Machines Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!